Jump to content

Ciąża, ucieczka, obrączki.


KiMiOni
 Share

Recommended Posts

Mało pamiętam z dzisiejszego snu.

 

Wiem, że byłam w ciąży. I mnóstwo ludzi się mną opiekowało w sposób tak troskliwy, jakbym miała urodzić królewskiego potomka. Ciągle mnie doglądano i nie zostawiano mnie samej nawet na sekundę.

 

Potem chyba wdałam się w jakąś kłótnię, podczas której zostałam uderzona, ale nie zbyt mocno. Po tym od razu zaczęłam rozpaczliwie szuakć pomocy. Chciałam zostać z jedną z otaczających mnie osób (nie wiem, czy powinnam użyć słowa służąca, bo ono ewidentnie nie pasuje), ale kiedy w końcu mi się to udało (sytuacja miała miejsce w łazience) ktoś wyłamał zamek i zaczęli się złazić inni ludzie. Wszyscy myśleli, że rodzę (chociaż wtedy miałam już płaski brzuch), a ja siedziałam na toalecie płakałam i krzyczałam, żeby wyszli. W końcu zdenerwowana podniosłam klapę i zaczęłam załatwiać swoje potrzeby. Miałam biegunkę. Potem w końcu powiedziałam osobie, która ze mną została, że w wyniku tego wypadku, chyba straciłam dziecko.

 

Potem pamiętam, że uciekałam. Goniło mnie dwóch mężczyzn, jakby ochroniarze, ale co jakiś czas coś sobie nawzajem odbieraliśmy. Biegałam po korytarzach, po schodach i skakałam po jakichś metalowych zabezpieczeniach jak po lianach. Zawsze kiedy nie mogę uciec biegnąc, bo ktoś mnie dogania, to śni mi się, że się unoszę. Zaczęłam się lekko unosić. Potem wykonałam jeszcze kilka zgrabnych uników i pofrunęłam z dachu jednego wierzowca na dach innego, ale w miarę przybliżania drugie wieżowiec malał, aż stał się fragmentem ulicy.

 

Gdy w końcu dotknęłam stopami podłoża zaczęłam biec. Krajobraż przypominał trochę pospolitą polską wieś po deszczu. W końcu zostałam dogoniona przez jakiegoś faceta. Mężczyzna powiedział: "Fifty fifty, dzielimy się fifty fifty.", wtedy ja wyciągnęłam dłoń z dwiema srebrnymi obrączkami i jemu oddałam na jedną.

 

Na zakończenie scena łóżkowa: on leżał na mnie i definitywnie miało za chwilę do czegoś dojść. Powiedziałam: "Szkoda, że nie byłam w ciąży.", a on wyciąga podłużną szklaną dwukolorową (czerwono-niebieską) rurkę (podejrzewam, że to miał być test ciążowy) i odpowiedział: "Byłaś.". Wtedy przekręciłam się na bok plecami do niego i zrobiło mi się bardzo smutno.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...