Jump to content

Miasto i autobus- prosze o inerpretacje


gepard212
 Share

Recommended Posts

Mam problem ze snem.

 

W śnie nie wiem jakim cudem znajduje się w Koszalinie( miasto w zach pom.) tylko wygląda jakoś inaczej. Pojechałam tam z mamą na zakupy, niestety nagle się rozdzieliłyśmy. Gorączkowo zaczęłam jej szukać. Nagle weszłam do pewnego sklepiku, gdzie spotkałam większość moich znajomych. Nagle oni znikają, a ja wciąż jestem w tym mieście. Nie znajduje mamy, nie moge się wydostać z miasta, gdyż nie mam pieniędzy na bilet powrotny.Czuje jak ogarnie mnie strach i panika. Kiedy próbuje jechać ,,na gapę'' autobus rusza i gdy znajduje się przy końcu miasta, gdzie znajduje się znak do innej miejscowości nie mogę przebyć pewnego rodzaju bariery tzn. autobus jedzie dalej, ale ja jakby wypadam z tego autobusu, przez ściany, jakby był jakimś autobusem widmo. Bardzo prosiłabym o odpowiedz:)

Link to comment
Share on other sites

gepard212,

 

Twój sen jest obrazem Twojego wnętrza.

 

Rozpoczęłaś drogę prowadzącą do osiągnięcia dojrzałości umysłu i równowagi emocjonalnej.

Właśnie zmierzasz do nowego etapu, kolejnej fazy poznawania własnego potencjału, odkrywania nowej świadomości samej siebie. Podróż ta dotyczy Twojej sfery psycho-duchowej i jej dojrzewania.

 

Na razie jesteś zagubiona, błądzisz. Brak Ci pewności siebie. To uczucie blokuje Twój dalszy rozwój i skłania do poszukiwania wymówek.

 

Strach, który odczuwałaś we śnie wynika z Twojej nowej wiedzy na temat swojej podświadomości i tego, że jej jeszcze nie usystematyzowałaś.

Czujesz potrzebę odkrycia tożsamości, jakiegoś aspektu własnej osoby, który pozwoliby rozwiązać trudności lub uzupełnić jakieś braki.

 

Wyjeżdżając autobusem podejmujesz próbę wyjścia z obecnego stanu, która kończy się niepowodzeniem.

 

Aby to zmienić powinnaś pogłębić samopoznanie i harmonię wewnętrzną.

Zaakceptować siebie, oprzeć się na swoich wartościach. Trochę odwagi, wiary w siebie i można "rozwijać skrzydła".

 

Poznawanie włanej duszy nie jest sprzeczne z żadną religią, ani filozofią.

Wiecej pewności siebie :)

 

Uwierz w siebie!

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • allexandre
      By allexandre
      Witam. Przeważnie staram się sama interpretować sobie sny, ale z tym średnio mi idzie, więc w skrócie, tyle ile pamiętam.
       
      Śniło mi się, że byłam z moim byłym chłopakiem na lodach, kiedy już je dostaliśmy, ogromne porcje w rożkach, część jego lodów spadła. Przyjęliśmy to z humorem i że nic się nie stało. Po spotkaniu wracał autobusem, wsiadł do niego a ja po chwili wsiadłam za nim i chciałam do niego iść, wiem tyle że nie miałam zamiaru jednak jechać tym autobusem. Szukałam go wzrokiem pośród pasażerów, ale nie znalazłam, a kierowca na mnie znacząco patrzył, wiedziałam że zamkną się drzwi i autobus by odjechał wraz ze mną, więc wysiadłam. Poszłam drogą w stron odwrotną do kierunku jazdy busa, wracałam z tego spotkania. Nagle dogonił mnie ten mój były chłopak, przytulił i powiedział, że to miło, że za nim poszłam. Chodziło o to wejście do autobusu.
       
      Tak się zastanawiam o co mogło chodzić z lodami i autobusem i liczę na Waszą pomoc
    • myrkur
      By myrkur
      Witam! Jestem na forum nowa - chcialabym Was bardzo prosic o pomoc w interpretacji pewnego motywu,ktory powtorzyl sie w moich snach jak do tej pory 3 razy.
       
      W tym snie widze duzy plac, na ksztalt takiego zabytkowego rynku, ale bez straganow itp. Jest otoczony wysokimi,ciemnymi kamienicami, bardzo ponury i szczelnie wypelniony ludzmi,ktorych nie znam. Nie wyglada tak,ale ja wiem,ze to plac w moim rodzinnym miescie. W jego rogu,naprzeciw tego kranca,w ktorym sie znajduje,widac wiodaca nieco w gore mala,waska uliczke miedzy kamienicami. Wiedzie do niej wyrazna sciezka w tlumie. Ta sciezka ludzie podazaja w strone uliczki,jedni za drugimi,ale kiedy ida rynek zaczyna sie wydluzac i rozciagac przed ich oczami. To nie wyglada tak,jakby szli w miejscu,ewidentnie po bokach jest widoczne to rozciagniecie i jakby zwielokrotnienie tej przestrzeni. Uliczka jest ciagle widoczna przed nimi i nigdy nie moga do niej dotrzec,nie moga tez zawrocic ani przestac-kiedy zaczna isc w jej strone robia to jak w transie. To rozciaganie to tylko zludzenie - z boku widac jak ludzie przemierzaja plac,znikaja w uliczce,a potem... Tego juz nie widac,ale ja wiem,ze blakaja sie po mrocznych zaulkach i zakamarkach miasta,często znajdują się nawet poza nim i nim juz później o nich więcej nie słyszy,są zaginieni. To dzieje sie w mieście codziennie o 12.00 i nikt nie może ani nie probuje temu zapobiec.
       
      Ja szlam w tym tłumie dwukrotnie,ale raz udalo mi się zawrócić,a raz mnie odnaleziono. Bylam jedyna osoba,ktora to spotkalo. Raz tylko obserwowalam tlum z bezpiecznej odległości,tak jakby nastapienie na ta ścieżkę w tłumie rownalo sie popadnieciu w trans. Co najbardziej mnie dziwi,ja w tym snie nie boje się - moze czuje sie nieco niezwykle,ale na pewno nie nazwałabym go koszmarem. Plac na ktorym stoją ludzie jest krzywy,jeden z jego rogów opada ostro w dol. Na ziemi jest bruk. Krzywe są tez okalające go brązowe kamienice,brazowawo-pomaranczowo-kremowy jest tez tlum,a niebo zoltawo-szare. Zabudowa stara,raczej malomiasteczkowa,drewniana-to drewno przypomina meble i mocno lśni.
       
      Będę Wam wdzięczna za pomoc. Bardzo rzadko zdarza mi się,aby jakiś symbol pojawial sie we snie więcej niż raz. Przepraszam za brak polskich znaków,pisałam z telefonu.
    • Norbi1392
      By Norbi1392
      Witam serdecznie!
      Wiem, że jest to mój pierwszy post na tym forum, i nie ukrywam, że ze względu na mój sen na nie natrafiłem i się zarejestrowałem, lecz jeśli się gdzieś rejestruję mogę obiecać, że nie jestem "jednopostowym" użytkownikiem Tyle słów o mnie
       
      Aktualnie, proszę o wytłumaczenie mojego snu, gdyż ostatnio nie układa mi się pod pewnymi względami najlepiej.
       
      A oto sen:
       
      Leciałem (zwyczajnie umiałem latać machając rękami) i sprawiało mi to olbrzymią przyjemność. Nagle znalazłem się nad jeziorem (dodam, iż pamiętam te jezioro z czasów dzieciństwa, lecz dokładnie nie wiem skąd). Tak jak kiedyś te jezioro było piękne i czyste a ludzie się w nim kąpali, tak przy moim locie było ono zniszczone, brudne i brak jakichkolwiek ludzi. Zleciałem trochę niżej, a na brzegu gdzie kiedyś była plaża było tylko błoto i zauważyłem dziewczynkę która utknęła w tym błocie. Podleciałem w celu pomocy, lecz przestraszyłem się tego błota i nie chciałem go dotknąć z obawą dotknięcia ziemi. W końcu niechcący dotknąłem tego błota i automatycznie zostawiając dziewczynkę odleciałem. Leciałem przed siebie, ominąłem drzewo, następnie ominąłem kruka (zwyczajnego, żadnej magii) za którym leciałem aż w końcu doleciałem do miasta. W mieście miałem "ostre lądowanie" tak jak bym nie umiał już latać. Uderzyłem o ziemię i próbowałem się unieść w powietrze, lecz już się nie dało, nie mogłem się unieść, a ludzie w mieście patrzyli na mnie jak na chorego psychicznie człowieka.
       
      Co to wszystko może oznaczać ? Wiem, że dużo symboli ma lot, błoto, kruk, lecz jak to połączyć i o co może chodzić ?
      Czy ktoś jest w stanie pomóc w rozwikłaniu tej "zagadki" ?
       
      Dodam tylko, iż żaden z elementów wcześniej mi się nie śnił, nie jest powodem oglądanych filmów lub innych wydarzeń z życia rzeczywistego, a jezioro nie ma dla mnie żadnego znaczenia, było to jezioro gdzie gdzieś przez przypadek się kąpałem, lecz tak jak już pisałem, żadnej tęsknoty bądź innych odczuć z nim nie miałem. Najważnejszym czynnikiem w tym śnie (przynajmniej ja tak odczułem) Był lot oraz błoto. Kruk sam w sobie był w moim odczuciu tylko ptakiem, mógł być to gołąb bądź coś innego, gdyż zwyczajnie go wyprzedziłem, jakby był niczym, nic nie wartym ptakiem.
    • Skylar17
      By Skylar17
      Witam . Proszę o interpretację mojego snu :
       
      Najpierw byłam u mojego kuzyna, rozmiawialiśmy o pracy,zostałam u niego na noc. Obudziłam się jakoś w środku nocy i zeszłam do piwnicy. Tam przede mną były trzy wielkie brązowe drzwi. To była jakaś zagadka ,żeby wyjsć musiałam ją rozwiązać. Na betonowych ścianach były poprzybijane gwoździami duchy,wszędzie był kurz a światło dochodziło nie wiadomo skąd bo w tym pomieszczeniu nie było okien. Zaczyłam krzyczeć ,ale jakoś dziwnie ,jak nie ja. Uciekłam zamykając oczy.Gdy się otworzyłam oczy to byłam w domu i miałam mokre włosy zawinięte w turban z ręcznika (mam długie włosy). Za chwilę musiałam wychodzić na autobus i wybiegłam z mokrymi włosami i ręcznikiem. Usiadłam na siedzeniu. Autobus był pełny,gdy usiałam ręcznik mi spadł a moje włosy odpadły ,miałam tylko połowę włosów. Dwa przstanki od mojego domu autobus sie nie zatrzymał, stała tam wielka grupa kiboli/dresów. Wymachiwali maczetami i bejsbolami. Kierowca uśmiechnął się i przyśpieszył.Zamknęłam oczy a gdy otworzyłam to znajodwałam się w jakimś małym miasteczku ,gdzie ulice były wyłożone kamieniami.Obok stała moja mama z bratem. Podbiegli do nas ci kibole i powiedzieli ,że znają świetne miejsce na zabawę. Weszliśmy wszyscy do takiego "klubu" który był pod ziemią. Nagle obok nie było mojej mamy ani brata,tylko ci kibole. A tam w tym klubie mordowali i gwałcili dziewczyny, ściany były czarne ,spływała po nich krew.
    • anielątko
      By anielątko
      Miałam dwa sny,lecz nie bardzo wiem co one mogą oznaczać,czy w ogóle coś oznaczają?
      W pierwszym byłam na przystanku,wsiadam do autobusu,po chwili słyszę głos ''Po co tam wsiadasz?'' To chyba była moja mama,więc wysiadłam.Byłam taka zdezorientowana,ale zdałam sobie sprawę,że rzeczywiście niepotrzebnie wsiadałam do tego autobusu.
      Następny sen była jakaś droga i dwóch mężczyzn,którzy zaproponowali żebyśmy poszli z nimi,potem zobaczyłam jak uprawiają seks,jedna dziewczyna i potem druga... Mnie tam nie było,nie znam nikogo z tych osób.
      Jakby co przed snem o niczym nie rozmyślałam.
×
×
  • Create New...