Jump to content
BezimiennyMag

"JA" nie istnieje.

Recommended Posts

BezimiennyMag

Udowodnij mi, że się mylę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag

Nie czepiając się za bardzo języka komunikacji i jego określeń. Patrzmy z perspektywy "JA" nie kwestii językowej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Erza

skoro nie istnieje "ja", to nie ma też "ty","my" etc. i wtedy nie byłoby nic

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag

Widzisz, bez obrazy ale to jest podejście na pępek świata - skoro nie ma "mnie" to nie ma nic. Właśnie, że to tylko świadczy o Twoim iluzorycznym mniemaniu "JA" - bardzo toksyczne z resztą.

 

Wszystko jest, nie ma "JA". Jest drzewo, spójrz na monitor jest, spójrz na ręce są - spójrz na siebie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Erza

nie ukrywam tego i nie obrażam się, bo egoistka ze mnie ;)

nie wiem czy moje mniemanie ja jest iluzją

ja - pojmuję jako jednostkę samodzielnie myślącą, niekoniecznie idealną, ale istniejącą, mającą wpływ na wiele rzeczy

 

zresztą ja się nie nadaję do takich rozmów ;P

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag

Masz wpływ na to, że Cie swędzi albo jak przypadkowo uderzy Cie auto to masz wpływ na to aby nie czuć bólu?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Erza

jak się podrapię, to przestanie mnie swędzieć, jednak na auto nie mam wpływu, siłą woli go nie zatrzymam

ból jest następstwem uderzenia, na to nie mam wpływu

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag

Masz wpływ na to, że się podrapiesz? jak?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Erza

no skoro mnie swędzi, to logiczne, że się podrapię

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag

No to tak - czyli to neguje Twoją wolną podrapania i rzekome "Ja wybieram" bo to nie Ty wybierasz tylko bo Cie swędzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Erza

a rozumiem, czyli jakbym się nie podrapała mimo tego, że mnie swędzi, to wtedy byłoby ok

ale dlaczego mam się poddawać swędzeniu ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Stradivas

Chodzi o to, że drapiesz się, bo Cie swędzi a nie dlatego, że rzekomo TY chcesz się podrapać :D

jest bodziec od ciała - mózg rejestruje - reaguje

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag

Jeżeli chciałabyś udowodnić "ej jednak mam wolną wolę i się nie podrapie" - to będziesz w błędzie bo to nie będzie efekt wolnej woli i iluzorycznego "JA" tylko bodźca z zewnątrz - "Nie podrapie sie bo udowodnie, ze mam wolną wolę" jednak to tylko udowadnia, ze jej nie masz tylko tego nie widzisz.

 

"JA" nie istnieje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag

Nie bierz to na ślepą wiarę, to prawda, która da się zweryfikować jednak nikt za nikogo tego nie zrobi.

 

Istnieje wszystko dookoła Ciebie, ale nie "JA". Masz błąd w programie bo myślisz że "Ja" = wszystko, życie toczy się własnym życiem. "JA" powoduje, że masz iluzoryczną kontrole ale taka naprawdę powoduje, że płyniesz pod prąd dlatego ludzie cały czas żyją w problemach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Erza

a to nie jest tak, że ludzie sami na własne życzenie ściągają problemy na siebie? swoim działaniem bądź biernością?

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag

Nie ma czegoś takiego jak problem. To, że coś nie leży w Twoim scenariuszu jaki umysł sobie wykreował jako dobre-złe, a odbiera to za negatywne chociaż przyszłościowo tak nie jest przez to robi się problem. Umysł traktuje i rozpoznaje problem ponieważ nie idzie po jego myśli - a tak naprawdę właśnie idzie tylko to idzie ponad jego rozumowaniem. To dość proste ale nie o tym mowa.

 

Skup się na "JA" - potrafisz znaleźć chodź cząstkę "JA" gdziekolwiek? Nie przytakuj mi i weryfikuj.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Erza

no nie wiem czy umysł sobie tak wszystko kreuje i kategoryzuje jako dobre czy złe, białe i czarne - społeczeństwo nam narzuca pewne zachowania

 

w sumie mogę powiedzieć, że człowiek sam narzucił "ja" w celu przypisywania sobie władzy nad światem

chrześcijanie wstawiliby tu Boga (jam jest ten... itd.)

nigdy się nie zastanawiałam nad "ja" tak dogłębnie

a zajęcia z filozofii na studiach przesypiałam ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag

Nie musisz nic posiadać aby to zobaczyć - skup spojrzenie na "JA". Spójrz na monitor istnieje, spójrz na ręce istnieją - spójrz na siebie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sejkus

"JA" nie istnieje

Udowodnij mi, że się mylę.

 

Może najpierw udowodnij, że masz rację?

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag
wszystko to istnieje

 

Skoro tak - pokaz mi gdzie istnieje "JA" - istnieje faktycznie czy są to rzeczy, z którymi się utożsamiasz ?

 

Może najpierw udowodnij, że masz rację?

 

Oczywiście, że mógłbym przedstawić szereg prawidłowości (cały czas to robie), ale to nie masz łapać intelektualnie. To trzeba zweryfikować - spojrzeć i zweryfikować.

 

Najprościej to się udowadnia, kiedy piszesz o swoim "JA" i forsujesz go. Suche fakty będą blokowane bo "JA" jako pasożyt mocno żeruje na człowieku i nie odda takiego żywiciela - nie tak łatwo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Erza

ja istnieje we mnie, jest mną, tworzymy integralną całość, ja bez ja nie mogę istnieć

Share this post


Link to post
Share on other sites
Stradivas
ja istnieje we mnie, jest mną, tworzymy integralną całość, ja bez ja nie mogę istnieć

 

Gdzie? W mózgu? Sercu? Głowie? Duszy? Gdzie masz "ja"? :)

Co uważasz za "ja"? Konkretnie.

Mówisz, że bez "ja" nie możesz istnieć. Spójrz na psa. Myślisz, że ma "ja" :D? Że jak chce jeść to jego 'ja' myśli, że chce jeść czy brzuch daje sygnał do mózgu, że zaczyna mu brakować jedzenia? A jednak istnieje, widzisz go, funkcjonuje, żyje.

 

Siedzisz teraz pewnie z ręką na myszce i przeglądasz strony. Automatycznie scrollujesz, zamykasz, przełączasz. TY, Twoje 'ja' myśli, że teraz zjedzie myszką na dół albo wróci na góre czy dzieje się to tak automatycznie, że czasem łapiesz się na tym, że 'NIE MYŚLISZ" co robisz? Odpowiedz sobie na to szczerze, bez żadnego łapania się różnych dziwnych rzeczy. Spójrz na to :).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Stradivas

Wszystko co jest wokół Ciebie istnieje. nawet krzesło czy biurko, przecież to widzisz. Powiesz mi, że do istnienia te rzeczy potrzebują "ja"? Nie, tak samo jak człowiek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
befadka
ja istnieje we mnie, jest mną, tworzymy integralną całość, ja bez ja nie mogę istnieć

 

"Ja " to etykietka którą dostajemy od ludzi i do której się przywiązujemy i zawłaszczamy a tak naprawdę nie jest nam do niczego potrzebne prócz zakwalifikowania ludzi i podziału na tych,tamtych co ułatwia bycie w systemie

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag
ja istnieje we mnie, jest mną, tworzymy integralną całość, ja bez ja nie mogę istnieć

 

 

Skoro "ja" istnieje w Tobie, to z czego sie składa "mnie" - dlaczego bez "ja" nie możesz istnieć spójrz?

Share this post


Link to post
Share on other sites
remedy

witam :)

 

czy chodzi Ci o tzw, Jednię?? wszyscy jesteśmy częścią wszystkiego..... i nalezy otworzyć tylko umysł.... :)

 

czas i przestrzeń to pojęcie względne... istnieje "tu i teraz" ... istnieje wiele "tu i teraz" ....

 

a tak poza tmy... weszłam na Twoją str. bezimiennymag.tk ... dlaczego podchodzisz do tego z takim brutalnym hardcorem, bez żadnych pozytywnych słów?? uważasz, że w ten sposób, po takiej dawce wulgaryzmów, wściekóści i wgl okrucieństwa, że tak to ujmę, dojdziesz do ludzi? a może np. Miłość to też iluzja??

 

bardzo interesujący temat :)

 

pozdrawiam serdecznie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Erza

łaaa tam :D

ja lubię swoje "ja" jak Wy uważacie, że go nie ma, to sobie uważajcie - szanuję to i rozumiem

może kiedyś w drodze oświecenia okaże się co tak naprawdę istnieje a co nie - teraz się nie będę spierać, bo akurat to nie jest najważniejsza rzecz w moim życiu

pozdrawiam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
befadka
może kiedyś w drodze oświecenia okaże się co tak naprawdę istnieje a co nie -

 

Dokładnie ;-) każdy ma swoją drogę i poznaje swoją prawdę wtedy kiedy sam chce i wtedy kiedy mu pasuje ;-)

 

 

BezimiennyMag dobry nauczyciel pomaga uczniom naprowadzić ich a nie mówi im co mają robić ;-) Każdy ma odkryć swoją prawdę bo Twoja nie koniecznie musi być najlepsza dla nich ;-)

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest sheina

jest pewna zasada - il ludzi ,tyle teorii. i tak się nie dowiemy, która jest właściwa i czy ma rację bytu. ot co.

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard

Istnieję tylko JA. WAS nie ma. Jesteście tylko wytworem mojej wyobraźni, Wy i cały "otaczający" mnie świat to tylko złudzenie, projekcja mojego umysłu potrafiącego wywołać złudzenia tak realne, że wszelkie bodźce dźwiękowe, świetlne czy dotykowe wydają się prawdziwe.W rzeczywistości Was nie ma i nigdy nie było, moje teraźniejsze "życie" jest tylko kolejną z symulacji, dzięki którym mogę wirtualnie doświadczać różnych sytuacji. Udowodnijcie mi, że się mylę, wytwory mojej wyobraźni :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag
witam :)

 

czy chodzi Ci o tzw, Jednię?? wszyscy jesteśmy częścią wszystkiego..... i nalezy otworzyć tylko umysł.... :)

 

czas i przestrzeń to pojęcie względne... istnieje "tu i teraz" ... istnieje wiele "tu i teraz" ....

 

a tak poza tmy... weszłam na Twoją str. bezimiennymag.tk ... dlaczego podchodzisz do tego z takim brutalnym hardcorem, bez żadnych pozytywnych słów?? uważasz, że w ten sposób, po takiej dawce wulgaryzmów, wściekóści i wgl okrucieństwa, że tak to ujmę, dojdziesz do ludzi? a może np. Miłość to też iluzja??

 

bardzo interesujący temat :)

 

pozdrawiam serdecznie :)

 

Jednia nie istnieje, jesteś częścią cyklu - to wszystko. To może być odbierane jako "jednia" ale podświadomie przekazujesz co innego.

 

Istnieje tu i teraz - owszem, istnieje wiele "tu i teraz" - może - fizyka kwantowa możne odpowie na to pytanie kiedyś. Skupmy się na "tu i teraz", które jest aktualnie "tu i teraz". Czy "tu i teraz" potrafisz stwierdzić "JA", nie ubierając to w mumbo-jumbo papkę ślinotoku co Ci na język przyjdzie? Czy tu i teraz możesz stwierdzić "JA" ?

 

 

 

 

łaaa tam :D

ja lubię swoje "ja" jak Wy uważacie, że go nie ma, to sobie uważajcie - szanuję to i rozumiem

może kiedyś w drodze oświecenia okaże się co tak naprawdę istnieje a co nie - teraz się nie będę spierać, bo akurat to nie jest najważniejsza rzecz w moim życiu

pozdrawiam :)

 

Spójrz na to jak Twoje "JA" odcina Twoje myślenie - tak zachowują się ludzie z "JA", "zostawcie mnie w spokoju i zostawcie mi tylko moje 4 ściany" - niewolnik swojego istnienia, Pana "JA". To nie my uważamy, że go nie ma. Prawda nie jest kwestią "uważania" - ona tam była, jest i będzie niezależnie od Twojego uważania. Okazać to się może w każdej chwili, skoro jest to prawdą można ją zweryfikować, skup sie na "JA" i zweryfikuj je w stosunku do doświadczeń, życia i rzeczywistości. No chyba, że się boisz i wolisz pozostać grzecznie pod butem - okej, ale zrób to świadomie. Prawda jest ważna sama w sobie, nieprawdaż?

 

 

Dokładnie ;-) każdy ma swoją drogę i poznaje swoją prawdę wtedy kiedy sam chce i wtedy kiedy mu pasuje ;-)

 

 

BezimiennyMag dobry nauczyciel pomaga uczniom naprowadzić ich a nie mówi im co mają robić ;-) Każdy ma odkryć swoją prawdę bo Twoja nie koniecznie musi być najlepsza dla nich ;-)

 

Pozdrawiam

 

Dziękuje za słowa uznania, ale nie ma "swojej prawdy". Prawda jest obiektywna niezależna od drogi, jedna droga może z nią łączyć, a druga omijać - jednak nie można sobie ustawiać prawdy ponieważ wyjdzie z tego gówno prawda. Nie można odkryć swojej prawdy, ponieważ prawda jest jedna szczególnie w tym wypadku kwestii "JA" - możesz podchodzić na różne sposoby oszukiwania siebie jednak oszukując siebie z czasem sama sobie uświadomisz "co ja robie?".

 

 

jest pewna zasada - il ludzi ,tyle teorii. i tak się nie dowiemy, która jest właściwa i czy ma rację bytu. ot co.

 

Prawda to nie teoria, wyżej to rozpisałem. Prosiłbym dawać mocne fakty, a nie rzucać zdanie typu "jesteś głupi bo tak" tylko jakoś to argumentować logicznymi faktami - trzymając się tylko i wyłącznie tematu "JA".

 

Istnieję tylko JA. WAS nie ma. Jesteście tylko wytworem mojej wyobraźni, Wy i cały "otaczający" mnie świat to tylko złudzenie, projekcja mojego umysłu potrafiącego wywołać złudzenia tak realne, że wszelkie bodźce dźwiękowe, świetlne czy dotykowe wydają się prawdziwe.W rzeczywistości Was nie ma i nigdy nie było, moje teraźniejsze "życie" jest tylko kolejną z symulacji, dzięki którym mogę wirtualnie doświadczać różnych sytuacji. Udowodnijcie mi, że się mylę, wytwory mojej wyobraźni :P

 

 

Istnieje tylko JA? - Gdzie, z czego ono się składa?

 

WAS nie ma - "JA" nie ma, jednak mózg kontrolujący ciało piszę.

 

Jesteście wytworem mojej wyobraźni. - Przypuśćmy ze wytwór Twojej wyobraźni wymsknie się spod kontroli i wbije Ci nóż w plecy, oj. Identyczny przypadek jest z "JA". Wpojone przekonania z pokolenia na pokolenie i z bodźców z zewnątrz powodują, że ludzie karmią potwora, dbają o niego, głaszczą i pieszczą, a na końcu on przejmuje kontrole zjadając swoją ofiarę po kawałku.

 

Wy i cały otaczający świat to tylko złudzenie - Powiedz to autu i kierowcy, który w Ciebie wjedzie.

 

Wszelkie bodźce dotykowe, dźwiękowe i świetlne są prawdziwe jednak "TY" nie, nie odczuwasz "TY" ale robot, mechanizm nie kontrolujesz tego.

 

Tak naprawdę nie ma co nic udowadniać ponieważ wyplułeś rzyg papki książkowej, która przyjałeś (oh god) za prawdę, a której nawet nie zrozumiałeś przekazu między wierszem jaki pokazuje, że to wszystko kończy się na tym, że nie ma "JA".

Share this post


Link to post
Share on other sites
befadka
BezimiennyMag dobry nauczyciel pomaga uczniom naprowadzić ich a nie mówi im co mają robić ;-) Każdy ma odkryć swoją prawdę bo Twoja nie koniecznie musi być najlepsza dla nich ;-)......

.....Dziękuje za słowa uznania, ale nie ma "swojej prawdy". Prawda jest obiektywna niezależna od drogi, jedna droga może z nią łączyć, a druga omijać - jednak nie można sobie ustawiać prawdy ponieważ wyjdzie z tego gówno prawda. Nie można odkryć swojej prawdy, ponieważ prawda jest jedna szczególnie w tym wypadku kwestii "JA" - możesz podchodzić na różne sposoby oszukiwania siebie jednak oszukując siebie z czasem sama sobie uświadomisz "co ja robie?".

 

Widzisz to było zdanie pułapka.To co czytamy tak odbieramy .Odebrałeś to tak jak przypuszczałam czyli chwalebnie potem wzięła górę wyższość nad ludźmi .Uważaj żebyś z tej góry nie spadł z hukiem ;-)

 

Wszyscy jesteśmy równi .Niema gorszych - lepszych tylko równi .

 

Szanując innych więcej byś zyskał .Znasz to powiedzenie odnośnie ludzi przebudzonych i usilnie nawracających innych ?

 

Anthony De Mello " Nie ucz świni śpiewać ,bo i czas stracisz a i świnia się zdenerwuje "

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag

Nie rozśmieszaj mnie "zdanie pułapka" jedynie w Twoim wyobrażeniu i trzymaj temat.

 

Za każdy komplement dziękuje, to się nazywa kultura osobista nie widzę w tym wywyższania sie (sic!)

 

Wszyscy jesteśmy równi - Co za bzdura, gdyby wszyscy byli równi nie byłoby tego co jest "tu i teraz". Nie rozumiesz zdania "wszyscy jesteśmy równi", pozwolę Ci to wytłumaczyć na (edit) przykładzie. Kiedy na świat przychodzi plankton (edit), który zamiast trzymać się tematu zaczyna swoje "JA" wylewać i snuć swoje wyimaginowane teorie, na świat przychodzi taki Bezimienny Mag i zachowuje harmonie we wszechświecie pokazując(edit)miejsce w szeregu. Wszyscy jesteśmy równi - Yin i Yang - owszem, kiedy za dużo ludzi ma w głowie pustkę przychodzi osoba, która ma coś w głowie - harmonia w każdym aspekcie. Ja rozumiem, że Ty z tym zostaniesz na całę życie i zaniesiesz to do grobu do kolejnych żyć, ale niektórzy właśnie chcą zobaczyć prawde, która jest niezależna od Twojego widzi-mi-się. Wszyscy są równi owszem, ale nie w Twojej bajce, które Ci narzuciło "JA".

 

Są gorsi i są lepsi, 1 - 1 = 0, harmonia. Nie jestem nawracającym, ani jakimś fanatykiem, to że ktoś może ubrać dosadne pismo w obrazę jest wynikiem tylko "JA" - skoro nie ma "JA" nie ma kogo obrazić.

 

a Anthonego De Mello to możesz w śmietnik wsadzić bo tutaj jest temat "JA", a nie rzucanie cytatami, o których nie masz pojęcia (edit).

 

I jeszcze raz pisze - Temat tylko i wyłącznie o "JA" każde odchodzenie jest roztrzepaniem i desperackim odsuwaniem się od prawdy, odwracanie się od niej. Jeżeli nie chcesz zobaczyć prawdy - okej! ale miej świadomość, że wybierasz życie niewolnika w niewidzialnym więzieniu - to wszystko.

Edited by caliah
Obrażanie innych użytkowników

Share this post


Link to post
Share on other sites
befadka

Bo to nie był komplement ;-) ha ha ha ha

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag

(edit)

 

Kontynuując jest ktoś wstanie udowodnić istnienie "JA" ?

Edited by caliah
Obrażanie innych użytkowników.

Share this post


Link to post
Share on other sites
peyotl

"interesujący " temat tyle , że na udowadnianiu czegoś czego nie ma, najbardziej zależy komuś wtedy jeśli jest wręcz przeciwnie. "Ja" jest tylko w świecie materii i będzie tak długo dopóki ten świat nas dotyczy, znika wtedy gdy mamy możliwość przebywania w świecie duchowości. Tego nie można wyjaśnić ponieważ ludzki umysł tego nie ogarnia przebywając większą część swojego istnienia w materialnym bycie. Jeśli ktoś choć raz miał okazje być w świecie duchowym wie o czym mowa. "Ja" w świecie materii jest związane z wolą człowieka i dzięki jej działaniu potrafi przenieść się w świat duchowości, gdzie "Ja" nie istnieje, ponieważ wszystko jest jednością w połączeniu, nawet cykle są jednością w wielości. Jednak tak jak pisałam wcześniej umysł człowieka nie jest w stanie tego ani wyjaśnić ani pojąć w zwykłym rozumieniu, można to tylko doświadczyć ale nie wyjaśnić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro
"JA" nie istnieje. - Udowodnij mi, że się mylę.

 

Witam... :)

 

Hmmm… ciekawe i intrygujące zarazem… ;)

- czy naprawdę myślisz ze da się to udowodnić… ??? wszak mowa jest o postrzeganiu Samego Siebie, a wiec ?

- jak można to komuś udowodnić skoro to jEGO postrzeganie… a wiec aby je zmienił to tylko On Sam by musiał tego dokonać… i to na sobie Samym.

- wkraczamy tu już w pojęcie Jażni, a zatem i naszej Świadomosci… wiec, skoro od dzieciństwa wpajano nam że nasze JA jest bardzo ważne bo i od niego zależne są nasze pragnienia i dążenia a zatem i decyzje to żadne „dowody” /zewnętrzne/ nie są w stanie tego zmienić…

- zmianę może dokonać tylko Praca nad Samym Sobą… czyli samopoznanie Siebie od wewnątrz… dopiero wejrzenie w głąb Siebie daje nam możliwość poznania i doświadczenia Tego co „niewidzialne”… a co wiąże się i niewątpliwie i z samym rozwojem duchowym.

- tak wiec… na Nic są czyjeś dowody gdyż ich nie „czujemy”, bo aby je poczuć to musimy Sami je wypracować i wdrożyć w Zycie sami je doświadczając.

- tak wiec pod tym względem jeśli coś mamy lub możemy „udowodnić” to tylko samemu Sobie… gdyż ta zmiana tyczy się zmiany /transformacji/ Świadomości… a tej może dokonać każdy tylko Sam za siebie. ;)

- nasze (ludzkie) JA, to Maski naszej Istoty, wiec aby się przekonać że to tylko maski to sami musimy je rozpoznać i zedrzeć aż do bólu w ciszy i głębi własnego Serca, własnej Duszy. Dopiero ta szczera postawa może tknąć w nas nowe siły, nowy Promień, nowy impuls aby to co było już nas nie trzymało /blokowało/ a dzięki temu byśmy mogli pójść dalej na swej drodze rozwoju.

 

To o czym mówisz że JA nie istnieje… jest dla przeciętnego śmiertelnika nie do pomyślenia, gdyż całe swe życie wiąże właśnie z własnym JA… a wiec dla niego, gdyby nie było JA to i nie byłoby jego Samego.

- rzecz tylko w tym, że JA to tylko pewien poziom świadomości… do którego jesteśmy bardzo przywiązani, a nawet można i powiedzieć że właściwie to przez niego zdominowani. A zrywanie masek tak naprawdę uwalnia naszą Istotę /można by rzec „naszego Ducha”/ właśnie od tego zdominowania i zniewolenia…. A wiec, skoro JA to tylko maski, to co jest Nami ???

- Nami jest prawdziwe Sedno naszej Istoty, a Ono wcale nie identyfikuje się z JA… a wręcz przeciwnie jest niejako jego drugą stroną medalu, co oznacza że identyfikuje się z „Całością Istnienia”… /Absolut, Bóg Stwórca, Universum, Natura itd/ a wiec wtedy nasze odczucia w zasadzie nie maja charakteru JA a raczej utożsamiają się z Całością Stworzenia a wiec maja charakter nie tyle osobisty ale przede wszystkim Ogólny czyli Całościowy… a skoro Całość to i Absolut jako Istnienie.

 

Podsumowując powiem tak… owszem JA nie istnieje, bo istnieje tylko dla pewnych szczególnych warunków przy których może zaistnieć… :) a to tylko dzięki temu iż te „szczególne warunki” ograniczają pełną zdolność widzenia, co w konsekwencji prowadzi do tego że żyjemy w iluzji poprzez pryzmat właśnie tEGO widzenia będącego naszym Matrixem… a które uznajemy za jedyne tylko dlatego że nie potrafimy wyjść „poza Siebie” gdyż trzymamy się własnych stereotypów(jak również narzuconych dogmatów) które jak „liny” trzymają Nas uwiązanych we własnych EGO-sidłach…

- zastanawiam się z czym można by to porównać ???

 

Hmm… może tak, Człowiek żyjący na Ziemi ulega złudzeniu że Ziemia jest płaska a Słońce krąży wokół niej bo i właśnie tak odbiera to jako „rzeczywistość”… ale wystarczy że zmieni swój punkt widzenia a wiec niejako wyjdzie poza ten Układ co może zrealizować lokując się na orbicie okołoziemskiej… i co się stanie ? nasze widzenie diametralnie sie zmienia gdyż poszerzają się nasze horyzonty widzenia które jesteśmy w stanie ogarnąć… i dopiero wtedy jesteśmy skłonni stwierdzić iż Prawda jest zupełnie inna bo ani Ziemia nie jest płaska, ani Słońce nie krąży wokół niej… i tak jest od wieków, dlaczego wiec widzimy/liśmy coś co nie jest prawdą ? ano dlatego że ulegamy złudzeniu naszego postrzegania które jak widać jest ograniczone do pewnych warunków istniejących na Ziemi. A wiec … mimo że oglądaliśmy Prawdę to jednak dostrzegaliśmy fałsz który lekkomyślnie uznawaliśmy za prawdę…. A wiec ? człowiek o ograniczonym widzeniu nawet w Prawdzie będzie widział tylko Fałsz…

 

- i TO samo czyli „ten sam efekt”, istnieje nie tylko co do „widzenia” ale i co do "horyzontów myślowych" a wiec i Świadomości… tzn. jeżeli będziemy się twardo trzymać tylko jednego punktu widzenia, to Nigdy nie poznamy Prawdy gdyż ta Prawda będzie zniekształcona właśnie poprzez pryzmat naszEGO punktu widzenia /stereotypy, dogmaty, uwarunkowania itp./ co w konsekwencji okaże się nasza Iluzją a wiec tylko fałszem który uznajemy za Prawdę…

 

- tak wiec żyjąc w świadomości EGO jesteśmy jak Ci którzy wierzą/yli w płaską Ziemię i krążące wokół niej Słońce, a kto wyjdzie poza ten stan(WJA) , dopiero wtedy będzie w stanie dostrzec to co do tej pory było niewidzialne…

- na Ziemi żyjemy tak jakbyśmy mieli zawiązane oczy /de Mello w "Przebudzeniu" określał to 'jakbyśmy żyli śniąc'/… a wiec nie widząc dobrze tego co dookoła/poza Ziemia/ skupiamy się wiec właśnie na Sobie i własnych zachciankach zdominowanych przez materię… Śmierć ciała jest właśnie momentem zdjęcia tej opaski, tego „skafandra” który przystosowywał Nas do życia w takich a nie innych warunkach tu na Ziemi, ale mimo że do jednych warunków nas przystosował to do innych niejako ograniczył... a raczej NIE !!! bo To my sami Go ograniczamy nie dopuszczając innej możliwości rozwoju…bo okazuje się że nasz skafander/ciało/ jest niejako „bioaktywnym komputerem” który działa tak jak Sami go zaprogramujemy / stąd WWWola/… lub wpłyną na Nas inne programy, a wszystko to jest tylko zależne od naszej wolnej woli, więc i zapewne od naszej szczerej intencji zależy czy nasze myśli będą czyste czy nie , czy rozwiniemy w Sobie tylko jeden Aspekt naszej Świadomości czy też sięgniemy po coś co jest wyżej, czy rozwiniemy tylko jedną półkulę mózgu czy też obydwie…

- skoro ponoć używamy tylko jedną półkule mózgu to odpowiedz jest prosta… dotąd rozwijaliśmy się tylko w jednym kierunku, być może przyszedł już czas aby to zmienić… :)

 

To by było na tyle z mojej strony i oczywiście moja wypowiedz jest tylko „moim zdaniem” wiec i nie ma na celu narzucania jej Nikomu… ani tym bardziej udowadniania czegokolwiek… :)

 

--- pozdrawiam... infedro :)

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard

Tak naprawdę nie ma co nic udowadniać ponieważ wyplułeś rzyg papki książkowej, która przyjałeś (oh god) za prawdę, a której nawet nie zrozumiałeś przekazu między wierszem jaki pokazuje, że to wszystko kończy się na tym, że nie ma "JA".

 

Miałem odpowiedzieć na cały Twój post, ale zmieniłem zdanie po przeczytaniu ostatniego akapitu. Nie ma sensu. Po pierwsze, "teoria" którą przytoczyłem, została wymyślona przeze mnie na poczekaniu, nie czytałem ŻADNEJ książki na ten temat. Być może Ty swoje mądrości zaczerpnąłeś z jakiejś książki i "wyłożyłeś" nam na zasadzie kopiuj - wklej bez żadnego przemyślenia. Nie oznacza to, że inni też tak robią. Po drugie nie uznaję tego za prawdę objawioną, pokaż mi, w którym miejscu tak napisałem? Twój sarkastyczny komentarz ukazuje tylko miałkość Twojego rozumowania i prawdopodobne problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Nie traktowałem mojego posta poważnie, miała to być tylko lekka dygresja od głównej dyskusji, powodowana ciekawością Twojej ewentualnej odpowiedzi. Po trzecie, Ty także niczego nie udowodniłeś. Jeśli nie potrafisz rozmawiać bez używania inwektyw jako argumentów, to po prostu nie wypowiadaj się. Twoje rozważania również można z powodzeniem uznać za pseudofilozoficzny bełkot, jednakże ja nie zjechałem Cię z góry na dół.

Edited by HellVard

Share this post


Link to post
Share on other sites
wikrap1
Masz wpływ na to, że Cie swędzi albo jak przypadkowo uderzy Cie auto to masz wpływ na to aby nie czuć bólu?

BTW: I tu akurat pomyłka, bo ból da się "wyłączyć" Są ludzie ,którzy to potrafią. Natomiast w kwestii swędzenia, to jak miałem gips na całym torsie, to jak swędziało, to radziłem sobie bardzo skutecznie siłą woli. Gdybym chciał, mógłbym się nie drapać, ale jeśli jest to fizycznie możliwe, to taka metodą preferuję.

 

Wracając do tematu, Cały wszechświat jest jedynie projekcją mojego, jedynego umysłu, a wszyscy ludzie wokół mnie są pozbawionymi uczuć "marionetkami", a wszystko, co mnie otacza jest snem pijanego hydraulika. Udowodnij, że jest inaczej :D

 

Moim zdaniem Nie warto zakładać, że Ja, lub ludzie wokół nie są/jest realne/ni. Takie myślenie jest dość depresjogenne i skoro już czujemy, być może iluzorycznie, że tu jesteśmy i możemy odczuwać, byćmoże iluzoryczne uczucia, to może warto z tej możliwości skorzystać, bo gdybym udowodnił Ci, że nie istniejesz i nie istnieje nikt wokół Ciebie i jesteś tylko bezmyślną marionetką a wszystko wokół Ciebie, to Theatrum Mundi a ty tak na prawdę nie masz na nic wpływu, to czy pozostałoby Ci coś poza samobójswtem? :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

Witam... :)

 

Szukając Siebie

Od tysięcy lat filozofowie próbują znaleźć odpowiedź na pytanie, czym jest świadomość…

 

Nie byłoby współczesnej wiedzy na temat działania mózgu, gdyby nie wynalazek encefalografu (EEG) w 1929 r. To dzięki niemu możliwe stało się badanie aktywności poszczególnych obszarów tej tkanki. Dziś, choć wiele wiadomo na temat, w którym miejscu tego najważniejszego organu znajdują się ośrodki np. ruchu czy mowy, wciąż nieznane są wszystkie jego możliwości. W programie BBC profesor Marcus du Sautoy z Oksfordu wyrusza w podróż do wnętrza własnego mózgu. Staje się królikiem doświadczalnym w niezwykłym eksperymencie współczesnej neurologii...

- Profesor przyjmuje lek, który paraliżuje jego ciało. Następnie mężczyzna zostaje uśpiony. Badania za pomocą rezonansu magnetycznego pozwalają ustalić dokładnie, które części mózgu wyłączają się, gdy zapada w śpiączkę.

- Du Sautoy poddaje się też eksperymentowi, w którym może spojrzeć na siebie z perspektywy kogoś innego.

- W kolejnym doświadczeniu zaczyna wierzyć, że znalazł się w ciele innego człowieka.

- Oderwany od własnej tożsamości, bierze udział w badaniu, które udowadnia, że każdą świadomą decyzję podświadomość podejmuje już kilka sekund wcześniej.

 

Jeśli „ Wolna Wola" jest kontrolowana przez podświadomość, to czy nasza świadomość i poczucie istnienia nie jest tylko wygodną fikcją...???

 

 

Dzisiaj w TV /Wt. 21.06.2011. / "Odnaleźć Siebie" BBC KNOWLEDGE godz. 21.oo.

żródło: kropka TV... :)

 

---polecam... infedro :)

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Veritas

Idźcie więc do klasztoru zamknijcie się na 20 lat i dojdźcie do wniosku, że ta pustka, którą się stajecie podczas medytacji to nie Wy. Ciało to Wy? Jak można być ciałem? jak można być myślami? Jak można być świadomością? Tutaj nie ma miejsca na subiektywizm. Macie swoją prawdę, która zaślepia Was i zjada po kawałeczku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard

Jeśli więc nie jesteśmy ciałem, myślą, ani świadomością, to czym? Duszą? A czym jest dusza?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Veritas

Nie ma JA ! Jest człowiek. Nic Ci nie da masturbowanie się tym, zrozumienie intelektualne, to trzeba zobaczyć. Po prostu spójrz to bardzo proste. Tu i teraz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard

Nie wiem, po co te aluzje o masturbacji, jeżeli jesteś niezaspokojony seksualnie, to nie musisz tego wylewać na forum. Nadal niczego nie wyjaśniłeś. Nie upieram się, że istnieje "JA", czymkolwiek miałoby to według Ciebie być. Chcę, żebyś mi wyjaśnił, co jest w takim razie. Jest człowiek - no widzę i co z tego? To tak, jakbyś powiedział - spójrz, to nie jest zwierzę! To pies (kot, ryba czy inny indyk). Czym jest w takim razie ten człowiek? Kawałem mięsa obdarzonym świadomością? Duszą?

Share this post


Link to post
Share on other sites
mademoiselle333

Witam, przyłączę się do dyskusji :)

 

Ja jest iluzją.

W tej chwili nie chodzi mi o ciało, umysł, które jak najbardziej istnieją.

Ja, czyli ten, kto ma wolną wolę, kontrolę nad życiem, jest obserwatorem, myślicielem itp. –

prawie każdy ma wersję tego czym jest :-)

Kim jesteś? Nie chodzi o to jaki jesteś. Nie.

Chodzi o to, kto taki jest.

Komu to wszystko przypisujesz?

Chodzi o ten punkt, przestrzeń, rdzeń (jakkolwiek by to nie nazwać) którym sądzisz, że jesteś.

Czym to jest?

Właśnie to ja nie jest prawdziwe, rzeczywiste.

Wokół kłamstwa dotyczącego "kogoś" buduje się jego rzekomy obraz.

Wystarczy popatrzeć i poszukać konkretnej odpowiedzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard
Witam, przyłączę się do dyskusji :)

 

Ja jest iluzją.

W tej chwili nie chodzi mi o ciało, umysł, które jak najbardziej istnieją.

Ja, czyli ten, kto ma wolną wolę, kontrolę nad życiem, jest obserwatorem, myślicielem itp. –

prawie każdy ma wersję tego czym jest :-)

Kim jesteś? Nie chodzi o to jaki jesteś. Nie.

Chodzi o to, kto taki jest.

Komu to wszystko przypisujesz?

Chodzi o ten punkt, przestrzeń, rdzeń (jakkolwiek by to nie nazwać) którym sądzisz, że jesteś.

Czym to jest?

Właśnie to ja nie jest prawdziwe, rzeczywiste.

Wokół kłamstwa dotyczącego "kogoś" buduje się jego rzekomy obraz.

Wystarczy popatrzeć i poszukać konkretnej odpowiedzi.

 

Co więc jest prawdziwe? Jeśli Ja nie istnieje, to co w takim razie istnieje?

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard

Ale czy wyzbycie się JA, to nie wyzbycie się samego siebie? Jeżeli wyprzemy się JA, to co pozostaje? Co konkretnie uważasz za JA?

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro
Jeśli więc nie jesteśmy ciałem, myślą, ani świadomością, to czym? Duszą? A czym jest dusza?

 

Witam... :)

 

- Hmm... myslę że juz odpowiedziałem na te wątpliwości /post 41/ :)

- rzecz tylko w tym, że JA to tylko pewien poziom świadomości… do którego jesteśmy bardzo przywiązani, a nawet można i powiedzieć że właściwie to przez niego zdominowani. A zrywanie masek tak naprawdę uwalnia naszą Istotę /można by rzec „naszego Ducha”/ właśnie od tego zdominowania i zniewolenia…. A wiec, skoro JA to tylko maski, to co jest Nami ???

- Nami jest prawdziwe Sedno naszej Istoty, a Ono wcale nie identyfikuje się z JA… a wręcz przeciwnie jest niejako jego drugą stroną medalu, co oznacza że identyfikuje się z „Całością Istnienia”… /Absolut, Bóg Stwórca, Universum, Natura itd/ a wiec wtedy nasze odczucia w zasadzie nie maja charakteru JA a raczej utożsamiają się z Całością Stworzenia a wiec maja charakter nie tyle osobisty ale przede wszystkim Ogólny czyli Całościowy… a skoro Całość to i Absolut jako Istnienie.

- i zgodnie z tym co powyżej uważam /na własny użytek/ że jesteśmy Świadomością oczywiście, która ma powiązanie z Dusza czyli jest również aspektem Duchowym Nas Samych...

- ale niestety Świadomość nie jest czymś stałym... ona tez ulega Rozwojowi /podobnie jak Rozum którego rozwojem jest wiedza/, a wiec Świadomość również "chce" sie piąć po szczeblach Rozwoju...

- tak wiec ze Świadomości EGO "chce" stać się czymś więcej !/np. LJA/... ale niestety sama wiedza nie jest czynnikiem wzrostu Świadomości, gdyż do tego potrzeba czegoś więcej, a wiec "doświadczania", i to doświadczania nie tylko w jednym aspekcie materialnym /ciało,rozum/ , ale również i duchowym/Duch, Dusza/co można zrealizować poprzez pracę z własna Duszą/Serce... która jest Naturalnym pomostem i łącznikiem miedzy jednym a drugim...

 

---pozdrawiam... infedro :)

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
mademoiselle333

Pytasz: co jest prawdziwe? Jak chcesz zrozumiec, zobaczyc (a to zupełnie coś innego niż wiedziec)

to musisz sam się o tym przekonac. Słowa to tylko słowa.

Weryfikuj.

To nie ma być wiara, która opiera się na niewiedzy, czy braku możliwości dostrzeżenia prawdy.

Tu chodzi o zrozumienie i zobaczenie tego jasno.

 

Hm… Istnieje to, co istniało.

Nie jest dla Ciebie oczywistym, że istnieje ciało, emocja, drzewo, ogółem wszystko, co Cię otacza?

Życie jest prawdziwe. Banalnie brzmi, prawda?

 

Zobacz, wokół iluzji ja kręciło się wszystko. Faktycznie może Ci się wydawac, że skoro nie ma Ja świat musi runąc...

 

ale tego ja nigdy nie było.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mademoiselle333

HellVard

Pisałam już o tym. Wiem, że wydaje się to dośc skomplikowane.

Lepiej się zrozumiemy, jeżeli napiszesz czym według własnego mniemania jesteś.

Wtedy podyskutujemy, czy napewno :)

 

Proste pytanie:

Kim jesteś?

Nie pytam o osobowośc, cechy, upodobania, życiorys, wierzenia, gust itd.

Pytam kogo tym określasz.

To Umysł? Ciało? Swiadomośc?

Jesteś jeszcze czymś innym?

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard

Kim jestem? No cóż, myślę, że po prostu istotą ludzką, efektem długotrwałej ewolucji. Jestem umysłem, świadomością, a nie ciałem, ale bez niego umysł nie mógłby samodzielnie egzystować. Wszystkie moje myśli, emocje, charakter i świadomość własnego istnienia mieszczą się w organicznym mózgu, jednak nie jestem mózgiem, raczej jestem w nim. W istnienie duszy nie wierzę, myślę, że po śmierci i obumarciu mózgu po prostu przestajemy istnieć. Hm, trochę trudno to wyjaśnić słowami :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
mademoiselle333
Kim jestem? No cóż, myślę, że po prostu istotą ludzką, efektem długotrwałej ewolucji.

Ok. Zakładając, że teoria ewolucji jest prawdziwa (też jestem jej zwolenniczką)

Jestem umysłem, świadomością,

Ok. Podrążymy temat.

Co czyni umysł Twoim? Masz nad nim kontrolę - nad emocjami, myślami?

Swiadomośc jest Twoja? Dlaczego? Jesteś świadomym umysłem? Tak?

W takim układzie zakładasz, że jesteś jakąś kombinacją :-). O, widzę, że w dalszej części zmieniasz zdanie…

Wszystkie moje myśli, emocje, charakter i świadomość własnego istnienia mieszczą się w organicznym mózgu, jednak nie jestem mózgiem, raczej jestem w nim.

Ciekawe. Jesteś w mózgu, umyśle? Świetnie. W takim razie zlokalizuj to "ja".

Skoro zakładasz, że jesteś to musi być to możliwe, prawda?

Znajdź to ja. Przeszukaj umysł. Czym w istocie jest to "ja"?

Nie umysłem? Nie mózgiem? Nie ciałem? Nie świadomością?

Patrz na swoje doświadczenia, mają coś z nim wspólnego?

Obserwuj.

Hm, trochę trudno to wyjaśnić słowami :)

Rozumiem o czym piszesz.:-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard

Ok. Podrążymy temat.

Co czyni umysł Twoim? Masz nad nim kontrolę - nad emocjami, myślami?

 

Nie zawsze. Czasem sam celowo o czymś pomyślę, a czasem myśli same do mnie przypływają, nie kontrolowane przeze mnie. Emocje również można czasem stłumić, al nie zawsze się to udaje.

 

Swiadomość jest Twoja? Dlaczego?

 

Dlatego, że nie odczuwam myśli i emocji innych ludzi, tylko swoje własne.

 

Jesteś świadomym umysłem? Tak?

 

Hm, chyba nie ma nieświadomych umysłów. Zakładając, że mówimy tylko o ludziach zdrowych, z chorymi psychicznie różnie bywa.

 

 

W takim układzie zakładasz, że jesteś jakąś kombinacją :-). O, widzę, że w dalszej części zmieniasz zdanie…

 

Dlaczego tak sądzisz?

 

Ciekawe. Jesteś w mózgu, umyśle? Świetnie. W takim razie zlokalizuj to "ja".

 

Niestety nie jestem takim specjalistą,żeby wiedzieć który konkretnie neuron odpowiada za nasze poczucie własnej świadomości ;)

 

Skoro zakładasz, że jesteś to musi być to możliwe, prawda?

 

Być może. Ale chyba nie łatwe.

 

Znajdź to ja. Przeszukaj umysł. Czym w istocie jest to "ja"?

 

Mogę szukać cały dzień. Będę znajdował myśli, emocje, wspomnienia. Nie wiem czy te szukanie JA ma jakiś sens. To tak jakbym szukał mojego pokoju, będąc wewnątrz niego ;)

 

Nie umysłem? Nie mózgiem? Nie ciałem? Nie świadomością?

Patrz na swoje doświadczenia, mają coś z nim wspólnego?

Obserwuj.

 

Chyba wszystko. Gdybym nie miał świadomości, to nie mógłbym doświadczyć niczego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
irek770801
Udowodnij mi, że się mylę.
- """ ?......"JA",no chyba ze "JA"nie istnieje :< ,bo jezeli tak to w takim przypatku nie bedziesz musial odpowiadac ;) Edited by irek770801

Share this post


Link to post
Share on other sites
mademoiselle333

Jedziemy dalej :)

 

Nie zawsze. Czasem sam celowo o czymś pomyślę, a czasem myśli same do mnie przypływają, nie kontrolowane przeze mnie. Emocje również można czasem stłumić, al nie zawsze się to udaje.

Czyli zakładasz istnienie ja, które ma wolną wolę, kontrolę, ale nie zawsze. Skoro masz władzę (celowo o czymś myślisz) to dlaczego ją tracisz?

To jak to jest: masz kontrolę, czy nie? Jak możesz stracic kontrolę nad czymś (piszesz, że nie udaje Ci się zapanowac nad uczuciami), co jest Twoje? To jest to Twoje tylko w określonych warunkach? Nie chcesz mieć kontroli nad życiem? Nie wierzę. Gdzie się w takim razie podziewasz, jak nie masz władzy nad myślami, czy uczuciami? Przecież to rzekomo Twój wytwór.

Powtórzę się : czym jesteś?

 

Dlatego, że nie odczuwam myśli i emocji innych ludzi, tylko swoje własne.

Piszesz o autonomii. Ok. Tylko kto tą rzekomą autonomię posiada?

 

 

Hm, chyba nie ma nieświadomych umysłów. Zakładając, że mówimy tylko o ludziach zdrowych, z chorymi psychicznie różnie bywa.

 

Pytałam w kontekście: ustalamy, czym jesteś. Pytałam o to, jak widzisz "ja", czy utożsamiasz się ze śwaidomym umysłem, a nie czy umysł jest świadomy. To różnica.

Podobna sytuacja w przypadku, gdzy piszesz, że nie jesteś ciałem – nie stwierdzasz, że ono nie istnieje.

Jestem umysłem, świadomością, a nie ciałem, ale bez niego umysł nie mógłby samodzielnie egzystować.

 

Dlaczego tak sądzisz?

Bo stwierdzasz, że jesteś umysłem i świadomością, a po chwili piszesz, że nie jesteś mózgiem.

 

 

Niestety nie jestem takim specjalistą,żeby wiedzieć który konkretnie neuron odpowiada za nasze poczucie własnej świadomości ;)

Spokojnie, nie ma potrzeby, żebyś się oddał jako królik doświadczalny do badań dośc… inwazyjnych :D w celu zlokalizowania tegoż neuronu (a raczej ich grupy). Chodzi o to, żebyś zobaczył z czym się utożsamiasz.

Nie dosłownie :)

 

 

Mogę szukać cały dzień. Będę znajdował myśli, emocje, wspomnienia. Nie wiem czy te szukanie JA ma jakiś sens. To tak jakbym szukał mojego pokoju, będąc wewnątrz niego ;)

Jesteś wspomnieniami? Jesteś emocją? Popatrz na emocje. Przecież nie są stałe. Pojawiają się i znikają. Myśli tak samo. Wspomnienia też nie są trwałe.

To dlaczego ciężko jest zdefiniowac ja? Jeżeli jesteś wewnątrz, to nie powinno być to najmniejszym problemem.

Tutaj jest pokój. Tylko nie ma tego, kto by w nim był. Nie schował do szafy.

Dlatego piszesz mi o emocjach itp. itd. a nie o tym kto je ma, kontroluje.

 

Chyba wszystko. Gdybym nie miał świadomości, to nie mógłbym doświadczyć niczego.

 

Prawda, że bez świadomości odczuwanie nie byłoby możliwe. Tyle, że stwierdzasz, że jest jakiś podmiot, który odczuwa. Odczucia są, pojawiają się. Ty nie decydujesz o nich. Podobnie jak nie decydujesz o czymkolwiek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard
Jedziemy dalej :)

 

 

Czyli zakładasz istnienie ja, które ma wolną wolę, kontrolę, ale nie zawsze. Skoro masz władzę (celowo o czymś myślisz) to dlaczego ją tracisz?

To jak to jest: masz kontrolę, czy nie? Jak możesz stracic kontrolę nad czymś (piszesz, że nie udaje Ci się zapanowac nad uczuciami), co jest Twoje? To jest to Twoje tylko w określonych warunkach?

 

Nie da się kontrolować wszystkiego, nie jesteśmy wszechwładni. Jeśli wsadzę rękę do ognia, to natychmiast odruchowo się cofnie. To przystosowanie ewolucyjne, mające nas chronić. Mógłbym na upartego trzymać tą rękę w ogniu, wyjąc z bólu, ale po co? Żeby udowodnić, że mam kontrole nad wszystkim? Niekontrolowane myśli to nasza podświadomość, żaden człowiek nie ma nad nią kontroli.

 

Nie chcesz mieć kontroli nad życiem? Nie wierzę. Gdzie się w takim razie podziewasz, jak nie masz władzy nad myślami, czy uczuciami? Przecież to rzekomo Twój wytwór.

Powtórzę się : czym jesteś?

 

Chyba każdy by chciał. Ale tak się nie da,życie byłoby wtedy zbyt proste, moja droga :)

Być może nie będę w stanie odpowiedzieć na pytanie czym jestem. A czym jesteś Ty? Możesz jasno to określić?

 

 

Piszesz o autonomii. Ok. Tylko kto tą rzekomą autonomię posiada?

 

Och, no ja. Przecież nie sąsiad z klatki obok.

 

Pytałam w kontekście: ustalamy, czym jesteś. Pytałam o to, jak widzisz "ja", czy utożsamiasz się ze śwaidomym umysłem, a nie czy umysł jest świadomy. To różnica.

Podobna sytuacja w przypadku, gdzy piszesz, że nie jesteś ciałem – nie stwierdzasz, że ono nie istnieje.

 

No więc przyjmijmy, że jestem świadomym umysłem, przyobleczonym w ciało.

 

Bo stwierdzasz, że jesteś umysłem i świadomością, a po chwili piszesz, że nie jesteś mózgiem.

 

Czy jedno wyklucza drugie? Świadomość mieści się w mózgu, ale nim nie jest. Mózg to "tylko" organ.

 

Spokojnie, nie ma potrzeby, żebyś się oddał jako królik doświadczalny do badań dośc… inwazyjnych :D w celu zlokalizowania tegoż neuronu (a raczej ich grupy). Chodzi o to, żebyś zobaczył z czym się utożsamiasz.

Nie dosłownie :)

 

Jak mam to zrobić? Jak mogę to zobaczyć?

 

Jesteś wspomnieniami? Jesteś emocją? Popatrz na emocje. Przecież nie są stałe. Pojawiają się i znikają. Myśli tak samo. Wspomnienia też nie są trwałe.

 

Nie. Ale są częścią mnie.

 

To dlaczego ciężko jest zdefiniowac ja? Jeżeli jesteś wewnątrz, to nie powinno być to najmniejszym problemem.

Tutaj jest pokój. Tylko nie ma tego, kto by w nim był. Nie schował do szafy.

Dlatego piszesz mi o emocjach itp. itd. a nie o tym kto je ma, kontroluje.

 

Przecież napisałem, że to ja je mam. Mogę mieć również dzieci, firmę, zwierzątko. One będą moje. To nie znaczy, że mogę je zawsze w pełni kontrolować.

 

Prawda, że bez świadomości odczuwanie nie byłoby możliwe. Tyle, że stwierdzasz, że jest jakiś podmiot, który odczuwa. Odczucia są, pojawiają się. Ty nie decydujesz o nich. Podobnie jak nie decydujesz o czymkolwiek.

 

Kto w takim razie decyduje? Jeśli chcę iść na imprezę, to tak naprawdę chce ktoś inny? Nie rozumiem, co chcesz przez to powiedzieć. Zaczynam się zastanawiać czy ta dyskusja ma jakikolwiek sens :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

Hell... ma sens, i nie rezygnuj jeśli chcesz poznać coś nowego, bo poznać cos Novego to własnie przełamać niby własne/Ego/ STEREOTYPY... powodzenia :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard

Masz rację, zawsze warto poznać coś nowego. Pod warunkiem, że to rzeczywiście pomoże nam lepiej zrozumieć świat czy doskonalić siebie. Ta dyskusja jest bardzo ciekawa, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że bezcelowa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

- Masz rację, zawsze warto poznać coś nowego.

- Pod warunkiem, że to rzeczywiście pomoże nam lepiej zrozumieć świat czy doskonalić siebie.

- Ta dyskusja jest bardzo ciekawa, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że bezcelowa.

 

- Hmm... to tylko złudne wrażenie, wierz mi Ego zrobi wszystko aby zachować czyli bronić swoje iluzje, czyli Maski pod którymi sie kryje... :/

- znam to aż nad to z własnego doświadczenia...

- podziwiam mademoiselle333... bo zawsze myslałem że szukanie JA, a zdemaskowanie Ego to pewien "proces" wymagający czasu i niejako "przepracowania", a Tu ktoś próbuje zrobić to niejako w "5 minut"... ale życzę powodzenia jak najbardziej... :)

- a jeśli sie to uda, to faktycznie będzie to nie-lada wyczyn przynajmniej w moich oczach... :))

 

--- pozdrawiam... infedro :)

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
mademoiselle333
Być może nie będę w stanie odpowiedzieć na pytanie czym jestem

Być może byłbyś, pomyślałbyś… ;)

Może Ciebie w rzeczywistości nie ma?

Szukasz odpowiedzi, czy tak sobie stukasz w klawiaturę?

Na co czekasz? Aż Cię olśni od czytania tego, co piszę?

Nikt nie poszuka za Ciebie. Patrz na to, co uważasz za ja.

Sprawdzaj, czy to rzeczywiście jesteś Ty.

 

No więc przyjmijmy, że jestem świadomym umysłem, przyobleczonym w ciało.

Pisałam, że nie masz przyjmować tego na wiarę - jakieś tam mętne założenia – to faktycznie nie ma sensu.

 

Kto w takim razie decyduje? Jeśli chcę iść na imprezę, to tak naprawdę chce ktoś inny?

 

Jest bodziec.

Uwarunkowany umysł ma swoje wyobrażenie na ten temat i decyzja zostaje podjęta.

Na poziomie nieświadomym. Pojawia się myśl.

Jest tu miejsce dla jakiejkolwiek kontroli?

Ja nie podjęło decyzji. Nastąpiła automatyczna kalkulacja i wybór został dokonany.

 

Co jest n i e j a s n e?

 

Możesz mieć wrażenie, że to, co piszę, jest zupełnie bezsensowne. I trwac w tym.

Możesz też sprawdzić dlaczego tak Ci się wydaje.

 

Hmm... to tylko złudne wrazenie, wierz mi Ego zrobi wszystko aby zachować czyli bronis swoje iluzje... :/

Zastanów się HellVard

 

Jak dyskusja Cię przerasta, jest bezsensowna i jakaśtam jeszcze, to ją zakończ. Nie musisz poznawać prawdy. To nie zmienia faktu, że nadal dla Ciebie obowiązuje, jak dla każdego. :) Prawda nie jest wybiórcza.

Share this post


Link to post
Share on other sites
HellVard
Być może byłbyś, pomyślałbyś… ;)

Może Ciebie w rzeczywistości nie ma?

Szukasz odpowiedzi, czy tak sobie stukasz w klawiaturę?

Na co czekasz? Aż Cię olśni od czytania tego, co piszę?

Nikt nie poszuka za Ciebie. Patrz na to, co uważasz za ja.

Sprawdzaj, czy to rzeczywiście jesteś Ty. .

 

A Ciebie co i kiedy olśniło? Ciągle mnie maltetujesz, o to kim jestem, ale sama nadal nie odpowiedziałaś, kim Ty jesteś. Gdyby mnie nie było, to nie siedziałbym teraz na kompie. Nie czekam na nic, próbuję dostrzec jakiś sens w Twojej argumentacji.

 

 

Pisałam, że nie masz przyjmować tego na wiarę - jakieś tam mętne założenia – to faktycznie nie ma sensu..

 

Oj, wierz mi, ja niczego nie przyjmuję na wiarę ;)

 

 

PisałamJest bodziec.

Uwarunkowany umysł ma swoje wyobrażenie na ten temat i decyzja zostaje podjęta.

Na poziomie nieświadomym. Pojawia się myśl.

Jest tu miejsce dla jakiejkolwiek kontroli?

Ja nie podjęło decyzji. Nastąpiła automatyczna kalkulacja i wybór został dokonany. ..

 

 

Nie, to ja dokonałem wyboru. Idę na imprezę, jeśli mam ochotę, jeśli nie, to zostaję w domu. Jeśli jest tak jak mówisz, to nie Ty napisałaś tego posta. Nie Ty podjęłaś decyzję o wzięciu udziału w tej dyskusji. W takim razie nic nie zależy od nas, bo po części kieruje nami podświadomość, a po części insynkty. Nie mamy wolnej woli, jesteśmy tylko robotami kierowanymi przez siły zupełnie od nas niezależne. To masz na myśli? Jak wyzbyć się tego straszliwego JA?

 

PCo jest n i e j a s n e?

 

Możesz mieć wrażenie, że to, co piszę, jest zupełnie bezsensowne. I trwac w tym.

Możesz też sprawdzić dlaczego tak Ci się wydaje. ..

 

Mogę też zwyczajnie mieć rację :P

 

 

Jak dyskusja Cię przerasta, jest bezsensowna i jakaśtam jeszcze, to ją zakończ. Nie musisz poznawać prawdy. To nie zmienia faktu, że nadal dla Ciebie obowiązuje, jak dla każdego. :) Prawda nie jest wybiórcza.

 

Pytanie czy Ty poznałaś prawdę. Skąd masz pewność, że masz rację? Jesteś na tyle pewna swoich racji, że uważasz je za obowiązujące dla każdego?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Veritas

Tu nie masz wierzyć, tylko czuć to i wiedzieć to raz. Możesz mieć racje, ale nie dowiesz się dopóki nie sprawdzisz...... To nie są JEJ racje. Prawda jest obiektywna. Czytaj ze zrozumieniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
wikrap1

A co powiecie na takie spojrzenie na ten problem:

Przestrzeń i czas to złudzenia naszej percepcji, także nie możemy wyobrazić sobie własnej jaźni jako mózgu, świetlistej kuli gdzieś we wszechświecie, czy coś. Wszyscy stanowimy jedność, Boga? I widzimy jakąś część "projekcji" mającej trójwymiarową, czasoprzestrzenną postać. Tak, jak gra komputerowa. Na ekranie widzimy przestrzeń i upływ czasu, ciąg przyczyn i skutków, ale wszystko odbywa się na dysku komputera, w procesorze itp. a więc nasze "Ja" jest kompletnie niematerialnym bytem tak, jak wszystko. Nam się wydaje, że widzimy coś. Solidny kawałek drewna, którym możemy przy* koledze pozbawiając go nawet życia. A Ten solidny kawał drewna składa się z niewyobrażalnie małych atomów. Gdyby jądro było piłką, to w okolicach boiska poruszałyby się elektrony wielkości ziarna maku. I z takiego "sita" nasze oczy robią solidną materię? Podobnie, jak nie widzicie pikseli w waszych monitorach, tak nie widzimy atomów, a jedynie złudzenie, które tworzą. Tak więc cały wszechświat nie jest tym, co widzimy, a obiektem poza czasem i przestrzenią, zupełnie odmiennym od tego, co widzimy. Według tego, co widzimy, nasze "Ja" znajduje się w głowie, w mózgu, a tak na prawdę jesteśmy czymś zupełnie odmiennym.

 

W takim razie wytłumaczenie OOBE staje się proste. Widzimy inną część tego naszego złudzenia. Możemy oglądać dowolną chwilę w czasie, bo czas, to złudzenie. Wszystko istnieje w jednym momencie. Nie ma ciągu zdarzeń. Jak więc wytłumaczyć nasze wybory? Zakładając, że zdarzenia mogą się potoczyć różnie, to być może te całe złudzenie dzieli się na równoległe wszechświaty i ostatecznie każdy widzi pomieszaną papkę zdarzeń przeznaczona wyłącznie dla siebie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
wikrap1

A co powiecie na takie spojrzenie na ten problem:

Przestrzeń i czas to złudzenia naszej percepcji, także nie możemy wyobrazić sobie własnej jaźni jako mózgu, świetlistej kuli gdzieś we wszechświecie, czy coś. Wszyscy stanowimy jedność, Boga? I widzimy jakąś część "projekcji" mającej trójwymiarową, czasoprzestrzenną postać. Tak, jak gra komputerowa. Na ekranie widzimy przestrzeń i upływ czasu, ciąg przyczyn i skutków, ale wszystko odbywa się na dysku komputera, w procesorze itp. a więc nasze "Ja" jest kompletnie niematerialnym bytem tak, jak wszystko. Nam się wydaje, że widzimy coś. Solidny kawałek drewna, którym możemy przy* koledze pozbawiając go nawet życia. A Ten solidny kawał drewna składa się z niewyobrażalnie małych atomów. Gdyby jądro było piłką, to w okolicach boiska poruszałyby się elektrony wielkości ziarna maku. I z takiego "sita" nasze oczy robią solidną materię? Podobnie, jak nie widzicie pikseli w waszych monitorach, tak nie widzimy atomów, a jedynie złudzenie, które tworzą. Tak więc cały wszechświat nie jest tym, co widzimy, a obiektem poza czasem i przestrzenią, zupełnie odmiennym od tego, co widzimy. Według tego, co widzimy, nasze "Ja" znajduje się w głowie, w mózgu, a tak na prawdę jesteśmy czymś zupełnie odmiennym.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mademoiselle333

Maltretuję Cię.

:D

Rozśmieszyłeś mnie.

 

Jeśli jest tak jak mówisz, to nie Ty napisałaś tego posta. Nie Ty podjęłaś decyzję o wzięciu udziału w tej dyskusji. W takim razie nic nie zależy od nas, bo po części kieruje nami podświadomość, a po części insynkty.

 

O, w zarysie tak. Dalej rozwinę.

 

Nie mamy wolnej woli, jesteśmy tylko robotami kierowanymi przez siły zupełnie od nas niezależne.

 

Nadal zakładasz, że istnieje coś, co miałoby być poddane kontroli.

Umysł odbiera bodźce i na nie reaguje według tego, z czym się zetknął, co poznał, jak jest zaprogramowany.

Nie ma żadnych sił kierujących.

Jest przyczyna, bodziec - jest reakcja, skutek.

Wszystko się dzieje.

 

Gdyby mnie nie było, to nie siedziałbym teraz na kompie.

 

Piszesz o ciele. Zacytuję siebie:

 

„Ja jest iluzją.

W tej chwili nie chodzi mi o ciało, umysł, które jak najbardziej istnieją.”

 

Jak wyzbyć się tego straszliwego JA?

 

No pomyśl. Jeżeli nie istnieje, to co chcesz wyrzucic?

 

„Faktycznie może Ci się wydawac, że skoro nie ma Ja świat musi runąc...

 

ale tego ja nigdy nie było.”

 

 

Czytaj dokładnie. To, o czym piszę jest jak najbardziej logiczne.

To nie wiara. Dedukcja, logiczne rozumowanie, otwartośc na spojrzenie z innej strony na kwestie „pewne”, jak kiedyś to, że Ziemia jest płaska, jest mile widziana. Negowanie tego, co piszę też.

 

Nie, to ja dokonałem wyboru. Idę na imprezę, jeśli mam ochotę, jeśli nie, to zostaję w domu.

 

Komu to przypisujesz (tą decyzję)?

Chodzi o ten punkt, przestrzeń, rdzeń (jakkolwiek by to nie nazwać) którym sądzisz, że jesteś (który wybrał, ma chęc lub nie itd.).

 

Powtórzę się:

W takim razie zlokalizuj to "ja".

Skoro zakładasz, że jesteś to musi być to możliwe, prawda?

 

Dokładając – chcesz, żebym Ci wyjaśniła czym jestem. Zakładasz, że na tym świecie jest coś „mojego”.

Nie ma. Proste.

Dlatego, proszę, żebyś napisał czym jesteś, bo to co mówię jest znacznie mniej rozbudowane pod względem założeń, niż Twoja opinia – u Ciebie dochodzi tajemnicze „ja”, które podobno nie może się znaleźć i określić.

Jest ciało – odbiera bodźce, reaguje automatycznie. Jest zaprogramowane.

Jest umysł – interpretuje, przetwarza dane, analizuje, porównuje, podejmuje decyzje według tego co wie – co doświadczył, z czym się zetknął.

Jest… co tam jeszcze? Dusza? Pisałeś, że nie wierzysz w jej istnienie.

 

Mogę też zwyczajnie mieć rację :P

 

Oczywiście, że tak.

Przedstaw ją jasno. Przecież ciągle Cię o to proszę.

 

 

Skąd masz pewność, że masz rację?

Pytanie z serii moich ulubionych. :)

Wierzyłam w ja. I wiele innych rzeczy.

Po prostu zanegowałam tą koncepcję – tak - tak „oczywistą oczywistośc”.

Zauważyłam, że to nie ma sensu. Że to wiara w ja - iluzję.

To się dostrzega.

Jak mam Ci odpowiedziec, skoro nie rozumiesz tego, o czym piszę?

Mogę pisac w pięknych słowach, określeniach pełnych fantazji skąd to wiem.

Ty sam się dowiedz jak jest. Nic nie tracisz szukając. Przecież rzeczywistośc nie ucieka przed Tobą.

Jest poznawalna, prawda?

 

Oj, wierz mi, ja niczego nie przyjmuję na wiarę ;)

Ja też nie. Dlatego Ci nie wierzę ;)

 

 

zawsze myslałem że szukanie JA, a zdemaskowanie Ego to pewien "proces" wymagajacy czasu i niejako "przepracowania

Przecież to wystarczy zobaczyc. Kto miałby reformować „ja”? :)

To paradoks polegający na zmienianiu, szukaniu i koncentrowaniu się na nieistniejącym podmiocie i jego odczuciach.

 

 

także nie możemy wyobrazić sobie własnej jaźni jako mózgu, świetlistej kuli gdzieś we wszechświecie, czy coś

Nie potrafisz sobie wyobrazic świetlistej kulki w przestrzeni i rzec - to ja?

 

Wszyscy stanowimy jedność, Boga?

Koncentrujesz się na jakimś podmiocie. Bez sensu. Nie ma podmiotu nie ma problemu :D

 

I widzimy jakąś część "projekcji" mającej trójwymiarową, czasoprzestrzenną postać. Tak, jak gra komputerowa.

Potrafisz zając się całym światem i stwierdzic, że jest iluzją, a do „ja” się nie przyczepisz? :)

 

Według tego, co widzimy, nasze "Ja" znajduje się w głowie, w mózgu, a tak na prawdę jesteśmy czymś zupełnie odmiennym.

 

Czym jesteśmy? Proszę w prostych słowach. Konkretnie. Nie zajmuję się teoretyzowaniem.

 

Nie ma ciągu zdarzeń. Jak więc wytłumaczyć nasze wybory? Zakładając, że zdarzenia mogą się potoczyć różnie, to być może te całe złudzenie dzieli się na równoległe wszechświaty i ostatecznie każdy widzi pomieszaną papkę zdarzeń przeznaczona wyłącznie dla siebie.

 

Co to ma do Ciebie? :)

Widzisz, mówisz o wielu kwestiach.

Zajmujesz się zupełnie wszystkim. Teoriami.

Dlaczego nie poszukasz ja?

Czym dla Ciebie jest?

Z czym się utożsamiasz?

Masz wolną wolę?

Skoncentruj się na tym, co możesz zweryfikowac.

Przypatrz się doświadczeniom, emocjom, myślom... itd.

Nie dotykasz sedna sprawy. Masz całe teorie w odpowiedzi na jedno proste pytanie.

Czym jesteś?

Czy nie jest to podstawowa kwestia na której budujesz inne?

Zweryfikuj to fundamentalne twierdzenie - iluzję ja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mademoiselle333

Teorie nie są ważne. Nie liczą się.

Liczy się to co sam możesz poznać i zobaczyć.

ZWERYFIKOWAC W TEJ CHWILI

- iluzję ja można.

Przedstawiasz wierzenie. Nic poza tym.

 

Myślę, że rozważania na ten temat nie wiele dadzą,

 

Jasne, że rozważania nic "wymiernie" nie dają.

Mimo tego nie dojdziesz do prawdy nie szukając. ;)

 

najlepiej zagłębić się w medytację, tu trafiają się takie chwile, że znika wszelka iluzja, poznaje się wtedy prawdziwą naturę bytu.

 

Nie ma ja.

Medytujący często zagłębia się w odczuciach itp.

Utożsamia się z tym, co jest.

Czasem uważa się za obserwatora, tego, kto jest odpowiedzialny za myśli itp.

Jest dużo różnych opcji :-) zaczepienia iluzji ja.

Medytacja nie jest niezbędna do zauważenia tego faktu.

 

Patrz.

Obserwacja chwili obecnej, poszukiwanie podmiotu.

Szukaj tej całej esencji bytu :-)

Czym ona jest?

Przypatrz się doświadczeniom, emocjom, myślom – mają coś wspólnego z ja?

No popatrz na to "ja".

Jakie ja myśli? Kto odczuwa? Kto ma związek z ciałem?

 

Swoją drogą jak to możliwe,że mogą Ci się trafić chwile,

w których wszystko jest jasne i prawdziwe,

skoro potem (jak wynika to z wypowiedzi) pojawia się kłamstwo?

Ot, paradoks.

Czyli, że widzisz prawdę, a potem co?

Jak (po prostu?!) prawda może zostać zastąpiona przez kłamstwo?

Jak coś jest prawdziwe, rzeczywiste to jest ewidentne.

Możliwe, żebyś boleśnie oparzony wrzątkiem po chwili uznał, że kąpiel w gotującej się wodzie jest genialnym pomysłem?

 

Sumując to co napisałeś:

Widzisz wszystko, co Cię otacza, ja, bez iluzji medytując. Potem moment odchodzi a Ty znów jesteś podległy kłamstwu.

Iluzji - czemuś nierzeczywistemu, co wyparło prawdę - rzeczywistość.

To możliwe, żeby raz zobaczona prawda mogła poddać się i nie zweryfikować kłamstwa?

 

W takim razie "Twoja prawda" nie jest prawdziwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

- Masz rację, zawsze warto poznać coś nowego.

- Pod warunkiem, że to rzeczywiście pomoże nam lepiej zrozumieć świat czy doskonalić siebie...

- Ta dyskusja jest bardzo ciekawa, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że bezcelowa.

 

- a ja... Cię zapewniam, że Wszystkie te pozytywne "warunki" są w tej dyskusji spełnione... czyli mają miejsce... :)

- madem nie wypytuje Ciebie by cię niejako "sprawdzić" lecz by Tobie pomóc /to tylko Ego daje ci taka iluzję że ktoś cie sprawdza/

- a pomóc możesz tylko Sobie TY sam, dlatego pytania kierowane są właśnie do Ciebie... i tylko dlatego ! , bez żadnych innych intencji ani podtekstów które sugeruje Ci właśnie Ego...

 

Hmm… może cofnijmy się troszkę wstecz… :) /jeśli oczywiście… chcesz być dalej poszukiwaczem :)/

- myślę że już dużym "sukcesem” jest to, że przyznałeś iż są takie myśli które same cie nachodzą, ale i są takie nad którymi musisz pomyśleć…

- i Tu jest właśnie … ukryte to czego szukasz /szukamy/, bo zastanów się, kiedy jesteś Sobą? Wtedy gdy słuchasz i realizujesz myśli te które same przychodzą, czyli te które przychodzą „niejako samoistnie”… czy te które wymagają z Twojej strony zaangażowania czyli musisz je niejako Sam wymyśleć…:)?

- bo w tym jest cała istota i Sedno… Kiedy podejmujemy wybór ?... bo przecież człowiek został stworzony po to by podejmował wybory za pomocą Własnej Wolnej Woli… :)

- a wiec ? skoro są myśli które przychodzą samoistnie… to co to znaczy ?.... że tak naprawdę nie mamy nad nimi żadnej kontroli a wiec i wyboru czyli niejako nas dominują, a mówiąc inaczej narzucają Nam „swoją wole”… tak niejako z automatu…

- ale Ty/my przecież czujesz/my swą Świadomość , w sensie takim że możesz przecież te samoistne myśli odrzucić , a w ich miejsce wstawić już inne czyli te niejako „przemyślane przez, Twoja/naszą Świadomość… a tym samym nie poddawać się samym myślom, a być niejako ich kreatorem a wiec świadomym „stwórcą”… i tylko takie myśli realizować, pomijając niejako te które chcą z Ciebie/nas zrobić niejako „niewolników”…

- bo taki człowiek… który jest zdominowany niejako przez EGO, jest właśnie tak-jakby zdominowany/zniewolony przez ten można by powiedzieć w cudzysłowiu „program”… a wiec, tak naprawdę nie realizuje podstawowego Celu do którego został Stworzony… czyli nie wykazuje WłasnejWolnejWoli, tylko realizuje niejako To, co „mu ślina na język przyniesie”…

 

Widze że… chyba jednak zrezygnowałeś ? :/

- to błąd, w poszukiwaniach nigdy nie wolno rezygnować !... a ponadto trzeba mieć nieustającą gotowość że jednak mogę się mylić /de Mello/… :)

- do stworzenia czegoś Novego zawsze trzeba 3 rzeczy… /porównajmy to do np. wypieku ciasta/

- nie wystarczy mieć dwa składniki i je tylko wymieszać… bo wtedy otrzymamy co najwyżej „koktajl lub kisiel”, bo niedość że składniki muszą być odpowiednie, to jeszcze trzeba użyć odpowiednich proporcji, ale przecież do ciasta to i to nie wystarczy :/ bo zabraknie czegoś co przeniesie tą „mieszaninę” niejako w „inny wymiar” czyli z dwóch składników zrodzi się JEDEN ale zupełnie INNY niż poprzednie… :)

- tak wiec Sam widzisz… rezygnując możesz dojść tylko „do koktajlu dwóch składników” bo aby powstał ten Trzeci ten którego poszukujemy… to niestety ale musi być „coś więcej”, co w przypadku „babki” jest temperaturą czyli czymś niewidocznym pochodzącym od ognia, a w przypadku Ciebie/nas jest wyjściem z KOKONU własnych EGOstereotypów, co przyznam… oczywiście nie jest łatwe i proste, bo ja aby to ziścić musiałem jednak skorzystać z doświadczeń niejako Duchowych, aby móc sięgnąć do głębi i Sedna tEGO co jest w NAS, a co może być zarówno „cieniem” nas ogarniającym jak i Światłem…

- powiedziane było… „ Po owocach ich poznacie”… i o To tu w tym wszystkim chodzi, byśmy te owoce Sami czyli w pełni Świadomie kształtowali, dlatego te myśli które nas „nachodzą” są myślami próby, czy potrafimy… a raczej by skłonić nas do samodzielnego czyli w pełni świadomego podejmowania decyzji… Takich za które jesteśmy w stanie w pełni wziąć odpowiedzialność, a nie tych których musimy potem żałować…

- nawet jeśli sie teraz nie uda/ło to życzę wytrwałości na Swej Drodze Poszukiwań… gdyż nie ten jest „zwycięzcą” kto na górę się wspina, lecz ten który dotarł na jej Szczyt… gdyż tylko wtedy jego wysiłek zostanie wynagrodzony, a więc miał sens bo i Cel.

 

- Teorie nie są ważne, nie liczą się... Liczy się to co SAM możesz poznać i zobaczyć...

- Mimo tego nie dojdziesz do prawdy nie szukając. ;)

 

- i wszystko na ten Temat... albo uczynisz to Sam, albo niestety NIKT za Ciebie, Amen :)

 

[video=youtube;zB0JISdrSsw]http://www.youtube.com/watch?v=zB0JISdrSsw&feature=related

 

 

---pozdrawiam… infedro…:)

Edited by infedro
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
mademoiselle333
a pomóc możesz tylko Sobie TY sam, dlatego pytania kierowane są właśnie do Ciebie... i tylko dlatego !

 

Tak.

Dodam, że nie mam zamiaru nawracać nikogo na „jedyną słuszną drogę.” :-)

Ja po prostu zadaję pytania na które warto sobie odpowiedzieć.

Nie dla mnie. Proszę mnie nie rozśmieszać. :D

Chociażby dla spokoju, że się zweryfikowało taką, czy inną koncepcję w 100%...

zwłaszcza, jeśli się szuka.

 

 

Ja nie jestem odpowiedzialna za drugiego człowieka.

Każdy pracuje na własny rachunek.

Działanie – konsekwencje.

 

- ale Ty/my przecież czujesz/my swą Świadomość , w sensie takim że możesz przecież te samoistne myśli odrzucić , a w ich miejsce wstawić już inne czyli te niejako „przemyślane przez, Twoja/naszą Świadomość… a tym samym nie poddawać się samym myślom, a być niejako ich kreatorem a wiec świadomym „stwórcą”… i tylko takie myśli realizować, pomijając niejako te które chcą z Ciebie/nas zrobić niejako „niewolników”…

 

Kto miałby wstawiac te "lepsze" myśli?

Kto miałby je "przemyślec"? Kto decydowałby o ich pojawieniu się?

Jest jakaś poczekalnia dla myśli?

Zgodzę się, że po dostrzeżeniu iluzji ja myśli zostają wreszcie "traktowane" jak... myśli (lepszego określenia nie znajdę ;) ).

Bez utożsamiania się z nimi. Nie ma uczepiania się ich. One odchodzą, nadchodzą.

Bardzo niekonkretne dla mnie jest stwierdzenie dotyczące kreowania myśli.

Zakłada istnienie kogoś, kto by za nie odpowiadał.

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag

Pamiętajcie aby trzymać się "JA" - nie czym jest ciało, nie czym jest dusza czy coś to się staje jasne kiedy zweryfikujemy nasze "JA" patrząc, że jest iluzją.

 

To nie jest filozofia, wiara, droga, guru-izm czy inne nabijanie własnej kabzy kosztem zagubionych istot.

 

To prawda, możesz ją zobaczyć lub zamknąć oczy i przejść obok niej, ona tam będzie - obiektywna i niezależna. Będziesz przechodził obok niej CAŁE ŻYCIE robiąc kółko i goniąc swój ogon niezależnie jakiego filozoficznego-religijnego-czegokolwiek się złapiesz (!) wszystkie drogi prowadzą do TEGO, które jest TU i TERAZ.

Share this post


Link to post
Share on other sites
wikrap1
Nie potrafisz sobie wyobrazic świetlistej kulki w przestrzeni i rzec - to ja?

Potrafię, aczkolwiek nie to jest sedno sprawy, bo prawdziwe "Ja" nie znajduje się w czasie i przestrzeni, a tylko tak postrzegam "rzeczywistość".

Koncentrujesz się na jakimś podmiocie. Bez sensu. Nie ma podmiotu nie ma problemu :D

Jakoś musiałem określić to "środowisko" a skoro Bóg jest wszędzie, to pasowałby do tej definicji. To, że obraz na ścianie jest złudzeniem nie znaczy, że nie ma rzutnika.

 

otrafisz zając się całym światem i stwierdzic, że jest iluzją, a do „ja” się nie przyczepisz? :)

Iluzją jest to, jak widzimy cały świat, tak samo i siebie. Także ja Ci mogę powiedzieć, że moje Ja jest mózgiem, ale to jest obraz na ścianie, a Prawdziwe Ja jest w rzutniku...

 

Czym jesteśmy? Proszę w prostych słowach. Konkretnie. Nie zajmuję się teoretyzowaniem.

No i właśnie g* na ten temat wiemy. Biolog powie, że jesteś zbudowany z komórek, fizyk doda, że z atomów, ksiądz doda, że masz duszę. A to wszystko, co możemy zbadać, to obraz na ścianie, ale czym jest ten rzutnik? ;)

 

Zakładasz, że "Ja" nie istnieje i nie mamy prawdziwej świadomości. Nasze wybory nie zależą od naszego "widzimisie" ale są z góry ustalone i przewidywalne, wynikają z naszych doświadczeń itd.? Czyli w pewien sposób zakładasz istnienie "przeznaczenia", bo w konkretnej sytuacji masz możliwość zareagowania w konkretny sposób i twoje wybory są iluzją? - Być może masz rację ;)

 

Ale jeśli jednak te "Ja" czyli nasza świadomość, możliwość dokonania wyboru, widzi mi się na prawdę gdzieś istnieje, to ty wątpisz w nie, bo nie potrafimy go zlokalizować. Czy muszę wiedzieć, gdzie mam wątrobę, bo ona działała? Grubo ponad 10 lat nie wiedziałem, że mam coś takiego, a jednak działała. Wątpię w możliwość zlokalizowania "Ja" ale zakładam, że mimo wszystko istnieje i jest wyżej zorganizowane, niż materia. Więc możnaby je nazwać duszą. A moja dusza jest w tym projektorze, sercu wszechświata, Bogu, z których bierze się cała projekcja. A człowiek jako ciało jest marionetką, sterowaną przez te wyższe ja. Mózg odpowiada za to połączenie a jego zaburzenia objawiają się chorobami psychicznymi.

 

Ogólnie przedstawiam pogląd, tworzę teorię, ale nie koniecznie wierzę w to, co tu napisałem. Przedstawiam pewną możliwość, koncepcję. Tak na prawdę pewnie nikt z nas nie dowie się tego na pewno.

Chyba, że mademoiselle333 w bardzo konkretny sposób udowodni nam swoją teorię, bo ja swojej udowodnić nie mogę ;)

 

Tak na dokładkę dam ciekawy wyykład, którym zainspirowana była moja teoria

Edited by wikrap1

Share this post


Link to post
Share on other sites
mademoiselle333
Ja rozróżniam podświadomość, świadomość i nadświadomości.

Ok.

 

Podczas medytacji człowiek zwykle doświadcza przepływu myśli i związanych z nimi emocji, ale chodzi o to, żeby przebić się przez tą iluzję jak przez ścianę, żeby dostać się do nadświadomości czyli do tego prawdziwego ja, które według mnie istnieje.

 

O. Tutaj bym podyskutowała. :-)

Kto miałby dostać się do nadświadomości?

Nawet załóżmy, że sama by do siebie dotarła, co już,

jak dla mnie jest paradoksem, ale o tym za chwilę.

 

To jedziemy dalej ;)

Skoro nadświadomość to Ty, to dlaczego, skoro o tym wiesz

nie żyjesz jako nadświadomość? Już wyjaśniam co mam na myśli:

 

Jak możesz przebijać się do czegoś, szukać skoro już tym jesteś?

Wiesz i „widziałeś” czym jesteś i nie możesz się znaleźć ponownie?

Musisz do tego medytować – spełnić narzucony przez siebie (?) warunek?

Z wypowiedzi wywnioskowałam, że powracasz do nazwijmy to „starego trybu”

Nie chcesz być istotą siebie?

To dlaczego nie jesteś?

Kto Ci przeszkadza?

Iluzje?

To przecież tylko iluzje. Kłamstwa.

Jeżeli o tym wiesz, to nie powinno być problemu, żeby sobie z nimi poradzić.

Czyli jakaś iluzja „trzyma” Ciebie i jesteś jej podległy?

Ty, jako boskie ja jesteś zniewolony? Zagłuszony?

Zduszony i doznający wewnętrznego podziału?

A raczej podziałów.

 

A może nie jesteś podległy kłamstwu, tylko żyjesz w prawdzie?

Jako nadświadomość jesteś po prostu ograniczany przez inne świadomości, ich rozwój?

Są Twoje? Nie?

Ale istnieją, prawda? Przynależą do kogoś? Są iluzją?

 

Tylko dlaczego prawda znów w Twoim układzie jest podległa kłamstwu?!

 

W takim razie nadświadomość jest bardzo ograniczona (nie chcę Cię obrazić, ale nie znalazłam innego określenia) skoro jest tłumiona.

A nie jest?

Piszesz, że poprzez medytację możesz do niej dotrzeć - musisz spełniać warunki.

Ciągle jest podległa innym elementom.

 

Swoją drogą, czy według Ciebie nadświadomość ma wolną wolę?

Jak tak, to dlaczego musi siebie szukać?

Sama boskość się gubi, prawda - w Tobie?

Czekałaby na „dorośnięcie” świadomości, podświadomości?

Po co? Przecież to nie jest jej? Nie ma nad nimi władzy, prawda?

Ma, ale nie reaguje?

Nie może, bo inne „świadomości” jej przeszkadzają?

Mają taką kontrolę nad esencją bytu?

 

Nadświadomość sama siebie skazała na trwanie w niewoli?

To w takim razie megaskomlplikowane.

 

Wiem, postawiłam dużo pytań.

Może pozwolą Ci spojrzec na to, co nazywasz "ja".

Tu nie chodzi o odpowiedzi -

Dostrzenie paradoksu.

 

To proste.

Nie ma "ja".

 

 

Także ja Ci mogę powiedzieć, że moje Ja jest mózgiem, ale to jest obraz na ścianie, a Prawdziwe Ja jest w rzutniku...

 

Ciekawe porównanie. Ale rzutnik można znaleźć. :D Włączymy go i pojawi się obraz, którego źródło można zlokalizować. Można go rozkręcić na czynniki pierwsze.

Można doświadczalnie udowodnić istnienie rzutnika. No chyba, że tylko jesteś zainteresowany obrazem.

 

Zakładasz, że "Ja" nie istnieje i nie mamy prawdziwej świadomości.

 

Nie. Mylisz się dwukrotnie.

Świadomość istnieje. Nie istnieje ten, kto jest świadomy – to kolosalna różnica.

Swoją drogą ja nie zakładam, że „ja” nie istnieję.

Czy będę bardzo nudna powtarzając, że to da się sprawdzić? :)

 

Ogólnie przedstawiam pogląd, tworzę teorię, ale nie koniecznie wierzę w to, co tu napisałem. Przedstawiam pewną możliwość, koncepcję

 

Cieszę się, że nie wierzysz w to, co napisałeś ;)

To oznacza, że jesteś w stanie nie utożsamiając się z (nazwijmy to roboczo) „ Teorią” ją sprawdzić.

Włącz rzekomo istniejący rzutnik i patrząc na obraz lokalizuj jego położenie.

Nie mów, że nie da rady. Spróbuj. Przekonaj się.

 

Musi być rzutnik, jak jest obraz.

No chyba, że obraz sobie namalujesz na ścianie.

Albo ktoś to zrobi.

Prawda?

 

Nie obejrzałam wykładu do końca. Jak będzie coś ciekawego, dotyczącego tematu, to skomentuję

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nowakowski 24i7

Ja istnieje, no bo jak inaczej - skąd to odczucie - smak, zmęczenie, energia? Nie jest wyuczone. Gdyby nie JA (Ty też hehe) to by nie istniało NIC. Więc istnieją poprostu przedmioty które mają "ja w mózgu", ale samo poczucie JA nie jest fałszywe, jakby mogło być? Dobrze ktoś powiedział, jest "wymyślone ja" i "ja prawdziwe" - nieskażone przez ego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mademoiselle333

Przeczytaj cały wątek.

Zadajesz pytania, na które została udzielona konkretna i bezpośrednia odpowiedź.

ale samo poczucie JA nie jest fałszywe, jakby mogło być?

Przekonanie o "ja" istnieje. Przecież dlatego tak się upieracie ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag
Ja istnieje, no bo jak inaczej - skąd to odczucie - smak, zmęczenie, energia? Nie jest wyuczone. Gdyby nie JA (Ty też hehe) to by nie istniało NIC. Więc istnieją poprostu przedmioty które mają "ja w mózgu", ale samo poczucie JA nie jest fałszywe, jakby mogło być? Dobrze ktoś powiedział, jest "wymyślone ja" i "ja prawdziwe" - nieskażone przez ego.

 

Panie kolego Nowakowski to pytanie zostało rozpisane wcześniej jak koleżanka napisała. Smak, odczucia i zmęczenie to reakcje chemiczne, nie ma tam osoby, która odczuwa jest tylko mózg, z którym Ty się identyfikujesz i traktujesz jako "JA".

 

Ej spójrz, jestem drzewem - jestem? Nie. Mogę się tylko identyfikować, działać pod niego - być pod jego butem tak jak ludzie są pod butem "JA".

 

Jestem drzewem wiec musisz zachowywać się jako drzewo, słuchaj dzięcioły mogą naprawdę uderzyć do głowy - tak samo jak "JA" zasłaniając Ci prawdę przed oczyma.

 

Wyobraź sobie sytuacje, jesteś gdzieś w klubie, kasynie, miejscu rozrywkowym po paru drinkach whiskey i alkoholu (spokojnie, wyobraźnią nie da się upić) robi Ci się wesoło i niezbyt wyraźnie przed oczyma, a ostatkami uwagi łapiesz w rozmazany kard kształty kobiety w czerwonej sukience z równie czerwoną szminką pod kolor, pełne usta i biust są tylko "TU" i "TERAZ", poza tym nic się nie liczy. Kobieta robi co chce siegając Ci do portfela i wydając Twoje pieniądze, a Tobie? Tobie to nawet pasuje, spójrzcie taka ładna laska wydaje moje ciężko zarobione pieniądze!

 

Doprawdy chcesz tak żyć? Codziennie łapać się na marchew jak osioł i gnać z zadowoleniem dosłownie donikąd aby dostać małego buziaka w polik albo tylko uśmiech satysfakcji wykorzystania?

 

Jeżeli tak - to miej tego świadomość, że tak jest - to wszystko.

 

(Dla wszystkich na NIE - bezlitosnaprawda pl)

Edited by BezimiennyMag

Share this post


Link to post
Share on other sites
wikrap1

Z tą medytacją i szukaniem swojego "Ja" pewnie chodziło o to, ze jak się czymś zajmujesz, myślisz, to czasami zachowujesz się, jak robot. Tracisz kontakt z samym sobą, bo jesteś zajęty tym, co do okoła. W medytacji odnajdujesz spokój i możesz "zebrać myśli" Zająć się tym, czym jesteś. skupić się na sobie, a nie sytuacji dookoła. Nie oznacza to, że "Ja" nas opuszcza, czy trzeba do niego docierać. Po prostu poprzez nadmiar zajęć możemy o nim zapomnieć i chyba to miał na mysli autor postu.

 

Ciekawe porównanie. Ale rzutnik można znaleźć. :D Włączymy go i pojawi się obraz, którego źródło można zlokalizować. Można go rozkręcić na czynniki pierwsze.

Można doświadczalnie udowodnić istnienie rzutnika. No chyba, że tylko jesteś zainteresowany obrazem.

 

Być może serce wszechświata również da się znaleźć. Powodzenia. Szukasz pokoju, w którym siedzisz, bo też takie porównanie padło.

 

Nie. Mylisz się dwukrotnie.

Świadomość istnieje. Nie istnieje ten, kto jest świadomy – to kolosalna różnica.

Swoją drogą ja nie zakładam, że „ja” nie istnieję.

Czy będę bardzo nudna powtarzając, że to da się sprawdzić? :)

Chyba to do mnie nie dotarło ;) Świadomość istnieje, ale nie istnieje ten, kto jest świadomy?

 

Włącz rzekomo istniejący rzutnik i patrząc na obraz lokalizuj jego położenie.

Nie mów, że nie da rady. Spróbuj. Przekonaj się.

 

Patrzę swoją dłoń. Jest zbudowana (być może ze strun energii) które budują kwarki, dalej cząstki elementarne, budujące jadro atomu, elektrony tworzace niemal pustą materię, potem komórki, tkanki. To mogę zobaczyć za pomocą instrumentów dostępnych na świecie. świeci sobie słońce, od ręki odbijają się fotony o danej częstotliwości, wywołując w moim ciele wrażenie, które nazywam kolorem cielistym. Ulegam złudzeniu w złudzeniu. Ale skąd się w ogóle biorą te hipotetyczne struny, czy pewne kwarki. Tak po prostu są? Nie są złudzeniem? Jak gramy sobie w jakąś grę, lub oglądamy zdjęcie na komputerze, to widzimy przestrzeń, obiekty, kolory, ale mamy świadomość, że nie są rzeczywiste. Skąd więc nabraliśmy te wrodzone przekonanie, że świat jest taki prosty, jakim go widzimy? A więc materia, która nas buduje jest nam conajmniej obca.

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag

Bo jest prosty o ile widzimy go takim jakim jest, a nie zniekształcany przez "JA".

 

Patrz - widzę, że dużo czytasz i starasz się doświadczać to super i bardzo dobrze, że się rozwijasz duchowo-energetycznie etc.

 

Weź to wszystko na bok i spójrz prawdzie w oczy, jest "JA" czy tylko to co utożsamiasz, ze sobą nazywając to "JA".

 

energia - energia, ręka - ręka.

 

Ty patrzysz przez swój utarty tok myślenia nabyty przez bodźce książkowe co nie jest złe zaznaczam o ile wychodzi poza wyobrażenie, które nam dają podświadomie bo inaczej jak osioł na bieżni będziemy gonić marchew.

 

Wystarczy spojrzeć i zweryfikować, nie skupiać się na stu innych rzeczach tylko na TU i TERAZ, doświadczenie - jest tutaj "JA" czy nie ma?

 

Najlepsze jest to, że to można zweryfikować właśnie tu i teraz. Każdy kolejny post będzie pogłaskaniem siebie po głowie - okej, ale warto się głaskać tak, i dawać kopać co chwile aby znowu wrócić do punktu wyjścia "Może źle siebie pogłaskałem?"

 

Nie, to nie tak. Wszystko jest okej, tylko ustaw głowę na tor prawdy, która jest tu i teraz, zawsze była i będzie. Niezależnie od napływających myśli i tym, że "JA" resztkami tchnienia będzie Ci łapami zakrywać oczy. Bądź silny i zobacz, warto.

 

 

Jeszcze raz mówię wyjdźcie poza swoje wyobrażenie o tym jak to powinno wyglądać to nie ma odzwierciedlenia w życiu.

 

Gość zakłada sobie, że poszuka dziewczynę, zaczepi ją na ulicy i ma w wyobrażeniu gotowy scenariusz, który zaiskrzył podnieceniem i motywacją w tym kierunku. - Kiedy jednak konfrontuje to z prawdziwym życiem, wraca do domu z podkulonym ogonem i fochem zostając w pozornie "komfortowym i bezpiecznym" internecie bądź czterech ścianach albo określonym wiezięniu "JA", który mieści się w jego wyobrażeniu.

Edited by BezimiennyMag

Share this post


Link to post
Share on other sites
wikrap1
Ty patrzysz przez swój utarty tok myślenia

Tylko go przedstawiam, by rozwinąć i pociągnąć dalej dyskusję ;)

 

Wystarczy spojrzeć i zweryfikować, nie skupiać się na stu innych rzeczach tylko na TU i TERAZ, doświadczenie - jest tutaj "JA" czy nie ma?

Złudne, czy nie, to ja te swoje "Ja" czuję. Czuję, że jestem tu, że siedzę sobie w swoim ciele i doświadczam tego, czego mogę doświadczyć za pomocą danych mi zmysłów i aparatury. Zakładając jakotako realność bodźców, które odbieram, czuję też, że mam te "energetyczne" ciało. A w snach również czuję się sobą, chociaż po obudzeniu wiem, ze nie byłem tym ciałem, z którym się utożsamiam. A więc moje "Ja" jest tam, gdzie moje myśli. Tam, gdzie czuję siebie. Obudzę się, jestem tu. Pójdę spać i dalej jestem sobą.

 

Weź to wszystko na bok i spójrz prawdzie w oczy, jest "JA" czy tylko to co utożsamiasz, ze sobą nazywając to "JA".

Odruchowo utożsamiam "Ja" ze swoim ciałem, ewentualnie mózgiem. Ale jestem myślą. Bo jestem w stanie wyobrazić sobie, że siedzę własnie w ciele kota, albo jestem innym człowiekiem(cieleśnie) dalej z tymi samymi myślami, a więc nasze "Ja" to myśl. Która teoretycznie odbywa się w mózgu, ale tego świat nauki nie jest pewny. Tak więc ulokowanie "Ja" w tym świetle staje się proste. "Ja" jest tam, gdzie moja świadomość. Tam, gdzie moje myśli, wspomnienia i tam, gdzie odczuwam wszelkie bodźce.

Share this post


Link to post
Share on other sites
wikrap1

Hmm. W żadnej medytacji nigdy nie udało mi sie zatracić "Ja". Jak głęboko bym nie medytował, to ciągle jestem "Ja". Dziwne a zarazem ciekawe jest to, co piszesz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mademoiselle333

Wikrap1

 

Złudne, czy nie, to ja te swoje "Ja" czuję.

 

Mówisz, że czujesz…

Nie.

Ty wiesz. Ty żyjesz przekonaniem.

O, potem sam to stwierdzasz. Wiesz o tym? :)

 

Odruchowo utożsamiam "Ja" ze swoim ciałem, ewentualnie mózgiem. Ale jestem myślą. Bo jestem w stanie wyobrazić sobie, że siedzę własnie w ciele kota, albo jestem innym człowiekiem(cieleśnie) dalej z tymi samymi myślami, a więc nasze "Ja" to myśl. Która teoretycznie odbywa się w mózgu, ale tego świat nauki nie jest pewny. Tak więc ulokowanie "Ja" w tym świetle staje się proste.

 

Zauważyłeś co nieco:

Napisałeś, że odruchowo się utożsamiasz.

Jest w tym nutka z „automatyzacji”, uwarunkowań?

Przecież to się kłóci z Twoim rzekomym poczuciem „ja”.

 

Ba nawet piszesz, że jesteś myślą.

Ciekawie się zapowiada – rozwiń, opisz.

 

Ja" jest tam, gdzie moja świadomość. Tam, gdzie moje myśli, wspomnienia i tam, gdzie odczuwam wszelkie bodźce.

 

Popatrz, że to kłóci się z resztą Twojej wypowiedzi.

Mówisz – jestem myślą.

Potem dodajesz, że istnieje jakieś „ja”, które "sąsiaduje" z myślami itd.

Myśli nie odczuwają.

To czym w końcu jesteś?

 

Patrz.

To wszystko jest logiczne, da się do tego dojśc.

 

Mahadeva

 

To co piszę to teoria z hinduskiej jogi, staram się ją zrozumieć, ale to nie takie proste, można ją zrozumieć stając się oświeconym a to przytrafia się nielicznym.

 

Masz zamiar studiować i zagłębiać się w coś, czego prawdziwości (chocby założeń) nie sprawdzisz?

Będziesz opierał się na wierze, tak?

Jest wiele teorii. Może ta nie jest prawdziwa?

Może te doświadczenia to iluzja?

Może błądzisz?

 

To, że pochodzi z teoria pochodzi z hinduskiej jogi nie zwalnia Cię z obowiązku logicznego myślenia i weryfikowania.

 

nie jest to jeszcze to na co czekam.

A na co czekasz?

Aż świat stanie się jasny i klarowny?

Po co czekasz?

Ty szukasz prawdy?

Jesteś pewien?

SZUKASZ?

Czy masz jedynie nadzieję, na to, ze koncepcja, którą poznałeś jest prawdziwa?

Otwórz się na inne.

Świat jest poznawalny. Niezależnie od tego, czy uznajesz go za iluzję.

Share this post


Link to post
Share on other sites
wikrap1
Mówisz, że czujesz…

Nie.

Ty wiesz. Ty żyjesz przekonaniem.

 

Czy z założenia, że nie istnieję coś wynika? wtedy wszelkie działania tracą sens.

Zauważyłeś co nieco:

Napisałeś, że odruchowo się utożsamiasz.

Oczywistym jest utożsamienie się z ciałem, ale wydaje się być błędnym.

 

Mówisz – jestem myślą.

Potem dodajesz, że istnieje jakieś „ja”, które "sąsiaduje" z myślami itd.

Nie... Ja=moje myśli i doświadczenia. A ciało jest ośrodkiem, w którym zachodzą, ale można teoretycznie zmienić ośrodek, lub opuścić ciało w OOBE stając się czystą myślą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag

Gdzie w tym wszystkim masz "JA" piszesz o rzeczach, które nie mają nic wspólnego z "JA".

 

Co zjawisko OOBE ma wspólnego z Tobą? Nie rozkojarz się i skoncentruj na "JA", czy to tylko zlepek tego co sobie dokleisz jak kawałka kupy czy faktycznie tam coś możesz znaleźć co wskazuje na "JA" ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
wikrap1

OOBE to kolejny stan, a jakim ja mogę być. Niezależny od ciała. A więc posiadanie ciała nie jest warunkiem do bycia sobą. Ja= myśl, świadomość. Nie wiem, co więcej można wydumać w tej kwesti?

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag

Gdzie masz "JA" w myśli, a gdzie masz "JA" w świadomości - SPÓJRZ naprawdę się z tym zgadzasz czy tylko Twój umysł stara się złapać czegokolwiek aby nie spaść z siodła?

 

 

Zobacz nie możesz być tak, że "JA = mysl, swiadomosc"

 

Poniewaz jest tylko swiadomosc, i tylko mysli. Nie masz nad tym kontroli.

 

Ej nie mysl o keczupie! - myslales wczesniej o keczupie w tym momencie czy to bodziec Ci przeczesal katalog w mozgu i pokazal jego obraz, moze smak i inne cechy, ktoremu mu przypisujesz? czy masz gdzies tam "JA" czy tez swoja wole?

 

Nie.

Edited by BezimiennyMag

Share this post


Link to post
Share on other sites
wikrap1

No dobrze, są pewne algorytmy w naszym umyśle wykonywane automatycznie. Czy to oznacza, że całość naszego umysłu jest zautomatyzowana? Rozumiem, że dążymy do poglądu, że jesteśmy niczym komputery, wykonujące czynności w pewien określony sposób? Jak zastanawiam się, czy iść na imprezę, to moja decyzja nie zależy od widzi mi sie, tylko od bodźców, stanu umysłu, doświadczenia itd?

 

No to pojawia się myśl - skoro nic ode mnie nie zależy, to nic nie będę robił, albo zacznę robić "szalone" rzeczy, bo nic nie ma znaczenia. A jednak jest hamulec, że jak to tak, nic nie robić ;) Czyli jesteśmy zabezpieczeni przed takim wnioskiem i korygowani przez swój umysł do dalszego życia według ustalonych schematów. A więc gdybyśmy zapisali ludzką psychikę w postaci programu komputerowego i powstawiali ludziom zamiast mózgów, to nic nie powinno się zmienić? Jestem biologicznym automatem?

 

To po co nam jakieś złudzenie, że jesteśmy świadomi itd.? To wszystko mogłoby się odbywać bez jakiejkolwiek świadomości, lub jego złudzenia. Komputer bezmyślnie i bezuczuciowo dokonuje obliczeń i nie wydaje mu się, że mysli, lub ma jakieś "Ja" Po co więc nam się tak wydaje, gdyby "Ja" miało faktycznie nie być?

Share this post


Link to post
Share on other sites
mademoiselle333
Jak zastanawiam się, czy iść na imprezę, to moja decyzja nie zależy od widzi mi sie, tylko od bodźców, stanu umysłu, doświadczenia itd?

 

Tak. Pisałam już o tym.

Poza tym, jak było z keczupem? ;) Bodziec - reakcja (uzależniona od doświadczeń itd.).

Kto niby miałby podejmować decyzje?

Jak może istnieć ktoś, kto ma wolną wolę („ja”), skoro ciało i umysł są uwarunkowane?

 

No to pojawia się myśl - skoro nic ode mnie nie zależy, to nic nie będę robił, albo zacznę robić "szalone" rzeczy, bo nic nie ma znaczenia.

 

Nie zajmuj się teraz tym.

Odbiegasz od tematu.

Jak zobaczysz, że nie ma i nigdy nie było „ja” to się przekonasz o wszystkim.

Póki co możesz jedynie tworzyc wyobrażenia. To bezsensowne.

 

Jestem biologicznym automatem?

 

A nie? Decydowałeś jaki będziesz? Wybrałeś sobie życie?

Nikt Cię o zdanie nie pytał ;)

 

To po co nam jakieś złudzenie, że jesteśmy świadomi itd.?

 

Dobre pytanie :)

Nie jest nam potrzebne. Człowiek budzi się z koszmaru zbudowanego na iluzji, gdy ją tylko zauważy.

 

Po co więc nam się tak wydaje, gdyby "Ja" miało faktycznie nie być?

 

„Ja” to szkodliwy program. Pasożyt.

Uwarunkowano nim Ciebie.

Sam byś sobie tego nie zrobił.

 

Od chwili narodzin, jako dziecko: (w skrócie)

wmawiano Ci Twoją odrębność,

nauczono Cię posiadać,

miec oczekiwania w stosunku do świata,

kazano Ci "wartościowac" doświadczenia itd.

 

Nawet powiedziano Ci jaki rzekomo jesteś. Wykorzystując przenośnię dotyczącą rzutnika :) - namalowano obraz „ja” w Twoim umyśle. Powiedziano Ci, że iluzja jest realna i kazano Ci życ w takim przekonaniu. Na kłamstwie zbudowały się wszystkie „Twoje” osądy, obraz świata, życia.

 

Okłamano Cię.

 

Dobra, teraz, zajmij się tym, co potrzeba.

Przekonaj się o iluzji.

Proszę, bądź szczery z samym sobą. Nie zadawalaj się pierwszą lepszą odpowiedzią umysłu.

Drąż temat.

Do końca.

Edited by mademoiselle333

Share this post


Link to post
Share on other sites
BezimiennyMag

Dokładnie, człowiek to taki automat, który się potrafi uczyć - nauczono Cie bardzo niepraktycznego myślenia i wmówiono, zaszczepiono "JA". Zweryfikuj to sam, to nie są puste słowa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
wikrap1

I co mi da odrzucenie idei "Ja" ? Będę świadom, że jestem automatem i swoje wybory będę postrzegał jako wynik złożonej kalkulacji. I co mi to da?

Share this post


Link to post
Share on other sites
mademoiselle333

A co daje Ci "ja"?

 

TO nic Ci nie da.

Zobacz mój wpis na blogu. Akurat na ten temat.

Sprawdzasz co jest pradwą, czy nie?

Chcesz nadal się męczyc -

Twoja sprawa.

Zdecyduj się.

Share this post


Link to post
Share on other sites
wikrap1

No mogę założyć, że jestem suwerennym "Ja" i podejmuje decyzję, a mogę uznać, że jestem automatem, ale nie daje to żadnego efektu..

Zobacz mój wpis na blogu. Akurat na ten temat.

Co ma wyścig szczurów i ogół życia do tego, czy jestem świadomie myślącą istotą, czy automatem? BTW ciekawy wpis.

Sprawdzasz co jest pradwą, czy nie?

A jak to sprawdzić?

Chcesz nadal się męczyc -

Twoja sprawa.

Zdecyduj się.

Męczyć się czym? Poczuciem "Ja"? Jakoś mnie to nie męczy. Dobrze mi z posiadaniem, jak i nie posiadaniem "Ja".

 

Już się zgubiłem w tej dyskusji. Do czego zmierzamy? Że nie ma ja i jestem automatem. Ale poza teoretyczną dywagacją, ma to jakieś znaczenie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
befadka
Męczyć się czym? Poczuciem "Ja"? Jakoś mnie to nie męczy. Dobrze mi z posiadaniem, jak i nie posiadaniem "Ja".

 

Już się zgubiłem w tej dyskusji. Do czego zmierzamy? Że nie ma ja i jestem automatem. Ale poza teoretyczną dywagacją, ma to jakieś znaczenie?

 

Utożsamiając się z ja masz ogrom uczuć ,czy czujesz się czasami źle ? Bulwersuje Cię coś ? Wściekasz się ? jeżeli tak to działa JA

 

Przestaniesz przeżywać te uczucia jak pobędziesz się JA

Share this post


Link to post
Share on other sites
wikrap1

Ogólnie negatywne uczucia nie są dużą częścią mojego życia, ale nie chciałbym się ich pozbywać. Owszem do wielu rzeczy podchodzę z dystansem, ale nie chciałbym być obojętny widząc krzywdę najbliższych, lub kogokolwiek. Dążę do współczucia i daję wsparcie. Nie chcę wyzbywać się uczuć związanych z tymi procesami. Wokół siebie widzę ludzi, którzy zbyt emocjnalnie podchodzą do pewnych spraw i sytuacji, robiąc sobie krzywdę, ale taki "stoicyzm" również uważam za pewną krzywdę. Drugą skrajność. Czemu uważasz negatywne uczucia za w pewnym sensie "niepoprawne" i omijasz je?

 

Ogólnie nie ogarniam związku między negatywnymi uczuciami, a posiadaniem złudzenia bycia suwerennie myśląca istotą. Może macie na myśli hmm ego? Chęć posiadania, zdobywania stanowisk, szacunku itd. i lokowanie poczucia własnej wartości poza sobą? Takie podejście faktycznie stwarzałoby dodatkowe frustracje, bulwersacje itd. ale jaki to ma związek z poczuciem bycia świadomą i twórczą istotą? Mam wrażenie, że nie zrozumiałem sedna sprawy ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
befadka

Jak się przestaniesz utożsamiać z własnym JA to wyzbędziesz się myśli które doprowadzają do złego samopoczucia .Każde jedno złe jak i dobre samopoczucie to silne trzymanie się JA

 

Emocje są i zawsze będą lecz mijają i tylko je przeżywam to część mechanizmu ciała

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Wyzbycie Się Negatywnych Uczuć Nie Oznacza Bycie Automatem ,czy Zombie ,tak jest Alkoholik lub Narkoman , którym targają bezwiednie emocje ,ponieważ opanowały system nerwowy i psychikę -strach,lęki,obawy,zazdrość ,pożądanie itp. jak i u większości ludzi na ziemi ,Natomiast Pracując Nad Sobą,Wyzbywając ,wykorzeniając z siebie negatywne emocje stajesz się dopiero człowiekiem panującym nad sobą,swoim życiem ,nad swoimi uczuciami ,i z większym spokojem możesz robić to co istotne,ważne -ego nie zaciemnia już twojego umysłu ,a twoja intuicja jest wyostrzona.

Edited by Pit

Share this post


Link to post
Share on other sites
befadka
Szkoda twojego czasu. Na tym forum nikt tego nie ogarnia, a co niektórzy tylko udają żę wiedzą o co chodzi bo obejrzeli przykładowo film "What The Bleep Do We Know" i myślą że pojęli naturę wszechświata

 

Oburzyłaś się = JA

 

Pomyśl dlaczego Bezimienny ma taki "ostry"język ? bo skoro utożsamiasz się z JA będziesz oburzony/na = to nadal iluzja

Share this post


Link to post
Share on other sites
mademoiselle333
Przestaniesz przeżywać te uczucia jak pobędziesz się JA

 

Nie. Po prostu nieistotne sytuacje nie będą powodować takich emocji.

Nawet jeśli pojawi się np. złość po chwili odejdzie.

Nie staniesz się bezuczuciowy.

Uczucia będą po prostu uczuciami.

Nie będą już negatywne i pozytywne.

 

Ogólnie negatywne uczucia nie są dużą częścią mojego życia, ale nie chciałbym się ich pozbywać.

 

Nawet nie wiesz jak dużą.

Nie zdajesz sobie sprawy ile szkodliwych myśli, twierdzeń itp. przechodzi Ci codzienne przez głowę.

 

A jak to sprawdzić?

 

Ech... Czy ja piszę niewyraźnie?! Przecież to niemożliwe.

Ty nie czytasz uważnie.

Skoncentruj się.

 

Czym jesteś? Z czym się utożsamiasz?

No pomyśl. Patrz na doświadczenia.

Drąż temat.

Masz jakieś ja?

Popolemizuj ze sobą.

W myślach, lub

weź kartkę papieru i pisz.

Szukaj sposobu.

Ja za Ciebie Tego nie zrobię.

Napisz, co wymyśliłeś.

 

Męczyć się czym?

 

Nie zrozumiałeś mojego wpisu.

 

Ale poza teoretyczną dywagacją, ma to jakieś znaczenie?

 

:D

Tak.

Olbrzymie.

Powtarzam, że nie zajmuję się teoretyzowaniem, co chyba jest wystarczającą przesłanką do tego, żeby stwierdzić, że jest to praktyczna informacja.

Posłuchaj.

Odbiegasz od tematu, to raz

Dwa, bawisz się w to. Przestań.

Trzy, po zauważeniu iluzji „ja” sypie się reszta. Teraz pomyśl.

Reszta… czyli jest co się sypac.

Pisałam, ze Twój osąd o świecie jest iluzją, czyli jest gówno warty (wybaczcie dosadność).

To teraz uruchom szare komórki.

Przebudzenie ma sens, czy nie?

 

Odchodzisz od tematu. Źle.

 

Szkoda twojego czasu.

Twojego również. :)

A tak na serio – podejmij dyskusję. Dlaczego nie?

Skoro masz jakieś racje, które są słuszne to przecież nie zrobimy Ci wody z mózgu.

Ja tylko pytam. Uspokój się.

Gwałtowne emocje są oznaką dotknięcia.

Niezależnie czy to będzie Twój gniew, czy śmiech.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
wikrap1
Szkoda twojego czasu. Na tym forum nikt tego nie ogarnia

To tłumaczy, dla czego rzucane są hasła, a nie wiadomo, o co chodzi.

 

Wyzbycie Się Negatywnych Uczuć Nie Oznacza Bycie Automatem

 

To w końcu jesteśmy świadomymi swoich działań istotami, na które otoczenie wpływa a my na nie, czy bezwolnymi zombie, odczuwającymi uczucia? Bo temat jak i wszyscy krzyczycie " "Ja" " nie istnieję" ;)

strach,lęki,obawy,zazdrość ,pożądanie itp. jak i u większości ludzi na ziemi ,Natomiast Pracując Nad Sobą,Wyzbywając ,wykorzeniając z siebie negatywne emocje stajesz się dopiero człowiekiem panującym nad sobą,swoim życiem ,nad swoimi uczuciami ,i z większym spokojem możesz robić to co istotne,ważne

 

Tu odbiegamy od tematu, ale co tam.

Negatywne emocje hamują nasze działania i odbierają radość życia. Zastanawiam się teraz czy współczucie jest negatywnym czy pozytywnym uczuciem? Wydaje mi się, że prowadzącym do "rozwoju" ale jednak w pewnym stopniu jest wyniszczające? Być może mądrzejszym wyjściem jest niesienie pomocy bez wczuwania się w problemy "poszkodowanego"?

 

W tym momencie dyskusji mam wrażenie, że nie chodzi o wyzbywanie się jakiegoś "Ja" tylko "ego"negatywnych uczuć, wyścigu szczurów, chciwości i podejście z większym zrozumieniem i dystansem do mechanizmów rządzących światem. Bo to, czy myśli to automatyczny proces, czy częściowo suwerenny, to jakiś niuans, który moim zdaniem nic nie wnosi i nie zmienia. Pozbycie się ego jest już sensowniejszą w moim odczuciu ideą, prowadzącą do bycia bardziej świadomym i lepszym człowiekiem

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...