Jump to content

staruszka-morderczyni, kupno mieszkania, pocięte ciała


ewelina957
 Share

Recommended Posts

Ostatnio śnił mi się jakiś koszmar. W takim mieszkaniu, które wyglądało całkiem jak mieszkanie mojej babci mieszkała staruszka, taka normalna, siwe włosy, w śnie była w koszulki nocnej...Mordowała ludzi pilniczkiem do paznokci, a konkretniej cieła ludzkie ciała na kawalki: rece, nogi itp. Wszystkie te szczątki gromadziła w jednym miejscu, na takim dużym stosem i przykryła białym, poplamionym krwią prześcieradłem. Potem przeprowadziłam się do tego jej mieszkania, chyba je kupilismy i podczas oglądania wieczorem mieszkania, w jednym pokoju potknelam sie własnie o ten stos kawałków pociętych ciał....! Byłam tak przestraszona, zarówno w śnie jak i po przebudzeniu, ze nastepnym razem bałam się zasnąc....

Co ten sen moze oznaczac??

Wydaje mi sie dziwny, tym bardziej, ze ostatnio nie oglądam żadnych horrorów czy tego typu filmów, a z podobnymi opowiesciami itp mam mało wspólnego...

Link to comment
Share on other sites

ewelina957, sądzę, że coś nie daje Ci spokoju i jest Ci ciężko zrozumieć czyjeś postępowanie. Patrzysz na czyjeś czyny i nie możesz się sprzeciwić pomimo tego, że bardzo Cię to boli. Starasz się wmawiać sobie, że wszystko jest w najlepszym porządku, jednak zastanów się, czy takie okłamywanie samej siebie ma jakikolwiek sens w dalszym życiu?

Pozdrawiam!

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • Ewcia000
      By Ewcia000
      Witam,
      Chcialabym prosic o interpretacje snu. Snilo mi się, że mam wyjsc za mąż, nie bylam zbytnio do tego przekonana. Ale mial byc nastepnego dnia. Rozmawialam z kims i nagle wpadla dziewczyna pokazac mi jaką sukienke wybralam( nie pamietalam najwyrazniej ), bylam zdziwiona, gdyż nie byla ona biala i z dziwnym welonem. Dziewczyna upewniala ze taka wybralam i ze nucilam wtedy jakas piosenkę. Zanucilam sobie ja w myślach i byla o cierpienu rozpaczy, skojarzylam to z tym ślubem,wiec juz wiem o co mi chodzilo i dlaczego ta sukienka jest hmm brzydka jednym slowem. Chyba cos bylo w kosciele jakis epizod ale potem jakby juz wieczorem, miasteczko w ktorym mieszkalam stanelo w plłłomieniach, wszyscy uciekali, ja tez, bylam jakby z rodziną tj maz i dziecko nastoletnie badz siostra, rozdzielilam sie z mezem, dziecko ze mna wskoczyło do wody, musialam je ratowac, nie dawalo oznak zycia i nie wiem co z nim zrobilam bo potem sama juz szukalam wyjscia z sieci rur zeby wyplynac na powierzchnie. Udalo sie trafilam do jakiegos domu i nagle bylam staruszka, i wkoncu ktos mnie odnalazl, rownie stary, przytulal mnie, ja nie rozpoznawalam tej osoby, mozeto byl moj maz. Na tym sie skończyło.
      Z gory dziękuję za interpretacje
    • PanPremier
      By PanPremier
      W październiku zeszłego roku wraz ze znajomymi wynajęliśmy mieszkanie. Jest nas troje, mamy po 21 lat, studiujemy. Mieszkanie nowe, blok wybudowany kilka lat temu. Od przeprowadzki wszyscy mamy podobne problemy:
      - ciągle jesteśmy zmęczeni;
      - nie możemy zasnąć albo wstać rano (łóżka ustawione są w trzech różnych miejscach i w każdym śpi się równie beznadziejnie);
      - często chorujemy (po przeprowadzce kolega przeszedł ciężką chorobę układu pokarmowego);
      - prawie wszystkie rośliny zwiędły;
      - przeprowadziliśmy ze sobą chomika, który na początku był bardzo ruchliwy, a teraz głównie śpi;
      - w mieszkaniu ciągle giną różne przedmioty, sprzęty się psują.
       
      Jestem bardzo specyficzny wobec wszystkich zjawisk paranormalnych, jednak to mieszkanie tak mnie wykończyło, że jestem gotów uwierzyć już we wszystko. Z góry mówię, że żaden z nas nie widział nic dziwnego (żadnych podejrzanych dźwięków, lewitujących przedmiotów, etc.; nie mamy też koszmarów sennych). Jesteśmy wierzący, na początku roku był u nas ksiądz, który poświęcił mieszkanie. Mamy też krzyż na ścianie. Rozważałem też opcje takie jak ulatniający się trujący lakier z mebli i je wykluczyłem. Nikt nie potrafi racjonalnie wytłumaczyć co z tym mieszkaniem jest nie tak.
       
      Kilkadziesiąt metrów dalej jest cmentarz (współczesny). Czy to mogłoby mieć znaczenie? Naprzeciwko niego budują kolejny blok.
       
      Czy to możliwe aby nowe mieszkanie było w jakiś sposób przeklęte? Czy może to tylko zbieg okoliczności?
       
      Mieszkamy tutaj do końca kwietnia, więc pytam już z czystej ciekawości. Jutro chyba zapytam sąsiadów czy może wiedzą dlaczego poprzedni właściciele się wyprowadzili (oprócz tego, że kupili nowe mieszkanie). Wcześniej głupio było mi o to pytać, ale teraz jest mi już wszystko jedno. Nienawidzę tego mieszkania.
       
      Z góry dziękuję za odpowiedź.
    • TomasM
      By TomasM
      Witam, nie miałbym problemu gdybym szukał mieszkania/domu na zakup, wtedy warto wydać kilkaset złotych na to aby profesjonalista nam dokładnie sprawdził.
      Jednakże w przypadku wynajmu wygląda to inaczej... bo po kilka mieszkaniach może okazać się że wydałem 1000zl a nadal jestem w bez mieszkania.
      Na chwile obecną szukam mieszkania no i fachowa pomoc kosztuje.
      Można wydać paręset zł na sprawdzenie mieszkania później jeszcze więcej na doradztwo odnośnie zagospodarowania i aranżacji zgodnie z feng shui a po roku przeprowadzka, bo praca/albo właściciel zmienił plany itp. albo co gorsza mieszkanie zostanie sprawdzą powiedzmy 1-2dni (odpowiedz jest OK)a tu się okazuje, że ktoś inny już go wziął.
      Oczywiście rozumiem i nie kwestionuje tego, że jest to kogoś praca która zapewnia utrzymanie.
      No ale może są jakieś wskazówki przynajmniej odnośnie znalezienie odpowiedniego
      No i doszedłem do meritum.
      Czy można samemu jakoś sprawdzić mieszkanie, jakieś wskazówki na co patrzeć
      Ja jestem Kua: 9
      Trygram: Li
      Grupa: wschodnia (wiec chyba pozytywne strony to N,S,E,SE)?
      zodiakalny wodnik (no i woda w wodzie)
      Godzina dzień miesiąc rok
      Ji Xin Ren Ren
      Ziemia Metal Woda Woda
      Chou Wei Yin Xu
      Wół Owca Tygrys Pies
      No i tutaj akurat bardzo lubię większość aspektów, które są dobre dla żywiołu wody i metalu.
       
      Obecnie mam na oku mieszkanie gdzie wejście jest w środku tj strefa środkowa 9 no z kierunku N-W więc nie koniecznie korzystnie, ale jest spory metraż i dużo pomieszczeń wiec mam możliwość wyboru co gdzie co ulokuję. Owszem są małe skosy ale łózka tam nie dam.
      Kuchnia,łazienka,wc mam całe na zachodniej części.
       
      Drugie mieszkanie jest piękne i trochę mniejsze, ale wejście od południa, a patrząc na tabelkę dobrych stref to mam tylko 2 gdzie jedna jest wejściu a druga w łazience.
      Aha czy rozwiązania typu kuchnia z aneksem vs tradycyjna kuchnia i pokój gościnny osobno, co jest właściwsze według feng shui.
       
      Aczkolwiek teraz czytam w internecie, że wszystkie powyższe metody mają się nijak do feng shui tradycyjnego np. Ba Zhai, podróżującej gwiazdy.
       
      Z GÓRY DZIĘKUJĘ ZA JAKIEKOLWIEK POMOCNE INFORMACJE I WSKAZÓWKI, bo obecnie sugeruję się odpowiednimi kierunkami, lokalizacją łazienki i sypialni, no i to co mam na wprost wejścia.
      Dodam że jest to dla mnie dość istotne gdyż moje mieszkanie będzie jednocześnie miejscem pracy.
    • Adulec
      By Adulec
      Z góry przepraszam za drastyczne sceny. Nie miałam wpływu na sen.
      (Nie oglądałam ani nie czytałam od dobrych paru miesięcy żadnego horroru.)
       
      Ja - w ciele mężczyzny. Mam żonę i dziecko. Sytuacja dzieje się w moim domu rodzinnym, gdzie nie mieszkam już ponad 6 lat. Moja rodzina (a w sumie tylko ja, chociaż oni też znajdują się w pomieszczeniu) zostaje zaatakowana przez grupę psychopatów. Wydają mi różne polecenia, które mają utrzymać mnie przy życiu – nieistotne, ważne było ostatnie, które mnie przerosło. Kazali mi zjeść czyjąś stopę. Na stole były ustawione dwie, ogromne metalowe miski, a w nich znajdowały się dolne kończyny należące do różnych zwierząt. Usłyszałam od żony, że skoro nie dam rady to mam iść się zabić. Poszłam do kuchni i poderżnęłam sobie gardło nożem do chleba (jedyny, który był na widoku). Problem w tym, że nadal żyłam.
       
      Następnie grupa napastników kazała mi naprawić jakiś pojazd, którym mieliśmy ruszyć. Cały czas chodziłam z brodą przy mostku, bo bałam się, że rana się otworzy (w czasie cięcia czułam, że robię głęboką ranę – jednak nie było krwi).
       
      Przy pomocy dwóch mężczyzn (nie znam ich twarzy, ale byli to znajomi mężczyzny, którym byłam) udało mi się uciec (nie jakoś brawurowo: pojawiła się pomoc, napastnicy zniknęli…z żoną i dzieckiem).
       
      Sytuacja kuriozalna: na rowerach (niewielkich, ale nie dziecięcych) pojechałam z tymi mężczyznami szukać pomocy. Na ulicach było pusto.
      Nie wiem do końca gdzie się później znalazłam, ale było to coś na kształt przestronnego posterunku policji. Ponownie nikt nie zwracał tam na mnie uwagi, usłyszałam od dwóch policjantów, że są zajęci inną sprawą. Na posterunek weszła kobieta. Nie znam jej twarzy, ale wydawało mi się, że ją znam i była w grupie napastników z początku snu. Szła prosto na mnie, ukrywała ręce w dużych rękawach. Wiedziałam, że ma broń ale nic nie mogłam zrobić. Padł strzał, kobieta osunęła się na ziemię. Okazało się, że jeden z policjantów rozpoznał ją i zastrzelił. Później nastąpił moment kulminacyjny. Najgorszy z całego snu.
       
      Na posterunku pojawiła się bardzo duża grupa dziewczynek (10-12 lat). Policjanci byli zdezorientowani, bo przecież nie będą strzelać do dzieci. Masakra zaczęła się od chwili, gdy jedna z dziewczynek przytuliła się do policjanta i z bardzo bliskiej odległości wystrzeliła w niego czymś na kształt zszywacza tapicerskiego, tylko z większą ilością zszywek na raz. Dziewczynki zaczęły atakować wszystkich w pomieszczeniu. Do pomocy miały chyba jednego lub dwóch dorosłych mężczyzn. Zabijały po kolei tym, co im trafił do rąk – nożyczkami, szpikulcami, taśmami (robiąc pętle) – dźgały na oślep wszystkich.
       
      Ostatni fragment snu pominę…z czystej przyzwoitości. Powiem tylko, że ja stałam się napastnikiem (chociaż działałam w obronie własnej). Zabijałam.
      Ostatnie, co pamiętam przed przebudzeniem to trzymanie na rękach dziewczynki, którą zabijałam – jej wyraz twarzy nie był adekwatny do sytuacji. Była rozbawiona tym, co się dzieje, trochę dumna z siebie, a w jej oczach było coś, co wydawało mi się zadowoleniem z dopięcia swego.
       
      Cała sytuacja działa się w moim rodzinnym mieście, z którego wyprowadziłam się ponad rok temu.
      Nie rozpoznałam żadnej twarzy, chociaż czułam kto jest „dobry”, a kto „zły”.
      Z rzeczy istotnych, bądź mniej: jestem lesbijką, w stałym związku od ponad dwóch lat, ostatnio jednak pojawiła się na horyzoncie moja pierwsza (nie do końca)odwzajemniona miłość, również kobieta. Nie wiem czy to istotnie, ale jak dzieje się coś złego, to zawsze Jej wina...
       
      Zdaję sobie sprawę, że ten sen brzmi jak horror klasy B ale przeraził mnie i wprowadził mi niezły mętlik w głowie. Mam nadzieję, że ktoś spróbuję go ogarnąć i pomóc mi coś zrozumieć.
       
      Z góry dziękuję
    • kipika
      By kipika
      Witam,
       
      Mialam bardzo dziwny sen, a mianowicie snilo mi sie, ze padlam ofiara seryjnego mordercy- dusil mnie i myslac, ze nie zyje przykryl mnie jakas trawa, sianem i zostawil na brzegu lasu w poblizu domu moich rodzicow.
      Ocknelam sie jednak po chwili i zaczelam zastanawiac sie co mam zrobic, zauwazylam natomiast, ze on ciagle tam jest i mialam wrazenie, ze szuka kolejnej ofiary, zauwazyl mnie i zaczal znow molestowac mnie- tym razem seksualnie, prosilam, ze nie po to przezylam cudem, zeby drugi raz robil mi to samo, ale on nie sluchal tego co sie dzieje, zaczal mi odgryzac piersi, krzyczalam przerazliwie i nagle ktos to uslyszlal, "morderca" zaczal uciekac, a ja mialam wrazenie, ze jestem bez rak...
      okropne....
      a kilka dni temu mialam tez koszmar o podobnej tematyce- snilo mi sie, ze bylam w domu i nagle jakies zwierze (podobne do wilka lub nietoperza, ale male) wpilo mi sie w dlon i zaczelo wyzerac mieso z mojej dloni- przez sen czulam fizyczny bol, nikt nie mogl mi pomoc, wiec zeby sie uwolnic, tluklam ta jedzona reka z przyczepionem zwierzeciem o sciane, nie zwazajac na bol, az zabilam to zwierze.
       
      O co moze chodzic? Co sie dzieje w moim zyciu, ze dotykaja mnie az takie koszmary?
      Bardzo prosze o interpretacje.
×
×
  • Create New...