burnooos Napisano 11 Lutego 2010 Napisano 11 Lutego 2010 Witam! We śnie jestem w obecnym wieku i stanie. Znajduję się na balkonie, rozmiaru 1m*1m, w stanie surowym (płyta wystająca z bloku, brak barierek), wraz z moją przyszywana ciocią, która wydaje się być przesadnie otyła w porównaniu do obecnego stanu i z jeszcze jedną osobą, której nie potrafię dokładnie określić, ale czuję, że jest to jakaś kobieta z mojej rodziny. Siedząc na balkonie nie odczuwam strachu, podobnie jak towarzyszki, i rozmawiamy jakby nigdy nic. Znajdujemy się na wysokości około 3 pięter. Blok, to którego należy balkon jest szary, mi nie znany. Pod balkonem jest duży plac z trawą, po której biega kilku chłopców w wieku około 10-12 lat (żadnego nie znam). Grają w koszykówkę, a kosz znajduje się pod balkonem na którym siedzimy. Piłka kilka razy prawie nas uderza, kiedy chłopcy próbują trafić do kosza i mnie zaczyna to denerwować, więc zwracam chłopcom uwagę. Mimo to, po sekundzie piłka trafia moją ciocię w zęby. Wraz z druga kobietę sprawdzamy czy nic jej nie jest. Zęby nie są uszkodzone, ale ciocia płacze, jej reakcja przypomina reakcję dziecka w takiej sytuacji. Ja nagle znajduję się na tej trawie i rozmawiam z chłopcem o blond włosach, który rzucił ową piłką. Jestem zdenerwowana, ale nie krzyczę, tylko stanowczo mówię do niego, że zwracałam im raz uwagę i teraz pójdziemy do rodziców chłopca powiedzieć co zrobił. Chłopiec jest stoicko spokojny, nie pamiętam czy odpowiedział mi na pytanie: gdzie mieszka, ale ja znów w niewyjaśniony sposób przemieściłam się do mieszkania,a z mieszkania wyszłam na nieznaną mi klatkę schodową, weszłam piętro lub dwa w górę i znalazłam się pod drzwiami mieszkania chłopca. On też tam się znalazł, lecz innym, nieznanym mi sposobem. Byłam zdeterminowana, aby opowiedzieć rodzicom chłopca co się stało. Kiedy zapukałam otworzył drzwi mężczyzna w wieku około 60 lat, o spokojnych rysach twarzy, siwych włosach, lekko łysiejący i ubrany jak typowy dziadek. Z uprzejmością i przejęciem zaczęłam opowiadać co się stało, chłopiec natychmiast wślizgnął się do mieszkania i wyglądał zza mężczyzny. Mężczyzna słuchał mnie z uwagą. Podobnie jak cała rodzina chłopca, która zaczęła wychodzić na klatkę schodową. Ustawili się kilka stopni wyżej ode mnie, jakby pozowali do zdjęcia rodzinnego i uśmiechając się nadal uważali co mówię. Kiedy chciałam pokazać jak piłka uderzyła w "dolne jedynki" mojej cioci, sama dotknęłam swoich zębów i z przerażeniem odkryłam, że "dolne jedynki" się ruszają. Po chwili poczułam, że wypadły i leżą na moim języku. Odwróciłam się od rodziny tego chłopca. I znowu nie wiem jak znalazłam się przed lustrem. W odosobnieniu, przestraszona stanem moim zębów, próbowałam zbadać co się stało. Odkryłam, że jeden ząb można spokojnie przyczepić, tak jak klocki "lego". Drugi ząb był jednak poszarpany u podstawy korzenia i nie dało się go przyczepić. Ponad to był bardzo biały i po obu stronach wystawały z niego cieniutkie, złote druciki. Poszłam pożalic sie matce. Mama wykazała współczucie. Następnie ponownie spoglądam w lustro, zauważając jedynie tą szparę po brakującym zębie i podnosząc się na duchu stwierdzam, że szpara nie jest taka duża. Koniec. Z góry dziękuję za pomoc:)
burnooos Napisano 2 Marca 2010 Autor Napisano 2 Marca 2010 Już nie potrzebuję interpretacji... Jeżeli miało się stać coś złego, to się stało... Straciłam dziadka. Teraz sen jest już chyba nieaktualny.
Gość Mafciek Napisano 2 Marca 2010 Napisano 2 Marca 2010 Masz moje najszczersze kondolencje, wiem co znaczy stracić bliską ci osobę.
Rekomendowane odpowiedzi