Jump to content

szarość, niepełny strój, obce miasto, powódź - prośba o interpretację snu


Mal.ta
 Share

Recommended Posts

Byłam na pewnym placyku w odległej dzielnicy miasta (bywam tam ostatnio raz na 2-3 miesiące). Było słoneczny letni dzień. W pewnym momencie wszystko wokół pociemniało, straciło barwy, jakby zapadł wieczór, ale także smutek i beznadzieja - a ja stałam w długiej kolejce po wędlinę (podobno "rzucili" piękną szynkę i polędwicę). Wszystko było szare, smutne - jak w czasach biednego socjalizmu. (Pamiętam z czasów swojego dzieciństwa i młodości te kolejki, tę "szarość"). W tym tłumie nagle zorientowałam się, że jestem... bez spódnicy - a na nogach pończochy, pas do pończoch z podwiązkami. Poczułam się bardzo niezręcznie i kucnęłam z boku. Jakaś młoda kobieta (odznaczała się, bo była w białej sukience) obiecała mi zaklepać kolejkę, abym mogła pójść się ubrać. Postanowiłam dojść do samochodu po ubranie, gdy nagle zorientowałam się, że jestem w obcym mieście... w Bydgoszczy (ma to znaczenie?) Zdecydowałam się podjechać autobusem, aby nie przemykać niekompletnie ubrana ulicami. Mijając parking, na którym stał mój samochód poprosiłam kierowcę, aby się zatrzymał, ale on na mój widok, prośby i argumenty i niekompletny strój zaczął się śmiać (wręcz pękał ze śmiechu) i dowiózł mnie do następnego przystanku, takiego bardzo odległego. Poszukując swojego samochodu, przemykając przez puste podwórka znalazłam wiszącą na sznurze ściereczkę kuchenną, którą postanowiłam się obwiązać. Pojawiła się inna kobieta, która chciała mi pomóc, ale pod warunkiem, że "mąż się nie dowie". Pożyczyła mi płaszcz, ale ja najpierw zaczęłam przeglądać zawartość swojej torby. Były tam jakieś papiery, mapy, pieniądze (nieznane mi z wyglądu) i znaczki. Ruszyłyśmy w kierunku parkingu. Już z daleka zauważyłam, że parking w szybkim tempie zalewa woda z wezbranego strumienia. To była prawdziwa powódź - zanim dobiegłam do samochodu zalała go woda, przez chwilę widziałam tylko dach (w kolorze - złotym - tak jak w rzeczywistości), a później porwała go woda, kilka razy zawirował i odpłynął w siną dal...... Samochód to już 10-letni Matiz, ale mnie było go żal. Nie jego wartości, bo niewielka, ale jedyny w tej chwili możliwy. Większość snu była szaro-bura, skryta w ciemności zapadającego wieczoru, a woda była czarno-brązowa. Taka, jak na relacjach o powodzi z ostatnich tygodni.

Cała historia, wiele znaczeń, ale nie potrafię tego rozszyfrować i połączyć w całość.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...