Jump to content

Nawiedzony dom/Zwierzęta/Rynek/Złodzieje/Kryształ


Nejti
 Share

Recommended Posts

Jeah, forum w końcu działa!

Byłam na wsi u wujka. Razem z nim i kilkoma innymi osobami wybraliśmy się do nawiedzonego domu. Jako jedyna słyszałam ich głosy oraz widziałam(choć niewyraźnie) cienie. Czarne cienie którym nie odpowiadało nasze towarzystwo. Powiedziałam o tym pozostałym, wszyscy wróciliśmy z powrotem do domu. Siedziałam w pokoju w którym zaczęłam...pisać smsy z tymi zjawami (o_o") Wiem, że ja napisałam pierwsza, jednak nie pamiętam co. W odpowiedzi od nich dostałam by nie przyjeżdżać tam ponownie ponieważ coś się nam stanie, w sensie oni nas zabiją. W pokoju obok siedziała Marta z Weroniką rozmawiający o tym jak to oni nienawidzą Pokemonów. Wujek przyszedł do mnie mówiąc byśmy pojechali tam ponownie. Koniecznie chciał znaleźć tam coś ważnego, jakiś produkt spożywczy, coś w butelce, coś co chciał podarować całej swojej rodzinie. Mówiłam że to nie najlepszy pomysł ale nie chciał mnie słuchać. Pojechałam tam ponownie razem z nimi, rozpoczęły się poszukiwania. Wujek dotarł do miejsca w którym spodziewał się że znajdzie swój "skarb". Niestety, nie znalazł tam niczego. Mówiłam byśmy się stamtąd wynosili, wyraźnie czułam złe zamiary otaczających nas demonów. Nic nie mogłam jednak poradzić na jego upór, w końcu wybiegłam stamtąd sama.

Znalazłam się nad brzegiem morza. I przede mną(morze), i za mną(trawa), rozciągał się całkiem ładny widok. Na plaży leżało kilka dość sporych muszli i kilka wodorostów. Poszłam dalej, trawa stawała się coraz wyższa, przypominało to jakąś polanę. Zauważyłam małe czarno białe zwierzątko w paski. Stanęłam w bez ruchu aby go nie przestraszyć, było na prawdę słodkie.Zaczęłam się powoli zbliżać,niestety uciekło. Przeszłam kawałek i zauważyłam kolejne, dokładnie takie same. Nie chciałam go przestraszyć lecz...patrzeć. Chodziło mi pogłowie nawet aby go przygarnąć, jednak nie wiedziałam jak to zrobić. Nagle czas jakby się przyśpieszył. Nie wiem ile czasu minęło ale w trakcie tych kilku chwil całkiem dość sporo. Postanowiłam wyruszyć w dalsza drogę. Przeszłam kilka kroków i zauważyłam matkę zaginionego zwierzęcia. Okazało się że przez moją obecność nie mogła się dostać do swojego dziecka by go nakarmić. Oddaliłam się, mama podbiegła szybko do malucha a on łapczywię zaczął pić mleko. Trochę głupio się czułam, wiedziałam że to moja wina. Doszłam do końca polany, chwyciłam z ziemi swój plecak (nosiłam w nim wiele wartościowych dla mnie rzeczy). Doszłam do jakiegoś całkowicie zrujnowanego rynku-weszłam w jego głąb. Idąc spotkałam człowieka który spytał się mnie czy jestem tu nowa, ja odpowiedziałam że tak. Pokazał mi parę przedmiotów z swojej wystawy i obejrzał zawartość mojego plecaka po czym wyruszyłam w dalszą drogę. Spotkałam kolejnego kupca który zadał mi to samo pytanie-znowu odpowiedziałam "tak". Gdy obejrzałam jego towary a on przejrzał co mam w plecaku, wyruszyłam w dalszą drogę. Po przejściu kilku kroków zajrzałam do mojego plecaka. Okazało się że brakuje w nim wielu ważnych dla mnie przedmiotów. Podświadomie wiedziałam że złodziejami są faceci których spotkałam. Pędem pobiegłam do drugiego, niestety ani jego, ani moich przedmiotów tam nie spotkałam. U drugiego zauważyłam tylko jakąś kobietę. Razem ze mną pomogła mi szukać zaginionych przedmiotów. Po jakimś czasie znaleźliśmy moje kredki(co dziwne, bo w plecaku ich nie miałam a należały do mnie i wiedziałam że to on mi je zabrał).Była to jedyna rzecz którą udało mi się odnaleźć choć stanowiła ona około 1/10 tego co zgubiłam. (Choć i tak jestem tym niezwykle zdziwiona ponieważ wiele razy śniło mi się że coś gubię a nigdy nie udało mi się tego odszukać.) Z tym co mi zostało wybrałam się na ostatni stragan-do mojego taty-który w moim śnie stał się Adamem Małyszem. Jego miejsce pracy było jednak najbardziej zrujnowane z pośród wszystkich. Pojawili się tam także Błażej, Seweryn i Mateusz. Tata chciał nam dać jakiś kryształ w kształcie kwadratu. Niestety był tylko jeden, a nas czworo. Wtedy zmienił zdanie, że to chyba nie najlepszy pomysł, jednak za nasza namową, uległ. Zamienił się w Satoshiego(główną postać z Pokemonów) a my w postacie z Puelli Madoki Magiki tzn. Mimi, Sayakę,Homurę i Madokę-w którą przeobraziłam się ja(nie wiem czemu, ponieważ była to najbardziej wkurzająca mnie postać z całego anime). Złapałam w rękę kryształ a Satoshi wyrzucił Pokeball z którego wyłonił się Bouffalant(jeden z Pokemonów). Dostał rozkaz rozdzielenia swoim rogiem kryształu na 4 części. Można powiedzieć że mu się udało, jednak rozwalił go z taką siłą(przypominam że trzymałam kamień w ręce) że pociął mi całą dłoń z której dosłownie strumieniami zaczęła lać się krew. Przeraziłam się. (Nie boje się krwi, ale to było coś totalnie dziwnego, zresztą byłam Madoką która się wszystkiego boi.) Zemdlałam. Zaraz potem ocknęłam się(nadal jako Madoka) siedząca przy swojej ławce w klasie szkolnej. Obudziłam się. O_o"

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...