Jump to content

Powódź, dramatyczny koniec snu, dlatego proszę o szybką interpretację


Gruschi
 Share

Recommended Posts

Aby łatwiej było się Wam interpretować, podzielę na kilka części ten sen, aby był nieco bardziej przejrzysty. Ten sen jest bezsensowny i nielogiczny, dlatego proszę o dogłębne czytanie.

 

Scena 1

 

Byliśmy w jakiejś piwnicy, jak to bywa w takich miejscach jest ciemno, lekko tylko światełko paliło. Chodziliśmy w kółko szukając wyjścia. Podobno coś się zawaliło i jakaś ekipa miała nam pomóc. Byłem oczywiście ja, moi rodzice i kilkoro zapaśników. Byli wielcy i dobrze zbudowani. Jeden z nich kierował nami, kazał nam iść spać i poczekać na pomoc. Leżały takie ciemne szmaty, którymi nawet okryć się nie dało i poszedłem spać. Czułem oczywiście strach, ale nie przejmowałem się tym, bo pewnie ktoś mi pomoże. Jaki kolor dominował? No raczej ciemne. Aha i mam 15 lat.

 

Scena 2

 

Byłem na dworze, była noc i biegłem do moich dwóch kolegów, chciałem aby mi pomogli się wydostać stąd, chociaż byłem wolny. Czułem strach.

 

Scena 3

 

Siedziałem u mnie w domu (na I piętrze) z moją siostrą, która miała małe dziecko i z ojcem (68 lat). Wszystkich już uratowali, została tylko nasza trójka. Moja siostra klęczała i płakała do dziecka (miała mokre włosy, chociaż w domu było sucho), tata patrzał przez okno obserwując otoczenie a ja stałem i się wpatrywałem w siostrę. Nagle poziom wód zaczął się podnosić, ale gdy doszło do naszego okna, to znowu powrócił poziom wód do normalnego stanu. Ja przytuliłem się do swojej siostry, nagle tata ostrzegł mnie, że woda idzie w górę. Wszyscy skoczyliśmy na parapet, aby jak najdłużej wytrzymać na wodzie. Moja siostra dała ręce do góry, aby dziecko było wyżej od niej (chodzi o utonięcie), woda się wlała nam do domu, ja rozpaczliwie płakałem "tato, nie waż się umierać, nie... nie umieraj!", wpadałem w taki szał, gdy byłem gotów walczyć o swoje życie, zacząłem na głos prosić Boga o to, abyśmy przeżyli, czułem jak woda dochodziła mi do gardła i topiła innych członków rodziny, aż się obudziłem... Było jasne niebo i podświadomie wiedziałem, że mają nas uratować górą, chociaż nade mną był sufit ^^

 

Czuję, że coś się stanie, coś wisi nad nami

 

Proszę o interpretację.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...