Jump to content

Ogromny słoń z odcietą trąbą pogrążony w męczarniach, ogromne orły, pustynia..


Inianas
 Share

Recommended Posts

To byly 3 sny , które sniły mi sie przez ostatnie 3 dni..nigdy nie przydazyło mi sie nic podobnego. Bardzo zalezy mi na dobrej interpretacji tego osoby, która siedzi w temacie. Uważam go za silne przesłanie z którym mam niestety problemy aby je odczytać.

 

Bardzo zalezy mi na tym aby wlasnie ten sen ktos dla mnie zinterpretował. Jeszcze nigdy nie otrzymałam tu pomocy w tym wzgledzie ale tym razem bardzo Was o to prosze.

 

Nigdy nie śniło mi się jeszcze cos podobnego.

 

Zaczne od tego, że ten sen śnił mi sie przez trzy dni pod rząd w odcinkach jak w serialu.

 

Sen 1- noc 1'wsza:

 

Odbywam podróż na piechotę przez pustynię - jest piękne przejzyste niebo, ide przez pustynie na której jest ogromna, bardzo rozległa niekończąca się droga, ma chyba z 200 metrów szerokości jak nie więcej..

- nagle czuje spokój duchowy, czuje się jak duchowe góru, jest piękne słońce, lecą nademna ogromne około 2/3 metrowe orły, rozpościerają swe skrzydła, czuje ukojenie, spokój i wyzwolenie się od wszsytkiego, orły czasem specjalnie do mnie podlatują i przelatują nad sama głową tak doslownie pare centymetrów. Potem znowu kołuja w górze.

Zaraz po tym pojawiają się jastrzębie

- nagle mój wzrok przykuwa jakiś dziwny ptak kołujacy i szukający czegoś, trzyma ogromna stertę gałęzi, dociera do mnie- to bocian, szuka miejsca na gniazdo! Nagle pojawia się na tej pustyni, dokładnie pare metrów odemnie slup wysokiego napięcia- bocian tam przylatuje i mości sobie gniazdo z tych galęzi

...dochodzi do mnie ze przeszłam juz z dobre kilkadziesiąt kilometrów, droga się niekończy, a ja jestem przeszczęśliwa, ze spokojnym umysłem i idę dalej w słońcu..

..pojawia sie coraz więcej slupów wysokiego napięcia

..pojawiaja sie nagle strzały

- to świat człowieka i modernistyczny

- stąpam dalej bardzo pewnie po drodze, widze walczace ze soba maszyny, anroidy, jakies kosmiczne okolo 5 metrowe postacie jakby zaprojektowane przez czlowieka (nigdy czegos takiego nie widziałam) zawziecie walcza ze sobą..pełno strzałów, wybuchów, huk, a ja ide dalej ze spokojem i wyciszeniem duszy..

- nagle pojawia sie swiat ludzki, aglomeracja, komercja, widze jakaś zaciekłą, ogromna wojne z daleka ode mnie na horyzoncie i UWAGA!

NAGLE JESTEM ŚWIATKIEM WYBUCHU BOMBY ATOMOWEJ!

Ogromny grzyb i niesamowity huk, odczuwam jak przybliza sie do mnie z niesamowita predkoscia, jest wielki podmuch, kurz na tej pustyni, a ja nadal stoje ze spokojem i wręcz uśmiecham się w środku do siebie, grzyb zbliża sie, czuje wiatr we włosach i tuz przed moimi stopami zakańcza się. Przy moich stopach widze juz tylko zakurzony piasek...

 

- nagle wchodzę do bardzo wąskiej i ciemnej jaskini, ledwo sie porószam, czołgam się w dłuuuuugim tunelu!

..dochodzę do końca tunelu i widzę większe troszeczke pomieszczenie gdzie moge swobodnie stanąć, w którym na samym środku znajduje się ogromne naczynie ze ZŁOTEM! Swieci sie i bije z niego piekne światło. Jestem przeszczęśliwa i dziękuję losowi. Zabieram zloto i wracam ta sama drogą aby wyjść z jaskini. Nagle pojawia sie ogromna, dzika, kreatura, cos podobnego do wilkolaka- pomieszanego ze smokiem. Goni mnie i probuje odebrać zloto i zabic. Ostatecznie podejmuje walkę ze zwierzęciem i zabijam je dzgając ogromnym nożem. Zwierze pada, ja wychodzę cała.

..

jestem z tym skarbem gdzieś w Polsce (choc tam nie mieszkam) i nagle okazuje się, że wygrałam w totolotka, trzymam szczęśliwy los w ręce i strasznie sie cieszę, przychodzi listonosz, odbieram jakies listy i w tej samej chwili dzwoni do mnie telefon- TELEFON OD RODZICÓW i BRATA (mieszkaja razem)

Jakims cudem po tym telefonie znajduje się u fryzjera, najpierw ktos chce mnie uczesać, po czym wstaję z fotela i czesze innych ludzi, układam wlosy..

...nagle do mojej ręki wkłada mi ktoś następny list..

 

 

SEN 2: NOC 2:

 

Trzymam list w ręce..nagle z tego listu mam jakies dziwne przesłanie (nie czytajac go i takie wewnętrzne uczucie) aby pozałatwić swoje sprawy..

Odbywam podróż najpierw samolotem (piekny spokojny start jak i ladowanie, słoneczna pogoda, szybuje nad chmurami, jestem szczesliwa), potem autobusem do innego miasta..podróz w autobusie odbywa sie przyjemnie i nawet zartuje z kierowca i smiejemy sie..Wiem ze musze jechac do Częstochowy (tam w rzeczywistym swiecie 2 miesiące temu ktoś skradł mi serce, pokochałam tego mężczyzna i bardzo mnie zronił i upokorzył) ..wiec z tad ta Częstochowa mi wpadła w śnie do glowy. Postanawiam cos zakończyć, uporzadkować, zeby juz nie cierpiec..

..jest DOKŁADNIE godzina 22:25 jak znajduje sie na rondzie z autobujami i okazuje sie ze wszsytkie juz uciekły i nic nie jedze o tej godzinie.martwie sie o siebie, nagle podjezdza autobus turystyczny i wysiadaja z niego moji dzidkowie- (nagle z kądś wiedziałam, ze oni mieli jechac w to samo miejsce) i dziwnym trafem udało mi się ze wpadli na mnie! Zabieraja mnie do autobusu, tam jest pełno rencistów i emerytów (dodam ze nigdy nie jechalam takim wycieczkowym autobusem), dobrze sie bawimy, smiejemy, opowiadamy sobie dowcipy..Jedziemy do częstochowy

Po zwiedzaniu, któe bylo malo istotne, bo nic nie pamietam..Czeka na nas HELIKOPTER!!! :peace: (nie latam helikopterami, nie ogl zadnego filmu etc).

Pilot zaprasza nas do srodka, jestem szczesliwa i podekscytowana i to jak! Wzbijamy sie w chmury! Lecimy pieknie i bardzo wysoko nad zielonymi dosc wysokimi Goramy (miałam wrazenie ze to beskidy) , pilot chce zaszpanować i włacza i wyłacza silnik..my spadamy bardzo szybko, potem pilot wlacza silnik i wznosimy sie w niesamowitym tepmpie (ja przy tym dobrze sie bawie), nagle pilotowi nie udaje sie włączyc silnika!!!! :boje_sie_na: Jest ogromna wichura, rzuca helikopterem..Ludzi panikują, ja siedze spokojnie na fotelu, zamykam oczy i prosze o pomoc anioły..boje sie ze to bedzie koniec mojego zycia..otwieram oczy i widze, ze pilot kompletnie zfiksował, poddal sie i nie walczy z maszyną!!! :boje_sie_na:

Natychmiast wstaje, odpycham go z fotela i przejmuje stery, próbuje właczyc silnik, omijam drzewa, inne przeszkody i po któryms razie nad sama ziemia (zielona trawą) udaje mi się! :peace:

Lądujemy i UWAGA!!! LĄDUJE NA TEJ SAMEJ PUSTYNI NA KTÓREJ ZNAJDOWAŁAM SIE WE ŚNIE WCZEŚNIEJ!!!

 

Na pustyni widze okropny, bardzo przerazający widok!!!

Słoń kolos, nie wiem czemu ale czułam ze był to słoń, a nie słonica, stoi na pustkowiu z odciętą przy samej czaszce trobą leżącą na ziemi, szybko biegnę w jego stronę aby mu jakoś pomóc!!!

Docieram do słonia i w tym momencie uginają mu się kolana i pada na ziemie- lezy na tych kolanach- jakby kleczał ( ugiete nogi z tylu i z przodu), ja go obejmuje, obejmuje jego glowe i mocno przytulam, staram mu sie oddac milość i współczucie i ze jestem z nim, słoń patrzy na mnie swoimi pieknymi, smutnymi oczami i płaczemy razem..

..nagle podbiega do nas mój króliczek baran miniaturka GIZMO, kładzie sie dokladnie na przeciwko słonia, styka sie z nim głową i patrze im w oczy..mój królik nagle okazuje sie jest kompletnie SLEPY!! Zamiast normalnych oczu ma polprzezroczyste zołtawe galki oczne, widze, ze wypływają mu z nich łzy i placze!!!

 

...Nie wiem co zrobic z tymi zwierzętami! Chce im pomóc i ulzyc w tragicznym cierpieniu! Wyciagam nagle z kądś stzykawke i trzymam ja w recę, usypiam po kolei najpierw słonia, potem mojego króliczka..

..nagle przestają cierpiec nic ich nie boli, nie płaczą już i spokojnie tak jakby z podziekowaniem dla mnie patrza mi prosto w oczy..nagle zamykają oczy i odchodza z tego swiata, czasu i miejsca...

..mi ulzylo..i nagle czuje ze zaraz peknie mi serce z cierpienia!!! Strasznie cierpie, rozrywa mi dusze i klatke piersiowa, płaczę, a raczej wyje i krzycze i z taka jakąś pretensją do świata, Boga ludzi i aniołów..

 

 

SEN 3: NOC 3:

 

Jestem na tej samej pustyni..sama..jest już póżno, nie ma wiatru, sciemnia się..

 

Przychodzi do mnie mój zmarły najlepszy przyjaciel z lat liceum Paweł- odszedł 3 lata temu.

Staje w jakis drzwiach przede mna, drzwi sa drewniane, ciemne drewno, on pojawia sie tak jakby zyl, jakby nic sie nie zmieniło, ja podbiegam do niego, z usmiechem i szczesciem, przytulam, go i sciskam z całej siły, po czym mam do niego pretensje, ze sie nie odzywal i oszukal mnie ze nie zyje, chwile rozmawiamy na głebokie duchowo tematy, i dochodzi do mnie ze on niezyje i tylko przyszedl do mnie jako duch mnie odwiedzic, a moze uspokoim i pomóc ulzyc w cierpieniach przez jakie ostatnio przechodze w rzeczywistym, nie tym wysnionym swiecie..chwile rozmawiamy, przytulajac sie i w końcu pytam:

"Paweł, powiedz mi jak jest tam po drugiej stronie?..."

-Paweł nagle spuszcza wzrok, cofa sie do tej witryny z drzwi i znika..

 

Dawiaduje się o smierci ludzi..

..ginie 4 ludzi w dziwnych okolicznosciach

..pamietam, ze bylo jakies zaginięcie, smierc na raka, jakies morderstwo, reszta wyleciala mi z glowy

nagle jestem bardzo smutna, wiem ze mojemu koledze umarl tata, a po paru latach mama na raka, on popadl w alkocholizm..chce strasznie z nim porozmawiac, wybrac sie do mniego..przyjezdzam do Polski, do miasta w kt orym mieszka, chce wejs do domu, a tak wynosza juz jego cialo przykryte przescieradlem..popełnil samobojstwo..byl z tym wszystkim sam, a mnie przy nim nie bylo...Płaczę i mam do siebie,zal i pretensje, wzywam jego ducha, zeby go przeprosic, i przeklinam go dlaczego to zrobił, ze ja tu jestem, ze jeszcze za wczesnie na niego, ze moglam go uratowac...mam takie wewnetrzne odczucie i zal do siebie, ze nie uratowalam tych wszystkich ludzi, ze chce pomagac wszystkim, calemu swiatu..ulzaec cierpieniom..

 

KONIEC...

Acha, jesli chodzi o samoloty i loty samolotami! Snią mi się baaaardzo często!!! przez ostatnie kilka miesiecy mam takie sny przynajmniej raz w tygodniu. Start jest przepiekny i spokojny wzbijam sie w góre i szybujemy nad chmurami, jest piekne niebo, zawsze sloneczny dzień, takie samo jest ladowanie...Co to za przeslanie, co moze dla mnie znaczyc?

Link to comment
Share on other sites

W snie 3! : smierc jednego czlowieka sobie przypomniałam, cialo zostalo odnalezione w rzece gorskiej, wyciagali je z pod mostu, w bialym worku z wody, woda byla przezroczysta, jak zródlana, i plynela spokojnie jak na rzeke..

Link to comment
Share on other sites

Witam =o)

 

Chcialám tylko dodac, ze dzisiaj 4'ego odcinka juz nie bylo ;o) Czym nie powiem, jestem delikatnie rozczarowana ;o))) hehe

 

Bardzo Was proszé o interpretacje

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Leszek, chłopak z 3 snu, który w nim popełnił samobójstwo zostal znaleziony z swoim mieszkaniu, w domu w którym w moim śnia chciałam go odwiedzić martwy..

 

..2 dni po moim śnie

 

..niezadzwoniłam do niego.

 

Teraz jest zapóźno

 

Leszku! Mam nadzieję, że tam gdzie jesteś jesteś szczęśliwy i odnalazłeś wreszcie spokój, milość i swoich rodziców.

 

Przepraszam, ze mnie też dla Ciebie zabrakło. Wybacz mi,

Marzena

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
  • 2 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...