Jump to content

Nóż, ofiara morderstwa, czarny las, dwie niewiadome postacie, zdrada kompana broni


jeden8l
 Share

Recommended Posts

Witam. Poniżej przedstawiam mój sen. Sam nie wiem co o nim myśleć. Zapisana akcja snu była zaraz po tym jak się obudziłem, więc napisałem wszystko co pamiętam. Miłej lektury i proszę o interpretację.

 

Byłem w lesie. Chroniliśmy we czwórkę starszej pani w domu w środku lasu. Szukaliśmy czegoś. Szukaliśmy czegoś nadzwyczajnego, co się tutaj dzieje. Coś biegało i zakłócało spokój. Sen był typowo militarny, tzn my uzbrojeni wokół domu staliśmy w jednym miejscu i obserwowaliśmy. Nagle coś się zaczęło dziać. Ja wyrzuciłem kilka świec dymnych, by rozjaśnić las (choć było jeszcze jasno). Mój jeden kompan uzbrojony poszedł się na to zaczaić, ale bardziej wchodząc w las traciłem go z oczu aż po kilkunastu metrach zniknął. Moja kompanka (oprócz mnie było dwóch facetów i jedna dziewczyna, jeden z nich nie wzbudzał mojego zaufania, żadnych z tych osób nie znałem we śnie i nie mają one odzwierciedlenia moich znajomych w życiu) poszła do magazynku po broń, bo jej kazałem, ponieważ jej nie miałem. Drugi kompan poszedł z nią. Teraz uwaga- gdy znikali za ścianą domu facet zanim zniknął za domem to odwrócił się do mnie, wymierzył do mnie z broni a gdy to zauważyłem to opuścił broń, pokazał ręce i powiedział 'e, innym razem'. To nie puenta. W tym momencie kiedy nikogo nie było już przy mnie zaczęło coś biegać po lesie. Zrobiło się momentalnie ciemno, aż czarno. Jedynie lekki blask bił od świec dymnych. Zauważyłem kontury na czarno ubranych dwóch osób. Jedną z nich złapałem- była to kobieta w średnim wieku, wystraszona gdy ja przycisnąłem do ziemi, przerażona, zasłaniała głowę ramionami. Lecz nagle druga czarna osoba odepchnęła mnie od niej i rzuciła na ziemie. Nadal żaden z kompanów do mnie nie wrócił. Obie postacie stanęły nade mną. Nie widziałem ich twarzy, były tylko czarne. Widziałem ich kontury w blasku świec dymnych (choć nie wiem jakim cudem świeca dymna by biła blaskiem). Trzymali w rekach noże. To było pewne, ze chcieli mnie zabić. W tym momencie się obudziłem z bardzo głębokim oddechem i szalejącym od pulsu sercem jak się zorientowałem, ze kopnąłem nogą w parapet, który do złudzenia wraz z oknem w nocy przypominał ta kobietę w średnim wieku, którą rzuciłem na glebę.

 

To nie pierwszy sen w takim tonie. Poprzednich nie pamiętam niestety, bo nie zdarzały się często, nawet nie rzadko. Powiedziałbym, że bardzo rzadko- ostatni taki sen miałem nie pamiętam kiedy, lecz wiem, że bywałem podobnie przerażony.

Pamiętam też, że prawdopodobnie było ognisko tam gdzie staliśmy, lecz nie dawało ono światła gdy zrobiło się czarno.

Prosiłbym o poważne podejście do snu i fachową interpretację :)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...