Jump to content

Jak radzicie sobie z samotnością?


Guest
 Share

Recommended Posts

Człowiek nigdy nie jest zupełnie sam... Co sprawia, że czujesz się samotna? Brak partnera, przyjaciół, znajomych, rodziny..?

 

Wszystkie z powyższych niestety... Kontakt z przyjaciółmi mam przez net ale w pewnym wieku każdy ma już swoje życie, obowiązki i brakuje im czasu. Rodziny- jakby brak. A znajomi, hmmm a Londynie żyje się szybko i nie ma przyjaźni. Znajomości są interesowne. Ponad 2 lata mi to nie przeszkadzało i znajomi byli znajomymi do poimprezowania. Bo z większością tu można porozmawiać o pracy i nic pyzatym (bo oni nic innego z życia nie maja, przykre ale prawdziwe). A nie chce już uciekać w prace bo to nie jest rozwiązanie. I poza tym jako Polka wyglądam trochę lepiej niż Angielki i nawet znajomi przestali mnie gdzieś zapraszać bo muszę przyjść z kimś (tzn. facetem). A nie chce ciągnąć byle kogo. Smutne ze w mieście tak pełnym ludzi trudno znaleźć dobrych ludzi, jakościowo. Ahhhh, chyba musze sobie ponarzekac....

Link to comment
Share on other sites

Kiedys tez mowialm ze jestem samotna a tak bardzo chcialam porozmawiac,zwierzyc sie komus. Ciezko bylo i w koncu znalazlam przyjaciela. To jest moj kot. Mowie do niego wszystkie moje plany, marzenia, i wszystko co przyjdzie na mysl. Moj kotek jest bardzo cierpliwy a na moje pytanie czy mnie slucha, mrugnie okiem. Wiem jedno, napewno nikomu nie powie moich tajemnic i wszystko co wie o mnie zachowa dla siebie. Jednak coraz bardziej przekonuje sie, ze moj kotek to tylko jest obok mnie a ja to wszystko mowie do mego towarzysza czyli aniolka. Mozecie mi nie uwierzyc, ale moje zycie zmienia sie! Oczywiscie na lepsze i bardzo, bardzo powoli. Zmienia sie na takie, jakie ja sobie wymarzylam.

Link to comment
Share on other sites

Wszystkie z powyższych niestety... Kontakt z przyjaciółmi mam przez net ale w pewnym wieku każdy ma już swoje życie, obowiązki i brakuje im czasu. Rodziny- jakby brak. A znajomi, hmmm a Londynie żyje się szybko i nie ma przyjaźni. Znajomości są interesowne. Ponad 2 lata mi to nie przeszkadzało i znajomi byli znajomymi do poimprezowania. Bo z większością tu można porozmawiać o pracy i nic pyzatym (bo oni nic innego z życia nie maja, przykre ale prawdziwe). A nie chce już uciekać w prace bo to nie jest rozwiązanie. I poza tym jako Polka wyglądam trochę lepiej niż Angielki i nawet znajomi przestali mnie gdzieś zapraszać bo muszę przyjść z kimś (tzn. facetem). A nie chce ciągnąć byle kogo. Smutne ze w mieście tak pełnym ludzi trudno znaleźć dobrych ludzi, jakościowo. Ahhhh, chyba musze sobie ponarzekac....

 

:uscisk::uscisk::uscisk::uscisk:

Link to comment
Share on other sites

Jesteś na emigracji w celach zarobkowych? Hm.. faktycznie, z opisu wynika, że Twoja sytuacja wygląda nieciekawie..

A co do odpowiedniego partnera - to zjawi się w najbardziej odpowiednim czasie.. gdy prawdopodobnie nie będziesz się tego spodziewać...

Głowa do góry, bądź otwarta na ludzi...

Link to comment
Share on other sites

To nawet nie kwestia odczuwania Opiekunów, ale siebie samej i świata.

Pokochaj siebie i zobacz, jaki świat jest piękny. Raduj się każdym dniem, bo jest darem.

Link to comment
Share on other sites

Samotność w tłumie.... znam to bardzo dobrze.. :) Ale wiem, że są przy mnie moi Opiekunowie.. co daje mi nieopisaną radość.

 

wiem. ja tez ich czuje. i czasami chyba nieźle wkurzam swoim uporem i strachem....

Link to comment
Share on other sites

Jesteś panią swojego życia i to przede wszystkim Ty nim kierujesz i nadajesz mu odpowiednią jakość. Nie bój się żyć, bo życie jest Twoim darem.

Link to comment
Share on other sites

Elaktra ja rowniez przebywam w Londynie ,takze droga do mnie nie powinna byc daleka ;-).Jak jestes zainteresowana i otwarta mozemy nawiazac kontakt.

Link to comment
Share on other sites

Jesteś panią swojego życia i to przede wszystkim Ty nim kierujesz i nadajesz mu odpowiednią jakość. Nie bój się żyć, bo życie jest Twoim darem.

 

Niestety często o tym zapominam. Wielkie dzięki za przypomnienie :)

I dziękuje wam wszystkim! Juz mi lepiej :)

Link to comment
Share on other sites

Nie radzę sobie z samotnością. Jest mi ciężko. Jestem samotną duszą towarzystwa. Paradoks...

 

Wiem jak to jest. Wiec pomyśl ze takich jak Ty jest więcej. Moze warto ich znaleźć?

Link to comment
Share on other sites

dziewczyny, widzę że coraz więcej Londyńczyków tutaj ;) taki czas chyba nastaje

 

a jeśli mogę się odnieść do Waszej rozmowy..

wydaje mi się, ze samotność rodzi sie z pustki. Nie wiem, czy świadomosć opiekunów jest tu wyjściem. Dla mnie nie była. Do tej pory czasem czuję ten stan, pomimo ich opiekuńczych szeptów. A moze to wycofanie i odpoczynek od ezo..? czasem trzeba pobyć samemu pomimo wszystkiego wokół

 

Czasami jest trochę zbyt wiele tego pobycia samemu. Czasami byłam z kimś a czułam się samotna a czasami będąc sama nie czułam się samotna. Chyba każdy tak ma... A teraz jestem i sama i samotna co trudno znieść. Ale zawsze jest jutro :)

Link to comment
Share on other sites

Wychodzić do ludzi mi się chce wiec nie jest ze mną jeszcze chyba tak źle ;)! Dołuje tutaj tylko płytkość kontaktów międzyludzkich. I wrażenie ze na gruncie prywatnym tez chcą konkurować. Ale nie mogę narzekać. Jak mi źle to tutaj jest co robić. Muzyka, sztuka itd. Właściwie codziennie można coś znaleźć. I teraz pisząc to uświadomiłam sobie jaka szczęściarą jestem. Bo nie dopadło mnie to w zabitej dechami wsi tylko tutaj. Chyba jestem w sumie ostatnia osoba która powinna narzekać. Taki marudny czas mam. Bardzo przepraszam

Link to comment
Share on other sites

Elektra, teraz rozumiem podłoże samotności u Ciebie. Mam to samo na tej płaszczyźnie. Londyn baaardzo odbiega od innych miast w Uk, w których byłam i to mnie przytłacza, ze tak pusci i fałszywi są tu nasi rodacy. Doskonale Cię rozumiem :)

 

Falasz i gra pozorów dotyczy nie tylko naszych rodaków tutaj. To chyba nie jest zależne od narodowości a celu pobytu tutaj. Większość przyjechała się dorobić albo wspiąć po szczeblach kariery zapominając o ludziach. I o tym ze jest się człowiekiem a nie maszyna. I odkłada życie na później. Ze wstydem muszę się przyznać ze przez pewien czas i ja taka byłam. Ale krotko i mi przeszło :)

Link to comment
Share on other sites

No to mamy podobne zdanie... Tez mam wrażenie ze tu nie pasuje... albo ze powinnam się urodzić w innej epoce. Najgorsze jest chyba to ze w pewnym momencie się poddałam i myślałam ze jak tylko jak będę jak inni to przeżyje w tej dżungli. Ale się obudziłam. I na szczęście nikogo nie skrzywdziłam chyba (taka mam przynajmniej nadzieje). Ale coraz trudniej jest zaufać komuś tutaj jak się sparzyło tyle razy, prawda?

Link to comment
Share on other sites

I ja czuje samotosc choc wlasnie zakonczylam rozmowe przez net z bardzo bliskim czlowiekiem, niestety odleglosc nie pozwala na bliskosc...

A czlowiek pragnie miec wsparcie tuz obok, prawda?

Link to comment
Share on other sites

Właśnie o to chodzi. Oto wsparcie, którego brak. Dałabym je komuś i w zamian też chciałabym wsparcia. Ja niestety przez tą samotność często udaje. Nie pokazuję co mi w sercu leży bo po co? Ciągle widzą mnie uśmiechniętą :icon_smile2:

Link to comment
Share on other sites

No ja też jakoś nie za b. umiem zasnąć, heh.. i to wsparcie którego brak.

No ale spróbuję, zwizualizuje sobie coś i tak zasnę. Ponoć to najlepsza forma. Zobaczymy :_hejka:

Link to comment
Share on other sites

Nie...mimo wszystko usmiech daje wsparcie, usmiechasz sie i inni odpowiadaja Ci usmiechem :) Ja mam dzis wyjatkowo dolujacy dzien, dlatego pozwolilam samotnosci, czy smutkowi otoczyc mnie ale na codzien daje rade... mimo, ze wkrada sie ta samotnosc pomiedzy otaczajacych mnie bliskich.

Ogolnie Sizi nie pozwol jej wyplynac z kazdej dziury, zatykaj czym predzej kazda szparke w podlodze!!

Link to comment
Share on other sites

Guest sheina
Właśnie o to chodzi. Oto wsparcie, którego brak. Dałabym je komuś i w zamian też chciałabym wsparcia. Ja niestety przez tą samotność często udaje. Nie pokazuję co mi w sercu leży bo po co? Ciągle widzą mnie uśmiechniętą :icon_smile2:

 

 

 

ja tez tak mam, niech widz to co chcą zobaczyć, ludzie potrafią zranić, a zaufanie im to naprawdę stawienie kroku w niebezpiecznym miejscu.... i cholercia, nigdy nie wiesz na co trafisz... czy na bombę, czy na pewny grunt...

 

Najbardziej boli zawiedzione zaufanie, albo uczucie, ze komuś nie zależalo tak samo jak Tobie - mam tu na myśli choćby ludzi, których uważałyśmy za swoich przyjaciół. Wydaje mi się, że ktoś kto nas w pełni akceptuje i lubi robi to cały czas, a nie powinno być tak, że w pewnym momencie mu się odwidzi i wyleje na Ciebie worek żółci mówiąc jaka jesteś czy jaki jesteś... i jak widzą Cię inni - no jasnowidz się znalazł...

 

Przykre to bardzo, że ludzie nei potrafią często docenić czy stworzyc takich głebokich relacji z ludzmi. JA mam taką naprawde wspaniala przyjaciólkę, i wiem co to znaczy prawdziwa przyjazn, ale myślałam, ze takich "przyjaciół" jest więcej, myliłam się ponieważ w postrzeganiu ich wygrała zdecyodanie interesowność i zapokojenie własnej niewiedzy na temat czyjegos życia co - przeszło na wykorzystanie tego w nieciekawym momencie... tak więc ja zauwazyłam, ze coraz bardziej dystansuję soię do ludzi i staję się nieufna chocaz o takie dobre nie jest... ale doświdczenia czegoś uczą - zawsze, czasmi trzeba tylko umieć wyciągnać odpowiednie wnioski, co staje się bardzooo trudne, bywa, że są one błędne, jednka w końcu człowiek na błędach się uczy... czasmi wystarczy iskra i wiemy, że może jednak są na tym świecie anioly... chociaz nikogo pod neibiosa z ludzi - wychwalać nei warto, bo czasmi coś takiego pwooduje tylko mocnniejszy ból gdy sie bezgranicznie zaufa - a tu bęc i spadasz z nieba z gołym tyłkiem na szyszki... nie martw się, każdy czasami chyba czuje się smamotny ja ostatnio - coraz częściej...:uscisk:

Link to comment
Share on other sites

Nie...mimo wszystko usmiech daje wsparcie, usmiechasz sie i inni odpowiadaja Ci usmiechem :) Ja mam dzis wyjatkowo dolujacy dzien, dlatego pozwolilam samotnosci, czy smutkowi otoczyc mnie ale na codzien daje rade... mimo, ze wkrada sie ta samotnosc pomiedzy otaczajacych mnie bliskich.

Ogolnie Sizi nie pozwol jej wyplynac z kazdej dziury, zatykaj czym predzej kazda szparke w podlodze!!

No właśnie nie zawsze się to udaje..mi również, heh..

Link to comment
Share on other sites

Wszystko zależy od szczerości uśmiechu. Często uśmiech jest jak maska a w oczach nienawiść. Dlatego tak cenie uśmiech dzieci. Dopiero tutaj zrozumiałam różnicę miedzy tolerancja a akceptacja. Tutaj z "urzędu" trzeba ludzi tolerować ale jest brak akceptacji dla innych. I wszyscy musimy udawać ze jesteśmy szczęśliwymi singlami. Niedobrze mi się robi od tej gry pozorów tutaj.

Link to comment
Share on other sites

Guest sheina
Wszystko zależy od szczerości uśmiechu. Często uśmiech jest jak maska a w oczach nienawiść. Dlatego tak cenie uśmiech dzieci. Dopiero tutaj zrozumiałam różnicę miedzy tolerancja a akceptacja. Tutaj z "urzędu" trzeba ludzi tolerować ale jest brak akceptacji dla innych. I wszyscy musimy udawać ze jesteśmy szczęśliwymi singlami. Niedobrze mi się robi od tej gry pozorów tutaj.

 

wiesz,z e ja tez cenie usmiech dzieci...? Kiedy tylko ktorego razu, bedac w sklepie, malutka dziewczyna siedzaca w wozku usmiechnela sie do mnei i widzialam te jej wielkie oczka i szczery usmiech, az mneic arki przeszly, nigdy czegos takiego nei mialam... ale az mi lza sie woku zakrecila ;/ w sumie nei wiem czemu az tak to "przezylam" , ale na dlugo to dziecko i jego szczery i prawdziwy usmiech zatrzymal sie w glowie...

Link to comment
Share on other sites

wiesz,z e ja tez cenie usmiech dzieci...? Kiedy tylko ktorego razu, bedac w sklepie, malutka dziewczyna siedzaca w wozku usmiechnela sie do mnei i widzialam te jej wielkie oczka i szczery usmiech, az mneic arki przeszly, nigdy czegos takiego nei mialam... ale az mi lza sie woku zakrecila ;/ w sumie nei wiem czemu az tak to "przezylam" , ale na dlugo to dziecko i jego szczery i prawdziwy usmiech zatrzymal sie w glowie...

 

Właśnie może przez szczerość której z wiekiem ludzie się wyzbywają? Szczerość uczuć, emocji...

Link to comment
Share on other sites

Guest sheina
Dokładnie tak :)

 

mozliwe, dziewczyny, i szkoda, ze my nei potrafimy sie do siebie do konca usmiechac, ale mysle, ze czesto jest zgubna neiumiejtnosc pwoiedzenia komus szczerze w oczy - czegokolwiek - bo jednak wiemy, ze szczerosc boli - Ci wrazliwi bynajmniej- a czasami ten jej brak przeradza sie w zaklamanie...

Link to comment
Share on other sites

Jestem ciągle nerwowa... Mam w sobie tyle dobrych uczuć, szczerych, prawdziwych, piękną miłość... z którą nie mogę się podzielić od 4lat już. Ciągle czuje, że muszę być komuś potrzebna inaczej moja egzystencja nie ma sensu. Taki dziwny ból...

Link to comment
Share on other sites

To z tym kotem może być dobre:D ja tak sobie radziłam w trudnych sytuacjach kiedy nie mogłam na nikogo liczyć czułam się beznadziejnie i samotna, z tymże moim przyjacielem była suczka, była kochana wystarczyła jej moja obecność i to że chce z nią spędzić trochę czasu, spacery:) oczywiście na dłuższą metę to nie wystarczy, ale można się tak bardzo przywiązać, że utrata potem boli tak bardzo że nie da się tego opisać:| tak jak już ktoś Ci napisał bądź otwarta na ludzi, bądź sobą i staraj się żeby usmiech nie znikał Ci z twarzy;) może wróć do Polski:D czasami można spotkać naprawdę wartościowe osoby, ja znam takich mnóstwo;)

Link to comment
Share on other sites

Pisalyscie o dzieciach, tak one maja te szczerosc, ktora nas zachwyca, to prawda...

No coz, kazdy byl dzieckiem i kazde dziecko zamieni sie w doroslego, kazdy mial swoj czas naiwnej, czystej wiary i szczerosci, a teraz, kiedy juz mamy troche wiecej lat mozna zadbac o wzgledna szczerosc w swoim wydaniu, nie naiwnosc lecz szczerosc i sympatie dla drugich wedlug zasady - rozdajesz bez oczekiwania na rewanz, kiedys do Ciebie wroci, zatoczy kolo, tylko zauwaz te chwile...

Sizi, masz tyle dobrych uczuc, usmiechnij sie, niech plyna dalej :)

Link to comment
Share on other sites

Wszystko wraca. Już się o tym przekonałam. Kiedy pomogę komuś to dobro do mnie wraca. Dziś prawdopodobnie zobaczę się z mężczyzną, który mi się bardzo podoba, niestety on kreci z inną. Boli.

Link to comment
Share on other sites

Ja jestem bardzo często samotna tym bardziej wśród ludzi.

Jak to się mówi "Nawet wśród tłumu można być samotnym"

Ja tak mam bardzo często. Kiedy samotność doskwiera mi bardziej, to pogrążam się w muzyce albo z książką. To mnie uspokaja. Zwłaszcza muzyka. Bez niej nie wiem czy przeżyłabym tyle czasu.

Link to comment
Share on other sites

Muzyka?? hmm.. to fajnie masz bo mnie by dobiła:D chociaż pewnie zależy to od rodzaju muzyki jakiej słuchasz;) ale myślę że zamykanie się z książką nie jest dobrym rozwiązaniem, trzeba wyjść do ludzi, żyć pełnią życia;)

Link to comment
Share on other sites

Wszystko wraca. Już się o tym przekonałam. Kiedy pomogę komuś to dobro do mnie wraca. Dziś prawdopodobnie zobaczę się z mężczyzną, który mi się bardzo podoba, niestety on kreci z inną. Boli.

 

A niech kreci:) zycz mu szczescia!... Spotkasz tego, ktorego Ty zakrecisz :)

Link to comment
Share on other sites

Muzyka?? hmm.. to fajnie masz bo mnie by dobiła:D chociaż pewnie zależy to od rodzaju muzyki jakiej słuchasz;) ale myślę że zamykanie się z książką nie jest dobrym rozwiązaniem, trzeba wyjść do ludzi, żyć pełnią życia;)

 

Jestem typem samotnika, który sam sobie radzi ze swoimi problemami i do tego jestem bardzo skryta. Dlatego też jak mi źle, najczęśćiej wybieram muzykę którą kocham i którą czuję. Może to zabrzmi górnolotnie ale to własnie ona pomaga mi wychodzić z dołków. Zwłaszcza przez ostatnie miesiące kiedy leczyłam złamane serce i ciągle leczę jest dla mnie podparciem i tym co mnie podtrzymuje przy jako takim egzystowaniu. A znajomi? Cóż, większość ma swoje życie, a nowi - nie zawieram łatwo znajomości :)

Link to comment
Share on other sites

Ja nowi - nie zawieram łatwo znajomości :)

 

wiem ze to zabrzmi bardzo prosto ale moze po prostu zacznij nawiazywac nowe znajomosci? Co Ci w sumie szkodzi :)

Link to comment
Share on other sites

Powiem tak, sama nie mam za wielu znajomych, przy moim sposobie życia nigdy nie znalazłabym drugiej połówki, bo nawet nie miałabym gdzie jej spotkać;] poznałam ją przez internet:D co odradzam poprostu miałam szczęście;) ale poznałam też pewną osobę, dzięku której stałam się bardziej otwarta na ludzi, odważna, kiedyś to bym się słowem nie odezwała do obcej osoby:) nawet na forum bałabym się odezwać:D myślę że przy Twoim sposobie życia ciężko Ci będzie kogoś znaleźć, może warto coś zmienić, zmiany nie są złe, wierz mi;)

Link to comment
Share on other sites

Jestem jaka jestem, chociaż ostatnio bardzo się zmieniłam, także pod wpływem osoby, którą poznałam właśnie przez internet. Jestem i tak bardziej otwarta niż kiedyś. Ale są takie momenty kiedy się nie chce z nikim spotykać. Odkąd sięgam pamięcią zawsze byłam samotna i chyba się do tego powoli przyzwyczajam :) Single nie mają znowu tak najgorzej. ;)

Link to comment
Share on other sites

No ja nie wiem co powiedzieć:] nie wyobrażam sobie życia w samotności a tymbardziej nie rozumiem jak można się do tego przyzwyczajić:]hmm... wydaje mi się, że każdy ma takie chwile, kiedy lubi posiedzieć sam, z nikim się nie spotykać, ale to chwilowa i naturalna potrzeba odosobnienia;] co do singli to na ich temat się nie wypowiem;]

Link to comment
Share on other sites

Guest sheina

a tak w ogole to wydaje mi się, ze duzo ludzi, nawet znajomych - mysla o sobei wzajemnei : ten to jets takis wietny iw ogole, zyje, widac, ze jest aktywny td,. ale wydaje mi się, ze to tylko takie pozory, bo wiekossc mysli podobnie jak my tutaj, w tej chwili, tylko malo kto mowi: dobra, moze po rpsotu zaproponuje spotanie? A nei licze, z ektos to zrobi ;) chociaz fakt neiktorz naprawde zyja i glupio sie z propozycjami wychylac bo i tak pewnei czasu nei znajdzie...,

Link to comment
Share on other sites

a tak w ogole to wydaje mi się, ze duzo ludzi, nawet znajomych - mysla o sobei wzajemnei : ten to jets takis wietny iw ogole, zyje, widac, ze jest aktywny td,. ale wydaje mi się, ze to tylko takie pozory, bo wiekossc mysli podobnie jak my tutaj, w tej chwili, tylko malo kto mowi: dobra, moze po rpsotu zaproponuje spotanie? A nei licze, z ektos to zrobi ;) chociaz fakt neiktorz naprawde zyja i glupio sie z propozycjami wychylac bo i tak pewnei czasu nei znajdzie...,

 

Z drugiej strony proponowałam wyjścia gdzieś razem znajomym i często miałam wrażenie ze mam do czynienia z księżniczkami które trzeba wiele razy prosić. Chociaż nigdy nie odmówią wyjścia na drinka. Wiec po pewnym czasie się odechciewa. Jak wola siedzieć obrażeni na cały świat w domu to ich sprawa. I przez to nauczyłam się ze do teatru czy opery można iść samemu.

Link to comment
Share on other sites

heh

ale sie rozpisałyście :)

wiecie, ja tylko odnise się do tego, zę dobro powraca. to prawda. nawet jeśli nei traz, zaraz, to wtedy, kiedy potrzebujesz :) to cudowne, ze choć w tym świat jest ciut sprawiedliwszy ;)

 

dla mnie najgorsze jest niezrozumienie.. ktoś próbuje mi coś narzucac - bo ja nie rozumiem, nie mam swojego rozumu, nie mysle, za mało przeżyłam. a skad on niby to może wiedzieć?? czuję się samotna, kiedy czuję się autsajderką z tym, co widze, umiem. Dopóki nie trafiłam na Przewodnika, byłam pewna, zę NIKT nie jest w stanie pojąć, co się dzieje, że jestem taka jedna, głupia z tym wszystkim. z nikim nie można było porozmawiac, nikt nic nie doradził. a pytania się piętrzyły..

 

heh. sorki za ten wywód. tak mi się przypomniało a propos tematu samotności..

 

Ten brak akceptacji i zrozumienia przez innych. .. A tego chyba wszyscy potrzebujemy. Gdyby wszyscy stosowali sie do zasady: traktuj innych tak samo jak Ty chcialbys byc traktowany to swiat bylby lepszy. Bo kto nie chce byc akceptowany? A ludziom nawet nie chce sie probowac zrozumeic innych. Bo wielu mysli ze ma racje, zawsze, i jedyny sluszny punkt widzenia do ktorego swiat i inni ludzie maja sie dostosowac....

Link to comment
Share on other sites

Elektra, ale jest jeszcze drugie dno w tym. Ty wiesz, ze coś ma miejsce, a inni Ci nie wierzą. Wmawiają, ze czegoś nie przeżyłaś, nie widziałaś. Wmawiają, ze robisz źle, kiedy wiesz, zę robisz dobrze. To boli. Nie będziesz całe życie udowadniac, ze nie jesteś wielbładem ;)

 

własnie wczoraj tak miałam z jedna starą Jehową.. bosh, oni mi naprawdę nie przeszkadzają, tylko niech mi nie wmawiają, zę ja nic nie wiem i wierzę źle po jednym spojrzeniu na mnie... bo ja gówniara niby, nie? jak ktoś ma te 60 lat to uważa, ze rozumy pozjadał.. heh..

 

Jezeli ktos obcy ci wmawia to zawsze mozna sie obrocic na piecie i odejsc. Ale chyba najgorsza jest presja i wmawianie roznych rzeczy przez najblizszych. Nie jednorazowy wybuch ale powolna manipulacja- na zasadzie kropla drazy skale. Przezylam to i po pewnym czasie wybuchnelam. Bo dla swietego spokoju sie naginalam. Az w koncu nie wiedzialam kim jestem i jakie sa moje potrzeby. I to boli, gdy najblizsi dla wlasnych egoistycznych celow Toba manipuluja. Im najlatwiej bo kto zna Cie lepiej niz oni?

Link to comment
Share on other sites

Bo każdy myśli tylko o sobie i o swoich potrzebach. każdy żyje w przeświadczeniu że jest wyjątkowy, jedyny i jemu się wszystko należy, dopóki to się nie zmieni nie będzie zdrowych relacji między ludźmi. Tak się zastanawiam gdzie się podziała bezinteresowność;]

Link to comment
Share on other sites

Guest sheina

Przede wszytkim w rodzinie wkurza mnei to, ze kazdy az czasmi nadmiernie sie Toba interesuje i ... zaczyna wchodzic z palcami w Twoje zycie. CO to kogo intersuje: czy C to sie do pracy nei wybiera?" a , cos tam cos tam... no do cholery! Czemu kazdy tylko potrafi iceniac i komus ukladac zycie... przeciez to jest chore ludzie przyklejaja innym latki z wadami, tkore sami maja, albo z problemi troche inaczej nazwanymi, ktore stanowia problem da nich samych - takei odnosze wrazenie... tu chyba por psoty wychodza gdzies geboko zakorzenione kompleksy...

Link to comment
Share on other sites

"przeciez to jest chore ludzie przyklejaja innym latki z wadami, tkore sami maja, albo z problemi troche inaczej nazwanymi, ktore stanowia problem da nich samych - takei odnosze wrazenie... tu chyba por psoty wychodza gdzies geboko zakorzenione kompleksy..." w 100% się z tym zgadzam, sama miałam taką sytuację gdzie od przyszłej teściowej ciagle słyszę że ja to powinnam już dziecko rodzić bo to jest najlepszy wiek, no dla mnie to jakaś paranoja, obca kobieta będzie mi mówić kiedy ja mam dziecko rodzić:/ przyjdzie na to czas, kiedy będę chciała je mieć, ale uważam że jestem zbyt młoda, nie gotowa psychicznie;] jeju nie żyjemy w średniowieczu w latach ciemnoty:/

Link to comment
Share on other sites

Guest sheina
"przeciez to jest chore ludzie przyklejaja innym latki z wadami, tkore sami maja, albo z problemi troche inaczej nazwanymi, ktore stanowia problem da nich samych - takei odnosze wrazenie... tu chyba por psoty wychodza gdzies geboko zakorzenione kompleksy..." w 100% się z tym zgadzam, sama miałam taką sytuację gdzie od przyszłej teściowej ciagle słyszę że ja to powinnam już dziecko rodzić bo to jest najlepszy wiek, no dla mnie to jakaś paranoja, obca kobieta będzie mi mówić kiedy ja mam dziecko rodzić:/ przyjdzie na to czas, kiedy będę chciała je mieć, ale uważam że jestem zbyt młoda, nie gotowa psychicznie;] jeju nie żyjemy w średniowieczu w latach ciemnoty:/

 

No też właśnie, wiem u mneiw rodzinie była pdoobna sytuacja, z tym, ze do dziwczyny mowiono, ze czas by byl bo co bedzie na star lata sama siedzial ai takei pomiedzy ciotkami glupie teksty roznego rodzaju lawirowaly... chore to jets, a ona juz jest po 30 i wydaje mi sie, z enei bedzie miala dziecka, a juz na pewno ni e ztym facetem, z ktorym jest obecnie w zwiazku malzenskim.,

Link to comment
Share on other sites

Gdzie się podziała bezinteresowność? Ja ciągle taka jestem. Czasem dostanie się po dupie za swoją dobroć. Cóż zrobić. Nauczyłam się tylko wypatrywać kto jest na prawde interesowny a kto potrzebuje pomocy.

Rodzice ciagle maja pretensje do mnie :( oto że zamykam się w sobie i nie rozmawiam z nimi. Odsuwam się do swojego wnętrza. A co mam im powiedzieć? Mamo Tato czuję się samotna, ale Wy tego nie zrozumiecie, nigdy tak nie mieliście... Jedynie muzyka mi pomaga: List do M "Samotność to taka straszna trwoga, ogarnia mnie przenika mnie.. Wiesz mamo wyobraziłem sobie, że nie ma Boga, nie ma nie " :(

Link to comment
Share on other sites

Narazie o zamieszkaniu na swoim mogę pomarzyć :( w czerwcu2010 bede bronic licencjat. Studiuje w Nysie wiec to jest ok 150km od mojego rodzinnego miasta i to mi pomaga. Tam moge byc soba. Nikt mi nic nie mowi, nikt nie mowi ze jestem okropna bo sie z nimi nie licze...

 

Wczoraj np. spotkałam się z mężczyzną do ktorego wzdycham (on nic nie wie;) bo ja się boje powiedziec ) i mialam dla niego mała paczke z Zakopca. W tym celu sie spotkalismy. Wypilismy piwo posiedzielismy itd. Problem jest taki, że on z kims przede mna juz zaczal "kręcić" a ja moge patrzec i wzdychać sercem. Przyszłam smutna do domu, braku nadzieji. Oczywiscie zaraz tysiace pytan co mi jest. Co sie stalo... Jak powiedzialam, ze nie chce rozmawiac, potrzebuje chwili spokoju to nagle Foch.. Nie potrafie juz rozmawiac z nimi tak zeby mnie rozumieli

Link to comment
Share on other sites

mozemy sobie podac ręce.

 

a teraz, kiedy jestem świadoma tego jaka jestem i dzialam w zgodzie ze soba, jest to odbierane jak niesubornycja. żale. brr

 

Mnie rodzina chciala wyslac do psychiatry kiedy im oznajmilam ze sie rozwodze... hehehehe bo oczywiscie oni wiedzieli lepiej jak jest u mnie w domu, ze odchodze od idealu. Swiat bylby piekny gdyby kazdy zajal sie wlasnym zyciem. Ale chyba latwiej krytykowac zycie innych niz zrobic porzadek ze swoim wlasnym

Link to comment
Share on other sites

Tak czytam ten wątek i doskonale Was rozumiem dziewczyny.. postanowiłam, że i ja przeleję moje bóle, bo nie mam zrozumienia wsród najbliżeszego otoczenia :(

Jestem z małego miasteczka, moje koleżanki to meżatki, planują rodziny, maja inne sprawy na głowie a ja samotna, tak strasznie samotna.. i na dodatek bez pracy :/

W rodzinie równiez wszyscy za każdym razem pytaja kiedy za mąż w końcu wyjde, że już dziecko powinnam urodzić, nawet nie wiedzą jakie to jest przykre, przecierz chciałabym, ale skoro tak trudno znaleźć odpowiedniego partnera..

Link to comment
Share on other sites

Ja mam dopiero 21 lat!! A już czuję, że potrzebuję kogoś... O tyle dobrze, że mnie o męża nie pytają ;) Tylko ciągle coś nie tak z moimi uczuciami jest... Ciągle coś nie wychodzi :(

Link to comment
Share on other sites

Ja mam 27 i naprawdę chciałabym już sobie z kims ułożyć życie, w końcu dobrze trafić, jak do tej pory sami niewłasciwi mężczyźni, w konsekwencji poranione serce..

Potrzeba uczucia nie zalezy od wieku, ja zawsze byłam bardzo uczuciowa, pragnęłam kochać, tylko jak się jest bardzo młodym ma się więcej mozliwości spotkania wolnych jeszcze mężczyzn ;)

Szizi głowa do góry, napewno się odpowiedni kandydat znajdzie, trzeba duzo do ludzi wychodzić i przede wszytskim kochac siebie ;)

Link to comment
Share on other sites

Maddlen Wychodzę do ludzi, otwieram się czasem, ale nie widać tych odpowiednich kandydatów. Siebie w miarę kocham ;) powiedźmy pół na pół.. Teraz niestety serce moje znów źle trafiło.. Nie wiem co gorsze? Czuć pustkę? Czy kochać nieszczęśliwie?

Link to comment
Share on other sites

Ja bardzo długo byłam nieszczęśliwie zakochana, przyznam, że to chyba gorsze od pustki, szczególnie gdy ta osoba z kims jest :/

Teraz mam kogos na oku, nie znamy się, ale wiem, że nie jest on dobrym kandydatem dla mnie :(

Link to comment
Share on other sites

Chyba masz rację.. Już wolę czuć pustkę niż myśleć, że On coś czuje do kogoś innego.. że to nie mogę być ja. Pogodze sie z tym ale będzie bolało. życzę mu szczęścia...

Edited by Szizi
.
Link to comment
Share on other sites

Szizi a moze to nie jest dobry kandydat dla ciebie. Z zewnatrz kazdy jest ladny a po pewnym czasie wielkie rozczarowanie wychodzi. I co, i jeszcze wiekszy bol, zalamanie (ze tak pieknie mialo byc). Moze poprostu rozejrzyj sie uwarznie, moze jest ktos, kto tez do ciebie wzdycha, tylko ty tego nie widzisz. Moze to byc ktos mniej przystojny ale o wielkim sercu.

Link to comment
Share on other sites

Guest sheina
chyba latwiej krytykowac zycie innych niz zrobic porzadek ze swoim wlasnym

 

Świete słowa, az se ku wiecznemu przypomnieniu jako opis na gg ustawiłam xD

 

bo o tym sie po prostu zapomina...

 

dzięki.

Link to comment
Share on other sites

Świete słowa, az se ku wiecznemu przypomnieniu jako opis na gg ustawiłam xD

 

bo o tym sie po prostu zapomina...

 

dzięki.

 

Nie wiedzialam ze jestem taka madra ;)

To moj sposob na osoby krytykujace mnie albo jeszcze pytam jak ktos mnie obraza czy czuje sie lepszym czlowiekiem mowiac cos zlego o mnie czy innych...

Link to comment
Share on other sites

Guest sheina
Nie wiedzialam ze jestem taka madra ;)

To moj sposob na osoby krytykujace mnie albo jeszcze pytam jak ktos mnie obraza czy czuje sie lepszym czlowiekiem mowiac cos zlego o mnie czy innych...

 

no juz juz, zebys w piroka nie obrosla :D ja tak samo uwaza, tylko czamsi po prostu zapominam... no, ale są ludzie i taborety... eh :( masakra

Link to comment
Share on other sites

szczegolnie gdy dookola wiekszosc taboretow mozna zaczac watpic we wlasne sily, opinie i decyzje... i w ten sposob inni zaczynaja kierowac naszym zyciem...

Link to comment
Share on other sites

ja sie z tego wciaz lecze, ale najpierw musze wyleczyc sie z lenistwa...

 

Ja tez. wlasnie pisalam mojej przyjaciolce na gg zeby mnie wirtualnie kopnela w d.... bo mam tyle rzeczy do zrobienia a.... jakos najtrudniej mi zaczac ;) (Ladne okreslenie lenistwa :)

Link to comment
Share on other sites

Guest Dharma

może teraz właśnie masz czas na rozwinięcie swoich ukrytych talentów hehe :) np. malowanie, fotografie,pisanie itp :D Z pewnością kogoś spotkasz o podobnych zainteresowaniach niekoniecznie związanych z pracą.

Link to comment
Share on other sites

Ja akurat interesuje się prawie wszystkim i jestem bardzo otwarta na poznawanie nowych rzeczy. Gdybym nie musiała pracować to pewnie spędziłabym czas tylko na rozwijaniu swoich zainteresowań...Ale chyba w życiu chodzi jednak o ludzi a nie o talenty i zainteresowania chociaż one tez są ważne, nie przeczę....

Link to comment
Share on other sites

Guest sheina
Ja akurat interesuje się prawie wszystkim i jestem bardzo otwarta na poznawanie nowych rzeczy. Gdybym nie musiała pracować to pewnie spędziłabym czas tylko na rozwijaniu swoich zainteresowań...Ale chyba w życiu chodzi jednak o ludzi a nie o talenty i zainteresowania chociaż one tez są ważne, nie przeczę....

 

Żeby zachowac to optimum trzeba miec wszytko po trochu, to jest chyba ten złoty środek....

Link to comment
Share on other sites

Problem z kompromisem jest taki ze nie każdy go uznaje. Albo ma wypaczone pojecie tego słowa. Bo kompromis np. jedziemy nad morze czy w góry - to nie zostajemy w Warszawie, w końcu jest pośrodku ;)

Link to comment
Share on other sites

Guest luk82
Wychodzić do ludzi mi się chce wiec nie jest ze mną jeszcze chyba tak źle ;)! Dołuje tutaj tylko płytkość kontaktów międzyludzkich. I wrażenie ze na gruncie prywatnym tez chcą konkurować. Ale nie mogę narzekać. Jak mi źle to tutaj jest co robić. Muzyka, sztuka itd. Właściwie codziennie można coś znaleźć. I teraz pisząc to uświadomiłam sobie jaka szczęściarą jestem. Bo nie dopadło mnie to w zabitej dechami wsi tylko tutaj. Chyba jestem w sumie ostatnia osoba która powinna narzekać. Taki marudny czas mam. Bardzo przepraszam

hehe co to za wkretka wyspiarska...???i tajemnica gotowa

Link to comment
Share on other sites

Guest luk82
Falasz i gra pozorów dotyczy nie tylko naszych rodaków tutaj. To chyba nie jest zależne od narodowości a celu pobytu tutaj. Większość przyjechała się dorobić albo wspiąć po szczeblach kariery zapominając o ludziach. I o tym ze jest się człowiekiem a nie maszyna. I odkłada życie na później. Ze wstydem muszę się przyznać ze przez pewien czas i ja taka byłam. Ale krotko i mi przeszło :)

 

o malo kto sie tu znalazl z checi a z wyboru..zapominajac o ludzkosci, przyjazni, bliskosci..doskwiera samotnosc choc kilku ludzi nad Toba w mieszkaniu..a kazdy w poscigu nie jak Ty w spoczynku zyc chciales..

Link to comment
Share on other sites

Guest luk82
Jezeli ktos obcy ci wmawia to zawsze mozna sie obrocic na piecie i odejsc. Ale chyba najgorsza jest presja i wmawianie roznych rzeczy przez najblizszych. Nie jednorazowy wybuch ale powolna manipulacja- na zasadzie kropla drazy skale. Przezylam to i po pewnym czasie wybuchnelam. Bo dla swietego spokoju sie naginalam. Az w koncu nie wiedzialam kim jestem i jakie sa moje potrzeby. I to boli, gdy najblizsi dla wlasnych egoistycznych celow Toba manipuluja. Im najlatwiej bo kto zna Cie lepiej niz oni?

smutne to co piszesz..

Link to comment
Share on other sites

Guest luk82
Ja mam 27 i naprawdę chciałabym już sobie z kims ułożyć życie, w końcu dobrze trafić, jak do tej pory sami niewłasciwi mężczyźni, w konsekwencji poranione serce..

Potrzeba uczucia nie zalezy od wieku, ja zawsze byłam bardzo uczuciowa, pragnęłam kochać, tylko jak się jest bardzo młodym ma się więcej mozliwości spotkania wolnych jeszcze mężczyzn ;)

Szizi głowa do góry, napewno się odpowiedni kandydat znajdzie, trzeba duzo do ludzi wychodzić i przede wszytskim kochac siebie ;)

 

z kas to znam..

Link to comment
Share on other sites

Ja powiem tyle, że nie wszystko jest takie jak się wydaje. Często ludzie robią dobrą minę do złej gry. Niektórzy muszą ją robić przez połowę życia i udawać że wszystko jest w porządku :-)

Link to comment
Share on other sites

:przytul_na: czasem przerastaja nas fakty, stajemy sie bezradni..

 

Ale lepiej fakty kiedys zobaczyc niz uciekac i wmawiac sobie ze to jest normalne zachowanie w rodzinie. Byle nie przenosic dalej takiego schematu

Link to comment
Share on other sites

Sheina ja ciągle wizualizuję, ale z jednym marzeniem :) mojej przyszłej kariery zawodowej, która chcę osiągnąć. To czy coś z tej wizualizacji będzie to dopiero za ok 10lat jak osiągne taki status jaki chce:)

 

Dzisiaj się uśmiechnę i mam wszystko gdzieś czy są powody do uśmiechu czy nie. Trzeba wierzyć i trwać. Ale nie być w próżni i czekać aż samo się zrobi. To najgorsze. Dzisiaj czuje dużo pozytywnej energii, mogę się podzielić ;)

Link to comment
Share on other sites

Guest sheina
No to ja mogę polecić książkę Josepha Murphy`ego "Potęga podświadomości".

Może komuś pomoże. ja byłam za mało wytrwała :)

 

tak tez czytalam i mam ten sam problem, ale znowu mneiw zielo poprzez powyzszy link..

Link to comment
Share on other sites

Guest sheina
Sheina ja ciągle wizualizuję, ale z jednym marzeniem :) mojej przyszłej kariery zawodowej, która chcę osiągnąć. To czy coś z tej wizualizacji będzie to dopiero za ok 10lat jak osiągne taki status jaki chce:)

 

Dzisiaj się uśmiechnę i mam wszystko gdzieś czy są powody do uśmiechu czy nie. Trzeba wierzyć i trwać. Ale nie być w próżni i czekać aż samo się zrobi. To najgorsze. Dzisiaj czuje dużo pozytywnej energii, mogę się podzielić ;)

 

I świetnie, tylko ciężko jest wizualizować kiedy mimo wszystko nic się nie poprawia, a to nie jest taj - piernę i już będzie xD, tu trzeba wytrwałości, mobilizacji, konsekwencji, a o to ciężko. Bardzo ciężko, ale może kiedyś coś jednak się zmieni.:412yk9::icon_smile2:

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...