Jump to content

Pijany zmarły dziadek i zęby


miki1339
 Share

Recommended Posts

Dzisiejszej nocy miałem straszliwy sen. Śniło mi się że jest wieczór i jesteśmy razem z moją młodszą siostrą w domu nie ma rodziców. Nagle słysze jak ktoś wchodzi do domu. Schodzę na po schodach na dół do łazienki i widzę mojego zmarłego 6 lat temu dziadka. Co zadziwiające dziadek jest pijany.Podchodzę do niego , biorę go pod rękę i wchodzę z nim po schodach aby połozyc go do łóżka.Bardzo byłem z moim dziadkiem związany, i strasznie przeżyłem jego śmierć.Dziadek rzadko mi się śni i przeważnie jest to ostrzeżenie przed czymś złym, co sie zbliza do mnie o do mojej rodziny.

 

Druga część snu była równiez bardzo dziwna. Śnię że całuję sie z dziewczyną która ma brzydkie zęby a na nich aparat.

 

Proszę o radę, gdyz jestem dość przestraszony i nie wiem co to mogło znaczyć.

Link to comment
Share on other sites

miki1339, masz rację, ten sen był zdecydowanie ostrzeżeniem, przed nadchodzącymi trudnościami, które będą niemalże nie do pokonania. Uda Ci się jednak je przezwyciężyć, dzięki dobrym radom z otoczenia, nie lekceważ ich.

Powodzenia.

 

 

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • agiw
      By agiw
      Witam serdecznie.Męczy mnie sen o zębach. Sni mi się,że łamią mi się zęby górne: siekacz i przedni,po mojej lewej stronie.Potem jestem z moją mamą na mieście i ona mówi,żebym się nie martwiła,że zaraz je naprawimy.Szukamy dentysty. Potem sie budzę.Nie wiem czy zęby zostaja naprawione. Bardzo proszę o jakąś wskazówkę. Pozdrawiam serdecznie
    • Purple90
      By Purple90
      Cześć wszystkim,
       
      Pozdrawiam każdego kto dodaje posty z własnymi interpretacjami snów;)
       
       
       
      Śniło mi się, że ze znajomymi jechałem na rolkach i zaczęliśmy się*ścigać, jak czułem się niezwykle spowolniony jakby grawitacja inaczej na mnie działała. Zostałem daleko w tyle choć zwykle w rzeczywistości nie mam żadnej trudności wyprzedzić wszystkich. e.
       
       
       
      Goniąc nagle tam gdzie wcześniej była droga, był remont. Ja spróbowałem się prześliznąć po tym remoncie wzdłuż kamienicy.
      Okazało się, że ten remont to rozkopana droga na głębokość dwóch lub trzech pięter. Ja przeskakiwałem do przodu po gzymsie, wychodziło mi to bardzo zwinnie, aż natrafiłem na taki odcinek gdzie dalej nie mogłem przeskoczyć do przodu, bałem się spaść w dół, nie było jak zeskoczyć.
       
      Spróbowałem otworzyć zabezpieczone drzwi. Nawet udało mi się nie naruszyć alarmu podłączonego do drzwi. Nie wiem co tam y się działo w środku jakiś bankiet lub coś.
      Ja wszedłem do łazienki by z plecaka wyjąć buty i włożyć je zamiast rolek.
      Sen się urywa w tej scenie.
       
       
       
      Tej samej nocy śniło mi się, że widzę znajomych w tym rozpoznałem jednego ze studiów, którego dawno nie widziałem, gdzieś na schodach w wystawnym budynku objąłem go ramionami . On objął mnie w ten sam sposób jakby nie chciał bym bardziej go obejmował, nie czuł się z tym w porządku. Nie czuł się ze mną na tyle zżyty.
      Budynek wewnątrz był wystawny, wchodziłem po szerokich schodach. W środku na piętrze znalazłem się w sali z czerwoną wykładziną lub dywanem. Było tam dużo dużych donic z palmami. Było zielono od liści. Gdzieś tam jakbym widział jakąś parę królewską.
      Później byłem przed budynkiem i widziałem taki szklany dach jak w złotych tarasach. Siedzieli na nim ludzie, łatwo było tam wejść, ja też tam wszedłem. Później się oddaliłem i z powrotem wszedłem przeskakując płot, który był paczkami z świetlówkami.
       
       
      Jeszcze śniło mi się jak leżę na łóżku, a ktoś chodzi po moim pokoju, wchodzi do niego a Ja nie mam siły się*podnieść ze zmęczenia i wszyscy przechodzą jak chcą i robią co chcą. Wszystko widzę z własnej perspektywy. Śni mi się to któryś raz z rzędu.
       
      Tyle
       
       
      Dziękuję za wszelkie interpretacje
    • Tolerate
      By Tolerate
      Witam, tej nocy śniło mi się coś takiego:
       
      Byłam w mojej starej szkole (podstawówce) w długim korytarzu. Razem ze mną były tam osoby z mojej klasy z liceum. Wszyscy szykowali się do wycieczki. Pamiętam, że miałam żółty plecak, ale od "strony pleców" był czarny. Jako, że stałam na samym końcu, to zobaczyłam, że przyłączyła się do nas jakaś inna grupa, chyba z jakiejś innej szkoły. Wsiedliśmy wszyscy do autobusu.
      Po jakimś czasie zatrzymaliśmy się na przerwę, żeby kupić jedzenie. Weszliśmy do jakiegoś supermarketu. Budynek sklepu był dwukondygnacyjny, były tam trzy ruchome schody. Pierwsze prowadziły na parter, drugie i trzecie na pierwsze piętro. Wszyscy z mojej wycieczkowej grupy użyli tych drugich, a ja weszłam na trzecie. Kiedy się zbliżałam do góry, zobaczyłam, że zaraz za schodami była ogromna sterta warzyw (były na ziemi, tworzyły taką jakby niską ścianę, która sięgała mi do kroku). Kiedy dojechałam schodami na górę, próbowałam przejść ponad tymi warzywami, ale mi się nie udało. Chyba zaczepiłam o któreś nogą i sterta się rozwaliła. Spojrzałam w lewo i zobaczyłam ochroniarza. Powiedział: "Posprzątaj to, jak nie chcesz mieć rozprawy w sądzie." Nic nie odpowiedziałam, nie posprzątałam, powoli kierowałam się do wyjścia, ale ochroniarz cały czas szedł za mną. W końcu się go spytałam:
      - Ma pan dobrego prawnika?
      - Tak.
      - Jak bardzo dobrego?
      - Bardzo dobrego.
      Zobaczyłam drzwi, wyszłam przez nie. Ochroniarz stanął w progu. Zatrzymałam się, odwróciłam i powiedziałam: "Ja mam lepszego. Siebie.". Poszłam w kierunku mojej grupy.
      Znowu zatrzymaliśmy się na jedzenie, tym razem weszliśmy do jakiejś restauracji. Był w niej korytarz (bardzo podobny do tego, który był na początku, w szkole), na jego końcu były schody, które prowadziły do sali. Szłam tym korytarzem, znowu byłam na końcu i usłyszałam jakiś głuchy hałas. Odwróciłam się i zobaczyłam, że drzwi od restauracji same się zamykały. Instynktownie pobiegłam w ich kierunku, ale zdążyły się zatrzasnąć. Nikt z mojej grupy tego nie zauważył, ja stałam i nie wiedziałam, co zrobić. Podszedł do mnie jakiś mężczyzna (chyba pracował w tej restauracji), uśmiechnął się, wziął mnie za rękę i zaprowadził do schodów.
    • ally00
      By ally00
      Witam, zacznę od tego że jestem tu nowa, od jakiegoś czasu mam bardzo dziwne sny, aż w końcu z dzisiejszym chciałabym się z Wami podzielić.
       
      Najpierw śnię o tym, że jestem w moim starym rodzinnym domu. Jest ze mną mój mąż, gdzieś tam po domu biega nasze 4letnie dziecko, rozmawiamy z moimi rodzicami, wieczorem idziemy spać. Mnie coś jednak niepokoi, nie mogę zasnąć i idę do łazienki. W między czasie zaczyna mi się mocno ruszać ząb, górna dwójka. Spanikowana zerkam w lustro, a on kiwa się coraz bardziej i bardziej i nagle go sama tak po prostu wyjmuję z dziąsła. Zaczynam płakać, panikować, że jak ja będę teraz wyglądać, bez zęba z przodu i w ogóle czemu on wypadł. Jest bardzo brzydki, brudny, żółto-czarny, ale dopiero gdy go wyciągam, przedtem miałam zdrowe, ładne zęby. Oglądam go z obrzydzeniem, obserwuję też pozostałe i na moich oczach wszystkie zęby zaczynają też robić się coraz brzydsze, żółtsze.. i zaczynam się modlić, żeby był to tylko sen, że zaraz się obudzę i wcale tego zęba nie straciłam, stoję zapłakana przy lustrze..
       
      I nagle się budzę ciesząc się, że to był tylko sen, jesteśmy w tym samym rodzinnym domu, jestem tylko ja i mój mąż, i co najdziwniejsze - dwa baranki..które beztrosko stoją w starym, rodzinnym salonie. Są troszkę niezadbane, niestarannie ostrzyżone. Staję w drzwiach i patrzę jednemu prosto w oczy, zaczynam się go troszkę bać. Po chwili zaczynamy się z mężem śmiać, nie wiem dokładnie z jakiego powodu, za chwilę jesteśmy w sypialni, zanim zasypiamy ja znów idę do łazienki zaniepokojona. Okazuje się, że zaczyna się wszystko jak w tamtym śnie, znowu rusza się ząb, wypada, psuje się reszta zębów a ja zaczynam siebie klepać po twarzy, żeby się obudzić bo jestem pewna, że znowu śnię. Jednak wtedy okazuje się, że to nie był sen, wypadły mi ostatecznie przednie 2 czy 3 zęby. Wstydziłam się pokazać mężowi, stałam i płakałam no i wtedy się obudziłam.
       
      Po przebudzeniu oczywiście pierwsze co, to sprawdziłam, czy mam na miejscu wszystkie zęby. Niepokoi mnie ten sen, bo gdzieś słyszałam, że zęby oznaczają śmierć. A te dwa baranki? Skąd w ogóle się tam znalazły. No i pierwszy raz zdarzyło mi się, żebym śniła w śnie
      Z góry dziękuję za przeczytanie, pozdrawiam
    • ZawszeWinna
      By ZawszeWinna
      Cześć, potrzebuję pomocy. Dawno nie miałam snu, który aż tak by mnie zaniepokoił.
       
      Śnił mi się Dzień Wszystkich Świętych. Był wyjątkowo ponury i pochmurny, otaczał mnie tłum ludzi, a ja szłam powoli w stronę cmentarza i rozmyślałam o tym, że powinnam być może kupić po drodze znicze. Wydaje mi się, że przechodziłam szerokim mostem, ale nie jestem tego w stu procentach pewna, gdzieś w oddali widziałam też dym. Wtedy sen się zmienił. Siedziałam z kilkoma osobami w jakiejś sali. Niektórzy byli obcy, niektórzy byli rodziną, generalnie tworzyliśmy coś podobnego do zespołu muzycznego. Przyszedł nieznany mi mężczyzna, był podobno naszym szefem i rozpoczął przesłuchania. Zaczęło się ze mną dziać coś dziwnego. Wpatrywałam się w swoje paznokcie - były pomalowane, ale lakier zaczął znikać na moich oczach, najpierw powoli, później całkowicie, a później się znów pojawił. Powtórzyło się to kilka razy, jednocześnie poczułam coś w ustach. Okazało się, że ukruszył mi się kawałek zęba. Bardzo się przestraszyłam, uciekłam do łazienki, pojawiła się tam moja mama. Powiedziałam jej, absolutnie spanikowana, co się dzieje. Wtedy zaczęły się kruszyć kolejne zęby, w końcu wypadło mi ich kilka w całości. Co najdziwniejsze, miałam je w ustach i wyplułam, ale kiedy sprawdziłam językiem dziąsła, nie miałam w uzębieniu żadnych braków.
      Najbardziej utkwiły mi w pamięci właśnie te zęby, paznokcie i cmentarz - wywołały najwięcej emocji.
       
      Co to może oznaczać? Bardzo proszę o interpretację.
×
×
  • Create New...