Jump to content

Rower, domy i piach.


Kucia1929
 Share

Recommended Posts

Już kilka razy śniło mi się że jadę na rowerze. To był mój rower w takim stanie jak jest czyli ogółem dobry. Pierwszy sen był o tym jak jechałam przez osiedla i wąskie uliczki, a potem pod wielką górę piachu i przez jakiś las i ktoś jechał za mną na motorze i gonił mnie ale ja uciekałam i wcale nie byłam zmęczona. Teraz śniło mi się ze jeżdżę za miastem po asfaltowej ulicy dookoła hałdy piachu, a pomiędzy nimi domy bardzo zadbane czyściutkie i wszystkie ogrodzone wysokimi płotami. W pierwszym śnie też były domy i też zadbane. Najgorsze było to ze dookoła nie było nikogo tylko ja na rowerze, domy i piach jak na plaży tylko usypany w wysokie hałdy. Proszę o odpowiedź.

Link to comment
Share on other sites

Kucia1929, zastanów się, czy nie budujesz tzw 'zamków na piasku'. mam wrażenie, że szybko chciałabyś osiągnąć jakiś cel, może nawet zbyt szybko.

 

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • ada.music@poczta.onet.pl
      By
      Witam. Bardzo prosiłabym o interpretację mojego snu.
      Śnił mi się mój były chłopak. Jechał na rowerze po autostradzie pod górę, był to wieczór. Zobaczyłam go i pojechałam za nim. W końcu jechaliśmy razem, a on robił mi zdjęcia. W drugiej części snu siedzieliśmy w samochodzie z jego nową dziewczyną. On siedział za kierownicą, ja koło niego, a ona z tyłu. Kłóciłyśmy się. Samochód był bardzo ładny, siedzenia były skórzane.
      Dodam, że nie pierwszy raz śni mi się on, rower i samochód.
      Jak rozumieć ten sen?
    • Vyar
      By Vyar
      Witam,
      proszę o interpretację mojego snu
       
      Byłam w lesie. Drzewa były cienkie, prawie bezlistne drzewa, podobne trochę do brzóz, trochę do wierzb, rosnące w piasku.
      Niebo zachmurzone, szare, szarobłękitne. Wiatr, silny, porywający luźny piasek z podłoża, tworzący kurz w powietrzu, ograniczający widoczność.
      I drzewa. Niektóre stojące, jakby martwe, ale jednak w pewnym sensie świadome. Niektóre poruszające się, wyciągające długie korzenie, jak nogi, brodzące w piasku, idące ślepo przed siebie. Żadnej magii w tym. Nie można z nimi porozmawiać, zwrócić ich uwagi. Mają świadomość, ale są otępiałe, jakby w półśnie...
       
      Jestem tam też, ale nie widzę siebie. Może też jestem jednym z takich drzew. Chcę iść też, pójść w jednym kierunku, za nimi, brodzić w tym piasku. Nie mogę, coś mnie trzyma. Widzę i czuję, że to gałęzie, a raczej jedna gruba gałąź, obejmująca mnie, nie dająca możliwości wywinięcia się. Nie czuję jednak irytacji, a wręcz jakieś poczucie bezpieczeństwa.
       
      Nie było tam nic złego. Taka melancholia. Jakaś ostateczność, żadnych wyborów, po prostu akceptacja tego, co jest, bez pomysłu, że coś mogłoby być inaczej. Obraz ponury, ale w pewien sposób piękny.
       
      Co to mogło znaczyć?
      Dziękuję z góry...
    • tusik
      By tusik
      Nie chodzi mi o jeden sen ale całą serie z powtarzającymi się wciąż elementami. Zawsze kiedy śni mi się rodzinne miasto albo dom, nie wygląda tak jak w rzeczywistości, lecz za każdym razem tak samo. A od jakiegoś czasu śni mi się mężczyzna, nie mogę go przyporządkować do nikogo ze znanych mi osób ale czuje z nim silną emocjonalną więź, bardzo dobrze czuję się razem z nim, w snach jesteśmy w związku, nie widzę jego twarzy. W tych snach ciągle pojawia się także element plaży piaskowej z klifem i morzem z rozszalałymi falami, nie mogę wejść do tego morza chociaż bardzo chcę. Nie widziałam na żywo nigdy tego typu plaży a śni mi się ona tak często, że mogłabym narysować mapę co gdzie się znajduje, to samo dotyczy się snów o rodzinnym mieście. Zastanawiam się co to wszystko może oznaczać, zwłaszcza, że te elementy występują w praktycznie każdym moim śnie od jakiegoś czasu.
    • Nejti
      By Nejti
      Jechałam rowerem na wąskiej ulicy, nagle natrafiłam na stromą górkę z której zjechałam. Na samym jej końcu znajdowała się maleńka plaża, i woda. Wjechałam w nią, zatoczyłam półokrąg i wyjechałam wracając tą samą drogą którą się tu dostałam. (Nie wiem jakim cudem, ale w wodzie poruszałam się o wiele lepiej niż na lądzie). Gdy wjechałam pod górkę znalazłam się na niezwykle przyjaznej ulicy na której każdy człowiek robił to co potrafił najlepiej. Pamiętam faceta stojącego na balkonie z czymś na kształt wielkich czarnych talerzy(choć nie pamiętam do czego one służyły, i czym były). Patrząc na nich myślałam o tym że nie trzeba być żadnym spidermanem czy supermanem by być kimś wielkim. Wystarczy robić to w czym jest się najlepszym.
       
      Później śniło mi się że byłam na jakimś przyjęciu. Dokładnie pamiętam scenę w której jadłam zieloną gruszkę.
    • Bubcia
      By Bubcia
      Witam.Mam na imię Karina, mam 16 lat. Nie do końca wiem o co w tym chodzi ale mam nadzieję że nie popełniłam gafy:) Otóż miałam dzisiaj dziwny sen. Zaniepokoiłam się niektórymi rzeczami.
      Było u mnie sporo ludzi w domu ok. 10 osób. Bawiliśmy się, przeważnie rozmawialiśmy. Widziałam u mnie na biurku jakąś gazetę. Postanowiłam jej nie ruszać. Wszyscy się rozeszli. Później przyszła do mnie koleżanka i zrobiła mi awanturę o tą właśnie gazetę. Ja byłam pewna że nie ma jej w moim domu. Po prostu to czułam i wiedziałam to że nie mam jej gazety. Zdenerwowałam się, wzięłam rower (choć nie pamiętam że na nim jechałam) zabrałam ze sobą również zabawkowe grabki, jeszcze dwie tego typu zabawki, pudełko które było podobne do mojego chlebaka który mam w domu w którym znajdowały się rzeczy które wymieniłam wcześniej. Widziałam że w dość specyficznym miejscu (lecz był tam piasek) bawiła się dziewczynka z podobnymi zabawkami a naprzeciwko niej siedziała jej matka i czytała jakąś gazetę. Postanowiłam się dołączyć. Położyłam zabawki prawie że obok dziewczynki a sama poszłam usiąść tak że dziewczynka była pomiędzy mną a moimi zabawkami. Odłożyłam rower tak że leżał on na piasku. Matka wzięła do ręki moje grabki (pamiętam tylko je z tych 3 zabawek ponieważ wzięła ją do ręki, były koloru zielonego). Powiedziałam z pretensją "ej, to moje". Ona prawie że zaraz odłożyła je i powiedziała z serdecznym uśmiechem "spokojnie". Nagle przez chodnik przeszła ta dziewczyna która zrobiła mi awanturę o gazetę z dwoma dziewczynami które znam z widzenia (te dwie pozostałe są praktycznie nierozłączne). Nie patrząc się na mnie (patrzyły dokładnie w przód) przeszły naburmuszone z wysoko podniesionymi głowami. Nagle jedna z nich(ta co zrobiła mi awanturę) cofnęła się i zapytała się dwóch pozostałych: "to ta?" tamte jej odpowiedziały że tak. Przewróciła mnie tak że się skuliłam i zaczęła nogą sypać na mnie piasek. Wydawało mi się wtedy że ma nogę o gigantycznych rozmiarach ponieważ czułam że wielkie ilości piachu się na mnie sypią. Czułam że leżałam pod wielką stertą piachu i ledwo łapałam oddechu. Nagle dziewczyny które się temu przyglądały powiedziały "dobra dosyć". Ja nagle wstałam złapałam dziewczynę która mnie zasypywała piaskiem za barki i zaczęłam płakać i krzyczeć do niej "ja nie mam tej gazety! naprawdę! spójrz mi prosto w oczy! patrz mi w oczy!" w kółko powtarzałam krzycząc te słowa. Byłam wręcz w histerii. Potrząsałam nią od czasu do czasu w trakcie wykrzykiwania. Patrzyła na mnie z przerażeniem i jakby z poczuciem winy że strasznie się pomyliła, jakby zrozumiała. Przytuliła mnie a ja odwzajemniłam uścisk. Następnie chciałam uciec jak najdalej od tych ludzi. Od ludzi z tego terenu, osiedla lecz zauważyłam że w tamtym miejscu gdzie leżał mój rower już go nie było. Dziewczynki z matką też nie było. Postanowiłam się przejść do domu tej matki z myślą że to może ona ma mój rower (nie próbowałam nawet odgarniać ręką piasku w poszukiwaniu roweru). Nie mam pojęcia skąd wiedziałam gdzie ona mieszka ale kiedy zapukałam do drzwi to otworzyła mi matka dziewczynki. Dom z każdej strony był obtoczony żywopłotem. Matka zaprosiła mnie do środka. Weszłam do pokoju który znajdował się zaraz po lewo gdzie bodajże miała pracownię ale nie pamiętam nic co znajdowało się w pokoju. Pamiętam że opowiadała mi o tym że mają taki żywopłot dlatego że chcą ukryć to że uprawiają truskawki, powiedziała również takie zdanie które zapisałam brzydkim pismem na małej karteczce "Pani uzyskała pozwolenie na nielegalne uprawianie truskawek". Następnie zaprosiła mnie do większego pokoju. Wyglądał prawie tak jak w moim domu a bynajmniej była taka sama powierzchnia pokoju i stół był w tym samym miejscu. Odwróciłam tylko lekko głowę i widziałam że tam gdzie my w domu mamy kanapę ona miała postawione dwa rowery. Żaden nie wyglądał jak mój. Wyszłam z jej mieszkania. Nagle jakbym zeskoczyła z planu na plan w jednej chwili we śnie. Wędrowałam po górach (dobrze jest zaznaczyć że 1 lipca wyjeżdżam w góry do Rabki-zdrój na wakacje). Szłam normalnie bez zmęczenia choć droga była nierówna i chodziłam po samych skałach(w realnym życiu dosyć szybko odczuwam zmęczenie). Za każdym razem jak spojrzałam się w lewo była woda. Woda była ani brudna ani jakoś specjalnie czysta. Po każdym odcinku drogi woda zwężała swój strumień lub rozszerzała (nie dalej niż na 100 metrów). Kiedy spojrzałam lekko w górę widziałam wysokie, szczupłe drzewa. Po dłuższej przebytej drodze skręciłam tak że znajdował się budynek. Czasem na plażach znajdują się takie budynki że nad głową masz własnie kawałek takiego budynku ale jest na otwartej przestrzeni. Zauważyłam że jakieś dzieciaki w moim wieku siedzą na drewnianych schodkach które można przenosić z miejsca na miejsce. Była to ok. 20 osobowa grupka. Patrzyłam się cały czas tylko do tej pory kiedy musiałam odwrócić głowę na bok, ale do tyłu już nie spojrzałam i nie zastanawiałam się czemu oni tam siedzą i co robią. Za wyciętym rogiem budynku była podobna sytuacja tylko że było mniej osób. Nie przejęłam się tym i poszłam dalej naprzód lecz nie doszłam za daleko ponieważ ujrzałam nagiego mężczyznę z plecakiem na barkach przechodzącego przez derniany most. Mężczyzna kiedy przeszedł przez most kierował się w moją stronę. Miał ok. 22 lat i był dobrze zbudowany lecz pomimo tego nie miałam kosmatych myśl w tamtym momenciei. Lekko się przeraziłam ale powiedziałam sobie co taki jeden mi może zrobić, być może tylko normalnie przejdzie, być może jakiś nudysta i nic mi się nie stanie lecz w oddali zauważyłam że ujawnia się następny mężczyzna. Nie pamiętam czy był ubrany. Był tak daleko że nie pamiętam. Wtedy zaczęłam iść w przeciwnym kierunku. Pomyślałam "niedługo koniec dnia, lepiej jak będę już wracać do domu, robi się chłodno". Nagle ni z tego ni z owego wskoczyłam do wody w całym ubraniu, w butach, tak o, bo mi się zachciało. Chwilę popływałam i czułam się dobrze. Po tym jak wyszłam z wody pomyślałam "o ku**a, co ja zrobiłam ? przecież nie mam nawet się czym okryć a ubranie jest całe mokre! nawet nie wiem gdzie jestem, jak ja wrócę do domu?!" Kiedy zaczęłam się wracać w stronę budynku nie odczuwałam chłodu. Później znów przeszłam obok tego obozu. Tak mi się wtedy wydawało że to obóz. Nagle moja mama krzyknęła: "Karina! No co ty ? Chodź tu. Widziałam Cię w telewizji że tu jesteś." Nie dokładnie pamiętam tego ale było coś mniej więcej na tej zasadzie że byłam myśli że doszłam do Rabki (do Rabki mam 430km), jakaś pani mnie uświadomiła że to nie ta Rabka do której mam jechać na wakacje. Że ta Rabka w której się znajduje jest 3 km. od mojego miasta i ta kobieta powiedziała mi również że ja jadę do Rabki-zdrój a teraz znajduję się w Rabce. Następnie jak moja mama rozmawiała z kimś jakaś mała otyła dziewczynka zaprosiła mnie do swojego domu. Wydawało się że nie może stamtąd wyjść ale jednak wyszła i pociągnęła mnie za rękaw tak żebym z nią poszła, odniosłam takie wrażenie że ktoś zakazywał jej wyjścia z domu ale nie zabraniał zapraszania gości. Dziewczynka była sama w domu. Zasłony były zasunięte, było bardzo ciemno. Pokazywała mi różne pierdołki typu zawieszki na komórkę. Ujrzałam że ma różne pierdołki z Hello Kitty które zbieram, mam wręcz bzika na punkcie kolekcjonowania hello kitty. Dziewczynka pokazała mi podróbkę hello kitty i powiedziała że może mi to sprzedać za 3 zł. Odmówiłam. Następnie weszła do domu jakaś otyła kobieta z papierowymi torbami z zakupami. Poczułam się jak w Ameryce. Kobieta mnie zignorowała, jakby mnie nie było. Na tym zakończył się mój sen.
×
×
  • Create New...