Skocz do zawartości

Prośba o interpretację snu składającego się z kilku symboli...


Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Jako że wszystkie senniki odmówiły mi pomocy, zamierzam tutaj zapytać, czy ktoś pomógłby mi w interpretacji snu? Pamiętam z niego tylko urywki, takie najważniejsze, i pewne przedmioty i symbole, które wiem, że wymagają interpretacji. Szukałam odpowiedzi na te symbole w kilku sennikach, ale niestety... nic.

 

Pamiętam, że siedziałam nad wodą na takim betonowym podeście i moczyłam sobie nogi, co jakiś czas do niej wchodziłam i wychodziłam na brzeg. Woda była niewiele poniżej podestu. Była tak czysta, że aż przezroczysta, niemal niewidoczna. Na brzegu z jakiegoś powodu pojawił się mężczyzna w szarym garniturze i powiedział, że ktoś jest w tej wodzie i nie może wyjść. Faktycznie, przez te wodę jakoś brnęły trzy osoby. Dwie kobiety, jedna starsza, druga młodsza i starszy mężczyzna. Wyglądali na przerażonych a dziewczyna dodatkowo na nie wiem, pijaną, jakąś chorą. Z trudem dobrnęli do tego betonowego podestu i nagle wokół mnie zrobiło się dużo ludzi, którzy pomagali ich wydobyć. Ja pomogłam tej młodej dziewczynie, która rozpłakała się i się do mnie przytuliła. Zachowywała się dziwnie, zupełnie jakby miała bardzo wysoką gorączkę.

Mężczyzna w szarym garniturze postawił jakiś słoik z pomarańczową zawartością. Ten pomarańcz był bardzo neonowy, taki wręcz radioaktywny, a ja skądś wiedziałam, że to coś z zawartością alkoholu. Potem słoik zniknął.

Tutaj sen jakoś się rozmywa, ale jest ciąg dalszy - wchodzę z rozmachem i śmiechem do takiej jakby łazienki w domu akademickim ubrana w biały podkoszulek. Spod prysznica wychodzi ta roześmiana dziewczyna i ubiera się, coś rozmawiamy o jakimś chłopaku, który zachowuje się jak bubek, kozaczy się co to nie on i jaki to on nie jest, będzie miał najwyższą średnią na roku i takie tam. Ja mówię, że już zadziałałam tak, żeby nie dostał tego stypendium. Czułam satysakcję. Chwilę później spotkałam tego kolesia, wielkiego blondyna, takiego potężnego z włosami na cukier i w okularach, ubranego w ciemny garnitur na schodach. W oczy rzucił mi się jego szalik, fioletowy. Coś mi powiedział, że jeszcze się ze mną policzy, ale ja w ogóle się nie przejęłam. Potem była taka sytuacja, że widzę go ubranego w opiętą niebieską koszulkę, stojącego pod dziekanatem z kartką. Mówi mi, że ma obniżoną trochę średnią i pokazuje mi kartkę z liczbami 28, 6, 5. A ja czuję satysfakcję, zadowolenie, wszystko jest okej. I tu sen się kończy.

Czy ktoś mógłby pomóc mi zinterpretować ten natłok symboli? Wszystkie senniki odmówiły mi współpracy...

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...