Jump to content

Szukając Boga (I): dobry słuch - warunkiem rozwoju duchowego


caliah
 Share

Recommended Posts

Czego poszukujesz?

Zanim zagłębisz się w śledzenie literek w tym artykule, żeby odczytać sens zapisanych tutaj słów, zastanów się: Czego poszukujesz? Dlaczego czytasz teksty o tytułach podobnych do tego? Jakie impulsy odnajdujesz teraz w swoim wnętrzu? Tak szczerze: Czego tutaj szukasz? Co chcesz usłyszeć, wczytując się w te litery?

 

Życiodajny Głos ma wielu konkurentów

Słuchaj! Słuchaj i ucz się, ucz się słuchać i słyszeć - dzisiaj to zadanie jest wyjątkowo trudne. Szatan swoim jazgotem zagłusza wiele przestrzeni, które niegdyś wychwalały Boga. Całe obszary dzisiejszej kultury pustoszą zdrowie człowieka i są zwrócone przeciw Bogu. Prawdziwy, przyjazny i życiodajny Głos ma wielu konkurentów. Pewnie i tobie zdarza się śnić o idealnych warunkach odosobnienia, aby odpocząć, aby słuchać Słowa, aby się modlić, aby... Ale tam, na wymarzonej pustyni, możemy usłyszeć agresywne, atakujące głosy wewnętrznych sprzeczności. Samo "odejście na samotność" może jeszcze spotęgować to, co na co dzień zakłóca twoją wewnętrzną równowagę.

 

Modlitwa osobista

Jezus odszedł na pustynię wiedziony Duchem Świętym; tam otrzymał od złego ducha propozycje łatwego sukcesu i złudnego posiadania, jednak głos ponętnych obietnic nie miał nad Nim mocy. Dlaczego? Dlatego, że jednoznacznie brzmiał w Nim Głos Ojca znad Jordanu: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie (Mk 1, 11). Musimy uczyć się słuchać; tak się oddać słuchaniu, żeby było dla nas jasne, kto mówi; żeby Głos Ojca brzmiał w nas jednoznacznie i nieodparcie: "Kocham Cię, mam w Tobie upodobanie; dobrze, że jesteś".

 

Uprzywilejowanym miejscem rozpoznawania Głosu Boga jest modlitwa osobista. Musi ona jednak mieć kontakt z realnym życiem. Modlimy się tak, jak żyjemy, ponieważ tak żyjemy, jak się modlimy (KKK 2725). Św. Bazyli Wielki przypomina, że modlitwa nie powinna kończyć się na słowach. Jej siła bowiem bardziej polega na usposobieniu duszy oraz na dobrych i cnotliwych czynach. I uczy dalej: będziesz zatem modlił się nieustannie, jeśli nie ograniczysz modlitwy jedynie do słów, ale całym swoim postępowaniem i sposobem myślenia przylgniesz do Boga. Wtedy twoje życie stanie się ciągłą i nieustanną modlitwą (homilia Na cześć męczennicy Julitty).

 

Mając przed oczyma ideał modlitwy nieustannej, spróbujemy przyjrzeć się postawie, która wyraża pokorę: chcę słuchać, usłyszeć i być posłusznym. Ale to nie wszystko - potrzebne są również umiejętności. Nie wystarczy sama wola słuchania; żeby umieć słuchać, trzeba się w tym ćwiczyć.

 

Uczyć się słuchać

Postawa słuchania jawi się jako coś koniecznego, aby mogła rozwijać się miłość między dwiema osobami. Człowiek, jako istota zarówno cielesna, jak duchowa, wyraża i rozumie rzeczywistości duchowe za pośrednictwem znaków i symboli materialnych. Jako istota społeczna człowiek potrzebuje znaków i symboli, by kontaktować się z innymi za pośrednictwem języka, gestów i czynności. To samo odnosi się do jego relacji z Bogiem (KKK 1146).

 

Przyjrzyjmy się tekstom biblijnym, mówiącym o słuchaniu. Zacznijmy od wezwania, które jest sercem Starego Przymierza: Słuchaj, Izraelu (Pwt 6,4). To wezwanie jak echo brzmi w ustach Jezusa: Uważajcie, jak słuchacie (Łk 8,18), Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha (Mk 4,9).

 

Będziesz miłował

Gdy pominiemy nakaz "Słuchaj, Izraelu", a skupimy się jedynie na wymaganiach - "będziesz miłował", może się okazać, że przykazanie to jest niemożliwe do wypełnienia, ponieważ sami z siebie nie mamy mocy, by to czynić. To tak, jakbyśmy umierając z pragnienia, próbowali zaspokoić je własnym wysiłkiem i pomysłem, a lekceważyli bijące obok źródło czystej wody. Może brak słuchania albo złe słuchanie sprawia, że nasze chrześcijaństwo jest takie "siłowe", mało pociągające, i nakłada ciężary nie do uniesienia.

 

Dalej prorok Samuel (1 Sm 3,1-10). Bóg woła Samuela po imieniu trzy razy. Mieć przed oczyma cyfrę "3" a słyszeć trzy razy "Samuelu!" - to nie jest to samo. Różnica między wiedzieć a doświadczyć jest ogromna. "Wiedzieć - to sprawa intelektu. Natomiast jeśli czegoś doświadczę aż trzy razy, wtedy jest szansa, że przeniknie to do mego serca i stanie się częścią mnie samego. Czasem dopiero kilkukrotne słuchanie pozwala usłyszeć. "

 

Pouczenie i posłuszeństwo

To wydarzenie kontaktu trzech osób: Heli - Samuel - Pan Bóg intryguje mnie. Zaszło coś wyjątkowego, że Samuel zaczął rozumieć Głos i odtąd Pan był z nim. Nie pozwolił upaść żadnemu jego słowu na ziemię (1 Sm 3,19). W jaki sposób dokonało się wtajemniczenie proroka? Przez proste pouczenie i posłuszeństwo Samuela. Tak, w doświadczeniu inicjacji jest również miejsce na instrukcję. "Zrób tak a tak" a kiedy tego doświadczysz, będziesz miał możność wyboru i dalszego rozwoju.

 

Idź spać! Gdyby jednak kto cię wołał, odpowiedz: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha (1 Sm 3, 9). Samuel był posłuszny tej prostej instrukcji i wskutek tego wydarzył się cud inicjacji - odtąd Prorok rozumiał Głos Boga. Do prawdziwego słuchania potrzebna jest bowiem właściwa postawa i doświadczenie - czyli to, co podziwiamy u Samuela. Nie wystarczy chcieć słuchać, trzeba zostać w to wprowadzonym oraz się w tym ćwiczyć, aby posiąść umiejętności praktyczne.

 

Serce słuchające

Jeszcze bardziej zastanawiająca jest prośba Salomona. W Gibeonie Pan ukazał się Salomonowi w nocy, we śnie. Wtedy rzekł Bóg: Proś o to, co mam ci dać (1 Krl 3,5). Nasze tłumaczenia mówią, że Salomon prosił o serce pełne rozsądku do sądzenia Bożego ludu i rozróżniania dobra od zła (1 Krl 3,9). Według prof. Anny Świderkówny taki przekład jest już interpretacją - dosłowne tłumaczenie mówi, że Salomon prosił o "serce słuchające" i "spodobało się Panu, że właśnie o to Salomon poprosił". Jaka jest różnica? Ogromna. Serce słuchające jest zawsze otwarte na światło Bożej Mądrości, nie przywłaszcza sobie prawa do dawania i odbierania życia. Jeżeli wydaje sąd o dobru lub złu, to przekazuje jedynie to, co słyszy i widzi u Boga. Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał (J 5,30).

 

Ewangelista Łukasz opisał pouczającą scenę, która podkreśla, jak ważne jest słuchanie (Łk 10,38-42). Kiedy Jezus był przyjęty w domu swoich przyjaciół, Marta uwijała się koło rozmaitych posług, natomiast Maria siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Słuchanie słów Jezusa zostało przez Niego samego ocenione jako coś, co owocuje w wieczności: Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

 

Sprawny aparat słuchu?

Na początku zabrzmiało pytanie: Czego tutaj szukasz? Co chcesz usłyszeć?

 

Jeśli usłyszałeś siebie i masz choćby niejasne odczucie tego, co mówią twoje wewnętrzne głosy; jeśli uświadamiasz sobie, jakie pragnienia zamieszkują w twoim sercu, może to znaczyć, że wewnętrzny aparat słuchu jest sprawny. Żeby słuchać, słyszeć, usłyszeć i być posłusznym, trzeba chcieć. To jest istotne, ale sama istota nie wystarczy. Nie można zaniedbać spraw fundamentalnych. W słuchaniu za fundamentalne uważam umiejętności, których trzeba się uczyć.

Przechodząc do praktyki, proponuję przynajmniej niektóre z omówionych tekstów biblijnych przemedytować - modlić się nimi. Na przykład wsłuchując się w jeden wybrany fragment dziennie. Warto przy tym postawić sobie pytanie: Jak słucham na co dzień? Zacząć od Marii i Marty, a skończyć na zaproszeniu Boga: "Słuchaj, Izraelu!". Albo w odwrotnej kolejności. Każdy sam może wybrać to, co w nim najpiękniej rezonuje.

 

Kiedy budynek staje się Domem

Warto intelektualnie trochę się pogimnastykować i uczyć się rozróżniać to, co istotne, od tego, co fundamentalne. I jedno, i drugie jest konieczne, ale mają różne funkcje.

 

Istotą domu jest to, że może w nim zamieszkać rodzina. Gdy się to stanie - budynek staje się Domem. Bardziej materialnie: istotą domu jest przestrzeń, którą wyznaczają: podłoga, ściany z drzwiami i oknami, dach nad głową i wyposażenie, które pozwala rodzinie pracować, jeść, odpoczywać, spać. Ale to, co istotne, nie mogłoby trwać i spełniać swojej funkcji, gdyby dom nie był oparty na solidnych fundamentach. Fundamenty nie stanowią istoty domu, istota jest bardziej subtelna niż betonowa podstawa, jednakże bez fundamentów... na czymże się oprze istota? Słuchaj, Izraelu: Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów. Zwycięzcy dam spożyć owoc z drzewa życia, które jest w raju Boga (Ap 2,7).

 

o. Bogumił Wiergowski OCD

 

 

"Słuchaj, Izraelu" - warunek wzrostu w modlitwie

Edited by caliah
Link to comment
Share on other sites

Caliah , zgadzam się, choć nie do końca, usłyszeć jest trudno, choć łatwo, gdy jest się gotowym na słuchanie.

Ale na to potrzeba doświadczeń, niejednokrotnie trzeba przeżyć wiele zła, by się obudzić i zacząć słuchać.

Ale póki co jest tak, a nie inaczej. Kto ma uszy niech słucha :bezradny: ale wielu ludzi nie chce słyszeć. Słyszeć tego głosu, który woła do nas z środka. Prosi, o chwilę uwagi.

Nie mamy prawa, ni możliwośbci by słuchano, błagalnego głosu, który chce nam dać. Pytanie tylko czy chcemy przyjąć to co nam daje Stwórca. Czasami wydaje nam się to zbyt piękne by było prawdziwe.

Wolimy "stare" nieszczęśćie niz "złudną" nagrodę. Nie chcemy przyjąć bo... .

Jezus mówił "wyzbądźcie się strachu", a my nadal się boimy, wolimy wierzyć w iluzję, a nie w prawdę.

Nie ma co się dziwić, każdy idzie swoim tempem, nie trzeba przyspieszać. Możemy tylko lub aż mówić, a decyzja i tak należy do innych (nas samych).

Link to comment
Share on other sites

Ja napiszę tak ,wszyscy jesteśmy dziećmi Boga a więc mamy jak najbardziej prawo do tego aby odkryć naszą Boską duszę (samego siebie) czyli stać się nowym rodzajem Bogo-człowieka ,wiele dróg prowadzi do tej prawdy i często jest ona najeżona trudnościami lecz jak powiedział Jezus Chr. Szeroka i przestronna (Ta ktura oferuje przyjemności materialne) jest droga kóra prowadzi na zatracenie,manowce (piekła życiowego ) ,natomiast wąska jest ścieżka (ta najeżona trudnościami życiowymi ) lecz wzbogacająca duchowo człowieka ,prowadzi do Boga (Nieba życiowego ,raju ) ,nieraz prawdziwa świętość ,doskonałość ,Bóg ,Aniołowie ,To tylko etykietki ,bowiem prawdziwa św. jest skromna i tylko w ciszy możemy być z Bogiem sam na sam .Jak modlić się i rozmawiać z Bogiem pokazał Jezus Chrystus ,wtedy odizolował się od swoich uczniów i począł rozmawiać ze swoim ojcem (Bogiem) .

Link to comment
Share on other sites

Także ,bowiem ten ból to krzyk naszej duszy ,lecz dopiero gdy doświadczamy przeciwności losu ,wówczas dopiero słyszymy głos Boga w nas ,lecz zazwyczaj ogarnięci powabem świata materialnego (nowa komórka,ładny samochód,piękna żona ,i inne udogodnienia ) które we współczesnym świecie oddalają nas od Boga ,od nasze duchowej natury ,Bowiem Bóg może mieć wiele form .może być osobowy (chrześcijaństwo ) jak i bezosobowy (buddyzm ) i zazwyczaj trzeba doświadczyć bólu by usłyszeć głos Boga ,lecz ze względu na wzrastającą świadomość ludzi powoli się to zmienia .

Link to comment
Share on other sites

... zazwyczaj trzeba doświadczyć bólu by usłyszeć głos Boga ,lecz ze względu na wzrastającą świadomość ludzi powoli się to zmienia .

Trzeba się obudzić, co niemal zawsze wiąże się z nieprzyjemym uczuciem przerwania błogiego snu.

A niektórzy chcieliby śnić wiecznie, gdyż panicznie boją się rzeczywistości po przebudzeniu. Boją się tylko dlatego, że ktoś im karykaturalnie ją przedstawił.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Hmm, u mnie to bywa tak, że najgłośniej słyszę głos Boga raczej nie w bólu, ale hmm, fazie "ekstazy" :P Był czas gdy zdarzały mi się świetne zbiegi okoliczności... Np. ukradziono mi telefon, po przeszukaniu wszystkiego zacząłem wracać do domu. Pomyślałem sobie, że zamiast jechać tramwajem, ten jeden raz pójdę pieszo. Za rogiem zobaczyłem kolesia z moją komórką... No co Bóg ma do mojej materialnej komórki, co nie? Zwykły zbieg okoliczności (co prawda w tym tygodniu już miałem parę takich "szczęśliwych"), a jednak czułem Boga. Inna sytuacja, gdy poszedłem na jedną pielgrzymkę i zobaczyłem walące się mury. Kamienie kruszące się w pył. Samo tworzące się mosty. To metafora, ale jak oddająca to, co wtedy czułem... Normalnie jakby pierwiastki Boga krystalizowały się z atmosfery w moich płucach i z krwią trafiały do każdej komórki ciała...

 

No nie jest tak, że gdy dzieje się coś złego, "obwiniam" za to Boga ; P W trudnych sytuacjach często śpiewam sobie mimowolnie kaczmarskiego modlitwę o wschodzie słońca, nie raz mi to pomogło : )

 

A tak sobie opisałem moje niewinne odczucia... Może uważacie, że to głupie, ale co tam.

Link to comment
Share on other sites

Trzeba się obudzić, co niemal zawsze wiąże się z nieprzyjemym uczuciem przerwania błogiego snu.

A niektórzy chcieliby śnić wiecznie, gdyż panicznie boją się rzeczywistości po przebudzeniu. Boją się tylko dlatego, że ktoś im karykaturalnie ją przedstawił.

 

I właśnie o takim bólu pisałem,to miałem na myśli ,dziękuję że ujęłaś to Caliah ładniej ,ponieważ nie potrafię głębszych prawd duchowych prościej wyrazić i dlatego Chrystus wyrażał swoje słowa w przypowieściach ,ponieważ język ludzki jest zbyt ułomny do wyrażenia głębszych prawd duchowych ,dlatego każdego z góry przepraszam jeśli w jakiś sposób był lub czuł się urażony ,lecz ja mając zdolność wielkiego współczucia ,empatii,jasnowidzenia ,widzenia w nieświadomości ludzkiej jeszcze nawet z poprzednich wcieleń ,ich stłumionych urazów ,nigdy nie kieruję moich słów do konkretnej osoby ,tylko jak egzorcysta walczę ze złem w nim ( wiele razy tak miałem ) przejąłem coś ,jego zło na siebie i musiałem to w sobie zwalczyć.

Pozdrawiam.

Edited by Pit
Link to comment
Share on other sites

A tak sobie opisałem moje niewinne odczucia... Może uważacie, że to głupie, ale co tam.

To wcale nie jest głupie :)

To jest właśnie to, obecność Boga w naszym codziennym życiu.

I nie ma czegoś takiego jak przypadek :)

A do samej komórki może nie ma nic, ale lubi robić prezenty i niespodzianki. Ma niesamowite poczucie humoru :)

 

Hmm, u mnie to bywa tak, że najgłośniej słyszę głos Boga raczej nie w bólu, ale hmm, fazie "ekstazy" :P

Ów ból służy raczej jedynie do przebudzenia i czasem otrzeźwienia w zapędach.

W czystym uniesieniu, ekstazie, radości, miłości jesteśmy świadomie najbliżej Boga, dlatego najlepiej wtedy Go odczuwasz :)

 

Pit

Nie przypuszczam, aby Twoje wypowiedzi kogoś urażały, a jeżeli ktoś tak je odbiera, to powinien zastanowić się nad tym z czym one rezonują w jego wnętrzu, bo tam właśnie znajduję się jakiś słaby punkt.

Link to comment
Share on other sites

Oczywiście i po takich słowach poznać kto żyje prawdziwie z Bogiem ,bo często jest tak że to nasze odczucie tylko ,wtedy trzeba silnej woli żeby trwać i wierzyć dalej ,mimo braku jakiejkolwiek nadziei ,i wiary ,taka poprostu jest Boska próba ,jak silna jest nasza wiara. (przeżywałem tak niejednokrotnie).

Link to comment
Share on other sites

Guest alathea

Nie przypuszczam, aby Twoje wypowiedzi kogoś urażały, a jeżeli ktoś tak je odbiera, to powinien zastanowić się nad tym z czym one rezonują w jego wnętrzu, bo tam właśnie znajduję się jakiś słaby punkt.

 

moze zrobie maly offtop - ale to zdanie mogloby posluzyc za motto wszelkich klotni na forum... (i nie tylko oczywiscie)

w miejsce "Twoje wypowiedzi" mozna wstawic "innych ludzi wypowiedzi"

Link to comment
Share on other sites

moze zrobie maly offtop - ale to zdanie mogloby posluzyc za motto wszelkich klotni na forum... (i nie tylko oczywiscie)

Tych kłótni można by uniknąć, gdyby ludzie w dyskusjach skupili się bardziej na słuchaniu, pozytywnym podejściu do zrozumienia tego, co mówią inni, niż na chęci wykrzyczenia własnego "ja".

Tu też niestety uwidaczniają się problemy ze słuchem :)

 

Dziękuję za miłe słowa :)

I również serdecznie Was pozdrawiam :)

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

- tych kłótni można by uniknąć, gdyby ludzie w dyskusjach skupili się bardziej na słuchaniu...

- czyli pozytywnym podejściu do zrozumienia tego, co mówią inni, niż na chęci wykrzyczenia własnego "ja".

- tu też niestety uwidaczniają się problemy ze słuchem :)

 

Dziękuję za miłe słowa :)

I również serdecznie Was pozdrawiam :)

 

Hmm... co prawda to prawda... :)

- najtrudniej jest "słuchać"... bo trzeba być niejako na "drugim planie" według EGO... bo według "lepszego JA" wcale tak nie jest... :)

- bo przecież najprościej... wykrzyczeć swoje... i pokazać kto tu rządzi... :(

- ale taki delikwent nawet nie zdaje sobie sprawy z tego ze... TO wcale nie ON rządzi... tylko On Sam jest rządzony przez własne EGO... ;):(

 

pozdrawiam... infe7... :)

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

Dokładnie tak Inferdo.

 

 

I możemy pójść jeszcze dalej opierając się np. na Ćwiczeniach duchowych św. Ignacego Loyoli i tzw. presuponedum, czyli "wstępnym założeniu", jakie na początku Ćwiczeń duchownych daje kierownikowi duchowemu i odprawiającemu rekolekcje św. Ignacy Loyola:

Aby zarówno dający Ćwiczenia Duchowne, jak i przyjmujący je - mówi Ojciec Ignacy - bardziej pomagali sobie wzajemnie i postępowali [w dobrem], trzeba z góry założyć, że każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego, niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością, a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł ją ocalić (Ćd 22).

 

Gdy cały mechanizm dyskusji opiera się o dobrą wolę stron, to postępując zgodnie z powyższą logiką można uniknąć nieporozumień zanim one powstaną.

Mówiąc inaczej: starajmy się zrozumieć, co ktoś chce nam przekazać, a nie przyczepić się do jakiegoś szczegółu wypowiedzi, udowadniając jej bezwartościowość.

Link to comment
Share on other sites

trzeba z góry założyć, że... ;

- każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego... niż do jej potępienia.

- a jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go jak on ją rozumie... a jeśli rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością...

- a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on... dobrze ją rozumiejąc, mógł ją ocalić...

Gdy cały mechanizm dyskusji opiera się o dobrą wolę stron, to postępując zgodnie z powyższą logiką można uniknąć nieporozumień zanim one powstaną...

Mówiąc inaczej:

- starajmy się zrozumieć, co ktoś chce nam przekazać...

- a nie przyczepić się do jakiegoś szczegółu wypowiedzi, udowadniając jej bezwartościowość...

 

Dokładnie tak, caliah... :)

- a nawet poprawiłbym na "niby"bezwartościowość... :)

- a nie przyczepiać się do jakiegoś szczegółu wypowiedzi... udowadniając jej "niby" bezwartościowość...

- bo przecież każda wypowiedź... nawet ta WARTOŚCIOWA... staje się "bezwartościowa" tylko dla tych którzy jej nie rozumieją...

- a nie rozumieją dlatego... że uparcie trzymają się swEGO punktu widzenia... a właściwie to punktu widzenia EGO...

- gdyż punkt widzenia Lepszego JA... jest świadome swej roli ucznia, a wiec zawsze dopuszcza tą ewentualność korekty swego punktu widzenia na inny... bo tylko tak może poszerzyć swe horyzonty myślowe... :)

- a wiec ludzi o innych "punktach widzenia" w zasadzie traktuje jak "przyjaciół" a nie "wrogów"... gdyż ONI dostarczają mu tych innych perspektyw niejako "za darmo"... z których bez trudu rozpozna te które już sam sprawdził czyli doświadczył... oraz te które są dla niego nowością, czyli niosą pewien aspekt i możliwość rozwoju Siebie Samego... :)

 

--- pozdrawiam... infedro...:usmiech:

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...