Skocz do zawartości
Gość winteer

EZO etyka energetyki

Rekomendowane odpowiedzi

Gość winteer

Ezo etyka - chwilowy temat

chyba czas trochę zająć się etyką działań związanych z energią. Niestety nie wszyscy sie stosują do kilku podstawowych zasad. Piszemy do przemyślenia, kochani.. jak o czyms zapomniałam, na pewno zostanie uzupełnione
;)

 

NIE WOLNO ( !!! )

 

1.
wchodzić ( oglądać )
w czyjąś energetykę
bez pytania i uprzedniej zgody na to
. jest to niemoralne, jak czytanie cudzego pamiętnika

 

2.
przestawiać cokolwiek
w energetyce 2 człowieka
bez jego wiedzy i woli
.

 

3.
wysyłać
jakakolwiek energie do kogoś
bez pytania o zgodę i ustalenie czasu przekazu

 

4.
działać na energetyce bez wiedzy i woli innego
, czy zakazie tego, nawet jeśli wydaje nam sie, ze to temu komuś potrzebne! każdy ma wolna wole i ma prawo sam decydować o tym, co chce w energetyce mieć poukładane, a co nie

 

5. wysyłać jakichkolwiek bytów do innych, zwłaszcza w zlej intencji

 

6. narzucać swoja wole i strać sie manipulować kimś

 

7. rzucać zaklęcia i uroki i działać na szkodę innych

 

 

są to wykroczenia przeciw woli. odbijają się wcześniej czy później mocna czkawka. poza tym są niemoralne

 

każdy ma prawo do własnej drogi, błędów i zaniechań. czasem przeszkody i zlo, które nas spotyka sa KONIECZNE do pójścia dalej w rozwoju. wiec "pomagając" komuś bez jego woli, mozemy mu tylko zaszkodzić.

TYLKO PROSZENI O POMOC I PRZY WYRAŹNEJ ZGODZIE, MOŻEMY ZADZIAŁAĆ !!

dla spokoju sumienia - powiedzmy o obawach, ale nie działajmy na energetyce !!

 

 

 

"dbajcie o siebie i innych" ( J. Springer
:lol:
)

 

 

____________________________________________________________________

 

 

 

WYPADKI SZCZEGÓLNE

 

są małe odstępstwa, jak w każdym prawie
;)

 

1.
jeśli ktos jest nieprzytomny
, możemy mu pomóc ale kiedy:

- kiedy jesteśmy jego krewnymi ( krew z krwi lub przez więź serca )

- krewni wyrażą zgodę, potwierdzoną przez "odczucie połączenia się z nieprzytomnym i poczucia aprobaty z jego strony" - nie zapominajmy , ze niektórzy po prostu chą umrzeć i nie można na siłę ich przy życiu w takiej syt trzymać...

- kiedy mamy owe "połaczenie" z ta osoba i czujemy aprobatę naszych działań

- kiedy czujemy po spełnieniu powyższych warunków, ze energia płynie - jeśli nie płynie, na siłe jej nei wysyłamy, bo znak,z e ten ktos nie chce jej

 

2.
kiedy reanimujemy kogoś lub widzimy wypadek
- reikowcy, mogą wspomóc sie 1szym symbolem, jest to podniesienie energetyczne ijest to jedyny symbol , który w takich wypadkach możemy użyć bez zgody.

 

reiki NIE ZADZIAŁA wbrew czyjejś woli, jest pod tym względem energią bezpieczną dla dającego i obdarowywanego

Edytowane przez winteer
poszłam na kompromis - szczegóły w moderatorskim

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma

A jak się do tego stosować nie będziecie to :bejsbolmj6:

 

A Tak całkiem poważnie, to podpisuję się pod tym dwiema łapkami.

Nawet przy Reiki, które jest energią miłości i dobra, także służącą do uzdrawiania, zawsze tzreba pytać o zgodę.

Nie każdy chce być uzdrowiony, choć brzmi to absurdalnie. Ale tak jest.

Szanujmy innych i siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ninsig

Nashiro, zgadzam się z tym, co napisałaś, poza jednym. To dla mnie kwestia dyskusyjna:

 

Nie wolno wchodzić ( oglądać ) w czyjąś energetykę bez pytania i uprzedniej zgody na to. jest to niemoralne, jak czytanie cudzego pamiętnika

 

W takim razie wszelkie stawianie kart Tarota na związki i relacje staje się niemoralne, pytania w stylu "co on/ona do mnie czuje" staje się niemoralne, rozkłady na to, jak potoczy się związek, czy on odejdzie itd. jest niemoralne - ponieważ wszystko to jest badaniem życia i jego przejawów u danej osoby (wszystko jest energią, więc takie połączenie również jest połączeniem energetycznym). To tylko wyrazisty przykład, ale: prawda jest taka, że nieustannie badamy (wchodzimy, oglądamy) czyjąś energetykę, nawet podczas zwykłej rozmowy. Problemem jest tylko i wyłącznie to, że więszkość z nas zupełnie sobie tego nie uświadamia - czyli i tak to robi, tylko sobie tego nie uświadamia. Nawet kontakt poprzez forum otwiera z dwóch stron pewien przekaz i już teoretycznie można się "energetycznie" zobaczyć (albo lepiej wyczuć).

 

Kwestia druga to taka, że człowiek to świadomość i nieświadomość, a całość można nazwać duszą. Jeżeli dusza wyraża zgodę na "obejrzenie", można badać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma

Tu się z Tobą nie zgodze. Po pierwsze w tym wypadku myślę, ze chodziło o fakt zaglądania i "lustrowania" osoby jaby się czytało jej pamiętnik. Mnie coś takiego spotkało i nie było to miłe. Tym bardziej, że ta osoba nie tylko bez mojej wiedzy i zgody weszła w energetykę ale także dokonała subiektywnej ocenty, wydała osąd i tp. Co z tego, że wiele w tym było pozytywnych ocen, skoro naruszyło moją prywatność.

Kolejna sprawa to zgoda duszy na taką infiltrację. Wiesz, większość osób tego nie wyczuwa, nie rozumie itp. I taką zgoda duszy mozna sobie wszystko tłumaczyć.

W jaki sposób mam sprawdzić czy moja dusza dała na coś zgodę czy też infiltrujący po prostu tak się tłumaczy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma

Dokładnie tak. Mnie też ktoś usiłował wcisnać kit w stylu, że moja dusza się zgodziła. A akurat wiem, na co ona sie godzi a na co nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ninsig

Vivien, kwestia jest taka, że ktoś może widzieć i wyczuwać ową energtykę, ale Ci tego nie powie, bo stwierdzisz, że to zaglądanie w Twoją prywatną sferę i „czyta Twój pamiętnik”. Ale tak się składa, że tak przynajmniej, jak ja odbieram sformułowanie „czyjaś energetyka”, to jest to jak najbardziej integralny poziom naszej osoby. Ok., ktoś może mieć pryszcze na twarzy i się tego wstydzić, ukrywać przed innymi, ale to nie znaczy, że nie ma pryszczy. Stan energetyczny człowieka to nie są „prywatne zapiski” – owszem, człowiek zrobił już wiele, aby to wszystko poukrywać, pozakrywać, łącznie z zablokowaniem siebie na widzenie aury itd., ale nie ma to żadnego przełożenia na to, że to wszystko składa się na naszą istotę i promienieje od nas.

 

Nie wiem, czy przykład z czytaniem pamiętnika jest właściwy. Jeżeli z kimś rozmawiasz, pozwalasz na pewne interakcje, z czego ogromna większość zachodzi nieświadomie (przykład banalnego flirtu, gdzie ma miejsce cała masa przeróżnych, nieświadomych interakcji). Jakiekolwiek przejawianie się w świecie naraża Cię na taką ingerencję. Poczucie prywatności i skrytości jest domeną... człowieka w materii. W świecie duchowym (który chyba nieustannie mamy na myśli) pojęcie prywatności nie istnieje, „chowanie” jest możliwe tylko w materii. Przykłady – piszesz coś w pamiętniku, chowając przed innymi ludźmi, ale np. istota niewcielona może stać za Twoimi plecami i wszystko obserwować; masz silnie krytyczne i nieprzyjemne myśli na czyjś temat i nie zdziw się, że ta osoba przeczuwa, że coś jest nie tak między wami, mimo wzajemnej wymiany uśmiechów; ostatni przykład – mówi się, że gdy człowiek umiera, przychodzą po nią jej bliscy lub inne istoty, a człowiek przygląda się raz jeszcze swojemu życiu – nie robi tego sam, „pokazują mu to” owe istoty (to taki przykład hipotetyczny, bo nie wiem, czy tak jest, ale można spotkać się z takimi teoriami). Więc jeszcze raz – pojęcie prywatności jest względne, i w zasadzie ma przełożenie jedynie na materię. Nie można wymagać, aby ktoś „nie oglądał czyjejś energetyki”, ponieważ to jest NIEMOŻLIWE. Można nie oglądać czyjejś fizycznej nagości, ale nie można odciąć się od wibracji energii – można sobie ich jedynie nie uświadamiać.

 

Wiesz, większość osób tego nie wyczuwa, nie rozumie itp. I taką zgoda duszy mozna sobie wszystko tłumaczyć.

W jaki sposób mam sprawdzić czy moja dusza dała na coś zgodę czy też infiltrujący po prostu tak się tłumaczy?

 

Prosta sprawa – albo ktoś robi to właściwie i to, co mówi jest zgodne z rzeczywistością – wtedy chyba logiczne jest założenie, że i zgoda duszy, i efekt owej „infiltracji” są zgodne z rzeczywistością, albo ktoś sobie wszystko wyssał z palca, więc może zgoda duszy jest fikcyjna, ale o wyniki też nie ma się co martwić, bo wszystko zamyka się w błędnym podejściu tamtej osoby.

 

stawiac tarota mozna z pytaniami, ktore dotycza Ciebie, a nie z ciekawosci co tam kolezance los przyniesie, bo to niemoralne. jesli dotyczy to związku uczuciowego to wtedy dostajesz pytania tylko w sferze, która zazębia sie z drugim człowiekiem, bo tylko ta sfera Ciebie dotyczy i masz prawo o niej wiedzieć. wiecej jest dalej "czytaniem pamiętnika".

 

 

Nashiro, dobrze, to są Twoje poglądy. Pisząc to, pragnęłam tylko zwrócić uwagę na fakt, że takie badanie jest nagminne. Pomijając fakt, że, patrząc z Twojego punktu widzenia, to takie pytania, jak „jaki jest stosunek X do mnie”, jest pytaniem łamiącym Twoje prawo BHP, ponieważ być może owa osoba wcale nie życzy sobie tego, abym to wiedziała, bo przecież inaczej powiedziałaby mi świadomie, jak to wygląda. Ze strony jakiej ja patrzę stawianie jakichkolwiek granic duchowym (energetycznym) przejawom wszelkiego istnienia jest ograniczającą bzdurą, mającą swoje korzenie w ego. Tak jak się mówi – każda myśl, każdy uczynek zostawia trwały ślad, a przecież – wszystko jest jednym! Trzeba mieć świadomość i odwagę zaakceptować taki stan rzeczy – niestety albo stety. Jeżeli wstydzimy się i chcemy ukryć przed innymi to, co jest w nas, to nasze ograniczenie, a prawo BHP. I ja rozumiem, to ma najpełniejszy przejaw w rzeczywistości, ponieważ niewiele jest osób nie tworzących własnych wewnętrznych „skrytości” wobec innych – ale, jak mówię, uważam, że to jedynie ograniczenie naszego ego.

 

 

no własnie nie. dusza komunikuje sie ze swiadościa, ciałem i jej drogą jest oświecenie. nie robi sama sobie "dywersji" w sposób w jaki opisałaś, bo nie przyniosło by to ŻADNEGO POZYTYWNEGO SKUTKU. świadomość nas samych jest do przepracowywania i wypracowywania sobie pewnych rzeczy, a nie o iścia na łatwiznę - ze dusza powie komus tam i on za pomoca czarodziejskiej różdżki coś tam usunie. a więc jesli człowiek jest świadomy, masz obowiązek go zapytać, inaczej działasz wbrew woli

 

Pierwsza i najważniejsza sprawa – nie pisałam nic absolutnie o działaniu. W żadnym wypadku nie uważam, że coś takiego pozwala na pracę z kimkolwiek. Bo to już jest „grzebanie w kimś” bez jego świadomości, i chociaż również wielokrotnie robimy to nieświadomie (nawet zwykłe „złe myślenie o kimś” jest już wysyłaniem mu pewnych porcji negatywnej, ciężkiej energii, i nie jest bez znaczenia dla owej „ofiary” tych myśli), to o ile chcemy zadziałać świadomie na tego kogoś, powinniśmy mieć jego zgodę. Czyli tutaj absolutnie się z Tobą zgadzam, Nashiro.

 

Ale na temat „dywersji” duszy – ależ oczywiście, że tak się dzieje! Jeżeli świadomość jest zablokowana do tego stopnia, że nie jest w stanie dostrzec i przerobić pewnych rzeczy, cała sprawa zepchnięta jest do nieświadomości i tam się rozgrywa. Jak zapewne wiesz, mówi się, że człowiek, poza ciałem fizycznym, ma jeszcze kilka ciał subtelnych. Mniejsza o konkretne nazwy, ale kilkakrotnie miałam do czynienia ze zjawiskiem, gdy pojawiało się przy mnie owo „niematerialne” ciało człowieka, całkowicie poza świadomością danej osoby! Niestety, poziom świadomy nie jest jedynym obszarem, który decyduje o człowieku/jego losie/jego karmie itd. (o czym zapewne doskonale wiesz). Ponieważ wszyscy jesteśmy istotami wcielonymi, posiadającymi świadomość, wypada respektować ten fakt i gdy przychodzi co do czego, w żadnym wypadku nie pomijać jej, gdy chcemy zaingerować w danego człowieka.

 

 

Dokładnie tak. Mnie też ktoś usiłował wcisnać kit w stylu, że moja dusza się zgodziła. A akurat wiem, na co ona sie godzi a na co nie.

 

Vivien, jeżeli tak wiele wiesz o swojej duszy, dlaczego nadal jesteś na Ziemi? Dlaczego, mając tę pełną świadomość, nie ulżysz jej, uwalniając z wszystkich ograniczeń? Jeżeli chodzi tylko o „informację energetyczną”, jak rozumiem z Twojego postu, to nie rozumiem Twojego oburzenia, bo tak jak napisałam – w świecie niematerialnym, świecie energii, duchowym, czy jak go nie nazwiemy – nie ma czegoś takiego jak „prywatność”, wszystko jest emanacją i przenikaniem, a wiedza (w tym o kimś innym) jest dostępna dla każdego, nie można niczego ukryć. A jeżeli chodzi o to, że ktoś „popracował” nad Twoją duszą, bez Twojej świadomej zgody, to rzeczywiście nieładnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Dharma

ja czasem bym chciała taki wgląd na energetykę pomiędzy dwoma osobami (porozumienie miedzy duszami bez słów, jesli obie osoby wyrażaja zgodę) bo to by było cudownym ułatwieniem. Nie byłoby nieporozumień, Wszystko stałoby się jasne bo słowa nie wyrażają wszystkiego tak jak powinny. Jak ktoś potrzebuje pomocy musi otworzyć sie na druga osobą i zaufać jej bo inaczej pomoc nie będzie dostateczna. Tak jak z dentystą :D Trzeba otworzyć buzię zeby tego zęba wyleczyć. zaufac dentyście

no i wiadomo trzeba uważać przed kim otwiera sie serce.

 

a jesli chodzi o ingerencje w druga osobe to rzeczywiscie niedobrze, tylko ze taka wścibska osoba moze niezle po łapkach później dostać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tomek003

Nie można wymagać, aby ktoś „nie oglądał czyjejś energetyki”, ponieważ to jest NIEMOŻLIWE

Uwierz mi można, bo w tym momencie zamykamy się na tą osobę niemal całkowicie. Taka osoba mimo że dalej będzie "połączona" nie będzie czuła tego wszystkiego naprawdę, bop to przeenergetyzowanie związane z próbą nawiązania połączenia może potęgować nasze emocje.

 

Vivien, jeżeli tak wiele wiesz o swojej duszy, dlaczego nadal jesteś na Ziemi?

Bo linia stąd do zaświatów się spóźnia -.-' , dlaczego? Bo nadal żyje, i dalej się uczy. Każdy wie o swojej duszy niemal wszystko, bo w końcu to nasze dusze, To tak jakbyś chciała mi powiedzieć że wiesz więcej o mnie niż ja sam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nereida

Z własnego doświadczenia powiem tak: łatwiej 'czyta się' osoby('wchodzi' w ich aurę etc), które są na nas bardziej niż mniej otwarte.. Chodzi tu o pewną otwartość, zaufanie ..

Jak ktoś jest zamknięty na drugą osobę czy też negatywnie nastawiony, to można odczytać błędne przesłanie i możemy sobie coś ubzdurać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma
Vivien, kwestia jest taka, że ktoś może widzieć i wyczuwać ową energtykę, ale Ci tego nie powie, bo stwierdzisz, że to zaglądanie w Twoją prywatną sferę i „czyta Twój pamiętnik”. Ale tak się składa, że tak przynajmniej, jak ja odbieram sformułowanie „czyjaś energetyka”, to jest to jak najbardziej integralny poziom naszej osoby.

 

Tym bardziej tzreba uszanować jej prywatność, skoro to integralna część czyjejś osoby.

 

Nie wiem, czy przykład z czytaniem pamiętnika jest właściwy.

 

Pamiętnik to coś bardzo prywatnego i intymnego, więc nie czyta się go bez pozwolenia autora. To tak jak z czytaniem cudzej korespondencji, co jest nieetyczne i niewłaściwe, a o ile pamiętam także regulowane prawem.

 

Przykłady – piszesz coś w pamiętniku, chowając przed innymi ludźmi, ale np. istota niewcielona może stać za Twoimi plecami i wszystko obserwować;

 

Wybacz, ale istoty niewcielone nie zagladąją mi do pamiętnika przez ramię, a jeśli nawet to im na to nie pozwalam. Poza tym być moze istoty niewcielone mają inne prawa i zasady niż my ludzie.

 

 

Nie będę tu cytowała dokłądnie wszystkich Twoich wypowiedzi. Jednak nie zgadza się z nimi. Prywatność to nie jest pojęcie względne. Ani tutaj a ni w innym wymiarze. Mam prawo do tego by swój rozwój duchowy przebywać w swoim tempie i nikt poza Bogiem nie ma prawa ingerować w moją energię, duszę i moje życie bez mojej wiedzy i zgody. Jeśli tak postępuje - postępuje źle, nieetycznie i amoralnie. Przy okazji bruździ sobie własną karmę.

Kolejna sprawa w kwestii prywatności i proszę wszystkich o wybaczenie za porównanie, ale... Jeśli zacznę uprawiać OOBE i w astralu przyjdę do Ciebie kiedy będziesz uprawiać sex, i zrobie sobie z tego darmowe porno, to też powiesz, ze nie obowiązuje tu prywatnosć? Nie wydaje mi się. A przecież zgodnie z Twoim tokiem rozumowania wszystko jest ok, bo w tym drugim świecie nie ma prywatności.

Co do dusz, które przychodza po nas po śmierci, to ja akurat inaczej postzregam te sprawy i to też sprawa mojej wiary i mego sumienia.

Uważam, ze to co pzreżywamy tu to nasze doświadczenia na drodze do zjednaiania się z Bogiem. I tylko Bóg ma prawo przyspieszac lub opóźniać moją drogę, a nie żaden ezoteryk, który bawi się w podgladacza ludzkich aur i energii, i jeszcze mówi, ze to dla mojego dobra.

Jeśli ktoś mnie zapyta czy może rzucić okiem w moja energię i ja na to pozwolę to ok, skorzystam z rady i doświadczenia takiej osoby. Ale nie wbrew mojej woli.

 

 

Vivien, jeżeli tak wiele wiesz o swojej duszy, dlaczego nadal jesteś na Ziemi? Dlaczego, mając tę pełną świadomość, nie ulżysz jej, uwalniając z wszystkich ograniczeń? Jeżeli chodzi tylko o „informację energetyczną”, jak rozumiem z Twojego postu, to nie rozumiem Twojego oburzenia, bo tak jak napisałam – w świecie niematerialnym, świecie energii, duchowym, czy jak go nie nazwiemy – nie ma czegoś takiego jak „prywatność”, wszystko jest emanacją i przenikaniem, a wiedza (w tym o kimś innym) jest dostępna dla każdego, nie można niczego ukryć. A jeżeli chodzi o to, że ktoś „popracował” nad Twoją duszą, bez Twojej świadomej zgody, to rzeczywiście nieładnie.

 

Raz jeszcze powiem, ze w świecie niematerialnym istnieje coś takiego jak prywatność. Zagladnij pzrez ramię do pamiętnika demona albo anioła a szybko cię pogonią.

I odpowiem pytaniem na pytanie, jeśli ktoś tak wiele wie o duszy, ze moze się komunikować z duszami innych to co nadal robi na Ziemi?

A jeśli Ci powiem, że wiem, iż w tamtym wypadku moja dusza nie wyraziła zgody na taką infiltrację a ktoś się tym zasłania to co powiesz?

 

I odpowiem Ci co tu robię, doświadczam z woli Boga, tego co jeszcze doświadczyć muszę.

Polecam też poznac pojęcie Bothistawy... Wiele wyjaśni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma
ja czasem bym chciała taki wgląd na energetykę pomiędzy dwoma osobami (porozumienie miedzy duszami bez słów, jesli obie osoby wyrażaja zgodę) bo to by było cudownym ułatwieniem. Nie byłoby nieporozumień, Wszystko stałoby się jasne bo słowa nie wyrażają wszystkiego tak jak powinny. Jak ktoś potrzebuje pomocy musi otworzyć sie na druga osobą i zaufać jej bo inaczej pomoc nie będzie dostateczna. Tak jak z dentystą :D Trzeba otworzyć buzię zeby tego zęba wyleczyć. zaufac dentyście

no i wiadomo trzeba uważać przed kim otwiera sie serce.

 

a jesli chodzi o ingerencje w druga osobe to rzeczywiscie niedobrze, tylko ze taka wścibska osoba moze niezle po łapkach później dostać.

 

Drahmo, inaczej to wygląda jeśli ktoś widzi aurę. A czasem dzieje się to samoistnie. Nasza aura mówi o wielu rzeczach, podobnie jak mowa ciała. jeśli opanujesz mowę ciała to bez zagladania w energetykę i bez widzenia aury też wiele się dowiesz o swoim rozmówcy.

A to co sugeruje Nasing jest niemoralne i nieetyczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ninsig

VanHelsing, wiele rzeczy przepływa nieświadomie i miejsce "otwarcia" także często jest nieświadome. Poza tym to takie energetyczne zatykanie uszu, zamykanie oczu, nie zmienia faktów istniejących w rzeczywistości. Ty mówisz o odcinaniu, ja o tym, że "wchodzenie" jest naturalne, tylko właśnie mamy zamknięte oczy.

 

A co to wiedzy na temat duszy, to po prostu: jedno stwierdzić, że dusza się zgadza, aby w nią wejrzeć, inna to twierdzić, że wie się o niej wszystko. Nie wiem nic na temat duszy kogolowiek z was, na temat własnej nie wiem niemal nic.

Ale też wiele informacji o własnej duszy dotarły do mnie od innych ludzi, poprzez pewne interakcje z nimi itd. I gdy ktoś twierdzi, że o swojej wie wszystko, to rodzi się pytanie, dlaczego potrzebuje doświadczać rzeczywistości, która te ograniczenia pokazuje, skoro już ma ich świadomość?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma

Odpowiedz mi wiec na zadane juz pytanie, jak może osoba nie calkeim uswiadomiona mieć pewność, ze jej dusza wyraziła zgodę na ingerencję w energetykę, a nie wymyśliła sobie tej zgody?

 

Dusza jest moją integralną częścią, potarfię się z nią komunikować, wiem kiedy robię coś nie po mysli mojej duszy, ze tak powiem. W tym wypadku wiem, że dusza nie wyraziła zgody, a jednak ktoś wmawial mi, ze wyrazila taką zgode i próbował nieźle namieszać mi w energetyce. Tym razem jednak sie sparzył.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jurema
Odpowiedz mi wiec na zadane juz pytanie, jak może osoba nie calkeim uswiadomiona mieć pewność, ze jej dusza wyraziła zgodę na ingerencję w energetykę, a nie wymyśliła sobie tej zgody?

 

Dusza jest moją integralną częścią, potarfię się z nią komunikować, wiem kiedy robię coś nie po mysli mojej duszy, ze tak powiem. W tym wypadku wiem, że dusza nie wyraziła zgody, a jednak ktoś wmawial mi, ze wyrazila taką zgode i próbował nieźle namieszać mi w energetyce. Tym razem jednak sie sparzył.

Vivien,ja chyba wiem kogo masz na mysli i wybacz ale sie wtrace ,bo jezeli mamy jedna osobe na mysli,to sadze ze Twoje oskarzenia sa bezpodstawne.Znam te osobe chyba najdluzej na tym forum i wiem ze bez Twojej zgody nie kwinolby palcem nie wspominajac juz o mieszaniu w energetyce!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma

Szelmuś, nie wiem czy mówimy o tej samej osobie. Wiem jednak, ze to co pisze Nasing jest niewłaściwe i błędne. Temat dotyczy zresztą szerokiego spektrum spraw związanych z "podgladaniem" przez niektóre osoby tego czego nie powinny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ninsig

Dobrze - jeżeli powiem, że niestety tak się dzieje, że wiele istot ma darmowe porno, jak napisałaś, i tak Cię to nie przekona, bo inaczej na to patrzysz.

 

Jeżeli czujesz się bezpiecznie w takich granicach - granicach jedynie patrzenia i widzenia - to możesz w nich pozostać.

 

Uważam, ze to co pzreżywamy tu to nasze doświadczenia na drodze do zjednaiania się z Bogiem. I tylko Bóg ma prawo przyspieszac lub opóźniać moją drogę, a nie żaden ezoteryk, który bawi się w podgladacza ludzkich aur i energii, i jeszcze mówi, ze to dla mojego dobra.

 

Ok, ale akurat to, czy ktoś widzi, że jesteś blondynką albo brunetką nie ma jeszcze żadnego wpływu na to, dokąd zmierzasz.

 

Raz jeszcze powiem, ze w świecie niematerialnym istnieje coś takiego jak prywatność

Jeżeli masz ograniczenia wglądu, to nie zobaczysz, choćbyś i chciała być nieetyczna. Bóg, jak całość i pełnia jest najlepszym przykładem na istnienie, gdzie nie ma takich blokad. Niech nawet będzie ten przykład aniołów, które przecież podobno są z nami przez cały czas? Co, opuszcza mnie, gdy nie chcę, żeby patrzył???

 

I w takim razie zgodzę się być bardzo nieetyczna, ponieważ podtrzymuje pogląd zawarty w pierwszym poście.

 

I odpowiem Ci co tu robię, doświadczam z woli Boga, tego co jeszcze doświadczyć muszę.

Polecam też poznac pojęcie Bothistawy... Wiele wyjaśni.

 

Ok, dziękuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jurema

Vivien i tutaj kwestia sporna co uznamy za etyczne.Bo jezeli ktos grzebie w naszej duszy bez zgody ,jesto to wysoce nieetyczne,lecz jezeli zobaczy ze cos zlego przy nas siedzi i nas o tym informuje ,ostrzega to nie widze w tym nic nieetycznego.Bylabym wdzieczna losowie kilkanascie lat temu ,by ktos dostrzegl ten syf ktory byl przy mnie przez lata ,pewnie zaoszczedzilabym sobie i rodzinie ,wiele trosk i bolu...To moje skromne zdanie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Dharma

a właśnie, korzystając z okazji zrobię małego offtopa, ale nie dokonca..

 

ostatnio kilka dni temu zapytałam sie pewnej doswiadczeonje osoby by okresliła moj stan. Co tak naprawde sie ze mną dzieje itp. Dostałam odpowiedz. . nie że jakaś zła czy cos. poprostu dziwna..

po czasie dostałam takiego spadku nastroju jak nie pamietam juz kiedy. w końcu po paru godzinach nie mogłam przestać płakac z nieszcześcia.. jakis irracjonalny stan depresji. ktory trwał 24 godziny nie moglam sie ruszyć, po tym czasie szybko przeszło jak gdyby nigdy nic.

Zastanawiam sie czy too nie była jaks INTUICYJNA reakcja duszy ze to nieprawdaco ta osoba o mnie powiedziała (zaznacze ze nie powiedziala nic złego, wrecz przeciwnie nie bylo powodu do zmartwien)

Czy moze spowodowane tym ze ta osoba właśnie "prześwietliła moja duszę" czy coś.. hym

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma

Szelmo, zobaczyć przy kimś cień w astralu, a "grzebać" w czyjejś energii to róznica. jak to zauważyła Nasing "Ok, ale akurat to, czy ktoś widzi, że jesteś blondynką albo brunetką nie ma jeszcze żadnego wpływu na to, dokąd zmierzasz." Ale popatrz teraz na to, tak, jesli jesteś londynką a ktoś bez twojej wiedzy i zgody zmieni ci kolor włosów to już ma znaczenie dokąd zmierzasz, bo mozesz akurat wybierałaś sie na bal blondynek gdzie nie wpuszczą brunetki.

 

Nasing To, że za naszymi plecami wciąż stoją jakieś duchy opeikuńcze czy aniołowie, to jedno, a ingerencja osoby obcej to drugie. Opiekunowie sa przy nas non stop. Są częścią nas, tak jak my ich. Sa tymi, którzy otrzymali nasze pozwolenie na to by stać przy nas dzień i noc.

Każda inna osoba musi mieć na to pozwolenie. Nawet demony przychodza na wezwanie, tym bardziej człowiek, który ma zdolność poruszania sie po astralu nie może ingerować w nasza energetykę bez naszej woli.

Wciąz nie odpowiedziałaś mi na pytanie, jak udowodnisz, ze dusza dala na coś zgodę, a nie jest to twoje usprawiedliwienie się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jurema
Szelmo, zobaczyć przy kimś cień w astralu, a "grzebać" w czyjejś energii to róznica. jak to zauważyła Nasing "Ok, ale akurat to, czy ktoś widzi, że jesteś blondynką albo brunetką nie ma jeszcze żadnego wpływu na to, dokąd zmierzasz." Ale popatrz teraz na to, tak, jesli jesteś londynką a ktoś bez twojej wiedzy i zgody zmieni ci kolor włosów to już ma znaczenie dokąd zmierzasz, bo mozesz akurat wybierałaś sie na bal blondynek gdzie nie wpuszczą brunetki.
Nie mowimy o cieniu w astralu,bo nie tylko cien w astralu rujnuje nieraz doglebnie nam zycie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jurema
Szelma - chcąc wiedzieć, można pytac, czy coś przy nas jest, czy nie i co z tym zrobić. nie mozna włazić z butami w czyjeś życie i energetykę i sie rządzić. uszczęśliwianie na siłe nie jest dobre, lekcje i tak sie przerobi, tylko czasem bardziej sie dostanie w tyłek, kiedy ktos nam w tym babrze.
A jezeli ktos nie ma bladego pojecia co sie dzieje i dlaczego,bo poprostu nie jest w temacie?Ja kilkanascie let temu ,nawet nie znalam slowa "ezoteryka":)i nie mialam bladego pojecia dlaczego zycie tak mnie doswiadcza.Dlugie lata szukalam przyczyny,a moglam je spedzic cieszac sie szczesliwym zyciem z rodzina.Jeszcze raz podkreslam "grzebanie i wlazenie z butami" jest jak dla mnie nieetyczne,ale dopatrzenie sie i poinformowanie ,to juz inna sprawa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma

Dodam do tego, ze nawet w Reiki obowiązują te zasady. Reiki to energia miłosci, dobroci, energia dajaca ukojenie, uzdrawiajaca. A jednak pierwsze co się dowiaduje osoba przychodzaca na kurs reiki to to, że nie wolno jej używać bez wiedzy i zgody tegho, komu ją posylamy. Wyjątkiem jest używanie w pewnych sytuacjach 1 znaku, o czym napisała wczesniej Nashira.

Dlaczego tak jest? Bo nie każdy moze być gotowy na zmiany, nie każdy moze chcieć uzdrowienia...

Zwróćcie uwagę, ze pewne ingerncje w energetykę człowieka bardzo zmieniają ją a często także otwierają na rzeczy, na które ktoś moze nie byc gotowy.

Wyobraźcie sobie sytaucję, ze wydawaloby się neiwinne "oczyszczanie" energetyczne np dziecka lub nastolatka nagle otworzy mu tzrecie oko, a to się moze zdarzyć. I postawcie się teraz na miejscu takiego dzieciaka, który nie ma pojęcia dlaczego nagle widzi inne byty, słyszy dziwne głosy itd.

Droga do szpitala psychiatrycznego dla takiej osoby stoi otworem. I co, ktoś mi powie, ze dusza wyraziła na to zgodę? Że dusza chciała pzryspieszenia swego rozwoju duchowego?

Nie sądze.

Ingerowanie w energię i aurę drugiego człowieka to nie zabawa. Wymaga to doswiadczenia, wiedzy i postawy etycznej i moralnej. Nie można zaslaniać się i usprawiedliwiać tym, ze chcialo się dobrze.

Nasz rząd też zawsze mówi, ze chce dobzre tylko mu się nie udaje.

Bóg dał nam wolną wolę, uszanujmy prywatność innych i dajmy mu prawo wyboru, tak w swiecie fizycznym jak i duchowym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jurema
dlatego wynosisz z nauki lekcje i szukasz pomocy. jak co cie pobolewa, to bierzesz leki schowane w napojach od "dobroczyncow", czy idziesz do lekarza?
Przytocze Ci slowa pewnego szamana "dlaczego zawsze szukamy pomocy tak pozno,gdy mamy juz na sobie tyle zlaman?"Wiec odpowiedz jest jedna,jezeli nie wiemy skad biora sie zlamania ,nie wiemy gdzie jej szukac,czesto kosztuje nas to dlugie lata poszukiwan,a dzieki osobie posiadajacej wiedze ,ktora moglaby nas ostrzec,poinformowac "dlaczego" mielibysmy zaoszczedzony,czas ,bol i nieraz straty z ktorymi do konca zycia ciezko sie pogodzic!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jurema
Szelmo - zeby sie dopatrzec, trzeba PATRZEC, albo SZUKAC. skoro w odpowiednim czasie nie znalazlaqs pomocy, przykro mi, ale zauwaz, ze rowniez nieodpowiednie osoby moglo Ci wlazic w aure i ogladac slabosci, gdybysmy uznali, ze ludzi powinni byc otwarci jak szampan na sylwestra i sa królikami doświadczalnymi i eksponatami dla tych, co po prostu chca "popatrzec" na ich troski i radosci.

Przed nieodpowiednimi osobami mozna sie zabezpieczyc,teraz to wiem ,niestety lata temu nie mialam o tym pojecia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma
A jezeli ktos nie ma bladego pojecia co sie dzieje i dlaczego,bo poprostu nie jest w temacie?Ja kilkanascie let temu ,nawet nie znalam slowa "ezoteryka":)i nie mialam bladego pojecia dlaczego zycie tak mnie doswiadcza.Dlugie lata szukalam przyczyny,a moglam je spedzic cieszac sie szczesliwym zyciem z rodzina.Jeszcze raz podkreslam "grzebanie i wlazenie z butami" jest jak dla mnie nieetyczne,ale dopatrzenie sie i poinformowanie ,to juz inna sprawa.

 

A nie pomyślałaś otym, że było to Twoje doświadczenie, które musiałaś pzreżyć? Jeśli ktoś ingerujac w to pewne rzeczy przyspieszy tym samym zaburzy Twoje prawo karmy. Będziesz musiała odbyć dłuższą drogę do celu, pzrez czyjąś ingerncję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jurema
A nie pomyślałaś otym, że było to Twoje doświadczenie, które musiałaś pzreżyć? Jeśli ktoś ingerujac w to pewne rzeczy przyspieszy tym samym zaburzy Twoje prawo karmy. Będziesz musiała odbyć dłuższą drogę do celu, pzrez czyjąś ingerncję.
i tutaj sie nie zgodze...szaman z Paragwaju o ktorym tutaj juz nieraz wspominalam,tez nie zamyka oczu ,gdy widzi do osoby zupelnie nieswiadomej,przyklejony byt czy tez stwora ktory niejednokrotnie w okropny sposob sie zachowuje.Ma te mozliwosc ten dar i pomaga innym...Jeszcze dodam,nie chce mi sie wyszukiwac fragmentow z ksiazki "Rozmowy z Bogiem" bo wiesz ze to co napisalas to zupelna bzdura! Edytowane przez Jurema

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ninsig

Oh, nie nie nie... ja widzę, że tutaj się robi całkowite wypaczenie moich słów. Nashiro, Vivien, jeżeli nie potraficie zrozumieć tak prostego mechanizmu, jak emanacja energii, wypływająca z organizmu, która po prostu jest - i albo to widzisz, albo nie, to ja nie mam zamiaru wchodzić z Wami w tego typu polemiki.

 

Vivien, ja mówię o tym, że ktoś widzi blondynkę, bo ktoś jest blondynką, a Ty piszesz, że ktoś z blondynki zrobił brunetkę...! Potem cały atak na ludzi, którzy "włażą bez pytania i gmerają". Tylko kiedy ktoś sam daje wyraźny sygnał, że nie jest tak, jak powinno być, to to jest również wtrącanie. I tak w koło Macieju.

 

Vivien, piszesz

Nasing To, że za naszymi plecami wciąż stoją jakieś duchy opeikuńcze czy aniołowie, to jedno, a ingerencja osoby obcej to drugie. Opiekunowie sa przy nas non stop. Są częścią nas, tak jak my ich. Sa tymi, którzy otrzymali nasze pozwolenie na to by stać przy nas dzień i noc.

Każda inna osoba musi mieć na to pozwolenie. Nawet demony przychodza na wezwanie, tym bardziej człowiek, który ma zdolność poruszania sie po astralu nie może ingerować w nasza energetykę bez naszej woli.

Wciąz nie odpowiedziałaś mi na pytanie, jak udowodnisz, ze dusza dala na coś zgodę, a nie jest to twoje usprawiedliwienie się.

 

Masz tylko ciekawy system rozróżniania tego wszystkiego. Rozumiem, że część istot może przy Tobie stać, a innej na to nie pozwalasz - dobra, tak sobie na to patrzysz, więc dla Ciebie takie myślenie ma sens. Ja widzę to tak, jak pisałam wyżej, i koniec. W świecie duchowym ściana, okładka zeszytu, wnętrze mojego mózgu, odlegość to nie przeszkoda. Wszystko jest tylko energią. Może mi się nie podobać, że jakaś istoty buszują sobie po mojej podświadomości i nasyłają mi wstrętne sny, ale takie historie mają miejsce, niestety.

W tych wszystkich przestrzeniach mogą pojawiać się istoty zarówno o intencjach najczystszych, jak i te zupełnie przeciwne. Po prostu mogą - tak to widzę. Nie ma prawa zakazującego czegoś takiego. Tak samo jak nie możesz zakazać innym widzenia Ciebie w materii, nie możesz nagle stać się niewidzialna, niedostrzegalna, choć ciągle obecna. Proste prawo.

 

Nashiro, jedna uwaga - JA NIE MÓWIĘ O PODŁĄCZANIU SIĘ POD MÓJ PODŁĄCZNIK. Ja mówię o tym, że ktoś może podejść i go sobie obejrzeć, zobaczyć jak działa, ile energii pobiera, czy nie jest popsuty (jeśli to zauważy i da mi informację, to wspaniale) - czyli to, co piszę, a co wg Was jest takie niemoralne. Natomiast PODŁĄCZENIE SIĘ (ingerencja) jest niemoralna, i JEŚLI CHODZI O MANIULACJĘ POZA WIEDZĄ CZŁOWIEKA, ZGODZIŁAM SIĘ Z TYM, CO PISAŁAŚ W PIERWSZYM POŚCIE.

 

W ziązku z nie bieganiem nago i nie mieszkaniem w szklanym domu - przedstawiłam, że troska w związku z prywatnością wypływa z ego, tu ma swoje źródło. Nie biegam nago, ponieważ wychowano mnie w takiej kulturze, w której bieganie nago jest karalne i "nieładne". Podobnie z innym ekshibicjonizmem - to tylko kultura, w istocie.

 

Ale w sumie, nie wiem po co w ogóle się wypowiadam. Przecież żyjemy w świecie, w którym duchy nie istnieją, nie wspominając o innych istotach niematerialnych. Przecież to wszystko tylko urojenie umysłu jest... Działają tylko prawa namacalne tu i teraz, nie można SPONTANICZNIE ZOBACZYĆ czegoś, o czym nie napisano przynajmniej 30 książek (jak na temat widzenia aury i chorób w niej zawartych).

 

W takim rozumieniu rzeczywiście wszystko jest ingerencją, działającą tylko na zasadzie świadomych przyzwoleń.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Lord Ver'so

Coś czuję że mój zakres na forum został bardzo ograniczony ;) Ale cóż przyjmuje zasady jakie są godząc się z ograniczeniami. W końcu jestem gościem. Niedługo forum zamknie się na osoby mające problem lub same zaklęcia ochronne. Ale cóż.

Jedna sprawa, wasze zdanie z którym nie będę polemizował, chcę je tylko znać. Proszę również o darowanie sobie ostrzeżań w stosunku do mnie. Działanie na linię losu osoby. Uważacie za niedopuszczalne czy nie? Widząc wasze wypowiedzi spodziewam się odpowiedzi tak, aczkolwiek jeśli tak jest prosiłbym o o wyraźne zaznaczenie tego. NIE POTRZEBUJE ARGUMENTACJI DLACZEGO TAK UWAŻACIE. ;) Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma
i tutaj sie nie zgodze...szaman z Paragwaju o ktorym tutaj juz nieraz wspominalam,tez nie zamyka oczu ,gdy widzi do osoby zupelnie nieswiadomej,przyklejony byt czy tez stwora ktory niejednokrotnie w okropny sposob sie zachowuje.Ma te mozliwosc ten dar i pomaga innym...Jeszcze dodam,nie chce mi sie wyszukiwac fragmentow z ksiazki "Rozmowy z Bogiem" bo wiesz ze to co napisalas to zupelna bzdura!

 

Źle mnie zrozumiałas Szelmo, nie miałam na myśli tego, że karmą jakiejś osoby są mroczne byty przy niej, ale, że pewne sprawy w naszym zyciu są naszym wcześniejszym wyborem. Dusza pzred narodzeniem się wybiera sobie życie.

Nie uważam, że nalezy pozostać biernym kiedy kogoś dopadnie zło.

Tyle, że widzenie w astralu mrocznych bytów wokół kogoś to jedno, a ingerowanie w czyjąś energię to drugie. Ja też widuję czasem wokół jakiś osób cienie lub inne byty, podobnie widują takie zreczy różne inne osoby, ale nie ingerują w energię. Co innego kiedy powiem Ci, ze coś koło siebie masz i ja lub ktoś inny moze coś na to poradzić, a co innego mieszać się w twoje wybory.

 

Oh, nie nie nie... ja widzę, że tutaj się robi całkowite wypaczenie moich słów. Nashiro, Vivien, jeżeli nie potraficie zrozumieć tak prostego mechanizmu, jak emanacja energii, wypływająca z organizmu, która po prostu jest - i albo to widzisz, albo nie, to ja nie mam zamiaru wchodzić z Wami w tego typu polemiki.

 

Vivien, ja mówię o tym, że ktoś widzi blondynkę, bo ktoś jest blondynką, a Ty piszesz, że ktoś z blondynki zrobił brunetkę...! Potem cały atak na ludzi, którzy "włażą bez pytania i gmerają". Tylko kiedy ktoś sam daje wyraźny sygnał, że nie jest tak, jak powinno być, to to jest również wtrącanie. I tak w koło Macieju.

 

Nie mialam na myśli tego co się widzi, np aury drugiej osoby, czy wyczuwa się czasem pewne rzeczy, ale miałam na myśli świadome ingerowanie w czyjąś energię oraz szperanie mentalne za kimś i ocenianie go na podstawie jego energii. Jeśli z kimś rozmawiam bezpośrednio i zdarza mi się zobaczyć aurę lub wyczuć jakaś energię tej osoby to jest inaczej, niż kiedy szukam jej mentalnie i sprawdzam sobie.

Nawet w rozmowach bezpośrednich się tego nie robi. Już sama mowa ciała i intuicja podpowiedzą wiele, ale szperanie komuś w jego energii aby sie pzrekonać co on wie, umie, robi, czym sie zajmuje, to już naruszenie jego prawa do prywatności.

I jeszcze jedno, to, że jakieś niewidzilne byty niewidzialnego świata czasem do nas zagladają, nei znaczy, ze mogą to robić ludzie, którzy potrafią widzieć trochę więcej niz pzreciętni obywatele.

Nie należysz do świata niematerialnego, jesteś człowiekiem i ludzkie normy cię obowiązują.

 

 

Masz tylko ciekawy system rozróżniania tego wszystkiego. Rozumiem, że część istot może przy Tobie stać, a innej na to nie pozwalasz - dobra, tak sobie na to patrzysz, więc dla Ciebie takie myślenie ma sens. Ja widzę to tak, jak pisałam wyżej, i koniec. W świecie duchowym ściana, okładka zeszytu, wnętrze mojego mózgu, odlegość to nie przeszkoda. Wszystko jest tylko energią. Może mi się nie podobać, że jakaś istoty buszują sobie po mojej podświadomości i nasyłają mi wstrętne sny, ale takie historie mają miejsce, niestety.

W tych wszystkich przestrzeniach mogą pojawiać się istoty zarówno o intencjach najczystszych, jak i te zupełnie przeciwne. Po prostu mogą - tak to widzę. Nie ma prawa zakazującego czegoś takiego. Tak samo jak nie możesz zakazać innym widzenia Ciebie w materii, nie możesz nagle stać się niewidzialna, niedostrzegalna, choć ciągle obecna. Proste prawo.

.

 

Czy ty każdemu pozwalsz wejśc do swegpo domu, czy tylko pewnym osobom?

Ja pzowalma tylko pewnym osobom. Podobnie w świecie niematerialnym. Przeinaczyłas moje słowa, bo ja zaznaczyłam, ze opiekunowie sa przy nas od urodzenia do śmierci i są jakby częścią nas, najlepszymi pzryjaciółmi czy też bliskimi bytami. Nie znaczy to jednak, że każdy inny byt mozże sobie przychodzic i wychodzic do mego domu, mego swiata i mojej głowy jak chce. Po coś zresztą są systemy zabezpieczania się pzred niechcianymi gośćmi tak w swiecie fizycznym jak i duchowym.

Nie twierdzę też, że nagle chcę stać sie niewidzialna. Oczywiście, że jestem widzialna i słyszalna dla świata materialnego, kiedy tylko wychodze na ulicę. Kiedy jednak jestem sama w domu, nie instaluję sobie kamer z transmisją w TV aby każdy mógł mnie widzieć. Mój dom to mój azyl, nikt nie ma prawa go naruszać bez mojej wiedzy i zgody, a jeśli to zrobi staje się intruzem.

To, ze ty wdzisz to inaczej nie znaczy, ze nie łąmiesz zasad i praw. Jeśli nie wierzysz w to, że kradzież jest czynem karalnym i złym,, nie znaczy, że nie zostaniesz za to ukarana.

Świat opiera się na pewnych prawach i zasadach. Prawo do prywatności jest jednym z nich. Dlaczego potrafią je uszanować nawet mroczne byty, a nie potrafi czlowiek, który zrekomo jest pelen światła i chce pomagać?

Nie pchaj się gdzie cię nie chcą, nie uszczęśliwiaj na siłę i nie podglądaj z pustej ciekawości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pit

Ja morze napiszę taką etykę nie jest to tylko etyka dla specjalistów ale dla każdego kto rozwija się duchowo. Dla bio- i naturoterapeutów są jednak niezbędnymi warunkami bezpiecznej i efektywnej pracy, sposobami uniknięcia efektów ubocznych i niezamierzonych świadomie. Te same zasady co w terapiach energetycznych dotyczą wspólnych, partnerskich medytacji, wzajemnego przekazywania sobie energii przez partnerów, a także w alchemii: medytacyjnym, daoistycznym bądź tantrycznym seksie.

 

Regularnie praktykuj z energią życiową

Nie przenoś ciężaru praktyki terapeutycznej wyłącznie na swoje wrodzone umiejętności czy też dary. Nie polegaj na raz wypracowanym poziomie wewnętrznej energii. Medytuj regularnie, wybierz określony rodzaj praktyki z energią życiową. Do wyboru jest mnóstwo tradycji ze wschodu i z zachodu. Wybierz jednak praktykę na tyle prostą i bezpieczną, by móc ją praktykować samodzielnie oraz codziennie. Bez stałej praktyki, stałego zaangażowania, regularnego i częstego poświęcania swojego czasu i energii, nie sposób utrzymać trwałej kondycji i zdrowia, a praktyka terapeutyczna szybko może zrujnować zdrowie terapeuty, który nie dba o korzenie własnego zdrowia i źródło własnej energii.

 

Dbaj o wysoki poziom i czystość własnej energii życiowej

Nie próbuj leczyć, samemu będąc chorym bądź osłabionym. Szczelność twojej aury i sprawność systemu immunologicznego jest gwarancją, że nie będziesz przenosić swoich problemów na osoby uzdrawiane.

 

Uświadamiaj sobie jakość swojej energii

Terapiami energetycznymi powinna się zajmować tylko osoba zdrowa, w stanie równowagi fizycznej i psychicznej, energetycznie zharmonizowana. Energia obciążająca osobę wykonującą zabieg obniża jakość energii, którą ona przekazuje. Ponadto człowiek jest istotą wrażliwą na warunki zewnętrzne. Na ludzką energetykę wpływać negatywnie mogą warunki atmosferyczne, pola elektromagnetyczne, cieki wodne i wiele innych, niekoniecznie znanych i nazwanych czynników. Ignorowanie ich wpływów jest tak samo nieodpowiedzialne i negatywne w skutkach, jak przesadne koncentrowanie się na nich.

 

Przykładowo, jeśli osoba którą uzdrawiasz, ma alergię na białko mleka krowiego, pszenicę, mięso - a którykolwiek z tych produktów jest w twojej aktualnej diecie - energie które przekazujesz, będą nieść informację alergenną i mogą wywołać reakcje alergiczne. Znów, alergenne produkty żywnościowe najczęściej są naładowane negatywnymi emocjami osób, które je kupowały bądź sporządzały. Przed jedzeniem oczyszczaj siebie i żywność energetycznie. Dbając o swoje zdrowie, dietę i żołądek - dbasz o zdrowie swojego pacjenta.

 

Uświadamiaj sobie emocje

Emocje są poruszeniami energii. Realizacja podświadomych intencji, reakcje podświadomego umysłu na świadome działania owocują najpierw emocjami. Świadomość swojego stanu emocjonalnego jest absolutną podstawą do uświadomienia sobie zawartości swojego podświadomego umysłu. Osiągnięcie emocjonalnej równowagi (niekoniecznie homeostazy) jest z kolei koniecznym warunkiem umożliwiającym dotarcie do głębokich warstw własnej świadomości.

 

Przekazywanie energii-emocji w stanie emocjonalnego pobudzenia, wzburzenia czy wewnętrznej dysharmonii, nie jest zabiegiem bioterapeutycznym, nie jest w stanie doprowadzić organizm osoby uzdrawianej do równowagi. Jeśli obiektem twoich emocji jest osoba, której robisz zabieg, albo jeśli jesteś obiektem emocji tej osoby, to żadnej innej energii nie będziecie sobie przekazywać.

 

Dyskwalifikuje to automatycznie jako terapię "pomoc" i "uzdrawianie" osób, o których zdrowie potencjalny terapeuta się martwi, albo czyich dolegliwości się on obawia, w szczególności bez wiedzy takiej osoby - szczególnie jeśli jest to opętanie. Próba niesienia takiej pomocy kończy się przeniesieniem problemu osoby "uzdrawianej" na "terapeutę", czyli urzeczywistnieniem jego zmartwień i lęków. Taka sytuacja określana jest w wielu szkołach rozwoju duchowego jako przeniesienie bądź zaplątanie się w cudzą karmę, przejęcie jej na siebie.

 

Z tej też przyczyny trudniej jest być terapeutą dla osoby bliskiej i nieobojętnej emocjonalnie, choć jest to możliwe, ważne a nierzadko niezbędne wzbogacenie bliskich relacji.

 

Bierz odpowiedzialność za swoje działania

Częstym i typowym zabiegiem obronnym bioterapeutów jest zasłanianie się szkołą, linią przekazu, nauczycielami, tytułami czy doświadczeniem. Przykładowo, bardzo częstym manewrem jest mówienie: "energia X nie jest w stanie szkodzić, jeśli zaszkodziła, to znaczy, że nie była energią X". Nie znaczy to, nie jest to twierdzenie prawdziwe, lecz jeśli na tym stwierdzeniu się kończy, to jest to wybieg ukrywający negatywne emocje (patrz punkt "uświadamiaj sobie swoje emocje").

 

Bezkrytyczność przyjmowania nauk jest sygnałem o niedojrzałości osoby je przyjmującej, jej niezdolności do podjęcia odpowiedzialności za własne działania. Jeśli chcesz być postrzegany jako kompetentny, godny zaufania terapeuta - pytaj się zawsze swoich klientów o wrażenia, odczucia i zdanie. Lepiej czasem wziąć na siebie więcej odpowiedzialności, niż faktycznie się ponosi, niż stracić zaufanie i możliwość pomocy potrzebującym. Aktem świadomości swojej odpowiedzialności jest też spisywanie swoich doświadczeń i prowadzenie dokumentacji swojej pracy.

 

Uświadamiaj sobie intencje

Zanim zaczniesz działać, zadawaj sobie pytanie, dlaczego podejmujesz się próby pomocy, tzn. jakie spełniasz własne potrzeby w ten sposób. Podejmując działania w przestrzeni wewnętrznej, bardziej niż w "normalnym życiu" trzeba uświadamiać sobie wszystkie przyczyny i powody, świadome i nieświadome, dla których się je rozpoczyna. Tylko dokładnie wiedząc, co cię popycha do działania, spełniając świadomie i w harmonii z innymi swoje życiowe potrzeby, możesz oczekiwać pozytywnych efektów w ratowaniu cudzego życia i przywracaniu harmonii zdrowia innych. Profesjonalne zabiegi terapeutyczne można wykonywać wyłącznie za zgodą i wiedzą osób zainteresowanych, z wyjątkiem sytuacji, gdy dana osoba jest nieprzytomna lub jeśli postawiono jej diagnozę niepełnosprawności psychicznej lub umysłowej. Diagnozy takie mogą stawiać wyłącznie lekarze psychiatrzy i psychologowie.

 

Odróżniaj intencje od racji

Intencje to nie racje. Posiadać rację, własną i prywatną, oznacza odcinać się od sądów i opinii innych. Posiadać rację, znaczy racjonalizować własne emocje w stosunku do osób, od których racji się człowiek odcina. Robić coś w imię własnej racji, znaczy realizować pragnienia generowane przez emocje. Jeśli emocje te są nieświadome, to efekty działania będą odmienne od świadomie zamierzonych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma

Do Twojej wypowiedzi Nashiro dodam jeszcze, że podstawową zasadą BHP w tym ujęciu, nie jest lustrowanie danej osoby, tylko umiejętność zabezpieczania siebie przed ewentualnym ściągnięciem od kogoś negatywnych energii lub bytów.

Umiejętnośc takiego zabezpieczenia siebie i swego otoczenia to podstawa pracy z energiami, kartami, runami, magią itd, itp. Gdyby osoby zajmujące się choćby zawodowo ezoteryką najpierw lustrowały kogoś, a dopiero potem nawiązywały kontakt, wróżki bioterapeuci, reikowcy, bioterapeuci nie mieliby pracy. Nie wspomnę juz o egzorcystach, którzy sa bardziej niz inni narazeni na kontakty z mrocznymi bytami.

Zamiast więc podglądać i podsłuchiwać innych, łamać prawa i naruszać prywatność (ona jest w swiecie tym i tamtym i Ty Nasing jesteś jedyną osobą, jaką poznałam, która twierdzi, ze jest inaczej) moze warto nauczyć się tworzenia ochrony. To na pewno bardziej przydatne i z pewnością etyczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ninsig

Do tematu ezo-etyki i kwestii nieetyczności "wchodzenia i sprawdzania", dopiszę jeszcze jedną uwagę.

 

Człowiek żyje w świecie otoczony nieświadomością. Nie mamy świadomości, co robi sąsiad za ścianą, nie mamy świadomości, co kryje się w głowie drugiego człowieka, nie mamy świadomości, jakie ktoś ma wobec nas intencje, nie mamy świadomości, co się zdarzy za kilka lat, nie wiemy, po co jesteśmy na Ziemi, nie mamy świadomości całego pasma naszych wcieleń, nie jesteśmy w stanie nawet pamiętać wszystkich naszych snów i nie potrafimy sobie przypomnieć sobie nawet wszystkich chwil, które przeżyliśmy świadomie w tym życiu. Przykłady można mnożyć. I wydaje nam się, że taki stan jest naturalny.

 

Przytoczę tylko jeszcze przykład ludzi oświeconych. Mówi się, że taki człowiek, patrząc na kogoś drugiego, wie o nim od razu wszystko, widzi jego przeszłe wcielenia, widzi tego człowieka w całości, w całej jego "istocie", bez sfer prywatnych i zasłon, które ów człowiek ma przed samym sobą. Niektórzy sądzą, że stan oświecenia, kiedy człowiek wyzwoli z wszelkich ograniczeń, to osiągnięcie poziomu naszego Wyższego Ja - przed którym również nie ma żadnych zasłon, jeśli chodzi o widzenie istot ludzkich. Jednym słowem - niewidzenie w pełni, w całości, również drugiego człowieka, ma przyczynę tylko i wyłącznie w ograniczeniach WIDZENIA, a nie w tym, że coś takiego jest nieetyczne.

 

To tak, jakby ktoś wymagał od drugiego: jestem ślepy (ślepota jest dla mnie stanem naturalnym) i ty też masz być ślepy, bo widzenie jest nieetyczne.

Nieetyczne jest dopiero DZIAŁANIE NA DANYM CZŁOWIEKU.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
kaffka
Przytoczę tylko jeszcze przykład ludzi oświeconych. Mówi się, że taki człowiek, patrząc na kogoś drugiego, wie o nim od razu wszystko, widzi jego przeszłe wcielenia, widzi tego człowieka w całości, w całej jego "istocie", bez sfer prywatnych i zasłon, które ów człowiek ma przed samym sobą. Niektórzy sądzą, że stan oświecenia, kiedy człowiek wyzwoli z wszelkich ograniczeń, to osiągnięcie poziomu naszego Wyższego Ja - przed którym również nie ma żadnych zasłon, jeśli chodzi o widzenie istot ludzkich. Jednym słowem - niewidzenie w pełni, w całości, również drugiego człowieka, ma przyczynę tylko i wyłącznie w ograniczeniach WIDZENIA, a nie w tym, że coś takiego jest nieetyczne.

 

No nie, moment!

 

Mówisz tu o jednostce oświeconej. Wszystko się zgadza.

Mówisz dalej o jednej z cech takiej jednostki oświeconej - jak to określasz - "widzeniu pełnym". Nadal się zgadza.

 

ALE!

 

Nagle wartości zostają odwrócone i takie "pełne widzenie" jest uznane... za synonim człowieka oświeconego?

 

Czyście ludzie rozum postradali? Ilu jest chociażby przysłowiowych niedzielnych ezoteryków, którzy od miesiąca-dwóch wykonują znalezione naprędce 5 ćwiczeń na krzyż na widzenie aury. Nagle zaczyna im się coś otwierać i jest wielkie BUUM, widzą kolorki!

 

To, że ktoś jest w stanie "coś" zobaczyć, nie oznacza, że duchowo i moralnie jest w stanie udźwignąć to, co zobaczył. Niewiele osób ma tak silnie rozwiniętą samoświadomość, by nie wykorzystać tego zgodnie ze swoimi celami.

 

To tak, jakby ktoś wymagał od drugiego: jestem ślepy (ślepota jest dla mnie stanem naturalnym) i ty też masz być ślepy, bo widzenie jest nieetyczne.

 

Nie kochani.

 

Omawiany przez nas problem brzmi raczej następująco:

"Jestem ślepy, więc prowadzisz nas obydwoje. Czy jesteś w stanie oprzeć się swojemu interesowi i zaprowadzić mnie nad staw, tak jak proszę, zamiast nad morze, jak Ty pragniesz?"

 

Nie każdy jest na takim poziomie samorozwoju i samokontroli, żeby chociaż podświadomie nie wykorzystać wyjątkowych umiejętności do zdobycia przewagi nad drugim człowiekiem. Żeby wpłynąć na niego w taki sposób, jaki sam uzna za właściwy. Przecież taki stan energetyczny pokazuje wszystkie słabe strony człowieka. Wszelkie skazy, od których może się zacząć kruszyć...

 

Z jakiego powodu "patrzymy" dokładniej na danego człowieka = szukamy niuansów, zadajemy pytania? Bo zależy nam na odpowiedzi! Co oznacza że mamy interes w jakiejś opcji; temacie, który nas interesuje.

 

Rozpatrując bardzo wyrazisty przykład - w przypadku zauważenia niekorzystnych symptomów/nastawień - na ile "badająca" osoba jest w stanie się oprzeć, by wykorzystać zdobytą widzę tak, aby zmienić nastawienie danej osoby do sytuacji na pożądane dla niej? I nie chodzi mi o same perfidne machlojki w energetyce, co by komuś coś przestawić. Chodzi o sugestię, np: wiedząc, że osoba jest osobą wrażliwą, przedstawić sytuacje z punktu biednego cierpiącego w danej sytuacji zwierzątka, by osobę zmiękczyć - lub w drugą stronę - widząc blizny na zaufaniu do bliskich, podbudować w niej poczucie nieufności do nowej sytuacji przez odwołanie się do tych gorszych doświadczeń?

 

A to jest już przecież naruszeniem prawa wolnej woli danego człowieka.

 

W moim pojęciu nagannym jest każda intencja uzyskania na sposób takiej "wiedzy" - przewagi nad drugim człowiekiem. A więc "patrzenie" na danego człowieka (=szukanie niuansów w jego układzie energetycznym), w miejscu "widzenia" człowieka, jakie to działanie prowadzi tylko pobieżnego obrazu.

 

Co natomiast z sytuacją "wiem, że ja myślę lepiej i to, że go przekonuję, jest dla jego dobra?" No cóż. "Nie rób drugiemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił Tobie. Możecie mieć różne gusta". I w tym kontekście właśnie zrozumienie tego, że w tym wszystkim może być zupełnie inny sens, niż ten, który my widzimy, wyróżnia jednostkę oświeconą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma

Poza tym jednostka oświecona to ktoś, kto ma bardzo wysoko rozwinięte poczucie moralności i etyki. Nie grzebie nikomu w energetyce, nie podgląda nikogo z ciekawości i nie tłumaczy tego, że dusza na to pozwoliła. Tym bardziej wobec pzreciętnego Kowalskiego, który takie pozwoleni może zwyczajnie wyśmiać.

(na marginesie, Nasing wciąż nie odpowiedziałaś na moje pytanie).

Jak to wcześniej ładnie zauważyła Nashira, jeśli widze lub słyszę coś na przystanku lub na ulicy, nie znaczy, że mam od razu lustrowac przeszłość i przyszlość danego człowieka, a tym bardziej wystawiać mu ocenę.

Oczywiście, jeśli ktoś coś widzi, to widzi i już. Ale nie znaczy, ze ma prawo "podglądać" mnie kiedy przyjdzie mu na to ochota, a tym bardziej oceniać mnie na podstawie mojej energetyki czy moich przeszłych wcieleń.

I jeszcze jedno, osoba oświecona nie potrzebuje nikogo lustrować, szperać w niczyjej przeszłości, aurze i energetyce aby nawiązać z kimś kontakt, czy rozmawiać z nim.

Wydaje mi się, że dla niektórych osób propblem polega na lęku, przed "przejęciem" od innych jakiś negatywnych energii czy bytów, więc zawczasu wolą zlustrowac teren i jak bezpiecznie to się ewentualnie odezwać. A czy nie wystarczy stworzyć sobie ochronę wokół siebie? Osoba oświecona tak by postąpiła (i nie tylko ona). Trudno mi zreszta wyobrazić sobie życie, gdzie nieustannie kogoś z kim się stykam musze prześwietlać na wylot. A przecież i na ulicy i w śrdokach komunikacji i w pracy czy w szkole stykamy się z ludźmi. Niektórzy z nich mogą coś za sobą ciągnąć, nie będąc nawet tego świadomym. I co w takiej sytuacji? Zmieniamy prace by nie mieć styczności z koleżanką z za biurka?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ninsig

Cały czas rozmowa jest o czymś innym. Daję Wam tylko do myślenia, że człowiek oświecony pozostaje dla ludzi najwyższym wzorem. Nic, co robi, co do niego dociera itd. nie może być niewłaściwne, sprzeczne z ogólnymi, kosmicznymi prawami. On również nie może sam sobie ingerować w drugiego człowieka, nawet choćby doskonale widział, gdzie u tamtego leży problem. Natomiast to, że jest w stanie zobaczyć od razu wszystko, co jest - również poukrywane i całkiem nieświadome - w danym człowieku, oznacza, że nie ma takiego prawa, takiego przepisu BHP, takiej kosmicznej właściwości, która zamykałaby taką drogę poznania.

 

Kaffko, piszesz:

Nagle wartości zostają odwrócone i takie "pełne widzenie" jest uznane... za synonim człowieka oświeconego?

 

Czyście ludzie rozum postradali? Ilu jest chociażby przysłowiowych niedzielnych ezoteryków, którzy od miesiąca-dwóch wykonują znalezione naprędce 5 ćwiczeń na krzyż na widzenie aury. Nagle zaczyna im się coś otwierać i jest wielkie BUUM, widzą kolorki!

 

To, że ktoś jest w stanie "coś" zobaczyć, nie oznacza, że duchowo i moralnie jest w stanie udźwignąć to, co zobaczył. Niewiele osób ma tak silnie rozwiniętą samoświadomość, by nie wykorzystać tego zgodnie ze swoimi celami.

 

Jeżeli ktoś go postradał, to najprędzej ja, ponieważ piszę takie rzeczy, nie do przyjęcia przez większość, jak widzę.

"Pełne widzenie" drugiego człowieka, wraz z jego poprzednimi wcieleniami i tym, co ma w głowie w danym momencie chyba naprawdę potrafi tylko człowiek oświecony. Niedzielny ezoteryk raczej tego nie potrafi.

Zaczynasz pisać o intencjach - idąc tym tropem, proponuję stworzyć kolejne zakazy, ponieważ człowiek staje się narażony na złe intencje innych ludzi, nawet nieświadome. Lekko ironizując, podaję przykłady sfer, które powinny być zakazane:

-rozmowa z drugim człowiekiem, ponieważ nie wiemy, kiedy wykorzysta pewną wiedzę od nas, aby zrobić z niej oskarżenie przed innymi

-insytutcje, takie jak szkoła, miejsce pracy i inne, w których człowiek z pozycji niższego (ucznia, pracownika) zostaje pozostawiony na łasce osoby "z autorytetem"

-praktyka medyczna, ponieważ nie wiemy, czy operujący lekarz lub jakikolwiek inny nie wykorzysta prywatnych informacji o nas lub nie będzie się śmiał z naszego ciała podczas operacji

Jest pełno sfer, w których można obawiać się, że złe intencje mogą nam zaszkodzić.

 

Uważam, że aprioryczne stawianie zakazu na taką a taką sferę tylko dlatego, że może kogoś narazić na złe intencje, jest argumentem w tak wielu dziedzinach, że nie jest żadnym argumentem.

 

Vivien - odpowiadam na Twoje pytanie, co do duszy. Jeżeli ktoś Cię oszukał, mówiąc, że Twoja dusza się zgodziła, ale ona nie wyraziła zgody, więc te słowa były perfidnym kłamstwem - to jest to kłamstwo, oszustwo i jest nieetyczne.

 

oceniać mnie na podstawie mojej energetyki czy moich przeszłych wcieleń.

Ocenianie kogokolwiek jest ogólnie mało przyjemne, niezależnie czy ktoś wyda ocenę z powodu tego, jak ta sprawa wygląda, jak i z powodu poglądów, jakie reprezentuje. Umiejętnością jest nieocenianie, ale to już inny temat.

 

A czy nie wystarczy stworzyć sobie ochronę wokół siebie? Osoba oświecona tak by postąpiła (i nie tylko ona)

 

Ja spotkałam się z poglądem, że osoba oświecona jest wyzwolona z ograniczeń, które to przyciągają to, co niekorzystne. Nie jest więc to kwestia barier (metafora twierdzy), a całkowitego otwarcia, kompletnego oczyszczenia z obciążeń, tak, że na ową osobę "nie ma haka".

 

Trudno mi zreszta wyobrazić sobie życie, gdzie nieustannie kogoś z kim się stykam musze prześwietlać na wylot

 

Mi również trudno wyobrazić sobie takie życie i nie o tym piszę.

 

Dla mnie tworzenie "prawa" - "energetyka jest moją prywatną sprawą i bez mojego pozwolenia nie patrz" jest fikcją i po prostu nie ma racji bytu w naszej rzeczywistości, ponieważ, jak napisałam, nieustannie wkraczamy w ten obszar ,ów obszar nieustannie na nas oddziałuje, a kto co w nim zobaczy to inna sprawa. I jak to wykorzysta, też inna sprawa. Nie zachęcam, ani też sama nie popieram, "wybadywania" człowieka w jego sferach prywatnych. Mówię o tych, które emanują z niego samego, nieświadomie, ale nieustannie.

I Vivien, jedna kulturalna prośba - możesz wreszcie poprawnie zacząć pisać mojego nicka? Z góry dziękuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
JakubS

Zacznę może od tego, że nie mam zamiaru wchodzić w długie polemiki 2, 3 czy więcej ścierających się obozów. Chcę tylko wyrazić swoje zdanie.

 

Podobno energia idzie za uwagą. Odniosę się do przykładu już wspomnianego przystanku. Jeśli są tam osoby, które sobie rozmawiają, na tyle głośno, że je słyszę (pomijam to o czym mówią). To chcąc nie chcąc zwracają moją uwagę. Jeśli już to robią moja energia idzie za uwagą czyli "dotyka" ich, podąża w ich kierunku. Jeśli towarzyszy temu jakiś mój stan emocjonalny czy pewne myśli, to intencje towarzyszące temu całemu procesowi nie są neutralne. Skoro nie są neutralne, są jakimś moim subiektywnym odwzorowaniem, moją reakcji na dane zdarzenie. Skąd i dlaczego taka reakcja we mnie? To już nie należy do tematu dyskusji więc pomijam rozwinięcie tego. Jeśli dana osoba odbierze mój "przekaz", może na niego jakoś zareagować, np. ściszyć głos lub wręcz przeciwnie. Nie zmienia to jednak tego, że nasze energie np. energetyczne zapisy moich myśli i "energetyka" danej osoby, spotykają się ze sobą i konfrontują.

 

Jak już jesteśmy przy środkach lokomocji... Mamy zatłoczony autobus. Człowiek niemalże fizycznie dotyka drugiego. Co z naszymi ciałami subtelnymi? Choćby z aurą. W zależności od różnych rzeczy mogą się np. przenikać, ścierać, odpychać, itd. Czy każdy z Was ma świadomość tego, co w takich momentach dzieje się z Waszymi ciałami subtelnymi? Jak się one zachowują w relacjach z innymi takimi ciałami zupełnie obcych ludzi z autobusu? A jednak choćby niektóre aspekty jesteśmy w stanie odczuć, prawda?

 

Ale w zasadzie nie o tych chciałem pisać.

Teraz czytacie mój post. W nim istnieje mój zapis energetyczny. Jest on pewnym odwzorowaniem mnie. Tak właściwie nie wiem, co rozumiecie poprzez zwroty "energetyka" czy "grzebanie w energetyce", więc jeśli błądzę to, prosiłbym o rozwinięcie tych pojęć. Może wówczas dyskusja będzie bardziej precyzyjna.

Ale wracam do rozważań. Zarówno ja czy Wy, gdy piszecie jakiś post przedstawiacie swój zapis energetyczny (choćby tylko ten z danego momentu). W skrócie, jeśli jest coś zapisane, można to przeczytać. Tu będą choćby emocje towarzyszące podczas pisania (niekoniecznie tylko te związane z tematem Waszej czy mojej wypowiedzi). Więc jeśli czytam Wasz post lub Wy mój, macie dostęp do mojego zapisu energetycznego i wzajemnie. Odczytujecie go nawet, czy to świadomie czy nie. W ten sposób pozwalamy odczytywać naszą energetykę. To czy ktoś to wykorzysta czy nie to już zależy od niego samego. Tak jak pisała Kaffka o przypadku wrażliwego człowieka i kogoś kto bazuje na słabościach tej jednostki, to jest nazwalibyśmy niemoralne zachowanie, bo wykorzystuje kogoś do czegoś.

Ale czy Wy czytając mój post zmieniacie coś we mnie? Czy ja czytając Wasze posty rujnuje, podam kolejne przykłady z wcześniejszych, Wasze życie seksualne czy przypatruje się Waszym podbojom miłosnym?

 

Owszem zgodzę się z tym, że każdy z nas jest bardziej lub mniej ograniczony, jednak nie uogólniajmy wszystkiego. Jeśli ktoś widzi więcej nie krytykujmy go za to, że widzi. Podobno każdy z nas jest równy, jednak nasze własne ograniczenia chyba "lekko" to wypaczają:)

 

Pozdrawiam wszystkich ciepło i dziękuję za uwagę:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
JakubS

Jeszcze jedno. Kiedyś, gdy większość ludzi była niepiśmienna, zapewne znajomość alfabetu i umiejętność czytania "ze znaków" była czymś niezwykle magicznym i budzącym respekt i szacunek. Teraz znamy alfabet, ale czytanie z kogoś z energetyki, dłoni, twarzy, z rozmiaru butów, nadal pozostaje magiczną i budzącą respekt umiejętnością.

 

Strzeżcie się takich ludzi, bo któryś z widzących może zauważyć, że macie za ciasne buty. I co wtedy???

Nie zmienia to faktu, że to co zrobicie z tą wiedzą zależy od Was. On daje informacje, nie zmusza do kupienia nowych, większych butów, które ułatwiają chodzenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma

Vivien - odpowiadam na Twoje pytanie, co do duszy. Jeżeli ktoś Cię oszukał, mówiąc, że Twoja dusza się zgodziła, ale ona nie wyraziła zgody, więc te słowa były perfidnym kłamstwem - to jest to kłamstwo, oszustwo i jest nieetyczne.

 

To nie jest odpowiedź na mpoje pytanie. Odpowiedz mi jak przeciętny Kowalski może sprawdzić czy jego dusza faktycznie dała pozwolenie, czy jest to tylko usprawiedliwienie się "zaglądającego".

I jeśli ja twierdzę, ze moja dusza nie dała pozwolenia na grzebanie w mojej energetyce, a ktos dalej się upiera, że dała, to jak on mi to może udowodnić?

Bo stwierdzeie, że "ja to widze i wiem, ze dusza dała lub nie dała pozwolenie" nie jest dla mnie argumentem. Tak może sobie powiedzieć każdy.

I pzrepraszam za bład w Nicku, ale literówki to u mnie niestety norma, zwłaszcza, ze pisze szybko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jurema

Dobrze ,ja mam tez jedno pytanie.Prosze napiszcie mi w jaki sposob mozna komunikowac sie z wlasna "Dusza" jestem na poczatku swojej drogi i rozwoju ,poprostu chce sie tego nauczyc...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaga_Wiedzma
Dobrze ,ja mam tez jedno pytanie.Prosze napiszcie mi w jaki sposob mozna komunikowac sie z wlasna "Dusza" jestem na poczatku swojej drogi i rozwoju ,poprostu chce sie tego nauczyc...

 

 

- Jak mogę doświadczyć jedności z całym stworzeniem?

Słuchając - odpowiedział Mistrz.

- A jak powinienem słuchać?

- Stając się uchem, zwracającym uwagę na każdą rzecz, którą mówi wszechświat.

W chwili, kiedy usłyszysz coś, co pochodzi od ciebie, zatrzymaj się.

......................................................................

 

Podróżujący gubernator zatrzymał się, by złożyć uszanowanie Mistrzowi.

- Ważne sprawy państwowe nie pozostawiają mi czasu na długie rozprawy - rzekł.

- Czy mógłbyś streścić istotę religii w jednym lub dwóch zdaniach, dla ludzi tak zajętych jak ja?

- Dla dobra Waszej Wysokości gotów jestem ująć to w jednym słowie.

- Nie do wiary! Cóż to za niezwykłe słowo?

Milczenie.

- A jaka droga prowadzi do Milczenia?

Medytacja.

- A czym jest, jeśli mogę zapytać, medytacja?

- Milczeniem.

.............................................................................

 

- Czy jest coś co mogę zrobić, aby stać się oświeconym?

- Tak niewiele, jak niewiele możesz uczynić, by rano wstało słońce.

- Jaką więc wartość mają te wszystkie duchowe ćwiczenia, które zalecasz?

- Dają ci pewność, że nie prześpisz chwili, w której wzejdzie słońce.

.................................................................................

- Gdzie mogę szukać Oświecenia?

- Tutaj.

- Kiedy się ono dokona?

- Teraz właśnie się dokonuje.

- Dlaczegoż go nie doświadczam?

- Dlatego, że nie patrzysz.

- Na co powinienem patrzeć?

- Na nic. Po prostu patrz.

- W co?

- W cokolwiek, na czym spoczną twoje oczy.

- Czy muszę patrzeć w jakiś specjalny sposób?

- Nie. W zwykły sposób.

- Ależ, czy ja nie patrzę zawsze w zwykły sposób?

- Nie.

- Dlaczego nie?

- Dlatego że, by patrzeć, musisz tu być.

Przeważnie jednak jesteś gdzie indziej.

.................................................................

A. de Mello "Minuta mądrości"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość alathea
... Odpowiedz mi jak przeciętny Kowalski może sprawdzić czy jego dusza faktycznie dała pozwolenie, czy jest to tylko usprawiedliwienie się "zaglądającego".

I jeśli ja twierdzę, ze moja dusza nie dała pozwolenia na grzebanie w mojej energetyce, a ktos dalej się upiera, że dała, to jak on mi to może udowodnić?

Bo stwierdzeie, że "ja to widze i wiem, ze dusza dała lub nie dała pozwolenie" nie jest dla mnie argumentem. Tak może sobie powiedzieć każdy.

...

 

mysle, ze jesli Twoja dusza na cos sie zgodzila ,"zabieg" - to Ty otrzymalabys chociaz minimalny "przeblysk" tej decyzji, (intuicyjne) poczucie choc czesciowej akceptacji tego, co ten ktos chcial zrobic

 

 

czesciej zdarza sie sytuacja, ze werbalnie potwierdzamy chec przyjecia jakiegos leczenia a nasza dusza jest jednak przeciw i wtedy efekt jest mniejszy od zalozonego lub zaden

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pit

Witam serdecznie Szelmo ,Ja napiszę od siebie jak ja to robiłem ,robię :np. poprzez rysowanie ,kolorowanie jej , mandali i rozmowę z własnym wnętrzem ,lub poprzez zagłębienie w siebie i rozmawianie ze swoją duszą ,podczas medytacji ,skupiam się również i rozmawiam ze swoją duszą (kontempluję) podczas wykonywania asan z jogi ,jedząc np. w skupieniu można rozmawiać ze swoją duszą.Wogóle zawsze można rozmawiać ze swoją duszą wnętrzem ilekroć jesteśmy skupieni wewnętrznie.

Edytowane przez Pit

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jurema

Viv,ta odpowiedz nie satysfakcjonuje mnie...Skad masz pewnosc ze to kontakt z dusza a nie bytem przyczepionym do Ciebie.Wydaje mi sie ze zeby miec kontak z dusza ,trzeba byc juz na dosc wysokim poziomie rozwoju ,a takich osob jest chyba tylko garstka....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jurema
Witam serdecznie ,Ja napiszę od siebie jak ja to robiłem ,robię :np. poprzez rysowanie ,kolorowanie jej , mandali i rozmowę z własnym wnętrzem ,lub poprzez zagłębienie w siebie i rozmawianie ze swoją duszą ,podczas medytacji ,skupiam się również i rozmawiam ze swoją duszą (kontempluję) podczas wykonywania asan z jogi ,jedząc np. w skupieniu można rozmawiać ze swoją duszą.

Masz pewnosc ze to dusza?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pit

Tak droga Szelmo mam .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nereida

Kontakt z duszą oznacza kontakt z samym sobą, ze swoją Boską iskrą.

Żeby usłyszeć siebie, musisz zagłębić się w swoje wnętrze = wyłączyć umysł, nie myśleć i być tylko tą iskrą. Odczuć niewyczerpywalny zasób Miłości w sobie, całym sobą.

Dotrzeć do wewnętrznej ciszy. Odcięcie od wpływów umysłu(tutaj przydatna jest medytacja), może wymagać wieloletniej praktyki ... Myślę, że dobre byłoby rozpoczęcie od medytacji w ogóle.. nawet regularnej ... Naucz się wyciszać i napawać tą ciszą. Z czasem odcięcie od umysłu/myśli będzie łatwiejsze i odczujesz siebie, swoją duszę ... wówczas znajdziesz odpowiedź i będziesz.. tak po prostu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jurema

Ok,Pit napisz mi tylko prosze skad ta pewnosc?Przepraszam za meczace pytania ,ale staram sie zrozumiec....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jurema
Kontakt z duszą oznacza kontakt z samym sobą, ze swoją Boską iskrą.

Żeby usłyszeć siebie, musisz zagłębić się w swoje wnętrze = wyłączyć umysł, nie myśleć i być tylko tą iskrą. Odczuć niewyczerpywalny zasób Miłości w sobie, całym sobą.

Dotrzeć do wewnętrznej ciszy. Odcięcie od wpływów umysłu(tutaj przydatna jest medytacja), może wymagać wieloletniej praktyki ... Myślę, że dobre byłoby rozpoczęcie od medytacji w ogóle.. nawet regularnej ... Naucz się wyciszać i napawać tą ciszą. Z czasem odcięcie od umysłu/myśli będzie łatwiejsze i odczujesz siebie, swoją duszę ... wówczas znajdziesz odpowiedź i będziesz.. tak po prostu.

Ja medytuje ,kontak i harmonie z Wyzszym ja mam 100%...Nie pije tutaj do nikogo,tylko czesto ludzie twierdza ze kontaktuja sie z Wyzszym Ja,aniolami,przewodnikami a na ich drodze z Wyzszym Ja jest sporo zabrudzen,wiec kontak jest zaklocany ,wiec mysl nasuwa sie jedna,z kim wtedy sie kontaktuja,skoro na drodze cos stoi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nereida

Ja powiem tak: kontaktujesz się ze sobą (Wyższe Ja) na tyle, na ile jesteś 'czysty'... Więc Twoja wiedza, samoświadomość, świadomość pewnych rzeczy jest adekwatna do Twojej 'czystości'.

Więc ilość tych zanieczyszczeń wpływa na to, do jakiej 'ilości' wiedzy mamy dostęp, a do jakiej nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nereida

Aaaa poza tym .... Skąd masz pewność, że masz 100% harmonię i kontakt ze swoim Wyższym Ja?

Bo ktoś Ci tak powiedział, czy może sama do takiego wniosku doszłaś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×