Jump to content

prośba o spotkanie, zwierzenia z okaleczania


mirage
 Share

Recommended Posts

Śniło mi się, że wracam z koleżankami w nocy na piechotę z imprezy i nagle sie rozdzielamy i już ich nie widzę, idę sama przez chwilę i dostaję smsa od mojego chłopaka "przyjdź do mnie", przystaję i zaczynam się zastanawiać dlaczego nagle chce się spotkać i czy iść do niego ale nie ruszam się tylko stoję w miejscu. W świecie realnym moja miłość się do mnie nie odzywa od ponad tygodnia po tym jak się pokłócił ze mną w sumie o nic, ja od paru dni nie dzwonie i nie pisze bo postanowiłam, że to on powinien zrobić pierwszy krok ale mam wrażenie że to koniec i już nigdy się nie odezwie... :(

 

Druga część snu to : po smsie staje przede mną koleżanka którą znam dość krótko i zaczyna na ulicy opowiadać mi o tym jak się cięła, że robiła to w mało widocznych miejscach i w jakich miejscach, mówiła o przecinaniu żył na udach... wszystko mówiła pod wpływem jakiś silnych emocji, niemal krzyczała i robiła to z wyrzutem do mnie, jak bym ja miała też to zrobić a ona chciała mnie przestrzec przed kolejnym okaleczaniem.

 

Trochę tego nie rozumiem, co oznacza sms od ukochanego skoro realnie on chyba zrezygnował? I co z koleżanką? Czy czeka mnie coś takiego czy co? Pomocy...

Link to comment
Share on other sites

W świecie realnym moja miłość się do mnie nie odzywa od ponad tygodnia po tym jak się pokłócił ze mną w sumie o nic, ja od paru dni nie dzwonie i nie pisze bo postanowiłam, że to on powinien zrobić pierwszy krok ale mam wrażenie że to koniec i już nigdy się nie odezwie... :(

 

Druga część snu to : po smsie staje przede mną koleżanka którą znam dość krótko i zaczyna na ulicy opowiadać mi o tym jak się cięła, że robiła to w mało widocznych miejscach i w jakich miejscach, mówiła o przecinaniu żył na udach... wszystko mówiła pod wpływem jakiś silnych emocji, niemal krzyczała i robiła to z wyrzutem do mnie, jak bym ja miała też to zrobić a ona chciała mnie przestrzec przed kolejnym okaleczaniem.

A teraz przemyśl sobie na co czekasz i dlaczego "tniesz się" bo ta koleżanka to poprostu ty.

Pozdrawiam:

Sławomir

Link to comment
Share on other sites

A teraz przemyśl sobie na co czekasz i dlaczego "tniesz się" bo ta koleżanka to poprostu ty.

Pozdrawiam:

Sławomir

 

Na co czekam? Chyba na cud bo sama nie wiem co mogę jeszcze zrobić by coś się polepszyło. Kocham chłopaka jak cholera i jestem załamana faktem, że już ponad tydzień milczy. Pisałam i dzwoniłam przez 3 dni ciągle ale to nie dało skutku, nie odbierał i nie odpisywał, gdy do niego poszłam by porozmawiać on powiedział, że mnie nie wpuści... Masz rację ta koleżanka to mogę być ja a wiem, że jestem zdolna do takich rzeczy gdy chodzi o stratę mojej miłośc bo tracę wtedy chęci do zycia i normalnego funkcjonowania - już ledwo sobie radzę, szczególnie że nie mam z kim o tym porozmawiać bez ukrywania tego jak wiele bólu we mnie siedzi przez to wszystko..... Boję się że gdy znów zrobię jakiś ruch to wszystko zaprzepaszczę, że stracę go na zawsze a tego boję się najbardziej...

Link to comment
Share on other sites

To że się tniesz rozumiesz zbyt dosłownie- tnie cię twoja psychika i to z nią przedewszystkim należy coś zrobić. Czy możesz mieć pretensje do siebie - nie, wykonałaś pierwszy krok "wyciągnęłaś rękę" na zgodę drugi krok należy do niego. Pamiętaj o głównej zasadzie kobiet:

"pułapka nigdy nie goni myszy"

To że boli, trudno ale zachowałaś twarz, a to czasem ważniejsze od bólu, zastanów się czy jak tak będziesz o niego zabiegać on będzie szanował?

Nie ten to będzie inny, może bardziej wyrozumiały i mniej pamiętliwy.

pozdrawiam:

Sławomir

Link to comment
Share on other sites

Poszłam do niego... znów nie otwierał, chyba z godzine spędziłam pod jego oknami czekając na to aż wróci do domu, później na klatce schodowej, zobaczyłam ze jednak jest w domu ale dalej nic, na szczęście po jakimś czasie pojawiła się jego współlokatorka i ona mnie wpuściła widząc mój stan. Nie chciał ze mną rozmawiać a mimo to poszłam do niego i posiedziałam z nim troche aż w końcu zaczął rozmawiać.... Zerwał ze mną a ja błagałam by cokolwiek mi z siebie zostawił, nie chiał mnie oszukiwać ze jest mu dobrze ze mną ani unieszczęśliwiać obojga i koniec... ;(

Jednak, mimo wszystko, dobrze ze do niego poszłam ale wróciłam jeszcze bardziej osamotniona i załamana, nie wiem co teraz zrobie...

Wiem tylko na pocieszenie że on i tak mnie kocha i w tym mnie nie okłamał.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • aga4292
      By aga4292
      Witam..dziś śniło mi się, ze narzeczony smsuje z inną kobietą (pamiętam nawet imie i nazwisko) Joanna Socha, tak byl kontakt zapisany...wysyłali sobie całujące buźki.. przeczytałam go ,wściekłam się i zaczęłam bić po twarzy partnera(otwartą ręką) a później poszlam się pakować i kiedy wyszłam z torbami z domu to potrącił mnie samochód... widziałam później jak partner płacze przy mom ciele ...
       
      Teraz podam kilka faktów z mojego życia być może się przydadzą...
       
      Na poczatku związku ,ze strony chłopaka nie był to poważny związek i trochę rozrabiał, pisał z byłą dziewczyna i jakąś jeszcze kobieta (SMS) nie byl za szczery...
      Dla mnie od początku bylo to poważne, więc puściłam mu to płazem lecz nie zapomniałam i nie wybaczyłam... nadal mu nie ufam i dość często sprawdza ma i boje się ze to się powtórzy...
       
       
       
      Z góry dziękuje i pozdrawia.
    • BialzKrystalicznyLacznik
      By BialzKrystalicznyLacznik
      O nie wiem jak dawna marzę żeby wziąć udział w seansie spirytystycznym, do tej pory traktowałem to jak bajkę.
      Mieszkam we Wrocławiu. Z góry dziękuję za jakikolwiek odzew.
    • cyberahmed
      By cyberahmed
      Witam wszystkich,
       
      Proszę o interpretację mojego snu, a mianowicie sen rozpoczyna się podróżą chyba konnym wozem, którą odbywam wraz z moim nieżyjącym już ojcem do rodziny ze strony mamy w drugim krańcu polski (nad morze). W drodze pamiętam pytałem ojca czy urodził się w domu rodzinnym gdzie mieszkał odpowiedział tak i akcja przeniosła się już na miejsce, do którego jechaliśmy. Było to miejsce na wzgórzu i u podnóża większej góry, która służyła jako stok narciarski. Ponadto wokół rozciągał się przepiękny pejzarz (lasy, zieleń) - dodam, że ten krajobraz był tak jakby latem ponieważ bardzo ładnie świeciło słońce i było wokół zielono.
       
      Już na miejscu w jakimś domu rozmawiałem z młodym mężczyzną (z kontekstu snu wnioskuję że był to jakiś mój kuzyn lub dobry znajomy kuzynki, do której jechaliśmy). Rozmowa dotyczyła dosyć nietypowej sprawy a mianowicie zostałem zapytany przez tego mężczyznę o to czy znam język mongolski - odpowiedziałem oczywiście, że nie znam ale mogę się nauczyć, kolejne pytanie dotyczyło znajomości języka angielskiego - tutaj zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że znam komunikatywnie. Pytania zadawane przez tego mężczyznę dotyczyły jakiegoś biznesu, który wymagał porozumiewania się w obcym języku a ja miałbym być jakimś jego elementem.
      Potem jedliśmy obiad z takich piankowych pojemników jakby zamawiany na wynos.
       
      Dodam tylko, że w całkiem niedalekich planach mam dokształcenie się z języka angielskiego gdyż mam nadzieję na wyjazd za granice. Nic w aspekcie tego wyjazdu nie jest jeszcze ustalone z miejscem włącznie ( poza chęcią ) ale ten sen czyżby był jakąś wskazówką aby koniecznie doszkalać się z języka, bo będzie to potrzebne w przyszłości?
       
      Całemu snowi towarzyszyła taka bardzo harmonijna i spokojna atmosfera i odczucia mam bardzo pozytywne.
       
      Co o tym myślicie?
       
      Pozdr,
       
      Krzysztof
    • DuszekKosmołuszek
      By DuszekKosmołuszek
      Witam wszystkich,
      mam problem. Nie wiem od czego zacząć...może tylko napomknę że moje sny są dla mnie dość ważne, może ze względu na ich różnorodność , szczerze powiedziawszy nie wiedziałam nie miałam pojęcia o "tym wszystkim " co tutaj się opisuje.. po przeczytaniu sztywnych definicji nie których pojęć , chciałabym by tak rzeczywiście było jak się tu "opisuje".
      Z moimi snami jest różnie raz pamiętam je od razu po przebudzeniu , raz dopiero w czasie dnia mi się przypominają. Czasem wszystko jest wyraźne , dokładne a czasem i najczęściej to tylko urywki - jak mniemam- całego snu . Często nie mam wpływu na własne postępowanie , wręcz obserwuje sama siebie.
      Jednak sądzę że jeśli kogoś zainteresuje mój problem to opiszę to wszystko co mnie - nie ukrywam - dręczy w pozostałych wątkach .
       
      Proszę o interpretacje snu :
      Śniło mi się że ide na przystanek tramwajowy po brata, w mieście w którym chodziłam do szkoły, gdy widzę już tory , spostrzegam że tramwaj przekręca się odrywa od torów i przelatuje nad liniami ustawiając się z powrotem na szynach tyle że tyłem. Gdy tak przelatywał "wysypywali się " ludzie , pamiętam że wstrzymuje oddech, ludzie leżą zakrwawieni a tramwaj powoli wjeżdża na przystanek. Wbiegam do tramwaju i wołam brata po imieniu a ludzie odkrzykują że żadnego brata tam nie było. Dziwił mnie fakt że wołałam po imieniu a w tramwaju ocalali ludzie wiedzieli że chodziło o brata. Zatroskana omijam ludzi leżących na ulicy, widzę że przechodnie chcą mnie wymijać przez ramię widzę mężczyznę , odsuwam sie.Nagle zostaje powalona na ziemie a na skroni czuje chłód pistoletu. Wstrzymuje oddech . Ten mężczyzna mówi mi że mam robić co każe bo mnie zabije. Wstaje , pistolet mam ciągle przytknięty do glowy, ciągnie mnie w strone Arkad, zaciąga do jakiejś piwnicy, i kładzie po czym ostrzega że jak usłyszy choćby jęk to przysporzy mi wiele nieopisanego bólu , ja ciągle mówię żeby mnie nie zabijał. Ściąga ze mnie ubranie , nagle w piwnicy pojawia sie stary zarośnięty pijak z szarym psem który stoi mi nad głową , warcząc na mnie . Pijak pyta czy mi pomóc , milcze ze strachem w oczach, oprawca klnie i każe mu spadać, starzec jeszcze raz pyta czy mi pomóc ja odpowiadam zapłakana że lepiej żeby mnie zabił niż nas dwojga ,facet odchodzi . Dochodzi do gwałtu. Później akcja - jak w filmie- momentalnie przenosi się na łąkę - po stanie trawy na której leże z tym gwałcicielem wnioskuje że jest lato , podczas gdy na początku snu było deszczowo a drzewa nie miały liści - pomyślałam więc że była to jesień. Co dziwniejsze to wyglądało tak jakby dopiero co skończył to co robił ze mną, tyle że ma inne spodnie , pistolet ma w kieszeni . Nie widzę go już tak wyraźnie ale zaczyna mi sie zwierzać pamiętam tylko jak mówił że nigdy nikogo w życiu nie miał, ja z niewiadomych przyczyn zaczynam mu współczuć, po paru minutach zbiegamy za ręce po górce w stronę domu mojej koleżanki .
       
      Czy ktoś coś , cokolwiek z tego rozumie ?
      ( mam jeszcze więcej snów , które udało mi się zapamiętać... kiedyś śnił mi się sen przez dwa miesiące bez paru dni ten sam tak samo, a później przez pół roku kontynuacja tego snu, jakby odcinki ....spisałam je wszystkie bo miałam pomysł żeby z tej historii zrobić książkę , jest tego cały zeszyt a4 60kartkowy)
    • madzia503
      By madzia503
      Witam !
      Dzisiejszej nocy śniło mi się spotkanie z moim przyjacielem u niego w domu . W śnie przytulaliśmy się do siebie i byliśmy dla siebie czuli.
      Co to może oznaczać ?
×
×
  • Create New...