Jump to content

Sny: o Dodzie i o pierścionku od rodziców


tasiunia
 Share

Recommended Posts

Witam,

 

Jestem tu nowa, i to mój pierwszy temat.

 

Ostatnio nie śniło mi się wiele, byłam tak zapracowana, że spałam jak kamień, bez najmniejszego snu. Ale ostatnio śnią mi się dziwne sny, których za nic nie potrafię odczytać.

 

Pierwszy sen dotyczy pierścionka:

W tym śnie, moi rodzice mieszkali w jakimś wypasionym domu, jakby wygrali 20 mln w totka... Razem z moim chłopakiem odwiedziliśmy ich tak jak zawsze. W czasie rozmowy wynikła mała kłótnia dotycząca drogiej gitary, którą kupiłam chłopakowi na ostatnią gwiazdkę, a moi rodzice o niej nie wiedzą (a we śnie dowiedzieli się o tym i stąd ta kłótnia).

Później moja mama dała mi pierścionek złoty, który od razu skojarzył mi się z zaręczynowym. Ja nie chciałam go przyjąć, bo właśnie wyglądał na zaręczynowy, a chłopak nie poprosił mnie jeszcze o rękę. A mama na to, że to nie szkodzi, najwyżej będą pytali, a co ja odpowiem, to moja sprawa. I mi go wsunęła na palec w miejsce srebrnej obrączki, jakie nosimy z chłopakiem.

 

To by było chyba na tyle, jakbym sobie jeszcze coś przypomniała, to dopiszę.

 

 

A Drugi sen jest o Dodzie:

Akcja rozgrywała się w mieście, w którym uczyłam się 4 lata w technikum, w 2011 roku. Odwiedziłam moją starą szkołę, jak zawsze kiedy jestem w tamtych stronach. I wtedy zobaczyłam, że Doda wchodzi do budynku. Ja grzecznie podeszłam, bo chciałam porozmawiać, wtedy poczułam, że my się znamy. Krzyknęłam "Dorota zaczekaj!", a Ona zaczęła uciekać ode mnie, jakby się przestraszyła. Stwierdziłam, że nie ma sensu jej gonić, tylko zrobię z siebie idiotkę.

Odwróciłam się więc i wyszłam z budynku. Ale wtedy stało się coś jakby przeniesienie w czasie. Po prostu wyszłam i nagle byłam w tym samym miejscu, ale kilka lat wstecz.

Ja byłam młoda, i Dorota też. Od razu podeszła do mnie i rzuciła coś w stylu "No wreszcie jesteś, coś Ty tam tyle robiła?". Znałyśmy się, a na dodatek byłyśmy sobie bliskie. Poszłyśmy gdzieś na "Czeczenie"(tak nazywa się najbiedniejszą dzielnicę w mieście) na jakąś imprezę, ale okazało się, że z imprezy nic nie wyjdzie, więc wróciłyśmy pod akademik (internat). Po drodze spytałam który mamy rok, bo że maj, to wiem. Powiedziała, że 2002.

Pod internatem zdarzyło się coś dziwnego. Usiadłyśmy żeby poczytać gazety, a ona wyjęła swoją z torby, z roku 2007, z jakimiś informacjami o niej już Dodzie. Wtedy dowiedziałam się że spotkało ją to samo co mnie, czyli przeniesienie w czasie, a tą gazetę nosi ze sobą zawsze. Zaczęła opowiadać mi o sobie, o tym, co piszą o niej w gazetach, a w tej, że dlatego jest taka arogancja (i taka jaka jest), bo w młodym wieku została sama z wieloma troskami, a w ważnych i tragicznych chwilach nikt nie chciał jej pomóc. I że czuje się samotna itp.

Za chwilę zaczął jej drętwieć i puchnąć lewy policzek, tak że prawie nie mogła mówić i zbierało ją na płacz. Zapytałam co się dzieje, co robić. Ona żebym odeszła od niej, bo jej twarz zaczęła się dziwnie deformować. Ja nie chciałam jej zostawić i nalegałam krzycząc "Dorota, na pewno tego chcesz?" wskazując na gazetę. A ona zerknęła w gazetę i przeczytała jakiś fragment "W dramatycznym dla niej momencie najważniejsza osoba opuściła ją" i krzyknęła " Nie chcę taka być, pomóż mi" i popłakała się. Ja pobiegłam do szkoły, ale nikt nie chciał pomóc, a obiegłam całą szkołę, nawet po karetkę nie pozwolili zadzwonić.

Wybiegłam ze szkoły, a tam podjeżdżała taksówka (angielskie auto z kierownicą po prawej) i pakował się jakiś facet. Ja podbiegłam i zaczęłam prosić o pomoc, wskazując na koleżankę. Postanowili pomóc jej. Wsiadłyśmy do samochodu i ruszyliśmy. Nie wiem do jakiego miasta, przecież pogotowie jest w naszym mieście. Jechaliśmy przez jakieś lasy, aż w końcu dojechaliśmy do miejsca, pięknego, gdzie często woda zalewa drogi i nie ma przejazdu, a do tego od wielu lat nie jest naprawiony most i też się nie przejedzie. Już parę razy to miejsce występowało w moich snach, ale zawsze nie mogłam z niego wyjść, a teraz nie mogę do niego wjechać. Stanęliśmy w ciemnym zaułku i jedynym wyjściem było się zawrócić. Dorota tylko złapała mnie za rękę i powiedziała coś, chyba "dziękuję" i uśmiechnęła się. I wtedy się obudziłam.

 

Dodam, że uwielbiam Dodę, jej głos i styl, chociaż jej zachowania nie koniecznie. I że jestem od niej jakieś 10 lat młodsza, a we śnie byłyśmy mniej więcej w tym samym wieku.

 

 

Wiem, że to dużo informacji, ale może ktoś podejmie się i mi pomoże, bo od rana jakoś nie daje mi spokoju ten sen.

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...