Jump to content

Rozkładające się ciało


Cari
 Share

Recommended Posts

Witajcie.

 

Miałam dziś w nocy koszmarny sen o tym, że w pobliżu miejsca, gdzie akurat przebywałam (nie sama, z jakąś osobą lub osobami, ale już nie pamiętam kto to był) ktoś zauważył, że tuż pod powierzchnią ziemi znajdują się zwłoki człowieka w stanie rozkładu. Ale nie było widać całych zwłok, tylko jakieś części ciała w stanie rozkładu tuż pod ziemią, bardzo płytko zakopane.

Osoby, które były ze mną podchodziły i zaglądały tam, i ze wstrętem odchodziły. Ja z odległości pewnej widziałam to ale niezbyt wyraźnie, i czułam obrzydzenie i strach. Towarzyszył temu też nieprzyjemny zapach. To było gdzieś na zewnątrz.

 

Więcej niestety nie pamiętam :(

 

Będę wdzięczna za próbę interpretacji osób, które się na tym znają.

Dzięki.

Link to comment
Share on other sites

Cari, te zwłoki mogą być symbolem pewnych spraw sprzed lat, które niestety teraz powracają. Mogą to być sprawy, które od dawna uważałaś już za załatwione, lub jakieś Twoje prywatne błędy, porażki, które starałaś się ukryć, a teraz istnieje zagrożenie, że wyjdą na jaw.

 

 

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • RudaXX
      By RudaXX
      cześć.
       
      kilka dni temu miałam naprawdę dziwny sen. Śniło mi się, że byłam z kimś z rodziny(chyba z mama) pod grapą niedaleko mojego domu. Zobaczyłam wystającą z krzaków zmasakrowaną i zakrwawioną rękę (ale jestem przekonana, że to były całe zwłoki kobiety). Najdziwniejsze jest to, że zabrałysmy się z mamą za robienie ciasta (dlaczego w takim miejscu?) i dopiero później zaczęłam dzwonić na pogotowie, które nie chciało przyjechać i na policję która też odmówiła przyjazdu. Dopiero taki znajomy policjant na służbie zechciał przyjechać.
       
      Nie pamiętam co był dalej,więc to w sumie tyle.
    • nisiia
      By nisiia
      Normalnie bym o to nie prosiła, ale ostatnio w zasadzie wciąż śni mi sie mój Ojciec. Zazwyczaj bardzo się kłócimy, Tata próbuje mnie bić (co jest kompletnym przeciwieństwem rzeczywistości - dogadujemy się świetnie), a wczorajszej nocy śniło mi się, że w lesie odkopałam jego ciało, zwłoki. W tym śnie byłam jednocześnie policjantką, która starała sie odnaleźć jakąś zaginioną, nieznaną mi kobietę. Towarzyszył mi cały czas okropnie lamentujący mąż tejże kobiety.
      Próbowałam to zinterpretować sama, ale niestety - brak mi umiejętności.
    • ravnov
      By ravnov
      witam wszystkich, bardzo rzadko pamietam swoje sny, a jak juz pamiętam to nie jest to nic szczególnego, co mogłoby wywołać coś we mnie. Ostatniej nocy się to zmieniło, śniło mi się coś dziwnego i niesamowicie realnego. Proszę o interpretację:
       
      Widziałem na monitorze który pokazywał obraz z kamery przemysłowej jak leży kobieta (posiadałęm wiedzę że ona nie żyje). Po chwili podchodzi do tej kobiety druga i nożem patroszy ją wyciągając z brzucha 3 szkatułki. po chwili przynosi jedną do mnie. Tu już nie pamietam czy ta szkatułka została otwarta czy nie, ale wiem że posiadałem wiedzę o tym ze w środku są monety - chyba srebrne ale nie mam pewnośc, równie dobrze mogłyby to być różne monety.
       
      Bardzo proszę o interpretację, bo prawdę mówiąc nie daje mi to spokoju.
       
      Pozdrawiam
    • Caville
      By Caville
      Witam bardzo serdecznie. Od paru tygodni interesuję się snami, OOBE i LD. Próbowałem wielu metod na zapadanie w sny świadome i jedną z nich jest zapisywanie dziennika snów. Prowadzę go już od dwóch tygodni i dzięki temu moje sny stają się coraz bardziej wyraźne, rzeczywiste i intensywne. Także o wiele więcej z nich zapamiętuję. Dzisiaj jednak miałem sen, który bardzo mnie zaniepokoił i którego w żaden sposób nie potrafię zinterpretować, także bardzo prosiłbym o pomoc. Oto on:
       
      Jestem w moim własnym mieszkaniu. Pamiętam migawki zdarzeń, które miały miejsce wcześniej: jestem w ciemnym zaułku na tyłach mojej starej kamienicy, spotykam jakichś ludzi, coś się dzieje. Wspomnienie się kończy. W pewnym momencie znajduję na podłodze mojego pokoju zwłoki parunastu ludzi. O dziwo wszystkie mieszczą się w jednym miejscu. Są jakieś małe, niezgrabne, wątłe. Nagle film mi się urywa. Kiedy jestem "świadomy", bawię się malutkimi głowami zabitych ludzi nabitymi na szpikulce do szaszłyków (pionowo, wbitą u dołu odciętej szyi, wychodzącą przez część ciemieniową czaszki). Nagle wszystko sobie uświadamiam. To ja zabiłem tych wszystkich ludzi. Przypominam sobie także, że coś z nimi robiłem, ciąłem, nie wiem, tego nie pamiętam, wiem jedynie, że to robiłem. Idę do kuchni. Szczątki są porozrzucane po całym pomieszczeniu. Wiem, że tego wieczoru ma przyjść moja mama, muszę wszystko posprzątać, żeby nic nie zobaczyła. Chowam wszystkie paręnaście trupów do jednego niewielkiego niebieskiego worka na śmieci, która wkładam do wielkiego pudła w przedpokoju. Zastanawiam się, jak wrzucić je do kontenera na podwórku, żeby nikt nie zobaczył. Potem sen się urywa, wiem, że robię zwyczajne czynności, śpię, oglądam telewizję, sprawdzam pocztę na komputerze, i ciągle zapominam o ciałach, jednak kiedy tylko sobie o nich przypominam, dręczy mnie ogromne poczucie winy i dziwne, ohydne uczucie. Wiem, że muszę je jak najszybciej wynieść, ale tego nie robię. W jednym momencie pojawia się przebłysk świadomości: "Co, jak dowiedzą się, że tamci zginęli i przyjdzie policja?". Jednak uczucie po chwili znika.
      W tym momencie budzę się (zadzwoniła do mnie o 2:00 w nocy przyjaciółka, jednak nie odebrałem i wróciłem do spania).
      Po zaśnięciu znowu powracam do tego samego snu, jednak ciągle nie wiem, że tylko śnię. Momentami jestem bardzo bliski uświadomienia tego sobie (czyli bardzo blisko LD), jednak nie dochodzi do tego. W każdym razie w końcu do mieszkania wita moja mama razem z ojczymem. Oglądamy telewizję w salonie (zaraz obok przedpokoju), parę razy sprawdzam, czy worek ze zwłokami (niezwykle mały i lekki jak na kilkanaście zwłok) jest na swoim miejscu. Boję się, że moi goście coś poczują, że znajdą trupy. W końcu znajduję się z moją mamą w kuchni. Ona zauważa coś pod szafkami (w rzeczywistości moje szafki kuchenne nie mają szpar, w śnie miały). Okazuje się, że zapomniałem schować głów nabitych na szpikulce. Zbieramy je razem z mamą, przy czym ona pyta, co to takiego. Ja tłumaczę, że lalki i uciekam do pokoju. Potem znowu następuje urwanie filmu. Kiedy ponownie jestem "świadomy" i biegnę do przedpokoju, żeby w końcu wyrzucić zwłoki, co planowałem zrobić, kiedy mama i ojczym poszli do toalety jeszcze przed urwaniem filmu, worka nie ma. Okazuje się, że mama, niczego nie świadoma, wzięła "śmieci" i sama je wyrzuciła. Wiem, że potem dzieje się coś jeszcze, ale tego nie pamiętam.
      Obudziłem się nad ranem.
       
      Nie pomyślcie sobie, że jestem psychiczny, to był tylko sen. Nieco mroczny i psychodeliczny, gdyż to ohydne uczucie, o którym pisałem wcześniej, towarzyszyło mi prawie przez całą drugą część snu, jak i też przez jakiś czas po przebudzeniu. Już sami widzicie, czemu się zaniepokoiłem :-/. Bardzo proszę o pomoc w interpretacji!
    • CzarodziejCzarodziej
      By CzarodziejCzarodziej
      Poproszę o interpretację snu:
       
      Jestem w miejscu które wygląda jak duży wielopoziomowy cmentarz, nietypowy budynek. Wraz z grupą około 2-3 osób chodzimy, otwieramy krypty i szukamy czegoś ważnego - nie wiem jednak czego (chyba jakiegoś przedmiotu). Wewnątrz krypt są zwłoki. Nie są to szkielety - wyglądają raczej na wysuszone zwłoki.
×
×
  • Create New...