Jump to content

dziwna zabawa w kółku z zakonnicami i dziećmi, staw z łódką pełną zielonej wody


latifah
 Share

Recommended Posts

Jestem w swoim mieszkaniu, mama się krząta i gdzieś szykuje. Słyszę, że nade mną u sąsiadów jest zabawa, impreza. Mama wychodzi z mieszkania, zerkam na zegarek - jestem spóźniona na spotkanie z chłopakiem, wybiegam z domu. Przy ulicy stoi zakonnica, rozmawiam z nią. Nagle podbiega 4 dzieci, chwytają się wszyscy za ręce i się bawią "w kółeczku", jednak są poważni. Zachęcają do zabawy, jednak widzę nadchodzącego chłopaka - okazuje się, że też się spóźnił. Próbuje się wytłumaczyć. Nagle dzwoni telefon, budzę się.

Bardzo proszę o interpretację snu, ponieważ nie wiem jak wszystko połączyć ze sobą, a wydaje mi się, że jest to bardzo ważny dla mnie i symboliczny sen.

W międzyczasie w śnie byłam jeszcze w jakimś ogrodzie, był tam staw. W stawie była łódka, do połowy wypełniona zieloną, kwitnącą wodą. Miejsce zdawało się być tajemnicze, ale bardzo urocze.

Chciałam jeszcze dodać, że "kółeczko" z dziećmi i zakonnicą nie było "pełne", ciągle brakowało jednej osoby do zabawy - stąd ich zachęty, żebym się przyłączyła.

Jeszcze raz bardzo, bardzo proszę o interpretację.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • Kanra
      By Kanra
      Coraz częściej miewam koszmary, a ten był wyjątkowo wyrazisty, dlatego opiszę go tak szczegółowo jak go zapamiętałam. Miał w sobie mnóstwo symboli, przynajmniej tak mi się wydaje, dlatego proszę o zinterpretowanie go.
       
      Zaczęło się motywem kościoła. Mama kazała mi iść na mszę, ale stroniłam od tego. W końcu się zebrałam. Nagle zjawiłam się w autobusie. Na pierwszym siedzeniu siedziała moja mama i rozmawiała z kierowcą, który był moim dalszym wujkiem (co w rzeczywistości jest prawdą). Wysiadłam z autobusu, a mama pojechała dalej. Szłam szybszym krokiem w stronę kościoła. Miałam jeszcze kawałek drogi.(całe otoczenie które widziałam we śnie istnieje naprawdę). Nagle prześcignęła mnie trójka dzieci - chłopców. Biegli, aż w końcu byli prawie na środku ulicy, a przed nimi jechał ciemny samochód który ewidentnie nie zdążyłby się zatrzymać. Dzieci zachowywały się jakby wcale go nie widziały. Już miało dojść do wypadku, słychać pisk opon. Samochód wyhamował tuż przed chłopcami, a oni sami jakimś cudem wyszli cało i wrócili do stojących w pobliżu cmentarza ich rodziców. Przerażonych z resztą. Ja ciągle idę w kierunku kościoła i odetchnęłam z ulgą widząc że chłopcom nic się nie stało.
       
      Idę. Samochodów jest coraz więcej, próbują zaparkować wzdłuż ulicy, nawet w rowach byle się zmieścić. Kilka razy musiałam się zatrzymać żeby parkujące auta mnie nie potrąciły, jakby nikt mnie nie widział. Robi się coraz bardziej tłocznie. 
      Udało mi się przecisnąć przez tę parodię i skręciłam na chodnik prowadzący w stronę kościoła. Przy wjeździe na parking minęłam dwóch napakowanych mężczyzn. Pomyślałam, że to ochroniarze. Nagle szybko przeniosłam się na schody. Przede mną szedł jakiś chłopak, jest już prawie na szczycie schodów, kiedy widzę jak ktoś zza ściany kłuje go strzykawką w szyję i zaciąga w coś rodzaju kantorka. Od razu widząc to spokojnie się odwróciłam i szłam w dół schodów. Pomyślałam jednak, że ci 'ochroniarze' nie są tam przypadkiem, więc jeśli ich znowu minę, to będę celem. Nagle wyłoniła się dziewczyna, również że strzykawką. Pamiętam że wszystkie te podejrzane osoby były ubrane w białe kombinezony. Nagle doszło do pościgu. Chłopak i dziewczyna zaczęli mnie gonić rzucając we mnie strzykawkami abym natychmiast osłabła. Bardzo sprawnie unikałam igieł. 
       
      Na marginesie - w strzykawkach znajdowały się jakieś bakterie, skutecznie miały infekować organizm.
       
      Najwidoczniej mi się nie udało uciec, bo kolejna scena już rozgrywała się w jakimś domu. Była tam ta para, która dopiero mnie goniła. Byłam związana i widocznie osłabiona, ale nie czułam żadnego bólu czy osłabienia. Dostawałam kolejne serie zastrzyków. Od tej pory nie przeżywałam tego snu. Byłam obserwatorem. 
       
      Para przeszła do innego pokoju, chłopak chciał mnie wypuścić. Nie wiem jaki miał powód. W końcu zostałam porwana. Dziewczyna była przeciwna. 
      Ja w jakiś sposób dostałam telefon. Zadzwoniłam do mamy i chciałam żeby zadzwoniła na policję i powiedziała że jestem zaczipowana, więc mnie znajdą. Nie wiem czy zdążyłam to powiedzieć czy nie, ale dziewczyna nagle zaczęła mi grozić kolejną porcją zawartości ze strzykawki. Nagle zaczęłam się jej opierać, ze łzami w oczach, nie chciałam kolejnej dawki ani kłucia, chłopak próbował ją powstrzymać. Nie wiem jak się to skończyło. Obudziłam się. 
       
      Przez cały sen towarzyszył mi niepokój, zdenerwowanie. Kiedy się obudziłam (co miało miejsce kilkadziesiąt minut temu) byłam bardzo niespokojna. 
      Wiem, że opisany sen wygląda raczej jak thriller, ale jednak to wszystko co tam się działo nie daje mi spokoju, zwłaszcza że pamiętam wszystko tak wyraźnie.
       
    • Yaris
      By Yaris
      Witam
      śnily mi sie ostatnio psy.
      Dwa moje, z tym ze jeden z beżowego zrobił sie czarny a drugi był taki sam jak naprawde.
      Wsiadały do autobusu który miał je gdzieś zawieść.
      nagle okazalo sie ze trzymam w rekach dwa małe szczeniaczki które byly zawinięte w rożki dla dzieci w które zawija sie niemowleta.
      Chodziłam z nimi na rekach.
      co moze oznaczać ten sen ??
    • Maku
      By Maku
      Witam,
       
      pierwszy sen 2 dni temu ...
      Puszysta dziewczyna bardzo chciała się przytulić ale ja nie lubię puszystych (jako koleżanki oczywiście ale nie jako własna dziewczyna) i nie chciałem się przytulać a tym bardziej nic więcej ... a ona nie zważywszy na moje nie dalej chciała
       
      drugi sen dziś ...
      po zabawie/walce na powiedzmy łódce/tratwie i zrzuceniu ludzi z nie naszej grupy i wygraniu tego ... podeszła do mnie dziewczyna z przegranej grupy, młoda piękna szczupła, była mokra i było jej zimno i przytuliła się a ja ją okryłem ręcznikiem i przytuliłem i to przytulenie bardzo mi się podobało
       
       
       
      ja wiem, że wg sennika to samotność i potrzeba bliskości i tak jest rzeczywiście bo jestem wrażliwym singlem ale może coś więcej?
    • BrowLee
      By BrowLee
      Cześć
       
      "Duchowieństwem" interesuję się od dawna, ale nigdy nie miałem ciągotek do snów, aż do dzisiaj, gdyż dzisiejszy sen był bardzo dziwny.
       
      Na początku przyśniło mi się, że ukruszył mi się ząb. Owy kawałek wyplułem na rękę i stwierdziłem, że będzie trzeba iść do dentysty. Po spojrzeniu w lustro okazało się nie mam wszystkich zębów począwszy od dwójki górnej lewej, do okolic 6-7ki. Całe to miejsce było nadpsute próchnicą. Oczywistym jest, że się tym zmartwiłem.
       
      Drugi sen: Szedłem brzegiem rzeki z żoną. Żona w pewnym momencie została na wyższym brzegu, ja poszedłem dalej. Na swojej drodze spotkałem wielkiego węża żółto-brązowego ( co dziwne, miał kończyny jak krokodyl ) który patrzył się na mnie i syczał, ale przechodząc obok niego, nie zaatakował mnie. Za nim szła stara cyganka a za nią 10 chłopców niosąc "trumnę" z ciałem takiego samego węża ( razem tworzyli jakby kondukt dzieci z "trumną" -> cyganka -> wąż ). Cyganka jak obok mnie przechodziła wysmarowała mi usta, chyba jadem tego zmarłego węża, jad ten po dotknięciu ust od razu wyparowywał - było to normalnie widać. Gdy mnie minęli, ciało węża "zwodowali" a ja umyłem ręce w tym jeziorku. Nie bałem się tej całej sytuacji, ani węża, ani cyganki. Ciekawy specjalnie też nie byłem, byłem taki trochę "nieobecny". Pamiętam, że jak zobaczyłem węża, krzyknąłem do żony, żeby NA PEWNO tutaj teraz nie podchodziła i została tam gdzie jest.
       
       
      Nigdy nie śniłem takich "wymownych" snów, ten wydaje mi się inni niż wszystkie.
    • Dża
      By Dża
      Witam Miałabym prośbę o interpretację mojego snu.
      Stoję na chodniku obok jakiegoś wyjazdu. Wszędzie jest śnieg i lód. W pewnym momencie z tego wyjazdu wyjeżdżają tiry i auta ciężarowe, które jadą bardzo powoli. Nagle obok mnie pojawia się dwójka dzieci: chłopczyk i dziewczynka ( w wieku 3-4 lata). Wyglądają trochę jak bliźnięta, mają takie same kolory oczu i blond włosy. Chłopczyk jest jednak odrobinę wyższy. Stoją przy mnie w koszulkach z krótkim rękawem. Ja i te dzieci machamy jednemu z odjeżdżających tirów. Nie wiadomo kiedy chłopczyk stoi między kołami jadącego kolejnego tira, szybko go z tamtąd zabieram. Podziękował mi i zwrócił się do mnie mamusiu. Zciągam swoją kurtkę, opatulam nią obojga, biorę na ręce, po czym obracam się w stronę odjeżdżającego tira (temu komu machaliśmy), jakby była w nim bliska nam osoba.
×
×
  • Create New...