Jump to content

Meczący sen..


Lizzy_92
 Share

Recommended Posts

Hej.!

wczoraj w nocy przyśnij mi się sen który nie daje mi spokoju byłabym wdzieczna gdyby ktoś pomógł mi rozwikłać tą zagadke..

Otóż śniło mi się ze idę ulicą tuż obok przystanku tramwajowego,nadjechał tramwaj i stało się cos dziwnego zamiast wojechac prosto po torach wjecał na chodnik zrobił kółko i potrącił ludzi po czym pojechał.

ja podbiegłam do potrąconej dziewczynyny i poznałam w niej moją kolezanke.nikt nie umiał zadzwonic na 999...

nie wiem co mialo to znaczyc ale sie martwie dodam ze ostatnio jestem dosyc zabiegana moze to cos pomoze.

z góry dzieki.

Link to comment
Share on other sites

Moze oznaczać to,ż ciągla "kręcisz" się w kółko, mechanicznie bez zastanowienia jakby to było rytuałem,ale "przebudzisz" się,gdy zauważysz,że ktoś potrzebuje pomocy albo dzięki jakiemuś zdarzeniu (np. potrącenie kogoś).

Link to comment
Share on other sites

Zdecydowanie ten sen mówi, że zajmujesz się teraz nie do końca tym, czym powinnaś.

zamiast wojechac prosto po torach wjecał na chodnik zrobił kółko i potrącił ludzi po czym pojechał.

I tak jest z Tobą, zamiast skupić się na sprawie, która na prawdę wymaga teraz Twojego zaangażowania, kręcisz się w wokół spraw mało istotnych.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • Kuroi Neko
      By Kuroi Neko
      Witam. Śniło mi się ostatnio, ze jechałam tramwajem, miałam w swojej torebce, który dostałam od wujka i cioci (faktycznie go dostałam) i jacyś cyganie próbowali mi ten aparat ukraść, a ja dalej jechałam tym tramwajem próbując ich jakoś unikać, trzymając mocno tą swoją torbę, byle tylko mi nie ukradli aparatu. Czy ten sen coś oznacza?
    • miniaturka26
      By miniaturka26
      Śniło mi się, że mój mężczyzna mnie zdradził. Jakimś cudem ja, on i nasz syn z realnego życia, i kilka innych osób w tym również z mojej rodziny, znaleźliśmy się w wieżowcu na górze w czyimś mieszkaniu. Chcieliśmy przetrwać tam katastrofę jaka spadła na Ziemię. Przez okna obserwowałam jak z ziemi wydobywa się ogień i niszczy wszystko. Musiałam zasnąć, bo chwilę później obudził mnie ktoś nieznajomy i kazał wyjść przed wieżowiec, wtedy znajdowaliśmy się wszyscy na parterze, gdy wyszłam był spokój jakby się nic nie stało, lecz za chwilę zauważyłam że prosto na nas zmierza woda, woda zaczęła się wdzierać do mieszkania i podtopiła mojego śpiącego synka i dzieci kuzynki, obudziłam resztę i kazałam uciekać. Później podczas ucieczki jadąc tramwajem widziałam zza okien jak ktoś typu policjant namalował na trawie białą farbą miejsca parkingowe z numerami, gdzie umieszczono krowy przypięte łańcuchem na miejsca ( tak jak parkują auta), a przecież woda nadciągała. Późńiej znów motyw tramwaju, każdy chciał nim uciec, lecz nie każdy zdążył wsiąść, również mój partner nie zdążył, tak jak napisałam na początku zdradził mnie więc go rzuciłam, ale gdy ujrzałam go przez drzwi tramwaju i pomyślałam, że ma zostać tam na pewną śmierć kazałam gonić mu tramwaj, zdążył wsiąść. I się obudziłam.
       
      Snu towarzyszył ciągły strach i uczcie bezsilności, że nie uratuje reszty swojej rodziny.
       
      Chciałabym dodać, że sny o zdradzie mojego faceta zdarzają się czesto, nawet kilka razy w tygodniu.
       
      Proszę o interpretację. I dziękuje
    • Kuroi Neko
      By Kuroi Neko
      Sen zaczął się tak, że byłam w swoim rodzinnym mieście na wakacje i jak zawsze zatrzymałam się u babci, byłam tam wraz ze swoim chłopakiem lecz w sumie nie widziałam go w tym śnie ani razu. Poszłam nad jakieś jezioro, żeby pójść nad to jezioro trzeba było wejść na takie małe wzgórze, a tam, ledwo co na to podwyższenie terenu weszłam, spotkałam dwóch chłopaków w ciemnych kąpielówkach i z ręcznikami, byli chyba młodsi ode mnie. Jakoś mnie zaczepili i zaczęliśmy rozmawiać, tak wyszło, że oni mnie obydwaj podrywali, a mnie się to podobało. Zaczęliśmy więc częściej spędzać czas we trójkę i ciągle był jakiś flirt między nami, tu jakiś szept do ucha, tu dotyk, jakieś przytulenie itp. Było miło i któregoś razu poszliśmy do mieszkania mojej babci (czyli tam gdzie się zatrzymałam) i byliśmy w małym pokoju (w sypialni). Siedzieliśmy tam sobie, oni nadal obydwoje mnie podrywali, ja odwzajemniałam ich zaloty, ale też myślałam o tym, żeby to się nie wydało, żeby mój chłopak się o tym nie dowiedział. I potem był jakiś taki epizod, że chciałam się przebrać, ale nie umiałam w komodzie znaleźć swoich ciuchów, wszędzie były jakieś rzeczy babci. Przeszukałam wszystkie szuflady no i nie ma tych moich ciuchów, zwołałam więc babcię no i znalazłyśmy w końcu te moje rzeczy. Potem jednak dalej tam flirtowaliśmy ze sobą w pokoju i zaczęłam się zastanawiać, którego wolę no i wybrałam blondyna, więc zaczęłam coraz bardziej skłaniać się ku niemu.
       
      Później się przebudziłam, ale gdy znowu zasnęłam to pojawił się kolejny sen z jakimś 'romansem' w roli głównej, dlatego napiszę to tu, a nie będę zakładać nowego wątku, bo myślę, że te sny są poprzez te flirty z chłopakami jakoś powiązane i mogą mówić o tym samym lub o podobnej rzeczy.
       
      Więc byłam dalej w swoim rodzinnym mieście. Tym razem był już wieczór, ciemno itd. Okazało się, że w mieście pojawiło się jakieś skażenie biologiczne i pojawiły się jakieś kosmiczne potwory (to akurat pojawiło się przez grę, w którą grałam wieczorem, więc to chyba nie ma znaczenia). Ludzie zaczęli masowo uciekać, panika, krzyki, wojsko, strzały itd. Ja się w sumie nie bałam, ale postanowiłam wracać do swojego aktualnego miejsca zamieszkania. Na jakby 'dworzec' czy coś takiego trzeba było jakoś dotrzeć, dokładniej biegłam przez ten tłum lub nawet wraz z nim, bo dużo ludzi biegło w tym samym kierunku. Na początku biegu jak zwykle, gdy chciałam biec szybko to biegłam wolno (zawsze tak mam w snach), ale nagle stała się rzecz dla mnie przełomowa, bo zaczęłam biec szybko, tak jakbym naprawdę biegła w życiu (nigdy mi się jeszcze nie udało tego w śnie dokonać xd).
      No i biegłam, dotarłam w końcu przed budynek i wbiegłam na pierwsze schody prowadzące do budynku. Gdy stałam w drzwiach wejściowych nagle pojawiła się prawie cała moja rodzina - najbliższe kuzynostwo, ciocie, wujkowie itd i mnie żegnali, wszyscy machali na pożegnanie itp. Weszłam do środka i pobiegłam na górę, po drodze były takie jakby ruchome schody, a raczej taka ruchoma taśma jak w centrach handlowych są, żeby wózki mogły wjechać, ale te taśmy jechały nie w tą stronę co powinny tzn, my (ludzie) biegliśmy w górę, a one jechały w dół. Ciężko się trochę po nich biegło, więc chciałam się złapać kogokolwiek, żeby sobie pomóc no i złapałam za prawą dłoń jakiegoś chłopaka, przystojnego zresztą ) Nawiasem mówiąc to ten moment złapania jego dłoni bardzo mnie uderzył, do tej pory mam to przed oczami No i on mi pomógł i biegliśmy tak po tych schodach, jedyna trochę dziwna rzecz to, że nie trzymaliśmy się normalnie za ręce tj. zamiast ja swoją lewą ręką trzymać jego prawą dłoń, to ja trzymałam swoją prawą dłonią jego prawą dłoń. Biegliśmy tak razem, a później okazało się, że jest podziemna droga z tego miasta do Warszawy, gdzie się wybierałam i w tym momencie gdzieś mi zniknął ten chłopak i znów byłam sama. Droga do stolicy wyglądała tak, że ludzie byli połączeni ze sobą takim długim sznurkiem (jak czasem dzieci z przedszkola na wycieczkach) i podróżowaliśmy kanałami takimi jak mniej więcej podczas wojny, z czerwonej cegły itd. Mówię tu podróżowaliśmy, bo ludzie nie szli na pieszo tymi kanałami tylko jakby 'jechaliśmy na stopach' xD Nie umiem tego inaczej wyjaśnić xd No i w końcu dojechaliśmy na miejsca, gdy wyjechaliśmy z tych kanałów i wyjechaliśmy z tych podziemi na powierzchnię to nagle znaleźliśmy się w jakimś tramwaju na jakimś tam rondzie.
      Znów pojawił się ten chłopak. Staliśmy obydwoje obok drzwi i zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Zapytałam, gdzie mieszka, odpowiedział, że xxx (przystanek przed moim przystankiem), co było miłym zaskoczeniem. Odparłam na to, że w takim razie musimy razem pojechać takim i takim tramwajem. Dodam nawiasem, że chłopak ten miał czarujący uśmiech ) Narazie jechały 3 tramwaje jeden za drugim (jakby dla ludzi, którzy się ewakuowali), ale my musieliśmy się przesiąść. W tramwaju jechali z nami dwaj murzyni, pijani zresztą. Jeden do nas wstał i podszedł, złapał mnie tak, że przez przypadek w zasadzie dotknął moich piersi (w dodatku byłam bez stanika nie wiem czemu) i zaczął po angielsku mówić do tego chłopaka, który ze mną jechał, czy ona ma zamiar mnie poślubić, bo jestem piękna i coś tam coś (obydwoje nie zrozumieliśmy co ona tam do nas potem w tym swoim angielskim, pijanym bełkocie do nas mówił). Musieliśmy już wysiadać, odpowiedziałam mu więc po angielsku, że dziękuję i miłego dnia (do tego murzyna). Zdziwiło mnie trochę, że powiedział, że jestem piękna, bo byłam po raz kolejny bez makijażu xd Wysiadając z tym chłopakiem stwierdziłam, że pewnie ucieknie nam ten tramwaj, którym mamy jechać i, że pewnie trafi nam się najstarszy tramwaj. No i tak też było, biegliśmy do tego tramwaju, nawet naciskałam ten guzik, żeby się drzwi otworzyły, ale kierowca odjechał, a tramwaj faktycznie był tak stary, że takie to już tylko do naprawy torów jeżdżą.
       
      No i tutaj się niestety obudziłam i nie potrafiłam już dalej zasnąć, a szkoda, bo byłam tak ciekawa co będzie dalej z tym chłopakiem )
       
      Bardzo prosiłabym o zinterpretowanie tych snów, albo chociaż jednego. Wydaje mi się, że jest w nich coś ważnego, ponieważ mimo upływu dwóch dni nadal je tak wyraźnie pamiętam. Może to będzie pomocne, albo najbardziej w tych obydwu snach uderzyła mnie łatwość z jaką nawiązywałam kontakty z chłopakami i w dodatku nie na poziomie przyjacielskim. A to złapanie tego chłopaka za rękę w drugim śnie nadal mnie oszałamia wręcz, ja po prostu czułam miękkość jego dłoni!
      W dodatku nie wiem, czy ten sen nie jest jakąś odpowiedzią na moje zastanowienia, które miałam dzień przed pojawieniem się snu, a dokładniej myślałam, czy nie powinnam się związać z kimś innym niż z moim obecnym chłopakiem.
      Bardzo proszę o interpretację! )
    • klaudia.j
      By klaudia.j
      ostatniej nocy miałam sen, który wyjątkowo dobrze pamiętam (bo zwykle tylko kojarzę, że coś tam mi się śniło, ale nie potrafię sobie przypomnieć).
      Wracając do snu o interpretację którego proszę Was Drodzy Współużytkownicy, na początku z moją dawną przyjaciółką (z którą już kontaktu od paru lat nie utrzymuję) wsiadałyśmy do tramwaju ale jak prawie ruszał to ktoś z pasażerów powiedział ze nie możemy jechać i wtedy zobaczyłam ze mam za mało pieniędzy i nie mam na bilet, wiec szybko wyskoczyłysmy z tramwaju , ale odrazu za nim pobiegłyśmy... niestety ciągle nie udawało się nam, przyjaciółka starała się skrótem biec żeby przeciąć mu drogę, ale znowu wybiegłyśmy tuż za nim. nagle znalazłam się w domu u jakiegoś mężczyzny(ale nie pamiętam żebym go znała z realnego świata) on mnie tam więził . swoją drogą teraz mi się kojarzy ze ten dom trochę jakby szkołę przypominał. byłam w pokoju na końcu korytarza , kiedy uznałam ze moj "oprawca" już jest zajęty czymś innym i mogę uciec. planowałam wybiec przez korytarz,ale on sie zorientował i biegłąm korytarzem . "Korytarz" był jakby takim podzielonym na pokoje , bo co chwile były drzwi. nagle gdy ten mezczyzna był blisko postanowiłam wyskoczyc przez okno. i rozbijałam rękami okno , i wyskoczyłam... a wtedy zobaczyłam moja przyjaciółkę (tą która była na poczatku snu) ona wyskoczyła za mną. I w tym momencie znowu biegniemy, ale tym razem obie uciekamy przed tym meżczyzna. w pewnym momencie czuje jakbyśmy juz oddaliły się wystarczająco,ze on nas nie znajdzie i wchodzę do jakiejś małej piekarni i prosze zeby ktos zadzwonil na policje bo uciekamy przed jakimś szaleńcem który nas więził, ale wszyscy którzy tam pracowali wogóle nie zwracali uwagi na nas jakby nas nie widzieli. ale ja prawie płacząc błagałam o telefon ze sama zadzwonie wtedy jedna starsza kobieta popatrzyła na mnie z pogardą w oczach i powiedziała zebym nie przeszkadzała bo wszyscy usiłują pracować i zebym poszła na zewnątrz ale od zaplecza. wyszłam , a podwórko było bardzo małe , jakby otoczone murami sąsiednich domów rosły dwa drzewa ktore robiły cien tak ze slonca wogole nie było widac. po chwili usłyszałam ze ten mezczyzna wpada do tej piekarni ale krzyczy na niego ta sama kobieta i mowi podobnie jak mi ze usiluja pracowac i zeby nie przeszkadzal, on wtedy widzac ze nie ma mnie tam wybiega na ulice i tylko słychac jak trzaska drzwiami... a ja nadal siedze na malm skrawku trawy pod niezbyt ładnymi drzewami. koniec.
       
      bardzo proszę, jeżeli ktoś ma coś do powiedzenia na temat mojego snu... bardzo prosze:)
      a tymczasem dobranoc
      Klaudia
    • psiutka
      By psiutka
      Witam,
       
      Śniło mi się, że byłam na jakimś dużym placu w mieście gdzie planowano zamach na mnie. Zamachowcy zastrzelili jednak mężczyznę. Wiem nawet, że dostał w podstawę czaszki. Rozpoczęłam śledztwo, byłam detektywem. Szukałam po omacku łuski od naboju. Wtedy z placu zaczęła odjeżdżać cała masa tramwajów. Były dziwnie czyste więc pytam kogoś dlaczego są takie. Odpowiedział, że motorniczowie bardzo dużo zarabiają. Są bogaci i skorumpowani do tego stopnia, że częstują pasażerów kiełbasą.
       
      W tym momencie sen się skończył, obudziłam się spocona więc proszę o pomoc.
       
      Dzięki,
      Kaśka,
×
×
  • Create New...