Jump to content

Co robisz, by poprawić sobie humor?


kaffka
 Share

Recommended Posts

Witajcie! :)

 

Mam koleżankę, która każdy dół załatwia w sposób masochistyczny :D

 

Mianowicie - złożyła sobie listę najbardziej dobijających utworów muzycznych, jakie tylko zna i w chwili, gdy ją wszystko dobija, włącza je sobie. Mówi, że to sposób, by dosięgnąć dna, a gdy się go dosięgnie - by móc się od niego odbić. Na zasadzie, by sobie uświadomić, że jej sytuacja nie jest jeszcze wcale taka tragiczna, bo zawsze może być jeszcze gorzej. :D

 

Ja znam tylko jeden sposób - odespać. Jak Ty radzisz sobie z "gorszymi" dniami?

Link to comment
Share on other sites

z tym dnem to jest metoda,tez mialam takie myslenie kiedys,

ale w esnie bardziej serii pecha osiagajacy punkt psychiczne dno totalne niz kawalkow muzycznych,ale teraz trzasnelam sobie ten film the secret (z 2006 jest czesc 20min na youtube) i sprawdzam teorie urzeczywistnienia swoich mysli i powiem Wam,ze przed tym filmem,wydawalo mi sie,ze tzreba faktycznie uwazac o czym sie marzy bo to sie spelnia i napewno cos w tym jest,ze mowisz,myslisz ....i po czasie masz:D a po filmie to jzu w ogole:D

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

mi najbardziej poprawia humor mój maz :smile: no chyba ze mam dola przez niego... to wtedy ide na spacer z kolega o imieniu mp3player :mrgreen: bardzo fajny gosc - caly czas spiewa hehe;)

Link to comment
Share on other sites

dla mnie pomaga spacer po lesie,muzyka i spotkania z przyjacielem.

sposób, by dosięgnąć dna, a gdy się go dosięgnie - by móc się od niego odbić.

też kiedyś tak miałam,ale doszłam do wniosku,że nie mogę się tak dręczyć :grin:

Link to comment
Share on other sites

Goomis85, też praktykuję spotkania koleżeńskie z mp3ką. :) wypłakać się w poduszkę - zapisać to, co mnie dręczy na kartce, skupić na tych kartkach całą swoją złość i niezadowolenie i spalić je na balkonie. Pomaga.

Link to comment
Share on other sites

Czekolada, owszem, ale spacer po lesie jeszcze bardziej, a najlepiej jak jest cieplo i pada deszcz - wtedy jeszcze najlepiej zeby ten ow kolega na uszach spiewal Scorpionsow "Time will call your name" (to juz dawno, dawno temu pomagalo mi, raz pomoglo w bardzo trudnej chwili, a potem to juz i z sentymentu pomaga). A poza tym ostatnio pomaga mala Gabi, w ogole uwazam, ze dzieci omagaja... No i bardzo dobre seriale komediowe - MASH, Friends, Alf...

I jeszcze modlitwa :)

Ale jak czasem sie trzeba wyplakac, to trzeba, jak sie woda skonczy w studni to od razu lepiej, o wszystkim sie zapomina, bo zatoki zatkane i glowa boil :razz:

Link to comment
Share on other sites

Anetko,

 

pomysł z kartkami i paleniem - bomba. :)

dziękuje bardzo Kaffciu :mrgreen: wyczytałam to kiedyś w takim poradniku do radzenia sobie ze stresem. Pomysł naprawdę genialny i pomaga. Tak samo jak wyobrażenie sobie swojego smutku, żalu i złości jako powietrze, chwycenie go w pięści, zaciśnięcie ich z całej siły, kolejne, maksymalne naprężanie wszystkich mięśni ciała, zostanie tak przed kilka sekund i rozluźnienie. Ale to raczej na złość :) naprawdę działa!

Link to comment
Share on other sites

Ale jak czasem sie trzeba wyplakac, to trzeba, jak sie woda skonczy w studni to od razu lepiej, o wszystkim sie zapomina, bo zatoki zatkane i glowa boil :razz:

 

A to na to w ten sposób nie patrzyłam. :D Ale fakt faktem, jak się człowiek wypłacze, to i spokojny sen później łatwiej przychodzi...

 

Tak samo jak wyobrażenie sobie swojego smutku, żalu i złości jako powietrze, chwycenie go w pięści, zaciśnięcie ich z całej siły, kolejne, maksymalne naprężanie wszystkich mięśni ciała, zostanie tak przed kilka sekund i rozluźnienie. Ale to raczej na złość :) naprawdę działa!

 

Mi na złość pomaga liczenie w myślach do 10 (w przypadkach skrajnych do 20), a już przy totalnej złości wyobrażanie sobie osoby, która mnie zezłościła jako jakiejś śmiesznej postaci z kreskówki (np. wkurzający wykładowca jako Kaczor Donald). Od razu uśmiech na usta wraca. :D

 

Ja w zasadzie niemal zawsze mam dobry humor. A jak nie mam, to niewiele jest rzeczy, ktore mi pomagaja. Najczesciej piffko lub dwa i do lozka. jak sie wyspie zwykle muchy z nosa wylatuja.

 

Na mnie to piwo działa odwrotnie - zawsze łapie smuta. :D Ale wyspanie się, i owszem, pomaga. :)

Link to comment
Share on other sites

a co powiecie na wykrzyczenie się w jakimś odludziu ?często mi sie to zdaża,tak jak machanie czymś ostrym,nie :grin: nie przy kimś :grin:

Link to comment
Share on other sites

akurat tego mam pod dostatkiem,oczywiście zawsze się znajdzie jakś ciekawski sąsiad :cool:

 

[ Dodano: 2008-05-23, 23:07 ]

znów muszę cytować :wink:

Boa,śmigasz jak fryga :grin:

Link to comment
Share on other sites

a co powiecie na wykrzyczenie się w jakimś odludziu ?często mi sie to zdaża,tak jak machanie czymś ostrym,nie :grin: nie przy kimś :grin:

 

Znaczy już w sensie pozbycia się złości, nie poprawy humoru?

 

Moja sąsiadka ma na złość "super" pomysł. Kupuje (na ryneczku, tańsze) takie porcelanowe talerze. Jak jest wściekła, zbija sobie to jeden, do dwa na poprawkę. I w sumie rozumiem - widzieć, jak się rozpęka to tak, jakby ta cała złość się wybyła i rozprysła. :D

Link to comment
Share on other sites

Alez kaffko, to poprawia humor. To nie tylko na zlosc, to generalnie "rytual" swoisty na wyrzucenie negatywnych smieci z siebie, tak stanac sobie, rozpostartym jakby i zdrowo sie wykrzyczec, tak z przepony, nie z gardla. To na prawde dobra rzecz, tylko trzeba miec spokojna glowe, ze nikt Ci sie nie miesza w to krzyczenie, tudziez miec calkowita olewke na ktosiow (ja nie mam, wiec dawno juz nie krzyczalam, kiedys u babci w polu sie mi zdarzalo...)

Hehe, dobre z talerzami, ja sie oduczylam rzucania rzeczami, kiedys to massakra byla (a nie wybieralam).

calipso28, o machaniu czym ostrym mowisz?

Link to comment
Share on other sites

no krzyk też jest pomocny. Szczególnie wieczorem nad rzeką kiedy jest chłodno i nikogo (chyba) nie ma. A nawet jak jest, to na pewno się do takiego wariata nie zblizy acz nigdy nie chodzę nad rzeki sama wieczorami - niemiłe przeżycia z mężczyzną w stroju Adama..

Link to comment
Share on other sites

moje odludzie jest właśnie nad rzeczką.ale wieczorem za żadne skarby bym sama tam nie poszła,za dużo bezpańskich psów tam się włóczy :shock:

Link to comment
Share on other sites

Psiaków mniej bym się bała niż poprawiających sobie Twoim kosztem humor pijaczków w krzaczkach - to już wolę płakać w domu :grin:

Link to comment
Share on other sites

Drogie Panie, wracamy do tematu. :mrgreen:

 

Może jeszcze ktoś będzie miał jakiś pomysł, jak można sobie poprawić humor? :)

Link to comment
Share on other sites

Bo się nie mogę przypasować do żadnego, i każdy nowy mi uwiera, a stary już się przejadł :D

 

[ Dodano: 2008-05-24, 21:06 ]

Stąd - póki co, będę siać dezorientację :D

Link to comment
Share on other sites

...lubie zamknac oczy i przypomniec sobie czas gdy było sie beztrosko szczesliwym moze to byc okres dziecinstwa badz wakacje nad morzem..poczuc to całym soba przypomniajac zapachy jak i rozne odgłosy dochodzace z oddali..ciepło prażącego słonca... wtedy przeszywataki dreszcz.. to ten wzorcowy stan w ktorym zawsze powinnismy trwac :cool:

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Co robię? Tak i popłaczę i liczę,ale najlepszy sposób dla mnie to chłodny prysznic i spacer po łąkach,lesie.Zbawienny wpływ ma na mnie powiew wiatru, oczyszcza mnie z negatywnych emocji.Wyrzucam wtedy z siebie złość i z tych spacerów wracam rozlużniona i inaczej na wszystko patrzę.Złe emocje ustępują i wszystko wraca do normy.Spróbujcie i uwierzcie mi,bo naprawdę warto.Pozdrawiam :grin:

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Witam wszystkich, jestem nowy na tym forum =)

 

więc ja aby poprawić / zmienić sobie humor po prostu go zmieniam :wink: nie rozumiem połowę ludzi, coś tam robią aby se poprawić albo inne rzeczy, przecież to jest twój humor, to jesteś ty sam więc się sam możesz zmienić albo jakoś tak :roll: więc jak mnie coś wkurza to po prostu zmieniam humor na coś innego i się zaraz śmieje ;p

Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...

Witam:) moim sposobem na poprawę nastroju jest muzyka spokojna która gdy mam mocnego nerwa uspokaja mnie, kiedy mam doła przydaje się gorąca kąpiel, spotkanie z przyjaciółką lub innymi znajomymi którzy potrafią rozbawić aż do łez :) malowanie paznokci aby poczuć się o wiele lepiej... czasem makijaż pomaga od tak sobie zrobiony żeby podnieść na swojej wartości ....

Link to comment
Share on other sites

Witam :) . Zależy z jakiego powodu jestem zła czy smutna.. Jak się z kimś pokłócę to czasem wole porozmawiac o tym z kimś bliskim,albo w ogóle z nikim o tym nie rozmawiać, tylko całkiem na inny temat. Jeśli 'bierze mnie' na wspomnienia to wole pobyć sama, słucham sobie smutnych piosenek (jeszcze bardziej sie wtedy dołuje ale jakoś nie chce wtedy tego zmieniac hehe ;p) wiem,że po jakimś czasie to ustąpi i nie staram sie tego na siłę zmieniać. Jesli chce sie plakac to trzeba, nie mozna tego dusic w sobie a to jest normalne,ze czasem ktos ma zly dzien przeciez :).Najlepiej się z tym przespaćć,... Nie mam tutaj znajomych na tym forum, bo za bardzo sie tutaj nie orientuje jeszcze ale chetnie bym kogos poznala, porozmawiala. Prosze pisacc :)

Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

Gdy mam doła albo jestem wściekła ,w sumie niezależnie jakie by to były odczucia ale są to negatywne to ubieram słuchawki i słucham głośno, jak najgłośniej muzykę ,tak głośno bym nie mogła słyszeć swoich myśli by zagłuszyć swój umysł ,najlepiej by to była skoczna i wesoła muzyka bo inne mnie bardziej dołują. W 90% działa:usmiech:

Link to comment
Share on other sites

jak jestem wsciekla,lubie sobie pokrzyczec,na pewno wyrzucam negatywne wszystkie emocje(potrafie byc bardzo gloossnnaaa)i papieros,mnie uspokaja:)

Link to comment
Share on other sites

a zeby poprawic sobie humor,to ide na zakupy i kupuje cos nowego,takie typowe babskie zachowanie,czasem jest to ubranie,czasem bizuteria,albo np bardzo starannie sie ubiore,umaluje,zeby czuc sie wyjatkowo....czasem ide na spacer,najchetniej nad Wisle i patrze na rzeke i mysle,ile ona przeszla...to skoro ona potrafi,to ja tez....czasem ide na cmentarz do babci,bowiem czesto mi sie sni i daje mi rozne rady,wskazowki...muzyka tez mnie uspokaja...ale mocna,ostra,bo przy melancholijnej znow mi sie chce plakac.

Link to comment
Share on other sites

...ja już przestałam poprawiać sobie humor kupowaniem nowy ubrań, bo potem, gdy nastrój poprawi się, dochodzę do wniosku, że kopiłam kolejną szmatkę, która jest tragiczna, źle leży itd...

Kiedyś też poprawiałam sobie nastrój kremem czekoladowym (zimą to było), na wiosnę trochę kilogramów za dużo... baaa... jakie trochę! Dużo za dużo! Na szczęście wróciłam do normy.

 

Najszybciej poprawiam sobie nastrój, gdy już jest zielono, idę na spacer i leczę się ładnymi widokami. Zima jest gorzej, ale też to praktykuję. I te wszystkie pozytywne myślenia wprowadzam w swój móżdżek. Czasami pomaga, czasami nie...

Często pomaga mi też "samotłumaczenie" sobie, że przecież JUTRO (za tydzień, miesiąc rok) BĘDZIESZ SIĘ ŚMIAŁA Z TEGO PROBLEMU!!! Też działa...

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Ja tez chodzę nad Wisłę w końcu mam tam 5minut na nogach ,tez zapale papierosa ,też sobie pokrzyczę ale sama gdy jestem w aucie i jadę przed siebie, czasem popłacze sobie w poduszkę .Ech...

Link to comment
Share on other sites

a dodam jeszcze tylko,ze znow wrocilam na aerobik,wiec jak pojde na zajecia stepu czy aeroboxingu i sie pozadnie wymecze,to rowniez czuje sie lepiej:)spalanie kalorii w kazdej postaci to nie tylko odreagowanie fizyczne ale i psychiczne.

Link to comment
Share on other sites

Hmm...każdy ma swój pomysł na poprawe humoru :) Ja, gdy jest mi źle lubie porozmawiać z moją młodszą siostrą, choćby przez gg, bo obecnie mieszkamy daleeeko od siebie. Czasem ide zaszaleć w sensie wydać troche kasy na zachcianki i też mi jest lepiej ;)

Działa też właczenie na full muzyki i śpiewania z piosenkarką,hehe, a czasami zwyczajnie ide se wylaćtroche łez w poduszke :)

Zapomniałabym uwielbiam se wyobrażać siebie w przyszłości, gdy moje plany, marzenia w jakimś stopniu są już zrealizowane :) To mi bardzo poprawia humor i nie tylko, bo też motywuje, by się nie poddawać, gdy opadam z sił ;)

Pozdrawiam :D

Link to comment
Share on other sites

Właśnie Afirmacje :usmiech:,bardzo bobry sposób .Jeśli ktoś zechce poprawić sobie humor lub zgłębić wiedze na temat afirmacji mam kilka ciekawych eBooków w pdf. i word. Chętnie przekaże :oczko2:

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Gdy mam zły humor i chce go poprawić dzwonię do przyjaciólki. Wychodzimy gdzies, rozmawiamy, poprawiamy sobie wzajmnie humor w zaleznosci ktora tego potrzebuje.

Link to comment
Share on other sites

Jak mam zly humor zwykle odcinam sie od nudzi ; czytam ksiaze,fotografuje ,spedzam czas ze swoim zwierzakiem lub tak jak wiele osob zjadam czekolade :)

Link to comment
Share on other sites

Ja najczesciej zeby poprawic sobie humor, chodze na zakupy albo ide do fryzjera;)

 

Jezeli akurat nie mam srodkow na to, to robie sobie spa w domu - zabiegi pielegnacyjne i te sprawy - od razu lepiej;)

 

Gdy jestem wsciekla to najczesciej klne i wyzywam sie na rzeczach martwych;) albo placze co tez mi pomaga..

 

Jesli moj nastroj jest spowodowany zachowaniem meza, to lubie mu to wszystko napisac, wyrzucam z siebie wszystko doslownie i od razu czuje ulge. Ale musi to byc napisane, bo wtedy nie klocimy sie dalej, nie musze sie bardziej stresowac czy sluchac glupich odpowiedzi;P

Edited by drizza
Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

czytam te wszystkie posty i szok! nikt na dola nie robi spiewania!!!! mi jak zle to wlaczam muzyczke, na poczatek cos smutnego ale z rytmem, potem najczesciej Louis Armstrong i po tym to juz nie da sie smucic :jezyk2: nagle nogi si ewyrywaja spod kontroli i zaczynaja robic ministerstwo dziwnych krokow :D i tak sobie tuptam i wydzieram sie w nieboglosy i zlosc sama przechodzi.

a na smutek to tylko i wylacznie dyrygowanie orkierstra ! wlaczam 3 tenorow, pare operek czy Bethoena i staje sie dyrygentem z problemami emocjonalnymi, bo sie przy tym i usmieje i poplacze!

ale zabawa przednia :_okok: polecam !!!

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Ja zawsze sobie w jakies miejsce cichutkie z dala od ludzi i hałasu puszczam sobie muzyczkę i wyciszam sie sam w sobie. no i papierosy sobie lubie poalic przy s;uchaniu muzyki;)

Link to comment
Share on other sites

Gdy mam zly humor, najczesciej slucham muzyki, jakiegos lomotu ktory wykurzy ze mnie gniew lub smutek, np Zebrahead :)

Ogladam tez moje ulubione filmy, ktore zawsze dobrze na mnie wplywaja i poprawiaja mi humor.

Wczesniej rysowalam aby sie pocieszyc, ale ostatnio wena u mnie zanikla... :(

Najgorsze co moze byc to obzerac sie slodyczami na pocieszenie, bo wtedy humor pogarsza sie wraz z przyrostem wagi :D

Link to comment
Share on other sites

Guest alathea

muzyka zdecydowanie poprawia mi humor, jak moge to ide na rower

fajne ciuchy - tez mi sie zdarza, ale tu jest ryzyko, ze humor mi sie jeszcze pogorszy, jak nic nie znajde fajnego...

Link to comment
Share on other sites

pozytywna muzyka + czekolada... albo idę do galerii pooglądać impresjonistów albo surrealistów... albo biorę aparat i idę na spacer fotografować ludzi... albo zakupy... albo joga... albo mam tez swój ulubiony cmentarz gdzie dobrze się czuje i mogę zrelaksować... to zawsze zależy od rodzaju złego humoru (a ich jest wiele, zbyt wiele...). Ale sposób na poprawę humoru zazwyczaj się znajdzie. A jak nic nie pomaga to trzeba przeczekać :)

Link to comment
Share on other sites

ja jak mam doła to robię porządki aby czym się zająć, i użalam się nad sobą , jaka jestem biedna i zawsze mówię to głośno ,żalę się sama do siebie, a jak już jest lepiej mówię sobie ,,wiesz jesteś głupia weż się w garść mała będzie lepiej"

Link to comment
Share on other sites

zły humor?

słucham tori, najcześciej piosenki "losing my religion" i "spark"

piję herbatę czerwoną

piszę i rysuję

 

wszystko naraz

i jest git

książki są fajne

ale mnie nie wciągaja

Link to comment
Share on other sites

Ten motyw z tluczeniem talerzy byl ciekawy, ale mi by sie nie chcialo sprzatac ..:).

A jaki macie sposob na stres? Jak ja sie duzo stresu najem, to mam dzien do kitu.on we mnie siedzi i przez caly dzien nie chce wyjsc. Spanie mi zawsze pomaga, ale zazwyczaj nie moge zasnac. Ostatnio mi sport troche pomogl, ale nie do konca. Dopiero na drugi dzien jest wszystko ok.

Link to comment
Share on other sites

Napisał lucek230

to samo co z checia do pracy siadam sobie w koncie i cichutko czekam aż mi przejdzie:D:D

 

Normlnie nie moge:rotfl_na::rotfl_na:::_zacieszacz::muza:

Link to comment
Share on other sites

gdy się boje np przed walką zawsze sobie mówie albo ja albo oni/on wiadomo wybieram ich:D czasami wybór jest nieodpowiedni dlatego mam pare pamiatek na twarzy i ciele :D a z codziennym stresem radze sobie tak samo egzamin mówie to potrwa chwile a jak nie zdam i tak będę świetował ;) i na luzka zawsze próbuje zminimalizować stres bo nie da rady się go wyeleminować do końca a sport rzeczywiście pomaga szczególnie polecam sparingi po kilku nie mam pojęcia co to stres chcę tylko usiąść i sobie odpocząć:) pozdrawiam:)

Link to comment
Share on other sites

Spotykam się z przyjaciółmi :D A jak nie ma takiej możliwości, oglądam one piece. no, chyba że wyniknie taka paskudna sytuacja, że jeszcze promocyjnie kompa mi zajęli, to puszczam vive i jem dobry kisiel.

Link to comment
Share on other sites

Jeśli jestem zdołowana/w złym humorze to idę spać. ;P Gdy się wyśpię to czuję się o niebo lepiej (i nie jestem agresywna, co często się zdarza, gdy mi się humor popsuje albo, gdy zaczynam się użalać nad sobą). :) Nic innego (niestety) nie pomaga na moje doły.

Link to comment
Share on other sites

ja gdy jestem smutna wlaczam smutne nuty [np. Avril Lavigne-nobody's home/keep holding on] i płaczę... ;) po jakims czasie przechodzi.

Nie stety nie jestem zadowolona z mojego sposobu wychodzenia ze smutnych sytuacji ale tylko to na mnie dziala..

Link to comment
Share on other sites

Guest alathea
... wszystko naraz

i jest git

książki są fajne

ale mnie nie wciągaja

 

ja potrafie czytajac zapomniec, ze swiat istnieje, dobra ksiazka jest dla mnie jak narkotyk... i taka ksiazke czytam, az przeczytam do konca - chyba, ze wczesniej padne :)

niektore ksiazki czytalam wiele razy...

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...
ja potrafie czytajac zapomniec, ze swiat istnieje, dobra ksiazka jest dla mnie jak narkotyk... i taka ksiazke czytam, az przeczytam do konca - chyba, ze wczesniej padne :)

niektore ksiazki czytalam wiele razy...

 

 

Zgadzam się :) bywało u mnie tak, że kiedy czytałam "wyłączałam się" i nie docierało do mnie nawet, czy ktoś do mnie mówi. Trzeba było mnie szturchną, żebym oderwała się od lektury i wróciła na ziemię :)

Link to comment
Share on other sites

Najlepszy sposób, na gorsze dni i jakiekolwiek sytuacje to dla mnie muzyka. Śpiewam sobie albo jeszcze idę na spacer z psem . To dla mnie sposób na super relaks i odciągnięcie się od smutków.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

gdy mam zly humorek chodz zadko sie to zdarza , przypominam sobie słowa mojego Ojca , nie martwie sie co bedzie jutro za tydzien ^^ żyje chwilą

 

 

 

 

 

Żyj tak jakby kazdy twoj dzien byl twoim ostatnim ^^

 

Pozdrawiam Aron.

Link to comment
Share on other sites

Gdy moja pozytywna energia gdzieś się ulatnia i wpadam w jakiś dołek to z reguły pisze wiersze, teksty piosenek, coś komponuję, wykorzystuje ten stan kreatywnie zamykając się w swoim muzycznym świecie :dostal_na: Czasem rozmyślam, dlaczego jest mi źle i czy warto z tego powodu się smucić. Pozwalam ujść tej negatywnej energii i znów czuje się dobrze :) Uważam, że nie powinno się walczyć ze smutkiem, żalem czy złością, trzeba pozwolić 'być' i 'odejść' tym emocjom, w przeciwnym razie będą często do nas wracać :z_jezorem_na:

Link to comment
Share on other sites

Gdy moja pozytywna energia gdzieś się ulatnia i wpadam w jakiś dołek to z reguły pisze wiersze, teksty piosenek, coś komponuję, wykorzystuje ten stan kreatywnie zamykając się w swoim muzycznym świecie :dostal_na: Czasem rozmyślam, dlaczego jest mi źle i czy warto z tego powodu się smucić. Pozwalam ujść tej negatywnej energii i znów czuje się dobrze :) Uważam, że nie powinno się walczyć ze smutkiem, żalem czy złością, trzeba pozwolić 'być' i 'odejść' tym emocjom, w przeciwnym razie będą często do nas wracać :z_jezorem_na:

zachowanie godne statusu upowego =]

 

Tak, lepiej bym tego nie ujoł, to mialem na myśli pisząc ze rozmyślam.

Widzę że umiesz świadomie pokierować swoim stanem emocjonalnym, bardzo dobra umiejętność której wielu nie posiada. Ludzie przeważnie nieświadomie kiedy źle się czuja idą do kogoś się wygadać, podczas tego są bardziej podatni na drażniace ich wpływy, rozumiecie. A trzeba w takich momentach patrzeć do wewnątrz, obserwując niż identyfikować się z negatywnym stanem bo wtedy promieniujemy to na zewnątrz. Właśnie wtedy dobrze iść do lasu, poprzebywać ze sobą.

Link to comment
Share on other sites

zachowanie godne statusu upowego =]

 

Tak, lepiej bym tego nie ujoł, to mialem na myśli pisząc ze rozmyślam.

Widzę że umiesz świadomie pokierować swoim stanem emocjonalnym, bardzo dobra umiejętność której wielu nie posiada. Ludzie przeważnie nieświadomie kiedy źle się czuja idą do kogoś się wygadać, podczas tego są bardziej podatni na drażniace ich wpływy, rozumiecie. A trzeba w takich momentach patrzeć do wewnątrz, obserwując niż identyfikować się z negatywnym stanem bo wtedy promieniujemy to na zewnątrz. Właśnie wtedy dobrze iść do lasu, poprzebywać ze sobą.

 

Hehe, lubię odwiedzać las :) Ma w sobie coś magicznego, to jakby inny świat. Wyzwala z codzienności i przenosi w zupełnie inny wymiar. Spacer po lesie jest dobrym sposobem na złe samopoczucie.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

Hm jeśli chodzi o poprawienie sobie humoru, to ja również włączam sobie muzykę mp3. Jeśli nie to, to włączam sobie jakąś komedię, coś z czego mogę się pośmiać. W chwili gdy mam doła najczęściej reaguje niekontrolowanym śmiechem :) wszystko zaczyna mnie bawić. Nawet głupie rzeczy. Niekiedy w lato żeby rozładować emocje, wychodzę na rower. Staram się nie myśleć o tym co mnie spotkało. Co spowodowało mój żal. A najczęściej jak się już nie da. To po prostu muszę się wypłakać. :)

Link to comment
Share on other sites

Witam większośc z was opisuje las ,wycieczki do lasu, a jest to tak że osoby które są uduchowione (a sądzę że wiekszośc forumowiczów) odpoczywają na łonie natury. Las nas uspakaja, wówczas możemy pobic się z myślami pomimo że najczęściej nic nie wymyślimy nowego,to gdy pojawia się problem możemy spojrzec na niego inaczej .Związki eteryczne które wdychamy będąc w lesie pozwalają nam się uspokoic, a w tedy wówczas możemy pozwolic sobie na spojrzenie na problem z innej perspektywy .

Link to comment
Share on other sites

No są i tacy co uważają za odpoczynek ...kawka lub piwko do wyboru papierosek i telewizorek heheheh..dla nich to jest odpoczynek osobiście znam kilka takich osób.......

Link to comment
Share on other sites

A ja go nie poprawiam. Nie potrafiłabym tak na siłę zmienić nastroju. Raczej zostaje w tym stanie i sam za 2 dni przechodzi i właśnie wręcz na przekór jestem BAARDZo zadowolona :P

Link to comment
Share on other sites

No tak ,ale do lasu czy na łąkę chodzą osoby które potrzebują bliskości z naturą a w góry czy nad morzę jeżdzą wszyscy w tym niema uduchowienia...

 

Czemu tak brzydko uogólniasz ? Moze wlasnie jadą, bo czegoś im potrzeba, cos jednak znajdują w tym jezdzeniu poza jodem w powietrzu ;) To mi sie wydaje takim stawianiem siebie nad innych, "przeciętnych" ludzi..

Link to comment
Share on other sites

Widzę rywalizację na słowa .Nikogo nie uogólniam ... wyjazdy na wczasy są po to aby odpocząc i każdemu się należą ,czy jadąc nad morzę widzisz w tym duchowośc ? ja nie, chodzi mi o wyjazdy w czasie sezonu ,jest mnóstwo ludzi ,wszędzie walają się śmieci i jeden wielki tłok .Jadąc za miasto ,chodząc po lesie w ciszy utożsamiasz sie z naturą słuchasz jej rozmyślasz a zarazem oczyszczasz myśli .Sama wyjeżdzam na wczasy i dla mnie to tylko wyjazd w inne nowe miejsce.Uwielbiam czytac książki o tej tematyce i wiem co piszę ,i też z własnych obserwacji pozdrawiam..

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

A ja Wam powiem, że jak mnie łapie tzw. chandra to po prostu się zaszywam aby najlepiej nikt mnie nie widział w tym nastroju.. często jest tak, że włączam spokojną muzykę i po prostu płaczę wręcz ryczę leżąc w łóżku do mojego ulubionego jaśka, którego dostałem i jest wręcz przesiąknięty moimi łzami.. a jak się wypłaczę to wtedy czuję taką ulgę :) takie oczyszczenie, uważam iż łzy oczyszczają naszą duszę dlatego też nie można ich w sobie trzymać. I potem jest mi lepiej, i po takiej burzy mówię sobie. O nie, to jest pierwsza minuta mojego dalszego życia, nic bardziej prawdziwego nie ma! Więc muszę się wziąć za siebie..

 

Do tego nie zapomnę jednej z nocy, kiedy było ze mną bardzo źle (pod sensem emocjonalnego samopoczucia).. tak się wypłakałem, że mój jasiek (tzn. podusia), była aż cała mokra.. I tak mi od tamtej pory zostało, że jak już płaczę to najchętniej tylko w niego.

 

Po każdych chmurach nad naszym życiem przychodzi słońce, i jest ono piękniejsze niż przedtem ponieważ wyczekiwane.. A co do łona natury o którym mówicie, to też musi być dobra pora roku. Ta na przykład się dla mnie nie nadaje, zimno.. niech tylko wiosna nadejdzie, to też inna bajka będzie. Więcej perspektyw do spędzania czasu.

 

:)

Edited by gay
Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...
  • 2 months later...
Słucham muzyki, ale nie smutnej bo dobija mnie jeszcze bardziej.

A jak już mam takiego okropnego doła i zbiera mi się na płacz to tylko w nocy do poduszki, żeby nikt nie widział. Po tym jak popłacze sobie do poduszki robi mi się lżej i zasypiam a rano już jest ok ;)

ja dokładnie robię to samo. płacz jest fajny bo wyładowuje emocje. :)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • Darjiik
      By Darjiik
      Witam serdecznie
      Zwracam się do szanownych forumowiczów z małą prośbą.
      Otóż prowadzę badania nad związkami między cechami osobowości a poziomem uważności i transcendencji duchowej.
      W związku z tym szukam chętnych osób do wypełnienia trzech krótkich kwestionariuszy będących standaryzowanymi metodami naukowymi, a dotyczących wyżej wspominanych zmiennych. Całe badanie powinno zająć około 20 min, a przy okazji można się nieco zastanowić nad sobą i swoim doświadczaniem siebie i świata W zamian chętnie podzielę się już opracowanymi wynikami badań w formie artykułu lub rzeczowego podsumowania.
       
      https://docs.google.com/forms/d/111RYv16yQAXtEfrc7f_hdFAPKKgRJ2x_hBZCRtIg37c/viewform?usp=send_form
       
      Zachęcam i z góry dziękuję!
    • Klaudia98
      By Klaudia98
      Wczoraj miałam bardzo dziwny sen. Śniło mi się, że razem z moim kolegą trafiliśmy do szpitala psychiatrycznego, w czasie snu zbytnio nic się nie działo. Ale pod koniec spania po prostu nie wiem co to było. Widziałam sama siebie. Siedziałam w koncie cała pocięta.. Co ten sen może oznaczać? Nigdy nie zastanawiałam się nad żadnym snem. Ten jest pierwszym takim. P.S wcześniej się cielam, ale nie żyletka.
    • Paulla
      By Paulla
      Hej,
      muszę się komuś tak po prostu wywalić...
       
      Moja historia:
       
      Ojciec był alkoholikiem. Zmarł ponad 2 lata temu. Rodzice się rozwiedli, gdy miałam 3/4 lata. Mieszkałam wtedy do klasy pierwszej szkoły podstawowej z rodziną tzn. siostrą mojej mamy i jej rodziną. Ojciec przyjeżdżał przez pewien czas do mnie. Wtedy rozmawialiśmy szczerze, chodziliśmy na spacery. Ogólnie miło z nim mi się spędzało czas. Rodzina natomiast była zła o to. Nie chciała, zebym miała z nim kontakt i wymyślali różne głupoty, żeby mnie odstraszyć od niego. Byłam mała, więc się bałam i wstydziłan swoich uczuć do ojca, które były wyśmiewane. Moja mama pracowała w mieście i co jakiś czas, przyjeżdżała do mnie. Z reguły tylko spała, kupywała zabawki i nic poza tym. Wiadomo na tym więzi się nie zbuduje. Nagle od pierwszej klasy podstawówki zawalił się świat dziewczynce, która była wesoła, miała swoją "mamę" czyli ciocię, była bardzo lubiana, aktywna, bo jej rodzicielka zapragnęła za wszelką cenę wziąć ją do siebie pomimo protestów nauczycieli, rodziny, mojego. Nie miałam tak po prostu ochoty wychodzić z nią, bo wiadomo, że na wsi raczej sama wychodziłam, jeździłam na rowerze itd. Na siłę moja mama szukała mi "znajomych", których miałam dość. Po prostu potrzebowałam czasu zamiast przymusu. Moja mama poznała faceta, z którym zaszła w ciążę. Nie chciałam mieć wtedy młodszego rodzeństwa. Byłam zła o to. Nie byłam gotowa na te przeżycia. Zamieszkałyśmy z jej nowym facetem, który znęcał się później psychicznie tzn. wszystko było źle, kłótnie o pierdoły itd. Mama zawsze raczej stała po jego stronie. Mnie tępiła, a on złoty. Wszystkim wokół mówiła, że nie ma dowodów, aby coś z nim zrobić etc. Wtedy nagrałam awanturę i dałam mamie, wierząc, że coś z tym zrobi. Ona zamiast tego usunęła to nagranie i dalej swoje było. Po kilku latach wyjechał do Irlandii. Nie ma z nim żadnego kontaktu.
       
      Nadal nie miałam dobrych relacji z matką. Poszlam do gimnazjum, które sama mi wybrała także na siłę. Była tam dziewczyna chora na raka. Bardzo ją lubilam, pomagałam. Nie miałam niestety czasu na rozmowy itd z rówieśnikami. Po pewnym czasie ona odeszła na indywidualne nauczanie, a ja zostałam sama. Były objawy somatyczne itd przez co opuszczałam szkołę, bo się tam fatalnie czułam. Byłam ambitna, ale pojawiła się przeszkoda, która uniemozliwiała mi normalne funkcjonowanie. Byłam na skraju miałam myśli samobójcze, bo rodzina tylko awantury mi robila, przeklinała, zabierali co mogli zamiast wspierać. Po pobycie w szpitalu, matka zmieniła mi szkole. Poznałam wtedy kogos, kto odmienił moje życie. Miałam już po co być na tym świecie. (I z tym kimś znam się już kilka lat i też nie wiem co dalej.) Sytuacja w domu nie była ok., ale ukończyłam to gimnazjum i dostałam się do liceum pomimo nie wiary mojej matki. Mojej mamie to nie było na rękę. Czepiała się itd aż doszło znów do punktu depresji i fobii szkolnej przez co rok powtarzam, niestety i nadal sypie mi się grunt pod nogami.
       
      Wiecie, ja zawsze miałam określony cel, ambicję itd. i mnie to wszystko strasznie boli i rani. Nie chcę pracować nad relacją ze swoją matką. Czuję, że rodzina jest mi dziś obca. Kompletnie te drogi się rozeszły. Mam dość bluźnierstw, które mi serwują, kłótni, sporów, olewania, grzebania w moich rzeczach, braku (dla mnie) pieniędzy na ubranie itd. Nie chodzi o to, żeby to było super ekstra, ale wogóle. Nie mam spokoju duszy i burzy się wszystko. Z dnia na dzień czuję się gorzej.
    • Paulla
      By Paulla
      Witam,
      tj. w temacie. Jakie znacie sposoby, ćwiczenia?
      Pozdrawiam
    • baby_may
      By baby_may
      Witam. Miałam dzisiaj dosyć nietypowy sen. Nie pamiętam dokładnie szczegółów, bo w zapadły mi w pamięć pewne elementy.Pierwszym był czarny kot. Za pierwszym razem zobaczyłam go , będąc z kimś. Był martwy - tzn widziałam go tylko przez momencik(nie jestem pewna), ale na 100% był martwy. Potem leżałam w łóżku. Śniłam i wiedziałam ,że zaraz zobaczę coś złego. Teraz opiszę to co zapamiętałam - będzie trochę chaotyczne , bo nie pamiętam kolejności... Jakiś głos który usiłował mnie zmusić do tego bym zobaczyła tego martwego kota. Głos prawdopodobnie miał niepokojący dźwięk - coś jak złowrogi syk. W międzyczasie przez sen miałam wrażenie, że ktoś mnie przydusza i turla się po mnie. Przez cały ten czas, byłam świadoma,że to sen i starałam się usilnie obudzić,bo albo się bałam, albo coś przeczuwałam. Starałam sie krzyczeć pomocy, ale mogłam tylko cichutko, ledwo słyszalnie szeptać. Wtedy w tym snie, słyszłam moich rodziców którzy szli po schodach do sypialni, ale wiedziałam, że mnie nie usłyszą. Na początku też nie mogłam wg się ruszyć. Kiedyś miewałam sny, że biegłam, ale coś się działo , a ja czułam , że nie mogę biec/ jakby coś mnie zatrzymywało,jakbym się cofała. W końcu udało mi się jakoś wysunąć stopę spod kołdry i na wpół rozbudzona,ale bałam się zasnąć ponownie. Bardzo proszę o pomoc w interpretacji. W razie dodatkowych informacji, to mój email :
×
×
  • Create New...