Jump to content

Dlaczego jestem samotna?


paulina1420
 Share

Recommended Posts

Mam 18 lat i nigdy nie mialam ``powaznego``chlopaka.Nie jestem brzydka.Faceci sie za mna ogladaja na ulicy i zwracaja na mnie uwage ale moze 2 lub 3 razy zdazylo mi sie ze jakis do mnie podszedl.Slyszalam kiedys zeby sie na tym tak nie skupiac i wtedy nie myslalam o tym zeby kogos miec i to nic nie dalo.Wszyscvy wokolo mnie maja kogos tylko ja jestem samotna. Stracilam nadzieje ze kiedys sie zakocham. Co ja mam robic??Prosze Pomozcie!!!

Link to comment
Share on other sites

Może najpierw spróbuj sobie odpowiedzieć na pytanie "czego oczekujesz/oczekiwałabyś od tej drugiej osoby?". Przede wszystkim nie próbuj szukać na siłę.

 

temat w złym miejscu

Link to comment
Share on other sites

Guest Shade

To pytanie raczej pasowało by do działu związanego z psychologią lub pozytywnym myśleniem :) Często jest tak, że im dłużej poszukujemy związku tym dłużej go nie widać. Dlatego może zamiast sie skupiać na tym, że jesteś samotna spróbuj wprowadzić się w dobry nastrój usiądz w spokoju np przy ulubionej muzyce, która będzie pozwalała się skupić. Weź długopis i na karteczce opisz jakiego chciałabyś partnera. Ale nie skupiaj się zbytnio na wyglądzie a na cechach osobowości :) Jeśli chcesz przyciągnąć miłość powinnaś ją najpierw poczuć w sobię.

Ważne jest czego chcemy ale musimy kierować się sercem, w dzisiejszych czasch jest dużo nieśmiałych mężczyzn dlatego czasem bywa tak, że to kobieta musi wykonać pierwszy krok :) A więc jak serce Ci da ten znak, że chciałabyś być akurat z tym facetem spróbuj tą podpowiedź zmienić w rzeczywistość.

Wiem z własnego doświadczenia, że jak się na czymś skupiasz to to się dzieję... Tak też bywało i z miłością... Dopóki nie nauczyłem się jej widzieć wszędzie, a zwłaszcza w sobie to nie dostrzegałem jej wcale.

Pozdrawiam serdecznie :)

Link to comment
Share on other sites

Dodam tylko do dobrej wypowiedzi Shade'a że często jak się czujemy takimi nas widzą. Nie mówię tu o magii tylko raczej o aurze dobrego nastroju. Jeśli chodzisz uśmiechnięta i czujesz się świetnie to ten stan jakby z ciebie emanowanuje. Druga rzecz- inicjatywa, dużo osób nie lubi się otwierać, ale gdy my choćby zamienimy z nimi dwa zdania to odrazu robią sie w stosunku do nas bardziej otwarci.

Link to comment
Share on other sites

zastanow sie moze jakie sygnaly wysylasz.kim jestes.moja bliska znajoma do25 roku zycia nie miala 'faceta na powaznie'.probowalysmy znalezc powod bo dziewczyna piekna i nieglupia.pojechala ze mna razu pewnego na warsztat dot terapii i okazalo sie ze nie moze wyjsc z roli malej dziewczynki, coreczki rodzicow z roznych przyczyn.wniosek taki ze mimo ze byla dojrzala kobieta mezczyzni po blizszym poznaniu podswiadomie dostrzegali ta mala dziewczynke a nie kobiete ktorej prawdopodobnie poszukiwali.coz teorii wiele.

a pozatym wydaje mi sie ze wiek 18stu lat to jeszcze nie czas by sie obawiac samotnosci przez cale zycie:)choc wiem ze na pewno latwo nie jest to daj sobie chwilke:)powodzenia

Link to comment
Share on other sites

Guest Astra_

Nie ma co się martwić ja pierwszego chłopaka miałam w wieku prawie 20 lat wzięłam pierwszego lepszego który się mną zainteresował dziś wiem że to była pomyłka i nie ma co się śpieszyć. A po za tym dołączam się do wypowiedzi Shade. Grunt to pozytywnie myśleć. Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Zauważyliście, że wiele osób czuje presję posiadania kogoś?

 

Mam 18 lat [...] Stracilam nadzieje ze kiedys sie zakocham

Kobieto, jeszcze około 70 lat życia przed Tobą, a Ty gadasz jak 50-letnia stara panna! :D

 

Nie oglądaj się na innych, bo wydaje mi się, że strasznie się porównujesz - "ooo, mam 18 lat, moje koleżanki mają chłopaków, a ja nie...!". Niepotrzebnie się tylko tym dołujesz i zaniżasz swoją wartość - nie stoimy na żadnej drabinie, na której wyżej stoją ludzie z partnerami, a niżej osoby "samotne". Kto Ci w ogóle to powiedział? :D

Ja pierwszego chłopaka "na poważnie" miałam w wieku 19 lat - moim zdaniem wcale nie za dużo :P

 

zdazylo mi sie ze jakis do mnie podszedl

Ale sobie poszedł później? Hmmmm... Jeśli Ci się podobali i chciałaś z nimi porozmawiać, to problem więc leżał w Twoim zachowaniu, które po prostu trzeba przeanalizować i zmieniać do skutku.

Edited by Reina
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Nie czekaj aż on do Ciebie podejdzie, wybierz mężczyznę, który Ci się podoba i Ty go poderwij. Do tego będziesz miała większe możliwości wyboru, a ponoć faceci uwielbiają być podrywani. Może zapisz się na jakieś zajęcia, gdzie jest dużo mężczyzn? Zgadzam się z tym, że ważne jest, jakie sygnały wysyłasz: tzn. to, co o sobie myślisz, co sobie powtarzasz. Poszukaj coś o zmianie przekonań (np. REBT).

Link to comment
Share on other sites

Skoro taka karma to czemu od razu sobie w głowę nie wywalicie z jakiejś broni palnej??

 

a czemu tak uważasz, chłopak to przecież nie wrzystko

Link to comment
Share on other sites

Właśnie to czuć po jej wypowiedziach, każda metoda jest dobra by znaleźć sobie odpowiednie usprawiedliwienie. Ale jak się chce wszystko na już, idealnie itd. a potem nie może pogodzić że wizja nie pokrywa się z rzeczywistością... smutne.

Link to comment
Share on other sites

Heh... spójrz na to z innej strony. Ja mam 25 lat i nie miałem jeszcze dziewczyny. Nie rozpaczam z tego powodu. Polubiłem samotność. Co dziwne chyba już nawet mi się nie chce zmieniać tej sytuacji ;)

Samotność można polubić :)

 

Poza tym zawsze możesz pogadać z przyjaciółmi czy pomodlić się. Człowiek nigdy nie jest tak do końca sam.

Edited by siloam
Link to comment
Share on other sites

w sercu jeszcze pozostaje nadzieja, pomimo pecha jakiego mam :/ mam 30 lat nigdy nie zwiazalam sie z kims na dluzej niz 4 miesiace to dluga historia mojego zycia, nigdy nie pracowalam choc jestem wyksztalcona, fajna babka ze mna a smotnosc niszczy moj swiat.... Teraz u progu 30-chy na karku los dal mi podroze, podrozuje duzo- taka karma, przeznaczenie, dopiero teraz jest mi dane rozjezdzac sie.

 

Ech, najlepiej zrzucić wszystko na karmę i na pecha. Więcej optymizmu.

Piszesz, że wiele podróżujesz. Wykorzystaj to do poznawania ludzi.

Może gdzieś wśród jest ten, którego szukasz.

Link to comment
Share on other sites

w sercu jeszcze pozostaje nadzieja, pomimo pecha jakiego mam :/ mam 30 lat nigdy nie zwiazalam sie z kims na dluzej niz 4 miesiace to dluga historia mojego zycia, nigdy nie pracowalam choc jestem wyksztalcona, fajna babka ze mna a smotnosc niszczy moj swiat.... Teraz u progu 30-chy na karku los dal mi podroze, podrozuje duzo- taka karma, przeznaczenie, dopiero teraz jest mi dane rozjezdzac sie.

 

Antonella (fajny nick:) wyluzuj. Jeżeli jesteś wykształcona masz 30 lat i nigdy nie pracowałaś tzn. że twoim obecnym zajęciem jest zawód córka. Jaki normalny facet "na poważnie" ma ochotę na dziewczynę z takim zawodem? Zamiast szukać faceta zmień zawód, cudów nie ma, no chyba że jakiś łowca posagów.....

Poszukaj zajęcia, kręcisz się jak parówka do hot-doga na podgrzewaczu, ciągle w kółko, ciągle grzeje i nic z tego nie wynika.

Link to comment
Share on other sites

Pewnie przyjaciel(bo ja tak to nazywam) nieoczekiwanie pojawi się w Twoim życiu, kiedy sobie odpuścisz szukanie go na siłę ;) ja szczerze mówiąc wolę być sama.

Link to comment
Share on other sites

ja szczerze mówiąc wolę być sama.

 

Samotność na dłuższą metę nie jest chyba dobra...... człowiek zawsze będzie pragnął być dla kogoś ważny

Link to comment
Share on other sites

Guest anatemka
Póki ma się przyjaciól i ogólnie do kogo się odezwać, to usilne parcie na związek to lekko paranoiczne.

 

usilne parcie zawsze jest paranoiczne, i potencjalnych kandydatów odstrasza.

Poza tym: związki to przereklamowana sprawa ;)

Link to comment
Share on other sites

uhhh, jestem na granicy paranoi ;-) żartuje, normalna, fajna babka ze

 

mnie tylko ze mam prawie 31 lat ( w grudniu urodziny) i chcialabym juz

 

sie ustatkować, miec meza, dzidzie i byc w stalym związku a nie w

 

związku ktory np. trwa 4 miesiące.

 

Heh, o takich perypetiach to i seriale komediowe powstają. Skoro tak sądzisz to po co sie tak na to upierasz, nie warto poczekać rok na kogoś "na dłużej" niż rozpaczliwie(przez co mniej starannie) szukać kogoś kto zostanie z nami pewnie z 4 miesiące?? Możliwe że i konwenanse odgrywają tu sporą rolę.

 

Jak mam uprawiac sex jak nie bede z kims w związku ?? Nie potrafie inaczej, dla mnie sex łączy sie miloscia, uczuciem, związkiem.

 

Da rade:)

 

zalezy ile ma sie lat, po 30-scte czlowiek dojrzewa do zalozenia rodziny, chociaz ja bylam do tego dojrzala o wiele wczesniej. Kaos w pewnym momencie przyjaciolka czy przyjaciel nie wystarczaja, budza sie instynkty macierzynskie, ojcowskie, czlowie chce ta rodzine zalozyc

 

Zależy, mało to kawalerów po 40stce??? Niektórzy nie znoszą ograniczeń, kochają wolność:)

Link to comment
Share on other sites

Kaos, ja nie z tych kobiet co to maja przygody. Dla mnie sex tylko w stalym związku i tylko z milosci. Wiem ze teraz wiele osob ma niezobowiązujacy sex bo to modne i wygodne- tak bez zobowiązań na 1 noc. Ale ja tak nie potrafie i nie bede "gonić za modą". Pozostane soba i ze swoimi zasadami.

 

Seks dla mody?

Nieee i bez "mody" można ;)

Link to comment
Share on other sites

Kaos, ja nie z tych kobiet co to maja przygody. Dla mnie sex tylko w stalym związku i tylko z milosci. Wiem ze teraz wiele osob ma niezobowiązujacy sex bo to modne i wygodne- tak bez zobowiązań na 1 noc. Ale ja tak nie potrafie i nie bede "gonić za modą". Pozostane soba i ze swoimi zasadami.

 

Ja tylko stwierdziłem fakt. Sam tak robie i nie mam kompleksów. Wiem czego chcę.

 

No masz racje jest duzo kawalerow po 40-stce to takie wieczne dzieci co to nie chca sie wiązać na stale, to ich wybor i maja prawo tak zyc. Tak czy owak mnie sie marzy normalny i zdrowy zwiazek.

 

Nieźle masz sprany mózg, skoro związek wiążesz z dojrzałością emocjonalną.

 

Pomimo wszystko ja wciąż wierze w milosc. Moze jestem naiwna, glupiuteńka ale wierze w milosc.

 

I masz rację. Ja nie wierze i nie mam problemów:)

Link to comment
Share on other sites

Ja mam 18 lat i opiszę swój pogląd na związki :)

A więc zamierzam nie wiązać się z kimś na siłę, nie chcę brać ślubu (w czym niezwykle pomaga to, że nie chcę mieć dzieci i mam nadzieję, że tak pozostanie do końca, po co mają cierpieć :D) a to wszystko dlatego, że uważam, że prawie żadne uczucie wiecznie trwać nie będzie, a tym bardziej kiedy się jest już po ślubie. Nie ma wtedy poczucia wolności takiego, jak wcześniej. Dlatego wg mnie dłużej przetrwa związek bez żadnych odgórnych nakazów i zobowiązań.

Kiedy uczucie jest naprawdę silne może i przetrwać do śmierci, oczywiście (a może i po niej, nie wiem ) ale trzeba mieć tą świadomość, że tak stać się nie musi ;)

A chyba lepiej mieć wolną drogę kiedy chce się odejść bo np. uczucie wygasło lub poznaliśmy kogoś, kogo "naprawdę pokochamy". Nie trzeba wtedy zdradzać, nie trzeba brać rozwodu, nie trzeba krzywdzić dzieci.

Każdy jest wolny, każdy jest panem swojego losu. A jeżeli oboje partnerów zgodzi się na takie warunki, to nawet kiedy jedno chce odejść a drugie nie... to trudno, lepiej niech cierpi jedna osoba niż dwie albo jeszcze więcej!!!

Eh ale się napisałam ;) I tak chyba nie zawarłam wszystkiego co bym chciała

Link to comment
Share on other sites

Twój post zostanie zapewne pominięty, ze względu na twój wiek(pomyślą "dorośnie to zmieni zdanie"). Musiałabyś mieć z 30 lat by uznać twoje słowa za wartościowe:D

Link to comment
Share on other sites

hehe tylko mi się coś nie wydaje, żebym dożyła do 30 ;D no... ale wszystko przecież może się zdarzyć :)

a co do mojego wieku, to jednak większość ludzi już w tym wieku ma swojego partnera/partnerkę i już planują jak nie z obecnym to z następnym ślub, dzieci itp. itd. więc nie jest też tak, że "a, masz tyle lat, w tym wieku dużo ludzi tak mówi".

Ale oczywiście nie zapieram się że wytrwam w tym poglądzie, przy czym podkreślam, że będę robiła wszystko, by jednak przy nim pozostać - a najlepsze co mogę zrobić to znaleźć drugą osobę z takim samym poglądem. Wtedy można chyba tak wytrwać ;D

Link to comment
Share on other sites

A tak na serio dodam, że łatwiej jest siedzień na ..... i nic nie robić tylko narzekać i wyrzucać frustracje.

Ciężej popatrzeć w lustro. Nabrać odwagi i tego "czegoś", pokochać siebie i ruszyć w świat.

Zadbać i o siebie.

Już gdzieś widziałam jak Kaos pisał, że ważne jest to czym emanujemy. Przyznaje mu rację.

Szarych nikt nie widzi, zakompleksione i zmarnowane aż odstraszają. Brrrrr.

Link to comment
Share on other sites

Z perspektywy czasu uważam, że chyba jednak powinno się dobrze zastanowic podejmując decyzję o malżeństwie, życie z "niewłaściwym" człowiekiem może okazac się straszne............

Link to comment
Share on other sites

Ja od siebie dodam, że już pisałam, że nie widzę problemu z seksem bez zobowiązań, przecież to wcale nie wyklucza wierzenia w miłość... Dziwi mnie podejście, że te rzeczy się wykluczają i że człowiek nie może funkcjonować doceniając obie te rzeczy i ba! nie jest w stanie obu przeżywać.

Ale co kto lubi, każdy robi, co mu pasuje.

 

Co do płakania z tego powodu, że "koleżanki w wieku 18 lat mają już partnerów" - heh. Nie wiem, czy widzą, że one ciągle mają lat NAŚCIE. Bez przesady, ludzie, biegacie za tymi związkami, jakby bez tego człowiekiem się nie można było nazwać. Wielu ludzi w dzisiejszych czasach bierze ślub pod trzydziestkę, a mimo to laski, co nawet szkoły nie skończyły, już panikują, że są starymi pannami...

Edited by Reina
Link to comment
Share on other sites

Już gdzieś widziałam jak Kaos pisał, że ważne jest to czym emanujemy. Przyznaje mu rację.

Szarych nikt nie widzi, zakompleksione i zmarnowane aż odstraszają. Brrrrr.

 

To jest magia- ludzie widzą w twoich wypowiedziach coś czego sam nie dostrzegasz:P

 

Gdy mialam 18 lat bylam mlodziutenka i o dzieciach oraz o slubie slyszec nie chcialam, nie bylam na to gotowa i dojrzala. Chcialam poznawac swiat, ksztalcic sie. Wogole jeszcze o facetach nie myslalam. Potem dojrzalam i dzis oddalabym wszystko za meza i dziecko. Jak bedziesz strasza zmienisz zdanie. Mam kolezanke w wieku 30 lat mowila:" nie chce slyszec o bachorach" a dzis ma 38 lata po klinikach, ginekologach tak bardzo chce zajsc w ciaze - obudzil sie u niej instynk macierzynski. Poczekaj az dojrzejesz do decyzji o mezu i dziecku.

 

"A nie mówiłem!!":P Prekognicja normalnie.

 

Nie sadze abym miala sprany mozg. Najnormalniejsza ze mnie kobieta. A jednak do związku, stalego związku i zalozenia rodziny trzeba byc dojrzalym, mowie to na podstawie moich doswiadczen zyciowych.

 

Nie musisz sobie z tego zdawać sprawy. Takie są normy obyczajowe, religijne i ogólnie cywilizacyjne że podstawową komórką społeczeństwa jest rodzina. Taki jest konwenans i tego sie nie obejdzie, więc jak ktoś czuje przymus zachowywania się zgodnie z tym wzorcem to ma "sprany mózg".

 

Ja od siebie dodam, że już pisałam, że nie widzę problemu z seksem bez zobowiązań, przecież to wcale nie wyklucza wierzenia w miłość...

 

Heh, bioestetyzm też ważny!:) Ciało ma potrzeby i wymawianie się ideałami, że "z miłości" itd. nie ma żadnego głębszego sensu poza urojonym:)

Link to comment
Share on other sites

Witam!

Antonello jesteś poprostu silną osobowością a większość mężczyzn nie widzi się w związku z taką kobietą co ma większe jaja od nich, bo czym się on pochwali czym ci zaimponuje ty poszukujesz partnera który jest chrakterem minimum tak silny jak ty, a o takich jest dziś trudno. Bzykaczy na jedną noc jest w ciul ale żeby wziąśc odpowiedzialnośc za kobietę i związek z nią po co - lece na inny kwiatek bo jeszcze sobie cos pomyśli.

Związek to miłość i odpowiedzialność za swoje czyny i konsekwencje z nich wynikające nie można traktować drugiej osoby jako "wyżycia" seksualnego w sexsie nie najważniejsze jest branie tylko DAWANIA i nie rozumienie tego sprowadza nas do zwierzęcej huci i kociego marcowania, a ja nie bardzo mam ochotę stanąć w jednym szeregu z czworonogami.

Pozdrawiam:

Sławomir

Link to comment
Share on other sites

Witam!

Kaos ja poprostu staram sie patrzeć na świat z perspektywy 180 cm a nie 100 cm i tylko wtedy gdy rozsuwam rozporek. W tym przypadku chciałbym powiedzieć do siebie: tu rozkazy wydaje głowa a nie "główka".

Pozdrawiam:

Sławomir

Link to comment
Share on other sites

Bioestetyzm wcale nie polega na hołdowaniu potrzebom, a jedynie ich zaspokajaniu. Musze mam pełny pęcherz to idę do toalety, potrzebuje seksu to uprawiam seks, jestem głodny to jem, jestem spragniony to piję. Nie będe tłumił w sobie potrzeb żeby udowaniać tezy wysnute przez społeczeństwo. Ty dorabiasz do tego powszechną dość ideologię. Owszem związek to odpowiedzialność, za potrzeby swojego ciała też ponosimy odpowiedzialność. Brak jedzenia czy seksu może prowadzić do frustracji, stresu, apatii itd.

Link to comment
Share on other sites

Nie chodzi o to ze takie sa normy obyczajowe, mam gdzies normy, ja chce zalozyc rodzine bo czuje taka potrzebe a nie dlatego ze to juz czas, ze taki jest schemat zycia itd. Nie interesuje mnie co powie spoleczenstwo, liczy sie tylko to abym byla szczesliwa.

 

Ale się do nich stosujesz, ciekawe.... I mów sobie co chcesz, szkoda mi marnotrawienia czasu na wywody o Ego oraz JA i Innym.

 

Czlowiek to nie tylko cialo ale i dusza. Cialo i dusza stanowią caloksztalt czyli czlowieka, a milosc to cos pieknego. cialo ma potrzeby ale laczymy to z miloscia inaczej wystarczy gumowa lalka aby sie zaspokoic a jednak ludzie lacza sie w pary bo czlowiek potrzebuje drugiego czlowieka do kochania :-) kochac i byc kochanym

 

Co ma dusza do miłości?? Sory ale chrześcijanie nie mają monopolu na prawde(bo tylko oni łączą duchowość z miłością), mów wyłącznie za siebie:) Oj nie rozumiesz że zdobywanie partnera to też niezła zabawa, taki mamy instynkt, morsy bądź lwy się pojedynkują potem pręża różne "narzędzia/przymioty męskości"(np. paw pióra), my z racji rozwoju cywilizacyjnego podrywamy. Owszem możesz uważać że miłośc to coś pięknego, nie raz kochałem i też sobie wyrobiłem na jej temat pogląd. Jestem raczej nonkonformistą więc "nie przytakuje tłumowi". Jeśli co do seksu z gumową lalką- racz nic nie mówić na dany temat bo jak wspomniałaś robisz to tylko z miłości więc nie demonizuj tych co myślą inaczej. A człowiek nie potrzebuje innego człowieka do kochania, jesteśmy gatunkiem poligamicznym. Mężczyzna szuka jak największej ilości partnerek by przekazać im swoje geny, partnerka szuka partnera który zapewni jej i jej potomstwu najepszy byt, co nie zmienia faktu że że w pewnych okresach miesiączki poszukuje również partnerów z punktu widzenia wyłącznie fizycznego, w celu zaspokojenia. Cała reszta to hybrydyzacja, patologizacja owych instynktów przez normy kulturowe, religijne itp. Wskazówka- u gatunków monogamicznych nie występuje dymorfizm płciowy.

Edited by Kaos
Link to comment
Share on other sites

Witam!

Kaos i ty piszesz o poprzednich wcieleniach jak dla ciebie całość zycia gatunku ludzkiego kręci sie w okolicach pasa?

Sensem życia jest przerabianie jedzenia na .............

Kobieta jest tylko naczyniem na nasienie.

Meżczyzna jest jak schabowy albo z kapustą albo z gnatem ?

Schematy myślowe z zycia wzięte ale w tym przypadku poco przypinanie jakiś szerszych znaczeń do innych zdarzeń naszego życia, szukania drogi w chaosie itp. pierdoły.

Pozdrawiam:

Sławomir

P.S.

każdy dorabia teorie do tego w jaki sposób żyje i szuka przytaknięcia przez innych że jest to słuszna droga i bez względu czy sie jest bzykaczem czy mężem i ojcem coś zawsze można dopasować i zawsze ktoś przytaknie.

Link to comment
Share on other sites

Ja piszę o poprzednich wcieleniach. Jak zwykle stosujesz śmieszną taktykę hiperbolizacji(ja piszę że jak mam potrzebę to ją spełniam, ty już porównujesz kobietę do naczynia na nasienie- taka rozmowa nie jest merytoryczna), bioestetyzm to nie hedonizm. Nie myl pojęć. Jeśli uważasz że uprawiać seks trzeba tylko z miłości to przyznam że twój schemat myślowy jest dość ubogi. To tak jakby nie możnabyło jeść dla przyjemności. Tylko dla czego nie jemy papki zawierające najważniejsze mikroelementy a jednak jemy smacznie, zdrowo bądź nie, różnorodnie??

 

Ad.do Ps. Ja nie dorabiam teorii a wzoruje się na biologii. Jej nie oszukasz.

Link to comment
Share on other sites

A ty chcesz powiedzieć że : "Moja jest tylko racja, i to święta racja, bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza, że właśnie moja racja jest racja najmojsza"?? Bo jest to pogląd większościowy?? Czy że jest to pogląd umoralniony??

Link to comment
Share on other sites

Do niczego sie nie stosuje, poprostu mam potrzebe kochac i byc kochaną. Chcialabym zalozyc rodzine dla siebie a nie dlatego ze np: od pokolen ludzie tak robili, moj dziad, pra dziad. Rzeczywiscie szkoda czasu na wywody...

 

Twierdzisz że jakby cię wychowano inaczej też byś miała taki mus?? Szczerze wątpie.

 

Dla mnie kazda religia prowadzi do tego samego boga i co ciekawe w kadzej religi jest mowa o duszy. Czlowiek ma dusze, np: wiele ludzi przezylo smierc kliniczną i wyszli z ciala. Co ma dusza do milosci ? Milosc rodzi sie w duszy wlasnie oraz w naszych sercach. Poządamy daną osobe bo ja kochamy. Czlowiek to nie tylko cialo i jego instynkty. My jestemy ludzi i myslimy wielowymiarowo a nie tylko aby zaspokoic nasze potrzeby typu: jedzenie, odzienie, czy zachowanie gatunku. Ty tego nie zrozumiesz. Nie kazdy patrzy na swiat tym co ma w rozporku.

 

Co ma idea duszy do miłości?? Serce pompuje krew, to mózg odpowiada za miłość. Owszem człowiek to ciało i instynkty, umysł daje nam ogromne możliwości ale dorabianie ideologi do rzeczy prostych to potrzeba nadania im wyższego sensu którego NIE MAJĄ:) Twoja definicja człowieka jest dziwna, jeśli posiadanie bardziej skomplikowanego w działaniu mózgu czyni cię lepszym to w tej kwesti nie chce już drążyć tematu.

 

Skoro wy mezczyzni szukacie jak najwiecej partnerek do przekazania genow to po co sie hajtacie i przysieganie wiernosc malzenska ?? Hipokryzja

A jednak faceci hajtaja sie bo czuja potrzebe bycia z jedna partnerka.

 

A zdrad to mało jest?? Od cholerki i ciut ciut. Poza tym tłumaczę z punktu widzenia biologicznego, zabijanie i dominacje też mamy we krwi a jakoś w obecnym społeczeństwie nie są one pochwalane.

 

ciekawe, kobiety parzta tylko na tego ktory ma kase i zapewni im godziwy byt. Ci biedniejszy panowie baz kasy partnerki nie znajda, to interesujace.

 

Owszem ale taki partner będzie gotów do jej porzucenia, dlatego lepiej mieć średnio zamożnego ale mniej atrakcyjnego i śmiałego. Biedniejsi znajdą biedniejsze partnerki. Statystyka mówi jasno że ładniejszym w życiu jest łatwiej. Żeby zdobyć pełniejszy obraz wgłąb się w biologie, seksuologie, psychologie, neurokognitywistykę.

 

skoro tak to po jakiego grzyba ludzie hajtają sie ??? !!! Bez sensu !!! A jednak rodziny zakladaly sie i beda sie zakladac bo taka jest natura czlowieka i nie da jej sie oszukac.

 

:) Pudzian do tego doszedł to i ty dojdziesz.

 

Slawku, Kaos ma plytkie rozumowanie swiata. Kobieta nie sluzy tylko i wylacznie do sexu. Z kobieta mozna stworzyc związek, pojsc do kina, miec wspolne hobby, pasje, ciekawie porozmawiac widac Kaos tego nie rozumie.

 

A z kolegą nie mogę mieć wspólnych pasji?? Czy muszę się angażować w związek?? Rozumiem was ale wy upieracie się przy swojej racji głupio, można żyć taka prawdą ale nie ma to nic do faktów. Szukasz odpowiedzi to skieruj się do źródła a nie poglądów będących 10 wodą po kisielu.

 

Tyż prawda!!!!!!!!!!!!!!!!

czyżby zabolało?

 

Skądże? Człowiek jest zdolny do życia każdą prawdą:) Żyjcie swoją ale nie dyskryminujcie/demonizujcie takich jak ja. Któż wam dał narzędzie do sądzenia co właściwe co nie??

Edited by Kaos
Link to comment
Share on other sites

Kaos jak narazie to ty jesteś tu mistrzem od osądzania i podtykania jedynie słusznej drogi życia rzekłbym że zaleciało Zdzisławem 44, tylko w bardziej subtelny sposób (przekładając na zmysły zapachniało francuską perfumą)

Link to comment
Share on other sites

Akurat moja postawa była spowodowana waszym zachowaniem, demonizowaniem jej oraz zarzucaniem mi niedojrzałości emocjonalnej. W ogóle śmiałe osądy na mój temat wysnówacie nie znając ani troszkę:P

Link to comment
Share on other sites

To taka pięściarska potyczka słowna czyli substytut dania se po mordzie - internet to potęga i zęby na miejscu i dentysta sie nie cieszy, jednym słowem same korzyści.

Nie bierz tego do siebie zbyt dosłownie.

Mieliśmy dać odpowidź dlaczego kobieta jest samotna a pałujemy się słownie jak jaskiniowcy, o przepraszam informatycy.

pozdrawiam:

Sławomir

Link to comment
Share on other sites

To taka pięściarska potyczka słowna czyli substytut dania se po mordzie - internet to potęga i zęby na miejscu i dentysta sie nie cieszy, jednym słowem same korzyści.

 

I mi tu zarzuca się zwierzęcość?:P

Link to comment
Share on other sites

A nie czujesz sie jak zwierzę?

Atakowany kąsasz, słownie to slownie ale...........

Bronisz swoich poglądów jak brytan.

A najbardziej w twoich wypowiedziach lubię łapania za słowa to taki cios poniżej pasa, tak jak mój z tym Zdzisławem.

Pozdrawiam:

Sławomir

P.S. A kobieta w potrzebie, bez wskazania przyczyn samotności!

Link to comment
Share on other sites

Czuję się zwierzem, czasami lepszym, czasami gorszym. Agresywną retorykę lubie, pozwala odkryć pewne elementy zachowania oraz sprawdzić reakcję rozmówcy:) Bronię "swoich" poglądów(nie przeczę że mogę je zmienić, wkońcum chaota) bo nie znoszę wartościowania wg. urojonych widzimisię, nic nigdy nie wartościuje, bo ocena zawsze jest subiektywna a zdanie ogółu nie musi być słuszne(co widać po absurdach demokracji, jak i sterowalności mas). Nie cierpię również adorowania się w myśl takich poglądów i dzielenia na "lepszych"(dojrzalszych, mądrzejszych, głębszych) i "gorszych"(niedojrzałych, głupszych, płytszych).

Link to comment
Share on other sites

Nie ma lepszych i gorszych każdy z nas jest inny i to cała tajemnica. Retoryka słowna jest napewno lepsza niż wybijanie zębów.

Jeżeli cię to pocieszy ja też czasem czuje się jak zwierzę ale staram się aby w tym układzie prym wiódł umysł a nie potrzeby ciała i to chyba nas różni a czy jest to lepsze szlachetniejsze nigdy się nad tym nie zastanawiałem i wybacz nawet nie mam ochoty tego roztrząsać. Mam swoje poglądy na związki damsko męskie może konserwatywne ale moje i będę się ich trzymał jak pijany stodoły.

pozdrawiam:

Sławomir

Link to comment
Share on other sites

Sęk w tym, że nie wiem jak by się chciało, jednak w słowach nigdy nie zawrze się wszystkich swoich myśli.

Dlatego te tak sprzeczne ze sobą poglądy wyglądają na tak odmienne, oczywiście są, ale po kilku postach mimo wszystko nie można poznać czyjegoś całościowego nastawienia do jakiegoś tematu i tyle ;)

Mimo to, takie starcia poglądów są potrzebne bo często dostrzegamy w swoim postępowaniu to, co negujemy u innych...

Link to comment
Share on other sites

Mimo to, takie starcia poglądów są potrzebne bo często dostrzegamy w swoim postępowaniu to, co negujemy u innych...

 

Dokładnie.

 

...w tym układzie prym wiódł umysł a nie potrzeby ciała i to chyba nas różni a czy jest to lepsze szlachetniejsze nigdy się nad tym nie zastanawiałem i wybacz nawet nie mam ochoty tego roztrząsać.

 

Nadal mylisz bioestetyzm z hedonizmem. Umysł jest przedłużeniem ciała. Nie można zaniedbywać ciała kosztem umysłu i na odwrót.

 

Jeżeli cię to pocieszy ja też czasem czuje się jak zwierzę...

 

Sprawiłeś mi tymi słowy niewymowną rozkosz:)(żart)

Link to comment
Share on other sites

Bioestetyzm polega na zaspokajaniu potrzeb ciała. Bioesteta dba o ciało zapewniając mu wszystko, czego potrzebuje ono do prawidłowego funkcjonowania. Ciało potrzebuje snu, jedzenia, seksu oraz transcendencji.

 

Hedonizm w sensie cielesnym(bo o tym tu mowa) to hołdowanie swoim potrzebom, karmienie aż do przesytu i w skrajnej formie dopuszczanie się brzydkich rzeczy by uzyskać choć odrobinę przyjemności dla swych udręcznych zmysłów.

 

Tak więc chyba odróżniasz jedzenie dla zaspokojenia głodu jak i zapewnienia ciału energii od obżarstwa, jedzenia dla samego jedzenia.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Nie rozumiem was panowie po cholere się tak sprzeczacie załóżcie rękawice i nikt nie straci nawet jednego zęba a dalej na piwo na zgode.Zajmijmy się tutaj problemem dziewczyny która jest samotna a raczej mieszka w miejscu gdzie panowie boja sie pan i unikaja jak ognia

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Ja mam ten sam problem co autorka tematu. Tylko, że ja jakiś chyba poważniejszy hehe bo czuję wyraźnie wielką blokadę jakąś wielką boleść. Boję się mężczyzn. To znaczy może nie ich, ale samego związku. Przeraża mnie i zawstydza myśl, że ktoś mógłby zorientować się, że mi się podoba. A kiedy czuję, że komuś się podobam, biorę nogi za pas. Po prostu jestem przerażona, to jest jak mur, przez który nie można się przebić. Mam o wiele więcej różnych ukrytych lęków. Podejrzewam (chyba mogę o tym napisać na tym forum w tym miejscu) że to lęki nie tylko z tego życia, to przede wszystkim coś głębszego. W czasie hipnozy, kiedy sprawdzałam swoje przeszłe życia odkryłam, że prześladowało mnie długo czas niebezpieczeństwo, strata dziecka, zostałam raz powieszona, raz zaś najprawdopodobniej zamordowana w inny sposób. Raz popełniłam samobójstwo skacząc z budynku, ale to już inna sprawa... w każdym razie, kiedy to zobaczyłam, to zdałam sobie sprawę jak ogromny lęk na mnie ciąży. Jestem po prostu prze - ra - żo - na, wiem, że muszę sobie jakoś poradzić z tym strachem i pracuję nad tym. Długo byłam w szoku. I sądzę, że to co przeżywam w tym życiu (boję się różnych sytuacji społecznych etc) może wynikać z tamtych krzywd, sądzę, że nie bez znaczenia było to, że widziałam akurat te trzy scenki za pierwszym razem.

 

W każdym razie, ponieważ przeczuwam, że to nikogo nie obchodzi, właściwie to nie liczę na żadną odpowiedź, chciałam jedynie coś tu napisać, bo przykro mi z tego powodu, że mam taki problem z facetami, bo uważam, że jestem całkiem w porządku, jednak ludzie nie za bardzo się mną interesują. Właściwie to w ogóle. Jeśli chcę mam z nimi dobry kontakt, ale to wymaga ode mnie wysiłku.

Link to comment
Share on other sites

W każdym razie, ponieważ przeczuwam, że to nikogo nie obchodzi, właściwie to nie liczę na żadną odpowiedź, chciałam jedynie coś tu napisać, bo przykro mi z tego powodu, że mam taki problem z facetami, bo uważam, że jestem całkiem w porządku, jednak ludzie nie za bardzo się mną interesują.

hahaha, a widzisz, jednak zawsze znajdzie się taki ktoś jak ja, kogo bardzo interesują aspekty ludzkiej natury i psychologia dlatego zawsze z ciekawością czytam to co ludzie piszą o swoich odczuciach, blokadach itp. itd...

A mogę wiedzieć ile masz lat?

Link to comment
Share on other sites

Baby_Jane

 

Powiem tak. Lęki lękami, ale związku z facetami nie mają. Dlaczego na siłę szukać kogoś do miłości? Jeżeli jesteś młoda - daj sobie luz, na wszystko przyjdzie czas. Miłość bardzo często pojawia się zupełnie niespodziewanie.

 

Natomiast jeżeli uważasz, że to jest "już ten wiek", aby kogoś mieć, zacznij bardziej otwierać się do mężczyzn. Ba, uwodzić ich? Na pewno jest ktoś kto Ci się podoba!

Link to comment
Share on other sites

Baby _Jane,może się kiedyś spotkamy ,to pomogę ci odzyskać poczucie własnej wartości ,zapraszam :) ,pracując jako terapeuta duchowy lub doradca życiowy ,wielu ludzi spotkałem takich jak ty -skrzywdzonych przez los,lecz po rozmowie ze mną ,jakby odzyskiwali cały sens życia i radość zaczynała gościć w ich sercu.

Link to comment
Share on other sites

Baby_Jane

 

Powiem tak. Lęki lękami, ale związku z facetami nie mają. Dlaczego na siłę szukać kogoś do miłości? Jeżeli jesteś młoda - daj sobie luz, na wszystko przyjdzie czas. Miłość bardzo często pojawia się zupełnie niespodziewanie.

 

Natomiast jeżeli uważasz, że to jest "już ten wiek", aby kogoś mieć, zacznij bardziej otwierać się do mężczyzn. Ba, uwodzić ich? Na pewno jest ktoś kto Ci się podoba!

 

 

Niestety ryt, ale to jest bardziej skompikowany problem , na pewno nei jest zmyślony, Baby, a poza tym, że masz juz doswidczenie hipnozy za Tpba, jak wyglądał Twój dom rodzinny? Jak tam wyglądał stosunek matki do ojca i na odwrót?

Link to comment
Share on other sites

Hej, dzięki za odpowiedzi na post :)

 

Nie czuję się samotna, bo wydaje mi się, że prawdziwej samotności nie ma, jest jedynie jej złudzenie. Broń Boże, nie zamierzam nikogo szukać na siłę. Uważam, że muszę się przebić przez te lęki, ale jestem jednocześnie wdzięczna, że mogłam to przeżyć. W tej chwili znajduję się w jakieś dziwnej apatii i blokadzie, odsuwam się od społeczeństwa. Mój problem chyba polega na tym, że nie mam ochoty nic robić, a jednocześnie wciąż szukam akceptacji. Nie chce mi się wychodzić do ludzi, nie chcę pracować, nie chcę studiować (odeszłam ze studiów i nikomu o tym nie powiedziałam) spędzam głównie czas na forach i czytając książki, pogłębiając wiedzę i szukając. Z jednej strony to mi odpowiada, ale z drugiej powstaje taki problem, że wciąż są oczekiwania ze strony moich rodziców i innych. Ja chcę odejść, i jak w tym powiedzeniu: "drzewa są drzewami, woda po prostu płynie i można napić się herbaty", które gdzieś czytałam. Z drugiej strony jednak ciągnie mnie wciąż do normalnego życia, chcę się uczyć, znaleźć miłość i takie rzeczy... Boję się po prostu znów strachu i bólu, boję się odrzucenia, boję się, że inni nie zrozumieją, że nastawiam się gównie na rozwój duchowy. Wiem na pewno, że jest to sytuacja, której się boję nie bez powodu, ponieważ miała już miejsce w przeszłości, znaczy się odległej przeszłości, sięgającej XIX wieku! Brzmi nieprawdopodobnie, ale ja wiem, że to prawda.

 

Ale to już odbiega znacznie od tematu. Jeszcze raz dzięki. Mam 21 lat.

 

Aha, a co do tego jak wygląda mój dom rodzinny, mam oboje rodziców, żyjących ze sobą w względnej zgodzie, ale mój ojciec miał rodziców z których jedno miało problem z alkoholem, a drugie z chorobą psychiczną i sam jest nieco skrzywiony i także ma problem z alkoholem.

Edited by Baby Jane
Link to comment
Share on other sites

A gdzie ja powiedziałem, że jest zmyślony?

 

Nie można znaleźć miłości odcinając się od świata.

 

Czy twoje lęki są wynikiem jakichś wcześniejszych regresji hipnotycznych?

Link to comment
Share on other sites

Baby Jane, myślę, że w Twoim przypadku najlepszym psychologiem byłby prawdziwy przyjaciel, którego mam nadzieję niedługo spotkasz :) Bo z tego co napisałaś np. o rzuceniu studiów wynika, że problem jest faktycznie poważny. Znam osobę z podobną blokadą, ale dotyczy tylko ludzi, z nauką akurat nie jest tak źle.

No cóż... jedyne co mi teraz przychodzi do głowy, żeby Ci napisać, to pamiętaj, że teraz wszystko zależy od Ciebie, to, jak potoczy się Twoje życie oraz ludzi z Twojego otoczenia :) Jednym z moich głównych życiowych haseł jest takie< że W KAŻDEJ SEKUNDZIE MOŻE SIĘ ZMIENIĆ WSZYSTKO i tego może dokonać każdy z nas

Jeżeli nie uda się zmienić od razu wszystkiego "materialnego" chociażby pracy czy szkoły to najważniejsze zmieniamy sami w sobie i dopiero wtedy możemy zacząć żyć inaczej

Link to comment
Share on other sites

Hej, dzięki za odpowiedzi na post :)

 

Nie czuję się samotna, bo wydaje mi się, że prawdziwej samotności nie ma, jest jedynie jej złudzenie. Broń Boże, nie zamierzam nikogo szukać na siłę. Uważam, że muszę się przebić przez te lęki, ale jestem jednocześnie wdzięczna, że mogłam to przeżyć. W tej chwili znajduję się w jakieś dziwnej apatii i blokadzie, odsuwam się od społeczeństwa. Mój problem chyba polega na tym, że nie mam ochoty nic robić, a jednocześnie wciąż szukam akceptacji. Nie chce mi się wychodzić do ludzi, nie chcę pracować, nie chcę studiować (odeszłam ze studiów i nikomu o tym nie powiedziałam) spędzam głównie czas na forach i czytając książki, pogłębiając wiedzę i szukając. Z jednej strony to mi odpowiada, ale z drugiej powstaje taki problem, że wciąż są oczekiwania ze strony moich rodziców i innych. Ja chcę odejść, i jak w tym powiedzeniu: "drzewa są drzewami, woda po prostu płynie i można napić się herbaty", które gdzieś czytałam. Z drugiej strony jednak ciągnie mnie wciąż do normalnego życia, chcę się uczyć, znaleźć miłość i takie rzeczy... Boję się po prostu znów strachu i bólu, boję się odrzucenia, boję się, że inni nie zrozumieją, że nastawiam się gównie na rozwój duchowy. Wiem na pewno, że jest to sytuacja, której się boję nie bez powodu, ponieważ miała już miejsce w przeszłości, znaczy się odległej przeszłości, sięgającej XIX wieku! Brzmi nieprawdopodobnie, ale ja wiem, że to prawda.

 

Ale to już odbiega znacznie od tematu. Jeszcze raz dzięki. Mam 21 lat.

 

Aha, a co do tego jak wygląda mój dom rodzinny, mam oboje rodziców, żyjących ze sobą w względnej zgodzie, ale mój ojciec miał rodziców z których jedno miało problem z alkoholem, a drugie z chorobą psychiczną i sam jest nieco skrzywiony i także ma problem z alkoholem.

 

A widzisz. Skrzywdzenie w domu rodzinnym ...alkohol to ma swoje odbicie potem na Was, masz z nim dobry kontakt? Ja ze swoim nie bardzo, tyle o ile iw ydaje mi się, że majac podobny problem, warto byloby zagłebic sie w te relacje.

Link to comment
Share on other sites

Czy twoje lęki są wynikiem jakichś wcześniejszych regresji hipnotycznych?

 

Nie, moje lęki zaczęły się w okresie dojrzewania, kiedy byłam dzieckiem byłam bardzo silna, żywa i niezależna i aktualnie znów zaczynam odzyskiwać ten stan ducha, dodatkowo rozwinęła się we mnie wielka intuicja i wrażliwość, co mnie bardzo cieszy. Hipnoza nie tyle spowodowała moje lęki bo zaczęłam być bardzo nieśmiała w wieku ok 15 lat, kiedy poszłam do liceum i miałam nawet trudności z mówieniem do innych. Nie wiedziałam jaka była tego przyczyna, znałam tylko nawę, którą psychologia nadała tym zaburzeniom (fobia społeczna) ale nie znałam przyczyn, wiem jedynie, że jest wielu takich ludzi jak ja, którzy winą za swoje lęki obarczają np rodziców i ich złe wychowanie. Ja nikogo nie obarczam odpowiedzialnością za nic, bo wierzę, że nikt nie jest za to odpowiedzialny. W każdym razie dopiero po hipnozie uświadomiłam sobie jak wielki lęk nade mną wisi i co się za mną ciągnie. Wiedziałam już na pewno, że nie ma sensu obwiniać siebie. Pozwoliło mi to zacząć rozumieć wszystko co działo się w moim życiu. Jestem z tych doświadczeń naprawdę dumna i uważam, że musiał być jakiś powód dla którego przez to przeszłam.

 

Mam dobry kontakt z ojcem, chociaż jego obecność czasem mnie obciąża, ponieważ on także nosi jakiś bagaż, także miał lęki jako młoda osoba. Bywa bardzo... pochłaniający. Obciąża mnie psychicznie, szczególnie kiedy jest nietrzeźwy czuję, że mnie "brudzi", takie mam uczucie. Ale kocham go i wiem, że naprawdę jest wspaniałym człowiekiem, chociaż wiele razy mnie zranił, to nie zrobił tego z premedytacją, to raczej wynika z jego własnego zagubienia.

 

Baby Jane, myślę, że w Twoim przypadku najlepszym psychologiem byłby prawdziwy przyjaciel

 

Oh, tak. Nigdy nie miałam żadnego.

 

że W KAŻDEJ SEKUNDZIE MOŻE SIĘ ZMIENIĆ WSZYSTKO i tego może dokonać każdy z nas

 

Słusznie, dla mnie także to jest prawdziwe.

 

zapeaszam na kawe Baby JAne;-]

 

Ok, zgadzam się :P

Link to comment
Share on other sites

Baby Jane!:)

Nie będę Ci dawać rad jak masz żyć bo z tego co piszesz pogłębiasz wiedzę duchową, więc poszukujesz. Może samej siebie, własnych pragnień, celu i sposobu na życie, takiego jakiego w głębi siebie pragniesz.

Ja jestem kilka lat starsza od Ciebie i również samotna. Choć samotność można różnie interpretować podobnie jak bycie szczęśliwym. Wielokrotnie zastanawiałam się co ze mną jest nie tak, a może z ludźmi-mężczyznami, że jestem niezauważalna jak duch, powiew wiatru. Dobijające teksty tzw.dobrych znajomych, typu masz wszystko a tak naprawde nie masz nic. Tak jakby o największej wartości człowieka stanowiło bycie z kimś. Uwierz mi nie warto tak naprawdę być z kimś, tylko po to by być. W końcu spotkasz godnego siebie mężczyznę, wartościową osobę. Może to niewielkie pocieszenie bo potrzebna jest cierpliwość i pokora ale może warto?:)

Każdy z nas ma w sobie ukryte lęki, najważniejsze by umieć i starać się je zwalczać, panować nad nimi.

Głowa do góry!:) Więcej odwagi w poszukiwaniu tego, który wypełni pustkę w Tobie, prawdziwego przjeciela, drugiej połówki bratniej duszy!:)

Pozdrawiam!:)

Link to comment
Share on other sites

Guest beneton123

Przyjdzie czas, to będzie Wam dane, że na Waszej drodze życia pojawi sie ten jeden, jedyny... Warto poczekać, nie próbując łapać się namiastek, bez smutku i poczucia samotności - ja czekałem prawie 50 lat, ale warto było:)

Link to comment
Share on other sites

Wielokrotnie zastanawiałam się co ze mną jest nie tak, a może z ludźmi-mężczyznami, że jestem niezauważalna jak duch, powiew wiatru

 

Ja właśnie ciężko zastanawiam się właśnie nad tym także! Bez kitu, wcale nie uważam, żeby faceci MUSIELI zawsze zagadywać do dziewczyn, czy się o nie starać, nawet nie chciałabym bo czułabym się zażenowana, ale żeby kogoś zupełnie ignorować, jakby nie istniał? Czuję się jak powietrze. To mnie zastanawia. Ale to jest dziwne bardzo, zupełnie tak, jakby ktoś nie chciał, żebym się angażowała w coś innego bo mam jeszcze coś do załatwienia. Może właściwie ja sama podświadomie tego nie chcę. Zauważyłam, że gdziekolwiek się nie udam, tam nie ma mężczyzn! Np studia, w grupie same dziewczyny, prawo jazdy to samo, szkoła większość dziewczyn, nigdy nie miałam kumpla same koleżanki. Zupełnie jakbym sobie oczyszczała teren :)

 

ja czekałem prawie 50 lat, ale warto było:)

 

Cieszę się :)

Link to comment
Share on other sites

Mężczyźni są Baby Jeane!:) tylko zwykle nie tacy jakich my szukamy. Może za bardzo czasem czegoś pragniemy, za daleko patrzymy a nie dostrzegamy tego co jest w pobliżu, na wyciągnięcie ręki?

Na miłość bo o takim uczuciu mówimy, warto poczekać, nic na siłę. Czasem lepiej odpuścić i skupić się na czymś innym. Sama czekam i mam nadzieję, że w końcu nadejdzie dzień, czas kiedy będę czuć, że jestem dla kogoś ważną osobą.

Tobie także tego życzę Baby Jane!:) Bycia w końcu szczęśliwą!:)

Link to comment
Share on other sites

No tak bo ja tak bym chciała ciemnoskórego męża heheheheh muszę się jakoś bliżej rozejrzeć, rzeczywiście :PPP

 

Ja oczywiście Tobie też dziękuję! Wszystkim serdeczne dzięki za odpowiedzi.

Link to comment
Share on other sites

Baby Jane, pozwolę sobie stwierdzić :) że wg mnie jesteś jedną z tych osób, które długo żyją bez czegoś (tutaj bez miłości) a potem dostają takie szczęście jakie się nie śniło tym, którzy niby mieli to coś od zawsze. Ot po prostu będziesz umiała to bardziej docenić ;)

Link to comment
Share on other sites

Mam 18 lat i nigdy nie mialam ``powaznego``chlopaka.Nie jestem brzydka.Faceci sie za mna ogladaja na ulicy i zwracaja na mnie uwage ale moze 2 lub 3 razy zdazylo mi sie ze jakis do mnie podszedl.Slyszalam kiedys zeby sie na tym tak nie skupiac i wtedy nie myslalam o tym zeby kogos miec i to nic nie dalo.Wszyscvy wokolo mnie maja kogos tylko ja jestem samotna. Stracilam nadzieje ze kiedys sie zakocham. Co ja mam robic??Prosze Pomozcie!!!

 

Nie słuchaj zagrywek z poprzednich 10 stron zwłaszcza tych autorstwa kleru i fanatyków.

 

Nie jesteś wcale chora, ani inna. Zadaj sobie pytanie dlaczego założyłaś ten topic? Są dwie odpowiedzi:

 

1. Czujesz potrzebe związku ale jesteś zbyt mało atrakcyjna (wbrew temu jakie masz o sobie mniemanie) by przyciągać mężczyzn w twoim typie.

2. Nie czujesz potrzeby bliskości oraz związku, jednak otoczenie robi z ciebie dziwaka i wzbudza poczucie winy.

 

ad.1

 

Zacznij zauważać różnice pomiędzy kobietą "ładną" oraz seksowną. I zacznij być tą drugą. Zarówno z charakteru jak i wyglądu.

 

ad.2

 

Pomyśl dlaczego czujesz się winna. Jeszcze nie wiesz? To ci odpowiem. Wychowałaś się w kulturze gdzie "miłość" jest wartością nadrzędną, tak bardzo podstawowym pojęciem, że aż wyświechtanym. Po co ci to? Zacznij żyć innymi celami zgodnie z własnymi potrzebami. Masz 18 lat, prawdopodobnie początek studiów masz właśnie przed sobą. Zaangażuj się. Nie tylko w naukę, znajdź pracę, zdobywaj doświadczenie. Seks? Pofolguj sobie, to nie jest Święty Graal, naucz się czerpać przyjemność czysto fizyczną. Przykłady możnaby mnożyć, ale chodzi o jedno. Zajmij AMBITNYMI rzeczami zarówno umysł jak i ciało, a wtedy wszystkie głupie myśli i wątpliwości odejdą.

 

W razie pytań zapraszam na PW.

Link to comment
Share on other sites

BJ . Ale ponad wszystykim pamiętaj ,naucz się ufać własnej Intuicji -Miej dystans do wszystkiego i wszystkich ,owszem okazuj przyjażń ,ale ufaj przede wszystkim sobie .

Ponieważ wielu jest takich tzw. przyjaciół co będą ci niby sprzyjać ,uwypuklać twoje dobre strony -a wzmacniając tym swoje (wiem coś o tym ,a nie jedno przerzyłem i niejedno doświadczyłem ) tacy pseudo -przyjaciele,będą cię chwalić ,podziwiać bo mają w tym swój nieuświadomiony interes (warto zachowywać dystans do tzw, "przyjaciół" .

Natomiast nieprzyjaciele,wrogowie -wytkną twoje błędy (wrogowie itp. to nasi najlepsi nauczyciele życiowi ) na początku ich nienawidzisz,lecz patrząc z perspektywy czasu i lat ,srwierdzasz że nieprzyjaciele wytykali nam nasze błędy i pokazywali ,jakie cechy w sobie wzmacniać .

To dlatego Jezus mówił " Kochajcie i módlcie się za swoich nieprzyjaciół" .

Jeśli przyjdzie na ciebie ciężki okres ,to proszę cię zajrzyj u dołu mojej sygnatury i kliknij - poczytaj .

Edited by Pit
Link to comment
Share on other sites

Baby Jane!:)

Wielokrotnie zastanawiałam się co ze mną jest nie tak, a może z ludźmi-mężczyznami, że jestem niezauważalna jak duch, powiew wiatru. Dobijające teksty tzw.dobrych znajomych, typu masz wszystko a tak naprawde nie masz nic. Tak jakby o największej wartości człowieka stanowiło bycie z kimś. Uwierz mi nie warto tak naprawdę być z kimś, tylko po to by być. W końcu spotkasz godnego siebie mężczyznę, wartościową osobę.

 

Dzięki za te słowa.

Tak jakbym czytała siebie po dziś dzień.

Wiecie, musimy nauczyć się żyć bez tego najważniejszego kogoś przynajmniej jakiś czas, dla jednych dłuższy, a dla innych krótszy.

Często jest to bardzo cięzkie gdy koleżanki obok biegają zaabsobowane ślubem( znam to z obecnej sytuacji ), opowiadają o swoich mężczyznach i zaczynasz dochodzić do wniosku, że coraz więcej was dzieli... trzeba to jakoś przetrzymać...

Bycie z kims dla samego bycia jest wg mnie bez sensu, nie daje prawdziwego spełnienia, a ni tej radosci, któa powinno się mieć, a potem takie osoby z danych związków zazdroszcza innej,ze jej sie wiedzie, a dlaczego?

Bo sami nie są szczsliwi moim zdaniem,wic nie majac swojgo zycia poukładanego na tyle, na ile mogliby psują radośc komuś. Co innego jesli sa szczesliwi i mowia nam, ze zwiazek to cos cudownego, acz niekiedy bardzo trudnego... ale czuc, ze kochaja całymi sobą i naprawdę związek jest dla nich czymś nieraz najważniejszym.

Mam wrażenie, jesli się mylę to poprawcie prosze- ze bardzo wiele związków zawieranych jest z rozsądku, z powodu tego,aby 'wypelnic powinnosc nalozona przez spoleczenstwo' , ze wypadaloby z kims byc i kogos miec ot tak, bo jak to w tym wieku nic i nic...?? No to przeciez straszne! :\ Takimi tekstami się przjemujemy, a naprawde nie warto. Kazdy człowiek ma swój czas na milosc, jednej uda się znalezc faceta zycia w wieku 19 lat, a innej 32. Niestety badz stety spotykamy tez wielu partnetow, ktorzy ucza nas byc w zwiazkach, przperacowujemy cos wspolnie... nawet takie luzne relacje cos tam zawsze wnosza i dają jakąś lekcje z takim załozeniem ja przynajmniej wychodze. Sama widze co szczegolnego takie wiecznie 'nie to' mi dalo.

Uswiadomilam sobie,ze nie szukam faceta, ktory tylko duzo mówi, jaka to ja ładna jestem czy kogos kto szybko dazy do fizycznosci.. ze nie szukam przytulania bez uczuc, a jesli bylo cos blizszego.. to tylko za obopolna zgoda iw tedy nie mam wyrzutów sumienai bo dostalam duzo ciepla np. Najwazniejsze jak Ty sie czujesz i twoje sumienie...wtedy jest ok. Ja mam wiele innych blokad wewnatrz, które mnei tez moga hamowac, ale zdaje sobie z nich sprawe...

Wiesz wydaje mi sie Billy, ze lepiej zainwestowac w cos powaznego, niz babrac sie z niepowaznymi ludzmi ;)Bacznie obserwuj, rozmawiaj pozanwaj.. a co ma się stać to i tak się stanie.

 

Przesylam duzooo ciepła i pwoodzenia i jestem z Toba, czekaj.:milosc:

Link to comment
Share on other sites

BJ, uważaj na siebie. Wystawiłaś się pewnym osobom tutaj jak na talerzu.

 

Panie Boże chroń nas i nasze dusze bo na forum są złe smoki zjadające niewinne dziewice!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

A do lodówki zaglądałeś?

Link to comment
Share on other sites

A ja tam się naoglądałam 'Sexu w wielkim mieście' i już mi wszystko jedno :co_jest:

 

W sumie to Ci polecam ;]

Edited by karolinna
Link to comment
Share on other sites

Zajmij AMBITNYMI rzeczami zarówno umysł jak i ciało, a wtedy wszystkie głupie myśli i wątpliwości odejdą.

 

Taaakk, taaakk, taaaakk, z tymjest problem, ale dużow tym prawdy, Tylko, ze kurnia za jakiś czas to znowu przychodzi...

 

mimo to...podpisuje sie obiema rękoma!:heej::heej::_mysli:

 

Najgorsza alternatywa, która zabija ciało i dsze to siaśc i myślec, myśleć rozgrzebywać... ;*

Link to comment
Share on other sites

Najgorsza alternatywa, która zabija ciało i dsze to siaśc i myślec, myśleć rozgrzebywać... ;*

 

Zgadzam się z Tobą Sheina. Trzeba otworzyć się na to co nowe a nie żyć przeszlością i traźniejszymi lękami, obawami.

To co nas nie zabije to nas wzmocni!

A brak miłości i poczucia, że jesteś komuś potrzebna jest bólem, z którym nie każdy potrafi sobie poradzić sam. Na szczęsie są jeszcze dobrzy ludzie:)

Pozdrawiam!:)

Link to comment
Share on other sites

Panie Boże chroń nas i nasze dusze bo na forum są złe smoki zjadające niewinne dziewice!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

A do lodówki zaglądałeś?

 

ahhahahahah, dzięki, będę się z tego śmiała cały wieczór.

 

Dzięki też za ostrzeżenia, ale (jeśli pamiętacie taką scenę z filmu pewnego) dam se radę :)

Link to comment
Share on other sites

Tylko, ze kurnia za jakiś czas to znowu przychodzi...

 

Normalnie napędza cie adrenalina sukcesu, wątpliwości przychodżą tylko wtedy, gdy ponosisz klęske.

 

W takim wypadku powtarzamy zabieg.

Link to comment
Share on other sites

A ja Wam powiem jedno, tym samotnym ;)

Ja czekałam i byłam tą "samotną" i co?

doczekałam się, warto było ;)

 

Kiepsko motywujesz.

 

Większość ludzi nie doczeka się do śmierci, rzecz w tym aby zobaczyć alternatywne wartości, zamiast wierzyć, że kiedyś się odmieni.

Link to comment
Share on other sites

Ale mieć nadzieję jest lepsze niż jej nie mieć.

Nie mówmy o czekaniu biernym typu- posiedzę i poczekam tu sobie, nie ruszę się z miejsca i nie będę jeść/ pić/ pracować/ chodzić na pocztę/ blablabla bo mogę GO przeoczyć i dopiero by było.

Już aż się nie chce pisać, bo tyle razy tu padły te stwierdzenia (żyj, rozwijaj się). Ale nadzieja jest ok- niech więc będzie.

Link to comment
Share on other sites

Kiepsko motywujesz.

 

Większość ludzi nie doczeka się do śmierci, rzecz w tym aby zobaczyć alternatywne wartości, zamiast wierzyć, że kiedyś się odmieni.

 

Bo nikt nie nas nie zmotywuje, musimy tak na prawde sami ;)

ja jeszcze jakis czas temu balam sie, ze obudze sie jako samotna pani z kotkiem. ludzie gadali i motywowali, i na co to bylo skoro sama nie wierzylam w te 'obiecanki'?

kazdy musi sam to miec w sobie, niestety.

Link to comment
Share on other sites

Dokładnie,Szizi ,ja wiele lat słuchałem obiecanek ,miałem nadzieję ,ale tę w ludzkim rozumieniu,nauczyłem się jednego ,trzeba mieć odwagę żeby mieć nadzieję .

Czego wszystkim życzę ,a podsumowaniem niech będą moje słowa które spisałem u dołu ,po latach zmagania się z samotnością i cierpieniami różnego rodzaju.

Link to comment
Share on other sites

Bo nikt nie nas nie zmotywuje, musimy tak na prawde sami ;)

ja jeszcze jakis czas temu balam sie, ze obudze sie jako samotna pani z kotkiem. ludzie gadali i motywowali, i na co to bylo skoro sama nie wierzylam w te 'obiecanki'?

kazdy musi sam to miec w sobie, niestety.

 

Nie rozumiesz.

 

Ty mówisz - wierz w miłośc i szukaj.

Ja mówie - jeśli jej nie masz to olej. I ciesz sie czym innym.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...

Kiedyś czułam sie strasznie samotna. Miałam w sobie miłość i pragnęłam ją komuś dać. Wyłam wręcz, a nie płakałam- błagając Boga by ktoś tę miłość zechciał. Prawdą jest , ze tej miłości nie miałam znikąd...nawet od rodziców, rodzeństwa. Dlatego tak mi jej brakowało, dlatego tak chciałam dać sama komuś miłość. Rodzice byli zajęci walką ze sobą, bracia sporo młodsi ode mnie mieli swoje towarzystwo a ja im tylko przeszkadzałam, przyjaciółki od serca nie miałam. Samotność odczuwamy wtedy gdy nie mamy nikogo kto nas kocha....albo nie czujemy od nikogo tej miłości. Gdyby moi rodzice sie wzajemnie kochali a w naszym domu panowało ciepło rodzinne, to z pewnością nie odczuwałabym aż takiej samotności.

Inna sprawa, że samotnym można być nawet w związku. Gdy już znalazłam mężczyznę na całe życie, wyszłam za maż, urodziłam dziecko....nagle się okazało, że jestem cholernie samotna. Mąż pracował po 13 godzin dziennie aby nas utrzymać, ja miałam depresję poporodową i zupełnie straciliśmy ze sobą kontakt. Mieszkałam w jednym domu z obcym facetem, który kiedyś mnie rozumiał, chciał pomagać, zapewniał o miłości....a potem stał się odległy jak Afryka.To była nawet większa samotność niż wtedy gdy byłam faktycznie sama. Nie miałam na kogo liczyć, do kogo się odezwać.

Reasumując: samotność to jest faktyczny stan naszego ducha. To nie wina innych, że czujemy się samotni. Tylko MY decydujemy kim chcemy być, jakie chcemy mieć życie i dlaczego czujemy osamotnienie. Jeśli stan samotności się przedłuża, należy szukać podłoża w sobie, swoim charakterze, sposobie bycia, nastawieniu do świata. Należy udać się na jakąś terapię, na kurs wiary w siebie, na cokolwiek aby ten stan zmienić.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...