Jump to content

Nieco dziwne zjawiska


Yavi
 Share

Recommended Posts

Myślę, że opiszę to wszystko od początku. Postaram się objaśnić problem składnie, żeby nie było niedomówień.

 

Zawsze interesowałam się parapsychologią, ale zbytnio nie robiłam nic w tym kierunku. No może poza jednym pseudo wywoływaniem duchów, na które zostałam zaproszona. Cóż i tak wszyscy uciekli, gdy moja świeczka zgasła na końcu, ale nie o tym tutaj.

 

Myślę, że otworzyłam się nieco na zjawiska przez zabawę w podstawówce. To już był właściwie koniec podstawówki. Więc tak - ubzdurałam sobie z 2 innymi koleżankami, że nauczymy się telepatii. Ogólnie dziwne rzeczy się działy, ale to zapewne dla jaj koleżanka gadała o wizjach na lekcji muzyki. Co do samej nauki: skupiłyśmy się na tym, żeby w pracować w parze raz z jedną, raz z drugą osobą. Jedna osoba miała "słuchać" umysłem, druga cały czas powtarzać wybrane słowo (skupiłyśmy się na słowach, żeby było łatwiej) i "wypychać" je w stronę pierwszej osoby. Praktycznie nic się nie działo, jednak któregoś dnia raz nam wyszło. Akurat była przerwa szkolna, więc skorzystałyśmy z okazji i wyszłyśmy na dwór poćwiczyć. Pracowałam z koleżanką w parze i byłam słuchającą. Ona sobie stała, a ja chodziłam w kółko starając się nie myśleć o niczym, tylko słuchać. W którymś momencie usłyszałam szept w mojej głowie "smok". Ustałam więc i zapytałam koleżankę, czy o tym myślała, a ona potwierdziła. Więcej nam się nie udało i zaniechałyśmy zabawy.

 

Następnie zostałam zaproszona jako gość na "wywoływanie duchów" przy pomocy świeczek. Nie pamiętam, kogo dziewczyny wywoływały, ale ich świeczki gasły jedna po drugiej. Na koniec została moja świeczka i paliła się dosyć długo, aż zgasła. Wtedy oczywiście wszyscy z krzykiem ewakuowali się z miejsca. O ile wiem nic dziwnego tam się nie działo, więc prawdopodobnie przypadek.

 

Bliższa sytuacja miała miejsce w ostatnie letnie wakacje. Był gdzieś początek lipca, często zostawałam sama w domu. Mam bardzo wyostrzony słuch, z pewnej odległości (około metr) słyszę brzęczenie przepływu prądu, gdy ładuję telefon przez ładowarkę. Ale nie o tym. Będąc sama w domu wieczorem usłyszałam hałasy na schodach (mój i brata pokój jest na pierwszym piętrze, mój dom dzielony jest na dwie połowy i zamieszkiwany przez jedną rodzinę oprócz naszej). Od razu wzięło mnie dziwne przeczucie, ale pomyślałam, że to może sąsiedzi hałasują. Następnego dnia zostałam znowu sama i usłyszałam hałasy z dołu i na schodach, dosłownie, jak by ktoś chodził z góry na dół i tak w kółko. Przestraszyłam się i nie odważyłam się wyjrzeć. Głosy dobiegały z naszej części domu. Gdy wrócił mój tata powiedziałam mu o tym, ale zwalił to na sąsiadów. Ja mu nie uwierzyłam - sąsiedzi są w podeszłym wieku i nie mogliby tak głośno tupać. Poza tym mają schody w innej części domu! Kolejnego dnia z obawą zostałam sama, jednak było to południe. Wiecie, jakie było poprzednie lato - upał, że nie dało się niczym oddychać. Mam w pokoju 2 okna i oba miałam szczelnie zamknięte, żeby nie było tak gorąco w pomieszczeniu, zero przeciągu. Siedziałam w krótkich spodenkach i w krótkiej koszulce. W pewnym momencie poczułam prześlizgnięcie zimna po mojej ręce. Później znowu, nie mijało, a nadchodziło tylko z jednej strony. Jak poczułam prześlizgnięcie po szyi to rozejrzałam się, ale niczego nie było. W porządku, nic mi nie robi, to okej, nic się nie stanie i zignorowałam to. Od tamtej pory cały czas zdarza mi się czuć nacisk zimna, nawet teraz na szyi, jak piszę, ale to później o tym. Hałasy już się nie powtarzały. Następnego dnia, gdy weszłam do pokoju, z mojego biurka spadła pusta, szklana butelka i nawet się nie rozbiła, a ja jej nie tykałam. Gdy ją podnosiłam nie była ciepła ani nic, po prostu normalna. Wieczorem, gdy zostałam w domu, usłyszałam muzykę z pokoju brata. Jednak brata nie było w domu, nikogo nie było w domu. Mój pokój graniczy ścianą z pokojem brata. Nie mogłam sobie uroić tej muzyki - nie słucham takiego gatunku, wiem, że brat tego słucha i że ma to na komputerze. Przestraszona słuchałam, a po jakiś 10 minutach ucichło. Zajrzałam tam ostrożnie - komputer wyłączony, głośniki odłączone, nic nie wskazuje na jakąkolwiek obecność. Zignorowałam to. Następnego dnia w dzień jak zwykle ignorowałam zimno nawiedzające mnie. W pewnym momencie zobaczyłam coś białego na moim łóżku, miało jakiś określony kształt. Szybko uciekłam z pokoju i już nie chciałam tam spać. 4 dni spędziłam poza swoim pokojem, ale w ostatni dzień nie spałam całą noc i nie zdarzyło się nic, to wróciłam do siebie.

 

Teraz dalej czuję zimno, zawsze od tamtej pory mi towarzyszyło, ale nic nie robiło. Hałasy ustały, nie widziałam nic. Muszę napisać, że boję się lustrzanych powierzchni nocą - wszelkich luster, telewizorów, szyb w komodach. Nie chcę zobaczyć niczego, czego nie powinno tam być. W każdym razie wczoraj wieczorem nagle dopadło mnie silne, paniczne przeczucie, że jeśli nie zasłonię wszystkich luster u mnie w pokoju, to zobaczę coś okropnego. Pozasłaniałam wszystko. Od tamtych lekcji "telepatii" ciągle gdzieś w środku dręczył mnie niepokój, czasem się nasilał. Teraz jest ciągły, powoduje, że cały czas się rozglądam, ale nie wiem, dlaczego. W każdym razie w tym przeczuciu był taki paniczny strach, że znowu nie spałam prawie całej nocy. Dzisiejszego dnia dotkliwej odczułam zimno. Zawsze śmieszyło mnie, że mojego "gościa" fascynuje robienie mi z dłoni zamrażarki, bo zimno zawsze przenika mi ręce, palce, naciska na nie, ale nie porusza nimi. Często naciska na dłoń, a ja z ciekawości odwracam ją, a wtedy znowu naciskanie z innej strony. Nawet teraz czuję nacisk na palcach. Mimo wszystko - poczułam zimno i nieco ucieszyłam się, bo czuję sympatię dla mojego lokatora, który praktycznie nic nie chce, ale sobie jest. Wiem, że nie jest Aniołem Stróżem, bo nie może wydobyć się poza obręb mojego pokoju. Przynajmniej nigdy się to nie zdarzyło. Jednak dzisiaj z jednej strony czułam przenikliwe zimno, gdy z drugiej strony uderzyło we mnie gorąco i zaobserwowałam cień przebiegający po ścianie. Gorąco najpierw uderzyło mi w lewy policzek i do teraz lekko boli, bo samo uderzenie nie bolało, ale skutki działały jak gorące promienie słońca i skóra mnie piekła. Gdy obejrzałam się w lustrze stwierdziłam, że policzek był zaróżowiony jak po uderzeniu. Jeszcze raz widziałam cień, ale tym razem w lustrze. Z jednej strony dręczyło mnie lodowate zimno, a z drugiej gorąco. Gdy w końcu warknęłam "PRZESTAŃCIE!" nie zrobiło to żadnego skutku. Ostatecznie gorąco zdążyło jeszcze przypiec mi nieco szyję, gdy zdecydowałam się na pomodlenie się i wygonienie owej "gorącej" duszy. Na jakiś czas dało mi to spokój, ale wróciło. Wtedy koleżanka poradziła mi przeczytanie tego na głos (Wiedźmiarstwo: Magia Wicca - Portal Mrooczlandia [Magia, Zioła, Runy]) i dodanie końcówki "odejdź ognista duszo, odejdź gdzie Twe miejsce" i niby wszystko się uspokoiło. Nie wiem, czy to było rozsądne, ale jakoś mi pomogło. Do tej pory zimno daje czasem o sobie znać, z czego się ciesze, bo drugi lokator nie przeszkadza mi i w sumie cieszę się z jego obecności.

 

Do tej pory zdążyłam zauważyć kilka razy przebiegający cień, zaś samą szybę w komodzie zasłoniłam kocem, gdy zaczęłam mieć obawy. Cień nie mógł być tą bardziej pozytywną duszą, bo wtedy zimno czułam przy sobie i nie widać, żeby się gdzieś ruszyła. Jak myślicie, co to mogło być? Udało mi się to przegonić, czy tylko powstrzymałam złośliwe coś na jakiś czas? I co mam zrobić w tej sytuacji? Nigdy nie wykazywałam zdolności medium, ale ogarnia mnie strach, gdy czuję obecność duchów. Czasem, gdy jestem spanikowana, to wydaje mi się, że podświadomość podpowiada mi "uspokój się" i wtedy momentalnie jestem spokojna. Często widzę jakieś cienie czy białe kłębki "dymu". Co w związku z tym robić?

 

Ps. Mam nadzieję, że niczego ważnego nie zapomniałam...

Edited by Yavi
Rozdzieliłam tekst.
Link to comment
Share on other sites

Na początku pomyślałam, że to poltergeist, ale całość jakoś mi nie przypasowała. Może podczas tego "wywoływania duchów" coś zostało zarzucone na Twój umysł, bądź "coś" się po prostu przyczepiło. Na Twoim miejscu spróbowałabym rozmowy z tym bytem, bądź zarzuciłabym jakiś prosty egzorcyzm. Z tego co opisałaś, jeśli jest to jakaś istotka, to raczej nie wydaje się być negatywnie nastawiona.

Link to comment
Share on other sites

http://www.vismaya-m..._kundalini.html

 

http://www.vismaya-m..._kundalini.html

 

Zapoznaj się z tymi linkami.

Jest tam np o uderzeniach gorąca na przemian z zimnem

 

Nie twierdze że nie ma przy Tobie "ducha" .... Jedno nie wyklucza drugiego. A osoby "budzące się" przyciągają do siebie niefizycznych gości.

Jeśli chcesz do mnie coś napisać to pisz na emaila

 

" Od tamtej pory cały czas zdarza mi się czuć nacisk zimna, nawet teraz na szyi "

 

Nie wiem czy wiesz czym są "czakry"

Odczuwać je można jakby coś wirowało, mała trąbka powietrzna. I jednym z najlepiej odczuwalnych czakr jest właśnie czakra na szyi. Dlatego w tym przypadku stawiał bym że odczuwasz właśnie ją.

 

" , bo zimno zawsze przenika mi ręce, palce, naciska na nie, ale nie porusza nimi "

 

To z pewnością twoje czakry a nie duch.

 

" Jednak dzisiaj z jednej strony czułam przenikliwe zimno, gdy z drugiej strony uderzyło we mnie gorąco"

 

Odnośnie tego wklejam kawałek z art które podałem

 

" Zmiany temperatury

- gorące uderzenia, często z obfitymi potami, pieczenia, palenie i płynięcie gorącego strumienia przez całe ciało

- nocne poty

- uderzenie wielkiego zimna, czasami na przemian z gorącem

- częste uderzenia gorąca lub zimna towarzyszą niektórym częścią ciała np. jedna połowa ciała potrafi być zimna a druga gorąca

- często bardzo zimne ręce i stopy "

 

" i zaobserwowałam cień przebiegający po ścianie. "

Ten Cień to bardzo powszechne zjawisko, to taka żywa czarna chmurka która jako że jest niefizyczna żywi się niefizycznym pokarmem, emocjami takimi jak strach, smutek, ból itp. Strachu jest w Tobie mnóstwo bo nie wiesz co jest grane. Dlatego to normalne że te chmurki i inne istotki się przyplątają. Nie obawiaj się ich bo są niegroźne, one są w każdym domu i wszędzie gdzie są ludzie. Ty w odróżnieniu od innych zaczynasz je widzieć.

 

Na moje oko jesteś jedną z coraz większej rzeszy osób którym wzbudza się kundalini co być może brzmi zbyt mistycznie lub dalekowschodnio, ale to jest proces samoczynny i nie masz na niego żadnego wpływu. Nie trzeba być buddystą i medytować całymi dniami. Medytacja w tym okresie jest wręcz niewskazana. To co Ci może pomóc to niezamartwianie się. Czytaj o tym jak najwięcej i ucz się. Bo boimy się najbardziej tego co jest nam obce, wyobraźnia podsuwa nam wtedy najgorsze scenariusze i najstraszliwsze zjawy.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...