Jump to content

Margot666
 Share

Recommended Posts

Miałam dwa sny tego samego ranka, podobne do siebie pod względem symboli w nich występujących. Dokładnie już tych snów nie pamiętam, ale ogólne zarysy postaram się opisać.

W pierwszym śnie był dzień. Byłam z jakąś osobą - nie potrafię określić kto to był dokładnie, raczej nikt z moich bliskich lub przyjaciół, raczej jakiś znajomy kolega, bez głębszych więzi - na podwórku koło starego budynku i przez okienko wchodziliśmy do piwnicy która była zawalona: trochę gruzu i starych gratów. Znaleźliśmy tam zwłoki mojego pierwszego kota (ten kot w rzeczywistości żyje i ma się dość dobrze mimo swoich 11 lat), wyciągneliśmy go na podwórko. Znajomy powiedział, że zna sposób na jego ożywienie i czym prędzej zabrał się do jego wskrzeszania. Oponowałam; bałam się i jednocześnie wiedziałam, że jeśli go ożywi jesteśmy skazani na "zagładę", takie zwierze może zrobić nam krzywdę, pozarażać nas, zabić, roznieść swoją nienaturalną chorobę (trochę klimat z "Smętarza dla zwierzaków" S. Kinga jeśli komuś to pomoże). Jednak znajomy ignorował moje prośby i z pełną pasją starał się ożywić kota. W końcu mu się to udało, kot jakby skonfudowany wstał i próbował się przejść. Wiedziałam, że teraz stanie się coś złego i jednocześnie, że to nie jest już mój kot - ciało było ok ale jego "wnętrze" już nie...

Przebudziłam się.

Zasnęłam ponownie w niedługim czasie i śnił mi się inny sen. Miałam wyjść z moim psem na spacer. Na dworze była noc, rozświetlona jakby płomieniami i latarniami. Szłam swoją ulicą w stronę górki która znajduje się niedaleko mnie. Chodniki były pozajmowane przez rusztowania, samochody, jakby karetki i wozy strażackie. Ogólnie było niebezpiecznie. Fragmentu snu nie pamiętam. Byliśmy już na górce, kładliśmy ze znajomym psa na bok - nie ten sam znajomy co w śnie opisanym wyżej ale na podobnej zasadzie - nie jako konkretna osoba tylko bardziej jako figura. W okół szalała jakaś zwierzęca choroba, coś w rodzaju wścieklizny. Jeśli zwierze było chore, choroba nie odrazu atakowała. Mielismy jakiś koc do badań, który zmieniał koc jeśli zwierze było chore. Pies leżał obok mnie koc powoli zmieniał kolor... wiedziałam, że mamy mało czasu zanim pies zacznie szaleć, gryźć i zarażać wszystkich w okół, obok mnie leżały jakieś specyfiki które prawdopodobnie miały pomóc zwierzęciu. Jednak czułam, że nie wyzdrowieje, leki raczej miały chyba opóźnić reakcje, wiedziałam, że przebywanie koło psa jest niebezpieczne, że będziemy musieli uciekać i że choroba jest śmiertelna.

Obudziłam się.

Odnośnie drugiego snu - pies należy do rodziny, jednak nie jest moim pupilkiem - raczej jestem kociarą - mam też dwa koty w domu. Jednak w śnie, na myśl, że miałam go zostawić było mi przykro/smutno.

Gdzieś w sennikach internetowych doczytałam się, że jeśli choremu śni się chory - jednak podejrzewam, że raczej chodzi o osobę niż o zwierzę to nie wrózy nic dobrego w kwestii zdrowia. Nie wiem jak zinterpretujecie te sny, jednak jeśli to będzie miało coś do rzeczy to tak, jestem chora, mam problem z jajnikami.

I bardzo proszę o pomoc w zinterpretowaniu moich snów.

Link to comment
Share on other sites

...do piwnicy która była zawalona: trochę gruzu i starych gratów. Znaleźliśmy tam zwłoki mojego pierwszego kota (ten kot w rzeczywistości żyje i ma się dość dobrze mimo swoich 11 lat), wyciągneliśmy go na podwórko. Znajomy powiedział, że zna sposób na jego ożywienie i czym prędzej zabrał się do jego wskrzeszania. Oponowałam; bałam się i jednocześnie wiedziałam, że jeśli go ożywi jesteśmy skazani na "zagładę", takie zwierze może zrobić nam krzywdę, pozarażać nas, zabić, roznieść swoją nienaturalną chorobę (trochę klimat z "Smętarza dla zwierzaków" S. Kinga jeśli komuś to pomoże). Jednak znajomy ignorował moje prośby i z pełną pasją starał się ożywić kota. W końcu mu się to udało, kot jakby skonfudowany wstał i próbował się przejść. Wiedziałam, że teraz stanie się coś złego i jednocześnie, że to nie jest już mój kot - ciało było ok ale jego "wnętrze" już nie...

 

Temat wskrzeszania umarłych musiał Cię jakoś zaintrygować, skoro Ci się to przyśniło. Bałaś się złamania tabu, zarezerwowanego dla cudotwórców (np. Jezus wskrzesił Łazarza), dlatego nie chciałaś ożywiać kota. Jednak część Ciebie (Twój znajomy we śnie) pragnęła tego mimo wszystko.

 

Tak dokonuje się postęp - jedna osoba (wynalazca, naukowiec) robi coś na przekór wszystkiemu i wszystkim, pomimo krytyki ze strony środowisk naukowych, docinków i ironii prasy, kpin najbliższej rodziny, i potencjalnych niebezpieczeństw, które spowoduje wynalazek (we śnie: choroba, którą mógł roznieść kot).

 

Ta część Ciebie, która kierowała się zasadami powszechnie akceptowanymi, zrozumiała, że zrobiła coś większego od siebie ("to już nie mój kot").

 

Może warto posłuchać tego wewnętrznego głosu, który doradza zrobienie czegoś nietypowego. To może być coś wielkiego.

Link to comment
Share on other sites

Tak dokonuje się postęp - jedna osoba (wynalazca, naukowiec) robi coś na przekór wszystkiemu i wszystkim, pomimo krytyki ze strony środowisk naukowych, docinków i ironii prasy, kpin najbliższej rodziny, i potencjalnych niebezpieczeństw, które spowoduje wynalazek (we śnie: choroba, którą mógł roznieść kot).

 

Ta część Ciebie, która kierowała się zasadami powszechnie akceptowanymi, zrozumiała, że zrobiła coś większego od siebie ("to już nie mój kot").

 

Może warto posłuchać tego wewnętrznego głosu, który doradza zrobienie czegoś nietypowego. To może być coś wielkiego.

 

Byłam pewna, że jeśli wskrzesi mojego kota to stanie się coś złego - strach był niemal namacalny. Może to nawet nie strach ale przeświadczenie. Czy mimo tego powinnam się na coś porywać?

Link to comment
Share on other sites

moze razem z kims probujesz wskrzesic cos, czego odnowienie moze miec niepokojace nastepstwa, zupelnie inny rozwoj sytuacji niz zazwyczaj oczekiwany? powolanie tego na nowo do zycia bedzie miec nieobliczalne/nieprzewidywalne skutki? (np. odnowienie jakiegos zwiazku, powrot do zamknietej juz sprawy...)

Link to comment
Share on other sites

Byłam pewna, że jeśli wskrzesi mojego kota to stanie się coś złego - strach był niemal namacalny. Może to nawet nie strach ale przeświadczenie. Czy mimo tego powinnam się na coś porywać?

 

Sama musisz rozważyć, na ile jakiś pomysł jest niebezpieczny, i do jakiego stopnia mimo wszystko Cię fascynuje.

 

Maria Skłodowska-Curie zmarła na białaczkę spowodowaną promieniowaniem.

 

Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura zginęli w wypadku lotniczym.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...