Jump to content

musztarda, słoik, płacz


olkshia
 Share

Recommended Posts

Sen krótki, niewiele z niego pamiętam, ale rzadko mi się coś śni lub rzadko pamiętam sen, więc skorzystam i zapytam co znaczy ten:

śniło mi się, że płakałam z powodu musztardy.. na początku zajrzałam do lodówki i była cała, uspokojona poszłam usiąść, nie pamiętam nawet gdzie.. dziwi mnie, że taką ulgę odczuwałam z powodu świadomości, że musztarda jest nietknięta w lodówce. Potem znowu zerkałam, bo miałam przeczucie, że ktoś mi ją wyjadł, nie pamiętam kto.. i faktycznie, ubyło jej. zostało pół słoika, byłam wściekła.. ale znowu ją zostawiłam i poszłam usiąść. I znów to przeczucie.. zajrzałam kolejny raz i słoik był pusty. pamiętam płacz, furię.. z powodu musztardy? o co chodzi? dodam, że była to musztarda francuska, którą uwielbiam.. :)

Link to comment
Share on other sites

tak, zgadzam sie z tym powyzej, ale moglabym sprobowac to jeszcze rozwinac tzn sama musztarde :)

(carlotta46 - przepraszam, ze Ci sie wcinam ... :) )

lodowka jest miejsce w ktorym przechowujemy pozywienie, czyli cos co jest konieczne, aby przezyc... zas musztarda jest przyprawa - czyli nie pokarmem jako takim, zas czyms co spozywanie (czyli jakby przezycie) nam umila...

I to cos - to moze byc jakis przedmiot zbytku lub jakas ulubione zajecie nawet - ktos Ciebie bedzie probowal tego pozbyc, wykrasc, zabrac

Moim zdaniem sen wskazuje na to, ze wiesz co to lub kto to moze byc, mowi rowniez o koniecznosc chyba rezygnacji lub pogodzenia sie ze strata

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • greenheels
      By greenheels
      Ostatnio sniło mi się, że z moim chłopakiem szliśmy na urodziny dziecka jakichś znajomych, które ubóstwiałam, prezent, który daliśmy bardzo nie spodobał się rodzicom, więc w kłótni wyszliśmy od nich. Gdy byliśmy na zewnątrz minęło nas kilka wozów wojskowych i z jednego wyskoczyli amerykańscy żołnierze, i jeden kucnął za nami i strzelał z karabinu, który oparł o moją nogę(siedziałam na kolanach mojego chłopaka, który jest na wózku). Po czym powiedział, żebym się nie bała, bo on nie chce nam nic zrobić, i że teraz możemy uciekać, więc uciekliśmy do jakiejś grupy harcerzy i z nimi do lasu. Nagle wokół nas zgromadziło się kilku starszych mężczyzn i zaczęło mówić, że to już czas, i mój chłopak pocałował mnie i powiedział, że mnie kocha i tu się mną zaopiekują i odjechał. Okazało się, że miał być jakimś kamikaze, bo chłopaka na wózku nikt nie podejrzewa i dzieki temu mieliśmy wygrać i zakończyć wojne. Ja chciałam go dogonić i zatrzymać, ale nie dałam rady i błądziłam między ludźmi w tym lesie łudząc się, że to nie dzieje się na prawdę, bo on nie zostawiłby mnie samej i szukałam jego, żeby mu powiedzieć, że go oszukali i wcale się mną nie zajmują i jestem sama, bo nikogo z mojej rodziny tez nie ma i byłam przerażona i na niego wściekła, że jest takim egoistą i mnie samą zostawił i to ja będę cierpieć bez niego, bo bez niego nie dam sobie rady itd.
      Bardzo proszę o interpretację
    • texturablle
      By texturablle
      Hej, proszę was o interpretację tego snu...
      Śniło mi się wczoraj, że chłopak mojej starszej siostry stał u nas za oknem, próbowałyśmy go powstrzymać, ale w pewnym momencie skoczył. Popełnił samobójstwo na moich i mojej siostry oczach. Roztrzaskał sobie głowę na murku, miałam problem z wezwaniem pogotowia, dopiero za którymś razem się udało. Ale nie uratowali go. Pamiętam potem tylko, że wszystko toczyło się dalej, wiem że dużo płakałam i cały czas wszystko sprowadzało się do jego śmierci.
      Co to może znaczyć?
    • milka5234
      By milka5234
      Witam, około tydzień temu miałam sen, który do dziś nie daje mi spokoju,
      jednak to nie pierwszy sen którego nie rozumiem...
       
      Zacznę od tego, że 27.01.2014r zmarł mój tata, jego śmierć była nagła.
      Gdy wychodziłam do pracy na nocną zmianę wszystko było w porządku,
      rozmawiałam z tatą przed wyjściem, a po powrocie (nie wiedząc dlaczego, w końcu była 7 rano... )
      weszłam do jego pokoju, znalazłam go w krytycznym stanie, wezwałam pogotowie, dzień później zmarł (wylew).
       
      Po śmierci taty śniło mi się, że On siedzi na moim łóżku, gdy ja śpię.
      Twarz zakrywa rękoma i płacze bardzo głośno, prosi, aby mógł wrócić.... chociaż ja nigdy nie chciałam jego odejścia,
      a smierć taty bardzo przezyłam... Ja budziłam się wtedy (w śnie) patrzyłam tylko na Niego i nie reagowałam. Po kilku takich snach zaczęłam brać psychotropy po konsultacji z lekarzem i tabletki nasenne, wtedy wszystko ustało.
       
      Kolejny sen był w święta wielkanocne, mój tata stał na placu przed naszym domem i prosił o to, abym go wpuściła do domu,
      był bardzo smutny, ubrany w ciuchy takie jak na co dzień. Ja tylko spojrzałam na Niego, po czym otworzyłam drzwi, weszłam do domu i zamknęłam drzwi zostawiając go na placu...
       
      Tydzień temu miałam najgorszy sen, po którym do dziś nie mogę się otrząsnąć...
      Był dzień, świeciło słońce, moja mama która była w szpitalu z powodu chemioterapii nagle wróciła (w rzeczywistości także się leczy), gdy ja po powrocie z pracy siedziałam przy stole. Mama przyprowadziła tatę, ja na początku nie wiedziałam co się dzieję, przecież On nie żył? Ale ucieszyłam się, przytuliłam go, chciałam żeby wszyscy go zobaczyli, wyszliśmy przed dom, mój tata był w bluzie z kapturem (nigdy nie nosił takich bluz, ani kaptura). Ludzie się bali, dziwnie patrzyli, a ja byłam szczęśliwa bo miałam swojego tatę. Nie byłoby w tym nic aż tak dziwnego gdyby nie fakt, że wyglądał tak jak w trumnie... A kaptur miał dlatego, że po sekcji zwłok miał rozcięcie z tyłu głowy... Mój tata wtedy też był szczęśliwy, pod bluzą miał garnitur, był blady... wyglądał jak na swoim pogrzebie
       
       
      Dodam, że mam 20 lat, w chwili śmierci mojego taty miałam 19, a tata zmarł w wieku 45 lat. Jak mam rozumiec te sny ? Ja nie chciałam odejścia mojego taty, codziennie płacze, bo za nim tęsknię.. a w większości snów zachowuje się jakbym go nie chciała przy sobie
    • Kuroi Neko
      By Kuroi Neko
      Nie jestem pewna, czy taki był początek snu, czy po prostu go już nie pamiętam, ale sen był taki:
       
      Zapadał już zmrok powoli. Weszliśmy na klatkę schodowej mojego chłopaka razem z nim. Nagle zaczęliśmy się kłócić i się popłakałam. Odwróciłam się za siebie, a tam tuż przy wyjściu z klatki stał mój były chłopak. Byłam trochę w szoku no i zdałam sobie sprawę, że pewnie słyszał całą tą kłótnie i teraz zobaczy jak mój teraźniejszy chłopak mnie traktuje. Mój były wyglądał trochę inaczej niż naprawdę. Był niższy, miał na sobie taką kurtkę jak moja i był... brzydszy, coś mu się stało z okiem, jakoś miał jedno wyżej drugie niżej, ogólnie miał otarcia jakieś na twarzy, zastanawiałam się, czy się z kimś nie pobił. Poza tym gdy zobaczyłam jego 'dziwną' twarz pomyślałam z kolei, że teraz mój aktualny chłopak zobaczy z kim ja byłam wcześniej (chodziło mi tu bardziej o urodę). Popłakałam się jeszcze bardziej na widok byłego i płakałam jeszcze trochę zakrywając usta dłonią. Powiedziałam do mojego teraźniejszego chłopaka, że ja z nim muszę porozmawiać (z byłym), że muszę mu wyjaśnić kilka spraw, bo puki tego nie zrobię on mi nigdy nie da spokoju (na jawie czasem, powiedzmy raz na rok, nachodzi mnie z pytaniami "dlaczego"..). Mój chłopak się zgodził (o dziwo, na żywo nigdy by nie wyraził zgody na rozmowę z ex, spotkanie, wyjaśnienia). Mój chłopak zaczął schodzić w dół schodami, takimi jakby do piwnicy (byliśmy na parterze), a tam na dole było ciemno. On schodził w dół, ja stałam niedaleko tych schodów, a mój były zbliżył się trochę w moim kierunku i stał i czekał na mnie. Mimo, że wybrałam rozmowę z nim, to trochę przestraszona (jak zawsze jego obecnością) pobiegłam za swoim aktualnym chłopakiem po schodach w dół i jeszcze zapłakana złapałam go kilkoma palcami za dłoń. Następnie udałam się na górę i wyszłam z klatki, a za mną mój były w celu rozmowy.
       
      Następnie znalazłam się w moim rodzinnym mieście, ale pora była ta sama - zapadający zmrok. Wyszłam z moim psem na dwór, aby poszukać mojego byłego by z nim porozmawiać, nie wiem gdzie się podział. W trakcie spaceru mój pies zerwał smycz. Jako, że nie za bardzo jest on posłuszny chciałam go jakoś trzymać i prowadzić. Chwilę chodził sam, potem złapałam go za resztkę smyczy jaka przy nim została i choć był krótki to starałam się go chociaż tak trzymać. Chodziliśmy tak razem przez wysokie trawy w poszukiwaniach. Cały czas myślałam o byłym, że ja chcę z nim porozmawiać i mu wszystko wyjaśnić, nie muszę, ale chcę.
       
      Później było już jasno, nastał piękny, ciepły słoneczny i wakacyjny dzień. Znalazłam się w górnej części mojego osiedla w rodzinnym mieście i skierowałam się na przystanek autobusowy, chyba z psem, gdzie siedziały już ciocia, wujek, mama, babcia. Minęła nas moja kuzynka. Pojechaliśmy do jakiegoś hotelu czy pensjonatu. Moja mama z ciocią były już tam zameldowane od jakiegoś czasu - dzień może dwa. Na miejscu było dużo psów chyba z 5 nie pamiętam i należały one jakby do pokoju mamy i cioci. Były to niezwykłe psy, pamiętam, że jeden, taki duży, jasny potrafił.. malować. Przyjechałam tam jakby na wakacje, ale zdążyłam tam być jedynie jeden dzień, ponieważ przyszła tam taka babka niemiła razem z jeszcze jakąś inną panią, aby nas wyrzucić... :/ Wchodząc do pokoju ta druga kobieta, całkiem miła, powiedziała do tej pierwszej "Oj nie wyrzucajmy ich, one sprzątają za nas w innych pokojach", ale powiedziała to z takim śmiechem. Usiadły obydwie na łóżku, ta pierwsza powiedziała, że to koniec. Wszyscy trochę zesmutnieli, nawet psy. Ja byłam smutna, bo byłam tu tylko 1 dzień, a miałam być więcej. Pies artysta przyniósł z drugiego pokoju kartkę z napisem "SZKIC (...) na 154 słowa". Zadaniem kobiety było namalować pejzaż. Za oknem było piękne, błękitne niebo. Na dworzu jak i w pokoju zaczęło dość mocno wiać, przez co kobieta miała problem z namalowaniem światła. Ale cały czas się śmiała i była bardzo pozytywna, aż nie pasowała do tamtej sztywnej kobiety.
       
       
      Wiem, że to bardzo długi sen, ale proszę o interpretację. Zwłaszcza zależy mi na tej pierwszej części, ponieważ zaintrygowała mnie obecność mojego byłego we śnie.
    • Guest Sancho Pansa
      By Guest Sancho Pansa
      Śniło mi się, że dostałam w prezencie (chyba od kuzynki) pojemnik dzielony na pół. Jedna połowa była pusta a w drugiej znajdował się ohydny pająk. Nie bałam się go, ale brzydziłam. W głębi serca zrobiło mi się go szkoda, bo pojemnik był mały a ja nie byłabym w stanie go karmić no i by zmarł z głodu. Poszłam gdzieś na bok, gdzie rosła wysoka trawa i wypuściłam go na wolność.
      Gdyby ktoś pomógł mi ten sen zinterpretować byłabym wdzięczna.
×
×
  • Create New...