Jump to content

Rok 2012


Guest Vanilia22
 Share

Recommended Posts

Guest Vanilia22

Chyba każdy z nas słyszał o tym, że rok 2012 będzie szczególny. Naukowcy prześcigają się z doniesieniami na temat aktywności słońca i skutkami jakie to może przynieść...

Co wy o tym sądzicie?

Czy to jest kolejna (jak to było w przypadku innych) data katastroficzna końca świata?

Ciekawią mnie Wasze opinie na ten temat.

Pozdrawiam

M.

Link to comment
Share on other sites

W roku 2012 kończy się "Kalendarz Majów", nie ma w/g nich ..następnego dnia, natomiast ja wolę myśleć, że ma oznaczac koniec jakiegoś okresu, epoki po prostu..... Jesteśmy tacy młodzi przecież :neutral:

 

[ Dodano: 2007-01-23, 07:53 ]

Za początkowe dni kalendarza Majów podawane są m.in. 10 lutego 3641 p.n.e., 10 sierpnia 3214 p.n.e. i 13 sierpnia 3113 p.n.e.

 

21 grudnia 2012 roku n.e. według długiej rachuby to 13.0.0.0.0, wielu proroków zapowiadało kataklizmy na ten okres i wielu ludzi uważa tę datę za koniec świata. Majowie natomiast uważali, że żyjemy w czwartym świecie. Poprzednie trzy skończyły się kataklizmami i czwarty też to czeka według ich wierzeń, po którym nastapi piąty i ostatni. Trzeci świat skończył się według długiej rachuby właśnie po okresie zapisanym jako 13.0.0.0.0, ale nie oznacza to również końca czwartego. Na monumencie z Coba podana jest data 13.13.13.13.13.13.13.0.0.0.0 co oznacza , że datę 13.0.0.0.0 zapisano skrótem zamiast 0.0.0.0.0.0.13.0.0.0.0. Na płycie z Palenque podana jest np. data 1.0.0.0.0.0 ( czyli 0.0.0.0.0.1.0.0.0.0.0 ), która wskazuje na 13 października 4772.

To cytat ze strony w calości poświęconej temu kalendarzowi. Dla Zainteresowanych link: http://pl.wikipedia.org/wiki/Kalendarz_Maj%C3%B3w

Link to comment
Share on other sites

Byłam, poczytałam, nie ukrywam, bardzo racjonalne ..... ale tak naprawdę nie są w stanie w 100% przewidzieć fal tsunami, więc tym też się zbytnio nie przejęłam...

Vanillia - będzie dobrze.... ;)

Link to comment
Share on other sites

Proroctwo budzi wiele kontrowersji w naszym swiecie.Ludzie daleko wybiagaja w przyszlosc.Dlatego w nas sie budzi lek , niepokoj.Wydarzenie o zagladzie takowej ktora ma sie zdarzyc w 2012 r przepowiedzial ponoc Nostradamus. Przepowiedzial kiedys tez ze w 1999 ma byc koniec swiata i ze jest to rok diabla 666. Przepowiednia ta sie nie sprawdzila , wiec przynajmnjiej ja nie przejmuje sie tymi proroctwami na 2012 r,chociaz musze przyznac ze jak sie o tym wszystkim czyta *o tych zagladach zalozeniach itd,* to czuje sie taki wewnetrzy niepokoj...

Link to comment
Share on other sites

Zawsze jakieś ziarenko prawdy istnieje, nie wiadomo i tego się niedowiemy, jaki to będzie miało przebieg, może nawet nie będziemy tego świadomi... :roll:

Póki co, żyjmy pełnią życia! Nie ma co wybiegać aż tak w przyszłość...

Link to comment
Share on other sites

Taka "pewna" wiedza, nic dobrego by nie przyniosła. Ciężko by się żyło ze świadomością zagłady w konkretnym czasie. Oczywiście, ludzie mogliby wówczas zacząć " się naprawiać", aby zdążyć przed godziną zero, ale to akurat kojarzy mi się ze cwaniactwem i chyba z punktu widzenia Sądu Ostatecznego miałoby znikomą wartość. Dlatego też ja osobiście nie chcę zastanawiać się nad tą sprawą, nie chciałabym zrobić się w swoich działaniach sztuczna - jestem jaka jestem, żyję jak żyję, postępuję jak postępuję... i poczekam cierpliwie na karę bądź nagrodę w odpowiednim czasie. Co oczywiście nie oznacza jeszcze, że nie zastanawiam się nad sobą "na bieżąco", ale robię to dla siebie, dla tego sumienia, które posiadam... i to jest jak najbardziej szczere. Nie wiem, czy za daleko nie odbiegłam od tematu, ale dałam się ponieść swobodnym myślom. Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Guest Vanilia22

Nie wcale nie odbiegasz od tematu ale cos w tym jest. Zresztą w historii jest wiele takich przykładów kiedy ludzie szukali magicznych dat, ktore miały by być końcem świata. Tak było np z rokiem 1000. Masowo odbywano pielgrzymki w święte miejsca. Szczególnie epatowano chrześcijaśtwem i nie raz na siłę zmuszano do chrystianizacji... Gdyby spojrzeć na to z innej strony to tak jakby sami ludzie byli zmeczeni i potrzebowali bodźca do zmian ( :roll: wiem, może to glupio brzmi). Czasem się zastanawiam czy to nie raz jest sprytne dzialanie psychologiczne.. Tylko pytanie- dlaczego i na co?

Link to comment
Share on other sites

Może po to, aby zmusić ludzi do zastanowienia się, co będzie dalej? Ale to akurat w optymistycznym ujęciu. Zwróć uwagę na charakter działania różnego rodzaju sekt religijnych, gdzie "jednostka nadrzędna" zyskuje materialne korzyści na całej "psychozie". Czyli znowu kończy się na podsumowaniu, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniadze :). Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Guest Vanilia22
Zwróć uwagę na charakter działania różnego rodzaju sekt religijnych, gdzie "jednostka nadrzędna" zyskuje materialne korzyści na całej "psychozie". Czyli znowu kończy się na podsumowaniu, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniadze

 

O tym też myślałam a szczególnie w kontekście kościoła scjentologicznego i tych innych grup, o ktorych ostatnio głośno. Szkoda, że wszystko robija sie o kasę :roll:...

Link to comment
Share on other sites

Cóż...w XXI wieku nie jest już prosta sprawą manipulowanie "ciemną masą" ;)

Więc trzeba uciekać się do bardzo racjonalnie wytłumaczalnych "faktów", zdarzeń i tym podobnych. Aby osiągnąć wymagany efekt niejednokrotnie grupują swoje siły nawet antagonistyczne ugrupowania religijne, pozornie godząc się i bombardując nas ciemnych ostrzeżeniami.ukierunkowując nas tak, abyśmy dobrowolnie poddali się oczyszczeniu z win , grzechów, koniecznie odpłatnie, bo inaczej pewnie Młodzi Bogowie "nie usłyszą".

Link to comment
Share on other sites

Guest Vanilia22

No niestety i najgorsze jest to, że wiele osób się na to nabiera....

To chyba kewstia słabości charaktery i pdatności na wpływy... lub kwestia mody?

M.

Link to comment
Share on other sites

Vanilia22, bardzo ważne - kwestia mody, przynależność do sekt lansuje się w mediach zamiast ostrzegac, ostrzegać i jeszcze raz ostrzegać. Myślicie , że o scjentologach wspominają ot tak, przy okazji np. ślubu T.Cruise'a?? A nie lepiej po prostu pominąć ten wątek w wiadomościach uznając go za szczególnie niebezpieczny... ale nie... i ktoś komuś za to płaci...

Link to comment
Share on other sites

czasem wpada sie w szpony sekty szukajac wlasnej drogi.

Swego czasu w polityce był artykuł, w którym naukowcy udowodnili, że jest w mózgu pewna cześć odpowiadająca za nasze życie religijne. Jedni mają ją słabo rozwinieta (potencjalni ateiści lub agnostycy) inni silnie. To by wyjaśniało potrzebę wiary w cokolwiek, potrzebę przynależności do grupy wyznaniowej. KK od dawna nie spełnia swoich zadań pełnienia funkcji pasterskich, ale aż do XVI w każde poszukiwanie innych ścieżek było surowo karane. Wystapienie Marcina Lutra w 1517 r. ruszyło maszynę, której trybiki rozrosły się i ewoluowały. Dzisiaj mamy już do wyboru do koloru sekt, organizacji, fundacji itp. Bardzo łątwo się pogubić kto jest kim i o czym mówi.

tylko teraz pojawia sie pytanie: czy wszystkie sekty są niebezpieczne? Jedni sądzą że tak, inni że te niechrzęścijańskie.

A moim zdaniem niebezpieczne są jedynie te które niewolą człowieka, które zabraniają własnych myśli i interpretacji, które czerpią korzyści majątkowe od swoich członków.

Link to comment
Share on other sites

A moim zdaniem niebezpieczne są jedynie te które niewolą człowieka, które zabraniają własnych myśli i interpretacji, które czerpią korzyści majątkowe od swoich członków.

Tylko, że (tu cytat):

 

Społeczna charakterystyka sekt:

* mała liczebność grupy

* wspólnotowy charakter

* niechętny, obojętny lub nawet wrogi stosunek do społeczeństwa

* brak aspiracji uniwersalistycznych

* brak dążenia do dokonywania fundamentalnych zmian w życiu społecznym

* skierowana do warstw niższych lub wyrażających dezaprobatę wobec porządku społecznego

* osobiste, bezpośrednie, silne więzi między członkami

* spontaniczność kontroli społecznej (systemu zakazów i nakazów)

* indywidualistyczny charakter ascezy

* istnienie osoby lub grupy tzw. "Guru" będącego najwyższym autorytetem w sekcie

* odrzucenie dóbr kulturowych, w szczególności mass mediów

* brak własności prywatnej (wspólnota wszystkich dóbr, czasami włącznie z osobistymi przedmiotami)

* dążenie do zerwania wszelkich więzi ze społeczeństwem; (często izolacja przestrzenna od społeczeństwa)

* przekonanie o wyjątkowości

 

Sekty najczęściej już w drugim pokoleniu, o ile się nie rozpadną, zaczynają wytracać własny rygoryzm wobec członków i przekształcają się w denominacje. - koniec cytatu.

 

Wg mnie jeśli ktoś tworzy sektę, czy to Guru, czy grupa osób, to tworzy ją w jasno określonym celu: zgromadzić wokół siebie jak największą rzeszę "fanów", ubezwłasnowolnić, zastraszyć karą bożą i mieć baranki do utrzymywania, bądź też jeśli delikwent nie posiada majątku będzie uprawiał pola z żywnością dla braci.

boadicea, jestem chrześcijanką...może inaczej - wierzę w Boga. W istotę do której się modlę, uciekam gdy trwoga.... rozumiesz? Co nie przeszkadza mi napisać iż Kościół Katolicki dziś również jest sektą i to chyba największą na świecie. Po co spowiedz, celibat, to wszystko obostrzenia nie Boskie, ale ludzkie. Spowiedz po to, aby jak najwięcej wiedzieć o społeczności, której się duszpasterzy, a celibat, aby nie było komu oddawac zarobionych pieniędzy. Kocham kościoły, katedry, mają w sobie nieopisaną energię, Były z resztą budowane ( te stare, konkretne, przykład: katedra w Gnieźnie) na tak zwanych liniach ley, liniach mocy . Lecz nigdy nie chodzę do kościoła w trakcie trwania mszy, gdzie coraz wymyślniejsze kazania mają zmusić wiernych do posłuszenstwa... i hojności ;)

Link to comment
Share on other sites

Guest Vanilia22
czasem wpada sie w szpony sekty szukajac wlasnej drogi

To prawda. Kiedyś oglądałam na ten temat pewien reportaż, gdzie była ukazana historia pewnego amerykańskiego małego miasteczka, które tolerowało oboecnośc pewnej sekty kierowanej przez jakiegoś amerykańskiego szaleńca. Tolerowano ich bo byli cicho nie robili krzywdy nikomu i pracowlai za darmo dla mieszkańców. Ale nikt nie wspomniał, że ten facet "guru" był uciekinierem z więzienia i molestowal seksulanie swoje "podopieczne". To co tam się działo nie nadaje się do rzadnego filmu. A gdy sekta została robita doszlo do tego, że smai mieszkańcy bronili tego człowieka i jego podopiecznych. Ośrodek wyglądal jak więzienie. Przebywali tam ludzie wlasnie poszukujących swej drogi. Osoboy z kryzysami rodzinnymi (ucieczki z domu, rozowdy śmierć kogoś bliskiego) oraz degeneraci...

Moim zdaniem żadna sekta nie daje mozliwości wyboru prędzej czy później jest narzucenie czyjejś woli bez możliwości odejścia....

Link to comment
Share on other sites

Vanilia22, zgadzam się. A najczęściej bywa tak, że członek sekty zatraca tę granicę bezpieczeństwa, za przejściem której już nie ma odwrotu. Jest osobą społecznie uzależnioną .... To tragedia i degradacja umysłowa...

Link to comment
Share on other sites

Może to co napisze bedzie szokujące i z góry przepraszam jeśli uraże czyjeś uczucia - wyrażam jedynie swoją prywatną opinię.

Jak dla mnie każda organizacja religijna ma znamiona sekty. Biorąc pod uwagę KK jest sektą na równi z innymi - uzależnia od 1,5 tys lat, teraz macki ma trochę osłabione, ale to co wyczynano kilkaset lat temu - koszmar. Obecnie działalnosć niektórych jego guru doprowadza do omamienia i całkowitegi uzależnienia psychicznego swoich wyznawców. Że o dojeniu kasy od wiernych nie wspomnę.

Link to comment
Share on other sites

Guest Vanilia22
Może to co napisze bedzie szokujące

musze przyznać, że trochę szokujące jak dla mnie. :wink: Jakby popatrzeć na to wszystko z innej strony rzeczywiście można tak powiedzieć tylko pytanie? W co zatem wierzyć? Wkońcu człowiek musi w coś wierzyć bo inaczej czuje się samotny.

I tu wracamy do początków tematu- poadtności człowieka na nacisk i manipulacje... Z tego mógłby wyjść osobny temat ale można spokojnie go tutaj podpiąć. Bo również wszelkie przepowiadanie katastrof tez jest formą nacisku i społecznego uzależnienia.

I z chwilą gdy to pisze przypomniała mi się historia zbiorowych samobójstw przez internet. To było w okolicach millenium.... :cool: temat rzeka

Link to comment
Share on other sites

Vanillio jeśli chodzi o pytanie "w co wierzyć"ć, to w zasadzie możemy powrócić do kwesti potrzeb ludzkich. Bo są ludzie którzy odczuwają potrzebe wiary w cokolwiek, ale co to jest - to już inna rzecz. Jak wspominałam - najnowsze badania (swego czasu pisano o tym w Polityce) wykazały, że fakt odczuwania tej potrzeby wynika z pewnej częsci mózgu u jednych rozbudowanej u innych nie. Co by się zgadzało bardzie z genetycznym powielaniem schematu.

Możemy też poruszać problem czy wierzyć w Boga, czy w instytucję, bo wiara w Boga nie wyklucza niewiary w instytucję, O działalności tejże największej instytucji kościelnej wiem niestety aż nazbyt wiele, by darzyć ją szacunkiem całościowo, bezgranicznie i bezwarunkowo. Po prostu czułabym się tak, jak czułam się kilkanaście lat temu - pełna fałszu i zakłamania.

 

Człowiek ma to do siebie, że jego wiara sprawia że rzeczy niemożliwe stają się możliwe - zbiorowa hipnoza w XVI w. podczas egzorcyzmów, widzenia, majaki, sny na jawie. Spotkanie na swej drodze mądrych ludzi sprawia, że droga staje się nie tyle łatwiejsza co raczej ci Nauczyciele dają nam po prostu mocniejsze latarki w samodzielnej drodze...

Ja na swej drodze miałam szczęscie spotkać takiego człowieka...:D

Link to comment
Share on other sites

Vanilia22, wypowiedź boadicelli nie wykluczała wiary w Istotę wyższą - ganiła jedynie kościół, w sposób i tak bardzo łagodny i estetyczny.

Jakby popatrzeć na to wszystko z innej strony rzeczywiście można tak powiedzieć tylko pytanie? W co zatem wierzyć? Wkońcu człowiek musi w coś wierzyć bo inaczej czuje się samotny.
- niewiara w kościół katolicki, czy jakiekolwiek inne zgromadzenia o charakterze religijnym nie eliminuje na szczęście w nas wznoszenia oczu do nieba w chwilach euforii, bądź smutku. To, że czujesz wewnątrz siebie istnienie kogoś, z kim możesz dzielić dokładnie wszystko, to wiara... To napisałam ja - Ag.

P.S. Zobacz koniecznie film "Pogoda na jutro" reż. Jerzy Stuhr...

z resztą wszyscy zobaczcie ;)

Link to comment
Share on other sites

Ja dzisiaj modliłam się o mały cud dla zbładzonego grzesznika...

I cud się zdarzył. I jak tutaj nie wierzyć w Boga?

I powyższe zdania nie były ani ironią, ani szyderstwem. Chciałam się z Wami tym po prostu podzielić.

 

Na codzień jestem zbyt zabiegana, zbyt zajęta aby tak niemal fizycznie odczuwać jego obecność. I chociaż zdaję sobie sprawę, że jest, nie odczuwam potrzeby nawiązania z nim kontaktu. Zresztą zwykle gdy jestem w kościele, odczuwam pustkę. Nie odczuwam Jego obecności. jestem agnostykiem czystej wody?

Ale jak widziałam Belle ze swoimi maluszkami, jak widze noworodka lub niemowlę, jak po męczącej wędrówce lub jeździe zobaczę piękno przyrody, takie ze aż zatyka, to ja po prostu WIEM że on jest w tym wszystkim, jest w każdym źdźble trawy, każdym żuczku i muszce, każdym ptaku. Jego obecnośc czuję niemal fizycznie, przepełnia mnie od środka. Czuję wtedy takie niewymowne szczęscie że często śpiewam na głos (dlatego lubię wycieczkować z gronem znajomych :D)

Link to comment
Share on other sites

Guest Vanilia22
Zobacz koniecznie film "Pogoda na jutro" reż. Jerzy Stuhr...

z resztą wszyscy zobaczcie

Zobacze koniecznie:)

Zresztą zwykle gdy jestem w kościele, odczuwam pustkę

Mam to samo...

M.

Link to comment
Share on other sites

Chociaż przypomniało mi się. na peryferiach Krakowiem jest drewniany kościółek świetej Małgorzaty. Byłam w celach turystycznych, ale akurat msza się zaczęła, to zostałam. Wspoaniały ksiądz, piekny maciupeńki kościółek (na okregu średnicy ok 10 m.) chyba był to jedyny taki moment ...

A tak? Od kilku ładnych lat jak idę do kościoła to ciągler tylko ta pasterka i pasterka... :D

 

[ Dodano: 2007-02-09, 21:38 ]

boadicea, potrafisz wycisnąć z oczu łzy... To wielki dar, pielęgnuj Go w Sobie i pisz jak najwięcej.

 

hmm. przyznam, że nie przygdałam się bliżej swoim słowom od tej strony. Po prostu czasem jak pisze coś tak z głebi serca, to samo wychodzi... ale dziekuje, to były bardzo miłe słowa :D

Link to comment
Share on other sites

Guest Vanilia22
Chociaż przypomniało mi się. na peryferiach Krakowiem jest drewniany kościółek świetej Małgorzaty

Chyba tam byłam kiedyś:)

Generlanie masz sporo racji- ja np nigdy nie czułam obecności Jego w kościele...Zawsze odczuwałam to gdzie indziej... Ale nie tam...

M.

Link to comment
Share on other sites

Oglądałam ten film.

Masz rację, to przesłanie...Ja bym się do tego właśnie przychylała: On jest wszędzie, w każdej istotce, każdym przedmiocie, źdźble trawy, widoku... Nie trzeba budować kościołów...O to chyba chodziło.

:grin:

 

[ Dodano: 2007-02-21, 19:45 ]

To było to:

"Królestwo Boga jest wewnątrz Ciebie. I wokół Ciebie.

Nie w domach z drewna i kamienia.

Rozłup kawałek drewna i ja tam będę. Podnieś kamień i znajdziesz mnie".

Link to comment
Share on other sites

No właśnie - i ja naprawdę właśnie w tych rzeczach go widze.

Kościoły mają swoją zaletę, ale dla mnie te zalety są dość niekonwencjonalne, więc raczej unikam... :D

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

No no, co ja tu czytam miało być o 2012 a jest o KK. Miłe panie podzielam przedstawiony pogląd, Boga szukam w sobie i tam go znajduje, przecież jesteśmy stworzeni na Jego podobieństwo. Podziwiam wielkość i piękno budowli jakimi są świątynie, lecz wiarę w nich znaleźć trudno.

Czy 2012 to "koniec świata" ?. Raczej nie. Czy to zapowiedź wielkich zmian?. Taka opcja bardziej mi odpowiada.

Link to comment
Share on other sites

Boga szukam w sobie i tam go znajduje, przecież jesteśmy stworzeni na Jego podobieństwo.
to on ciebie stworzył jak był pijany chyba ;P nie no żartuje;] ale poprostu nie ma czegoś takiego jak "bóg. a rok 2012 to moim zdaniem jest data takiego ludzkiego straszenia się wzajemnie :D a jeżeli mowa o filmach to kto widział "Efekt Motyla"?

a i jeszcze jedna teoria i pytanko do dogłębnego rozmyślania. teoretycznie ludzkość idzie do przodu, powstają nowe technologie, ludzie stają się cyborgami, czyli mają wnętrzności na pół organiczne a na pół mechaniczne czyli ze stali i elektroniką. powstają i wybuchają elektrownie, zaczynają się wojny, Rosja i USA prowadzą tzw. Gwiezdne Wojny, Japonia wypuszcza swoją bombe atomową jako 7 państwo na świecie. co wy, jako osoby już dorosłe o tym sądzicie? czy ludzkośc brnie ku samo zagładzie?

Link to comment
Share on other sites

ja bym chciala tylko powiedziec, ze te wszystkie przepowiednie byly przeciez tylko przypuszczeniami. Teraz 21 grudnia 2012r o godz 11:11, nasz ukl sloneczny ma wejsc w"rownik drogi mlecznej" co spowodoje odwrocenie biegonow (N na S; S na N) i to jest potwierdzone naukowo. Jedynie czego mozemy nie byc pewni, to tego ze to bedzie koniec swiata, ale takie cos ma sie na prawde zdarzyc.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Nie wiem czemu, ale co by się nie działo, ja się nie boję! Nie wiem czemu, ale się nie boję, nie, nie, nie i już :!:

 

[ Dodano: 2007-05-21, 01:56 ]

Czy 2012 to "koniec świata" ?. Raczej nie. Czy to zapowiedź wielkich zmian?.

No moim zdaniem to o te zmiany chodzi. Euro 2012, Bożesz ty mój, co się będzie działo :?:

Link to comment
Share on other sites

doro no dokładnie :D Euro 2012 to chyba o te zmiany chodzi;P ale dalej podtrzymuje swoją teorie na temat roku 2012, to jest data do straszenia ludzi!! koniec świata miał być w 2000 roku, mamy już 2007 a narazie ani widu ani słychu...haha nabrałem was;] są sygnały o końcu świata:P wojny bratobójcze, więcej kradzieży, morderstw, zwyrodniali rodzice, samobójstwa dzieci, fale tsunami, głód itp. to jest początek końca!!

Link to comment
Share on other sites

Jak już mówiłam: nie boję się. To pewnie dlatego, że nie myślę o takich rzeczach. Poza tym ile to już razy słyszeliśmy o końcu świata? I jakoś jeszcze istnieje.

I jeszcze jedno: jeżeli faktycznie miałoby się coś stać, to co ja na to biedny żuczek poradzę? Zamartwianie się nic nie da.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

zgodze sie z opinia wyzej;p co my na to poradzimy co sie bedzie mialo zdarzyc i tak sie stanie... my jestesmy ziarenkiem piasku w całym tym swiecie i raczej juz od nas nie zalezy kiedy bedzie koniec swiata i czy wogole kiedys bedzie... moze to zwykłe zabobony z tym 2012 rokiem ..:P co bedzie miało byc to bedzie i tak kiedys umrzemy..koniec

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Spytałam o to wróżki, co ona myśli na ten temat, bo ta kobieta... o matko, ileż ona książek o tym wszystkim przeczytała, wogóle to mądra kobieta i to, co mówi ma sens, jest przekonujące i logiczne. powiedziała, że w 2012 nie będzie końca świata, tylko tzw. oczyszczanie Ziemi. Mniej więcej chodzi o to, że w tym roku mają się wyprostować drogi świata, bo jak na razie pogrąża się w chaosie, nastąpi przełom i świat może nie od razu, ale zacznie się zmieniać na lepsze, nie pamiętam, czy nie mówiła czegoś o niszczeniu złych ludzi, czy tylko o tym gdzieś czytałam.. Kataklizmy itp. owszem, będą nasilone, ale przecież już dzisiaj mamy mnóstwo burz, trąb powietrznych itp.

W każdym bądź razie ja będę czekać na ten rok i pewnie każdy z nas gdzieś tam w środku będzie czekać. Będę czekać z nadzieją, że może rzeczywiście nastąpi przełom i coś wreszcie się zmieni, na lepsze. Pasowałaby mi tutaj przepowiednia Teresy Neumann, z któregoś wątka na forum, wróżka przedstawiła wizję podobną do tej.

Link to comment
Share on other sites

A najstraszniej brzmią te wszystkie mądre słowa. Te dogmatyczne wypowiedzi uczonych, którzy tak naprawdę nie do końca są pewni swojej tezy. Jeśli czytamy coś napisanego schludnie i stylem naukowym wierzymy w to. A kto z Was jest pewien, że 2012 to rok Końca? Sam Bóg mawiał, że nie wiemy kiedy on nadejdzie. Bo po co nam to wiedzieć? Żebyśmy żyli w ciągłym strachu i lęku? Takim bujdom mówimy stanowcze NIE:) Ciekawe tylko czy z tym Końcem to wymyślili Katolicy czy nie.. :???: Bo jeśli Katolicy, to sprawa jasna, że chcą, aby ludzie sie poprawili. A jeśli ateusze? Żeby nas postraszyć. Rzadko kiedy przepowiednie dotyczące przyszłości się sprawdzają. Tym bardziej sądy uczonych:) Skoro Bóg dał nam ograniczoną wiedzę, to sądzicie, że pozwoliłby poznać nam datę końca;)? Wątpię :mrgreen:

Link to comment
Share on other sites

hmm... nie wiem sama co myśleć o tych wszystkich "mądrych" przepowiedniach, ale fakt faktem, że niektóre się sprawdzają... ja nie twierdzę, że tak będzie, bo ktoś tak powiedział, czy napisał, przedstawiłam tylko jedną z wersji, którą usłyszałam. A może nic się nie wydarzy w tym roku? Kto to może wiedzieć...

Link to comment
Share on other sites

W 2012 koniec świata? - może i tak, ale dla PZPN, jak się nie wyrobią z organizacją Euro w PL/UKR. Daty końca świata - to wszystko jak dla mnie spekulacje, szczególnie iż było ich już naprawde sporo.

kael, - piwo musi być dobre zawsze! - koniec świata nie jest krańcem wszerzrzeczy i wszechświata, już byś chciał pozbawiac inne istoty smaku browara :wink:

Link to comment
Share on other sites

Guest Vanilia22

:roll: no tak typowe dla facetów..

Jeśli chodzi o ten temat- nie wierzę w takie rzeczy. Z drugiej zaś strony samej mnie zastanawia do czego my jako ludzkość dążymy. Jest tyle chaosu... Człowiek zaczyna się w tym gubić. Może takie "końce świata" uświadamiają innym co powinny zmienić... Jest to pretekst do zmian świadomych jak i podświadomych...

Nie wiem ale dziwnie się czuję na myśl o tym roku. Intuicja mi podpowiada, że to nie będzie zbyt dobry rok dla mnie ani moich najbliższych..

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
I jeszcze jedno: jeżeli faktycznie miałoby się coś stać, to co ja na to biedny żuczek poradzę? Zamartwianie się nic nie da.

No tak, to ja napisałam...

Mówimy o tym, że dużo było juz takich "końców świata", a jednak świat istnieje, nic się nie stałao. I teraz sobie myślę, że stnieje taka możliwość, że ludzie wiedząc co się stanie poprawili się i dlatego nie było tego końca świata? W końcu to były przepowiednie i może były dlatego, żeby nas ostrzec i popchnąć do dobrej przemiany, która nie doprowadziła do katastrofy?

Hmm, może jednak ja, biedny żuczek mogę cos zrobić?

No, ale to są tylo moje rozważania, jedna z opcji, pewnie wielu opcji...

Link to comment
Share on other sites

ludzie nie dostrzegają widocznych znaków!! 3,5 roku przed końcem świata, przyjdzie antychryst, a żeby miał podłoże do działania musi być wszystko zjednoczone!! to jest drobna podpowiedź a teraz piszcie co się jednoczy w naszym świecie

Link to comment
Share on other sites

[glow=darkred:4e16834148][center:4e16834148]Dlaczego uwazacie ze rok 2012 to data konca swiata sumujac wszystko kalendarz majow sie konczy. nostradamus przepowiada uderzenie w ziemie meteorytu i zmiane biegunow. MAjowie widzac takie zeczy w tamtych czasach mogli widziec koniec swiata tak ze bedzie cos napewno sie dzialo co zmieni troszke ziemie odwrucenie biegunow bedzie tragiczne w skutkach napewno ale to nie koniec swiata.Naukowcy podobno juz wiedza ze w strone ziemi leci meteor i niechca wywolac swiatowej paniki czy im sie uda zmienic jego tor .Miejmy nadzieje ze tak :?: :?: :?: :?: :?: :?:[/center:4e16834148][/glow:4e16834148]

 

[ Dodano: 2007-08-27, 11:29 ]

ludzie nie dostrzegają widocznych znaków!! 3,5 roku przed końcem świata, przyjdzie antychryst, a żeby miał podłoże do działania musi być wszystko zjednoczone!! to jest drobna podpowiedź a teraz piszcie co się jednoczy w naszym świecie

 

kael moglbys wyjasnic skad ta przepowiednia jest daj jakis link i napisz czyje slowa zacytowales[center:4e16834148][/center:4e16834148]

Link to comment
Share on other sites

O meteorycie słyszałem. Próbują zmienić jego tor lotu bo nie ma szans go zniszczyć. Jednakże nie wiedzą na 100% czy w nas uderzy czy nas ominie. NIe pamiętam za ile lat ma to nastąpić i szczerze nie interesuje mnie to. Będzie co ma być

Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...
  • 4 months later...

To wszystko zależy od naszych umysłów. Jeśli będziemy wierzyć w to, że tego dnia nastąpi koniec świata, rzeczywiście tak się stanie. A jeśli nie, to tak się nie stanie.

Link to comment
Share on other sites

ktoś tu w wątku napomknął,że Nostradamus przepowiada koniec świata w 2012 roku.tylko czy to nie dziwne,że te przepowiednie są odczytywane dopiero po fakcie?jak dla mnie to jest lekko naciągane,doszukiwanie się prawd w sfazowanych zapiskach.

odnośnie 2012 - ostatnio naszła mnie ta tematyka.i szczerze,gdyby to była prawda,to nie podoba mi się to,bo dopiero skończę studia -_- a tak na poważnie,to przekonamy się za 3-4 lata,czy coś naprawdę w tym kierunku idzie..

Link to comment
Share on other sites

Nostradamus nie przepowiedzial konca swiata ani na 1999 ani na 2012, to tylko beznadziejne interpretacje. Najwiecej Nostradamus przeznacza na Anchrysta, zreszta jego przepowiednie mozna oprzec o apokalipse. Slyszalem z paru zrodel, ze ok. 2009 r. ma zaczac sie jego dzialalnosc lub jakiejs organizacji. Ma to trwac 3,5 roku do 2012 r ktory ma byc przelomowy. Antychryst ma podawac sie za Jezusa, ma zaczac dzialac jak on w wieku 30-31 lat. Jeden z polskich jasnowidzow powiedzial ze narodzil sie on w 1978 roku co by sie pokrywalo z datami powyzej.

 

Ogólnie ciezko cos powiedziec na ten temat. Jak ktos bedzie ciekawy odnosnie tego powyzej to prosze pisac, mam dosc dlugi artykul na ten temat z nieistniejacej strony.

Link to comment
Share on other sites

Guest Vanilia22

Hmm nie wiem czy to prawda ale o tym antychryście nie raz czytałam, że on żyje ale na razie się nie ujawnia. Fakt jest jeden- człowiek sam szuka źródeł zagłady.

Link to comment
Share on other sites

źródeł jak źródeł... Ale faktem jest, że myśląc o końcu świata sami go na siebie ściągamy. Myśl ludzka ma nieograniczoną siłę, jeśli zbyt wielu ludzi uwierzy w to, że koniec świata będzie w 2012r. to tak się stanie. Dlatego przynajmniej Wy tacy nie bądźcie, bo już i tak zbyt wielu wierzy.. Traktujmy rok 2012, jak najzwyklejszy... a będziemy trwać nadal :mrgreen:

Link to comment
Share on other sites

Hmm, ja tam wierze, ze jakis koniec moze i musi kiedys nastac, ale nie nam to wiedziec kiedy i jak. Powinnismy sie zajac swoim zyciem i jak je sprawiac lepszym i sie rozwijac, nie nasza sprawa w koncach, czy nie koncach, jak ma byc to i tak bedzie, a rozmyslanie nad tym to strata czasu i energii (jakbysmy to malo mieli problemow i zadan na codzien). Czyz nie? :)

Link to comment
Share on other sites

Guest Vanilia22

Problem tylko w tym, że człowiek zawsze sie będzie tego doszukiwał. Może to wypływa z lęku bo nie dośc, że (narazie) czujemy sie sami we wszechświecie to dodatkowo mam wrażenie, że nie do końca nasze pojawienie się na Ziemi jest wyjasnione.

A to wybuchowa mieszanka:D

Link to comment
Share on other sites

Heh :)

Troche śmieszne, koniec ziemi?

Koniec ziemi będzie wtedy, kiedy ludzkość będzie chciała, to będzie bardziej śmierć iluzji, obłud i innych... W umysłach ludzkich, pojawi się nowa myśl, myśl dążenia do prawdy. Świadomość przez to zostanie doprowadzona na "wyżyny" samorozwoju duchowego...

 

Tak mi się wydaje, koniec będzie, ale koniec obłud i iluzji kreowanych przez umysł ludzki...

 

:)

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

jedyne co będzie to początek końca tego świata, jaki znamy - barbarzyńskiego, a nie w dosłownym tego słowa znaczeniu - będzie coraz lepiej. Póki są kataklizmy, tsunami, burze itd. - póty nasza ziemia żyje, a my razem z nią. To tak jakby pchła miała pretensję, zę człowiek oddycha, kaszle, kicha, biega itd....

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Nie mam zdania na temat przepowiedni i wolę się nawet nie zastanawiać. Ale jeśli chodzi o ten kalendarz Majów to moim zdaniem KOMPLETNA BZDURA. No bo zastanówmy się logicznie: co z tego że się kończy??!! Przecież NIE MA MOŻLIWOŚCI żeby Majowie stworzyli kalendarz na Nieskończoną ilość lat!!! TO przecież niewykonalne, któryś rok musiał byś ostatni prawda?? Nie mogli zrobić kalendarza na biliardy nieskończoności Zastanówmy się ludzie! Równie dobrze mogli zakończyć na 4567roku albo 100000000 r. Bez znaczenia. Po prostu nie mogli zeobic kalendarza na nieskończoną ilość lat. A co jeśli po prostu astrologowie pomyśleli że narazie im wystarczy tego kalendarza a resztę zrobią później?? To mógł być jeden dzień kiedy zrobili sobie przerwe i coś nie pozwoliło im dokończyć. Cokolwiek. Śmierć itp. A my już bierzemy taki przypadek za koniec świata.

Link to comment
Share on other sites

Ja tez cos od siebie dorzuce.

W miasteczku gdzie mieszkam ( Waldbröl w Niemczech ) buddysci kupili ogromny budynek starego wojska i zalozyli tam Centrum Buddyzmu. Najwieksze w Europie, chca kiedys zrobic z tego Europejskie Centrum Buddyzmu. Pozjezdzali sie mnisi z roznych czesci swiata. Ich "zgrupowanie" (gdyz buddyzm nie jest uznany w Europie za religie) jest bardzo otwarte dla wszystkich. Mozna do nich isc, porozmawiac, brac udzial we wspolnej medytacji itd. Niedawno spytalam sie jednego z nich co mysli o roku 2012, czy slyszal przepowiednie konca swiata w tym wlasnie roku. Niestety jego niemiecki nie byl najlepszy ale udalo nam sie nawet dogadac.

 

Otoz, wedlug nich rok 2012 jst rokiem przelomowym. Mowia ze od pewnego czasu zaczela sie intensywna przemiana ludzkosci pod wzgledem duchowym. Ludzie zaczynaja dostrzegac ogromne poklady mozliwosci ktore sa w naszym mozgu. Czlowiek wykorzystuje tylko pare procent mozliwosci mozgu, bo do tej pory po prostu w to nie wierzono.

Ro 2012 bedzie rokiem, w ktorym na swiecie bedzie wiecej ludzi "uswiadomionych" niz tych, ktorzy jeszcze szukaja swojej drogi.

 

Co do drogi, mnisi twierdza ze kazdy czlowiek w momencie swojego powstania ma swoj wyznaczony cel. Nikomu nie udaje osiagnac sie go w jednym zyciu. Zyjemy tak dlugo, az w koncu go osiagniemy.

 

Moze cos w tym jest... Jestem wychowana w wierze katolickiej ale od kiedy mam mozliwosc poznania choc odrobinke buddyzmu, czuje ze to jest cos dla mnie. Mysle ze oni moga miec racje co do roku 2012.

Link to comment
Share on other sites

Niezwykła interpretacja proroctwa Majów i starożytnych Egipcjan

 

Informacje o zbliżającym się wydarzeniu, które zmieni losy Ziemi, powtarzają się w dziesiątkach przepowiedni i proroctw. Wydarzenie takie zapowiadał Nostradamus, według którego po tym nastąpi nowy okres w dziejach ludzkości. Wielu interpretatorów jego centurii uważa, że wielki jasnowidz przewidywał zmianę biegunów ziemskich, co ma spowodować katastrofalne wręcz skutki. Słynny amerykański śpiący prorok Edgar Cayce w swoich readingach mówił wprost, że przebiegunowanie Ziemi będzie związane z ponownym pojawieniem się Atlantydy, która ma wynurzyć się z oceanu. Mówił on wyraźnie, że czasy tych wydarzeń są bardzo bliskie, a wszystko wydarzy się na przełomie nowego tysiąclecia. I wreszcie musimy wspomnieć o proroctwie Majów, które także przewiduje wydarzenie, które "zmieni oblicze świata". "W przepowiednie nie trzeba wierzyć, ale znać powinni je wszyscy" - mawiał najsłynniejszy polski astrolog Leszek Szuman i dlatego zdecydowaliśmy się zaprezentować na łamach Nautilusa bulwersujące opracowanie, które jest dziełem dwóch amerykańskich autorów Patrick`a Geryl`a i Gino Ratinckx`a. Od wielu lat są oni badaczami zagadek przeszłości, którzy od pewnego czasu poświęcili się analizie proroctw Majów i Egipcjan. Złamali oni starożytne szyfry gwiezdne sprzed 10000 lat, jak choćby tajemniczy znak z Dendery. Ma tam być zawarte ostrzeżenie o zjawisku związanym ze Słońcem, które było znane starożytnym ludom, a którego nie są świadomi współcześni naukowcy. Polegać ma ono na tym, że co 12 tysięcy lat nasza gwiazda przeżywa stan hiperaktywności, co w katastrofalny sposób wpływa na naszą planetę. Słońce zaczyna bowiem emitować tak potężne promieniowanie elektromagnetyczne, że jądro Ziemi zaczyna pełnić funkcję cewki elektromagnetycznej, w efekcie czego dochodzi do zmiany ziemskich biegunów. Zapiski pozostawione przez Majów czy Egipcjan pozwoliły precyzyjnie określić datę ostatniej hiperaktywności Słońca, a miało to miejsce w roku 9792 p.n.e. Niepokojące jest to, że data ta idealnie pokrywa się z ustaleniami geologów, którzy podejrzewają, że właśnie wtedy na Ziemi doszło do gigantycznego potopu. Majowie wiedzieli, że tego typu zjawisko jest czymś normalnym dla gwiazd wielkości naszego Słońca i w dziejach Ziemi powtarza się cyklicznie - właśnie co 11.5 tysiąca lat. Teoria Gery'la i Ratinckx`a jest tym bardziej zadziwiająca, że wyjaśnia zjawisko tzw. drugiego Słońca, które ma bezpośrednio pojawić się na niebie zwiastując zbliżającą się katastrofę (pisał o tym m.in. Nostradamus).

 

Odczytanie przesłania Majów pozwoliło ustalić, że pierwszym efektem wzmożonej aktywności naszej gwiazdy będzie zmiana Wenus, która na naszym niebie zamieni się w płonącą pochodnię. W swojej książce "Proroctwo Oriona na rok 2012" autorzy podają dokładną datę czegoś, co ma zmienić na zawsze naszą planetę i zapoczątkować nową erę w dziejach ludzkości. 21 grudnia 2012 roku ma dojść do niespotykanego ustawienia planet, które zawsze związane jest z morderczą fazą aktywności Słońca. Wtedy to dojdzie do przebiegunowania Ziemi, a wszystko ma rozegrać się w czasie kilkunastu godzin.

 

Sprawa wydała nam się na tyle interesująca, że przedstawiamy ją na łamach serwisu Nautilusa. Z autorami tej książki zamierzamy nawiązać ścisłą współpracę i spróbujemy zaprosić ich do Polski. Powołaliśmy zespół, który spróbuje zweryfikować, czy wyliczenia Amerykanów są prawidłowe (swoje tezy oparli oni bowiem na skomplikowanych analizach matematycznych).

 

Już teraz przedstawiamy Wam wybrane fragmenty książki "Proroctwo Oriona na rok 2012".

 

CZY ZIEMI GROZI ZAGŁADA W 2012 ROKU ?

Fragmenty książki "Proroctwo Oriona na rok 2012"

 

O wszystkim tym wiedzieli ludzie, którzy żyli w starożytności i niepodobna im nie wierzyć. Dlaczego? Bo nasze pole magnetyczne jest jednym z najmniej zrozumiałych cudów wszechświata. W artykule "Zmiany kierunków pola magnetycznego Ziemi" w "Science" z 17 stycznia 1969 roku Allan Cox stwierdza: "Istnieje zawstydzający brak teorii wyjaśniającej obecny stan pola magnetycznego Ziemi". Jeszcze w roku 2000 sytuacja pozostawała niezmieniona.

 

Co teraz myślą naukowcy? Nasze pole magnetyczne jest elektromagnesem. Wszyscy to wiedzą. Jak to się dzieje? Ponieważ nasza planeta obraca się, magnetyzm jest indukowany w taki sam sposób, jak w cewce, przez którą płynie prąd elektryczny. Innymi słowy, Ziemia jest gigantyczną prądnicą z biegunem północnym i południowym.

 

Nie pytaj o więcej - naukowcy naprawdę tego nie wiedzą! Odwrócenie biegunów się zdarza. Potwierdzają to geolodzy. Dzieje się to co mniej więcej 11 500 lat, ale nikt nie wie dlaczego. Wszystkie spekulacje sprowadzają się do "nieznanej siły", powodującej te odwrócenia - ale dotychczas nie ma na to odpowiedzi. Zawstydzające? No chyba!

 

To kieruje naszą uwagę ku Słońcu - tam możemy zobaczyć, jak potężne mogą być odwrócenia magnetyczne! Siły magnetyczne są prawdziwym powodem milionów wybuchów jądrowych na Słońcu, jest ono bowiem gwiazdą magnetyczną: ma biegun północny, biegun południowy i równik.

 

Podobnie jak Ziemia, Słońce się obraca. Obrót Słońca jest bardzo szybki, ponad 6000 kilometrów na godzinę. Powstaje mnóstwo pól magnetycznych, które rozgrzewają koronę słoneczną do temperatury powyżej l 000 000°C. Pojedynczy rozbłysk słoneczny spowodowany krótkim spięciem w jednym z pól magnetycznych wytwarza energię równą dwóm miliardom bomb wodorowych! Wyobraźcie sobie taki wybuch na Ziemi, a szybko obliczycie straty, jakie mógłby spowodować. Następnie weźmy plamy słoneczne. Charakteryzuje je potężne pole magnetyczne. Siła magnetyczna plam słonecznych jest ogromna - 20000 razy większa, niż Ziemi. Plamy słoneczne przebijają powierzchnię Słońca co 11 lat - tyle wynosi ich cykl. Na początku każdego cyklu bieguny plam słonecznych odwracają się, powodując gigantyczne eksplozje nuklearne!

 

To kieruje nas ponownie ku starożytnym. Odkryli oni teorię pól magnetycznych Słońca. Cotterell w swojej książce Prorocza wiedza Majów opisuje tę teorię, przedstawiając obliczenia Majów dotyczące zmian pola magnetycznego Słońca. To jest doprawdy coś nadzwyczajnego. Kiedy to się dzieje, ogromne rozbłyski słoneczne sięgają biegunów Ziemi. I wtedy - bum! Pole magnetyczne Ziemi również się odwraca i zaczyna ona krążyć w odwrotnym kierunku. Biegun północny staje się południowym i na odwrót! Rozumiecie? Ziemia rusza w przeciwnym kierunku, a bieguny się odwracają!

 

Po przeczytaniu tych zapisków ogarnął mnie strach. To jasne, że czeka nas światowa katastrofa o nieznanych rozmiarach. Niemal cała ludzkość zniknie z powierzchni Ziemi. Europa powróci do epoki lodowcowej i stanie się terenem niemożliwym do zamieszkania z powodu zaniknięcia ciepłego prądu - Golfsztromu. W Ameryce Północnej będzie jeszcze gorzej. W jednej chwili znajdzie się ona pod lodem bieguna południowego, tak jak to się stało z Atlantydą. Nieuchronność katastrofy nie budziła wątpliwości. W swojej książce The Path of the Pole profesor Charles Hapgood pisze: "Znalazłem dowód na trzy rozmaite pozycje bieguna północnego w niedawnym okresie. Podczas ostatniego zlodowacenia Ameryki Północnej biegun wydawał się znajdować w Zatoce Hudsona, (...). Przesunął się na swoje obecne miejsce pośrodku Oceanu Arktycznego jakieś 12000 lat temu."

 

Datowanie za pomocą metody badania rozpadu cząstek radioaktywnych sugeruje, że biegun znalazł się w Zatoce Hudsona jakieś 50 000 lat temu, a przedtem był ulokowany na Morzu Grenlandzkim (...). Jeszcze 30 000 lat wcześniej biegun mógł znajdować się w okręgu Yukon w Kanadzie. Jeśli zmieni się biegun północny, zmieni się także południowy. Hapgood pisze, co następuje: "Poważny dowód na umiejscowienie bieguna w Zatoce Hudsona pochodzi z Antarktydy. Przy ustawieniu bieguna północnego na 60o szerokości północnej i 83o długości zachodniej, biegun południowy odpowiednio znajdowałby się na 60o szerokości południowej i 97o długości wschodniej - na oceanie poza Wybrzeżem Mac-Roberstona Ziemi Królowej Maud, na Antarktydzie. To umieszczałoby biegun południowy około siedem razy dalej od Morza Rossa na Antarktydzie, gdzie znajduje się on teraz."

 

Powinniśmy się zatem spodziewać, że w tamtym czasie Morze Rossa nie było pokryte lodem. Mamy dokładne potwierdzenie tego faktu. Połącz ze sobą precesję równonocy, przesunięcie się skorupy ziemskiej i odwrócenie pola magnetycznego, a otrzymasz w ten sposób obraz kolosalnego mordercy. Góry i wyspy wypiętrzy on w niebo i spowoduje gigantyczną zagładę. Nikt nie kwestionuje powiązania pomiędzy epoką lodowcową i zmianami magnetycznymi. Zlodowacenie odgrywało główną rolę niemal we wszystkich katastrofach w dziejach Ziemi. Steven M. Stanley z Uniwersytetu Johna Hopkinsa twierdzi, że ochłodzenie klimatu było czynnikiem sprawczym wyginięcia gatunków w kambrze, a także w permie, w dewonie itd.

 

Niewiele ponad 100 lat temu ludzi szokowało przypuszczenie, że wielkie płyty lodowcowe o grubości półtora kilometra mogły pokrywać kiedyś tereny o umiarkowanym klimacie w Ameryce Północnej i w Europie. Później przyjęto teorię nie jednej, ale wielu epok lodowcowych. Z czasem znaleziono dowody występowania okresów zlodowaceń na całej Ziemi, nawet w regionach tropikalnych. Odkryto, że płyty lodowe obejmowały niegdyś ogromne przestrzenie zwrotnikowych Indii i równikowej Afryki. Coleman, jeden z największych znawców epok lodowcowych, pisał w swojej książce Ice Ages Recent and Ancient (Epoki lodowcowe dawne i nowe): "Odkryto również, że te płyty lodowe rozmieszczone były w sposób niejako kapryśny. Syberia, na której znajdują się teraz najzimniejsze tereny świata, nie była pokryta lodem. To samo dotyczy większości Alaski i terytorium Yukonu w Kanadzie, podczas gdy północna Europa, z jej stosunkowo łagodnym klimatem, pokryta była lodem daleko na południe, aż do szerokości Londynu i Berlina. Również większość obszaru Kanady i Stanów Zjednoczonych była pokryta lodem - lodowiec sięgał aż doCincinnati i do doliny Missisipi."

 

Współcześni naukowcy zgadzają się, że opis Colemana jest zasadniczo ścisły. Profesor l.K. Charlesworth z Queen's University w Belfaście wyraża swoją opinię następująco: "Przyczyna tych wszystkich zmian, jedna z największych zagadek w historii geologii, pozostaje nierozwiązana; mimo usiłowań całych pokoleń astronomów, biologów, geologów, meteorologów i fizyków, odpowiedź ciągle nam umyka". Coleman, który w swoich poszukiwaniach spenetrował wiele terenów Afryki i Indii, badając tam dowody istnienia na nich zlodowaceń, interesująco opisuje swoje doświadczenia w wynajdowaniu oznak bardzo niskich temperatur w miejscach, gdzie spływał potem w promieniach palącego tropikalnego słońca: "W upalny wieczór na początku zimy 2,50 w głąb strefy gorącej, wśród tropikalnego otoczenia trudno sobie wyobrazić, że ten teren był przez tysiące lat pokryty warstwą lodu o grubości tysięcy metrów. Kontrast pomiędzy przeszłością i teraźniejszością jest tak zdumiewający, że łatwo zrozumieć, dlaczego geolodzy długo i zaciekle walczyli z teorią zlodowacenia Indii pod koniec karbonu. Kilka godzin gmerania i stukania młotkiem w intensywnym afrykańskim słońcu, bez kropli wody, aby zebrać prążkowane kamyki i płytkę łupku - to najbardziej wyrazisty kontrast pomiędzy teraźniejszością i przeszłością, bo chociaż 27 sierpnia to dopiero wczesna wiosna, upał jest taki, jak w gorący dzień sierpniowy w Ameryce Północnej. Suchy, obezwładniający blask i lejący się pot sprawia, że myśl o grubych warstwach lodu zalegających w tym samym miejscu wydaje się wręcz nieprawdopodobna, ale bardzo nęcąca..."

 

Wiemy zatem już, że okresy zlodowaceń i przesunięcia biegunów zdarzają się często. Za kilka lat znowu ma do tego dojść. Co się wydarzy? Ruch obrotowy Ziemi gwałtownie się zwolni, a następnie zmieni kierunek. Obecnie Ziemia porusza się z zachodu na wschód, potem będzie się obracać ze wschodu na zachód. Innymi słowy, Ziemia będzie nadal obracać się wokół swojej osi. To oznacza, że Ziemia będzie musiała zwolnić i zacząć obracać się w przeciwnym kierunku. Nastąpi to w czasie krótszym niż doba, a towarzyszyć temu będą potężne zmiany, kataklizmy, śmierć miliardów ludzi i wielkie zniszczenie. Następnie sytuacja unormuje się ponownie, tyle że nastąpią zmiany klimatyczne w związku z przesunięciem się biegunów.

 

Teraz możecie mnie spytać: "Czy jesteś pewien tego, co mówisz?" To logiczne pytanie, na które spróbuję odpowiedzieć. Data 27 lipca 9792 roku p.n.e. została odczytana przez Alberta Slosmana z hieroglifów. Koniec świata zgodnie z przepowiedniami Majów ma nastąpić 21-22 grudnia 2012 roku n.e. Teksty Egipcjan wskazują na szczególną pozycję Wenus w momencie, kiedy Atlantyda uległa zniszczeniu. Wenus ma doniosłe znaczenie także dla Majów. By się o tym przekonać, wystarczy przeczytać "Proroczą Wiedzę Majów". Kod Wenus znalazł się w ich inskrypcjach i w budowlach. Moje przewidywania, które następnie udowodniłem matematycznie, mówiły, że w tekstach egipskich można znaleźć te same kody. W Egipcie istniał podziemny kompleks pomieszczeń, który Herodot nazwał "wielkim labiryntem", składający się z ponad 3000 komnat. Tam właśnie dokonywano obliczeń astronomicznych! Były one kontynuacją tych, które przedtem przeprowadzano na Atlantydzie. Przechowano je, bo, jak ze zdumieniem przeczytałem, Atlantydzi znali dokładną datę zniszczenia ich lądu już na 200 lat przed katastrofą!

 

Tu apeluję do waszych umysłów. Chcę, żebyście zrozumieli, że oni obliczyli termin końca Atlantydy - teraz spoczywającej pod biegunem południowym. Dodajcie do siebie zmiany pól magnetycznych i precesję, a wynikiem będzie kolosalny kataklizm, o którym mówili od początku. W powiązania pomiędzy latami 2012 n.e. i 9792 p.n.e. nie ma co wątpić. Jeśli w dalszym ciągu będziemy lekceważyć te odkrycia, wszyscy zginiemy. Dzwony powinny bić na alarm na całym świecie! To wydarzenie będzie porównywalne z eksplozją 10 000 bomb atomowych naraz. Całe kontynenty przestaną istnieć. Miliardy ludzi zginą. Będzie to największa tragedia na świecie od czasów biblijnego potopu. Oparte jest to nie na niejasnych przesłankach, ale na matematyce i wiedzy, którą posiadły w tajemniczy sposób ludy starożytne. Chyba że podejmiemy środki zaradcze na szeroką skalę, by uzbroić się przeciwko tej masowej destrukcji. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy zdoła się uratować. Ale jeżeli nie zrobimy nic - straty w ludziach będą o wiele większe.

 

Mówię wyraźnie: jeżeli ludzkość nie przyjmie szybko do wiadomości znaczenia tej daty, sama sobie zgotuje śmierć. Manuskrypty sprzed wielu stuleci potwierdzają, co następuje:

 

l. Obliczenia Majów i Egipcjan są takie same.

2. Zarówno Majowie, jak i Egipcjanie niezależnie ustalili z wielką precyzją datę końca świata.

3. Egipcjanie i Majowie musieli dysponować znakomitym kalendarzem, by dokonywać swoich obliczeń.

 

Z powyższych faktów, z których żadnemu nie można zaprzeczyć, możemy wywnioskować, że Majowie byli potomkami Atlantydów albo oparli swoją wiedzę na przekazie tych, którzy przeżyli kataklizm. Co do Egiptu, wiemy to już z całkowitą pewnością. W ten sposób możemy logicznie wytłumaczyć globalny kataklizm w roku 2012 n.e. Ponadto ta wiedza potwierdza, że obie cywilizacje nie tylko pochodziły z tego samego źródła, ale także, że obie były w stanie same to udowodnić. To uzupełnia obraz i stawia nas w obliczu największego na przestrzeni wieków wyzwania dla ludzkości: nadciągającego kataklizmu. Ta gigantyczna katastrofa geologiczna może zetrzeć naszą cywilizację z powierzchni ziemi. Naszą reakcją może być: rezygnacja, panika, rozpacz, uparte udawanie, że nic się nie dzieje itd. Ale w przeciągu tych niewielu lat, jakie nam zostały, miejmy nadzieję, że ostrzeżenie dotrze do wystarczającej liczby ludzi, by można było podjąć konieczne działania. To sprawi, że najbardziej wartościową wiedzę będziemy mogli przekazać przyszłym pokoleniom. Przypomnijmy sobie następujące słowa Franka C. Hibbena w jego książce The Lost Americans.

 

Jedną z najbardziej interesujących teorii końca plejstocenu jest ta, która wyjaśnia tę pradawną tragedię olbrzymim trzęsieniem ziemi, gigantyczną erupcją wulkanu o niezwykłej, katastrofalnej sile. Ta przedziwna idea znajduje potwierdzenie szczególnie w wierzeniach ludów zamieszkujących tereny Alaski i Syberii. Pogrążone w mule, czasami pośród stert kości leżą złoża popiołu wulkanicznego. Nie ma wątpliwości, że równocześnie z końcem zwierząt plejstoceńskich, przynajmniej na Alasce nastąpiły potężne erupcje wulkaniczne. To dowodzi, że zwierzęta, których ciała zachowane są do dzisiaj, musiały zginąć i błyskawicznie zostały zasypane popiołem - w ten sposób się przechowały. Ciała, które po śmierci pozostają na powierzchni, rozkładają się, a kości rozsypują. Erupcja wulkaniczna wyjaśnia wyginięcie zwierząt na Alasce -wszystkich naraz, w sposób, który jest satysfakcjonującym nas dowodem. Stada zwierząt zginęły od razu z powodu gorąca i uduszenia się lub nie bezpośrednio - zatrute wyziewami gazów wulkanicznych. Również burze morskie towarzyszyły wybuchom wulkanów - burze w niezwykłych rozmiarach. Różnice temperatur i wyrzucane w górę tony popiołu i pumeksu mogły wywołać ogromne wiatry i wybuchy o niespotykanej gwałtowności. Jeśli to tłumaczy koniec wszystkiego, co żyło, plejstocen miał istotnie bardzo gwałtowne zakończenie.

 

Przeczytajcie te słowa ponownie i zapamiętajcie je na zawsze. Dlatego musimy pilnie wydobyć na światło dzienne wiedzę starożytnej Atlantydy o dniu następnego kataklizmu. Bez tej zasadniczej informacji późniejsza cywilizacja może, za jakieś 12000 lat, znaleźć się nagle w epoce kamienia łupanego. Nie wiem, czy aby przekazać tę informację, musimy zbudować gigantyczne piramidy. Wiem, że te budowle odgrywały zasadniczą rolę w moich poszukiwaniach, że to one doprowadziły mnie do miejsca, w którym krzyknąłem "Eureka!" Opierając się na czysto matematycznych podstawach, badacz może wydedukować z tych budowli ogromne ilości danych i wiedzy o kataklizmie. Ta wiedza z czasów starożytnych uczy nas następujących rzeczy:

 

l. Nasza uzależniona od komputerów cywilizacja zostanie zrujnowana przez odwrócenie się pola magnetycznego Słońca, które wyśle w przestrzeń kosmiczną chmurę naładowanych elektromagnetycznie cząsteczek. Zakłóci to pole magnetyczne Ziemi, nastąpi przesunięcie skorupy ziemskiej, co spowoduje gigantyczną, zalewającą wszystko falę.

 

2. Ta "burza słoneczna" i odwrócenie się biegunów zniszczy cały sprzęt elektroniczny. Spowoduje to stratę 99,99999999% naszej wiedzy w ciągu zaledwie paru godzin.

 

3. Powstała na skutek przesunięcia skorupy ziemskiej gigantyczna fala zburzy całkowicie wszystkie biblioteki i zniszczy wszystkie książki.

 

Aby sprostać temu wielkiemu wyzwaniu, musimy być, jak to już udowodniłem, przygotowani na najgorsze. Ci, co przeżyją, muszą mieć podstawową wiedzę z zakresu wszelkich nauk, bo będą musieli zaczynać od grzebania w ziemi. Nic z rzeczy ważnych dla nas nie będzie już funkcjonować - nic nie pozostanie. Od tych niewielu, którzy przeżyją, zależeć będzie, czy nasza historia będzie miała dalszy ciąg, czy nie. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że w naszym społeczeństwie jest wiele do poprawienia.

 

Oto, dlaczego musimy mieć całkowitą pewność, że to, co najważniejsze, zostanie przekazane dalej. Na przykład:

 

- Następna cywilizacja, która powstanie po kataklizmie, musi wykazać jak największy szacunek dla natury. Pestycydy, herbicydy, środki użyźniające itd. muszą być kompletnie zabronione. Trzeba je zastąpić ekologicznym rolnictwem.

- Lasy muszą zajmować centralne miejsce wewnątrz i wokół przyszłych miast. Miasta powinny pozostać niewielkie.

- Aby uniknąć zanieczyszczenia środowiska, gęstość zaludnienia powinna zostać ograniczona. Oczywiście na początku, zaraz po katastrofie, trzeba położyć nacisk na odrodzenie się populacji.

- Nigdy więcej nie wolno budować elektrowni jądrowych. Podczas przesunięć skorupy ziemskiej z jej tytanicznymi trzęsieniami, większość produktów radioaktywnych wydostanie się z setek elektrowni nuklearnych. Wyzwolona zostanie ogromna ilość energii radioaktywnej, prawdopodobnie wystarczającej do zlikwidowania całej ludzkości. Najbardziej się obawiam, że właśnie tak się stanie, a my nie będziemy mogli zrobić nic, by temu zaradzić!

- Nienaturalna żywność, zabójcza dla naszego zdrowia i wymagająca ogromnych ilości energii do jej produkcji, będzie musiała być zakazana prawnie. Do takich produktów zaliczyłbym cukierki, czekoladę, chipsy, biały cukier i wiele innych.

- Trzeba będzie przejść na dietę owocowo-warzywną. Jest nie tylko zdrowa, ale chroni organizm przed mniej więcej 30 000 chorób. Jako że pomoc lekarska, np. chirurgiczna, tuż po katastrofie będzie praktycznie niemożliwa, każdy musi zrozumieć, jak ważny dla niego jest dobry stan zdrowia. To może mu zapewnić tylko dieta owocowo-warzywna.

- Medytacja i głodówki będą podstawowym środkiem zwalczania chorób zakaźnych i wszystkich innych. Wraz z tymi zasadami, o jakich mówiliśmy powyżej, stanowić będą one podstawę nowego sposobu życia.

 

Te "święte przykazania" umożliwią nam stworzenie społeczeństwa o wiele szczęśliwszego niż to obecne. Głównym celem życia nie będzie już zysk, ale psychiczne i fizyczne zdrowie mieszkańców ziemi. Oto nauki, które powinny przetrwać na przyszłość.

 

Kiedy spojrzeć na Ziemię z przestrzeni kosmicznej, ujrzy się błękitną planetę, pokrytą głównie wodą. Oceany są nie tylko źródłem życia, ale i o tym będzie właśnie tutaj - również przyczyną śmierci. Kiedy skorupa ziemska zaczęła się przesuwać, wszystko, zarówno masa lądów, jak i wód, nabrała pewnej prędkości. Kiedy skorupa ziemska znowu przyspieszyła i w końcu się zatrzymała, wywołało to ogromne drgania. Porównajmy to z samochodem, wjeżdżającym w mur. Im większa prędkość, tym silniejsze uderzenie. Kiedy płyty tektoniczne uderzają jedna o drugą, towarzyszą temu tytaniczne trzęsienia, wybuchy wulkanów itd. W niektórych miejscach płyty zgniatają się nawzajem w taki sposób, że tworzą góry o kilometrowych wysokościach. Gdzie indziej leżące pod spodem warstwy rozrywają się, otwierają i w ich głębinach znikają całe lądy. Nadchodzące wydarzenia apokaliptyczne nie dadzą się z niczym porównać. Będą tak niszczycielskie, że trudno to pojąć. Podczas wypadku samochodowego zachodzi jeszcze inne zjawisko. Jeżeli nie jesteś dobrze przypięty, możesz zostać wyrzucony z samochodu. Ludzie niezapinający pasów bezpieczeństwa wylatują przez przednie szyby, a jeśli wypadek następuje przy dużej szybkości, rezultatem są ciężkie zranienia, a nawet śmierć. W języku naukowców nazywa się to "prawem bezwładności". Wszystkie przedmioty poruszające się z pewną prędkością zachowują tę prędkość. Jest to prawo natury, które zawsze istniało i nigdy nie przestanie istnieć. Ofiary wypadków samochodowych dobrze o tym wiedzą. To uniwersalne prawo działa także w stosunku do samej kuli ziemskiej. Jeżeli przestudiowałeś dokładnie poprzednie przesunięcia się biegunów w opisie zagłady Atlantydy, wiesz, że to wszystko wydarzyło się zaledwie w ciągu kilku godzin.

 

Naukowo można udowodnić, że przesunięcie skorupy ziemskiej wyniosło 29°. Świadczą o tym stwardniałe skały magnetyczne, które jeszcze teraz wskazują na poprzedni, dawny biegun! Takie przesunięcie kątowe odpowiada przesunięciu skorupy ziemi o 3000 kilometrów! Wyobraźcie sobie, że musicie przejechać samochodem 3000 kilometrów w ciągu 15 godzin. Trzeba by jechać z szybkością 200 km na godzinę! Od momentu, kiedy Ziemia zaczęła się poruszać, osiągnęła pewną szybkość. Jeżeli to się stanie za jednym szarpnięciem, może cię wyrzucić w powietrze. Z chwilą, kiedy Ziemia osiąga stałą prędkość, nie zauważamy już tego.

 

Teraz dochodzę do najważniejszego. Pole magnetyczne Ziemi odwraca się, i powstaje gigantyczna fala wody niszcząca na swojej drodze setki istot żywych: ludzi i zwierząt. To tak, jakby nagle pojawił się przed tobą gigantyczny mur, przed którym musisz zatrzymać nagle swój wyścigowy wóz. Ale już jest za późno! Ze straszną siłą uderzasz w przeszkodę i to wyrzuca cię z samochodu. Oto, co dzieje się z oceanami w momencie kataklizmu. Z powodu prawa bezwładności nie są w stanie się zatrzymać. Zależnie od kierunku, morza zaczynają występować z brzegów.

 

Odwrócenie biegunów

 

Ale sprawa jest bardziej skomplikowana. Wydarza się nie tylko poślizg skorupy ziemskiej, ale również odwrócenie się biegunów. Ziemia zaczyna obracać się w przeciwnym kierunku niż dotychczas! Nieszczęście, jakiego nie można sobie wyobrazić. Spójrzcie tylko na liczby. Obwód równika wynosi około 40 000 kilometrów. Jako że Ziemia robi całkowity obrót w ciągu 24 godzin, oznacza to, że co każde 24 godziny odbywamy podróż długości 40 000 kilometrów. Podziel 40 000 kilometrów przez 24 godziny, a dojdziesz do szokującego wniosku, że krążymy dookoła osi ziemskiej z prędkością 1666 kilometrów na godzinę. Jeżeli w czasie mającego nastąpić kataklizmu Stany Zjednoczone przesuną się w kierunku obecnego bieguna północnego (przyszłego południowego), to tak jakby woda w porcie nowojorskim nagle opadła. W Brazylii ukażą się wielokilometrowe plaże, bo woda siłą zostanie wypchnięta. W przeciwstawnych masach lądów wydarzy się zjawisko przeciwne. Z nadzwyczajną szybkością wody podniosą się na katastrofalną wysokość. Gigantyczna fala, nigdy dotychczas niewidziana, wysoka na setki metrów (tak, nawet ponad kilometr!) bezlitośnie zniszczy wszystkie tereny nadbrzeżne. Nie będzie można uciec przed tą gwałtownością przyrody. Nawet nieduże fale - 1O metrowej wysokości - są w stanie zetrzeć z powierzchni ziemi wszystko, co napotkają na drodze. Co zatem zrobi taka ściana wody? Zaleje sobą wszystko, co żyje. Wyobraźcie sobie, że mieszkacie nad morzem i nagle widzicie falę o wysokości kilkuset metrów, zbliżającą się do was. Zanim zdołacie zareagować, już będziecie przykryci miliardami litrów wody morskiej! Nie zapominajcie, że ta gigantyczna fala ma ogromną prędkość, powstała bowiem dzięki potężnym siłom. Ta energia musi zostać całkowicie rozprowadzona, zanim oceany wrócą do dawnego spokoju. To oznacza wielkie zniszczenie wszelkiego życia. Gdy fala rozpłynie się ponad lądami, zginie więcej ludzi, niż dotychczas we wszystkich wojnach w historii. W swojej książce Voyage dans I 'Amerique meridionale (Podróż do Ameryki Południowej) Alcide d'Orbigny pisze: "Twierdzę, że zwierzęta lądowe Ameryki Południowej zostały zniszczone wtargnięciem wody na kontynent. Jak inaczej moglibyśmy wytłumaczyć tę całkowitą destrukcję i jednorodność kości, odnajdywanych w pampasach? Jasnym dowodem tego jest niezmierna liczba kości i całych zwierząt, których ilość jest największa w ujściach dolin, jak to wskazuje p. Darwin. Odkrył on największą ilość szczątków w Bahia Blanca, w Bajada, a także na wybrzeżu i w dopływach Rio Negro, również u ujścia doliny. To potwierdza, że zwierzęta były unoszone wodą i w większości dopłynęły do wybrzeży. Błoto pampasów nagromadziło się nagle w rezultacie gwałtownego napływu mas wody, unoszącej ze sobą grunt i inne szczątki pływające i mieszającej je ze sobą."

 

Zatem Amerykanie i Kanadyjczycy nie tylko znajdą się teraz w temperaturze polarnej, ale ponadto wśród mas wody spływającej z gór, tratującej wszystko, wyrywającej z ziemi drzewa, tak jakby nic nie ważyły, wyrzucającej w powietrze zwierzęta i ludzi, samochody itd. - na kilometry naprzód; nic, absolutnie nic nie uchroni się przed tą gwałtowną przyrodą. Nawet liczne zwierzęta morskie zginą, bo zostaną zgniecione niesionymi resztkami i wciśnięte w ziemię. Będzie to jeden gigantyczny, masowy grób - mieszanina ciał setek milionów ludzi i zwierząt. Te ciała, które pozostaną nienaruszone dzięki zamrożeniu, będą ostrzeżeniem dla przyszłych pokoleń, by nie zaniedbywać wzmianek o siłach, drzemiących w naturze - tak, by nie powtórzył się dawny błąd. Geolog Harlen Bretz pisze w The Channeled Scabland of the Columbia Plateau ("Journal of Geology", listopad 1923): "Pod koniec ostatniego zlodowacenia nastąpiła katastrofalna powódź. Ogromna ściana wody z grzbietami fal, ciągle przewalającymi się przed nią. Wysokość jej dochodziła do 450 metrów. Przelewała się przez szczyty pobliskich wzgórz jak ogromne wodospady i kaskady, szerokie na 15 kilometrów, tocząc przed sobą całymi kilometrami ogromne, wielometrowe głazy."

 

Potężne masy wody wypłukały kanały, głębokie na wiele metrów, w bazaltowej płycie Płaskowyżu Kolumbijskiego. Wypływając z doliny Clark Fork River w zachodniej Montanie i przepływając przez północne Idaho z prędkością 16 km3 na godzinę, woda osiągnęła głębokość 250 metrów, płynąc przez Wallula Gap na granicy stanów Waszyngton i Oregon, a następnie spłynęła do Kolumbii w swojej nieprzejednanej wędrówce do Pacyfiku. Wypłukując od 30 do 60 metrów ziemi w wielu miejscach, powódź odsłoniła całkowicie 3200 kilometrów kwadratowych Płaskowyżu Kolumbijskiego, wypłukując błoto i piasek, pozostawiając tylko nagie ściany dolin głębokich na 120 metrów, jak jałowe wspomnienie dawnej świetności. Powódź skończyła się równie szybko, jak się zaczęła, w ciągu paru dni. Pozostawiła gigantyczne słupy rzeczne, które teraz były wzgórzami o wysokości ponad 30 metrów, i deltę o obszarze 320 kilometrów kwadratowych w połączeniu dolin Willamette i Columbia River. W części tej delty znajdują się teraz Portland, Oregon, Waszyngton i Vancouver. Zginęły już miliardy ludzi, a to jeszcze nie był koniec. Gigantyczna fala wydawała się posuwać naprzód bez końca. Sięgała coraz dalej w głąb lądu. Było się bezpiecznym dopiero na wysokości 1500 metrów ponad poziomem morza. Oczywiście, jeżeli to miejsce nie podlegało przesunięciom lądów! Nigdzie, dosłownie nigdzie nie można było być pewnym przeżycia. W tej heroicznej walce pomiędzy siłami światła i ciemności przewaga sił ciemności stawała się coraz bardziej widoczna. Cała kula ziemska przeżywała straszne chwile. Tu i ówdzie ludzie w rozpaczy usiłowali wspiąć się na wierzchołek góry, by się zabezpieczyć przed podnoszącymi się wodami. Tylko niewielu się udało. Morze było zbyt potężne, by je pokonać. Ogromne, bezlitosne fale toczyły się naprzód. Fala dotarła do piramid. Te potężne budowle nie były w stanie oprzeć się jej sile: pokryła je fala powodzi. Grzmiąc gwałtownie, woda popłynęła przez wejście i dostała się do komnaty królewskiej. Przed tysiącami lat w tym miejscu odbywał się rytuał zmartwychwstania. Dzisiaj te komnaty były zalane szalejącą wodą.

 

Cywilizacja cofnie się znowu do epoki kamiennej, jeśli w ogóle przetrwa. Opowieści o tych wydarzeniach zdeterminują późniejsze zachowanie ludzi w ciągu nadchodzących tysięcy lat. Będzie się o tym mówić i przekazywać opowieści z ojca na syna. Towarzyszyć temu będą nieśmiertelne opowiadania o odwadze i rozpaczy, a także historyczne relacje o wydarzeniach. Zupełnie tak samo, jak to, co teraz czytamy o dawnych katastrofach.

 

znalezione przez: Tomash Burton

Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...

Oto fragmęt skryptu 'Poradnik do praktyki kiedy-któa-jak', któy można znaleść na stronie : EventTemples (PL) - Skrypty

 

"

Nie nastąpi Ŝaden Armageddon. Nie zostaniemy teŜ uniesieni na podniebnych

skrzydłach istot pozaziemskich. To, co nas czeka, to wynikająca z naturalnego

prawa przysługującego człowiekowi, inteligencja wyŜszego rzędu coraz

intensywniej wnikająca w pole Ziemi. Ludzkość musi rozplątać się energetycznie,

aby podjąć się wykonywania naturalnie do niej przynaleŜących działań, nie tylko

na Ziemi, ale rownieŜ w kosmosie.

Skora nie jest krańcowym wyznacznikiem obszaru naszego istnienia. Przestrzeń

pomiędzy nami jest dokładnie tym, co nas łączy i wraz z tym jak wkraczamy w

nowy wymiar naszej osobowości, uzyskujemy moŜliwość doświadczania całości w

nowej przejrzystości oraz uzyskujemy nowy port dostępności do intuicyjnego

przewodnictwa naszego serca. Owe nowe umiejętności są rezultatem

funkcjonowania naszej inteligencji kolektywnej oraz tworczej woli do kierowania

naszych umysłow na obszary, z ktorych pochodzimy."

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

"Wszystko sie zgadza < przepowiednie>, z wyjątkiem naszego kalendarza chrześcijańskiego" W Biblii wydanej z okazji 1000lecia PP na końcu każdy może przeczytać, iż mnich który dokonał obliczeń na polecenie papieża - od narodzin Jezusa Chrystusa pomylił się o 6-7lat. tego błędu nikt do dzisiaj nie poprawił i praktycznie nie bierze sie go pod uwagę , czego właśnie dobitnym przykładem jest oczekiwanie i przygotowania do 2012 roku! Każdy, kto umie liczyć dodając do aktualnej daty 6,7 lat otrzyma wynik który jest data późniejszą od roku spodziewanej katastrofy (2008+7= 2015)! Mamy ok.2015 roku od narodzin Chrystusa. i co? jeszcze żyjemy!!!!!!!!!!!!

 

Źródło Horoskopy i wróżby 2009 Pani domu Nr.1/2009

Link to comment
Share on other sites

W 2012 ma się skończyć kalendarz Majów, ale jak to mój znajomy określił, pomyłka tak plus/minus 500 lat ;). Bedzie co ma być, jakoś nie wierzę w koniec świata w 2012, miał być już koniec świata w 2000 i 2002 i żyjemy :D

Link to comment
Share on other sites

Guest greg639

przeczytajcie uważnie wypowiedź kajki o proroctwie Oriona, nie jest napisane, że nastąpi koniec świata, ani że kończy się kalendarz Majów. Chodzi o to, że co jakiś czas Ziemi przytrafia się jakaś katastrofa, ale zawsze jakieś istoty przeżywają. Ludzie potrafiący wykorzystywać Ziemię do własnych celów, potrafiący budować schronienia itp, napewno przeżyją, z pewnością nie wszyscy, ale znaczna większość. Jeśli chodzi o kalendarz Majów, to kończy się okres oznaczony liczbą 12, a nastąpi 13, jednak Majowie nie rozpisali dalej tego kalendarza, może po prostu dlatego, że zmarł jego twórca - prorok, który potrafił przewidzieć wydarzenia w naszych czasach.

Link to comment
Share on other sites

Greg, też tak myślę, że albo zmarł twórca tego kalendarza albo był w trakcie tworzenia jednak przeszkodziła w tym zagłada Majów, przejęcie ich państwa przez hiszpańskie wojska podbijające Amerykę, które to wojska starały się jak najwięcej zniszczyć tej cywilizacji...

Link to comment
Share on other sites

Kersh, nie wiem czy warto budować swoje poglądy na podstawie "Pani domu".

Czy uważasz że szereg historyków ,archeologów i innych naukowców pominął by fakt ?

W tym kalendarzu nie pisało 12 grudzień 2012 ;P ;P

A wiesz może ,że jeszcze więcej lat ubyło podczas zmiany kalendarza na Gregoriański ??

I nie porównuj dziennikarzy do naukowców. No wybacz ale jest luka ;P ;P

 

A co do 2012 roku.

Może coś może być ,no ale na boga nie koniec świata ;P

Ja uważam że zmieni się świadomość ludzka ;) ;)

 

Wiele przypuszczeń jest na 2012r

-koniec świata < bujda >

-zmiana pola magnetycznego ziemi < już było kilka razy, i jak żyjemy to przeżyjemy >

-podobno istnieje jeszcze jedna planeta która wychodzi po za układ i ma przyjść do naszego układu xD

-coś złego

- bla bla bla xD

 

Jednego można być powiewnym.

 

Coś się kończy coś się zaczyna... ;>

Edited by Manifesto91
Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Witajcie :uscisk:

 

chcialam sie podzielic moja dyskusja jaka odbylam z moim kolega.

Jest fanem przepowiedni Oriona 2012 ale nie o wizji zniszczenia chcialabym porozmawiac a o jego wierzeniach na temat Sadu Ostatecznego i pojecia o tym czym jest wedlug niego Niebo. Kolega uwaza , ze data konca swiata jest wiazaca i ocaleni zostana ci nieliczni ,ktorzy na to zasluza, owym RAJEM bedzie Ziemia po Apokalipsie jaka nas spotka predzej czy pozniej. Ci nieliczni beda mogli obcowac z Bogiem zas umarli doswiadcza Sadu Ostatecznego.

Link to comment
Share on other sites

Najbardziej niepojete dla mojej wyobrazni jest slowo - zycie wieczne, nieskonczonosc ...

Moj mozg i wyobraznia nie przyswaja pojecia nieskonczonosci, nie umiem sobie wyobrazic zycia bez konca ... w swojej ograniczonej swiadomosci zawsze gdzies ten koniec jest ... niezaleznie od formy bytu.

Link to comment
Share on other sites

Guest greg639

może i życia wiecznego w formie materialnej nie ma, ale nieskończoność jako taka istnieje, wyobrażmy sobie, że wszechświat to jakas wielka kula -gdyby tak było to ta kula musiałby być gdzieś umieszczona w jakiejś innej przestrzeni - która gdyby miała swój koniec, tez musiałaby miec przestrzeń nad sobą i tak w kółko - to raczej nie jest możliwe - bardziej prawdobodobne jest właśnie to, że jesteśmy żyjątkami na jednym z wielu okruchów zawieszonych w bezkresnej przestrzeni.

Link to comment
Share on other sites

A ja myślę, że w 2012 nie będzie takiej całkowitej zagłady tylko, że stanie się coś BARDZO złego i większość ludzi zginie ale część zostanie :)

 

Przechylam się w stronę wypowiedzi Lidki89. Myślę, że dużo ludzi musio zginąć, by reszta mogła żyć. Rodzi się za dużo ludzi, zacznie nam brakować zapasów żywności. Tym bardziej, że tyle jej się marnuje. I tutaj pasowała by przepowiednia Krzysztofa Jackowskiego o wojnie światowej. Ona była by swego rodzaju zagładą jak i wybawieniem.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

a ja nie muszę czekać do 21.12.2012 żeby wiedzieć czy to prawda czy nie... wystarczy mi to, co się stanie albo 8 albo 10 czerwca tego roku...

 

Skąd u mnie taka data??

 

Otóż było kiedyś kilka osób które mówiły o okresie zawirowań przed początkiem nowego świata (nie lubie określenia "koniec świata" bo nie ma czegoś takiego jak koniec jak i nie ma początku :P) chodzi mi o wydarzenia które na 1290 dni przed ostateczną datą pomogą ogółowi się obudzić... Co to będzie nie wiem, ale wiem że wynikiem tego na pewno będzie wojna..

 

Tak więc za około miesiąc będziemy wiedzieli czy już niedługo będzie dane Ziemi przejść w 4 gęstość a wraz z nią niektórym jej mieszkańcom

Link to comment
Share on other sites

JUz tyle razy miał byc ten koniec swiata, ze masakra..... Moim zdaniem szybciej bedzie koniec ludzi niz koniec swiata. Jedno drugiego powykanacza jak bedzie tak dalej. Druga sprawa najszybciej bedzie duzo zmian,a le i one sa potrzebne..... i nie ma co panikowac...... a jak ktos wierzy w koniec swiata to niech korzysta do konca, ze jeszcze ten swiat istnieje;p

Link to comment
Share on other sites

Koniec świata, a czym jest ten koniec? Kazdy z nas przezywał swoj własny koniec świata kilka razy. Jestem zaprawiona wetwranka we wlasnych końcach świata.

Życie codzienne dostarcza mi tyle leków i obaw, że globalnej katastrofy jakos sie nie boję. Wręcz przeciwnie, chcialabym jej doswiadczyć, to byłoby bardzo ekscytujace. Móc patrzeć, jak ta cała marność zamienia sie w pył.

 

Boja sie tylko Ci, ktorzy maja cos do stracenia, ja nie mam nic. Już od dawna nie gram w ta gre zwaną życiem, więc nie przegram.

Wyscig szczurów, moje piękne żakieciki i buciki. Nie biorę w tym czynnego udziału. Nie mam pieknego domu, nie mam fascynujacej pracy, nie zwiedzam, nie wyjeżdżam, nie kolekcjonuje niczego. Naprawde nie mam nic do stracenia.

 

Więc niechże w końcu stanie sie ten "koniec świata"...

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...
  • 2 weeks later...

a ja tak szczerze nie daje wiary w te przepowiednie zasniemy i obudzimy się następnego dnia który prócz smiechu że następna przepowiednia nie dała nam końca swiata niczym nie bedzie się różnił

pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Na temat roku 2012 są podzielone zdania. Każdy mówi co innego, wyszło wiele książek na ten temat. W ogóle gdyby nie media to nie byłoby o tym tak głośno. W roku 2000 miał być koniec świata (cóż... dla mnie w pewnym sensie był) i jakoś jeszcze żyjemy. Nie ma co się martwić tym co się stanie za jakieś 3 lata, trzeba cieszyć się teraźniejszością i brać z życia garściami ;)

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Ah, rzecz w tym, ze im wiecej jakis durnowatych opisow konca swiata, im wiecej strachu i jakiegos oczekiwania na zaglade, tym wieksze jest prawdopodobienstwo, ze to sie stanie. ALe ludzie tego niestety nie rozumieja.

A Bog w koncu powie: "Macie, to co chcieliscie" :).

 

Druga wersja: ludzie w panice sami wywolaja jakies nawaly, zamieszki, wszystko, co mozliwe, nazwa to koncem swiata, a jak juz bedzie po 21. iles tam 21.grudnia 20012, to powiedza, ze przezyli koniec swiata. Czesc z nich pewnie tez umrze na zawal ze strachu :).

 

Wersja trzecia: Wszystko bedzie, jak zawsze i dozyjemy wszyscy szczesliwie do poznej starosci, rozwijajac naszego ducha, osobowosc, nauke, technike, wszystko. Kto wie, moze rzeczywiscie nastapi jakis "koniec swiata", w mysleniu i nasze prapra...wnuki beda sie uczyc w szkole jednej epoki dodatkowo :).. I tego wam zycze !!! :)

Edited by alexis
Link to comment
Share on other sites

2012 - doniesienia naukowe., Wyrwa w ziemskim polu magnetycznym mająca czterokrotną wielkość Ziemi

 

Wiele różności napisano w związku z tzw. „problemem roku 2012”. Poniżej przytoczone informacje pochodzą z poważnego i wiarygodnego źródła, którym jest Agencja Kosmiczna NASA. Informacje te zostały umieszczone przez Macieja Kaniewskiego w miesięczniku Nieznany Świat (nr 6, 2009, str.76).

 

Pan Kaniewski napisał, że „mamy tu do czynienia przypuszczalnie z pierwszym poważnym doniesieniem, świadczącym o pojawieniu się nowych zjawisk astrofizycznych, które mogą wywrzeć negatywny wpływ na nasze życie w nadchodzących latach.”

 

Chodzi tu między innymi o informację podaną do wiadomości przez NASA 16 grudnia 2008 roku, „że sonda Themis odkryła wyrwę w ziemskim polu magnetycznym dziesięciokrotnie razy większą, niż kiedykolwiek stwierdzono. Wyrwa ma czterokrotną wielkość naszej planety. Jej rezultatem będzie m.in. przewidywana w 2012 aktywność Słońca.” Emisja promieniowania, która wówczas nastąpi „doprowadzi do swobodnego przepływu gigantycznej „fali” szkodliwych promieniowań, dotychczas odbijanych przez ziemskie pole magnetyczne (...) Jimmy Readerastrofizyk z Uniwersytetu w New Hempshire nazwał to zjawisko Wielkim wydarzeniem mogącym wprowadzić mini epokę lodowcową.

 

"Co do wpływu tej gigantycznej emisji na ludzkie organizmy (bioelektryczny system człowieka), pojawiło się wiele spekulacji sprowadzających się do konkluzji: Nie wiemy". Tutaj przypominam sobie o informacji, którą podawał Gryf już kilka lat temu. Obecnie, informacja ta znajduje się TUTAJ. Przytoczę ten fragment: „(...)człowiek po kataklizmie, który zmienia magnetyzm planety, również podlega pewnym zmianom magnetycznym”.

Na koniec tego krótkiego artykułu Pana Kaniewskiego mamy taką oto informację w związku z tym co ma się wydarzyć: „Co do jednego natomiast uczeni są zgodni: że będzie to naturalne, nieznane dotychczas w takiej skali zjawisko.” O tym, że wydarzenia, które mają nastąpić są naturalne Gryf mówił także już wiele lat temu.

 

Pozdrawiam

 

 

Źródło

Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...

Odnosnie 2012 nie slucham zadnych channelingow, astrologow i "znawcow" kultury majow, tylko samych majow. Sklyszeliscie kiedys o szamanie majow zwanym Don Alejandro Perez Oxlaj?

Tu mozecie obejrzec jego przeslanie, wiadomosc dla wszystkich mieszkancow Ziemi. I przestancie panikowac. -

 

I jeszcze co nieco o tym interesujacym czlowieku -

 

http://www.youtube.com/watch?v=yWhgN3-7aYI&feature=related

Edited by Usagi
Link to comment
Share on other sites

A ja z mila checia popatrze na ten koniec swiata. a skoro ma byc kataklizm. I ma byc ten 5 swiat(era jaguara) to jedno jest pewne. nie kazdy przezyje. tak wiec powiem przetrwaja Ci ktorzy beda mieli szczescie, pieniadze, wiedze i oczywiscie najsilniejsi. ale ponoc wszystko jest zapisane w przeznaczeniu. tak wiec nie spinajcie sie tak tylko zyjcie swoim zyciem.

Link to comment
Share on other sites

Guest Patryk8
A ja z mila checia popatrze na ten koniec swiata. a skoro ma byc kataklizm. I ma byc ten 5 swiat(era jaguara) to jedno jest pewne. nie kazdy przezyje. tak wiec powiem przetrwaja Ci ktorzy beda mieli szczescie, pieniadze, wiedze i oczywiscie najsilniejsi. ale ponoc wszystko jest zapisane w przeznaczeniu. tak wiec nie spinajcie sie tak tylko zyjcie swoim zyciem.

 

To chyba nie zobaczysz, Polska będzie jednym z najbezpieczniejszych krajów świata. :D

Link to comment
Share on other sites

Ciekawy artykuł o 2012 roku można przeczytac tutaj

 

Co się zmieni w 2012r?

 

Można do tego artykułu zadac konkretne pytania do Autora tekstu

 

tutaj Odnośnie tematu ze strony głównej

 

2012 - doniesienia naukowe., Wyrwa w ziemskim polu magnetycznym mająca czterokrotną wielkość Ziemi

 

 

 

 

Źródło

 

A u mnie te linki nie działaja... Informacja, że strona nie została odnaleziona. Co mogę z tym zrobić?

Link to comment
Share on other sites

  • Ismer changed the title to Co może się wydarzyć w związku z 2012

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...