Jump to content

kościół,ślub


sylwiapiwo
 Share

Recommended Posts

W nocy z wczoraj na dzisiaj miałam bardzo dziwny sen,wręcz koszmar... sama nie wiem jak długo mi się to śniło,ale jak dla mnie ciągneło się to w nieskończoność. Śnił mi się mój własny ślub,z chłopakiem którego poznałam w tym samym dniu,w którym mieliśmy się pobrać. Nie chciałam tego,lecz nasi rodzice do tego nas zmusili. (wiem chore). Yhh....no i nadszedł ten dzień,byłam ubrana w bardzo skromną suknię,taka prosta na ramiączkach,ale była olśniewająco biała. Wchodziłam do kościoła i zobaczyłam osobę,w której jestem zakochana już bardzo długi czas,lecz która nie darzy mnie takim uczuciem jak ja jego,a ostatni nawet nie klika ze mną. Kiedy go zobaczyłam,spojrzałam mu w oczy ze smutkiem i z wyrzytami dlaczego to nie on jest na miejscu mojego przyszłego męża. W jego oczach zobaczyłam to samo. Byłam taka bezdradna,nie wiedziałam co mam zrobić,chciałam uciec lecz nie mogłam,musiałam usłuchać rodziców. Nagle ludzie znikneli zostało tylko pare osób modlących się a ja stałam na środku kościoła w tej sukience i patrzyłam do wyjścia,bardzo ślicznie świeciło wtedy słońce. Zobaczyłam,że ten chłopak, w którym jestem zakochana(nazwe go teraz X-nie chce pisac jego imienia) wstał i wychodził, ja podbiegłam do niego i objęłam go na wysokości ramion,tak by mi nie uciekł(kiedy coś się komuś śni to widzimy,że obejmujemy tą osobę,ale tego nie czujemy,ja czułam w sobie jego ramiona...nie wiem jak to sobie wytłumaczyć,ale czułam jakbym go miała przy sobie,do tej pory mam takie dziwne uczucie). Płakałam,mówiłam mu,żeby nie szedł,że go kocham,że nie może mnie tak zostawić,a on...poptrzył na mnie wzrokiem pełnym cierpienia i powiedział,że sama wybrałam taką drogę,(ciągle powraca widok jego oczu...co chwile znowu mam tą sytuacje przed oczami i chce mi się ryczeć)zaczęłam powtarzać w kółko to o czym wcześniej napisałam,zapewniałam go,że to nie zależało ode mnie,że nie chce tego kolesia tylko jego,powiedziała,że się rozwiodę,że zrobię tak by wszystko odkręcić,by moc na nowo miec możliwość poślubienia na nowo,ale tym razem X przed obliczem Boga. I znowu wszystko znieknęło,pojawił sie "mój mąż" staliśmy na jakimś osiedlu pomiędzy domkami rodzinnymi,powiedziałam,że chcę się rozwieść,on to poparł i powiedział,że to była pochopna decyzja,że nie chciał tego ślubu i nie chce mnie zatrzymywac. Ta scena zniknęła i na samym końcu do mnie do domu przyszedł X,odpisac jakieś notatki(sama ne wiem jakie),usiadłam na przeciwko niego....on pisał a ja zapewniłam go,że już niedługo będziemy razem.

Link to comment
Share on other sites

Guest Vanilia22

Droga Sylwio.

 

Czy nie czujesz sie bezradna i w potrzasku? Czy nie wiesz co masz dalej robić ze swoim życiem?

Sen mówi bowiem o Twej bezradności i desperacji. Czujesz się nieszczęsliwa i nie wiesz jak to zmienić. Najgorsze, że masz kogoś kogo darzysz uczuciem ale on się nie chce angażować. Szuka wymówek. A Ty chciałabyś czegoś więcej potwierdzenia jego uczuć.

Fakt, że odpissywał Twoje notatki rozumiem jako spojrzenie na Ciebie jako nie kobietę ale przyjaciela.

Takie moje wrażenia

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Droga Sylwiapiwo wiem o czym mówisz chyba Cię rozmiem... Dzisiejszej nocy śniło mi się,ze właśnie miałam wyjść za mąż... nie iedziam za kogo e czułam poprostu czułam ze go bardzo kocham... byłam w akimś domu za chwile znalazlam sie w kośiele w bialej sukni slubnej. wesłam do koścoła a tam asrodku staa trumn z moim wybrankem nie wiedzialam co zrobic wpadlam w straszna rozacz. czulam ze os stracilam najwazniejszego zyciu... poszlam na jaks cmentarz gdze sie upilam...teraz czuje sie tak dzwne jak bym za kims tesknila, czekala na kogos...

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...