Jump to content

Codziennie gniade i kasztanowate konie


BrownCandy
 Share

Recommended Posts

Witam, bardzo proszę o interpretację snu. Nie jestem w stanie w użyciu senników sama sobie poradzić.

 

Od 3 dni śnią mi się gniade konie. W pierwszym śnie śniło mi się, że wjeżdżam gniadym koniem po białych schodach. Wokół było jasnoróżowe otoczenie, które wydawało się być rysunkowe. Potem w większej gromadzie koni, które dosiadali mężczyźni. jechałam lasem po wyznaczonych ścieżkach odgrodzonych bardzo ładnymi ciemnobrązowymi ogrodzeniami z drewna. W pewnej chwili zjechaliśmy na piaszczysty "parking", gdzie zsiedliśmy z koni. Wtedy trzymałam swojego konia za uprząż, jednak nie do konca pamiętam co było dalej. Wszystko się odświeża, kiedy próbuje ponownie dosiąść konia. Czuję lęk i obawę, która nie przeszkadza wsiąść mi na konia. Chwilę później ponownie jadę, tym razem dowiaduję się, że gonimy słonia. Po chwili widzę tył rysunkowego niebieskiego słonia, w którym jak się okazuje zakochałam się. W tej chwili nie do końca wiedziałam czy jestem jeźdźcem czy koniem... Po chwili znalazłam się na szczycie namiotu cyrkowego próbując z niego wyjść, zaczynam gonić swojego psa. Dowiaduję się, że słoń zamienił się w księcia, który zamiast księciem jest starym brudnym menelem. Nasz pocałunek przerywa moje obrzydzenie. W tym śnie przewija się też moja przyjaciółka chcąca zmienić płeć, a raczej myśli o tym, że musze dokonać ogromnego wysiłku, żeby ją uszczęśliwić. W następnym śnie jestem w zakładzie poprawczym wiedząc, że w pokoju pode mną znajduje się mój przyjaciel (który w realnym życiu właśnie tam sie znajduje) otrzymuje listy, i mylę swój pokój. Biorę list na osobę z pokoju numer 2 a ja mieszkałam w pokoju nr 5. Wszystko jest bardzo klimatyczne, kolory przypominają te z lasu z poprzedniego snu. Po chwili wyjechałam z jakimiś dziewczynami niebieskim sporym samochodem po cukierki pudrowe. Po drodze widzimy pożar i wzywamy policję, która nie może tam trafić. Wszystko działo się w lesie i mam wrażenie, że widzialam już gdzieś te uliczki. po powrocie wchodze do pokoju z telewizorem. Wszyscy są przebrani. Atmosfera przypomina "lot nad kukułczym gniazdem". Chwilę później opuszczam to miejsce i kiedy schodze po pochyłej drodze, z góry zjeżdża przyjaciółka mojego ojca bryczką z gniadym koniem. Wszytko jest w ciepłobrązowych kolorach. W pewnej chwili widzę małego gniadego źrebaka który biegnie za mną, a jest brązowym płotem . Nagle wzdłuż drewnianej poręczy na łańcuchu biegnie podobny tym razem kasztanowaty źrebak, jest na łańcuchu. Moim zadaniem jest go przytrzymać. Chwilę później widzę drewniany bar obok którego stoją dwa uwiązane konie- gniady i siwy.

 

Wydaje mi się, że te sny są ze sobą bardzo powiązane, konie, brąz i ogólne zmęczenie po przebudzeniu.

 

Bardzo proszę o interpretację, bo nie daje mi to spokoju. Dodam jescze, że po tych snach za każdym razem budziłam się o 4.27

Link to comment
Share on other sites

Mi samej kiedyś stado galopujących czarnych koni nie wróżyło nic dobrego..najczęściej wydarzyło się cos w dalszej rodzinie albo coś w świecei (katastrofa itp). Może w Twoim wypadku za bardzo jesteś czymś przeciążona i to w jakimś sensie jest próba ucieczki?

Osobiście boje sie każdych snów związanych z końmi i lasem..ale każdy ma chyba troche inaczej :)

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Konie są w snach instynktami i siłami naszego organizmu. Coś w rodzaju koni mechanicznych w samochodach. We śnie są też często związane z seksualnością. U kobiety jazda na koniu może być znakiem panowania nad instynktami, albo potrzebą zdominowania mężczyzny. Wjeżdżanie konno po schodach, w różowym otoczeniu moim zdaniem odnosi się do seksu. Zwłaszcza, że potem jeździłaś konno w grupie mężczyzn. Do tego dochodzą opory przed ponownym wskoczeniem w siodło.

 

Tylko, że biorąc po uwagę kreskówkowe akcenty, róż i białe schody, a także niebieskiego słonia to w twoim podejściu do seksu może być coś z marzeń dziecka. Wiesz, z tych czasów kiedy myślało się, że pocałunek na ślubie to już wszystko i miało się tylko generalny obraz idealnego życia bez tych średnio idealnych, technicznych szczegółów jak śluzy, płyny i stękania ;-).

 

Bajki o księżniczkach i książętach powodują u kobiet pogoń za ideałem, który nie istnieje - to twój niebieski słoń. Mężczyzna marzeń jest jak ten słoń - nieistniejący, związek oparty na nadziei na księcia to właśnie cyrk. Sen pokazuje to dostanie, nie ma księcia, ale w realu meneli jest pod dostatkiem. Lepiej nie wybrać menela tylko dlatego, że przez chwilę wydawał nam się księciem.

 

Zlanie się z koniem w jedną osobę to utożsamienie się ze swoimi instynktami.

 

Przyjaciółka zmieniająca płeć i próby uszczęśliwienia jej - być może sugeruje się tu, że masz tendencję do poświęcania za wiele żeby zrealizować marzenie, ale nie do końca rozumiem ten fragment.

 

Doliczając do tego pożar i zakład poprawczy - sen ostrzega przed konsekwencjami być może popuszczenia swoim instynktom. Stąd źrebak musi być na łańcuchu.

 

Generalnie sen buja się pomiędzy aluzjami do przykrych miejsc - cyrk (który jakby nie patrzył ma negatywne znaczenie, kiedy mówimy "ale cyrk" oznacza to chaos i bałagan), poprawczak, psychiatryk, płonący budynek, a atmosferą bajki. To musi powodować spore napięcie w umyśle. Stąd zmęczenie. Jeżeli chodzi o mnie, powiedziałabym, że powinnaś uważnie przyglądać się mężczyznom w twoim życiu i pamiętać, że nie ma ideałów.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • Dead Coffee
      By Dead Coffee
      Sporo symboli, dlatego mam problem z interpretacją tego snu:
       
      Byłam na zewnątrz w nocy, kawałek od domu na wsi gdzie mieszkam już od kilku lat, blisko otwartego pola. Czułam ciągły niepokój, ale nie bałam się. Wiedziałam, że wokół dzieje się coś niedobrego (uczucie jak w czasie zagrożenia powodzią), ale wiedziałam też że mnie to nie dotyczy. Postanowiłam więc biernie się przyglądać jesli cokolwiek złego lub dziwnego miałoby się zdarzyć. Zauważyłam, że zza drzew wyłonił się księżyc (w pełni), lubię ten widok więc patrzyłam na niego i zauważyłam obok nieco poniżej drugi, odrobinę mniejszy i lekko pomarańczowy. Miałam aparat na statywie (posiadam taki w pokoju) i stwierdziłam że zrobię zdjęcie temu zjawisku i pokażę go innym. Kiedy spojrzałam znowu w górę były już trzy księżyce, każdy inny, ale wszystkie w pełni. Przestałam zwracać uwagę na ich ilość i przez myśl przeszło mi, że to strasznie dziwne i zaczęłam czuć nieuzasadniony lęk z powodu tego niewyjaśnionego widoku.
       
      Kiedy przymierzałam się do zrobienia tego zdjęcia, usłyszałam za sobą hałas i zobaczyłam wściekłego słonia, który pędzi prosto na mnie. Uciekłam w lewo żeby wyjść z otwartego pola, bo zaczęły dziać się tam dziwne rzeczy, ale nie wiem jakie. Jakaś szarpanina. Sam słoń był dziwną rzeczą. Kiedy stałam i patrzyłam na niego z małej odległości (przestał się mną interesować) rzucił się na mnie, z tej samej strony z której przybiegł słoń, wściekły lew z rzadką grzywą. Odskoczyłam przerażona, po kilku krokach do tyłu upadłam, on ryknął/warknął na mnie i wrócił do gryzienia rannego już jaguara, który leżał za nim. Stwierdziłam, że wolał zająć się już upolowaną zwierzyną która mu nie ucieknie, niż brać się za mnie.
       
      _____________________
      Jeśli lew naprawdę symbolizuje mężczyzn i seks, to akurat mogło to mieć odniesienie do moich nadziei - od pewnego czasu marzę, żeby chłopak, który się we mnie zakochał i który nie zna tematów tabu (co mnie peszy i odpycha, bo jest zbyt nachalny i bezpośredni), zostawił mnie w spokoju, znudził się mną i zajął jakąś dziewczyną, która podzieli jego poglądy i śmiałość.
      Jeśli jest coś jeszcze, co czuję że powinnam dodać od siebie, by interpretacja była bardziej trafna, to pewnie fakt że od ponad miesiąca odczuwam depresję związaną z faktem własnej śmierci. Nadal jednak nie wiem jak to odnieść do reszty snu, dlatego z góry dziękuję za propozycje!
    • wiktoria1986
      By wiktoria1986
      śniło mi się że gonił mnie słoń, był wielki, szary i wściekły, uciekałam ulicą, która była prosta, uciekałam z dwoma postaciami-mężczyzną i kobietą, ten mężczyzna został zabity przez słonia, a mnie i tej kobiecie udało się uciec, to tak wyglądało jakbyśmy biegli wszyscy do mety która oznaczona była czerwona linią, mężczyzna biegł wolniej niż my-dlatego został przez słonia zabity, a ja z tą kobietą trzymałyśmy się za ręce i biegłyśmy przed siebie, kiedy zobaczyłam metę-ulżyło mi ze jeszcze parę metrów i będziemy bezpieczne, ja będę bezpieczna,,, słoń prawie już nas miał, ale przekroczyłyśmy linie mety przez co on nie mógł nam już zrobić krzywdy,, pamiętam że gdy uciekałam przed nim to ogarniał mnie wielki strach że mnie dogoni i zrobi mi krzywdę,, dziwne jest to że kiedy śniłam o tym- to we śnie wiedziałam że uda mi się uciec, gdyż miałam podczas tego snu odczucie że śniło mi się to już kiedyś, gdy się obudziłam zdałam sobie sprawę że jednak moje odczucie we śnie nie łączy się z rzeczywistością, gdyż miałam taki sen po raz pierwszy,, pomoże mi ktoś ten sen zinterpretować? dziękuję
    • zortan
      By zortan
      O sobie:
      33 lata, obecnie samotny, dobra praca, mieszkam samemu od ponad 7 lat, czesto stoluje sie u rodzicow. Poznalem interesujaca kobiete mieszkajaca w innej miejscowowsci, znajomosc zaczyna nabierac tempa - lacze z nia nadzieje na powazny zwiazek.
      Sen:
      Jestem w domu rodzinnym, rodzice i brat chca mnie zabic, atakujac nozem, glowny motyw to jednak nie tyle noz co psychiczne uczucie zagrozenia - chca mnie zabic, uciekam (wychodze) mowiac, ze juz wiecej nigdy do nich nie przyjde. Ide pieszo po lesie (znajduje sie nieopodal mojego miejsca zamieszkania - nastroj normalny) - slysze jakies dziwne odglosy - jeczenie(?) nagle zauwazam lezacego na ziemi slonia, obok niego lezy niedzwiec polarny dotykajacy slonia w okolice piersi swoja noga (oba zwierzeta sa zywe), wydaje mi sie ze ze sloniem bylo cos nie tak.
      Prosze o interpretacje.
    • łasiczka
      By łasiczka
      snilo mi sie,ze latalam na sloniu.podemna bylo morze lub ocean.byla piekna,sloneczna pogoda.sen byl przyjemny choc troche sie balam,czy ktos moze mi pomoc w interpretacji tego snu?
    • Inianas
      By Inianas
      To byly 3 sny , które sniły mi sie przez ostatnie 3 dni..nigdy nie przydazyło mi sie nic podobnego. Bardzo zalezy mi na dobrej interpretacji tego osoby, która siedzi w temacie. Uważam go za silne przesłanie z którym mam niestety problemy aby je odczytać.
       
      Bardzo zalezy mi na tym aby wlasnie ten sen ktos dla mnie zinterpretował. Jeszcze nigdy nie otrzymałam tu pomocy w tym wzgledzie ale tym razem bardzo Was o to prosze.
       
      Nigdy nie śniło mi się jeszcze cos podobnego.
       
      Zaczne od tego, że ten sen śnił mi sie przez trzy dni pod rząd w odcinkach jak w serialu.
       
      Sen 1- noc 1'wsza:
       
      Odbywam podróż na piechotę przez pustynię - jest piękne przejzyste niebo, ide przez pustynie na której jest ogromna, bardzo rozległa niekończąca się droga, ma chyba z 200 metrów szerokości jak nie więcej..
      - nagle czuje spokój duchowy, czuje się jak duchowe góru, jest piękne słońce, lecą nademna ogromne około 2/3 metrowe orły, rozpościerają swe skrzydła, czuje ukojenie, spokój i wyzwolenie się od wszsytkiego, orły czasem specjalnie do mnie podlatują i przelatują nad sama głową tak doslownie pare centymetrów. Potem znowu kołuja w górze.
      Zaraz po tym pojawiają się jastrzębie
      - nagle mój wzrok przykuwa jakiś dziwny ptak kołujacy i szukający czegoś, trzyma ogromna stertę gałęzi, dociera do mnie- to bocian, szuka miejsca na gniazdo! Nagle pojawia się na tej pustyni, dokładnie pare metrów odemnie slup wysokiego napięcia- bocian tam przylatuje i mości sobie gniazdo z tych galęzi
      ...dochodzi do mnie ze przeszłam juz z dobre kilkadziesiąt kilometrów, droga się niekończy, a ja jestem przeszczęśliwa, ze spokojnym umysłem i idę dalej w słońcu..
      ..pojawia sie coraz więcej slupów wysokiego napięcia
      ..pojawiaja sie nagle strzały
      - to świat człowieka i modernistyczny
      - stąpam dalej bardzo pewnie po drodze, widze walczace ze soba maszyny, anroidy, jakies kosmiczne okolo 5 metrowe postacie jakby zaprojektowane przez czlowieka (nigdy czegos takiego nie widziałam) zawziecie walcza ze sobą..pełno strzałów, wybuchów, huk, a ja ide dalej ze spokojem i wyciszeniem duszy..
      - nagle pojawia sie swiat ludzki, aglomeracja, komercja, widze jakaś zaciekłą, ogromna wojne z daleka ode mnie na horyzoncie i UWAGA!
      NAGLE JESTEM ŚWIATKIEM WYBUCHU BOMBY ATOMOWEJ!
      Ogromny grzyb i niesamowity huk, odczuwam jak przybliza sie do mnie z niesamowita predkoscia, jest wielki podmuch, kurz na tej pustyni, a ja nadal stoje ze spokojem i wręcz uśmiecham się w środku do siebie, grzyb zbliża sie, czuje wiatr we włosach i tuz przed moimi stopami zakańcza się. Przy moich stopach widze juz tylko zakurzony piasek...
       
      - nagle wchodzę do bardzo wąskiej i ciemnej jaskini, ledwo sie porószam, czołgam się w dłuuuuugim tunelu!
      ..dochodzę do końca tunelu i widzę większe troszeczke pomieszczenie gdzie moge swobodnie stanąć, w którym na samym środku znajduje się ogromne naczynie ze ZŁOTEM! Swieci sie i bije z niego piekne światło. Jestem przeszczęśliwa i dziękuję losowi. Zabieram zloto i wracam ta sama drogą aby wyjść z jaskini. Nagle pojawia sie ogromna, dzika, kreatura, cos podobnego do wilkolaka- pomieszanego ze smokiem. Goni mnie i probuje odebrać zloto i zabic. Ostatecznie podejmuje walkę ze zwierzęciem i zabijam je dzgając ogromnym nożem. Zwierze pada, ja wychodzę cała.
      ..
      jestem z tym skarbem gdzieś w Polsce (choc tam nie mieszkam) i nagle okazuje się, że wygrałam w totolotka, trzymam szczęśliwy los w ręce i strasznie sie cieszę, przychodzi listonosz, odbieram jakies listy i w tej samej chwili dzwoni do mnie telefon- TELEFON OD RODZICÓW i BRATA (mieszkaja razem)
      Jakims cudem po tym telefonie znajduje się u fryzjera, najpierw ktos chce mnie uczesać, po czym wstaję z fotela i czesze innych ludzi, układam wlosy..
      ...nagle do mojej ręki wkłada mi ktoś następny list..
       
       
      SEN 2: NOC 2:
       
      Trzymam list w ręce..nagle z tego listu mam jakies dziwne przesłanie (nie czytajac go i takie wewnętrzne uczucie) aby pozałatwić swoje sprawy..
      Odbywam podróż najpierw samolotem (piekny spokojny start jak i ladowanie, słoneczna pogoda, szybuje nad chmurami, jestem szczesliwa), potem autobusem do innego miasta..podróz w autobusie odbywa sie przyjemnie i nawet zartuje z kierowca i smiejemy sie..Wiem ze musze jechac do Częstochowy (tam w rzeczywistym swiecie 2 miesiące temu ktoś skradł mi serce, pokochałam tego mężczyzna i bardzo mnie zronił i upokorzył) ..wiec z tad ta Częstochowa mi wpadła w śnie do glowy. Postanawiam cos zakończyć, uporzadkować, zeby juz nie cierpiec..
      ..jest DOKŁADNIE godzina 22:25 jak znajduje sie na rondzie z autobujami i okazuje sie ze wszsytkie juz uciekły i nic nie jedze o tej godzinie.martwie sie o siebie, nagle podjezdza autobus turystyczny i wysiadaja z niego moji dzidkowie- (nagle z kądś wiedziałam, ze oni mieli jechac w to samo miejsce) i dziwnym trafem udało mi się ze wpadli na mnie! Zabieraja mnie do autobusu, tam jest pełno rencistów i emerytów (dodam ze nigdy nie jechalam takim wycieczkowym autobusem), dobrze sie bawimy, smiejemy, opowiadamy sobie dowcipy..Jedziemy do częstochowy
      Po zwiedzaniu, któe bylo malo istotne, bo nic nie pamietam..Czeka na nas HELIKOPTER!!! :peace: (nie latam helikopterami, nie ogl zadnego filmu etc).
      Pilot zaprasza nas do srodka, jestem szczesliwa i podekscytowana i to jak! Wzbijamy sie w chmury! Lecimy pieknie i bardzo wysoko nad zielonymi dosc wysokimi Goramy (miałam wrazenie ze to beskidy) , pilot chce zaszpanować i włacza i wyłacza silnik..my spadamy bardzo szybko, potem pilot wlacza silnik i wznosimy sie w niesamowitym tepmpie (ja przy tym dobrze sie bawie), nagle pilotowi nie udaje sie włączyc silnika!!!! :boje_sie_na: Jest ogromna wichura, rzuca helikopterem..Ludzi panikują, ja siedze spokojnie na fotelu, zamykam oczy i prosze o pomoc anioły..boje sie ze to bedzie koniec mojego zycia..otwieram oczy i widze, ze pilot kompletnie zfiksował, poddal sie i nie walczy z maszyną!!! :boje_sie_na:
      Natychmiast wstaje, odpycham go z fotela i przejmuje stery, próbuje właczyc silnik, omijam drzewa, inne przeszkody i po któryms razie nad sama ziemia (zielona trawą) udaje mi się! :peace:
      Lądujemy i UWAGA!!! LĄDUJE NA TEJ SAMEJ PUSTYNI NA KTÓREJ ZNAJDOWAŁAM SIE WE ŚNIE WCZEŚNIEJ!!!
       
      Na pustyni widze okropny, bardzo przerazający widok!!!
      Słoń kolos, nie wiem czemu ale czułam ze był to słoń, a nie słonica, stoi na pustkowiu z odciętą przy samej czaszce trobą leżącą na ziemi, szybko biegnę w jego stronę aby mu jakoś pomóc!!!
      Docieram do słonia i w tym momencie uginają mu się kolana i pada na ziemie- lezy na tych kolanach- jakby kleczał ( ugiete nogi z tylu i z przodu), ja go obejmuje, obejmuje jego glowe i mocno przytulam, staram mu sie oddac milość i współczucie i ze jestem z nim, słoń patrzy na mnie swoimi pieknymi, smutnymi oczami i płaczemy razem..
      ..nagle podbiega do nas mój króliczek baran miniaturka GIZMO, kładzie sie dokladnie na przeciwko słonia, styka sie z nim głową i patrze im w oczy..mój królik nagle okazuje sie jest kompletnie SLEPY!! Zamiast normalnych oczu ma polprzezroczyste zołtawe galki oczne, widze, ze wypływają mu z nich łzy i placze!!!
       
      ...Nie wiem co zrobic z tymi zwierzętami! Chce im pomóc i ulzyc w tragicznym cierpieniu! Wyciagam nagle z kądś stzykawke i trzymam ja w recę, usypiam po kolei najpierw słonia, potem mojego króliczka..
      ..nagle przestają cierpiec nic ich nie boli, nie płaczą już i spokojnie tak jakby z podziekowaniem dla mnie patrza mi prosto w oczy..nagle zamykają oczy i odchodza z tego swiata, czasu i miejsca...
      ..mi ulzylo..i nagle czuje ze zaraz peknie mi serce z cierpienia!!! Strasznie cierpie, rozrywa mi dusze i klatke piersiowa, płaczę, a raczej wyje i krzycze i z taka jakąś pretensją do świata, Boga ludzi i aniołów..
       
       
      SEN 3: NOC 3:
       
      Jestem na tej samej pustyni..sama..jest już póżno, nie ma wiatru, sciemnia się..
       
      Przychodzi do mnie mój zmarły najlepszy przyjaciel z lat liceum Paweł- odszedł 3 lata temu.
      Staje w jakis drzwiach przede mna, drzwi sa drewniane, ciemne drewno, on pojawia sie tak jakby zyl, jakby nic sie nie zmieniło, ja podbiegam do niego, z usmiechem i szczesciem, przytulam, go i sciskam z całej siły, po czym mam do niego pretensje, ze sie nie odzywal i oszukal mnie ze nie zyje, chwile rozmawiamy na głebokie duchowo tematy, i dochodzi do mnie ze on niezyje i tylko przyszedl do mnie jako duch mnie odwiedzic, a moze uspokoim i pomóc ulzyc w cierpieniach przez jakie ostatnio przechodze w rzeczywistym, nie tym wysnionym swiecie..chwile rozmawiamy, przytulajac sie i w końcu pytam:
      "Paweł, powiedz mi jak jest tam po drugiej stronie?..."
      -Paweł nagle spuszcza wzrok, cofa sie do tej witryny z drzwi i znika..
       
      Dawiaduje się o smierci ludzi..
      ..ginie 4 ludzi w dziwnych okolicznosciach
      ..pamietam, ze bylo jakies zaginięcie, smierc na raka, jakies morderstwo, reszta wyleciala mi z glowy
      nagle jestem bardzo smutna, wiem ze mojemu koledze umarl tata, a po paru latach mama na raka, on popadl w alkocholizm..chce strasznie z nim porozmawiac, wybrac sie do mniego..przyjezdzam do Polski, do miasta w kt orym mieszka, chce wejs do domu, a tak wynosza juz jego cialo przykryte przescieradlem..popełnil samobojstwo..byl z tym wszystkim sam, a mnie przy nim nie bylo...Płaczę i mam do siebie,zal i pretensje, wzywam jego ducha, zeby go przeprosic, i przeklinam go dlaczego to zrobił, ze ja tu jestem, ze jeszcze za wczesnie na niego, ze moglam go uratowac...mam takie wewnetrzne odczucie i zal do siebie, ze nie uratowalam tych wszystkich ludzi, ze chce pomagac wszystkim, calemu swiatu..ulzaec cierpieniom..
       
      KONIEC...
      Acha, jesli chodzi o samoloty i loty samolotami! Snią mi się baaaardzo często!!! przez ostatnie kilka miesiecy mam takie sny przynajmniej raz w tygodniu. Start jest przepiekny i spokojny wzbijam sie w góre i szybujemy nad chmurami, jest piekne niebo, zawsze sloneczny dzień, takie samo jest ladowanie...Co to za przeslanie, co moze dla mnie znaczyc?
×
×
  • Create New...