Jump to content

Rozstania i powroty


tercia
 Share

Recommended Posts

Mój mąż mieszka od czterech lat w Irlandii, ja od dwóch znów w Polsce. Zawsze gdy on przyjeżdża na święta lub urlop kilka pierwszych dni ciągle się kłócimy, potem jest już dobrze i przykro mi, ze wyjeżdża. Kochamy sie, mamy małą córeczkę i na odległość nie kłócimy się jesteśmy małżeństwem od 7 lat. Pomóżcie co z tym zrobić, dlaczego powroty są takie trudne nawet ukochanych osób.

Link to comment
Share on other sites

..może dlatego, że złe emocje, które się was zbierają w na sobie? Częstym błędem w związkach jest rozładowywanie się na najbliższych. Przemyśl dlaczego się kłócicie, co jest powodem i staraj się to zmienić. Poza tym uśmiech loagodzi wszystko, aczasami trzeba po prostu coś przemilczeć... Powodzenia..

Link to comment
Share on other sites

tercia, ja co prawda męża nie mam, za to zauważyłam coś następującego u siebie:

Żyję sobie spokojnie pod jednym dachem z moją rodzinką i jest w porządku, jednak kiedy tylko zaczyna się sezon wszyscy poza mną wyjeżdżają na działkę. ja zostaję sama w domu, mogę robić wszystko po swojemu. Kiedy jednak moi bliscy wracają z wypoczynku pierwszych kilka dni jest koszmarne! Przeszkadza mi to że wszędzie ktoś się krząta, że czegoś ode mnie chcą, że mnie budzą za wcześnie itp. Przecież normalnie mi to nie przeszkadzało, ale przez ten czas kiedy ich nie było przyzwyczaiłam się do samotności.

Osobiście nie doszukiwałabym się jakichś negatywnych emocji, po prostu pod nieobecność męża sama prowadzisz dom, a kiedy on przyjeżdża pewnie denerwuje Cię trochę że postawił kubek w nieodpowiednim miejscu, albo rozrzuca skarpetki po mieszkaniu :wink:

Oboje na pewno mocno przeżywacie powroty, i to są dobre emocje, które szukają ujścia.

 

[ Dodano: 2008-06-28, 23:22 ]

aczasami trzeba po prostu coś przemilczeć... Powodzenia..

 

Dodam jeszcze że z tym się nie zgodzę. Wiem z doświadczenia że rozmowa jest najlepszym sposobem na rozwiązywanie problemów, bo prawie zawsze druga osoba okazuje nam dwa razy więcej zrozumienia, niżby nam się wydawało. Jak to kiedyś powiedział ktoś mądry, nie można być Enigmą, i nadawać do drugiej osoby jakimiś zakodowanymi znakami, bo z tej drugiej strony jest tylko jeden człowiek, a wiecie ile osób rozpracowywało Enigmę?? :)

Poza tym duszenie w sobie czegoś powoduje tylko nic innego jak nagromadzenie negatywnej energii.

Pozdrawiam i życzę powodzenia.

Link to comment
Share on other sites

Nie Sephira - pisałam, aby przemilczeć, jeśli druga osoba jest zdenerwowana i mówi od rzeczy - rozmowa owszem, ale później na spokojnie - mam męża i to działa, a jesteśmy ze sobą wiele lat i dzięki temu bez kłótni i złych emocji.

 

[ Dodano: 2008-06-29, 00:40 ]

jeśli nadają równoczesnie dwie zdenerowane osoby, to iadomo, ze zle emocje rodzą zle emocje i klótnia gotowa...

A co do gromadzenia w sobie - mąż z jednej strony ma swoje problemy, żona swoje - samotnie je rozwiązują a uczucia nie mają ujścia. Wystarczy mała iskra by wybuchło.

Link to comment
Share on other sites

a ja dodam, ze zgadzam sie z Wami obiema. Czlowiek przyzwyczaja sie szybko do swojego alego swiatka i potem trudno mu sie pogodzic z tymi wszystkimi drobiazgami, ktore tak wkurzaja - ze wracajacy maz rzuca skarpetki na podloge, ze nie odniesie talerza, ze nie zbiere okruszkow, nie spusci klapy w ubikacji...

Czasem gdy emocje daja ujscie - mozna powiedziec za duzo, czasem po prostu gdy partner nas zrani mimowolnie, chcemy zranic rownie mocno - akcja rodzi reakcje i koło zamachowe rusza...

Polecam w takich momentach skorzystanie z rady Raduni - wstrzymanie sie chwilowe. I tutaj najlepszym lekarstwem jest praca fizyczna. Cala negatywna energie wowczas w sobie spalimy, a jednoczesnie dokladnie przemyslimy wszystko, co mialo miejsce. Naprawde - to genialna metoda. Dla wszystkich.

Link to comment
Share on other sites

Guest Vanilia22

Musze się z Wami zgodzić odnośnie

jeśli nadają równoczesnie dwie zdenerowane osoby, to iadomo, ze zle emocje rodzą zle emocje i klótnia gotowa...

A co do gromadzenia w sobie - mąż z jednej strony ma swoje problemy, żona swoje - samotnie je rozwiązują a uczucia nie mają ujścia. Wystarczy mała iskra by wybuchło.

Są wyjścia o jakich pisała boa a ja mam też na to inny sposób. Kiedy nagromadzi mi sie za dużo złej energii mówię- "przepraszam kochanie ale jestem zdenerwowana więc wróćmy do tematu jak się uspokoję". Akurat się sie składa, że moja druga połowka sam to wyczywa więc nie drązy tematu dopóki nie wyczuje, że się już nie denerwuje i siadamy razem i rozmawiamy o temacie. Metoda przemilczenia jest dobra w skrajnym zdenerwowaniu lecz potem warto o tym rozmawiać bez zbędnych emocji:)

Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...