Jump to content

Chwila Obecna - Tylko Twoja


Dhanya
 Share

Recommended Posts

Chwila Obecna - Tylko Twoja

 

trwa w ciszy Twojego spojrzenia

a wraz z nia cale nieskonczone niebo noca

w czarnej zrenicy oka

utopiła sie obecna chwila

tylko na sekunde

 

by ponownie rozlac się przed Tobą

w zupelnie innej krasie

wdziecznie pozujac do Twoich oczu

 

Chwila Obecna

Tak jej na imie

 

w kolory i dzwieki ubrana

błyszcząca pachnąca

zabiega o Twoje względy

 

i już kiwa do Ciebie zachęcająco palcem....

 

kompletnie próżna

 

Przygąda się w Tobie

jak w lustrze....

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Jest pustką

którą szybko chcesz zapełnić

nieskutecznie

W dłonie łapiesz wodę by ugasić pożar swojego domu

 

Cierpisz wiecznie

stawiając na przeciw wszelkie oczekiwania

W jutrze które się nie ziści

 

Poprzez nieskończoną pustkę

Nie ma celu.

Nie ma nagrody

na końcu podróży

 

Jak bardzo możesz być szczęśliwy

podróżując po krainie

która nie istnieje?

Jest tak samo nietrwała jak wczorajsze wspomnienie snu

 

Dlaczego wiec

wciąż szukasz leku

i złotego środka

by zapełnić pustkę i brak

padając jej do stóp

hołdując

 

Tańczy przed Tobą hipnotyzując

ulotna pustka

jedne obietnice zastępują drugie

zachowujesz ciągłość snu

 

nic nie jest trwałe

nawet Ty

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...
  • 1 month later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • kasiaangel5
      By kasiaangel5
      Miłość tak piękna obcą mi była
      Póki nie poznałam uroczej osoby Twej
      Samotność – w strasznej udręce z nią żyłam
      Tobie udało się uleczyć mnie z niej
       
      Jesteś dla mnie kimś niepojętym
      Zagadką, która zbyt trudna dla mnie jest
      By mój móżdżek skromny, niepojemny
      Zrozumiał jak ma odebrać tak wielki gest
       
      Bo czuję, że zmieniasz mnie i myślenie moje
      I że nowym lepszym człowiekiem staję się dzięki Tobie
      Pokazujesz mi rzeczy, których lękam się, boje
      Ale chcę tego wciąż, bo jesteśmy wtedy razem, we dwoje
       
      I czuję jak bardziej ludzka się robię,
      Budzi się we mnie wrażliwość taka jak jest w Tobie
      Znika już wątpliwość we wszystkie siły swoje
      Bo wiem, że mogę liczyć na swoją ostoję
       
      Którą właśnie Ty jesteś i która mnie podtrzymuje
      Przy dobrych myślach i właściwą drogę wskazuje
      Chcesz by ścieżki nasze się niebawem złączyły
      I do końca życia nas przez wzloty i upadki losu prowadziły
       
      Wciąż się zastanawiam czy jestem właściwą dziewczyną?
      Czy jesteś pewien tego, że jestem tą jedną jedyną?
      Czy może lekka desperacja Cię zmusza do pośpiechu?
      I myślisz sobie: „Pora już dawno przed Ołtarz! Człowieku!”
       
      I tak dręczą mnie myśli trwale
      Bo na wiek swój narzekasz stale
      I na wygląd, że: "Ty brzydki"
      A tak może stwierdzić tylko człowiek płytki
       
      Bo by dowiedzieć się, jaka istota z Ciebie przesłodka
      Trzeba Cię poznać, ale nie od zewnątrz a od środka
      Bo na pierwszy rzut oka, gdy ktoś Cię spotka
      Nie jest w stanie określić czy Ty żaba czy stokrotka
       
      I jeszcze jedna obawa mnie męczy…
      To cały czas myśli moje dręczy…
      Czy uwolnisz się kiedyś z tych "sieci pajęczych"
      W jakich plączesz się do dni dzisiejszych?
       
      Mówisz, że już nie myślisz, że zapomniałeś
      Ale mnie nie oszukasz ja wiem o tym doskonale
      Nie raz widziałam jak w myślach się błąkałeś
      W jakimś z życia swojego trudnym rozdziale
       
      Udaje mi się wyczytać z wśród wielu wyrazów
      Że ciężko Ci zapomnieć. Wiem, w życiu nie ma wymazów
      Gdybym tylko jakoś pomóc Ci mogła
      To z serca Twego wszelkie smutki bym wymiotła
       
      Wszystkie żale, wszystkie troski
      By nie zostało nawet jednej błahostki
      Żebyś nie miał zmartwień i problemów
      I byś z łatwością dążył do swych celów
       
      Ale z pewnymi rzeczami musisz sobie sam poradzić
      Nikt nie może Ci w tym czegoś doradzić
      Pewne wspomnienia pora już z teraźniejszości wysadzić
      I na kolejne strony przeszłości odprowadzić
       
      Zastanawiam się też czy tak prosta osoba
      Zasługuje na tak wielki dar od Boga
      I tu o mnie teraz jest mowa
      Bo inteligencja czy uroda to nie moja mocna strona
       
      Jestem zwykłą ze wsi dziewczyną
      Z figury - na pewno nie kruszyną
      I nie mam pojęcia, co było przyczyną
      Tego, że wybrałeś mnie na tą jedyną
       
      Bo przecież jest tyle ładniejszych
      O kształtach ode mnie zgrabniejszych
      Zamożniejszych i mądrzejszych,
      I na pewno pobożniejszych
       
      Przez to wszystko razem wzięte
      W głowie mam sztormy niepojęte
      Serce miłością i obawą przesiąknięte
      Ale na Twój widok zawsze uśmiechnięte
       
      Chwilą wspaniałą jest spotkanie z Tobą
      Bo jesteś dla mnie szczególną osobą
      Pełną nadziei i bystrości
      Pełną życia i miłości
       
      Wiem, że masz problem (jak większość facetów)
      Z powiedzeniem, kiedy trzeba jednoznacznych konkretów
      I gdy zaczynają się pewne tematy
      Ciebie jakby nie ma i koniec debaty
       
      Za to, kiedy w grę wchodzi browarów kilka
      To już kwestia czasu, wystarczy tylko chwilka
      Miłocha się robi z Ciebie nieprzeciętna
      Wtedy nawet na sekundę nie jestem Ci obojętna
       
      Czasami chciałabym żeby tak zostało
      Te promile i ten humor - żeby Cię tak trzymało
      Bo wtedy wszelkie blokady z ust masz zdjęte
      Wszystko, co chcę usłyszeć na moje uszy zostaje nawinięte
       
      Na wszelakie dobro mnie nawracasz
      Moją codzienną szarość wciąż rozzłacasz
      Moje depresje w radość obracasz
      Ale czy aby się zanadto nie przepłacasz...?
       
      Nigdy nie myślałam, że tak Cię pokocham
      W życiu nie sądziłam, że w nocy za Tobą zaszlocham
      Wiem już dobrze to, że się nie odkocham
      I wiem też to, że tylko Ciebie tak bardzo kocham.
    • InvadersMustDie
      By InvadersMustDie
      Witam, tutaj taki mój stary wiersz...
      Wyznanie Niewiary
       
       
      Widzę, barwę, barwę czarną;
      Widzę świat, czarny świat;
      Widzę to co inni odgarną;
      Widzę krzyż, krzyż odwrócony.


      Nie chcę myśleć, myśleć na ten temat;
      Nie chcę tego - Nie chcę się zmieniać;
      Nie chcę boga, to wytwór fantazji;
      Nie chcę tego, czyli niczego.


      Lubię kawę, ale tylko czarną;
      Lubię noc, ciemną i zimną;
      Lubię książkę, ale tylko mroczną;
      Lubię to, to co inni odrzucają.


      Ale nie to czego nie ma, nie było, nie będzie!
       
       
      Pozdrawiam , Deex
    • Paulla
      By Paulla
      Nadchodzi jesień.
      Spadające liście zachwycają złocistą gamą barw,
      Jarzębina się rumieni,
      Wróbel nuci gdzieś, na dachu swą piosnkę.
      A ja spoglądam przez okno,
      Które otwiera wiatr,
      Podziwiając krajobraz,
      Który zmienia bezlitośnie czas.
    • Paulla
      By Paulla
      W oceanie wspomnień, myśli tonę.
      Nikt nie jest w stanie uratować mnie
      Przed byciem wrakiem.
      Odszedłeś, kapitanie
      Pozostawiając statek bez steru.
      Mówiąc: ``Żegnaj``
      Zamiast: ``Do widzenia``
    • KazenoSaga
      By KazenoSaga
      Witam


      Witam was serdecznie i zapraszam do lekturki i oceniania moich wierszy:_okok:
      Wszelakie błędy i krytyki szczerze mile widziane:_zacieszacz:
      Pozdrawiam!
       
      Nr.1
      "Płaczące wierzby"

       
      Gdy słońce rano wstaje
      i oświetla cieniste gaje,
      da się słyszeć płacz,
      pośród wierzb patrz,
       
      Gałęzie cichutko na wietrze,
      kołysząc się wdychają powietrze,
      trzebiocąc liścmi złocistymi,
      wydając dzieci poczystymi,
       
      Cierniowe wierzby,
      kołyszą się na wietrze,
      tumany kurzu wzbijając,
      w letnie zamszowe powietrze,
       
      Śpiewając płaczem błękitnych aniołów,
      umierając śmiercią szlachetnych niziołów.

       
      Nr.2

      "Gdybym był ptakiem"



      Gdybym był ptakiem,
      poleciałbym za Boga znakiem,
      mistyczną górą,
      ciernistą chmurą,
      ten co mi rzecze,
      że nie dla mnie powietrze,
       
      zadziera z losem,
      niszczy prawa odwieczne,
      najlepszym ciosem,
      będzie milczenie wieczne,
      więc co czynić,
      na te prawa niedorzeczne?
       
      odlecieć jak ptak,
      do słońca bezpiecznie,
      zginąć jak Ikar,
      w fale odwieczne.



×
×
  • Create New...