Jump to content

Krótki sen, most, woda i znalezienie zguby


niunka89
 Share

Recommended Posts

A więc, śniło mi się, że szlam na jakąś wycieczkę, oprócz mnie szły jeszcze 4 osoby, twarz pamiętam tylko jednego chłopaka, którego znam tylko z widzenia. Doszliśmy do mostu, takiego z drewna, ze sznurkami na bokach, a most był zalany wodą aż do tych sznurków, woda nie była brudna, ale też nie można nazwać jej czystą, zaczęliśmy przechodzić przez niego, woda sięgała mi po biust. W pewnym momencie zauważyłam ze wszystko z torebki mi wyleciało do wody (torebkę miałam zawieszoną na ramieniu i w sumie tez była pod wodą), osoby które były ze mną zaczęły wyławiać moje rzeczy, odzyskałam spowrotem portfel(pieniążki były całe przemoczone), telefon (który nie działał po wyłowieniu) i kosmetyczkę, którą sama wyłowiłam i miałam z tym duży problem, gdy już wszystko pochowałam spowrotem cały czas miałam wrażenie, że o czymś zapomniałam.

Proszę o pomoc w interpretacji

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Witaj niunka89

 

Wygląda na to, że czekają Cię jakieś kłopoty, zmartwienia lub strata.

Ale dzięki pomocy znajomych/przyjaciół uda Ci się ostatecznie pokonać wszelkie trudności i powzięte przedsięwzięcia zakończą się powodzeniem.

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • Ewcia000
      By Ewcia000
      Witam,
      Chcialabym prosic o interpretacje snu. Snilo mi się, że mam wyjsc za mąż, nie bylam zbytnio do tego przekonana. Ale mial byc nastepnego dnia. Rozmawialam z kims i nagle wpadla dziewczyna pokazac mi jaką sukienke wybralam( nie pamietalam najwyrazniej ), bylam zdziwiona, gdyż nie byla ona biala i z dziwnym welonem. Dziewczyna upewniala ze taka wybralam i ze nucilam wtedy jakas piosenkę. Zanucilam sobie ja w myślach i byla o cierpienu rozpaczy, skojarzylam to z tym ślubem,wiec juz wiem o co mi chodzilo i dlaczego ta sukienka jest hmm brzydka jednym slowem. Chyba cos bylo w kosciele jakis epizod ale potem jakby juz wieczorem, miasteczko w ktorym mieszkalam stanelo w plłłomieniach, wszyscy uciekali, ja tez, bylam jakby z rodziną tj maz i dziecko nastoletnie badz siostra, rozdzielilam sie z mezem, dziecko ze mna wskoczyło do wody, musialam je ratowac, nie dawalo oznak zycia i nie wiem co z nim zrobilam bo potem sama juz szukalam wyjscia z sieci rur zeby wyplynac na powierzchnie. Udalo sie trafilam do jakiegos domu i nagle bylam staruszka, i wkoncu ktos mnie odnalazl, rownie stary, przytulal mnie, ja nie rozpoznawalam tej osoby, mozeto byl moj maz. Na tym sie skończyło.
      Z gory dziękuję za interpretacje
    • greenheels
      By greenheels
      Sen trwał długo i przewinęło się przez niego wiele motywów, ten który mnie zaintrygował wyglądał tak.
      Umówiłam się z koleżankami, z którymi przyjaźniłam się ok 7 lat temu, (teraz raczej nie utrzymujemy kontaktu, a ja dziwię się, że tyle z nimi wytrzymałam, bo nie najlepiej mnie traktowały) w tym śnie również czułam się przy nich jak piąte koło u wozu, ale umówiłam się z nimi na kolację, przed tym poszłąm do domu się ogarnąć jednak musiałam zająć się siostrzeńcem, bo nikogo nie chciał słuchać poza mną ani mnie wypuścić. w między czasie przyszedł mój chłopak i mieliśmy pójść na tę kolację razem. Jednak okazało się, że jestem mocno spóźniona i wskoczyłam w suknię ślubną(nie planowałam ślubu ani w śnie ani w rzeczywistości) i mieliśmy robić zdjęcia i dzięki niej dziewczyny miały nie mieć pretensji i moje spóźnienie, miały to zrozumieć. Restauracja była jakby na wielkim pomoscie unoszącym się na wodzie i gdy tam dotarliśmy koleżanki zaczęły na mnie wrzeszczeć, że oczywiście musialam się spóźnić i one nie mają juz ochoty spedzać ze mną czasu i nie sluchały wyjaśnień więc my też je olaliśmy i mój chłopak zaczął mi robić zdjecia w tej sukni tak, zeby one widziały. Dodam, ze suknia była piękna, śnieżno biała, długa tak, że zakrywała całe szpilki i krój princessa, bez welonu.
    • araucaria
      By araucaria
      Proszę Was, pomóżcie mi zrozumieć mój sen.
       
      Stałam nad brzegiem rzeki, przez którą przechodzili dwaj mężczyźni. Jeden z nich był bardzo wysoki, ale woda sięgała im obu mniej więcej do pasa. Woda w rzece była spokojna, ale bardzo zimna i myślałam, że to wariactwo wchodzić do tak zimnej wody. Obaj panowie bez problemu przeszli na drugi brzeg. Potem zauważyłam, że pływają tam dwa psy. Zwierzaki miały wielką frajdę - tak wyglądały. Ja nie wchodziłam do wody. Przyglądałam się wszystkiemu z brzegu, ale czułam jakieś zadowolenie, że tym mężczyznom udało się pokonać tę rzekę.
       
      Co o tym sądzicie? Co to może znaczyć?
    • Maku
      By Maku
      Witam,
       
      pierwszy sen 2 dni temu ...
      Puszysta dziewczyna bardzo chciała się przytulić ale ja nie lubię puszystych (jako koleżanki oczywiście ale nie jako własna dziewczyna) i nie chciałem się przytulać a tym bardziej nic więcej ... a ona nie zważywszy na moje nie dalej chciała
       
      drugi sen dziś ...
      po zabawie/walce na powiedzmy łódce/tratwie i zrzuceniu ludzi z nie naszej grupy i wygraniu tego ... podeszła do mnie dziewczyna z przegranej grupy, młoda piękna szczupła, była mokra i było jej zimno i przytuliła się a ja ją okryłem ręcznikiem i przytuliłem i to przytulenie bardzo mi się podobało
       
       
       
      ja wiem, że wg sennika to samotność i potrzeba bliskości i tak jest rzeczywiście bo jestem wrażliwym singlem ale może coś więcej?
    • Purple90
      By Purple90
      Obudziłem się i pragnę to zapisać.
       
       
      Śniło mnie, że byłem z kimś, dokładnie nie wiem. Podejrzewam, że to znajomi, z którymi ostatnio miałem wyprawę nad zalew. Nawet woda przypominała tą z zalewu.
       
       
      Biegłem z kimś wzdłuż akwenu wodnego, woda trochę brudna z brzegu, ale miałem ochotę do niej wskoczyć i to zrobiłem zaraz po koleżance. Woda była przyjemna. Dalej ścigałem się do końca akwenu pływając. Bardzo dobrze i szybko pływam, czuję z tego frajdę.
       
      Dopłynąłem do końca i tam jakby nastąpił odpływ, woda się cofnęła i w powietrzu wisiał jej przypływ, bardzo duży przypływ, trochę się wystraszyłem, ale ogólnie byłem opanowany. Ktoś, chyba znajomi z brzegu krzyczeli bym się ratował. Schowałem się pod jakimś małym molo. Zanurkowałem tam w momencie kiedy woda zaczęła nabierać. Przeżyłem to. Ktoś pode mnie podpłynął, tak jakby mój brak z którym mam kosę i żyjemy jak pies z kotem, nie lubimy się. Udawałem przez chwilę, że się utopiłem.
       
       
      Więcej nie pamiętam.
×
×
  • Create New...