Skocz do zawartości
kacyk

Zarys Kompasowego rytuału jednoczenia mocy żywiołów

Rekomendowane odpowiedzi

kacyk

Witam.

To mój pierwszy poważny "artykuł", a raczej koncepcja w temacie, chociaż popisuję sobie i poczytuję na ten temat od lat.

Dotyczy on opracowanego przeze mnie rytuału, w którym pewnie sporo jest do doszlifowania, mam nadzieję, że znajdę tu osoby skłonne wskazać występujące nieścisłości, które należałoby naprawić, aby rytuał był jak najsprawniejszy, chociaż jestem już po wstępnych konsultacjach z dość zaawansowanym praktykiem:

 

Kompasowy rytuał jednoczenia mocy żywiołów

 

Wprowadzenie

 

W pewnym sensie jest to rytuał inicjujący, ale nie dla osób całkowicie niezaznajomionych z ezoteryką, a raczej wspomagający przejście na wyższy poziom rozwoju poprzez ujednolicenie mocy wszystkich żywiołów w swoim sercu/umyśle, czy jaką kto terminologię uważa, za najsłuszniejszą dla siebie, lub wzmocnienie w sobie mocy żywiołu, który w nas niedomaga. Zrozumienie poniższego artykułu i poprawne przeprowadzenie rytuału wymaga conajmniej zaznajomienia się z podstawową symboliką ezoteryczną.

Nie jest to również głęboko ukonkretyzowane i wymagające ortodoksyjno-restrykcyjnego podejścia działanie, a raczej "materiał bazowy" do odpowiedniego przekształcenia, przez osoby znające się na tyle, że wiedzą jaki mają problem, a problemem takim może być np niemożność przeniesienia myśli, w sferę konkretnych działań.

Jako, że symbolicznie rytuał korzysta z więcej niż jednej tradycji, najsłuszniejsze będzie rozpatrywanie go pod kątem chaockiego synkretyzmu

 

Przygotowania

 

Potrzebne nam będzie miejsce, na którym będzie można się kręcić wokół własnej , jak również wokół osi środka długości swojego ciała-w zależności od intencji (o tym później) zgodnie, lub przeciwnie do wskazówek zegara, może być to łóżko, chociaż większość ludzi nie mieści się w całości leżąc w poprzek na łóżku, to odrobina wysiłku przy spinaniu mięśni, koniecznym, aby nie wyrżnąć łeb w podłogę wzmocni siłę naszego rytuału. Pomocne, ale niekonieczne są również przedmioty poświęcone przez wykonującego rytuał maga odnoszące się do konkretnej symboliki, mogą to być narysowane określonym kolorem (zgodnie z symboliką różokrzyża) i kreślone w odpowiednim kierunku (Link:http://4.bp.blogspot.com/-Q1NkiHsaZVQ/UZeYjKOWWwI/AAAAAAAAAWs/hoAgdNF7oQg/w581-h452-no/pentagram.JPG ) , mogą być to karty tarota, po 4 dla małych arkan o odpowiednim stopniu zaawansowania, np jeśli chcemy osiągnąć mistrzostwo w sferze umysłowej, na północy kładziemy króla, lub dziesiątkę mieczy, a trochę tylko poprawić swoje zdolności w dziedzinie, w której czujemy się dość mocni, lub której nie chcemy akurat teraz rozwijać ustawiamy tam kartę odpowiednio niższą w hierarchii-np dla potencji finansowej niech będzie to siódemka denarów- i piąta z wielkich arkan-dla ducha zgodna z efektem, jaki chcemy wypracować. Należałoby się najpierw zapoznać z dokładnym znaczeniem tych kart, żeby nie narobić sobie bigosu, mogą to być również, magiczne narzędzia czy dobrane kolorystycznie po zapoznaniu się z zasadami numerologii odpowiednie cyferki w odpowiednich miejscach. I ponownie zgodnie z naszym celem i zasadami kreślenia pentagramu układamy je we właściwych im miejscach.

 

Można zaczynać

 

Układamy się twarzą do podłoża, tak aby nasza głowa wskazywała północ, prawa ręka wschód, a lewa zachód, jak na mapie i różokrzyżu zwykło to występować, ukształtować z siebie pentagram, lub krzyż, zależnie jaka symbolika jest nam bliższa, ale to jak zoritenujecie się czytając dalszy ciąg artykułu może okazać się jeszcze bardziej skomplikowane, czy co tam sobie kto umajaczy.

Następnie należy wprowadzić się w dość delikatny trans, na tyle delikatny, żeby zbyt daleko nie odpłynąć, i mieć świadomość wykonywanych przez siebie działań, a jednocześnie móc sprawnie wizualizować obrazy, przydać tu się może łagone odurzenie, czego oczywiście nikomu nie polecam, a wręcz odradzam, bo wszyscy wiemy, że narkotyki są złe.

Gdy już czujemy się dość odjechani szkicujemy sobie umysłem po prawicy purpurowe (prawe i purpurowe, by nie rzec, że różowe) ramię różokrzyża, następnie złote nad głową, błękitne po lewej, a zielono-brązowe wzdłuż nóg, lub jeśli wybraliśmy jakąś dziwaczną pozę w dolnej części zbudowanej sobą figury.

Trochę trudne może okazać się dokładne odwzorowanie figury różokrzyża w pamięci, dlatego wystarczające będzie wyobrażenie sobie odpowienich ramion w odpowiednim miejscu i "podlinkowanie" ich do istniejącego przedstawienia różokrzyża, choćby wydruku leżącego w skrzyni naszego łózka, czy jeśli dzialamy na łące, podłodze, kilka metrów od nas, albo na ekranie znanego nam komputera. Następnie, wykonujemy obrót dookoła dupy, że się tak brzydko wyrażę, o 90*, a potem o kolejne 90 i tak aż do 360* zgodny z dominującym w rytuale żywiołem, zamieniając żywioły miejscami, ale nie przemalowując ich, względem ciała, niech różokrzyż obraca się razem z nami, i chwilkę poleżmy sobie z takimi wizualizacjami, żeby ciutkę się oswoić z ich nowym miejscem. Gdy wykonamy pełen obrót, przewracamy się na bok, który, jak wcześniej powinien być zależny od tego, jaki żywioł ma dominować w naszym rytuale, powtarzamy obrót wokół dupy i wspomniane wizualizacje, turlając się tak wokół siebie, do czasu, aż wrócimy do początkowego stadium osiowego(lizanie podłoża), i np, jeśli mamy problem z wprowadzaniem zamierzonych działań w życie nie zamienimy miejscami powietrza i ognia(Sfera myśli przechodzi w działanie), wtedy przeprogramowujemy wizję różokrzyża na zgodną z kierunkami świata, po czym, już zgodnie z nim obracamy się do punktu wyjściowego, tyle, że strona naszego ciała, która znajdowała się na początku w pozycji ziemi winna znajdować się na miejscu powietrza, lub jeśli ktoś ma problem z przeradzaniem uczuć w ogniste romanse, niechaj zamiast kończyć na twarzy (: D->) dojdzie jedynie do etapu, w którym woda jest na miejscu ognia. na koniec wypowiadamy słowa "Ly-O-Lay-Ale-Loya, ledwie raz się obróciłeś, a już tyle odmieniłeś"(Zaklęcie powiązane ze słowami pseudo-indiańskiej pieśni z przyprawą, która w sumie jest tłumaczeniem na polski tak dokładnym jak tytuły holywoodzkich filmów nad wisłą, ale ze względu na wykonywanie obrotów związane z naszym rytem) wiążąc różokrzyż z czasem, który będzie wymagany, do wypełnienia zadania powierzonego temu symbolowi.

 

Rytuał jest dość prosty do modyfikacji, możemy mantrować kończące zaklęcie, aż nie zapadniemy w głęboki trans, oddać się oczyszczającej defekacji lub zrobić cokolwiek by nam się uwidziało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
bylica

A o który system żywiołów chodzi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nazwa użytkownika1

heh fajny myk z przestawianiem nasilenia aspektow. problem chyba jest w tym ze nie do konca mozna przewidziec w jakis sposob zmniejsza sie oslabione w taki sposob aspekty co raczej bedzie mocnym efektem ubocznym ;)

no i jednak nie ma co sie oszukiwac ze takiej zmiany nie spowoduje sie po jednorazowej praktyce

 

swoja droga temat powinien byc w dziale magii chaosu nie w ceremonialnej

 

@bylica - skoro jest rozokrzyz to pozostaje tylko ziemia-woda-powietrze-ogien

poza tym widze tutaj duza dowolnosc - np wywalenie rozokrzyza i opieranie sie na siedmiokacie dla energii planetarnych ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
bylica

Ziemia-woda-powietrze-ogień występują w Wedach. Po pewnych (mimo zapożyczenia) przekształceniach - u greckich filozofów przyrody, a później u Pitagorejczyków. W Kluczu Salomona i we współczesnym okultyzmie. A nawet u Bardona. W tym sensie pytam o system, bo mimo operowania czterema - i to tymi samymi elementami, te systemy mocno się wobec siebie różnią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×