Jump to content

JEAN-MADALINE
 Share

Recommended Posts

To znowu ja, przyczepiłam sie i nie moge odczepic od tego forum :)

 

A tak na powaznie miałam dziaiaj sen , który mnie zaniepokoił i chciałabym z Wami go przedyskutować.

 

Śniło mi się, że przyszłam z komś ( nie wiem z kim) do jakiegos pomieszczenia, gdzie byli inni ludzie , którzy cos robili, jakby cos przygotowywali. Poczułam , że nie moge tak bezczynnie stac , musze tez cos robić, pomóc im, jakby to było w spólnej sprawie. Wzięłam deske(ładne czyste , zsrowe drewno) i zaczęłam ja kroic nożem ( noza nie widziałam, wiedziałam tylko ze nim kroje, nawet sie zdziwiłam , ze nie siekierą) Podczas krojenia tej deski na pół, na samym dole ta deska dzieliła sie jeszcze na dwie. Pokroiłam tych desek chyba ze dwie i ułozyłam na sterte tak jak robili to inni . Ta sterta była przeznaczona na ognisko. Nadmienię jeszcze, ze to krojenie szło mi bardzo łatwo, bez jakiego kolwiek problemu, nie zadrasnełam sę, nie skaleczyłam ani nie zmeczyłam .

 

Bardzo prosze o pomoc.

Link to comment
Share on other sites

Nie , nie zapaliliśmy ogniska, układanie było ostatnim momentem , pozdrawiam serdecznie:)

Link to comment
Share on other sites

Hmmm....nie wzięłam pod uwagę takiej interpretacji, przyznam , że jest bardzo ciekawa i dała mi do myślenia. Może na jakiejś płaszczyźnie mojego życia tak właśnie jest...

Dziękuję Kaffko po raz kolejny :)) :n2

Link to comment
Share on other sites

  • 10 months later...

deski ich zbijanie gromadzenie ukladanie oznacza w interperetacji prostej oszczednosc i pomnażanie dorobku.

Z kolei wizja senna o ktorej piszesz , krojenie desek dzielne na szczapy może oznaczać rozrzutność , straty finansowe nierozważne wydawanie pieniedzy.

Układanie tych szczap z przeznaczeniem na ognisko oznacza potencjalne kłotnie i niesnaski zwiazene z ta rozrzutnoscia. Alle skoro sie nie paliło to ten watek nie jest zbyt istotny w interperetacjir

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • mamaMi
      By mamaMi
      Byłam w dużym piecu, poruszałam sie w nim bez problemu ale na kolanach, choć nie było to dla mnie uciążliwe. Pod jedną ściana (tą największą i na wprost od wejścia) palił sie ogień. Po lewej stronie leżały zwłoki ludzkie w workach (szaro-czarnych) - bylo wiadomym, ze to ludzie. 4 może 5 osób. Nie wzbudzali oni we mnie żadnych negatywnych uczuć. Ja ich układałam (bardzo starannie i troskliwie) na ogniu i jeszcze go rozpłalałam, albo sam się rozniecał - z ogniem palącym się dużym i ładnym płomieniem nie miałam żadnego kłopotu. Traktowałam tych ludzi jak zwykle, troche duże szczapy drzewa. Kompletnie zero negatywnych uczuć. To co robię nie wybieralo na mnie żadnych negatywnych emocji - jakbym robiła porządki. Bo jeszcze rozglądalam się po tym piecu i dorzucalam jakies inne "rzeczy-śmieci". Po rozejrzeniu sie po wnętrzu pieca czułam zadowolenie, ze jest tu porzadek - i taką jakby dumę, ze to ja tu posprzątałam. Na pewno spaliłam dwoje tych ludzi bez żadnych problemów z ogniem, później ogień trochę przygasl - spojrzałam na jeszcze jeden "worek" i pomyślałam "przygaslo mi trochę jak ja GO spalę?" Ale po sekundzie uśmiechnęłam się sama do siebie i pomyślałam i poczułam (wewnątrz siebie) "na pewno mi się uda, przecież to żaden problem ".
      Zdaje się, ze jeszcze jeden lub dwa "worki" czekały na spalenie, Ale nie wiem czy je spaliłam czy nie.
      Ogólnie moje uczucia w tym śnie były pozytywne, byłam zadowolona (o zgrozo).
       
      Wychodząc z pieca weszłam na polane - szłam przez wodę do kostek, to był cały teren zalany woda, wyglądało jak bagno, niezbyt przyjemne, ale woda była raczej czysta. Choć stały w niej uschniete lub raczej spalone! drzewa. Widok ogólnie był raczej smutny. Polana wyglądała jak po pożarze - była jakaś taka smutna. Na niej leżało mnóstwo koni, wszystkie na lewym boku (widziałam same łby!) i było mi smutno, Ale okazało się , ze te konie śpią ! I w pewnym momencie wszystkie uniosły głowy i mrugnely do mnie okiem. Wtedy ja się śmiałam.
       
      Rany! Proszę o interpretację, bo to jakaś wariacja kompletna jest ((
      Jestem po bardzo złych przezyciach - związanych z egzaminami (niby jeden, ale dwudniowy) jeden z nich zdałam a drugi nie. Mąż jest bardzo rozczarowany i ma do mnie dużo pretensji. A ja czuję się jak ostatnia idiotka.
      Prisze pomóżcie!
    • Purple90
      By Purple90
      Dzień dobry
       
      Proszę o interpretację poniższego snu.
       
       
       
      Śniło mi się, że byłem gdzieś na wykładzie i wyszedłem z niego z piękną blond dziewczyną o fajnej pupie.
      Spodobaliśmy się sobie.
       
      Nawet nie zauważyłem momentu, w którym znalazłem się gdzieś w jaskini z mężczyznami, którzy gdzieś byli w około i też szukali drogi wyjścia.
       
      Jeden mężczyzna przerażał mnie na tyle, że postanowiłem go zabić i gdy trzymałem go od tyłu dusząć w świetle świec jego cień miał skrzydła - to były skrzydła smoka, jakby jego natura uwidoczniła się w cieniu.
       
      Zabiłem go podcinając gardło.
       
      Było blisko wyjście z jaskini zasłonięte zbitymi deskami.
       
       
      Po odsłonięciu desek przed jaskinią był ogromny długi smok w kolorze siwo-seledynowym.
       
      Smok nie atakował, ale strach było wyjść i zasłoniliśmy z powrotem wejście deskami.
       
      Sen się kończy.
       
       
      Dziękuję za pomoc w interpretacji.
    • ZawszeWinna
      By ZawszeWinna
      Śniło mi się coś dziwnego, obudziłam się bardzo niespokojna i nadal mnie to dręczy, chociaż minęło już tak wiele godzin. Byłam w swoim starym mieszkaniu, siedziałam przy stole z dawną sąsiadką (przyjaźniłyśmy się jako dzieci/nastolatki). W pewnym momencie ona wyciągnęła nóż i wbiła mi go dwa razy głęboko w plecy. Rany krwawiły, czułam się coraz słabsza. Próbowałam zadzwonić po pomoc, ale mój telefon odmawiał współpracy - czegokolwiek bym nie próbowała, zawsze przekształcał numer w dziwny sposób i nie byłam w stanie się połączyć. Ostatecznie zadzwoniłam z cudzego telefonu, lecz pomoc nie dotarła, chyba po prostu mnie olali. Wtedy nagle sceneria się zmieniła, znalazłyśmy się w kościele. To nie była msza, raczej jakieś bardzo dziwne religijne spotkanie, w którym brało udział całe miasto. W pewnym momencie sąsiadka złapała mnie za ręce i zaczęłyśmy tańczyć. I znów zmiana scenerii, był środek zimy, straszny mróz, a ja siedziałam z grupką ludzi w jakiejś grocie. Po chwili wybiegliśmy i wskoczyliśmy do morza, okazało się, że byliśmy czymś w rodzaju morsów. Woda była bardzo ciepła, ale nie mogłam długo pływać przez rany. Byłam już naprawdę słaba, krótko mówiąc umierałam. Sen skończył się tak, że wyszłam z wody, siedziałam znów w grocie z moim chłopakiem i rozmawialiśmy z naszym wykładowcą, który strasznie dużo palił.
       
      Tak, wiem, rozpisałam się, ale chciałam oddać sen w miarę dokładnie. Będę naprawdę bardzo wdzięczna za interpretację.
    • araucaria
      By araucaria
      Opiszę swój sen. Jeśli ktoś potrafi go zinerpretować, będę wdzęczna.
      Byłam u sąsiadów, w miejscu, gdzie kiedyś mieszkałam. Zbliżały sę święta, a ci ludzie zrobili mi zakupy, więc poszłam tam, by odebrać rzeczy. Na podwórku była studnia. Dziewczyny czerpały z niej wodę. Były wesołe. Weszłam do środka. Tam na podłodze było trochę rozsypanej słomy. Z sąsiadką, czyli matką tamtych dziewczyn, zapaliłyśmy po papierosie. Ona mnie poczęstowała, a raczej po prostu sięgnęłam i wzięłam sobie jednego. W rzeczywistości żadna z nas nie pali! Papierosy bardzo się żarzyły i było sporo dymu. Potem zajrzałam do torby z zakupami (moimi). Był tam chleb i inne rzeczy, także napoje. Zaczęłam rozdzielać piwo dla synów tej kobiety. Trochę jako podziękowanie za zrobienie zakupów, a też dlatego, że nadchodziły święta. Wymieniałam ich po imieniu, mówiąc dla kogo są te butelki. Potem nie chcieli przyjąć napoju dla najmłodszej dziewczynki. Wzbraniali się, mówiąc, że jest za młoda i nie pije piwa. Dałam jej coś bez alkoholu. W pewnej chwili zobaczyłam, że w kącie stoi mój były mąż. Był jakby obok wszystkiego.
      Pomożecie?
    • jeden8l
      By jeden8l
      Witam. Poniżej przedstawiam mój sen. Sam nie wiem co o nim myśleć. Zapisana akcja snu była zaraz po tym jak się obudziłem, więc napisałem wszystko co pamiętam. Miłej lektury i proszę o interpretację.
       
      Byłem w lesie. Chroniliśmy we czwórkę starszej pani w domu w środku lasu. Szukaliśmy czegoś. Szukaliśmy czegoś nadzwyczajnego, co się tutaj dzieje. Coś biegało i zakłócało spokój. Sen był typowo militarny, tzn my uzbrojeni wokół domu staliśmy w jednym miejscu i obserwowaliśmy. Nagle coś się zaczęło dziać. Ja wyrzuciłem kilka świec dymnych, by rozjaśnić las (choć było jeszcze jasno). Mój jeden kompan uzbrojony poszedł się na to zaczaić, ale bardziej wchodząc w las traciłem go z oczu aż po kilkunastu metrach zniknął. Moja kompanka (oprócz mnie było dwóch facetów i jedna dziewczyna, jeden z nich nie wzbudzał mojego zaufania, żadnych z tych osób nie znałem we śnie i nie mają one odzwierciedlenia moich znajomych w życiu) poszła do magazynku po broń, bo jej kazałem, ponieważ jej nie miałem. Drugi kompan poszedł z nią. Teraz uwaga- gdy znikali za ścianą domu facet zanim zniknął za domem to odwrócił się do mnie, wymierzył do mnie z broni a gdy to zauważyłem to opuścił broń, pokazał ręce i powiedział 'e, innym razem'. To nie puenta. W tym momencie kiedy nikogo nie było już przy mnie zaczęło coś biegać po lesie. Zrobiło się momentalnie ciemno, aż czarno. Jedynie lekki blask bił od świec dymnych. Zauważyłem kontury na czarno ubranych dwóch osób. Jedną z nich złapałem- była to kobieta w średnim wieku, wystraszona gdy ja przycisnąłem do ziemi, przerażona, zasłaniała głowę ramionami. Lecz nagle druga czarna osoba odepchnęła mnie od niej i rzuciła na ziemie. Nadal żaden z kompanów do mnie nie wrócił. Obie postacie stanęły nade mną. Nie widziałem ich twarzy, były tylko czarne. Widziałem ich kontury w blasku świec dymnych (choć nie wiem jakim cudem świeca dymna by biła blaskiem). Trzymali w rekach noże. To było pewne, ze chcieli mnie zabić. W tym momencie się obudziłem z bardzo głębokim oddechem i szalejącym od pulsu sercem jak się zorientowałem, ze kopnąłem nogą w parapet, który do złudzenia wraz z oknem w nocy przypominał ta kobietę w średnim wieku, którą rzuciłem na glebę.
       
      To nie pierwszy sen w takim tonie. Poprzednich nie pamiętam niestety, bo nie zdarzały się często, nawet nie rzadko. Powiedziałbym, że bardzo rzadko- ostatni taki sen miałem nie pamiętam kiedy, lecz wiem, że bywałem podobnie przerażony.
      Pamiętam też, że prawdopodobnie było ognisko tam gdzie staliśmy, lecz nie dawało ono światła gdy zrobiło się czarno.
      Prosiłbym o poważne podejście do snu i fachową interpretację
×
×
  • Create New...