Jump to content

mulu
 Share

Recommended Posts

Witajcie.

 

Zwykle nie mam problemów z interpretacją snu, ale ten wyjątkowo mnie przeraził. Zupełnie go nie rozumiem.

 

Śniło mi się, że zobaczyłam drugą twarz na czubku głowy mojej przyjaciółki i zaczęłam przeraźliwie krzyczeć jednocześnie próbując się gdzieś schować. Dokładnie nie pamiętam jak wyglądało pomieszczenie w którym scena się odbyła, wiem tylko, że chowając się mocno się obniżyłam, przez co przyjaciółka znalazła się wyżej niż moje skulone ciało. Przez łzy wybełkotałam "dwie twarze... jestem szalona". Przyjaciółka zaś uśmiechnęła się, moje odczucie było wtedy takie, jakby było w tym usmiechu sporo szyderstwa.

 

We śnie dominowało przerażenie, że jestem chora psychicznie i chęć ucieczki, jednak uciec nie bylo jak.

 

Bardzo proszę o interpretację.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • kira_god
      By kira_god
      Śniło mi się, że potrącił mnie mój przyjaciel i umarłem. Ale nie skończył on na tym, dopadł go jakiś szał i rozjechał jeszcze kilku innych ludzi. Ja go cały czas śledziłem już jako duch. Później wsiadł do autobusu i zabił kierowcę i kontrolera biletów jakąś bronią. Cały czas też to robił przez łzy. Ja powtarzałem, żeby już przestał i nie pogarszał sprawy. Uprowadził ten autobus i zaczął uciekać, aż gdzieś w coś uderzył, odwrócił się i zauważył mnie. Spytał "I co teraz? Co się w ogóle odj***ło?" a później mnie przeprosił. Powiedziałem, że nie musi mnie przepraszać i wtedy się rozejrzałem i zobaczyłem pełno duchów, wszystkich tych innych, którzy zginęli. I powiedziałem "Dzięki za dotrzymanie towarzystwa." (tak jakbym dziękował mu za to, że teraz mam te wszystkie duchy wokół siebie) a po chwili wszystkie duchy zniknęły a on wziął jakieś auto i pojechaliśmy do jakiegoś domu, który wychodzi na to był jego domem (nie widziałem tego budynku na oczy w realnym życiu). Ktoś jeszcze z nami był, ale nie pamiętam kto. Doszliśmy do wniosku, że najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie jak się zabije, żeby nie pójść do więzienia i zaczęliśmy pisać liścik samobójczy, ale wyszliśmy jeszcze, żeby zapalić papierosa. Wtedy poczułem jakieś dreszcze jakby jeszcze coś miało się stać i się obudziłem.
    • Kuroi Neko
      By Kuroi Neko
      Witam. Kilka dni temu śniło mi się, ze byłam w swoim łóżku tak jak spałam i nagle przed moim nosem pojawił się niebieski pająk. Nie był on jakiś bardzo duży i był w złote kropki. Boję się pająków w prawdziwym życiu i we śnie też zareagowałam obrzydzeniem i chęcią ucieczki. O dziwo pająk zaczął się na mnie rzucać a dokładniej na moją twarz i mnie w nią ugryzł raz czy dwa. Odganiałam go, aż nagle się obudziłam.
       
      Co oznacza taki sen?
    • pudukhepa
      By pudukhepa
      Miałam ostatnio sen o śmierci dość bliskiego przyjaciela. Wiem, że snów o śmierci nie należy traktować dosłownie i nie oznaczają one, że przyjacielowi coś grozi. Są raczej symbolem jakiejś przemiany, wejścia w nowy etap życia. To wyjaśnienie pasowałoby do mojej obecnej sytuacji życiowej, bo chociaż ze wspomnianym przyjacielem przez wiele lat byłam bardzo blisko, to ostatnio, w wyniku różnych nieprzyjemnych wydarzeń, bardzo się od siebie oddaliliśmy. Odpowiadałaby mi też interpretacja wg Freuda, czyli że żywię wobec tego przyjaciela jakieś wrogie uczucia, mimo że we śnie było mi bardzo przykro z powodu jego śmierci. Tyle że we śnie mój przyjaciel powrócił do świata żywych, dosłownie kilka minut po swojej śmierci i tego już nie potrafię zinterpretować. Czy to znaczy, że się pogodzimy, czy wręcz przeciwnie, że jeszcze bardziej się od siebie oddalimy? Dodam jeszcze, że we śnie obecna była jego dziewczyna (której nie lubię i która była po części powodem naszej kłótni) - gdy mój przyjaciel wyzionął ducha, spojrzałam na nią, żeby sprawdzić jak zareagowała. Miała dziwny wyraz twarzy, którego nie potrafię opisać. Nie była smutna, raczej zaskoczona, zła. Ja sama na początku byłam bardzo smutna - ale gdy przyjaciel zmartwychwstał, nie poczułam ulgi ani radości, tylko irytację. I to też nie daje mi spokoju.
    • Marzycielka873
      By Marzycielka873
      Witam.
      Miałam ostatnio bardzo dziwny sen, który nie daje mi spokoju.
      Śniła mi sie moja przyjaciółka. W ten dzień miałam jechać sie z nią spotkać. Byłam na przystanku PKP niedaleko mojej miejscowości. Nagle ona przyjechała samochodem z naszą wspólną znajomą, nie przywitała się ze mną jak to zwykle bywa tylko stała i jakby nie zwracała na mnie uwagi, dopiero po pewnym czasie ja wstałam i chciałam cmoknąć ją w policzek ale ona odwróciła głowe i jakoś nieporadnie ją dotknęłam ustami. Potem dała mi fioletowe korale które z jakiegoś powodu chciałam mieć chyba ona miała takie same i dlatego ja takie chciałam. Byłam bardzo zawiedziona że zapomniała o moich urodzinach, byłam smutna że jest taka obojętna w stosunku do mnie.
      W sobotę będę się z nią widziała będzie to 2 dni przed moimi urodzinami, nie wiem czy to ma jakieś znaczenie.
      Proszę o pomoc przy interpretacji mojego snu.
      Z gory dziękuje
    • Hajja1
      By Hajja1
      Witam wszystkich!
      Znalazłam podobny temat w Archiwum, ale chyba jest już nieaktywny, bo nie mogłam dodać posta. Dlatego pozwoliłam sobie założyć nowy wątek.
       
      Czy sen w noc Świętojańską ma jakieś szczególne, magiczne, a może prorocze znaczenie? Zaznaczę, że nie był to sen o tematyce "miłość"
       
      Dzisiaj w nocy (z 23.06 na 24.06.2014), a raczej już nad ranem, między 4.00 a 6.00 miałam niezwykle realny i emocjonalny sen. Śniła mi się moja przyjaciółka, która mnie zdradziła, a przynajmniej tak to odebrałam.
       
      W pewnym momencie (nie pamiętam co było wcześniej) weszłam do budynku i podeszłam do stoiska. To był jakiś mały sklepik, takie jak są często w blokach, czy wieżowcach na parterze. Przy ladzie stał młody mężczyzna - siostrzeniec mojej dawnej, dobrej koleżanki, z którą już nie utrzymuję kontaktu. Zdziwiłam się na jego widok - był młodzieńcem (18-19 lat) choć teraz ma ze 30 lat. Przywitałam się i podeszłam bliżej, i zauważyłam, że sprzedaje taki sam towar jaki jest w sklepie mojej przyjaciółki (w realu pilnuje sklepu i pracownika tej przyjaciółki, taką mam pracę). Dosłownie mnie zatkało, bo uświadomiłam sobie, że moja przyjaciółka otworzyła drugi punkt, o którym nic mi nie powiedziała. Próbowałam dowiedzieć się od kiedy ten sklep funkcjonuje. Nic nie odpowiedział, był jakby wystraszony. Odwróciłam się w drugą stronę i zobaczyłam drugi sklepik, coś w rodzaju kiosku ruchu, głównie z gazetami. Za ladą stała moja dawna koleżanka (ciotka tego chłopaka) z mężem. Podbiegłam do nich i pytam się o co tu chodzi? Byli bardzo zaskoczeni moją wizytą, wręcz wystraszeni, jakby się wydała jakaś tajemnica. Zapytałam ponownie "co tu jest grane?", " jesteście współwłaścicielami?", "jak to? przecież wy się w ogóle nie znacie z moją przyjaciółką" (w sumie to widzieli się z 10 lat temu 2 razy u mnie w domu). W tym śnie byłam strasznie zła na przyjaciółkę, czułam się zdradzona i rozżalona, że jak ona tak mogła, że ja pracuję u niej przez kilka lat "za marne grosze", pilnuje jej sklepu jak własnego, jej prywatnych spraw, a ona z ludźmi których praktycznie nie zna "weszła w spółkę" i ukryła to przede mną.
      W realu moja przyjaciółka mieszka za granicą, więc jak przyjeżdża to śpi u mnie, przez ok. tydzień.
      Wracając do snu... znalazłam się u siebie w domu. Przyjaciółka właśnie zdążyła przyjechać do Polski i weszła do mnie, do mieszkania. Jak gdyby nigdy nic. Wesolutka, milutka jak do rany przyłóż. Postawiła torby w przedpokoju i weszła do pokoju. A ja od razu: "otworzyłaś drugi punkt?!" Na co ona aż zamarła, uśmiech znikł jej z twarzy i stoi z przerażeniem w oczach. Nic nie mówi, stoi jakby ją zatkało. Kiwnęła tyko głową. Byłam wściekła. Nakrzyczałam na nią, że mnie zdradziła, że mnie wykorzystywała i zerwałam z nią definitywnie kontakt. Wygoniłam ją z domu, wręcz ją wygnałam...
       
      W tym samym czasie śniły mi się jeszcze inne rzeczy, ale już nie powiązane z tamtym snem, zupełnie oderwane od tematu... Jakieś spotkanie w restauracji, gdzie była dwójka małych (rocznych) dzieci - jedno nosiłam na rękach. Oraz "jakby" mój pokój, w którym w ścianie szczytowej, między oknami (ściana była z desek, a nie z cegieł) brakowało kilku pionowych desek, od podłogi do sufitu, w sensie że nie było nic, dziury na wylot. Powiedziałam do męża, żeby zabił czymś te dziury bo nie dość, że jest zimno, to jeszcze koty wypadną i zrobią sobie krzywdę. Tyle pamiętam.
       
      Obudziłam się strasznie wściekła, jeszcze teraz targają mną emocje, choć wiem, że to był tylko sen...
       
      Czy sny w wigilię św. Jana mogą nieść jakieś przesłanie? Przecież to magiczna noc. Czy w tą noc liczą się raczej tylko sny związane z miłością, a ten sen był tylko jakąś projekcją mojej podświadomości i w sumie nie warto zawracać sobie nim głowy?
       
      Mam cichą nadzieję, że ktoś kto się na tym zna, pomoże mi zinterpretować ten sen, bo nie ukrywam, że trochę mnie zaniepokoił i zasiał ziarenko podejrzenia w stosunku do mojej przyjaciółki.
       
      Pozdrawiam serdecznie
      Hajja.
×
×
  • Create New...