Jump to content

Dyrektor szkoły + łóżko


collz
 Share

Recommended Posts

Dyrektor mojej szkoły powiedział do moich rodziców, że jestem zimną, wredną, suką w łóżku i na łóżku.

Dyrektora nie widziałam.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • Zaspana22
      By Zaspana22
      Witam,
       
      Bardzo proszę o interpretację mojego snu. Zwykle nie śnią mi się tak rozbudowane i ciekawe w swej symbolice sny... Myślę, że jest ważny i nie wiem co może oznaczać. Bardzo proszę o próbę interpretacji i z góry dziękuję. Przepraszam za objętość, ale szczegóły są istotne
       
      Śniłam, że posiadam piękny, nowiutki, lśniący i wyjątkowo efektowny samochód sportowy. Było to białe Ferrari. Chyba kabriolet. Jechałam nim znanymi mi drogami, dosyć szybko (no bo TAKIM autem "można"), ale nie jak wariat. Czułam się dobrze w takim dobrym i pięknym aucie, jazda była przyjemnością - a mój zwykły lęk przed jazdą szybką czy innym autem (na jawie mam krótko prawko i nie czuję się tak na 100% pewnym i doświadczonym kierowcą) był obecny, ale przeważała przyjemność z jazdy, zadowolenie, cieszenie się jazdą tak nowoczesnym, szybkim i pięknym autem.
       
      Przejeżdżałam przez proste i znane mi skrzyżowanie, miałam pierwszeństwo przed nadjeżdżającym autem, zatem (nie bez wahań lekkich czy lęku) jechałam pewnie, ale nie za szybko przed siebie, będąc prawie pewną, że to drugie auto zatrzyma się, bo kierowca zna przecież przepisy (taką miałam nadzieję, że skoro ja ich przestrzegam to ktoś również...). Kiedy wjeżdżałam na skrzyżowanie auto - jakby specjalnie w ostatniej chwili - ruszyło, chcąc wymusić pierwszeństwo i zajechało mi lekko drogę. Przestraszyłam się, ale auto zatrzymało się i ominęłam je.
       
      Potem śniłam, że mam inne, drugie auto. Bardziej jeszcze sportowe, w kolorze czerwonym, coś jak Porsche Cayenne. Niskie podwozie, opływowe, czerwony kolor, wewnątrz też bardzo nowoczesne. Podjechałam nim pod jakiś ładny dworek, gdzie odbywało się wesele (nie interesował mnie ten fakt wtedy, nie byłam zaproszona lub nie chciałam tam być). Zaparkowałam na poboczu i spotkałam kolegę, z którym umówiłam się na piwo. Potem On chciał byśmy napili się wódki chyba i poszłam na to wesele w celu "zwinięcia" czy pożyczenia dwóch czy trzech kieliszków do wódki, bo nie mieliśmy w czym się napić. Na weselu czułam się "swojsko", gdyż było to chyba wesele mojego brata (ja nie lubię imprez i dlatego wolałam tam nie przebywać, męczy mnie to). Wzięłam jakieś kieliszki ze stołu i postanowiłam zobaczyć się z obecnymi tam rodzicami. Wiedziałam, że są tam, dobrze się bawią, są RAZEM i są raczej zadowoleni, ale chciałam ich zobaczyć i upewnić się, że wszystko ok. Mój Tato na jawie nie żyje prawie rok. Czułam i wiedziałam, że rodzice tam są, ale w końcu w tłumie gości nie znalazłam ich i stwierdziłam, że poszli spać, zmęczeni zabawą (mają swoje lata) i fajnie, że odpoczywają. Szukałam ich jeszcze po sypialniach, ale nie znalazłam. Jeszcze tłumaczyłam mojej siostrze, która była zła, że się szybko "zwinęli" (tak samo jak z Jej wesela, bo już o północy), że są starsi i potrzebują odpocząć, że byli zmęczeni i nie powinna się gniewać na nich.
       
      Szukając tych kieliszków i rodziców (znalazłam kieliszki i wiedziałam, że rodzice odpoczywają, mimo że nie widziałam ich, to byłam pewna, że są na weselu i teraz odpoczywają) trafiłam na balkon, gdzie goście weselni wyluzowani stali na balkonie z kieliszkami, drinkami i chłodzili się, patrzyli na ogród itd. Balkon był jakby zbudowany "schodkowo". Najniżej stali jacyś goście, kolejny wąski schodek wyżej inni, na górze ja. Doznałam lęku wysokości bo miałam daleko do balustrady, stałam najwyżej i ten schodek był wąski. Bałam się lekko i patrzyłam na tych gości niżej - oni tacy wyluzowani... a ja bynajmniej.
       
      Potem śniłam, że w lekkim chaosie wesela itd. zgubiłam swój kluczyk do mojego czerwonego porsche. Kluczyk nie miał breloczka i był malutki jak kluczyk do kłódki. Mógł zginać wszędzie, wypaść mi i trudno będzie go znaleźć bo jest taki malutki. Patrzyłam na tablice rozdzielczą, kierownicę auta i miejsce na kluczyk, chciałam ruszyć, ale zgubiłam kluczyk. Stresowałam się tym.
    • cyberahmed
      By cyberahmed
      Witam,
       
      Proszę o pomoc w interpretacji snu.
      Sen rozpoczyna się motywem zakupu motoru i w pewnym momencie jadę tym motorem do miasta wojewódzkiego z mojego miejsca zamieszkania. Celu nie znam po co tam jadę ale jest fajnie bo lubię jeździć motorem. Z resztą co prawda nie mam obecnie motoru ale berdo dużo jeździłem kiedyś motorami wiec lobię. W trakcie podróży okazuje się ze mam zostać dyrektorem przedszkola w tymże mieście wiec powstaje taka refleksja ze powinienem być odpowiedzialny bo to poważna funkcja i jak ja będę jeździł w garniturze na tym motorze, chyba będę musiał jeździć samochodem. Swoja drogą chyba nawet jestem w tym budynku w którym mieści się to przedszkole.
       
      Z góry dzięki za pomoc.
    • bluVred2
      By bluVred2
      Śniło mi się że mój chłopak był w domu u dwóch kobiet . Matki i córki. I zawierał z nimi jakąś umowę (takom ma prace). Podpisywali dokumenty. Miał już wychodzić gdy matka tej dziewczyny zaczęła reklamować matrymonialnie swoją córkę, mojemu chłopakowi. Byłam oburzona bo stałam obok. Zaczęłam opierniczać kobietę, że jest bezczelna, że przy mnie mówi coś podobnego. Krzyczałam na nią i na tę córkę bo robiła słodkie zawstydzone minki do mojego chłopaka. On z resztą zaczynał to odwzajemniać. Byłam w szoku. Stałam tam, a nikt na mnie nie zwracał uwagi, jakby mnie nie widzieli.
       
      W drugiej części snu widziałam łóżko z pościelą, na kamiennym moście. Pod mostem płynęła rwąca rzeka. Rzeka była położona w głębokim womwozie. Więc most wisiał na dość dużej wysokości. Na łóżku leżał mój chłopak z jakąś kobietą, chyba tą samą córeczką tej babki. Powiedziałam, że tu nie ma dla mnie miejsca i sobie idę. Wstałam z łóżka i telefon wypadł mi na jedno z przęseł mostu. Chciałam go chwycić rękom, ale nie udało mi się i wpadł do rzeki. Porwał go rwący nurt.
       
      W trzeciej części snu, już nie było mojego chłopaka, ani dziewczyny. Za to wchodziłam przez balkon do jakiegoś domu (prawdopodobnie mojego albo mojej rodziny) Moja koleżanka weszła bez problemu. Ale ja nie wiedziałam gdzie mam nogę postawić, bo na balkonie było dużo roślin, słoików z przetworami, suszonych owoców, grzybów i moskitiera. W wejściu na balkon pomógł mi szwagier i jakiś sąsiad.
       
       
      Kobiet z tego snu nie znam ani nie widziałam. Koleżanka niedawno rzuciła chłopaka i zaczęła spotykać się z kimś nowym. Mój chłopak należy do ludzi słownych i uczciwych.
       
      Proszę o waszą pomoc w interpretacji, ponieważ myślę, że dotyczy ona mojego związku. Wolała bym posłuchać opinni osób bezstronnych.
      Będę wdzięczna za każdą wypowiedź.
    • donwaz
      By donwaz
      Witam jestem nowy na forum przeczytałem regulamin i mam nadzieje że Tytuł jest zgodny z regulaminem .
      Miałem dziś tak dziwny sen że aż postanowiłem poszukać pomocy w interpretacji go a mianowcie z tego co pamiętam : Znajduje się na plaży chodzę sobie w wodzie takiej mniej więcej po kolana i dostrzegam leżące na dnie śpiące dziecko , oczywiście są tam ratownicy ale żaden nie zwraca uwagi i wyjmuje te dziecko z wody okazuje się że jest całe i zdrowe , szukam jego rodziców i nie pamiętam dobrze nie przyznawali się do niego lub nie mogłem odnaleźć jego rodziców . Zazwyczaj snią mi się koszmary albo dosłownie nic , czy ten sen ma jakiś przekaz ?
×
×
  • Create New...