Jump to content
tara

Psychiczne podłoże chorób

Recommended Posts

tara

Jestem świeżo upieczoną uczestniczką tego forum ezoterycznego. Szukam potwierdzenia swoich poglądów dotyczących psychicznego podłoża chorób u ludzi. Wielokrotnie zauważyłam, że różnorodne choroby zaczynają się w sferze psychicznej. Dopiero później przybierają formę fizyczną i obejmują nasz organizm. Chciałabym zapytać, czy istnieją osoby zajmujące się diagnozowaniem i leczeniem chorób od strony psychiki. Ukończyłam kurs bioenergoterapii, ale niestety jest to według mnie zbyt powierzchowne traktowanie choroby. Chciałabym pomóc ludziom chorującym, "wchodząc" w ich przeżycia psychiczne i naprawiając ich stan od tej strony (w taki sposób można by zapobiec wielu stanom chorobowym). Czy istnieją w Polsce kursy dotyczące takiego ujęcia choroby? Co w ogóle myślicie na ten temat?:

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
koliber*

chodzi ci również o psychosomatyczne objawy?

Share this post


Link to post
Share on other sites
tara

Tak, ale nie tylko. Najprostszym przykładem (a przeze mnie obserwowanym) są kłopoty z woreczkiem żółciowym i wątrobą w przypadku zadawnionych żalów, niewypowiedzianych emocji. Innym przypadkiem jest choroba serca w przypadku silnego powiązania z życiem doczesnym (zbytniego przejmowania się nim) i odejścia od życia duchowego. Mogłabym tu podać więcej przykładów, ale nie są one poparte opinią innych autorytetów. Chciałabym ugruntować swoje odczucia i poznać możliwe techniki diagnozowania i leczenia. Wiem, że tu leży podłoże większości chorób (relacje z ludźmi, żal, nienawiść itp.)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Patryk8

Myślę, że masz rację kiedyś słyszałem, że ze złych emocji w organiźmie pojawia się jakiś gest płyn, który przeradza się w torbiele lub cysty, a w najgorszych przypadkach w nowotwór. Jak można pomóc w chorobie ? Moim zdaniem dobrze udac się do psychologa, który uspokoi związane z choroba emocje.

Jak można w najprostszy sposób pomóc chorej osobie? Niedawno w wiadomościach mówili o studentach, ktorzy przebierają się w śmieszne stroje i chodzą do szpitali, abi bawić się z dziećmi. Szczerze mówiąc, wierzę, że może to pomóc, ale nie jestem lekarzem i nie wiem czy pomoże z choroby wyleczyć, ale przynajmniej pomoże komuś. Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
koliber*

też uważam, że jest w tym sporo prawdy. Nieumiejętność radzenia sobie ze złymi, zatruwająycmi nasz umysłemocjami przez lata wywołuje różnego rodzaju choroby.

Share this post


Link to post
Share on other sites
tara

Chodzi mi o bardziej ukierunkowaną pomoc. Jak np. rozpoznać stan psychiczny człowieka (słyszałam o metodach intuicyjnych) i pomóc mu w odpowiednim momencie, albo jak skojarzyć konkretną chorobę z konkretną przyczyną natury psychologicznej... Słyszałam o zachorowaniach związanych np. z niepogodzeniem się z faktem, że syn jest gejem (niestety dla niektórych ciągle stanowi to problem...:-( Chciałabym nauczyć się prawidłowej diagnozy w tego typu przypadkach - myślę że intuicja jest tu pierwszorzędną sprawą. A właśnie, czy można wyćwiczyć intuicję w warunkach domowych???

Share this post


Link to post
Share on other sites
arabika

No cóż... często choróbsko zaczyna się od głowy.

 

Tara, wspomniałaś o woreczku żółciowym i wątrobie - ona często choruje/szwankuje w przypadku skumulowania złości, złośliwości, ogólnej nerwowość (nawet jest na to powiedzenie: żółć ci się przelewa). Gardło/krtań - braku wygadania się, wręcz wykrzyczenia własnych emocji...

Share this post


Link to post
Share on other sites
tara

Właśnie o to chodzi. Często wydaje mi się, że nieprzepracowane problemy (emocje) powodują powstanie chorób w sferze fizycznej. Dlatego dieta (choć wiem, że bardzo ważna), aktywność fizyczna (równie znacząca) nie zapobiegną chorobom. Choroba to przede wszystkim nieprzepracowane emocje, zalegające w nas samych. Uniknęlibyśmy wielu chorób, gdybyśmy rozmawiali z ludźmi, wybaczali im, wyjaśniali zaległe sprawy. Ciągle odnoszę wrażenie, że zarówno olbrzymia ilość chorób, jak i kataklizmy spowodowane są przede wszystkim nieprzepracowanymi emocjami, a te z kolei wynikają z tego, że ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać. O ile łatwiej byłoby wyjaśnić sobie nawzajem, co nas boli i zapomnieć o problemie (wybaczyć, otoczyć miłością i żyć dalej w dobrym zdrowiu). Tylko jak dotrzeć do ludzi, jak pokazać im taką możliwość? A przede wszystkim, jak nauczyć się diagnozy w tym zakresie. Nie każdy jest świadomy zalegających w nim emocji. Tu potrzebna byłaby kompleksowa diagnoza psychologiczna połączona z diagnozą medyczną (czyli holistyczne ujęcie człowieka). Myślę, że można tu wykorzystać diagnozę intuicyjną.

Poza tym na sobie wypróbowałam, jak ważne jest przepracowanie problemu (ja zrobiłam to w medytacji). Sama poradziłam sobie z chorobą pracując nad swoimi emocjami (i to najprawdopodobniej pochodzącymi z poprzedniej inkarnacji).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Jaga_Wiedzma
Jestem świeżo upieczoną uczestniczką tego forum ezoterycznego. Szukam potwierdzenia swoich poglądów dotyczących psychicznego podłoża chorób u ludzi. Wielokrotnie zauważyłam, że różnorodne choroby zaczynają się w sferze psychicznej. Dopiero później przybierają formę fizyczną i obejmują nasz organizm. Chciałabym zapytać, czy istnieją osoby zajmujące się diagnozowaniem i leczeniem chorób od strony psychiki. Ukończyłam kurs bioenergoterapii, ale niestety jest to według mnie zbyt powierzchowne traktowanie choroby. Chciałabym pomóc ludziom chorującym, "wchodząc" w ich przeżycia psychiczne i naprawiając ich stan od tej strony (w taki sposób można by zapobiec wielu stanom chorobowym). Czy istnieją w Polsce kursy dotyczące takiego ujęcia choroby? Co w ogóle myślicie na ten temat?:

 

Taro, świetnie że poruszyłaś ten temat. Spróbuj poszperać w terapiach z holistycznym podejściem np tutaj Bioter - Holistyczne podejcie do zdrowia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kj_visage

Ja dorzuce pare slow od siebie.

Otoz mialam taki przypadek. Zachorowalam na dosc powazna chorobe w bardzo trudnym (psychicznie) dla mnie okresie zycia. Bywalam wtedy czesto u pewnej pani psycholog, bardzo mi pomagala. Po zdiagnoowaniu choroby, powiedzialam jej o niej. Wtedy ona sie mnie spytalam, czy wiem, zze wszystkie choroby zaczynaja sie w naszej psychice. Nie mialam pojecia, ale oczywiscie jej uwierzylam. Postanowila mi i w tym problemie pomoc.

jak skojarzyć konkretną chorobę z konkretną przyczyną natury psychologicznej.

Co do tego: ta pani miala ksiazke ze spisem tych chorob i ich przyczyn, ale sama doskonale to wiedziala. Przegladalam ta ksiazke i bylam bardzo zdziwione jakie blahe przyczyny tkwia w ciezkich chorobach.

 

Samo leczenie wgladalo tak: Gdy dowiedzialam sie od niej co jest przyczyna choroby, opowiedzialam jej dokladnie ta sytuacje.

Leczyla mnie tak jakby przez wizualizacje. Mialam wyobrazic sobie 3 osoby stojace w trojkacie (w sytuacje byly zamieszane tylko 2 osoby: ja i moj ex). Tak wiec w trojkacie bylam ja, moj ex i nieznajoma osoba obserwujaca nas z boku. Ja jako "ja" musialam otworzyc sie przed moim ex i powiedziec mu o moim problemie. Nastepnie ja jako "moj ex" odpowiadalam i rozwiazalismy razem ten problem. Nastepnie wczulam sie w obserwatora i mialam powiedziec co widze i jakie mam uczucia.

Wiem, ze niezbyt dokladnie to opowiedzialam, ale nie pamietam juz szczegolow, to dzialo sie jakies 5 lat temu.

Po tej sesji z pania psycholog choroba sama ustapila. Lekarka powiedziala nawet, ze jeszcze nigdy w zyciu sie z czyms takim nie spotkala. Choroba byla w zaawansowanym stadium, termin operacji ustalony a ja nagle sie wyleczylam. Sama. To bylo naprawde niesamowite i do tej pory nie mialam nawrotow choroby i jakos jestem pewna, ze nigdy nie bede miala :icon_smile2:

  • Super 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
tara

Super, że udało Ci się z tego wyjść. GRATULUJĘ! To jest potwierdzeniem mojej teorii. Czy mogłabyś mi podać tytuł tej książki? A może mogłabym się jakoś skontaktować z opisaną przez Ciebie panią psycholog? Bardzo mi na tym zależy... Dziękuję, że opowiedziałaś o tym doświadczeniu :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
caliah

Taro, a ja podam Ci inny przykład, nieco starszy niż książki.

 

Ktoś kiedyś powiedział: idź, twoja wiara Cię uleczyła.

 

Już wtedy padła odpowiedź na Twoje pytanie.

Nawet dziś uzdrowienia tego typu mają następującą kolejność: wiara (wzmocnienie psychiczne), powrót do czystości (tej w pojęciu wewnętrznym, czyli wyzbycie się wszelkich negatywnych uczuć, emocji, itp.), a dopiero później następuje przywrócenie właściwego stanu zdrowia w pojęciu cielesnym.

  • W punkt 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
tara

Ja raczej powiedziałabym, że do wyleczenia konieczna jest przede wszystkim praca nad swoimi emocjami. Nawet jeśli będę bezgranicznie wierzyć w swoje wyzdrowienie, a nie będę pracować nad problemami, które spowodowały chorobę, do niczego nie dojdę. Choroba pozostanie lub pojawi się mimo wszystko... Dlatego moje prośby o informacje, gdzie można nauczyć się pomagać ludziom w takim procesie (studia psychologiczne nie są już dla mnie). O ile łatwo jest znaleźć kurs bioenergoterapii, Reiki, radiestezji, tego typu kursów nie znalazłam. Chciałabym znaleźć Nauczyciela, który poprowadzi mnie tą drogą. Poza tym, jak przekonać ludzi chorujących do pracy nad sobą... :-(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Jaga_Wiedzma

Uję to tak. Nikomu na siłę nie pomozesz ponieważ wiele chorych zwyczajnie chce być chorymi. Brzmi absurdalnie? Oczywiście, a jednak... Przykład: wokół osoby chorej naraz wszyscy skaczą, troszczą się o nią i interesują. Choroba wiele też moze usprawiedliwić. To oczywiscie często podświadome działanie, że gdzieś w głębi nas taki stan jest nam na rękę bo jest wygodny. Wówczas chętnie się mówi o nieuleczalnej chorobie, pzrewlekłej itd. I w takim wypadku choćby nie wiem jak się chciało komuś pomóc, nie da się.

Ja dlatego jestem zwolennikiem metod holistycznych tak by zająć się pacjelnem jako calością. Do tego tzreba każdemu indywidualnie dobrać leczenie lub stosowną terapię. Jendemu pomoże Silva i wystaczy go na nią skerować, drugi będzie potzrebował być pacjentem wokół któego się "skacze" jeszcze inny będzie domagał się tylko ziólek i naparow.

Psychika jest tu bardo ważna. trzeba umieć do pacjenta dotzreć, uświadomić mu problem. Jednocześnie umeić dobrać terapię.

I zachęcac do konsultacji z lekarzem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kj_visage
Czy mogłabyś mi podać tytuł tej książki?

 

Nie pamietam tytulu tej ksiazki, niestety.

Share this post


Link to post
Share on other sites
agaaga

Większość osób z nawracającymi infekcjami gardła, na moją uwagę, że może to świadczyć o niewypowiedzianych żalach, zarzeka się, że ich to nie dotyczy.

Niemniej temat ten mnie bardzo interesuje, tym bardziej, że sama mam skłonności do chorób autoimmunologicznych. A ostatnio spotkałam się z opinią, że wszystkie choroby są psychosomatyczne. O książce na ten temat słyszałam od znajomego, ale niestety nie znam jej tytułu.

Tara możesz napisać czy kurs bioenergoterapii spełnił Twoje oczekiwania?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Jaga_Wiedzma
Większość osób z nawracającymi infekcjami gardła, na moją uwagę, że może to świadczyć o niewypowiedzianych żalach, zarzeka się, że ich to nie dotyczy.

Niemniej temat ten mnie bardzo interesuje, tym bardziej, że sama mam skłonności do chorób autoimmunologicznych. A ostatnio spotkałam się z opinią, że wszystkie choroby są psychosomatyczne. O książce na ten temat słyszałam od znajomego, ale niestety nie znam jej tytułu.

Tara możesz napisać czy kurs bioenergoterapii spełnił Twoje oczekiwania?

 

Znam to. Od kiedy zaczęłam wyrażać siebie i to co myślę, a nie wciąż ukrywac głęboko w sobie żale, gniwey itd, to pzrestałam chorowac na krtań.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kj_visage

Postaram sie zalatwic tytul tej ksiazki ale nic nie obiecuje!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Stella_

Wspaniale tę tematykę opisuje Caroline Myss w "Anatomii duszy".

 

Hmmm choroba tkwi w naszym umyśle ale nie tylko. Ważna jest również odpowiednia dieta, np. wiele chorób wywołują bakterie albo grzyby.

Share this post


Link to post
Share on other sites
irek770801
Jestem świeżo upieczoną uczestniczką tego forum ezoterycznego. Szukam potwierdzenia swoich poglądów dotyczących psychicznego podłoża chorób u ludzi. Wielokrotnie zauważyłam, że różnorodne choroby zaczynają się w sferze psychicznej. Dopiero później przybierają formę fizyczną i obejmują nasz organizm. Chciałabym zapytać, czy istnieją osoby zajmujące się diagnozowaniem i leczeniem chorób od strony psychiki. Ukończyłam kurs bioenergoterapii, ale niestety jest to według mnie zbyt powierzchowne traktowanie choroby. Chciałabym pomóc ludziom chorującym, "wchodząc" w ich przeżycia psychiczne i naprawiając ich stan od tej strony (w taki sposób można by zapobiec wielu stanom chorobowym). Czy istnieją w Polsce kursy dotyczące takiego ujęcia choroby? Co w ogóle myślicie na ten temat?:
---- kazdy skutek(w tym przypadku choroba)ma swa przyczyne i kazda przyczyna ma skutek,wiec aby moc pomoc takiemu choremu czlowiekowi nalezy okreslic przyczyne choroby poprzez analize skutkow(choroba sie rozwija,towarzysza jej rozne objawy czyli skutki). choroby ktore maja poczatek w psychice czlowieka sa to za zwyczaj choroby psychiczne,jednak moga w pozniejszym okresie stac sie przyczyna chorob fizycznych.pozatym na pytanie zadane przez ciebie cyt. "czy istnieja osoby zajmujace sie diagnoza i leczeniem chorob od strony psychiki""powiem ci ze,nie kazdy czlowiek moze zostac "dobrym" lekarzem i nie kazdy "dobry"lekarz umiejetnie leczy ludzi.powinnas rozwijac swoj talent indywidualnie nie zawsze korzystajac z "dosawiadczenia"wspolczesnej medycyny. jesli chcesz znac moje zdanie to nie szukaj ludzi ale "wiedzy"zacznij od freuda jesli chcesz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
rirra

Taro,

Proponuje przeczytanie ksiazki Dianetyka-wspolczesna nauka o zdrowiu umyslowym o ktorej wspominalam w temacie co ostatnio przeczytales/as.

Chorobami psychomatycznymi nz.choroby o podlozu umyslowym.

Okolo 70% wszystkich znanych medycynie chorob to choroby psychomatyczne.

Autor podaje 5 klas zaburzen psychomatycznych:

1.choroby zwiazane z zaburzeniami przeplywu plynow ustrojowych wywolane aberracja(odchylenie od normalnosci) mozna tu wyroznic 2 podgrupy:

a.zmniejszenie przeplywu(pospolite zaburzenia jak zaparcie i tak ciezkie jak artretyzm.)

b.zwiekszenie przeplywu(nadcisnienie tetnicze,biegunka,zapalenie zatoki kazdy inny stan fizyczny zwiazany z nadmiarem plynu ustrojowego).

2.Zaburzenia rozwoju fizycznego i wzrostu wywolane aberracja:

a.zahamowanie wzrostu,

zaburzenia powoduja:zahamowanie wzrostu(uwiad konczyny,skrocenie nosa,niedorozwoj ktoregos gruczolu,brak owlosienia)

b.nadmierny wzrost,

zaburzenia powoduja: przyrost dloni lub uszu,nadmiernie wydluzony nos,powiekszenie organow...

3.CHoroby wynikajace z predyspozycji,powstajacych w wyniku chronicznego bolu o charakterze psychomatycznym w okreslonej okolicy ciala.

-obejmuje choroby watroby,nerek,wysypki ,przeziebienia itd.

4,Choroby wynikajace z podtrzymywaniem zmian spowodowanych chronicznym bolem w danej okolicy.

-do tej kategorii mozna zaliczyc gruzlice,zapalenie spojowek,wszystkie jatrzace sie rany i wszystkie stany odporne na leczenie.

5.Choroby wywolane przez zawartosc nakazow werbalnych w engramach(kazdy moment mniejszego lub wiekszego ,,stanu nieswiadomosci''umyslu analitycznego ,ktory pozwala umyslowi reaktywnemu na rejestrowanie w tym momencie zbioru wrazen zmyslowych).

- obejmuje szeroki zakres stanow chorobowych,....ktore rowniez wynikaja bezposrednio z engramow,ktore dyktuja pojawienie sie lub koniecznosc choroby np:

,,Ty sie przeziebiasz",bola mnie stopy,itd.

 

 

Ksiazka jest interesujaca ,ukazala sie w polskim wydaniu ale moze byc jeszcze trudna do zakupienia.

Niedawno rowniez ukazala sie plyta dvd ,niestety nie ma jeszcze w wersji polskiej .Plytka w znakomtym skrocie przedstawia zakres dzialania terapii Dianetycznej.

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
maddlen

O wpływie naszej psychiki na nasze zdrowie pisze Louise L. Hay w swojej książce "Możesz uzdrowić swoje życie"

Jej główne przesłanie streszcza się w zdaniu: "Jeżeli tylko jesteś gotów uruchomić siły swojego umysłu, możesz wyleczyć się niemal z każdej choroby"

 

Autorka twierdzi, że nasze lęki, zazdrość, nienawiść,myśli, stan naszej psychiki wpływają znacząco na nasze zdrowie, możliwe, że coś w tym jest, choć ja tak całkowicie się z tym nie mogę zgodzić, ale napewno warto przeczytać książkę :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
koliber*
O wpływie naszej psychiki na nasze zdrowie pisze Louise L. Hay w swojej książce "Możesz uzdrowić swoje życie"

Jej główne przesłanie streszcza się w zdaniu: "Jeżeli tylko jesteś gotów uruchomić siły swojego umysłu, możesz wyleczyć się niemal z każdej choroby"

 

Autorka twierdzi, że nasze lęki, zazdrość, nienawiść,myśli, stan naszej psychiki wpływają znacząco na nasze zdrowie, możliwe, że coś w tym jest, choć ja tak całkowicie się z tym nie mogę zgodzić, ale napewno warto przeczytać książkę :)

zgadza się, no końcu umieściła nawet listę chorób i powiązanie do stanu emocjonalnego, psychicznego. Nie mam jej obecnie w BB, więc nie przytoczę niestety nic konkretnego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
maddlen

Np. według autorki przyczyną raka jest - głęboka rana, długo utrzymująca się uraza. głęboko skrywana tajemnica lub żal zżerający od środka. Noszenie w sobie nienawiści. "po co to wszystko?"

Edited by maddlen

Share this post


Link to post
Share on other sites
koliber*
Np. według autorki przyczyną raka jest - głęboka rana, długo utrzymująca się uraza. głęboko skrywana tajemnica lub żal zżerający od środka. Noszenie w sobie nienawiści. "po co to wszystko?"

nie umiejętność wybaczenia :)

Tego jt znacznie więcej w tej książce tara, więc jeśli cie to interesuje sięgnij po nią ;-)

Edited by koliber*

Share this post


Link to post
Share on other sites
rirra

Vivien napisala:

 

,,... Przykład: wokół osoby chorej naraz wszyscy skaczą, troszczą się o nią i interesują. Choroba wiele też moze usprawiedliwić. To oczywiscie często podświadome działanie, ..,,

 

Ten proces rowniez dokladnie opisuje autor Dianetyki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Jaga_Wiedzma

Ja to mam na co dzień w domu z chorym ojcem. Jest chory i już i to jest dobre usprawiedliwienie

Share this post


Link to post
Share on other sites
Duszołap
Jak można w najprostszy sposób pomóc chorej osobie? Niedawno w wiadomościach mówili o studentach, ktorzy przebierają się w śmieszne stroje i chodzą do szpitali, abi bawić się z dziećmi. Szczerze mówiąc, wierzę, że może to pomóc, ale nie jestem lekarzem i nie wiem czy pomoże z choroby wyleczyć, ale przynajmniej pomoże komuś. Pozdrawiam

 

Słyszałeś pewnie o Fundacji Dr Clown.

 

Jestem świeżo upieczoną uczestniczką tego forum ezoterycznego. Szukam potwierdzenia swoich poglądów dotyczących psychicznego podłoża chorób u ludzi. Wielokrotnie zauważyłam, że różnorodne choroby zaczynają się w sferze psychicznej. Dopiero później przybierają formę fizyczną i obejmują nasz organizm. Chciałabym zapytać, czy istnieją osoby zajmujące się diagnozowaniem i leczeniem chorób od strony psychiki. Ukończyłam kurs bioenergoterapii, ale niestety jest to według mnie zbyt powierzchowne traktowanie choroby. Chciałabym pomóc ludziom chorującym, "wchodząc" w ich przeżycia psychiczne i naprawiając ich stan od tej strony (w taki sposób można by zapobiec wielu stanom chorobowym). Czy istnieją w Polsce kursy dotyczące takiego ujęcia choroby? Co w ogóle myślicie na ten temat?:

 

Piszesz o profilaktyce. Ja myślę, że niestety, skoro całkiem sporo ludzi bagatelizuje objawy czy też dobrowolnie się truje (dajmy na to papierosy, alkohol), nie udaje się do lekarza na kontrole, badania krwi i tak dalej, to trudno by ich było skłonić do zapobiegania chorobom poprzez przepracowywanie emocji - czasami z terapeutą. Wymaga to więcej czasu i przede wszystkim wysiłku i chęci ze strony pacjenta, a wiadomo; czas pędzi, świat pędzi, trzeba łyknąć tabletkę i lecieć za nim, nie marnować czasu.

Jednakowoż teoria zapewne przemówi do ludzi otwartych. Ciekawa jestem, czy masz jakąś teorię dotyczącą powstawania chorób kobiecych? Nadżerka, nowotwór macicy, piersi? Jeśli złe emocje powodują generalnie powstawanie nowotworu, to dlaczego lokuje się on właśnie tam, nie gdzie indziej?

Bo co do grzybicy pochwy na przykład to wiem, że niebagatelne znaczenie przy powstawaniu ma stres i nerwy. Dlatego bywa nazywana chorobą współczesnych kobiet..

 

Po tej sesji z pania psycholog choroba sama ustapila. Lekarka powiedziala nawet, ze jeszcze nigdy w zyciu sie z czyms takim nie spotkala. Choroba byla w zaawansowanym stadium, termin operacji ustalony a ja nagle sie wyleczylam. Sama. To bylo naprawde niesamowite i do tej pory nie mialam nawrotow choroby i jakos jestem pewna, ze nigdy nie bede miala :icon_smile2:

 

Są rzeczy na niebie i ziemi... :icon_wink:

To wspaniale, że udało Ci się wyzdrowieć. A Twoje świadectwo może pomóc innym. :ok2:

 

Vivien01 - życzę ojcu zdrowia i pogody ducha.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Jaga_Wiedzma

Dzięki, mam nadzieję, że zmieni podejście ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
doty
Wielokrotnie zauważyłam, że różnorodne choroby zaczynają się w sferze psychicznej. Dopiero później przybierają formę fizyczną i obejmują nasz organizm.:

 

 

tara a w drugą strone? .... kiedy bol fizyczny jest wypierany psychiką ???

 

cos takiego przeszlam na wlasnej osobie.... z jednej strony udawalo mi sie przez dlugi czas , wlasnie wypierac bol fizyczny przez wmawianie ze nic mi nie jest.... skonczylo sie zle , do tego stopnia ze wyladowalam w szpitalu....

gdybym wczesniej zaakceptowala bol fizyczny i skonsultowala z odpowiednim lekarzem do tego by nie doszlo....psychika potrafi wiele

Share this post


Link to post
Share on other sites
tara

"Tara możesz napisać czy kurs bioenergoterapii spełnił Twoje oczekiwania?"

 

Nie do końca. WIem, że energie obejmują również sferę psychiczną. Niestety nie było to dla mnie przekonujące. Myślę, że nasza dusza potrzebuje przepracować konkretne problemy i oczyszczenie aury nawet na subtelnych poziomach, to ciągle za mało. Ja osobiście nie chciałabym, żeby ktoś "za mnie" odrobił lekcje, które mam do przerobienia. Wolę zrobić to sama. Dlatego bioenergoterapia jest przydatna, ale bardzo powierzchowna. Dla mnie zbyt płytka i nie wymaga wielkiej współpracy osoby chorej. Oczyszczanie, doenergetyzowanie i wypełnianie luk energetycznych, to ciągle za mało. Według mnie najważniejsza jest praca samodzielna. Ja chciałabym tylko móc pomóc w identyfikacji problemu - którego często chorzy sobie nie uświadamiają, zdiagnozować chorobę i ustalić przyczynę. Nie chcę tylko usuwać skutków - to za mało.

Share this post


Link to post
Share on other sites
tara
Wspaniale tę tematykę opisuje Caroline Myss w "Anatomii duszy".

 

Hmmm choroba tkwi w naszym umyśle ale nie tylko. Ważna jest również odpowiednia dieta, np. wiele chorób wywołują bakterie albo grzyby.

 

Czytałam tę książkę i szukam nauczyciela w tym kierunku w Polsce. Może kogoś znacie?

Bakterie, grzyby, wirusy nie są groźne dla wszystkich w tym samym stopniu. Od czego to zależy? Od naszego stanu (także psychicznego) oraz od tego, czego potrzebuje na obecnym etapie nasza dusza. Co o tym sądzicie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Stella_

Tara,

co do bioenergoterapii masz zupełną rację. Troszkę czasu mi zajęło zrozumienie tego prostego faktu. Za każdym razem, gdy było źle, biegłam do energoterapeutki, po jakiś złoty środek, aby mnie "cudownie" uzdrowiła - jednocześnie nie słuchając jej zaleceń (jakoś tak jednym uchem wpuszczałam, drugim wszystko wypuszczałam). Wizyta pomagała, na bardzo krótko. Dopiero jak zaczęłam sama poszukiwać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania; jak trochę poczytałam i zaczęłam wsłuchiwać się w siebie, to okazało się, że miałam te wszystkie odpowiedzi podane jak na tacy już dawno temu :) Ale musiałam sama do nich dojść, musiało mnie jakoś "olśnić", abym uznała je za prawidłowe.

Share this post


Link to post
Share on other sites
tara
nie umiejętność wybaczenia :)

Tego jt znacznie więcej w tej książce tara, więc jeśli cie to interesuje sięgnij po nią ;-)

 

Znam tę książkę. Dziękuję.

Share this post


Link to post
Share on other sites
tara

Gwiazdko, ja również bywałam u bioenergoterapeutów. Niewiele mi pomagało, bo nie przepracowałam problemu. Po wizycie ciągle nie wiedziałam, co mam robić, zeby sobie pomóc. Zaczęłam medytacje i wówczas wychodziły rzeczy do przepracowania. Jak widać, jeszcze dużo mam do zrobienia. Chciałabym jednak móc pomagać innym, a bioenergoterapia jest dość popularna. Pomagałam kiedyś pewnej znajomej, która zdecydowała się na zabiegi bioenergoterapii. Kiedy w czasie zabiegów zaczęłyśmy rozmawiać, okazało się, że ona nie potrzebuje pracy z energią lecz rozmowy... Kiedy zaczęła mówić, opowiadać, wyszło szydło z worka. Widziałam, że jest już w takim stanie, że nie umiem jej pomóc. Mogłam tylko być przy niej i udzielić jedynej rady - WYBACZENIE. Myślę, że dzięki temu (bo probowala wybaczyć) łatwiej jej było odejść... Nie, nie było mi smutno, bo ODESZŁA W POKOJU! Bóg przyjął ją do siebie, wróciła do domu. Dlatego wiem, że nie uleczenie jest najważniejsze. Najważniejsze jest, aby pomóc przepracować emocje!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Stella_

Tara,

podążasz w prawidłowym kierunku. Tak się składa, że moja terapeutka ma podejście holistyczne do człowieka - uczy uzdrowienia fizycznego i duchowego. Dotykała mnie tylko dwa razy: na początku, aby sprawdzić, czy moje ciało jest zdrowe i po kilku-kilkunastu wizytach, gdy od kilku dni bolał mnie żołądek, aby sprawdzić, czy nie ma zmian na poziomie biochemii. Na samym początku dostałam dietę z ogólnym wyjaśnieniem, jakie produkty są dla mnie wskazane a jakie muszę koniecznie wyeliminować, następnie tłumaczyła mi prawa wszechświata, przekładając na język psychologii (żadnej ezoterii - czysta psychologia + fizyka kwantowa). Od niej dowiedziałam się o bezwarunkowej akceptacji, o afirmacjach, o wybaczeniu, o kumulowaniu się emocji w ciele, itp itd. Mam wrażenie, iż doskonale potrafi wyczuć, co w danym momencie człowiek jest w stanie przyjąć. Gdyby zaczęła mi wtedy prawić o czakramach czy medytacji (zamiast klasycznej medytacji zaleciła mi medytację tańcem), mogłabym nie zrozumieć.

 

Ty również mogłabyś być taką bioenergoterapeutką - doradcą życiowym :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
tara

Gwiazdko, nawet nie wiesz, jak bardzo bym chciała... Jestem jednak jeszcze za słaba, niewiele wiem... Dlatego szukam nauczyciela, który poprowadzi mnie tą ścieżką... Gdybyś wiedziała o kimś takim, daj proszę znać:-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
kj_visage

Mam! Znalazlam! "MOŻESZ UZDROWIĆ SWOJE ŻYCIE" Louise l.Hay

Share this post


Link to post
Share on other sites
koliber*
Mam! Znalazlam! "MOŻESZ UZDROWIĆ SWOJE ŻYCIE" Louise l.Hay

Maddlen, już wspominała o tej książce. A Tara wspominała, że ją zna :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
kj_visage

Uuups, nie zauwazylam. Przyznam, ze nie czytalam wszystkiego...

Share this post


Link to post
Share on other sites
tara

Dzięki Koliber, widzę że jesteś czujny:ok:

Niestety nie ma zbyt wielu publikacji dotyczących takiego podejścia do choroby. Najchętniej zgłosiłabym się do kogoś na staż lub bezpłatne praktyki w tym zakresie. Jeśli znacie kogoś takiego, będę wdzięczna za info!

Share this post


Link to post
Share on other sites
koliber*

Nie wiem, ale może mogłabyś spróbować sie zgłosić do Ewy Foley. Jeśli nie ona, to może zna kogoś godnego polecenia taro.

Share this post


Link to post
Share on other sites
tara

Dziękuję Ci Koliber, ale to nie te progi. 300 PLN za weekend zajęć - to nie dla mnie. Ale naprawdę, WIELKIE DZIĘKI!

Share this post


Link to post
Share on other sites
koliber*
Dziękuję Ci Koliber, ale to nie te progi. 300 PLN za weekend zajęć - to nie dla mnie. Ale naprawdę, WIELKIE DZIĘKI!

Wiem, ale mi chodziło o samą rozmowę z nią czy kogoś nie zna. Kogoś kto jt bliżej ciebie np.Nie myslalam od razu o zajęciach. A wydaje mi się, że spróbować i zagadać możesz ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
rirra

Doty napisala:

,,..cos takiego przeszlam na wlasnej osobie.... z jednej strony udawalo mi sie przez dlugi czas , wlasnie wypierac bol fizyczny przez wmawianie ze nic mi nie jest.... skonczylo sie zle , do tego stopnia ze wyladowalam w szpitalu....

gdybym wczesniej zaakceptowala bol fizyczny i skonsultowala z odpowiednim lekarzem do tego by nie doszlo....psychika potrafi wiele ..,,

 

Przenigdy nie mozna wmawiac sobie ze nie ma czegos co wlasciwie istnieje.Ciala,umyslu nie da sie oszukac nawet poprzez stosowania pozytywnych sugestii.Szkodzimy sobie tym jeszcze bardziej gdyz wprowadzamy falszywe informacje do banku pamieci i nasz kopmuter czyli umysl staje sie zasmiecony coraz bardziej.

Zredykowac bol mozna tylko poprzez dotarcie do jego centrum i odtwarzanie go tyle razy az somatyka zacznie sie zmniejszac i osiagnie rezultat calkowitego zaniku.

 

Ktos wczesniej napisal o sztuce wybaczania.Niekoniecznie jest to recepta na nasze dolegliwosci.Czesto jest tak ze niby wybaczylismy a bol jednak pozostaje.Tylko konfrontacja i wyrzucenie co lezy na sercu uwolni nas od ciezaru, ktory ukryty dzwigamy wewn siebie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
kaffka
Najprostszym przykładem (a przeze mnie obserwowanym) są kłopoty z woreczkiem żółciowym i wątrobą w przypadku zadawnionych żalów, niewypowiedzianych emocji. Innym przypadkiem jest choroba serca w przypadku silnego powiązania z życiem doczesnym (zbytniego przejmowania się nim) i odejścia od życia duchowego. Mogłabym tu podać więcej przykładów, ale nie są one poparte opinią innych autorytetów.

 

A ja chciałabym spytać... Czym może być w takim razie spowodowana postępująca utrata wzroku? Ciekawi mnie, jak można na to spojrzeć inaczej. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Stella_
A ja chciałabym spytać... Czym może być w takim razie spowodowana postępująca utrata wzroku? Ciekawi mnie, jak można na to spojrzeć inaczej. :)

 

Wg Louise Hay:

"oczy symbolizują możność widzenia jasno przeszłości, teraźniejszości, przyszłości.

- astygmatyzm: Kłopoty z własnym "ja". Obawa w realnym postrzeganiu siebie.

-choroby oczu: obawa przed tym, co widzimy w własnym życiu

- jaskra: nieprzejednana odmowa wybaczenia. Presja długo noszonych w sobie urazów. Przytłoczenie tym wszystkim

- zaćma: niezdolność do patrzenia z radością w przyszłość. Czarnowidztwo"

Share this post


Link to post
Share on other sites
kaffka

A to mam jeszcze pytanie - musi być w takim razie różnica w dalekowzroczności i krótkowzroczności. Co może oznaczać?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Stella_
A to mam jeszcze pytanie - musi być w takim razie różnica w dalekowzroczności i krótkowzroczności. Co może oznaczać?

 

Krótkowzroczność - "Obawa przed przyszłością"

Dalekowzroczność - "Obawa przed teraźniejszością"

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dahut

Gwiazdko, a czy mogłabyś podpowiedzieć mi coś o chorobach zakaźnych? W każdych bądź razie aktualnie nie choruję, ale jakiś czas temu sporo udało mi się przez taką chorobę zepsuć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Stella_
Gwiazdko, a czy mogłabyś podpowiedzieć mi coś o chorobach zakaźnych? W każdych bądź razie aktualnie nie choruję, ale jakiś czas temu sporo udało mi się przez taką chorobę zepsuć.

 

Z logicznego punktu widzenia można stwierdzić, iż choroby zakaźne atakują, gdy osłabiony jest nasz system immunologiczny przez stres czy niewłaściwą dietę, niehigieniczny tryb życia. Jeśli zaś chodzi o stronę bardziej ezoteryczną to mam nadzieję, że te artykuły będą Tobie przydatne:

Wojna w naszym organizmie. Rozwój i Świadomość

Wojna w Tobie Rozwój i Świadomość

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dahut
Z logicznego punktu widzenia można stwierdzić, iż choroby zakaźne atakują, gdy osłabiony jest nasz system immunologiczny przez stres czy niewłaściwą dietę [...]
Takie coś właśnie zaszło, sesja, koniec semestru, stres i dojadanie byle czego w przerwach między nauką.

 

Przeczytałam na razie artykuły, dość pobieżnie, ale widzę w nich pewne prawidłowości. Wieczorem przestudiuję je bardziej.

 

Bardzo Ci dziękuję za naprowadzenie na lekturę :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
sosnowiczanin
"Tara możesz napisać czy kurs bioenergoterapii spełnił Twoje oczekiwania?"

 

Nie do końca. WIem, że energie obejmują również sferę psychiczną. Niestety nie było to dla mnie przekonujące. Myślę, że nasza dusza potrzebuje przepracować konkretne problemy i oczyszczenie aury nawet na subtelnych poziomach, to ciągle za mało. Ja osobiście nie chciałabym, żeby ktoś "za mnie" odrobił lekcje, które mam do przerobienia. Wolę zrobić to sama. Dlatego bioenergoterapia jest przydatna, ale bardzo powierzchowna. Dla mnie zbyt płytka i nie wymaga wielkiej współpracy osoby chorej. Oczyszczanie, doenergetyzowanie i wypełnianie luk energetycznych, to ciągle za mało. Według mnie najważniejsza jest praca samodzielna. Ja chciałabym tylko móc pomóc w identyfikacji problemu - którego często chorzy sobie nie uświadamiają, zdiagnozować chorobę i ustalić przyczynę. Nie chcę tylko usuwać skutków - to za mało.

 

masz taki pogląd, ze istnieja jakieś lekcje, które trzeba odrabiać, problemy które trzeba rozwiązywać.

 

To pogląd zupełnie inny od mojego - wcielenie które jest teraz, jest jednym z setek innych. Problemy więc które są teraz, wcale nie muszą mieć źródła w tym tym wcieleniu. Oceniam, że istotne są zwłaszcza ostatnie 2, może trzy.

Jak tu więc w takiej sytuacji w ogóle myśleć o psychologicznym rozwiązaniu problemu, skoro przyczyna obecnego konfliktu zaczęła się może nawet kilka wcieleń temu ? ba, może nawet istoty które brały udział w tym teatrze zmieniły już swoje towarzystwo, ale zostały z tymi rolami wyznaczonymi przez ich subtelne ślady w umyśle.

 

Dlatego dobre jest pracowanie ze swoim wnętrzem bez zbytniego analizowania

tego co się dzieje, nie ma się co przywiązywać - są to rzeczy równie realne jak sen 5 nocy temu. Np. w praktyce 9 oddechów oczyszczających

wizualizuje sie opuszczający ciało czarny, brudny dym (jest to dośc powszechna wizualizacja). Uznaje się >wewnętrznie<, że są to wszystkie przeszkody, klątwy, negatywności. zbiorczo.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
fatimma

to ja tez bym cos chciala sie dowiedziec wiec choroby ktore mnie interesuja

krotkowzrocznosc od 6 klasy podstawowki .. tam wyczytalam ze to obawa przed przyszloscia (ale skad ).. co jesli wada jest wrodzona ?

moze cos wiesz na temat.

problemy z zebami, nerki, serce, tarczyca, histyrucyzm,otylosc, watroba - jakie maja podloze te choroby ... i przedewszystkim czy jest mozliwosc calkowitego wyleczenia sie z kazdej choroby.

omdlenia, zmiany nastroju samopoczucia na zmiane pogody - skad to wszystko sie bierze

wymienilam choroby z ktorymi spotykam sie w moim otoczeniu.jesli chodzi o omdlenia(nie czesto ) to dotycza mnie .. ehhehhe i nawet lekarze nie wiedza od czego sa wiec stawiam na podloze psychiczne

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Stella_

fatimma

 

Zachęcam Cię do zdobycia książki Louise Hay i Caroline Myss. Jestem jednak zdania, że takie ezoteryczne czy też psychologiczne podejście do chorób powinno stanowić jedynie albo i aż UZUPEŁNIENIE wobec kuracji prowadzonej przez dobrego lekarza; powinno być traktowane jako taka podpowiedź :) Może pomóc również zapobiegać :)

 

Sama też się próbowałam kiedyś "leczyć" samą ezoteryką. Jako, że miałam taki okres w życiu, kiedy myślałam, że moje zdrowie się samo naprawi, dzięki afirmacjom i olejkom eterycznym... A było coraz gorzej, dlatego teraz przestrzegam przed takim myśleniem i zalecam holistyczne podejście do własnego zdrowia.

 

Nawet ezoteryka zwraca uwagę, że lepiej zapobiegać niż leczyć; że jeżeli są już zmiany na poziomie biochemii (czyli badania potwierdzają istnienie choroby), to należy się leczyć z pomocą lekarza.

Od siebie mogę dodać, iż na poziomie fizycznym możemy zapobiegać chorobom poprzez właściwy styl życia, a zwłaszcza odpowiednią dietę. Istnieje masa artykułów w Internecie odnośnie tego, co szkodzi sercu, nerkom czy wątrobie.

Moja energoterapeuta wychodzi z założenia, że nie ma takiej choroby, której nie można wyleczyć. Ja nie mam własnego zdania.

 

Oto, co pisze na temat poszczególnych organów Louise Hay:

Choroba ma swój początek w umyśle? Rozwój i Świadomość

Edited by Stella_

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Stella_

Jeżeli chodzi o zapobieganie od strony energetycznej, oto wskazówki:

 

"Wszystko, co żyje, pulsuje energią, która wypełniona jest informacją. (...) Naukowcy przyznają, że ludzkie ciało wytwarza energię, ponieważ produkuje ją żywa tkanka. Twoje ciało fizyczne otoczone jest polem energetycznym. Pole to, rozpościerające się na szerokość ramion, przebiega wzdłuż całego ciała fizycznego. Jest ośrodkiem informacji i bardzo czułym systemem postrzegania, poprzez który nieustannie komunikujemy się z otaczającym nas światem. Jest ono czymś w rodzaju świadomej energii, która wymienia informacje z ciałami innych osób.

 

Pole energetyczne otacza nas i jest wypełnione energią emocjonalną, którą wytworzyły nasze wewnętrzne i zewnętrzne przeżycia, zarówno te pozytywne, jak i negatywne. Ta naładowana emocjonalnie energia oddziałuje na żywą tkankę naszego ciała. W ten sposób biografia, czyli przeżycia, z których składa się nasze życie, staje się naszą biologią.

 

Doświadczenia powodujące powstanie energii emocjonalnej obejmują przeszłe i obecne związki, zarówno osobiste, jak i zawodowe, głębokie i traumatyczne przeżycia, wspomnienia oraz przekonania i postawy, łącznie z przekonaniami natury duchowej i przesądami. Emocje związane z tymi doświadczeniami zostają wprowadzone do układu biologicznego ludzkiego ciała i uczestniczą w budowaniu struktur komórkowych, które następnie wytwarzają odpowiadający im rodzaj energii.

 

(…) Każda myśl przepływa przez nasz organizm i wywołuje jego fizjologiczną reakcję. Niektóre myśli są jak głębokie wstrząsy powodujące zmiany w całym ciele. Strach np. oddziałuje na wszystkie układy ciała. Sprawia, że żołądek się kurczy, rytm bicia serca staje się przyspieszony i oblewasz się potem. Natomiast myśl przepełniona miłością może zrelaksować całe ciało. Część myśli jest płytka, a sporo nieuświadomionych. Wiele myśli nie ma dla nas znaczenia i przepływa przez ciało niepostrzeżenie, nie pozostawiając po sobie wyraźnych śladów. Jednak wszystkie świadome myśli (a także liczne nieuświadomione) powodują biologiczne zmiany.

 

Wszystkie myśli, bez względu na swoją treść, pojawiają się w organizmie najpierw jako energia. Te, które zawierają ładunek emocji i mają psychiczne lub duchowe znaczenie, wywołują reakcje biologiczne utrwalające się w pamięci komórek. W ten sposób - powoli, stopniowo, dzień po dniu - bieg naszego życia kształtuje naszą fizjologię.

 

Narastające zmęczenie, które powoduje przytępienie umysłowe i emocjonalne, jest oznaką, że na poziome energii, w ciele, dzieje się coś niedobrego. Większość ludzi nie uważa zmęczenia za symptom choroby, gdyż nie czuje bólu. Poprzez wyczerpanie, którego nie likwiduje nawet dłuższy sen, ciało stara się powiedzieć, że jest „energetycznie" chore. Poważne potraktowanie tej informacji może zapobiec chorobie.

 

Także depresja świadczy o tym, że dzieje się coś złego. W świecie medycznym uważa się ją za zaburzenie emocjonalne i psychiczne. Jednak przedłużająca się depresja często poprzedza chorobę. W języku energii depresja oznacza nieświadome wyrzeczenie się energii lub inaczej - siły życiowej. (…)

 

Stwierdzenie, że biografia staje się biologią, oznacza jednak, że sami uczestniczymy w powstawaniu choroby. Bardzo ważne jest odpowiednie zastosowanie tej wiedzy, przy czym podstawową zasadą jest nieobwinianie osoby badanej o wywołanie schorzenia. Ludzie rzadko powodują choroby świadomie. Dolegliwość powstaje zazwyczaj w rezultacie jakiegoś zachowania lub nastawienia, o którym początkowo nie sądzimy, że może mieć negatywny wpływ na nasze zdrowie. Dopiero gdy ból zmusza nas do zmiany podejścia, zaczynamy rozumieć, że nasze myśli pełne lęku lub goryczy są substancją trującą. Powtarzam, wszyscy mamy negatywne uczucia, jednak nie wszystkie one wywołują choroby. Aby choroba się rozwinęła, emocja negatywna musi się stać dominująca. Uświadomienie sobie, że taka negatywna myśl jest szkodliwa i mimo to pozwolenie na jej dalszy rozwój – przyspiesza zmiany w ciele. Możesz np. wiedzieć, że powinieneś komuś wybaczyć, lecz ze względu na uczucie przewagi, jakie daje Ci gniew, wolisz tego nie robić. W ten sposób zwiększa się prawdopodobieństwo choroby, gdyż rezultatem negatywnej obsesji jest zawsze utrata energii. Przekazywanie energii do przeszłości przez rozwodzenie się nad bolesnymi wydarzeniami pozbawia ciało mocy i sił życiowych i może doprowadzić do choroby (…)

 

Medycyna energetyczna jest filozofią holistyczną, która uczy, że sami jesteśmy odpowiedzialni za własne zdrowie, a co za tym idzie -w dużej mierze odpowiadamy także za powstanie choroby. Mówi ona, że możemy uczestniczyć w leczeniu, pracując nad sobą jednocześnie na emocjonalnym, psychicznym, fizycznym i duchowym poziomie. Wyleczenie nie jest tym samym, co uzdrowienie. Oznacza uzyskanie kontroli nad fizyczną dolegliwością lub jej zahamowanie. Fizyczne wyleczenie nie znaczy jednak, że wyleczone zostało emocjonalne i psychiczne podłoże choroby. W takim przypadku możliwy i prawdopodobny jest jej nawrót. Leczenie jest procesem biernym, w którym pacjent przekazuje odpowiedzialność za siebie lekarzowi i przepisanej przez niego terapii. Nie stawia czoła wyzwaniu i nie walczy o odzyskanie zdrowia. Uzdrawianie natomiast jest aktywnym i wewnętrznym procesem, który wymaga przeanalizowania swojego podejścia, swoich wspomnień i przekonań, z zamiarem uwolnienia się od negatywnych wzorców.

 

Analiza wewnętrzna nieuchronnie prowadzi do oceny swojego życia w świecie zewnętrznym, do przyjrzenia się i zaakceptowania prawdy o sposobie wykorzystywania w nim własnej energii. Wiedzie także do zmian, które w przyszłości pozwolą używać jej do wyrażania miłości, wiary w siebie i zachowywania zdrowia.

 

Fragment pochodzi z „Anatomii duszy” Caroline Myss.

Edited by Stella_

Share this post


Link to post
Share on other sites
dab

skoro forum ezoteryczne proponuje kurs aury kazda rzecz ma swoja aure czlowiek tez i w zaleznosci od jej kolorow mozna wywnioskowac jaki jest czy bedzie chory i co go trapi... dla glodnych wiedzy Jak zobaczyc aurę milego studiowania i treniowania przed lustrem :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Queen

Doskonały temat! Cieszę się, że się tym zajęłaś, że szukasz, że się uczysz. Cieszę się z wielu powodów-

1) Mogę zostać Twoją pierwszą pacjentką- dotyczy to mnie osobiście w całej rozciągłości, co potwierdzili mi lekarze medycyny kilku specjalności, w tym kardiolog.

2) Nareszcie zobaczyłam człowieka, który chce żyć i działać dla innych. W tym wydaniu ezoteryka jest najciekawsza i najpiękniejsza... Ale także staje się nareszcie użytkowa.

3) Dzięki takiej postawie rzeczywiście wielu może skorzystać nie tylko fizycznie i osobiście. To może zadziałać jak katalizator na wszelkie dobre emocje, które też w sobie nosimy, a nie pozwalamy im dojść do głosu, bo zostaniemy wysmiani, znów oszukani, okradzeni wewnętrznie... A tymczasem okazuje się, ze dzięki nim możemy leczyć najpierw siebie, ale w konsekwencji i innych.

Chcę Ci powiedzieć jeszcze jedną rzecz- jestem pewna, że Ci sie uda, bo podchodzisz do sprawy świadomie i odpowiedzialnie, a przy tym wiem, ze masz motywację.

Czego serdecznie Ci zyczę i trzymam kciuki.

Tylko nam nie zniknij, pisz tu do nas.

Dziękuję też pozostałym, którzy podzielili sie wiedzą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Aramea

owszem, istnieje coś takiego jak autosugestia. Jeśli będziesz wmawiać sobie depresję, dołować się i płakać w kącie, to się doigrasz. Ale jeśli będziesz wmawiać sobie guza mózgu, to wcale nie znaczy, że Ci wyrośnie ;) Podłoże chorób w psychice? Tak! Ale raczej tych czysto psychosomatycznych

Share this post


Link to post
Share on other sites
dewi

tez zgłaszam sie jako pacjentaka na ochotnika... bardzo fajnie ze sie chcesz zająć od tej strony tym wszystkim. napewno pomożesz wielu ludziom...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Megi123

Witam, jesli ktos zna sposob na pozbycie sie choroby badz dolegliwosci od strony psychicznej chetnie z nim porozmawiam. Dodam ze bardzo mi na tym zalezy. Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)

Edited by Megi123

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lillith

ja też się zgłaszam :) byłam już u kilku lekarzy i miałam robione różne badania i w wynikach wychodzi wszystko ok .. ale problem jest i nadal pozostaje pomimo róznych zabiegów.

Zwróciłam się z pytaniem do znajomego jasnowidza ( potem potwierdziło mi to kilku innych ) że mój problem chorobowy wynika z psychiki i w niej jest podłoże .... że muszę przepracować ten problem, uporać się z nim i wtedy objawy choroby znikną ... ale nie wiem jak się za to zabrać :( także jestem BARDZO chętna :))))

Share this post


Link to post
Share on other sites
karo-lina

A macie może jakiś pomysł skąd biorą się dolegliwosi ze skórą, coś w rodzaju przewlekłej nawracającej wysypki, której nikt nie umie jednoznacznie zakwalifikowac? Ja coś takiego mam i słyszałam już takie diagnozy jak łuszczyca, atopowe zapalenie skóry, alergia, trądzik i nic mi nie pomaga. Na jakiś czas przechodzi i wraca ostatnio na dłoniach i stopach oraz twarzy, głowie. Jest bardzo dokuczliwe:/

Share this post


Link to post
Share on other sites
agaaga

czytam właśnie ciekawą książkę "Diagnostyka karmy" Łazariewa, wszystkim zainteresowanym tematem polecam

Share this post


Link to post
Share on other sites
manalena
Jednakowoż teoria zapewne przemówi do ludzi otwartych. Ciekawa jestem, czy masz jakąś teorię dotyczącą powstawania chorób kobiecych? Nadżerka, nowotwór macicy, piersi? Jeśli złe emocje powodują generalnie powstawanie nowotworu, to dlaczego lokuje się on właśnie tam, nie gdzie indziej?

 

 

choroby piersi - dawanie pierszeństa innym, odmawianie sobie, nadopiekuńczość, apodyktyczność;

 

 

pochwa, zapalenie - złość na partnera, poczucie seksualnej winy, karanie siebie;

prostata - problemy z męskością, psychiczne lęki osłabiające męskość, poddanie się, presja seksualna, poczucie winy i starzenia się;

 

Myślę że są to problemy damsko-męskie, u kobiet przeświadczenie np. że seks jest grzechem, tabu etc.

Tu się kłania m.in. 2 czakra...

Edited by manalena

Share this post


Link to post
Share on other sites
manalena
A macie może jakiś pomysł skąd biorą się dolegliwosi ze skórą, coś w rodzaju przewlekłej nawracającej wysypki, której nikt nie umie jednoznacznie zakwalifikowac? Ja coś takiego mam i słyszałam już takie diagnozy jak łuszczyca, atopowe zapalenie skóry, alergia, trądzik i nic mi nie pomaga. Na jakiś czas przechodzi i wraca ostatnio na dłoniach i stopach oraz twarzy, głowie. Jest bardzo dokuczliwe:/

 

Tak najogólniej to może brak samoakceptacji, kompleksy, problem z wyrażaniem siebie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
manalena

A z tym wzrokiem to warto się wziąć do roboty, ja też ostatnio mam lekką wadę wzroku. Czytałam że noszenie okularów nie zapobiega i nie leczy a tylko pogłębia problem. Co nie znaczy że nie należy z nich korzystać jeżeli istnieje taka konieczność, ale jest mnóstwo ćwiczeń na wzrok np. trataka i sporo książek na ten temat takie jak: joga dla oczu. Polecam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Jaga_Wiedzma

Ajurweda jest dobra, ale jednak... Przy niektórych wadach bez okularów po prostu się nie widzi

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lex
A macie może jakiś pomysł skąd biorą się dolegliwosi ze skórą, coś w rodzaju przewlekłej nawracającej wysypki, której nikt nie umie jednoznacznie zakwalifikowac? Ja coś takiego mam i słyszałam już takie diagnozy jak łuszczyca, atopowe zapalenie skóry, alergia, trądzik i nic mi nie pomaga. Na jakiś czas przechodzi i wraca ostatnio na dłoniach i stopach oraz twarzy, głowie. Jest bardzo dokuczliwe:/

Ja miewam takie "alergie" - raz na jakiś czas wywali mi coś w rodzaju wysypki na całej nodze itp. ... testy wyszły chyba trochę dziwnie, alergolog w końcu zasugerował, że alergie również mogą wystąpić na tle nerwowym...

 

A z tym wzrokiem to warto się wziąć do roboty, ja też ostatnio mam lekką wadę wzroku.

Ano, przydało by się :P Interesująco brzmi palming, tylko się jakoś zabrać ciężko... ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
karo-lina

Lex

też mi się wydaje, że to ma duży wpływ, bo u mnie problemy pojawiają się w sytuacjach megastresowych - ostatnio zauważyłam, co nie zmienia faktu, że jest to strasznie dokuczliwe:/

Edited by karo-lina

Share this post


Link to post
Share on other sites
pkrl1979

Witam,

 

czy ktos ma kontakt z uzytkownieim "tara", ktory ow watek zalozyl?

 

Pzdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
syberia

widzę, że wątek "umarł", ale przeglądałam swoje karteluszki i dorzucę parę groszy od siebie(tzn. nie tyle od siebie, co zacytuję fragment książki. prosze wybaczyć, że nie podam ani autora ani tytułu, ponieważ jakiś czas temu dostałam ten wydruk bez adnotacji z jakiego źródla pochodzi). rzecz się tyczy kobiet, tzn. jak problemy(często nieświadome) moga mieć przełożenie na fizycznośc kobiety. od razu dodam, że o ile podpunkt mówiący o problemach z miesiączkowaniem jestem w stanie przyjąc do wiadomości, to dalsza część...jest dla mnie zbyt kontrowersyjna, trudna do przełknięcia...

 

„Zaburzenia miesiączkowania.

Krwawienie miesięczne to objaw kobiecości, płodności, skłonności do przyjęcia. Kobieta jest podporządkowana temu rytmowi. Musi się do niego dostosować z wszystkimi ograniczeniami. Mówiąc o dostosowaniu się, dotykamy centralnego problemu kobiecości – zdolności d całkowitego oddania się. Mówiąc o kobiecości, mamy na myśli asadę żeńskiego bieguna świata, nazywaną np. przez Chińczyków jin, którą wg alchemików symbolizuje księżyc, wg psychologów głębi zaś – woda. Zasadę żeńską określa zdolnośc do przyjmowania. W I-Cing mówi się :tworzenie to domena męskości, przyjmowanie-kobiecości. Ten, kto przyjmuje, daje najwięcej.

Niepogodzenie się z własną kobiecością jest przyczyną większości zaburzeń miesiączkowania albo innych symptomów wynikających z seksualności. Zdolność do oddania się jest czymś trudnym, gdyż wymaga rezygnacji ze swojej woli, z dominacji własnego ego. Musimy coś ze swego ja ofiarować, poświęcić, oddać jakąś częśc siebie-podobnie jak wymaga tego od kobiety cykl miesięczny. Oddając swoją krew, kobieta oddaje pewną część swojej siły żywotnej. Miesiączka to namiastka ciąży i porodu. Jeśli kobieta nie pogodzi się z tą prawidłowością, odczuwa zaburzenia miesiączkowania i dolegliwości z tym związane.

Kobieta, która ma bolesne krwawienia, również boleśnie odczuwa fakt, że jest kobietą. Problemy z menstruacją wskazują zatem na istnienie problemów seksualnych, gdyż protest przeciwko oddaniu się, objawiający się zaburzeniami miesiączkowania, utrudnia też całkowite oddanie się w życiu seksualnym. Kobieta, która potrafi przeżywać orgazm całą sobą, traktuje również miesiączkę jako coś naturalnego. Orgazm jest namiastką śmierci, jak sen. Krwawienie też jest rodzajem umierania, gdyż obumiera i zostaje wydalona z organizmu tkanka. Umieranie jednak nie jest niczym innym, jak wezwaniem do wyzwolenia się z więzów swego ja i pozostawiena spraw własnemu biegowi. Śmierć zagraża tylko naszemu ego, nigdy człowiekowi jako takiemu. Kto kurczowo trzyma się swego ego. Odczuje śmierć jako walkę. Orgazm to jakby śmierć w miniaturze, gdyż również wymaga od nas oderwania się od swego ja. Jest to bowiem zespolenie dwóch biegunów-ja i ty- a to może nastąpić jedynie pod warunkiem otwarcia granicy swego ja. Kto uparcie trzyma się swego ja, nie przeżyje orgazmu. Wspólny mianownik śmierci, orgazmu i miesiączki to zdolność do oddania siebie, gotowość do poświęcenia części swego ego.

Osoby cierpiące na jadłowstręt psychiczny najczęściej albo w ogóle nie miesiączkują, albo mają zaburzenia w tym zakresie. Zbyt wygórowane jest ich roszczenie do dominacji(nad własnym ciałem), by mogły się z tym pogodzić(nieświadomie). Odczuwają lęk przed własną kobiecością, seksualnością, płodnością, macierzyństwem. Wiadomo skądinąd, że w sytuacjach budzących grozę i niepewność, w czasie katastrof, w więzieniach, obozach pracy i obozach koncentracyjnych szczególnie często następuje u kobiet zanik miesiączkowania(amenorea wtórna). Wszystkie te sytuacje bowiem z natury rzeczy nie sprzyjają „oddaniu się”, a raczej wymagają od kobiety, by była aktywna, potrafiła się przeciwstawić, sprostałą wyzwaniu, jakie stawia przed nią życie.

Jest jeszcze jeden aspekt-miesiączka jest przejawem zdolności do posiadania dzieci. Początek krwawienia kobieta przeżywa bardzo różnie pod wzgl. Emocjonalnym-w zależności od tego, czy chce mieć dziecko, czy nie. Jeśli chce, zaczynający się okres wskazuje je, że „znów się nie udało”. W takim przypadku kobieta przed i w czasie okresu odczuwa niedyspozycję i ma zły nastrój. Krwawienie jest bolesne.

Jeżeli kobieta boi się zajść w ciążę, oczekuje miesiączki z niecierpliwością, co z kolei może spowodować jej opóźnienie. Często krwawienie trwa wtedy bardzo długo, utrudniając pożycie seksualne. W zasadzie również menstruacja – może być stosowana jako instrument władzy, czy to w celu odmówienia seksu, czy to w celu wymuszania czułości i opieki. Na poziomie ciała miesiączką sterują współdziałające ze sobą hormony – żeński estrogen i męski gestagen. To współdziałanie odpowiada „seksualności na poziomie hormonalnym”. Jeśli „seksualność hormonalna” zostanie zakłócona, zakłócony zostaje cykl miesięczny. Tego rodzaju zaburzenia leczy się z trudem, podając hormony, gdyż są one jedynie materialnymi odpowiednikami męskiej i żeńskiej części duszy. Wyleczenie może nastąpić dopiero w wyniku pogodzenia się ze swoją rolą wynikającą z płci.

 

Problemy z zajściem w ciążę.

Problemy związane z ciążą świadczą zawsze o odrzuceniu dziecka. Posiadanie dzieci to jeden z tematów, poddaje się ono bardzo silnej ocenie, w związku z czym nieświadoma „nieuczciwość” przybiera formy cielesne. Poronienie na przykład świadczy o tym, że kobieta chce pozbyć się dziecka, jest to akt nieświadomej aborcji. W formie łagodniejszej odrzucenie dziecka przejawia się nudnościami, wymiotami. Ten symptom występuje szczególnie u kobiet bardzo delikatnych i szczupłych, gdyż ciąża powoduje u nich znaczny przybór hormonów żeńskich. Ale właśnie u kobiet słabo identyfikujących się z własną płcią ten (hormonalny) atak kobiecości wywołuje lęk i chęć obrony, co manifestuje się mdłościami i wymiotami. Powszechnie oczekiwaniu dziecka towarzyszy –obok radośći- odrzucenie. To zresztą całkiem zrozumiałe zważywszy, że dziecko oznacza diametralną na ogół zmianę dotychczasowego trybu życia i przyjęcie na siebie odpowiedzialności, która początkowo napawa lękiem. Jeśli kobieta nie upora się z tym konfliktem w swojej psychice, daje on o sobie znać na poziomie ciała.

 

Zatrucie ciążowe.

Objawy zatrucia to nadciśnienie tętnicze, białkomocz, skurcze(rzucawka), nudności i poranne wymioty. Cały obraz choroby świadczy o bronieniu się przed dzieckiem i częściowo konkretnych, częściowo symbolicznych próbach pozbycia się go. Białko wydalane przez nerki jest bardzo ważne dla dziecka. Tracąc je, kobieta nie dostarczy go dziecku. Wydalając z siebie konieczny budulec, próbuje przeszkodzić we wzroście dziecka. Rzucawka odpowiada próbie pozbycia się dziecka(por.bóle porodowe). Wszystkie te stosunkowo częste symptomy sygnalizują opisaną wyżej sytuację konfliktową. Nasilenie i stopień niebezpieczeństwa pozwalają się zorientować, jak silna jest niechęć(podświadoma) wobec dziecka albo do jakiego stopnia matka musi się przemóc, aby zaakceptować dziecko. Póżne zatrucie(IIItrymestr) świadczy o tym, że nie tylko dziecko, ale i matka jest poważnie zagrożona. W tym stadium choroby znacznie zmniejsza się ukrwienie łożyska. Powierzchnia wymienna łożyska liczy dwanaście od czternastu m kwadratowych. W wypadku gestozy kurczy się do ok. siedmiu m kw, a przy ok. czterech i pół płód umiera. Łożysko jest narządem kontaktowym między matką a dzieckiem. Jeśli jego ukrwienie zmniejsza się, kontakt między matką a dzieckiem zamiera. Niewydolność łożyska prowadzi w jednej trzeciej przypadków do śmierci dziecka. Jeżeli nawet niemowlę przeżyje późne zatrucie ciążowe, najczęściej jest ono bardzo małe, niedożywione i wygląda jak starzec. Późne zatrucie ciążowe jest, ze strony organizmu, próbą uduszenia dziecka, przy czym i matka ryzykuje życiem. Za zagrożone gestozą medycyna uważa kobiety cierpiące na cukrzycę, chore na naerki i otyłe. Jeżlei spojrzymy na te trzy grupy z naszego punktu widzenia, okaże się, że wszystkie je łączy ten sam problem-miłość. Diabetyczki nie potrafią przyjąć miłości, a więc i dać miłości; chore na nerki mają problem z partnerstwej, a kobiety otyłe demonstrują, że brak miłości rekompensują sobie jedzeniem.

 

Poród i karmienie piersią.

Wszystkie problemy opóźniające lub utrudniające poród to próba zatrzymania dziecka, odmowa jego wydania. Ten odwieczny problem powtarza się po latach, gdy dziecko pragnie opuścić dom rodzinny. Mamy więc do czynienia z tą samą sytuacją, tyle że w innych okolicznościach. W czasie porodu dziecko opuszcza bezpieczne łono matki, by wyjść ku „niebezpiecznemu” światu. Lęk matki i chęć „zatrzymania” przejawia się również w ciężki, przedłużonym porodzie, zanim wreszcie uda się przeciąć pępowinę. Poród wymaga otwarcia się, by wypuścić jakąś część siebie, aby mogła ona stać się „ty”. Jeśli to się nie udaje następują komplikacje lub trzeba zastosować cesarskie cięcie.

Z odwrotnym problemem mamy do czynienia w przypadku porodu przedwczesnego, poprzedzonego często przedwczesnym pęknięciem pęcherza płodowego. To próba wyrzucenia z siebie dziecka

Gdy matka karmi dziecko piersią, nie jest to tylko zwykłe odżywianie, lecz coś więcej. Mleko matki zawiera przeciwciała, które chronią niemowlę przez pierwsze pół roku życia. Jeśli dziecko nie otrzymuje mleka matki, jest pozbawione tej ochrony. Poza tym nie ma kontaktu ze skórą matki, brak mu więc tej ochrony, jaką daje przytulanie. Jeśli matka nie karmi piersią, objawia brak gotowości do odżywiania go, chronienia, odpowiadania za nie całą sobą. Matki, które nie mają pokarmu, tłumią ten problem w sobie znacznie silniej niż te, które otwarcie przyznają się, że nie zamierzają karmić dziecka piersią.

 

Bezpłodność(niezdolnośc do zajścia w ciążę).

Jeśli kobieta nie zachodzi w ciążę, mimo że pragnie mieć dziecko, świadczy to albo o nieświadomym wzbranianiu się przed dzieckiem, albo o nieuczciwości motywacji. Nieuczciwą motywacją jest na ten przykład nadzieja zatrzymania przy sobie partnera dzięki dziecku lub odsunięcia na dalszy plan istniejących problemów z partnerem po przyjściu na świat dziecka. W takich przypadkach często ciało jest bardziej uczciwe i dalekowzroczne.

Również bezpłodność mężczyzny świadczy o lęku przed uwiązaniem i odpowiedzialnością, jakie niesie ze sobą przyjście na świat dziecka.”

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Stella_

autor to Dethlefsen T., tytuł: "Poprzez chorobę do samopoznania" :) Ciekawa jestem, czy ktoś ma doświadczenie w tej dziedzinie. Czy któraś z Was jakoś przepracowała problemy poruszane w tekście? I faktycznie np. przestała boleśnie miesiączkować?

Edited by Stella_

Share this post


Link to post
Share on other sites
syberia

o dzięki, Stella :) poszukam sobie tej książki.

co do przepracowania, to najpierw trzeba ustalić samemu ze sobą, że ten problem jednak jest(tzn.że przyczyna-po części- tkwi w samym człowieku), a to jest trudne...

ja się buntuję w sobie, coś mi zabrania uznać, że jednak jest ten trudny wewnętrzny konflikt. nie chcę tu opisywać co i jak, bo jednak to jest zbyt intymne, ale będę się starała przyjrzeć sobie...mimo tej wewnętrznej walki oporowej.

 

dodaję jeszcze to:

"Wykaz narządów i części ciała wraz z ich psychicznymi odpowiednikami:

Dziąsła – prazaufanie

Genitalia – seksualność

Jelito cienkie – przetwarzanie, analiza

Jelito grube – nieświadome treści, skąpstwo

Kolana – pokora

Kości – stałość, wypełnianie norm

Krew – siła życiowa, żywotność

Mięśnie – ruchliwość, elastyczność, aktywność

Nerki – partnerstwo

Nos – władza, duma, seksualność

Oczy – pojmowanie, poznanie, wgląd

Paznokcie – agresja

Penis – władza

Pęcherzyk żółciowy – agresja, złość

Plecy – prostolinijność

Płuca – kontakt, komunikowanie się, wolność

Pochwa – oddanie

Ręce – pojmowanie, umiejętnośc działania

Serce – zdolność do miłości, uczuciowość

Skóra – odgraniczenie się, normy, kontakt, czułość

Stawy – ruchliwość, elastyczność

Stopy – zrozumienie, stałość, zakorzenienie, pokora

Szyja – strach

Usta – zdolność przyjmowania

Uszy – posłuszeństwo

Wątroba – wartościowanie, światopogląd

Włosy – wolność, władza

Zęby – agresja, witalność

Żołądek – uczucie, zdolnośc przyjmowania" (T.Dethlefsen "Poprzez chorobę do samopoznania")

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Stella_

Poza tym tekst jest bardzo kontrowersyjny. Dlaczego niektóre kobiety, są bezpłodne choć bardzo pragną dziecka? Czytałam artykuł o kobiecie, która poroniła wiele razy, ale nie ustawała w próbach i teraz ma zdrową dziewczynkę. Ale z jedną kwestią można się zgodzić, przykładowo stres związany z lękiem, iż doszło do zapłodnienia, bardzo często powoduje opóźnienie miesiączki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Duszołap
Poza tym tekst jest bardzo kontrowersyjny. Dlaczego niektóre kobiety, są bezpłodne choć bardzo pragną dziecka? Czytałam artykuł o kobiecie, która poroniła wiele razy, ale nie ustawała w próbach i teraz ma zdrową dziewczynkę. Ale z jedną kwestią można się zgodzić, przykładowo stres związany z lękiem, iż doszło do zapłodnienia, bardzo często powoduje opóźnienie miesiączki.

 

W którymś z Wysokich Obcasów był wywiad z psychologiem czy seksuologiem... Chociaż powinnam była pewnie napisać psycholożką czy seksuolożką. ;) Pani odpowiedzialnością za bezpłodność częściowo obarczała ciśnienie, jakie te kobiety miały na dziecko, że tak to ujmę. Presja społeczeństwa, presja rodziny, presja "wdrukowana", pragnienie kontroli nad własnym ciałem i traktowanie ciąży jako kolejnego zadania... To też stres. Ta pani mówiła też, że gdy para, która się leczyła na bezpłodność, zaadoptowała dziecko - pani zaszła w ciążę. Kto wie, może już nie czuła nad sobą presji?

 

I też uważam, że jest to nieco kontrowersyjne, ale bardziej mi się rzuciło w oczy stwierdzenie, że "nie chce karmić piersią = nie chce chronić dziecka". Jeśli kobietę zaraz po porodzie czeka dodatkowy stres, związany z np. nieprofesjonalnym, niemiłym personelem szpitala, czuje się pozostawiona sama sobie, nie ma w nikim wsparcia, a położna i pielęgniarki tylko przystawiają dziecko do piersi i komentują "Co to za matka" - to pokarm się prawdopodobnie nie pojawi - i to nie z winy kobiety, podejrzewam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
syberia

ech, to wszystko się gdzieś zapętla, nie jest to "wina" jednego czynnika, ale jakiegoś całościowego splotu.

tekst jest ujęty tylko z jednego punktu widzenia - wewnętrznego konfliktu kobiety w kobiecie jako dawczyni-biorcy...i dlatego nie ukazuje całej istoty problemu. część-być może istotną, ale tylko część.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Stella_

Masz rację Duszołap, takie wyjaśnienie jest bardzo wiarygodne. Chociażby gdy niektóre kobiety chcą koniecznie zajść w ciążę jak najszybciej, kochają się ze swoim partnerem tylko dla tej ciąży, i okazuje się, że co miesiąc pojawia się miesiączka... A w momencie, gdy odpuszczą, zachodzą w ciążę :) To też bardzo popularna sytuacja:)

A z karmieniem piersią to też bardzo oskarżające; koleżanka pytała swojej położnej o depresję poporodową, to ta odparła, że kobiety, które jej doświadczają "są nienormalne, to wariatki". Presja bycia szalenie dzielną, wywierana na rodzącą kobietę, jest w naszym społeczeństwie bardzo silna.

Share this post


Link to post
Share on other sites
sosnowiczanin
Presja społeczeństwa, presja rodziny, presja "wdrukowana", pragnienie kontroli nad własnym ciałem i traktowanie ciąży jako kolejnego zadania... To też stres.

 

taki stres był od początku ludzkości, a jednak kobiety dawały sobie radę.

nie można płakać że jak jest stres to już masakr.

 

coś czyni nas odpornymi na to hmmm ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Duszołap
taki stres był od początku ludzkości, a jednak kobiety dawały sobie radę.

nie można płakać że jak jest stres to już masakr.

 

coś czyni nas odpornymi na to hmmm ?

 

A kto płacze? Są ludzie, którzy znoszą stres lepiej, są ludzie, którzy znoszą go gorzej. Mam koleżankę, która od podstawówki tak przeżywała każdą klasówkę, że wieczory przed egzaminem spędzała w łazience.

No i uważam, że sytuacja się zmieniła. Obecnie modne są porody rodzinne - czyli obowiązkowo facet na sali - wiele osób uważa, że to fanaberia i głupstwo, bo mężczyźni są tak delikatni, że po takich "widokach" (he, he) nie będą czuli pociągu seksualnego do kobiety. To jest jednak niejako powrót do porodów, w których istotne było wsparcie duchowe. Jest mnóstwo szpitali, w których porody są seryjne, a kobiety są pozostawione same sobie, bez rady kogoś doświadczonego, kto będzie umiał delikatnie i z sercem pomóc - jak choćby w przypadku braku pokarmu. Zdarza się, że kobieta nie może mieć przy sobie swojej położnej czy lekarza, którzy prowadzili jej ciążę - a którym ufa, i z którymi czułaby się zdecydowanie bardziej komfortowo, niż z dwoma lekarzami którzy po dobie porodu SN wysłali ją na cesarkę i kłócili się z rękami w jej brzuchu.

W zasadzie, to jest chore. Z jednej strony, ciąża to "stan błogosławiony", z drugiej dopust boży dla pielęgniarek które nie mogą pooglądać "Zbuntowanego Anioła".

Share this post


Link to post
Share on other sites
syberia

ha, jeśli chodzi o problemy tego typu dopiero od niedawna zdjęto zasłonę milczenia. co było kiedyś...cóż, pewno że kobiety dawały sobie radę, przynajmniej oficjalnie, bo głośno nie można było mówić, że "mam problem, nie daję sobie rady itp" w tej jakże delikatnej kwestii. poza tym żyło się w rodzinach wielopokoleniowych, gdzie miało się jako takie wsparcie ze strony doświadczonych kobiet mam, babć.

teraz wbrew pozorom kobieta trochę została pozostawiona sama sobie...wykazuje się na polu zawodowym, to i oczekuje się, że i na polu rodzinnym(w tym macierzyńskim) będzie sobie radzić doskonale. a z tym bywa różnie. brak wsparcia ze strony bliskich osób nie ułatwia sprawy. co nie znaczy, że chcę tu przedstawiać kobiety jako takie sierotki, co to zagubione w nowej sytuacji zupełnie bezradnie rozkładają ręce. tak czy siak kobiety sobie JAKOŚ radzą, bo czyż mają inne wyjście... owszem, są wypadki skrajne, ale tutaj nie o tym.

Share this post


Link to post
Share on other sites
nikita55

Dodam coś od siebie.

Najpierw z własnego doświadczenia.

Zatrucie ciążowe - mam jedną nerkę dużo mniejszą (coś wcześniej było o powiązaniach takich), w ostatnim tygodniu ciąży mój organizm szalał chudłam, tyłam po parę kilo dziennie. łzy mi same leciały nawet jak spałam. W końcu wykrzyczałam że nie chcę tego dziecka, mam już dosyć, żeby je ze mnie zabrali. Może to podświadomość/świadomość że nie jestem gotowa na dziecko ? Syn urodził się 5 dni później jako wcześniak/cesarka. Ma autyzm z cechami aspi. Dzisiaj Go kocham i jest moim największym skarbem. Wtedy się tego bałam.

Wzrok - w jakiejś książce przeczytałam takie zdanie : straciłem wzrok bo przeszkadzał mi dostrzegać bliskich i ich sprawy. Nie widziałem przyrody, natury. Widziałem tylko siebie.

Daje do myślenia prawda? Myślę , że chodzi tu o jakąś głębszą prawdę . PATRZYMY wszyscy, ale nie zawsze WIDZIMY. Zamknijcie oczy na kwadrans i tak poruszajcie się po domu. Zauważycie wyostrzenie innych zmysłów. Węchu, smaku, dotyku, słuchu. Patrzymy oczami - WIDZIMY wszystkimi zmysłami.

Astma/alergia . Moja znajoma lekarka uważa że za te choroby odpowiadają nerwy. Silna nerwica długo trwająca. Stany depresyjne, traumy.

Może zróbmy taką małą/dużą listę opartą na swoich doświadczeniach. Połączmy emocje z odczuciami fizycznymi.

 

1. Jak się złoszczę mam większą zgagę.

2. Jak się zdenerwuję mam atak duszności , czasami wszystko mnie swędzi.

3.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest carolinew86

Kochani może powiecie jakie wewnetrzne problemy uczucia czy jak to zwał moga odpowiadać za wade wzroku? Ja mam astygmatyzm krótkowzroczny

Share this post


Link to post
Share on other sites
nikita55
Kochani może powiecie jakie wewnetrzne problemy uczucia czy jak to zwał moga odpowiadać za wade wzroku? Ja mam astygmatyzm krótkowzroczny

 

Jak napisałam wcześniej ."....przeszkadzał mi dostrzegać bliskich i ich sprawy...".

A masz ochotę w ogóle komuś pomagać ? To nie jest zarzut/wyrzut tylko pytanie sprawdzające. Też jak Ty mam astygmatyzm i dużą wadę wzroku.

Zastanawiałam się nad sobą i dochodzę do wniosku, że w sumie to nie za bardzo obchodzą mnie sprawy innych. I jakoś nie specjalnie się nimi przejmuję. Może nie dotyczy to wszystkich (prócz męża i syna)reszta jakoś niespecjalnie mnie obchodzi. To jedna sprawa. Dalej idąc tym tropem to za taki stan odczuwania też coś odpowiada. Tylko co ? Poczucie krzywdy, żalu, złość, bezradność. Takie utknięcie w dołku.

Może ktoś dalej pomoże z tą interpretacją ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lex

Ja mam krótkowzroczność + chore oczy (co też pogorszyło wzrok). Bardzo mnie interesują sprawy innych, więc to nie to :P;) A tak poważnie, to ciekawe... ale ja bym się też nie upierał, że WSZYSTKO jest winą psychiki, akurat krótkowzroczność jest często dziedziczna (moi rodzice też mieli), a moja choroba oczu to pewnie też podłoże organiczne jednak.

Share this post


Link to post
Share on other sites
abery

Jeżeli chodzi o psychosomatyczne podstawy chorób polecam bioenergetykę Lowena oraz twórczość Reicha. Odkryli oni, że napięcia mięśniowe w ciele są wynikiem tłumionych emocji. Chroniczne blokady, w postaci napięć właśnie, powodują, że człowiek choruje, dotyczy to zarówno chorób psychicznych, jak i fizycznych, w tym raka, choroby serca itp. Jest bogata literatura na ten temat, sam posiadam jej część, niektóre książki w pdfach, mogę Ci przesłać.

 

Natomiast pomóc można właśnie rozpuszczaniem owych blokad (przez jogę lub medytację, ćwiczenia fizyczne, oddechowe, masaż, sport itd.), chodzi o to, żeby ciało stało się elastyczne, miękkie w ruchach, pełne życia, a nie sztywne, jak w przypadku osób silnie zaburzonych lub... starych - wg Lowena śmierć jest wynikiem totalnej sztywności ciała, braku energii w nim, a nie naturalną koleją rzeczy.

  • Super 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Successfull

ja jestem w stanie polecić tylko to co sam stosuję. Progresywna Relaksacja Mięśni Jacobsona - nazwa długa a technika prosta i skuteczna.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
abery

popieram Successfulla, progresywna relaksacja jest właśnie rozluźnianiem blokad mięśniowych. podobnie jak trening autogenny Schultza.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Successfull

a mam pytanie kto z Was (oprócz mnie) spotkał się z techniką psychotronicznego uzdrawiania i stosuje ją ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
abery

Successfull: ale jakie techniki psychotroniczne? Psychotronika to po prostu bardziej profesjonalne określenie ezoteryki...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Successfull

No tak, byłem mało konkretny. Chodzi mi dokładnie o psychotroniczne uzdrawianie metodą Evelyn Monahan - Metoda leczenia psychotronicznego według Evelyn Monahan

Opracowała ona własną metodę pracy z nadświadomością, w latach 90 wydano w polsce jej książkę (szukałem na allegro ale nie byłem w stanie jej kupić).

Kto może podzielić się swoim doświadczeniem z używania tej metody ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
befadka

Luise L.Hay w swoich książkach opisuje jaki wpływ mają choroby spowodowane nie wyrażaniem emocji i stanu psychicznego, jestem zafascynowana jej książkami i wiedzą na ten temat . Czytając i analizując to wszystko co przeczytałam stałam się wolna od wielu wielu chorób które mi towarzyszyły :-)

  • Super 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
befadka
Jak napisałam wcześniej ."....przeszkadzał mi dostrzegać bliskich i ich sprawy...".

A masz ochotę w ogóle komuś pomagać ? To nie jest zarzut/wyrzut tylko pytanie sprawdzające. Też jak Ty mam astygmatyzm i dużą wadę wzroku.

Zastanawiałam się nad sobą i dochodzę do wniosku, że w sumie to nie za bardzo obchodzą mnie sprawy innych. I jakoś nie specjalnie się nimi przejmuję. Może nie dotyczy to wszystkich (prócz męża i syna)reszta jakoś niespecjalnie mnie obchodzi. To jedna sprawa. Dalej idąc tym tropem to za taki stan odczuwania też coś odpowiada. Tylko co ? Poczucie krzywdy, żalu, złość, bezradność. Takie utknięcie w dołku.

Może ktoś dalej pomoże z tą interpretacją ?

 

 

W książkach Luise na wszystkie wady wzroku jest jedno ,prosto napisane , że nie chcemy czegoś widzieć w naszym życiu :-(

Share this post


Link to post
Share on other sites
abery

Befadka ma rację, Lowen też potwierdza, że takie rzeczy są wynikiem tego, że nie chcemy czegoś zobaczyć. Ja np. mam lekki problem ze słuchem, ponieważ wiele razy w życiu nie chciałem czegoś słyszeć i nawet nieraz zatykałem rękoma uszy.

 

Co do korekcji wad wzroku, polecam metody dr Batesa. Dzięki nim Aldous Huxley (i wielu mniej znanych) odzyskał wzrok.

Share this post


Link to post
Share on other sites
koliber*

Witajcie, a czy te ksiażkę można ściągnąc z netu?

Befadka ma rację, Lowen też potwierdza, że takie rzeczy są wynikiem tego, że nie chcemy czegoś zobaczyć. Ja np. mam lekki problem ze słuchem, ponieważ wiele razy w życiu nie chciałem czegoś słyszeć i nawet nieraz zatykałem rękoma uszy.

 

Co do korekcji wad wzroku, polecam metody dr Batesa. Dzięki nim Aldous Huxley (i wielu mniej znanych) odzyskał wzrok.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...