Jump to content

Moje ulubione zwierzaki


agnieszka20

Recommended Posts

Tworze taki temat, bo pomyślałam, że fajnie byłoby porozmawiać o naszych kochanych zwierzakach....albo i o ludzkich usposobieniach. :grin:

 

Nie wiem co o tym sadzicie, ale zapewnie się dowiem. :grin:

 

Zatem moze zaczne.... Ja mam usposobienie prawdziwego kota...Chodze w życiu własnymi drogami tak jak i one.Potrafię się łasić i wogóle...jak to kot :lol: Ale potrafię także się najeżyć i pokazać pazurki....

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 519
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • elektryczna

    72

  • Rita

    45

  • Agulindula

    38

  • olechos

    38

To widzę, że lubimy te same zwierzęta :> .

Ja ogólnie lubię kotowate, ale zwierze które darzę największym szacunkiem, powiedziałbym nawet czcią :wink: , to ryś. Uwielbiam jego ruchy, doskonale zaplanowane ciało, wyostrzone zmysły i nieproporcjonalnie wielką siłę w stosunku do mięśni. Chciałbym być taki jak ryś, dlatego mój Herb tworzą Ryś i Smok tworzące Yin i Yang. Ryś, jako doskonałe ciało, bez grama zbędnego tłuszczu, a Smok jako uosobienie siły duchowej i Mocy.

Ryś jest także dość niepozorny, bo nie ma np. jakichś wielkich szczęk, a stawiam dziesięć do jednego, że pokonał by trzy lub cztery tak wielce osławione, na bluzach miejskich kolesi, Pit Bulle. Opowiadał mi bieszczadnik, jak ktoś przypadkiem zamknął rysia w szopie, a potem głupiech chciał żeby go zagryzły psy. No to wpuścił trzy na raz, a były to duże psy(dwa wielkie myśliwskie i owczarek niemiecki). A co potem? Potem zbierał je z podłogi, a ryś pobiegł do lasu bez uszczerbku na zdrowiu. Nie dosyć, że potrafi z większej odległości atakować pazurami, to ma jeszcze dwa razy większą siłę szczęki niż Pit Bull. Przegryzienie karku załatwia kłapnięciem szczęki.

 

Poza tym uwielbiam też Orła Bielika i ogólnie jastrzębiowate. Uwielbiam szczególnie, gdy czasami lecą obok, gdy jadę lasem na motorze :mrgreen: .

 

No i lubię wszystkie zwierzęta leśne, jako że są dla mnie codziennością :wink: .

Link to comment
Share on other sites

Również posiadam kocura - zwanego Brutus i trzeba tu zaznaczyć, że nie jest typowym kotem, bo raczej zachowuje się bardziej niż pies czasem groźny :mrgreen: jest odważny - lubi zaczepiać psy a także ludzi. :o zapewne wibracja imienia tak na niego wpływa. Jest bardzo 'cwany' powiedziałabym inteligentne z niego zwierze. Znajomi bardzo zazdroszczą mi takiego kota - jednak jest jedyny w swoim rodzaju :razz:

Link to comment
Share on other sites

To niezłego masz koteczka :grin: U moich dziadków za to był pies który zachowywała sie jak kot...i nawet nie szczekał tylko piszczał, w dzwieku podobny był do miałku. :grin: Ale madra była psina....

hihihihi

Link to comment
Share on other sites

Ja miałam dwa psy... tworzyły niesamowity kontrast, ponieważ jeden z nich był jamnikiem miniaturką, a drugi - owczarkiem niemieckim. Zgadnijcie, który był głośniejszy? Oba psy się wzajmnie nie znosiły, zamieszkały razem już w dorosłym wieku, stąd wcześniej zdążyły się już mocno przyzwyczaić do własnej niezależności. Na początku konflikt był bardzo agresywny, z czasem wszyscy domownicy nauczyli się, jak postępować, aby wyeliminować "czynniki pobudzające". Natomiast problem nadal istniał, tyle że w subtelniejszej już formie - np. jamnik rozglądał się uważnie na boki, czy nikt nie patrzy i upewniwszy się w tym fakcie, podgryzał wilczurowi tylnie łapy. Wilczur w ramach rekompensaty za wyrządzone krzywdy potrafił zatorować jamnikowi swoim ciałem wyjście na dwór, rozkładając się pod drzwiami i udając głuchego na jego żałosne piski. W ten sposób egzystowali razem przez 5 lat. Mocno zwracałam uwagę, aby żaden z nich ani przez chwilę nie poczuł się "gorszy" i uczucie starałam się sprawiedliwie dzielić na obu ( co czasem z przyczyn technicznych było bardzo trudne - jamnika łatwiej wziąć na kolana i pogłaskać ), zresztą nie trzeba dodawać, że kochałam ich tak samo, tyle że inaczej ( paradoks? ). W sierpniu tamtego roku większy poważnie się rozchorował, w ostatnich dniach nie mógł już się podnieść. Jamnik był wówczas "w pełni sił". Po czterech miesiącach straciłam drugiego psa, chociaż nic na to wcześniej nie wskazywało. Nigdy nie sądziłam, że odejdą prawie równocześnie. Tak sobie teraz myślę, że może pomimo "znamion zewnętrznych", w jakiś sposób żyli ze sobą w symbiozie... Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Pewnie tak. Miałem podobną sprawę z kotami.

Miałem dwa koty. Znalazłem jednego w swoim dawnym kurniku. Najpierw chciałem go przepędzić, więc zaczęłem go straszyć, po czym wzięłem go do worka, rozkręciłem i rzuciłem w kompostownik. Okropne, wiem. Ale to było ponad 7 lat temu.

Chwilę potem sam pomyślałem, że strasznie głupio się zachowałem. Co dziwne - kot zaraz wrócił. W ramach przeprosin dałem mu jeść i pić. Zadomowił się u mnie. To była kotka, biało-szara i niezwykle cwana. Potem, mimo tak złego pierwszego spotkania, bardzo się ze sobą zżyliśmy. Np. Chodziła ze mną do lasu nie proszona, co nie jest częste u kotów, albo czasami gdy się budziłem, to spała mi na klacie :mrgreen: .

No i potem miała córkę(bez obaw - nie była także moją córką :wink: ). Pewnie miała ją z jakimś żbikiem, bo była dzika, agresywna, i wielkości sporego kocura, choć była kotką. Miała nawet charakterystyczne pięć pręgów na ogonie.

Po 6 latach znalazłem tą pierwszą ze skręconym karkiem. Potem śniła mi się codziennie przez tydzień, przy czym czasami nawet zmieniała się w kobietę.

Gdy byłem w Egipcie, miałem identyczny sen z tą drugą kotką - i już wtedy wiedziałem że nie żyje. I miałem rację. Nigdy więcej już jej nie zobaczyłem.

Link to comment
Share on other sites

Na szczęście moj zwierzak chodzi na dwóch nogach i nie sypia mi na klacie

 

no to niezły cyrkowiec musi być z niego :mrgreen: jeśli nie kot ani pies to co? pochwal się :roll:

Link to comment
Share on other sites

Facet melisanno, facet :razz: ale czy z niego cyrkowiec :roll: nie, doskonale obłaskawiony :mrgreen: Mam też drugiego zwierza :lol: nie mniej cywilizowanego, wilczycę o imieniu Samira :cool:

Link to comment
Share on other sites

Gdy byłem w Egipcie, miałem identyczny sen z tą drugą kotką - i już wtedy wiedziałem że nie żyje. I miałem rację. Nigdy więcej już jej nie zobaczyłem.
- i widzisz Vladimir - dotknąłeś sedna, w ten sposób tworzy się symbolika indywidualna, zwiastująca później pewne charakterystyczne wydarzenia. Im więcej symboli potrafisz rozgryźć, tym lepiej przewidujesz na podstawie wizji - bo te obrazy mają to do siebie, że są powtarzalne - czasem w innym kontekście, ale to też można wychwycić. Tym sie właśnie pasjonuję - ustalaniem mojej własnej indywidualnej symboliki śnienia.
No i potem miała córkę(bez obaw - nie była także moją córką ).
- świetny komentarz... :grin:
Link to comment
Share on other sites

- i widzisz Vladimir - dotknąłeś sedna, w ten sposób tworzy się symbolika indywidualna, zwiastująca później pewne charakterystyczne wydarzenia. Im więcej symboli potrafisz rozgryźć, tym lepiej przewidujesz na podstawie wizji - bo te obrazy mają to do siebie, że są powtarzalne - czasem w innym kontekście, ale to też można wychwycić. Tym sie właśnie pasjonuję - ustalaniem mojej własnej indywidualnej symboliki śnienia.

Prawda, jednak staram się, od pewnego czasu, rozmawiać z podświadomością bezpośrednio. Obrazy przekazywane przy świadomym umyśle są o wiele prostrze do rozszyfrowania.

 

- świetny komentarz...

Dzięki :wink: . Choć ciekawe były by krzyżówki :mrgreen: .

Choć tak się zastanawiam czy ten tutaj nie jest ze mną spokrewniony - kot1

.kot 2

Miny mają po tatusiu :mrgreen: .

i nie sypia mi na klacie

Na szczęście - pewnie byś mogła mieć wtedy problemy z oddychaniem :mrgreen: .

Link to comment
Share on other sites

A mnie sie ten wydaje bardzo podobny, piękny uśmiech no i ta klata....

Nie, zdecydowanie nie - ma zbyt puste oczy, do tego mój uśmiech jest zdecydowanie bardziej tajemniczy :mrgreen: .

Link to comment
Share on other sites

A ja na ostatniej domówce z moimi znajomymi z uczelni w pewnym momencie obudziłam się (trzeba dodać ze byłam nieźle naprawde wstawiona :mrgreen: ) w łóżku z leżącym na mnie napalonym psem właściciela mieszkania. :smile:

Zgadnijcie jaka była moja reakcja.

 

[ Dodano: 2006-03-27, 16:31 ]

A co do facetów to ostatnio w necie spotkałam świetnego kociaka.....mrrrrrr...Takiego wprost do mrrrruczenia do uszka w łóżeczku :mrgreen:

Link to comment
Share on other sites

A ja na ostatniej domówce z moimi znajomymi z uczelni w pewnym momencie obudziłam się (trzeba dodać ze byłam nieźle naprawde wstawiona ) w łóżku z leżącym na mnie napalonym psem właściciela mieszkania.
- to chyba nie z powodu cieczki? :lol:
Link to comment
Share on other sites

Wystraszona narobiłam małego wrzasku, zrzuciłam go, czym był bardzo zbulwersowany, jak to mozna go tak potraktować, a sama pobiegłam do łazienki pozbyć sie uczucia cieżkości w żołądku.... :smile:

Link to comment
Share on other sites

Ładnie się porobiło, czyli mam rozumieć że faceci to też zwierzęta? :mrgreen: hehe

Ja też lubie koty. Sama nie mogę ich posiadać, niestety. :sad: W ogóle kocham zwierzęta, każde ma w sobie coś niezwykłego, można powiedzieć o nim coś dobrego. Lubie piękno, chyba jak każdy, konie są suuuperrr! wcale nie dlatego że przyjemnie się jeździ, miło też podziwiać je z daleka. Nikt nie pisze o psach, a przecież to wspaniali kompani w życiu. Ja tam mojego kocham, mimo , że już nie żyje.

Link to comment
Share on other sites

Nikt nie pisze o psach
- dziwne zdanie... ja właśnie o psach napisałam... co więcej włożyłam w ten post wiele uczucia ( przeoczyłaś? ). Pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

mefisto napisał/a:

Ładnie się porobiło, czyli mam rozumieć że faceci to też zwierzęta?

 

A nie?

Cóż... dla dobra forum, nie chcę sam zaczynać dyskusji o tym która płeć jest lepsza, więc patrząc na to co robią ludzie Matce Ziemi(krótko mówiąc - są jak wrzód na tyłku), uznam to za komplement.

Link to comment
Share on other sites

- dziwne zdanie... ja właśnie o psach napisałam... co więcej włożyłam w ten post wiele uczucia ( przeoczyłaś? ). Pozdrawiam.

No wtopa. Zamotałam się, z głową ostatnio mam problemy. Zresztą, przepraszam, niedopatrzenie.

 

Cóż... dla dobra forum, nie chcę sam zaczynać dyskusji o tym która płeć jest lepsza, więc patrząc na to co robią ludzie Matce Ziemi(krótko mówiąc - są jak wrzód na tyłku), uznam to za komplement.

Nie sam? nie chcesz być kamyczkiem ale do lawiny się przyłączysz :wink: .

A nie?

Nie. Wyszłoby że kobiety to okrutne bestie :mrgreen:

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Moim zdaniem mężczyźni potrafią być bardzo wrażliwi, niekiedy mi się zdaję, że bardziej niż kobiety. Mówiąc o ludziach i tak mamy do czynienia ze zwierzętami, ale tymi najgorszymi...więc jaki sens porównywać którąkolwiek z płci do zwierząt skoro i tak nimi jesteśmy?

Link to comment
Share on other sites

mefisto napisał/a:

Mówiąc o ludziach i tak mamy do czynienia ze zwierzętami, ale tymi najgorszymi...

- skąd w Tobie aż tyle negatywnych emocji?

To prawda - człowiek jako zwierze byłby najgorszym z nich. Przeciętny człowiek jest marnie rozwinięty fizycznie w stosunku do większości zwierząt. Oczywiście są wyjątki, ale cóż - "Tylko nieliczni przez swą wytrwałość osiągają perfekcję. W taki sposób rodzi się naturalna moc i silny charakter." :wink: .

Oczywiście nie da się zaprzeczyć, że ze strony umysłowej człowiek jest najdoskonalszym stworzeniem - ale mógłby tej inteligencji lepiej używać. Inteligencja wcale nie równa się mądrości.

Jak narazie, to rasa ludzka jest bardzo egoistyczna. Jedynym odstępstwem od tego jest dawna rasa czerwona z Ameryki Północnej - ale niestety skończyło się to prawie że zagładą i teraz mało jest tych którzy pamiętają ich przesłania.

Link to comment
Share on other sites

To prawda - człowiek jako zwierze byłby najgorszym z nich
- Ty masz na myśli inne znaczenie słowa "gorszy" niż mefisto i na tym chciałam się skupić, bo czuję intuicyjnie problem, to zdanie - klucz. Pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

Oj, Madzia - tak jakbym Cię nie znała z drugiej strony. Pamiętaj, że ja w formułowaniu swoich zdań biorę pod uwagę całokształt wiedzy o Tobie, którą udało mi się uzyskać przy różnych okazjach. Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

To prawda - człowiek jako zwierze byłby najgorszym z nich.

Najgorsze zwierzę? Nie ma czegoś takiego :roll: zło to jest ludzki wynalazek... Zwierzęcość faceta to jednak zupełnie co innego :razz: :wink:

 

[ Dodano: 2006-04-17, 11:30 ]

Zdaje się, że zacytowałam Vladimira :twisted: sorki Rita :mrgreen:

Link to comment
Share on other sites

A to niby czemu? :> Podasz mi datę w której to ludzie wynaleźli podział na dobro i zło? Zapewne nie. A więc zakładam, że człowiek ustalił te podziały zanim stał się ucywilizowany - więc był zwierzęciem.

A poza tym, to patrzysz na zwierzęta tylko z jednej strony, tak jak prawie wszyscy ludzie - "jeśli ja nie mogę rozmawiać ze zwierzęciem, to ono na pewno nie potrafi rozmawiać" ; "zwierze nigdy nie mówiło o podziale na dobro i zło - więc go nie stosuje" ; "zwierzęta nie stworzyły cywilizacji, więc nie myślą" . A znowu wrócę do indian ameryki północnej - żyli tak jakby w stadach, walcząc między sobą i przez to utrzymując równowagę z przyrodą, jak na ssaka przystało. Jednak biali nazywali ich dzikimi, głupimi, ludźmi bez uczuć - bo w końcu są jak zwierzęta. A jacy byli naprawdę, to chyba sama wiesz.

Starożytni rzymianie uznawali niewolników za zwierzęta, za stworzenia bez duszy i uczuć - a ich przekonanie o tym powodowało, że dla nich naprawde byli jak zwierzęta. A dlaczego? Bo rzymianie po prostu nie chcieli zauważyć ich mądrości i ich uczuć.

Link to comment
Share on other sites

Chyba nie zrozumiałeś :razz: zwierzęta intuicyjne są mądrzejsze od ludzi i obca im jest nienawiść, premedytacja, zabijają z głodu nigdy dla przyjemności, najgorsze instynkty to wynalazek ludzkości :twisted: Dlatego uspokój się, męska zwierzęcość to wprawdzie dzikość i nieokrzesanie, ale miła naszemu sercu :mrgreen:

Link to comment
Share on other sites

Chyba nie zrozumiałeś zwierzęta intuicyjne są mądrzejsze od ludzi i obca im jest nienawiść, premedytacja, zabijają z głodu nigdy dla przyjemności, najgorsze instynkty to wynalazek ludzkości

Ta... nie zrozumiałem. Cóż - dobrze że chociaż w czymś się zgadzamy :razz: .

Link to comment
Share on other sites

obca im jest nienawiść, premedytacja, zabijają z głodu nigdy dla przyjemności,

Oczywiście pisząc o dzikich zwierzętach, bo te udomowione to nie zawsze :sad:

Link to comment
Share on other sites

A ja musze sie pochwalić. :grin:

Ostatnio spełniłam swoje wielkie marzenie z dzieciństwa. :lol: !!!!!Nie samowicie sie z tego ciesze, choć wszystko mnie boli.Wreszcie zaczełam jeździć konno.Mimo lęku wysokości bardzo się odprężyłam....Jak ja kocham konie...ehh....

 

[ Dodano: 2006-04-25, 10:13 ]

A tak na marginesie- Ja mężczyzn bynajmniej nigdy nie uważałam i nadal nie uwazam za zwierzęta. :sad: Wręcz przeciwnie...uwazam, ze są owiele bardziej wrażliwsi od kobiet w wielu wypadkach.Ja zawsze przy facetach mam ten problem-zazwyczaj jestem od nich silniejsza psychicznie. :neutral: I jak tu znaleść wsparcie...ehh...

 

[ Dodano: 2006-04-25, 10:13 ]

A tak poza tym to bardzo ich lubie. :lol:

Link to comment
Share on other sites

Teraz zbladłem kompletnie... albo kobiety mają w zwyczaju jechać po mężczyznach, albo naprawde od pewnego czasu z płcią męską jest źle. Jak tylko dyskusja zejdzie na temat mężczyzn to słyszę jedną ze skrajności - albo "facet to świnia", zimny drań itp. , albo że faceci są strasznie słabi psychicznie, a często nawet zdania że fizycznie. Z początku sądziłem, że takie zrzędzenie to zwykłe odreagowywanie kobiecych kompleksów. Ale od pewnego czasu widzę, że chyba za dużo tych afirmacji :???: .

Ostatnio już w ogóle się zdziwiłem rozmawiając z siostrą która mieszka w większym mieście - twierdziła że większość mężczyzn mdleje na widok krwi, płacze, krzyczą przy najmniejszym bólu itp. :shock: . To żałosne.

Nie rozumiem tego i nie wiem co się stało w tych czasach z siłą i honorem prawdziwego wojownika. Kolejnym szokiem było dla mnie to, że współcześni oficerowie buntują się przeciwko niektórym zasadom kodeksu honorowego( :shock: ), który ma być wprowadzony na bazie dawnych kodeksów. Nie rozumiem jak można się publicznie buntować przeciwko np. zakazowi zdradzania żony! Jak chce być oficerem, to musi świecić doskonałością wszędzie. Jak ktoś zdradza żonę, to oczywiste, że stracił też swój honor - a ktoś niehonorowy nie powinien być oficerem.

Tak samo uważam, że powinno się przywrócić legalne pojedynki i wychowanie mężczyzn w duchu walki. Wtedy sprawy honorowe załatwiane były by legalnie i uczciwie, a nauczanie sztuk walki wpoiło by pojęcie honoru większości, bo teraz honorem kierują się tylko ci którym przekazali to rodzice lub "mieli to we krwi" - a tych jest coraz mniej.

Podsumowując - cieszę się, że mieszkam, jak to nazwała mefisto, w "szałasie", bo zauważyłem z wypowiedzi siostry, że to typowo miastowi tak mają. Najbardziej męscy mężczyźni jakich znam, to znajomi z obszarów mało zurbanizowanych.

Link to comment
Share on other sites

Najbardziej męscy mężczyźni jakich znam, to znajomi z obszarów mało zurbanizowanych.

 

i tu masz rację :grin: miastowi np.może świecą inteligencją(niektórzy)ale do osiłków raczej się nie zaliczają, tacy wypłowiali (przynajmniej większość) :mrgreen:

Link to comment
Share on other sites

miastowi np.może świecą inteligencją(niektórzy)ale do osiłków raczej się nie zaliczają

Racja, są też osiłki, które świecą pustką :wink:

Teraz zbladłem kompletnie

No popatrz Ciebie też coś osłabia? :twisted:

 

Zmiany jakie zaszły nie tylko w płci "brzydkiej", ale i pięknej biorą się ze stylu życia na pokaz. Najistotniejszym aspektem życia staje się jego część materialna. Moda zalewa umysły młodych nie pozostawiając miejsca dla kreatywnego rozwoju. Dlatego zanikają takie wartości jak siła czy honor, nie wspominając o szacunku. Zmienił się sposób wychowywania dzieci, rodziny nowej generacji żyją ze sobą, ale jakby obok siebie. Taka sytuacja jest bardzo trudna dla wielu młodych ludzi, w miejscach gdzie potrzebują podpory, autorytetu znajdują chłód i obojętność. Szukają wsparcia poza domem, znajdując je najczęściej u osób najmniej do tego powołanych. Przyłączają się do podobnych odrzutków ( w ich przekonaniu oczywiście), gdzie stwarzają sobie atmosfere niemalże rodzinną, gdzie czują się akceptowani. Wiadomo jednak, że życie na ulicy nie zawsze ogranicza się do wspólnych spotkań. Rozpoczyna się czas pogardy.

Link to comment
Share on other sites

A tak poza tym to bardzo ich lubie. :lol:

Każdy kocha zwierzaki, nawet te nieudomowione :lol:

 

Teraz zbladłem kompletnie............... - .................twierdziła że większość mężczyzn mdleje na widok krwi, płacze, krzyczą przy najmniejszym bólu itp. :shock: . To żałosne.
hmmm..... :roll:
Nie rozumiem tego i nie wiem co się stało w tych czasach z siłą i honorem prawdziwego wojownika................. powinno się przywrócić legalne pojedynki i wychowanie mężczyzn w duchu walki. Wtedy sprawy honorowe załatwiane były by legalnie i uczciwie, a nauczanie sztuk walki wpoiło by pojęcie honoru większości, bo teraz honorem kierują się tylko ci którym przekazali to rodzice lub "mieli to we krwi" - a tych jest coraz mniej.
Tak tylko, że wtedy koniec z udomowieniem, a kobiety lubią swojego kociaczka podrapac za uszkiem i pokazać gdzie jest jego miejsce... :mrgreen:
Podsumowując - cieszę się, że mieszkam, jak to nazwała mefisto, w "szałasie", bo zauważyłem z wypowiedzi siostry, że to typowo miastowi tak mają. Najbardziej męscy mężczyźni jakich znam, to znajomi z obszarów mało zurbanizowanych.
Również się cieszę, że nie dałeś się udomowić :cool: dobrze wytresowany tygrys jest miły i ma na jedno kłapnięcie pyszczkiem najpiękniejszego main coona :mrgreen: :lol:
Link to comment
Share on other sites

melisanna napisał/a:

miastowi np.może świecą inteligencją(niektórzy)ale do osiłków raczej się nie zaliczają

 

Racja, są też osiłki, które świecą pustką

Te osiłki, to pustaki z siłowni, wyćwiczeni na sterydach i keratynie. Nie mają nic innego do roboty oprócz szukania nowych(równie pustych) dziewczyn, kupowanie najnowszych modeli telefonów komórkowych, obwieszania się łańcuchami złotopodobnymi i ulepszanie (ale oczywiście tylko wizualne, i do tego rzadko kiedy robią to samodzielnie) swoich samochodów. Typowy styl z czarnych dzielnic w USA.

Nie można ich równać z ludźmi ze wsi(oczywiście wszędzie są wyjątki). Tacy są wyćwiczeni od samego dziecka ciężką pracą. Ich mięśnie są równocześnie niezwykle nabite, silne i szybkie. Nie mają ani trochę zbędnego tłuszczu. A przy tym są mądrzy... jednak często nie jest to mądrość książkowa, bo czasami po prostu nie starcza im czasu. To mądrość życiowa, umiłowanie swojej ziemi, zasady przechodzące we krwi i przekazywane przez rodziców, a przy tym szczerość i dobro. Choć mają wielką siłę, to nie używają jej gdy nie potrzeba. Nie wiem czy tak jest u wszystkich, ale mówię tu o znajomych i rodzinie ze wsi.

 

I jeszcze co do "płci pięknej" - masz rację mefisto, zapomniałem dodać że tu też zaszły wielkie zmiany. Wiele dziewczyn stało się "agresiarami" , co dla mnie jest żałosne. Np. - Ostatnio spieszyłem się na pociąg. Przebiegłem blisko jakiejś młodej dziewczyny i za chwilę słyszę "GDZIE SIĘ, KUR**, PCHASZ BARANIE!!!". Miała może 13-14 lat i sięgała trochę powyżej pasa. Jak na nią spojrzałem black metalowo to chyba się dopiero opamiętała :razz: . I nie wiem co ją tak uraziło, bo może biegłem szybko, ale nawet jej nie musnąłem.

 

 

"Czas pogardy"... skąd ja to znam :wink:

 

Tak tylko, że wtedy koniec z udomowieniem, a kobiety lubią swojego kociaczka podrapac za uszkiem i pokazać gdzie jest jego miejsce...

Jeśli wolicie panować nad leniwcami, zamiast żyć w "braterstwie wilków", to już wasz wybór :razz: .

 

Również się cieszę, że nie dałeś się udomowić dobrze wytresowany tygrys jest miły i ma na jedno kłapnięcie pyszczkiem najpiękniejszego main coona

HEHEHE :> .

Link to comment
Share on other sites

To, że kobiety stały się "agresiarami" zostało na nich wymuszone. Oczywiście nie mam tutaj na myśli aż tak skrajnych przypadków, które przytoczyłeś. Mogę mówić tylko o sobie, w życiu zawodowym muszę funkcjonować drapieżnie... nie mam innego wyjścia, wybrałam taki a nie inny kierunek studiów, robię to co robię - i w tym momencie muszę być konsekwentna. Teraz pytanie - po co mi to było? Po niezależność. Nie chcę aby ktokolwiek kiedykolwiek miał przynajmniej teoretyczną szansę do trzymania mnie w szachu, tylko dlatego, że poświęciłam dla niego życie wyzbywając się własnych ambicji. Bo nie oszukujmy się, wraz z rozwojem intelektualnym takie ambicje przyszły. Chcę móc zawsze liczyć na siebie i dokonywać wolnych wyborów. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której byłabym skazana na łaskę i niełaskę osoby, która np. mnie utrzymuje. Chcę być pełnowartościowym partnerem na każdym polu. To wszystko, o czym napisałam nie oznacza, że brak mi kobiecości. Jestem ciepła i miękka dla najbliższych, dla ludzi którym ufam. Ale zdaję sobie sprawę, że często zaufanie jest sprawą "chwilową", dopóki istnieją przesłanki. I właśnie w sytuacjach gdy się kończy, nie chcę stać na przegranej pozycji, nie chcę robić czegoś z przymusu - bo nie będę wówczas szczęśliwa. Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...

Trzymam koty - samce.:) Nie kastrowane. Sa u mnie do 4 lat. Pozniej usamodzielniaja sie coraz rzadziej wracajac. Mialem jedengo nazywal sie Trocki, lowil myszy juz jak mial 3mce. Niestety bylem z nim na dlugich wakacjach gdzie wyproznial sie gdzie popadlo i nigdy nie udalo mi sie go oduczyc szitowac. Oddalem go matce dziewczyny, ktora pracowala w szatni na filmowce. Zdaje sie, ze i on pozniej tam pracowal i to ciezko bo: studenci upasli go tak, ze wygladal jak baleron... :lol: Ostateczna wolnosc i niezaleznosc zmasakrowala jego forme... :lol:

 

[ Dodano: 2006-08-06, 01:01 ]

Ps. Podobnie jest z ludzmi. Bedac krancowo wolny i niezalezny nie tworze trwalych zwiazkow. Rekord 1,5 roku. Partnerki zostawiaja mnie na rzecz mezczyzn latwych do zmanipulowania i kontrolowania. Dominacja i uzaleznienie to nie tylko meska domena...

Link to comment
Share on other sites

Dominacja i uzaleznienie to nie tylko meska domena...
- to w ogóle cechy ludzkie, a że przypisane tradycyjnie mężczyźnie... stereotyp. Pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

Nie chcecie rozmawiać o zwierzętach? :twisted: Lek na męskie ego? Tak? To zadam wam pytanie, które być może też jest lekiem na ego tylko innego typu: Dlaczego na zachodzie (w Anglii równouprawnienie kobiet jest od parudziesięciu z góra lat) zatrważająca liczba nagród Nobla ciągle jest przyznawana mężczyznom? Może szowinistyczne samce dalej kontrolują i przytłaczają biedne kobiety? :lol: Chińczycy maja zawsze trzy pierwsze miejsca w pingpongu. Ktoś, któregoś razu zarzucił im, ze używają klucza partyjnego i wybierają kto będzie pierwszy, kto drugi a kto trzeci. Wiecie co odpowiedzieli? Jak będziecie tak dobrzy też będziecie ustalać. :cool:

Link to comment
Share on other sites

Jestem czlowiekiem kompromisu. :o Mialem innego kota nazywal sie Totek. Totek od azteckiego bozka Xipetotek co znaczy "nasz pan obdarty ze skory". Nie mial siersci na tyle przy ogonie. Przylazl do mnie sam, karmilem go rybami (to oldschoolowa metoda). Ktoregos razu nie wrocil a byl jeszcze za mlody zeby sie usamodzielnic. Zaczalem sie martwic i wyruszylem na poszukiwania. Zlazilem cale osiedle krzyczac jak kretyn: Totek!!! Totek!!! Ludzie puszczali glupie komentarze: I co wygral Pan? Albo: Wariat - przegral wszystko! Wracam do domu patrze a tu stroz karmi Totka whiskas. Pytam panie co to za kot? A on odpowiada: Moj, nazywa sie Mateusz. Ile pan go ma? A on: 4 mce! To tyle co ja - pomyslalem i smiejac sie poszedlem do domu. :mrgreen: U zwierzat jak u ludzi mozna zauwazyc duze zroznicowanie. Trocki (powyzej) mial charakter Totek nie. Niektore maja ego inne nie. Chyba jak u ludzi nie? Choc pisalem juz o naturalizmie na Astrologii i lepiej nie ciagnac analogii dalej...

 

[ Dodano: 2006-08-06, 20:06 ]

Ps. Pozniej zrozumialem ze Totek nie mial siersci na tylku bo ocieral sie o stolki przed karmieniem! Sami rozumiecie posiadanie dwoch domow wplywalo wydatnie na jego zewnetrzna strukture... :lol:

Link to comment
Share on other sites

Pokorne cielę, dwie matki ssie, nawet Twoje koty o tym wiedza :roll:

 

Jak to "nawet"? Czyzby zachodzily co do mnie jakies... ...podejrzenia..? :roll: Poza tym tylko ten drugi byl... "pokorny". Pierwszy wcale...

Link to comment
Share on other sites

Poza tym tylko ten drugi byl... "pokorny".
- mały spryciarz... może Twoja dieta nie do końca mu pasowała i postanowił ją sobie urozmaicić.

 

[ Dodano: 2006-08-07, 19:08 ]

P.S. Albo odwrotnie, w końcu niewyjaśnionym zostało... kto był jego 1. właścicielem :smile: .

Link to comment
Share on other sites

Hehe. Ano nie wiadomo czy on mnie robil ze strozem, czy odwrotnie?:lol: Mialem tez kocice nazywala sie Carna. Strasznie chutliwa byla i nic nie bylo po niej widac jak byla w ciazy. Niektore sa grube jak futbolowki. Od pewnego momentu przychodzila sie wylacznie kocic do mnie, taka byla. :smile: Wiec mialem szpital. Ostatni raz jak "wpadla" do mnie nim sie usamodzielnila, wlasnie mialem jechac na wakacje i wypralem spiwor. Budze sie rano i mam w straszliwie zszarganym spiworze szesc kociat. Pozniej to juz sie cieszylem jak poszla na swoje...

Link to comment
Share on other sites

Mialem tez kocice nazywala sie Carna. Strasznie chutliwa byla
- podobno zwierzęta upodabniają się do swoich opiekunów... z pewnością tak jest w przypadku psów - hmmm... a jak jest z kotami, specjalisto? :cool:
Link to comment
Share on other sites

Dlaczego specjalisto? No, jezeli chodzi o Carne. To jestem jej wiernym odpowiednikiem (choc bez potomstwa) tyle, ze ludzkim i meskim. Z Totkiem jednak nie mam nic wspolnego! Carna miala honor, nigdy nie widzialem jej z dwoma kotami na raz albo na zmiane! Totek to byla porazka juz wolalbym szitowac jak Trocki. :lol:

Link to comment
Share on other sites

Dlaczego specjalisto?
- jak to dlaczego, Twoje doświadczenia z kotami robią wrażenie (duże)...
Carna miala honor, nigdy nie widzialem jej z dwoma kotami na raz albo na zmiane!
- uwielbiam gdy ktos opisuje świat zwierząt... cechami ludzkimi, bardzo mnie to rozśmiesza :lol: .
Totek to byla porazka
- oj nie bądź taki zaborczy, kotek umiał sobie świetnie radzić... to powód do dumy (dla właściciela... albo kilku).
juz wolalbym szitowac jak Trocki.
- :lol:

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Zgadzam sie co do Totka. Nie byl cwaniakiem. Byl maly i glodny. Bal sie samotnosci w dzungli wielkiego miasta. Potrzebowal duzo czulosci. Zaradny i pokorny. Mam nadzieje, ze pozniej pod wplywem tego okropnego stroza te zachowania nie ulegly poglebieniu?

Link to comment
Share on other sites

Mam nadzieje, ze pozniej pod wplywem tego okropnego stroza te zachowania nie ulegly poglebieniu?
- wiesz, dlaczego mówisz "okropnego stróża"? Ten kotek go sobie wybrał, a zwierzętom czego jak czego, ale posiadania intuicji odmówić nie można. On już po tym "zajściu", gdy "odkryłeś wszystkie karty" ( :lol: ), więcej do Ciebie nie przyszedł? Bo opowieść o Totku, jakoś tak się zakończyła bez podsumowania... a szczerze mówiąc - on zainteresował mnie najbardziej :smile: . Pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

No coz to prawda, wybral jego, ta historia zakonczyla sie dramatycznie... :sad: Czy tez moze wybral whiskas? Moze sam nie wiedzial co mysli? Byl zalamany, maly, glodny, zagubiony, wybaczylem mu juz... Niech go dobre bogi... :smile:

Link to comment
Share on other sites

Ja równiez jestem pełna podziwu doswiadczenia z kotami, sama jestem kociara, ale nie dorównuje mistrzowi ;) Hm.. Zgadzam sie co do kociej (zwierzecej) intuicji, zreszta sprawa niezaprzeczalna. Ale co do harakterku nie mozna mu (Totkowi) ujmowac - raczej spryciaz z niego ;) Moj Kocur tez lubi powybrzydzac.Kiedys odkryłam, że kiedy mu karma w misce nie podpasi odzywa sie ze chce wyjsc (straszna gaduła z niego) -wychodzi z domu, zchodze go wypuscic a on twardo maszeruje do sąsiadki sprawdzic czy tam czasem nie ma czegos lepszego...Niezly cwaniarz :) ...Ale zawsze wraca ;)

 

Byl zalamany, maly, glodny, zagubiony,

Hm... to chyba nie najlepiej o niego dbałes, no i ...wybrał ;)

 

a tak wogóle witam i pozdrawiam :)

Link to comment
Share on other sites

"Byl, maly, glodny, zagubiony." - Ja go w ten sposob tlumacze. Moze tak myslal o sobie? Staral sie, zeby zewnetrznie tak wygladac? W rzeczywistosci byl raczej wypasiony. Uwazacie, ze intuicja go nie zawiodla? Ze jestem gorszy niz ten stroz? Ranicie moje serce... :cry:

Link to comment
Share on other sites

Moj Kocur tez lubi powybrzydzac.Kiedys odkryłam, że kiedy mu karma w misce nie podpasi odzywa sie ze chce wyjsc (straszna gaduła z niego) -wychodzi z domu, zchodze go wypuscic a on twardo maszeruje do sąsiadki sprawdzic czy tam czasem nie ma czegos lepszego...Niezly cwaniarz

 

mój kot podobnie się zachowuje, a człowiek podtyka mu różne rarytasy, by go trochę podtuczyć, ale widać chce utrzymać linię :grin: i co tu z nim zrobić? kocur duży, a je jak ptaszek...

Link to comment
Share on other sites

Czy tez moze wybral whiskas?
- bo trzeba było go najpierw zapytać, jaki poczęstunek preferuje, a w każdym razie dać jakiś wybór... Prędzej czy później rutyna się nudzi, nawet człowiekowi, a co dopiero Totkowi, który jako kot "pełną gębą" z pewnością był żądny wrażeń :smile: . Pozdrawiam.

 

[ Dodano: 2006-08-08, 19:28 ]

a on twardo maszeruje do sąsiadki sprawdzic czy tam czasem nie ma czegos lepszego...
- ... a pies zawsze pilnuje tylko swojej miski :lol: .

 

[ Dodano: 2006-08-08, 19:30 ]

Ze jestem gorszy niz ten stroz? Ranicie moje serce...
- gdzie tam gorszy, po prostu stróż trafił dokładnie w sedno kocich potrzeb, a z pewnością kocio-totkowych...

 

[ Dodano: 2006-08-08, 19:33 ]

Ty natomiast pozostałeś specjalistą od spełniania oczekiwać kocio-trockowych oraz kocio-carnowych, a także kocio-kocięto-carnowych, są powody do radości :lol: .

 

[ Dodano: 2006-08-08, 19:35 ]

kocur duży, a je jak ptaszek...
- wolałabyś sytuację odwrotną? :lol: Pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

Dzieki Rito. :smile: Uspokoilem sie a juz myslalem, ze koty zlamaly mi serce i bede musial sobie dac na jakis czas spokoj. Teraz wiem, ze kolejny ktorego wezme bedzie sie wabil Edward. :lol:

Link to comment
Share on other sites

... a pies zawsze pilnuje tylko swojej miski .

Oj no nie wiem...tzn teoretycznie jak najbardziej ;) ale w rzeczywistosci nie do konca. Znajomy ma dwa sznaucerki miniatuki (bardzo fajne), no wiec pieski maja podpisane miski ( :D ) i podobno tego sie trzymaja-kazda swojej, ale widzialam ze jedna drugiej lubi z zazdrosci co nieco podprowadzic...;) No i co moze miski im sie myla?? Mimo ze podpisane... ;)

 

Ze jestem gorszy niz ten stroz? Ranicie moje serce..

Nie no dlaczego od razu gorszy...?? ( ;) )

Mi sie wydaje ze kot zostal zlapany na prowadzeniu podwójnego życia ;) niespodziewanie zaliczył 'wtopę' no i glupio mu bylo wrocic i udawac ze nic sie nie stalo ;))) Przyłapałes go... ;)

Link to comment
Share on other sites

P.S. Oczywiście, nie chciałam tymi słowami urazić żadnego Filipa gatunku ludzkiego (a ściślej rzecz ujmując - męskiego :lol: ), natomiast gdybym ja posiadała kota - tak właśnie bym go nazwała... i nie pytajcie, dlaczego - ... nie wiem :smile: .

 

[ Dodano: 2006-08-08, 20:09 ]

No i co moze miski im sie myla?? Mimo ze podpisane...
- ważne, że wszystko zostaje " w rodzinie" :wink: .
Link to comment
Share on other sites

Filip jest wypasnie. Edward Filip wiec. :lol:

 

Myslicie, ze Totek (Mateusz - tak wolal na niego "drugi" pan) pod opieka stroza moze prowadzic patologiczne zycie? Potrojne? Poczworne? Moze zostal bigamista jak dorosl?

Link to comment
Share on other sites

zaliczył 'wtopę' no i glupio mu bylo wrocic i udawac ze nic sie nie stalo )) Przyłapałes go...
- z tego wynika, że jednak miał charakter i honor :lol: . Pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

z tego wynika, że jednak miał charakter i honor

 

Mi sie wydaje że i honor i niezły charakterek, no i na dodatek wybrał swoja drogę.... ;)

Co prawda ze strózem a nie z Olechosem, no cóz... może sprzeczność harakterów?? ;)

Bigamia ...to tez jakies wyjscie...możliwe że Totkowi podpasowało.. ;)

Link to comment
Share on other sites

To prawda. Moze zas poprostu poszedl (obczaiwszy, ze go przylapalem) do kogos kto zaakceptuje go takiego jakim jest ze wszystkimi wadami charakteru, wpadl w patologie i stacza sie prowadzac powielokrotne zycie jako notoryczny bigamista? :lol:

Trocki tez byl niezly jak teraz o nim mysle. Zrobil kariere na uporze i niezaleznosci i trafil w koncu na filmowke a wielu by tam chcialo chodzic. :smile:

Link to comment
Share on other sites

Czy mi sie zdaje, czy Ty uparcie łączysz oba te słowa: Stróż i patologicznie?

 

[ Dodano: 2006-08-08, 20:43 ]

do kogos kto zaakceptuje go takiego jakim jest ze wszystkimi wadami charakteru
- nie zapominaj o oczywistych jego zaletach :)
i trafil w koncu na filmowke a wielu by tam chcialo chodzic.
- to prawda, zdolna bestia :lol: .
Link to comment
Share on other sites

To prawda. :) Nie mowie, ze jestem etycznym i moralnym mistrzem ale znam tego faceta i jego prowadzenie pozostawia wiele do zycznenia, problem alkoholowy, przemoc w domu. Martwie sie. :roll: Ostatnio czytalem o malzenstwie 30 latkow, ktorzy w amoku alkoholowym zrzucili bernardyna przypadkowemu przechodniowi na glowe. Zeby tylko sie to jemu nie przytrafilo...

Link to comment
Share on other sites

ktorzy w amoku alkoholowym zrzucili bernardyna przypadkowemu przechodniowi na glowe.
- przypuszczam, że ów bernardyn nie miał zbyt dużej swobody w określaniu tego, kto właściwie ma być jego właścicielem... Za krzywdzenie zwierząt powinny być równie surowe kary, jak za znęcanie się nad ludźmi, że nie wspomnę o drastyczniejszych przypadkach.
Link to comment
Share on other sites

Zgadzam sie calkowicie. Totek byl w lepszej sytuacji. Ten przypadkowy przechodzien uratowal temu bernardynowi zycie. Tak wiec ostatecznie pewno wszystko ulozylo sie dobrze i "piesek" trafil do lepszych ludzi. Moze przygarnal go ten facet, na ktorego go zrzucili? Los polaczyl ich w wyjatkowo nietypowy sposob. Zazwyczaj bernardyny ratuja zycie ludziom tu bylo odwrotnie. :smile:

Link to comment
Share on other sites

Dziekuje. :oops: Pozdrawiam cieplo rowniez. :oops: Slow braknie aby wyrazic glebie moich uczuc...

 

Mialem tez zupelnie normalne kocury, niezbyt ekscentryczny Dizel np. Nie charakteryzowal sie niczym procz tego, ze byl bialy i nigdy sie nie myl. Aaa, przypomnialem sobie, jak byl starszy uwielbial spac na telewizorze 25calowym, lampowym Elemisie...

Link to comment
Share on other sites

Aaa, przypomnialem sobie, jak byl starszy uwielbial spac na telewizorze 25calowym, lampowym Elemisie...
- dość dziwna sytuacja, zważywszy na promieniowanie... Włączony telewizor nie przeszkadzał mu we śnie? :)
Link to comment
Share on other sites

Absolutnie, robil to godzinami. Dostrzegam, ze od tej pory nie uwazam tego za dziwne. Gdyby moj nowy kot zaczal spac na telewizorze (zreszta tym samym elemisie) i ktos zapytal: co on robi? Odpowiedzialbym: koty tak maja. :lol:

Link to comment
Share on other sites

Słuchaj, a masz jakieś doświadczenia związane ze złośliwością kotów, mam na myśli taką dobrotliwą. Podam Ci przykład - moja znajoma miała kotkę, która nie cierpiała wyjazdów któregokolwiek z domowników. I ta kobieta musiała właśnie udać się w podróż służbową. Kilka godzin spędziła nad żelazkiem i walizką, więc domyślasz się chyba, jaka była jej wściekłość, gdy wyszła na chwilę do łazienki... wróciła, a dokładnie ułożone ciuszki zastała zroszone kocim moczem, mała spryciulka po prostu "nalała" jej do torby :). Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Mialem dwa male koty w pracy: Tigera i Pantere. Pozniej musialem je oddac bo byly przywiazane do miejsca. Szitowaly uporczywie na klawiature komputera, pewnie dlatego, zeby zarezerwowac wiecej czasu dla siebie? Bo w koncu to chyba nie jest wygodne? Choc moze? Klawisze mozna tak przyjemnie ugniatac lapkami, sa takie miekkie... :smile: Nie jestem pewien czy to byla zlosliwosc?

Link to comment
Share on other sites

Nie jestem pewien czy to byla zlosliwosc?
- myślę, że dawały Ci coś do zrozumienia... i uważam, że idziesz dobrym tokiem myślenia, odgadując ich intencje. Mój jamnik ograniczał się do wycia, gdy za długo w nocy siedziałam na kompem... patrzył z ogromnym żalem w wielkich oczach, które mówiły do mnie: "Jak to? Wybierasz głupią maszynę, zamiast przyłożenie głowy do podusi, którą ja będę pilnował?" I rzeczywiście... pilnował. Podczas, gdy spoczywałam w pozycji leżącej - nikt nie mógł nawet nosa wstawić na "mój teren", bo groziło to poważnymi konsekwencjami, znanymi pod hasłem - pogryzienie :lol: . Pies wiedział, że człowiek, który śpi - jest bezbronny. Pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

Wspanialy przyklad poswiecenia i podzialu rol oraz troski. :grin: Koty za to lecza, jak mialem chore gardlo Trocki kladl mi sie na szyi bo wyczuwal, ze cos jest nie tak. To lekarze, wiele kocurow to robi. :smile:

Link to comment
Share on other sites

Wspanialy przyklad poswiecenia i podzialu rol oraz troski.
- co do podziału ról, to zdarzało mu się lekko przesadzić, zachowywał się jak "rasowy facet" :lol: , mam na myśli urządzane systematycznie "sceny zazdrości" oraz zaborczość okazywaną na każdym kroku. Dużo w tym mojej winy, bo nie potrafiłam go trzymać "krótko", żaden ze mnie treser :smile: .
Link to comment
Share on other sites

Uwazasz, ze "rasowy facet" urzadza sceny zazdrosci? Otello mistrz zazdrosnikow byl raczej nierasowy? :lol: Gdy przychodzily do Ciebie kolezanki tez szczekal?

Link to comment
Share on other sites

Uwazasz, ze "rasowy facet" urzadza sceny zazdrosci?
- mówiąc serio, nie. Ale tak mi się spodobała ta "gra słów", że nie mogłam sobie odmówić tego sformułowania :lol: .

 

[ Dodano: 2006-08-10, 21:12 ]

Gdy przychodzily do Ciebie kolezanki tez szczekal?
- właśnie nie... - łasił sie do nich :lol: . Pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

Moj kundelek jest bardzo madra suczka. Zawsze, gdy widzi, ze cos jest nie tak przychodzi i wtula sie we mnie, nawet nie raz lize mnie po twarzy, gdy placze... jest to jeden z moich najlepszych przyjaciol mimo, ze to zwierzak... i jest to milosc obustronna, bo gdy cos ja przestraszy, albo pogniewa sie na kogos w domu przychodzi do mnie i na oczach wszystkich lasi sie tylko do mnie i tylko ze mna sie bawi. Ze mna tez spi :mrgreen: i mimo, ze lezy w nogach pod kadra to niech tylko ktos (oprocz mojej mamy) sprobuje wyciagnac do mnie rece jak spie :grin: Ale jest tez strasznie zaborcza... nie lubi mojego chomika i zawsze glosno szczeka i wyje jak wkladam do niego rece :grin:

Link to comment
Share on other sites

No rzeczywiscie Rito twoj jamnik przejal sie rola i co tu duzo mowic rzadzi. Otello. :lol:

 

Moja Babcia miala pekinczyki. Wiecie, ze one same nie jedza? To jedna z najstarszych ras hodowlanych i zatracily instynkt odzywiania sie. Mielismy w domu taka lyzeczke owinieta gumka zeby bylo wiadomo, ze to do karmienia pieskow. Czasami jak ktos przyszedl i poszedl sobie zrobic herbate do kuchni, czekalismy z niepokojem. Ja, Babcia i Dziadek. Wyobrazcie sobie ze 9 osob na 10 bralo z suszarki te wlasnie zaznaczona lyzeczke i mieszalo nia herbate. Mielismy wtedy doskonaly ubaw. :lol::lol::lol:

Link to comment
Share on other sites

No rzeczywiscie Rito twoj jamnik przejal sie rola i co tu duzo mowic rzadzi. Otello.
- przejmował i rządził, nie ma go przy mnie od ponad pół roku... :cry:
Wyobrazcie sobie ze 9 osob na 10 bralo z suszarki te wlasnie zaznaczona lyzeczke i mieszalo nia herbate. Mielismy wtedy doskonaly ubaw.
- :lol::lol::lol:

 

[ Dodano: 2006-08-11, 19:57 ]

P.S. A ze śmiesznych historii a propos jedzenia - budzi mnie w nocy odgłos głośnego mlaskania, przestraszyłam się, co mojemu psu przyszło do głowy znowu zeżreć, bo w pokoju w którym spaliśmy - nie było jego miski. Zawołałam go do siebie, przybiegł od razu bez zbędnych ceregieli (jak zawsze, gdy wiedział, że źle robi)... a ja poczułam pewien zapach, ale taki miły i dziwnie znajomy... Zapaliłam światło i okazało się, że jamnik postanowił zjeść... mój (drogi) krem (do twarzy), który zostawiłam nierozważnie na stoliczku w postaci otwartej :lol: . Musiał się w tym celu mocno natrudzić... ale chyba się opłaciło, zniknęła 1/4 opakowania. Mały skunks czekał pewnikiem aż zasnę, abym mu nie przeszkodziła przypadkiem w degustacji... niestety nie wziął pod uwagę faktu, że jego delektowanie się smakołykiem było zbyt głośne :).

Link to comment
Share on other sites

Ten sie do niejadków nie zaliczal z pewnoscią. :lol:

Może miał ochotę się trochę nasmarować w środku. :lol:

Jeden z pekinców mojej Babci (Czika) nie jadł ale bardzo agresywnie pilnował miski, zrywałem boki. :smile:

Link to comment
Share on other sites

Jeden z pekińczyków mojej Babci Mikunia (też za nią tęsknię :sad: ) kochał mnie na zabój do tego stopnia, że nie wytrzymywał i jakby to powiedzieć, popuszczał jak przychodziłem. :lol: Wiem, że to mit ale Mikunia miała "czarne podniebienie", ciekawe dlaczego za mną tak przepadała to niedorzeczne? :lol:

Link to comment
Share on other sites

Wiem, że to mit ale Mikunia miała "czarne podniebienie", ciekawe dlaczego za mną tak przepadała to niedorzeczne?
- solidarność "czarnych podniebień"? :lol: Ale Ty mi na agresywnego nie wyglądasz... :cool:
Link to comment
Share on other sites

No bo nie jestem, muchy bym nie skrzywdził, zresztą Mikunia też. Dobre z niej było psisko na maxa. To czarne podniebienie musiałobyć tylko taką, jak to się w Polsce mówi, "przykrywką"? Mogę chyba zatem mieć jakiś podobny rys w stylu "czarnego podniebienia"? Bo w rzeczywistości mam różowe sprawdzałem. :lol:

Link to comment
Share on other sites

No bo nie jestem, muchy bym nie skrzywdził, zresztą Mikunia też. Dobre z niej było psisko na maxa.
- czyli jednak wspólny mianownik gdzieś był... to dlatego za Tobą przepadała, wyczuła "bratnią duszę". Pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...