Jump to content

węże


sonna
 Share

Recommended Posts

Witam, proszę o interpretację mojego snu.

Śniły mi się dwa węże, które miałam w domu, tzn chyba chciałam je hodować, albo były mi potrzebne do czegoś. Jeden był krótki i cienki, drugi raczej z takich większych, jednego z nich dostałam w prezencie od byłego męża, z którym potem o tym rozmawiałam, łapałam te węże, miałam się nimi zajmować. Dodam, że w tym mieszkaniu był bałagan, podnosiłam i przerzucałam różne rzeczy, żeby znaleźć te węże. (w rzeczywistości nigdy bym go nie dotknęła) Wszystko działo się w domu, który we śnie był mój, ale nie znam tego miejsca. Co to może oznaczać?

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • kaffka
      By kaffka
      Cześć!
       
      Śniło mi się dzisiaj że połknęłam mikroskopijne jajeczka żeby wychodować w sobie węże. Miały być małe, cieniutkie, białe - jak nici. Z nich mogłabym wyprodukować (sama, metodą tkania) bardzo, bardzo wartościową tkaninę na ubranie (dla siebie). Pamiętam że metoda mówiła żeby połknąć 8 tych mikroskopijnych jajeczek - ja połknęłam ich więcej. Pamiętam że się strasznie brzydziłam i połknęłam ich więcej tylko żeby szybciej cały proces wzrostu mieć za sobą (bo musiałabym metodę przeprowadzić kilka razy). One miały się rozwijać pod skórą, na pośladkach i miały wyjść w ciągu doby. Jednak ja zaczęłam się od tego wszystkiego przemieniać, coraz bardziej w ciągu tego czasu zaczęło mnie to brzydzić i przerażać - te cieniuteńkie, niemal niewidoczne nitki jedwabiu pod skórą zaczęły mnie uwierać, jak twarde kamyki, ciężko było siedzieć. Widziałam te niteńki dookoła siebie, niemal niewidzialne ale na wszystkim, wiele i mnie to przerażało. Chciałam coś zjeść ale na jedzeniu również były, jak kolejne zarodki nowych węży. Chyba coś zjadłam ale nie jestem pewna.
       
      A potem te węże zaczęły wychodzić i nie były wcale malutkie ale dookoła siebie widziałam grube jak palec, ciemnozielone stwory w kształcie kijanki, z dużą głową i zębami jak piranie. Nie gryzły mnie, ale poruszały się na zasadzie ruchów tych strasznych szczęk. Okazało się że one wychodziły - ale z mojej klatki piersiowej, zostawiały po sobie dziury. Nagle znalazłam się na wejściu do mojej starej szkoły podstawowej (mimo że dobijam już 30-tki) i dookoła mnie te stworki, 'na własnej piersi wyhodowane'. Obrzydzaly mnie, były obślizgłe i czułam że więcej ich jeszcze we mnie. Nie mogłam sobie z nimi - ze sobą z nimi - poradzić.
       
      Pamiętam że miałam myśl że w sumie fajnie bo je też można zabić i zdąć z nich skórę na jeszcze lepszą, bardziej racjonalną (bo tych nitek by na nic nie starczyło a skórek jak najbardziej), bardzo wyjątkową tkaninę - ale nie mogłam ich dotknąć a tym bardziej zabić, brzydziłam się strasznie i ich i siebie.
      Pamiętam ostatnią myśl przed obudzeniem że chcę iść do szpitala żeby mnie odtruto, zabito zarodki we mnie. Pamiętam wstyd, obrzydzenie i bezradność. Jak powiedzieć w szpitalu co mi dolega, jak mogłam być tak głupia żeby zastosować taką metodę na sobie.
       
      Długi opis wyszedł... Jednak może Ktoś się nad tym pochyli?
    • Sławek Wilczyński
      By Sławek Wilczyński
      W nocy nie mogłem zasnąć, a gdy byłem tego bliski słyszałem jakieś szepty, potem jakby ******ący zeszyt, jakby ktoś chodził po pokoju, a śniły mi się węże oraz zaskrońce!!! Pomóżcie bo w nocy jak nigdy zlękłem sie i to na poważnie możliwe że to był nawet paraliż ale nie jestem pewien bo za bardzo sie bałem
    • mamaMi
      By mamaMi
      dzień dobry po raz pierwszy )) zaglądnęłam do Was, bo ostatnio śnią mi się paskudne sny
      najpierw śnił mi się zepsuty i brzydki, później wyrwany mój ząb, później, po kilku dniach, nieco mniej zepsute ząbki mojego 3-letniego synka (((
      dziś natomiast zamiast zęba i to tego samego co w pierwszym śnie był malutki wąż, którego wyrwałam sobie sama, przez chwilę było nieprzyjemnie - jakbym faktycznie go wyrwała, a później obrzydzenie - bo to w końcu wąż i zachwyt bo był piękny - malutki, tak na grubość małego kobiecego palca i długi na około 30 cm, czerwony z niebieskimi i zielonymi fragmentami - jak zabawkowy )))
      później zamienił się w coś bardziej obrzydliwego - zgrubiał i zrobił się tłustym robalem z masą haczyków jak u tasiemca uzbrojonego (((
      próbowałam go wetknąć do jakiejś butelki, ale był za gruby i szukałam innego pojemnika na niego ... w końcu znalazłam jakąś miskę i poczułam ulgę, choć wcale go tam nie włożyłam ... i zadzwonił budzik
    • Oreo
      By Oreo
      Gdy się obudziłam (we śnie) usłyszałam syk i bolały mnie uszy. Przez chwilę myślałam, że zwariowałam. Gdy udało mi się wydłubać z jednego ucha małego wijącego się wężyka, pokazałam go babci, a ona zajrzała do mojego ucha i powiedziała, że zostawił mi pamiątkę w postaci swego potomstwa. (Kto chciałby mieć węże pod skórą? Przerażające i obrzydliwe!) Czułam jak poruszają się pod moją skórą co mnie drażniło i przerażało. Kazałam bratu zadzwonić po karetkę.
      Później u mojej babci z toalety i z kuchni wypełzły dwa ciemne węże (miałam świadomość tego, że są jadowite). Babcia uciekła do pokoju, ja zostałam w przedpokoju. W pierwszym odruchu chciałam uciekać jak najdalej, jednak z drugiej strony był strach, który mnie sparaliżował. Gdy jeden z węży się zbliżył w przypływie nagłej wściekłości zmiażdżyłam mu głowę stopą. Pobiegłam do kuchni po coś ostrego. Drugiego przecięłam narzędziem na pół, gdy sunął po posadzce w kierunku mojej trzyletniej kuzynki, która wrzeszczała i płakała przytulona do ściany. Gdy kątem oka spojrzałam w lustro będące zarazem częścią szafy stojącej w przedpokoju nie było odbicia węży, ani mojej kuzynki. Stałam sama po środku przedpokoju z czymś w ręce (nie wiem dokładnie co to było, nóż, widelec, nożyczki, nie pamiętam).
      Wylądowałam w autobusie z żoną pracownika (i przyjaciela) mojego taty. Było południe. Autobus się zatrzymał pod jakąś niezłą chatą i najwyraźniej nie miał zamiaru dalej jechać. Wysiadłyśmy z Marzeną. Było słonecznie. Doszłam do nieprzyjemnego wniosku, że pomyliłyśmy autobusy i zamiast do szpitala autobus wywiózł nas w pole (i las, który rósł po drugiej stronie szosy O-O). Bałam się o własne życie, byłam przerażona, że syczące węże w moich uszach przeniosą się do mózgu, albo co gorsza do serca i je pokąsają (ale nie zjedzą).
      Zadzwonił telefon, po którym pojawili się moi rodzice. Przyjechali nieco wstawieni. Czułam od nich alkohol, ale wolałam to zignorować. Już miałam wsiąść do samochodu i sama pojechać do szpitala, kiedy znaleźliśmy się w samym środku imprezy na świeżym powietrzu. Było ognisko, grill i głośna muzyka, a w tym tylu ludzi, że miałam trudności z oddychaniem. Noc potęgowała krępujące mnie uczucie. Dojrzałam w tłumie długonogą, szczupłą, tlenioną blondynkę, na którą rzucał pomarańczowe światło ogień z ogniska. Rozpoznałam w niej koleżankę z liceum. Była gruba, i masywna i była brunetką (i nadal jest). Jednak jej twarz jest naprawdę ładna. We śnie właśnie po niej ją poznałam. Otoczona wianuszkiem ludzi trajkotała o czymś wesoło.
      Przytłoczona zazdrością, złością i gorzkim rozczarowaniem ruszyłam w kierunku lasu kopiąc po drodze kamień. Za późno zorientowałam się, że coś syczy tuż obok, a ten syk wcale nie wydobywa się z mojego ucha. Wąż wyskoczył z krzaków i wbił mi swoje zębiska w moje udo zanim odskoczyłam. Gdy się ode mnie odczepił zabiłam go obcasem. Opadłam na kolana i rozpłakałam się z własnej beznadziejności.
      Później znalazłam się w szpitalnym korytarzu. Przy moim fotelu siedział przystojny doktor w kitlu (pamiętam, że wszystkie pielęgniarki i kobiety w otoczeniu za nim wzdychały, co mi nie bardzo się podobało, byłam wręcz wściekła i pragnęłam, by pomogła mi z moim problemem kobieta). Jeździł mi po uszach takim śmiesznym urządzonkiem świecącym na fioletowo. Powiedział, że to laser i pomoże pozbyć się tego czegoś z moich uszu. No i tak sobie siedziałam na tym fotelu wpatrzona w faceta z podejrzliwością i niechęcią, dopóki się nie obudziłam.
    • retrokoralowa
      By retrokoralowa
      snilo mi sie, ze przesladuja mnie weze, na samym poczatku jeden przed, ktorym uciekalam, chowalam sie, potem pojawialy sie inne, jeden byl nawet kolorowy (niebiesko-rozowy) ktorys z nich mnie nawet ukasil, bardzo mnie to bolalo w koncu zadzwonilam do kogos kto pomogl mi je wykonczyc, pamietam, ze przytrzymywal im glowki az one zupelnie wiotczaly, mi tez udalo sie jednego zabic, czy wie ktos co moze oznaczac ten sen ?
×
×
  • Create New...