Jump to content

bójka, pieniądze, grób, wycieczka Żydów i śledzie


Oorah
 Share

Recommended Posts

Witam,

Chciałbym aby ktoś pomógł mi w połączeniu w jedną całość symboli z mojego snu.

Sen pamiętam od monentu, gdy wsiadam do autobusu kasując przy wejściu bilet. Wewnątrz jest kilka mi obcych osób. Wysiadam na przystanku, na który miałem zamiar dojechać. Wiem napewno, że znam to miejsce (choć bardzo różni się od tego rzeczywistego) kilka razy już mi się śniło. Wydaje mi się, że jest to Podgóże(Krk). Z przystanku idę ulicą i wstępuje do sklepu, kupuje śledzie w śmietanie (są w słoiku) :) Zaczynam odrazu je jeść. Gdy schodzę ze schodów prowadzących ze sklepu, jestem cały pochłonięty jedzeniem śledzi głowę mam pochyloną w taki sposób że widzę tylko słoik i schody/chodnik, lekko trącam faceta gadającego ze swoim kolegą i pijącym piwo. Facet zaczyna się do mnie przystawiać, chyba mnie obraża (nie rozumiem słów) czuje, że się chce bić. Głowę mam pochyloną ale wiem gdzie facet stoi, robię zamach i chcę go nim uderzyć w twarz. Nie robię tego bo podnosząc głowę poznałem go, on mnie też. Jest to znajomy (ubrany był w czerwoną bluzę z kapturem i czapkę z daszkiem ale co do czapki nie mam pewności), z którym się kiedyś biłem. Cios zatrzymuje zaraz przed jego twarzą nie chce mu zrobić za dużej krzywdy, odrzucam słoik. Nie zamierzam mu jednak odpuścić za obelgi, więc łapie go i wykonuje nim rzut jak w zapasach. Potem staje nad nim, wyciągam jego portfel, wtedy obok pojawia się jego kumpel, którego też znam. Mówi coś do mnie, ale nie wiem co, natomiast ja wycedziłem przez zęby by się nie wtrącał (mniej więcej takie miało to znaczenie bo też słów nie rozumiałem). Przeglądam portfel, wyciągam z niego pieniądze (jest ich kilka setek) i rzucam nimi w niego, potem rzucam także samym portfelem, w którym są dokument. Dopóki nie rzuciłem w niego pieniędzmi cały czas do mnie mówił. Odchodzę zostawiającego go leżącego na ziemi. Idę dalej tą ulicą, która teraz prowadzi w dół. Spojrzałem na swoją dłoń, w której trzymam 110zł. Zdenerwowałem się, bo miałem tylko dychę pomyślałem, więc że to muszą być pieniądze znajomego, choć byłem pewien, że nie wziąłem żadnych jego pieniędzy. Miałem "uczucie", że znajomy zaczyna mnie gonić. Nie odwróciłem się za siebie. Mózg mi "mówił", że mnie nie goni bo po co, jemu też się wydaje że nie wziąłem jego pieniędzy, ale i tak zacząłem uciekać. Wokoło jest dużo ludzi, którzy przedtem mi nie przeszkadzali, a teraz wydaje mi się jakby mnie przytłaczali, osaczali, osądzali. Po chwili trafiam na rynek i zaczynam biec drogą prowadzącą w górę. Zaczynam słyszeć kroki za sobą. Nie oglądam się za siebie. Mózg mi dalej "mówi”, że to nie może być znajomy. Boje się. Szukam miejsca gdzie bym mógł się ukryć. Zauważam tablice nagrobną (nie widzę na niej krzyża chyba go nie było), wbiegam za nią, kładę się na grobie. Wydaje mi się, że nie widać mnie zza nagrobka, ale pierwsza osoba którą zauważyłem odrazu mnie dostrzegła, a za nią pojawiły się następne, które także mnie widziały. Wszystkie obrzuciły mnie, obojetnym wzrokiem i skręciły na lewo odemnie w stronę bramy. Okazało się ze to była wycieczka z przewodnikiem. Uspokoiłem się. Dotarło do mnie, że kroki które słyszałem były krokami ludzi z tej wycieczki. Popatrzyłem na nagrobek. Nie widziałem na nim napisów chodź wiedziałem, że tam są. Przeżegnałem się. Wstałem bez problemów,choć czułem, że moje nogi po kolana znajdowały sie pod ziemią. Poszedłem dalej w górę ulicą. Za chwilę już droga biegła poziomo. Zauważyłem butkę z jedzeniem. Poszedłem w jej stronę. Przed nią było kilka ławek. Przy jednej siadał osiłek w niebieskim dresie trzymający talerz ze śledziami w śmietanie z dużą ilością cebuli :) Postanowiłem że też kupię sobie śledzie w śmietanie :) Gdy oderwałem wzrok od śledzi zobaczyłem, że w ławce obok siedzą dwie kobiety radośnie ze sobą rozmawiające. Przed nimi stały jakieś napoje lub 2 zupy. Stanąłem w kolejce (przedemną były jedna albo 2 osoby). Gdy przyszła moja kolej zamówiłem śledzie i sen mi sie skończył.

Co do miejsca zaa bramą wydaje mi się że mogła tam być synagoga, na którą może wskazywać brak krzyża na nagrobku. A ludzie którzy szli ją zwiedzać mogli być Żydami. Dlatego myślę że biegnąc mogłem dotrzeć na Kazimierz ale ten ze snu ani trochę nie przypomina mi tego rzeczywistego. Co so śledzi to na 100% jestem pewny że to śledzie i to trochę wydaje mi się dziwne bo i we śnie ta pewność co do tej ryby też wydawała mi się czymś dziwnym.

 

Proszę o interpretację i z góry dziękuje.

Oorah

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...