Jump to content

Wąż anakonda w centrum miasta


disc
 Share

Recommended Posts

Witajcie, od kilku dni śni mi się ten sam sen... no powiedzmy prawie ten sam... jest to o tyle dziwne, że opowiada jakby kolejne etapy tej samej historii...

 

Na początku śnił mi się bardzo duży ciemny jednobarwny wąż (coś pokroju dorosłej anakondy) który wił się w centrum miasta - skwer zieleni - kilka sztucznych górek, po których na codzień młodzi ludzie jeżdżą rowerami... Górki są ułożone jakby w koło tak, aby jadąc od pierwszej do ostatniej znaleźć się w punkcie startu... Wąż wił się właśnie wokół tych górek. Ja przechodziłem kilkanaście metrów dalej - widząc zagrożenie omijam szerokim łukiem to miejsce idąc gdzieś dalej... sen sie kończy.

 

Kolejnego dnia śni mi się ta sama historia z kontynuacją - ten sam wąż, ja przechodzę idę dalej i spotykam mniejszego powiedzmy 1,5 metrowego w betonowym pierścieniu (taki co wkopywany jest jako element studzienki kanalizacyjnej) ten wąż jest niemal nie ruchomy, skręcony wokół siebie syczy... ten był w kolorze jaśniejszym z jakimiś centkami... chcąc go zabić zasypuję krąg piachem i sen się kończy...

 

Aż w końcu dzisiejszej nocy... początek ten sam, ide w tym samym kierunku mając się z kimś spotkać zdaje sie i znów przechodzę obok tego kręgu, znów zasypuję węża i idę dalej... spotykam kolejnego, omijam - idę z drugiej strony budynku, tam kolejny i kolejny i gdzie bym nie próbował obejść tam spotykam węża... w pewnym momencie widzę osobę (nie wiem, czy kobiete, czy mężczyznę) która prowadzi węża na smyczy - jestem w szoku - jak można prowadzić węża na smyczy... to zdziwienie osłabia moją czujność i nagle widzę węża wijącego się przy moich stopach. Zostaję ukąszony - lecz mając świadomość, że bez jadu... budzę się...

Link to comment
Share on other sites

Jest to miejsce, które widzę codziennie z balkonu mojego mieszkania... w rzeczywistości także omijam to miejsce - przechodzę obok idąc do sklepu, znajomych, mijam w codziennej drodze na dworzec kolejowy... Nie mam jakichś lęków związanych bezpośrednio z tym miejscem - jest mi w zasadzie równie obojętne jak każde inne... nie mam emocjonalnych wspomnień łączących mnie z tym miejscem. Po prostu mieszkam w niedużej odległości i codziennie je widzę.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • greenheels
      By greenheels
      Witam,
      Mój chłopak lubi różne gady, obecnie ma 4 pają ki ptaszniki w terrariach i bardzo by chciał mieć węża, ale skutecznie wybijam mu ta myśl z głowy.
      Ostatnio śniło mi się, że byłam u niego, a dwa węże, żólty i zielony, na jakichś gałęziach, wiły się na suficie nad nami i prosiłam go, żeby je zabrał, bo się boje imam wrażenie, że ten żółty się na mnie czai, i pokłóciliśmy się o to. I ja wyciągnęłam rękę w górę, a w tym momencie żółty "puścił" się gałęzi częściowo gryząc mnie w prawą dłoń od zewnątrz. I chwile później obudziłam się przerażona i nie mogłam zasnąć.
      Czuje, ze ten sen miał dla mnie jakis przekaz więc proszę o interpretacje.
    • myrkur
      By myrkur
      Witam! Jestem na forum nowa - chcialabym Was bardzo prosic o pomoc w interpretacji pewnego motywu,ktory powtorzyl sie w moich snach jak do tej pory 3 razy.
       
      W tym snie widze duzy plac, na ksztalt takiego zabytkowego rynku, ale bez straganow itp. Jest otoczony wysokimi,ciemnymi kamienicami, bardzo ponury i szczelnie wypelniony ludzmi,ktorych nie znam. Nie wyglada tak,ale ja wiem,ze to plac w moim rodzinnym miescie. W jego rogu,naprzeciw tego kranca,w ktorym sie znajduje,widac wiodaca nieco w gore mala,waska uliczke miedzy kamienicami. Wiedzie do niej wyrazna sciezka w tlumie. Ta sciezka ludzie podazaja w strone uliczki,jedni za drugimi,ale kiedy ida rynek zaczyna sie wydluzac i rozciagac przed ich oczami. To nie wyglada tak,jakby szli w miejscu,ewidentnie po bokach jest widoczne to rozciagniecie i jakby zwielokrotnienie tej przestrzeni. Uliczka jest ciagle widoczna przed nimi i nigdy nie moga do niej dotrzec,nie moga tez zawrocic ani przestac-kiedy zaczna isc w jej strone robia to jak w transie. To rozciaganie to tylko zludzenie - z boku widac jak ludzie przemierzaja plac,znikaja w uliczce,a potem... Tego juz nie widac,ale ja wiem,ze blakaja sie po mrocznych zaulkach i zakamarkach miasta,często znajdują się nawet poza nim i nim juz później o nich więcej nie słyszy,są zaginieni. To dzieje sie w mieście codziennie o 12.00 i nikt nie może ani nie probuje temu zapobiec.
       
      Ja szlam w tym tłumie dwukrotnie,ale raz udalo mi się zawrócić,a raz mnie odnaleziono. Bylam jedyna osoba,ktora to spotkalo. Raz tylko obserwowalam tlum z bezpiecznej odległości,tak jakby nastapienie na ta ścieżkę w tłumie rownalo sie popadnieciu w trans. Co najbardziej mnie dziwi,ja w tym snie nie boje się - moze czuje sie nieco niezwykle,ale na pewno nie nazwałabym go koszmarem. Plac na ktorym stoją ludzie jest krzywy,jeden z jego rogów opada ostro w dol. Na ziemi jest bruk. Krzywe są tez okalające go brązowe kamienice,brazowawo-pomaranczowo-kremowy jest tez tlum,a niebo zoltawo-szare. Zabudowa stara,raczej malomiasteczkowa,drewniana-to drewno przypomina meble i mocno lśni.
       
      Będę Wam wdzięczna za pomoc. Bardzo rzadko zdarza mi się,aby jakiś symbol pojawial sie we snie więcej niż raz. Przepraszam za brak polskich znaków,pisałam z telefonu.
    • motyl69
      By motyl69
      Hej czy może ktoś spróbować zinterpretować mój sen.. nie daje mi spokoju, cały dzień chodzę zdenerwowana i czuję lęk..
       
      Śniło mi się, że jestem chora (nie wiem na co) żeby się pozbyć choroby muszę połknąć węża. Wąż był ogromny ok 3-4m, czarny, nieżywy, na moich oczach ktoś odrąbał mu pół głowy tak że została tylko jego żuchwa. Musiałam na szyji ciasno zawiązać sobie sznurek aby go nie zwymiotować podczas połykania.. Sprawdziłam czy jest dobrze, po połknięciu ssało mnie od środka i czułam ból, nie było szans, że cokolwiek ze mnie wyjdzie po połknięciu. Węża miałam połykać od ogona i jego pół głowy miało wystawać z moich ust, po to by go później wyjąć.. Podczas połykania.. nastąpiła zmiana zamiast w gardło.. mój chłopak wkładał mi dziwne przedmioty do pochwy.. węża miałam połknąć nieco później, bardzo się tego bałam. Nastąpiła zmiana.. i zobaczyłam moją koleżankę która się powiesiła. Niedaleko niej był mąż przyjaciółki (mają teraz problemy małżeńskie i są na skraju rozstania). Poinformowałam innych przyjaciół, że tamci się powiesili... Przyjaciółka, której mąż się powiesił.. pochwaliła mi się, że go trącała, żeby obijał się o słup.. miała to być ich nowa chora erotyczna zabawa.. Tylko że on nie żył..
       
      Bardzo dziwny sen.. ciągle mam w głowie tego gigantycznego węża... i obraz znajomych, którzy wisieli...
       
      Bardzo proszę o interpretację..
    • milka5234
      By milka5234
      Witam, około tydzień temu miałam sen, który do dziś nie daje mi spokoju,
      jednak to nie pierwszy sen którego nie rozumiem...
       
      Zacznę od tego, że 27.01.2014r zmarł mój tata, jego śmierć była nagła.
      Gdy wychodziłam do pracy na nocną zmianę wszystko było w porządku,
      rozmawiałam z tatą przed wyjściem, a po powrocie (nie wiedząc dlaczego, w końcu była 7 rano... )
      weszłam do jego pokoju, znalazłam go w krytycznym stanie, wezwałam pogotowie, dzień później zmarł (wylew).
       
      Po śmierci taty śniło mi się, że On siedzi na moim łóżku, gdy ja śpię.
      Twarz zakrywa rękoma i płacze bardzo głośno, prosi, aby mógł wrócić.... chociaż ja nigdy nie chciałam jego odejścia,
      a smierć taty bardzo przezyłam... Ja budziłam się wtedy (w śnie) patrzyłam tylko na Niego i nie reagowałam. Po kilku takich snach zaczęłam brać psychotropy po konsultacji z lekarzem i tabletki nasenne, wtedy wszystko ustało.
       
      Kolejny sen był w święta wielkanocne, mój tata stał na placu przed naszym domem i prosił o to, abym go wpuściła do domu,
      był bardzo smutny, ubrany w ciuchy takie jak na co dzień. Ja tylko spojrzałam na Niego, po czym otworzyłam drzwi, weszłam do domu i zamknęłam drzwi zostawiając go na placu...
       
      Tydzień temu miałam najgorszy sen, po którym do dziś nie mogę się otrząsnąć...
      Był dzień, świeciło słońce, moja mama która była w szpitalu z powodu chemioterapii nagle wróciła (w rzeczywistości także się leczy), gdy ja po powrocie z pracy siedziałam przy stole. Mama przyprowadziła tatę, ja na początku nie wiedziałam co się dzieję, przecież On nie żył? Ale ucieszyłam się, przytuliłam go, chciałam żeby wszyscy go zobaczyli, wyszliśmy przed dom, mój tata był w bluzie z kapturem (nigdy nie nosił takich bluz, ani kaptura). Ludzie się bali, dziwnie patrzyli, a ja byłam szczęśliwa bo miałam swojego tatę. Nie byłoby w tym nic aż tak dziwnego gdyby nie fakt, że wyglądał tak jak w trumnie... A kaptur miał dlatego, że po sekcji zwłok miał rozcięcie z tyłu głowy... Mój tata wtedy też był szczęśliwy, pod bluzą miał garnitur, był blady... wyglądał jak na swoim pogrzebie
       
       
      Dodam, że mam 20 lat, w chwili śmierci mojego taty miałam 19, a tata zmarł w wieku 45 lat. Jak mam rozumiec te sny ? Ja nie chciałam odejścia mojego taty, codziennie płacze, bo za nim tęsknię.. a w większości snów zachowuje się jakbym go nie chciała przy sobie
    • BrowLee
      By BrowLee
      Cześć
       
      "Duchowieństwem" interesuję się od dawna, ale nigdy nie miałem ciągotek do snów, aż do dzisiaj, gdyż dzisiejszy sen był bardzo dziwny.
       
      Na początku przyśniło mi się, że ukruszył mi się ząb. Owy kawałek wyplułem na rękę i stwierdziłem, że będzie trzeba iść do dentysty. Po spojrzeniu w lustro okazało się nie mam wszystkich zębów począwszy od dwójki górnej lewej, do okolic 6-7ki. Całe to miejsce było nadpsute próchnicą. Oczywistym jest, że się tym zmartwiłem.
       
      Drugi sen: Szedłem brzegiem rzeki z żoną. Żona w pewnym momencie została na wyższym brzegu, ja poszedłem dalej. Na swojej drodze spotkałem wielkiego węża żółto-brązowego ( co dziwne, miał kończyny jak krokodyl ) który patrzył się na mnie i syczał, ale przechodząc obok niego, nie zaatakował mnie. Za nim szła stara cyganka a za nią 10 chłopców niosąc "trumnę" z ciałem takiego samego węża ( razem tworzyli jakby kondukt dzieci z "trumną" -> cyganka -> wąż ). Cyganka jak obok mnie przechodziła wysmarowała mi usta, chyba jadem tego zmarłego węża, jad ten po dotknięciu ust od razu wyparowywał - było to normalnie widać. Gdy mnie minęli, ciało węża "zwodowali" a ja umyłem ręce w tym jeziorku. Nie bałem się tej całej sytuacji, ani węża, ani cyganki. Ciekawy specjalnie też nie byłem, byłem taki trochę "nieobecny". Pamiętam, że jak zobaczyłem węża, krzyknąłem do żony, żeby NA PEWNO tutaj teraz nie podchodziła i została tam gdzie jest.
       
       
      Nigdy nie śniłem takich "wymownych" snów, ten wydaje mi się inni niż wszystkie.
×
×
  • Create New...