Jump to content

Wyścig, chodzenie po krawędzi


Purple90
 Share

Recommended Posts

Cześć wszystkim,

 

Pozdrawiam każdego kto dodaje posty z własnymi interpretacjami snów;)

 

 

 

Śniło mi się, że ze znajomymi jechałem na rolkach i zaczęliśmy się*ścigać, jak czułem się niezwykle spowolniony jakby grawitacja inaczej na mnie działała. Zostałem daleko w tyle choć zwykle w rzeczywistości nie mam żadnej trudności wyprzedzić wszystkich. e.

 

 

 

Goniąc nagle tam gdzie wcześniej była droga, był remont. Ja spróbowałem się prześliznąć po tym remoncie wzdłuż kamienicy.

Okazało się, że ten remont to rozkopana droga na głębokość dwóch lub trzech pięter. Ja przeskakiwałem do przodu po gzymsie, wychodziło mi to bardzo zwinnie, aż natrafiłem na taki odcinek gdzie dalej nie mogłem przeskoczyć do przodu, bałem się spaść w dół, nie było jak zeskoczyć.

 

Spróbowałem otworzyć zabezpieczone drzwi. Nawet udało mi się nie naruszyć alarmu podłączonego do drzwi. Nie wiem co tam y się działo w środku jakiś bankiet lub coś.

Ja wszedłem do łazienki by z plecaka wyjąć buty i włożyć je zamiast rolek.

Sen się urywa w tej scenie.

 

 

 

Tej samej nocy śniło mi się, że widzę znajomych w tym rozpoznałem jednego ze studiów, którego dawno nie widziałem, gdzieś na schodach w wystawnym budynku objąłem go ramionami . On objął mnie w ten sam sposób jakby nie chciał bym bardziej go obejmował, nie czuł się z tym w porządku. Nie czuł się ze mną na tyle zżyty.

Budynek wewnątrz był wystawny, wchodziłem po szerokich schodach. W środku na piętrze znalazłem się w sali z czerwoną wykładziną lub dywanem. Było tam dużo dużych donic z palmami. Było zielono od liści. Gdzieś tam jakbym widział jakąś parę królewską.

Później byłem przed budynkiem i widziałem taki szklany dach jak w złotych tarasach. Siedzieli na nim ludzie, łatwo było tam wejść, ja też tam wszedłem. Później się oddaliłem i z powrotem wszedłem przeskakując płot, który był paczkami z świetlówkami.

 

 

Jeszcze śniło mi się jak leżę na łóżku, a ktoś chodzi po moim pokoju, wchodzi do niego a Ja nie mam siły się*podnieść ze zmęczenia i wszyscy przechodzą jak chcą i robią co chcą. Wszystko widzę z własnej perspektywy. Śni mi się to któryś raz z rzędu.

 

Tyle

 

 

Dziękuję za wszelkie interpretacje

Link to comment
Share on other sites

Ukryłem się w tej łazience by nikt nie zauważył, że jeżdżę na rolkach w tym budynku.

 

 

Rolki w prawdziwym życiu to coś co daje mi frajdę, szczęście, pozytywne emocje, odprężenie.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • Tolerate
      By Tolerate
      Witam, tej nocy śniło mi się coś takiego:
       
      Byłam w mojej starej szkole (podstawówce) w długim korytarzu. Razem ze mną były tam osoby z mojej klasy z liceum. Wszyscy szykowali się do wycieczki. Pamiętam, że miałam żółty plecak, ale od "strony pleców" był czarny. Jako, że stałam na samym końcu, to zobaczyłam, że przyłączyła się do nas jakaś inna grupa, chyba z jakiejś innej szkoły. Wsiedliśmy wszyscy do autobusu.
      Po jakimś czasie zatrzymaliśmy się na przerwę, żeby kupić jedzenie. Weszliśmy do jakiegoś supermarketu. Budynek sklepu był dwukondygnacyjny, były tam trzy ruchome schody. Pierwsze prowadziły na parter, drugie i trzecie na pierwsze piętro. Wszyscy z mojej wycieczkowej grupy użyli tych drugich, a ja weszłam na trzecie. Kiedy się zbliżałam do góry, zobaczyłam, że zaraz za schodami była ogromna sterta warzyw (były na ziemi, tworzyły taką jakby niską ścianę, która sięgała mi do kroku). Kiedy dojechałam schodami na górę, próbowałam przejść ponad tymi warzywami, ale mi się nie udało. Chyba zaczepiłam o któreś nogą i sterta się rozwaliła. Spojrzałam w lewo i zobaczyłam ochroniarza. Powiedział: "Posprzątaj to, jak nie chcesz mieć rozprawy w sądzie." Nic nie odpowiedziałam, nie posprzątałam, powoli kierowałam się do wyjścia, ale ochroniarz cały czas szedł za mną. W końcu się go spytałam:
      - Ma pan dobrego prawnika?
      - Tak.
      - Jak bardzo dobrego?
      - Bardzo dobrego.
      Zobaczyłam drzwi, wyszłam przez nie. Ochroniarz stanął w progu. Zatrzymałam się, odwróciłam i powiedziałam: "Ja mam lepszego. Siebie.". Poszłam w kierunku mojej grupy.
      Znowu zatrzymaliśmy się na jedzenie, tym razem weszliśmy do jakiejś restauracji. Był w niej korytarz (bardzo podobny do tego, który był na początku, w szkole), na jego końcu były schody, które prowadziły do sali. Szłam tym korytarzem, znowu byłam na końcu i usłyszałam jakiś głuchy hałas. Odwróciłam się i zobaczyłam, że drzwi od restauracji same się zamykały. Instynktownie pobiegłam w ich kierunku, ale zdążyły się zatrzasnąć. Nikt z mojej grupy tego nie zauważył, ja stałam i nie wiedziałam, co zrobić. Podszedł do mnie jakiś mężczyzna (chyba pracował w tej restauracji), uśmiechnął się, wziął mnie za rękę i zaprowadził do schodów.
    • Basia Surdyka
      By Basia Surdyka
      Byłam w nieznanym mi miasteczku, po którym spacerowałam. Znalazłam się koło kościoła mającego 2 główne wejścia i dobiegały z niego wesołe śpiewy. Zaciekawiana tym co słyszę podeszłam bliżej i zaglądnęłam do środka jednak trzymając się z dystansem. Ci ludzie byli bardzo szczęśliwi z jakiegoś smutnego wydarzenia. Weszłam i chciałam dowiedzieć się dlaczego oni tak postępują. Było dużo, ładnie ubranych - garnitury- chłopaków, w każdym bądź razie wiek gimnazjum, taki jak mój (w tym śnie lecz nie na prawdę). Wędrując- drogi tej nie pamiętając- znalazłam się przy wąskich, drewnianych schodach. Patrząc pod nogi zauważyłam na swoich stopach białe "odświętne" buciki jakie noszą dziewczynki i ładną, słodką, różową sukienkę. Trochę bałam się wchodzić po tych schodach jednak przy moim boku znalazł się chłopak. Wspierał mnie i trzymał za rękę. Nietypowy, indywiduum co nie zadowoliło gromadkę popularnych i ich "szefa". Nic nie zrobili, dali mu kroczyć ze mną jednak odczuwalna dość mocno była ich obecność i złość. Weszłam wyżej i moim oczom ukazuje się piętro mieszkalne. Pokoje itp. I co najlepsze była tam moja "babcia" ze wsi, która miała coś do mojej osoby, czułam złe emocje i zamiary. Bała się, że mogę coś w tym miejscu odkryć, jakąś ważną tajemnicę. Była ciągle przy mnie. Weszłam do pokoju pełnego łóżek, a w 1 z nich spała nauczycielka. Położyłam się koło jej łóżka. Z racji posiadania na sobie sukienki stało się to problemem dla tamtego otoczenia. Ciocia widząc to podeszła i zsunęła mi ją naciągając do kolan. Wydaje mi się, że ten chłopiec chyba coś sobie zrobił, nie specjalnie, ale miałam coś współczującego w sobie. Gdy zrobiło się pusto, wstałam i siadłam przy oknie a wraz ze mną nauczycielka - mama. Ten budynek przesuwał się po torach jak pociąg. Wędrował. Mijaliśmy domy i małe kamery. Jakby miasteczko to było kontrolowane. W pewnym momencie tuż obok okna zaczęła przesuwać się i świecić duża kamera co dało do myślenia by ukryć się za zasłoną dla Naszego bezpieczeństwa. Kamera pilnująca parceli i osobników w niej znajdujących się. Wychodząc z pokoju znów pojawił się koło mnie rój chłopców i przodująca ciocia. Kierunek - piętro wyżej - toaleta. Tu pojawił się szok. Całe piętro było przeznaczone dla małych baby, którymi opiekowały się młode kobiety. Wszystko było takie kolorowe, ściany, drzwi, rysunki itd. Znalazłam odpowiedni znaczek i weszłam zamykając drzwi za sobą. Patrzę w bok i kogo widzę ciocię Wędrując z tym chłopcem odczułam jego przychylne nastawienie do mnie, po mimo konsekwencji nie bał się , chciał mi coś powiedzieć ale tak by nikt nie słyszał jednak było to nie możliwe ze względu na obecności tych wszystkich ludzi.
    • Kuroi Neko
      By Kuroi Neko
      Nie jestem pewna, czy taki był początek snu, czy po prostu go już nie pamiętam, ale sen był taki:
       
      Zapadał już zmrok powoli. Weszliśmy na klatkę schodowej mojego chłopaka razem z nim. Nagle zaczęliśmy się kłócić i się popłakałam. Odwróciłam się za siebie, a tam tuż przy wyjściu z klatki stał mój były chłopak. Byłam trochę w szoku no i zdałam sobie sprawę, że pewnie słyszał całą tą kłótnie i teraz zobaczy jak mój teraźniejszy chłopak mnie traktuje. Mój były wyglądał trochę inaczej niż naprawdę. Był niższy, miał na sobie taką kurtkę jak moja i był... brzydszy, coś mu się stało z okiem, jakoś miał jedno wyżej drugie niżej, ogólnie miał otarcia jakieś na twarzy, zastanawiałam się, czy się z kimś nie pobił. Poza tym gdy zobaczyłam jego 'dziwną' twarz pomyślałam z kolei, że teraz mój aktualny chłopak zobaczy z kim ja byłam wcześniej (chodziło mi tu bardziej o urodę). Popłakałam się jeszcze bardziej na widok byłego i płakałam jeszcze trochę zakrywając usta dłonią. Powiedziałam do mojego teraźniejszego chłopaka, że ja z nim muszę porozmawiać (z byłym), że muszę mu wyjaśnić kilka spraw, bo puki tego nie zrobię on mi nigdy nie da spokoju (na jawie czasem, powiedzmy raz na rok, nachodzi mnie z pytaniami "dlaczego"..). Mój chłopak się zgodził (o dziwo, na żywo nigdy by nie wyraził zgody na rozmowę z ex, spotkanie, wyjaśnienia). Mój chłopak zaczął schodzić w dół schodami, takimi jakby do piwnicy (byliśmy na parterze), a tam na dole było ciemno. On schodził w dół, ja stałam niedaleko tych schodów, a mój były zbliżył się trochę w moim kierunku i stał i czekał na mnie. Mimo, że wybrałam rozmowę z nim, to trochę przestraszona (jak zawsze jego obecnością) pobiegłam za swoim aktualnym chłopakiem po schodach w dół i jeszcze zapłakana złapałam go kilkoma palcami za dłoń. Następnie udałam się na górę i wyszłam z klatki, a za mną mój były w celu rozmowy.
       
      Następnie znalazłam się w moim rodzinnym mieście, ale pora była ta sama - zapadający zmrok. Wyszłam z moim psem na dwór, aby poszukać mojego byłego by z nim porozmawiać, nie wiem gdzie się podział. W trakcie spaceru mój pies zerwał smycz. Jako, że nie za bardzo jest on posłuszny chciałam go jakoś trzymać i prowadzić. Chwilę chodził sam, potem złapałam go za resztkę smyczy jaka przy nim została i choć był krótki to starałam się go chociaż tak trzymać. Chodziliśmy tak razem przez wysokie trawy w poszukiwaniach. Cały czas myślałam o byłym, że ja chcę z nim porozmawiać i mu wszystko wyjaśnić, nie muszę, ale chcę.
       
      Później było już jasno, nastał piękny, ciepły słoneczny i wakacyjny dzień. Znalazłam się w górnej części mojego osiedla w rodzinnym mieście i skierowałam się na przystanek autobusowy, chyba z psem, gdzie siedziały już ciocia, wujek, mama, babcia. Minęła nas moja kuzynka. Pojechaliśmy do jakiegoś hotelu czy pensjonatu. Moja mama z ciocią były już tam zameldowane od jakiegoś czasu - dzień może dwa. Na miejscu było dużo psów chyba z 5 nie pamiętam i należały one jakby do pokoju mamy i cioci. Były to niezwykłe psy, pamiętam, że jeden, taki duży, jasny potrafił.. malować. Przyjechałam tam jakby na wakacje, ale zdążyłam tam być jedynie jeden dzień, ponieważ przyszła tam taka babka niemiła razem z jeszcze jakąś inną panią, aby nas wyrzucić... :/ Wchodząc do pokoju ta druga kobieta, całkiem miła, powiedziała do tej pierwszej "Oj nie wyrzucajmy ich, one sprzątają za nas w innych pokojach", ale powiedziała to z takim śmiechem. Usiadły obydwie na łóżku, ta pierwsza powiedziała, że to koniec. Wszyscy trochę zesmutnieli, nawet psy. Ja byłam smutna, bo byłam tu tylko 1 dzień, a miałam być więcej. Pies artysta przyniósł z drugiego pokoju kartkę z napisem "SZKIC (...) na 154 słowa". Zadaniem kobiety było namalować pejzaż. Za oknem było piękne, błękitne niebo. Na dworzu jak i w pokoju zaczęło dość mocno wiać, przez co kobieta miała problem z namalowaniem światła. Ale cały czas się śmiała i była bardzo pozytywna, aż nie pasowała do tamtej sztywnej kobiety.
       
       
      Wiem, że to bardzo długi sen, ale proszę o interpretację. Zwłaszcza zależy mi na tej pierwszej części, ponieważ zaintrygowała mnie obecność mojego byłego we śnie.
    • Lausitzer
      By Lausitzer
      Witam,
      Proszę o interpretację następującego snu:
      Śniło mi się, że wchodzę do starego budynku - to chyba była nastawnia kolejowa - po czym wchodzę po krzywych, starych, żelbetowych schodach na górę. Kiedy dochodzę na górę schody zaczynają się walić, więc łapię się za barierkę balkonu (taki balkon co jest tylko krata w oknie), ale ona pęka mi w rękach. W ostatnim momencie udaje mi się złapać próg balkonu i jakiś facet pomaga mi się wciągnąć na półpiętro
       
      Co to może oznaczać?
       
      Z góry dziękuję
      Pozdrawiam
      Lausitzer
    • Kuroi Neko
      By Kuroi Neko
      Byłam u mojej cioci i kuzynek w domu. O dziwo, ich mieszkanie było o wiele większe niż w rzeczywistości, bo chyba 2 piętrowe i jeszcze poziom -1. Zaczęłam rozglądać się po ich mieszkaniu. Na parterze kuchnia, salon, coś takiego, ale nie skupiłam się na tym pietrze zbytnio. Poszłam na następne piętro. Był tam całkiem duży, ale raczej wąski pokój z łazienką moich dwóch kuzynek młodszych. Był cały fioletowy. Na ostatnim piętrze był pokój najstarszej z dziewczyn, a zarazem najbardziej równej mi wiekiem. Właśnie ona chciała mnie do niego zaprowadzić. Była w ciąży (i tak też faktycznie jest) z dość widocznym już brzuszkiem, co mnie trochę zdziwiło i w fioletowej bluzce (znowu ten fiolet!). Na ostatnie piętro prowadziły schody z jasnego drewna, ładne, polakierowane - w zasadzie w całym mieszkaniu schody były takie same, ale te jakoś zwróciły moją uwagę. Wchodziłam po nich do góry, przede mną po prawej stronie prowadzi mnie kuzynka, trochę za mną po lewej jej mama, a za mną 2 młodsze kuzynki. Wchodząc na górę powiedziałam do tej w ciąży (z lekkim zdziwieniem, że jej pokój jest najwyżej) - "Jak Ty tu będziesz wchodzić na najwyższe piętro z jeszcze większym brzuchem lub dzieckiem?". Po ponad połowie pokonanych schodów i tuż po tym jak to powiedziałam przewróciła się najmłodsza z dziewczyn przewracając tą starszą, która z kolei przewróciła mnie na tych schodach. Upadłam tuż przed szczytem schodów. I tu koniec
       
      Co może oznaczać ten sen? Dziwi mnie, że do tej pory pamiętam go tak dokładnie, chociaż śnił mi się ponad 5 dni temu
      Bardzo proszę o interpretację!!
×
×
  • Create New...