Jump to content

Kalendarz i nóż?co może to znaczyć?


Cleo22
 Share

Recommended Posts

Mówi się, że sny na nowym miejscu są ważne. A więc pojechałam do sanatorium i śnił mi się taki sen : widziałam kalendarz taki jak na ścianę, a obok tego kalendarzu nóż- stołowy, ogromny. Wyglądał jakby był poplamiony krwią, albo czymś czerwonym. Nie wiem co mogło to znaczyć...

Link to comment
Share on other sites

Myślę, że chodzi o coś, co masz do zrobienia za jakiś czas - spotkanie z kimś, wykonanie pracy etc. (kalendarz) i wcale nie masz ochoty tego robić, nie zgadzasz się z tą koniecznością (nóż). Ktoś kazał Ci coś robić, a Ty poddałaś się temu, mimo że jest to sprzeczne z tym, co tak naprawdę myślisz i wywołuje to w Tobie irytację, czujesz się pokrzywdzona (krew). Jeśli pracujesz - sanatorium być może jest dla Ciebie chwilą wytchnienia (a jednocześnie hamuje mozliwość rozwiązania spraw) z powodu nawału pracy lub wizji spotkania z kimś męczącym, gdy już wrócisz do domu.

Edited by Reina
Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • Purple90
      By Purple90
      Dzień dobry
       
      Proszę o interpretację poniższego snu.
       
       
       
      Śniło mi się, że byłem gdzieś na wykładzie i wyszedłem z niego z piękną blond dziewczyną o fajnej pupie.
      Spodobaliśmy się sobie.
       
      Nawet nie zauważyłem momentu, w którym znalazłem się gdzieś w jaskini z mężczyznami, którzy gdzieś byli w około i też szukali drogi wyjścia.
       
      Jeden mężczyzna przerażał mnie na tyle, że postanowiłem go zabić i gdy trzymałem go od tyłu dusząć w świetle świec jego cień miał skrzydła - to były skrzydła smoka, jakby jego natura uwidoczniła się w cieniu.
       
      Zabiłem go podcinając gardło.
       
      Było blisko wyjście z jaskini zasłonięte zbitymi deskami.
       
       
      Po odsłonięciu desek przed jaskinią był ogromny długi smok w kolorze siwo-seledynowym.
       
      Smok nie atakował, ale strach było wyjść i zasłoniliśmy z powrotem wejście deskami.
       
      Sen się kończy.
       
       
      Dziękuję za pomoc w interpretacji.
    • ZawszeWinna
      By ZawszeWinna
      Śniło mi się coś dziwnego, obudziłam się bardzo niespokojna i nadal mnie to dręczy, chociaż minęło już tak wiele godzin. Byłam w swoim starym mieszkaniu, siedziałam przy stole z dawną sąsiadką (przyjaźniłyśmy się jako dzieci/nastolatki). W pewnym momencie ona wyciągnęła nóż i wbiła mi go dwa razy głęboko w plecy. Rany krwawiły, czułam się coraz słabsza. Próbowałam zadzwonić po pomoc, ale mój telefon odmawiał współpracy - czegokolwiek bym nie próbowała, zawsze przekształcał numer w dziwny sposób i nie byłam w stanie się połączyć. Ostatecznie zadzwoniłam z cudzego telefonu, lecz pomoc nie dotarła, chyba po prostu mnie olali. Wtedy nagle sceneria się zmieniła, znalazłyśmy się w kościele. To nie była msza, raczej jakieś bardzo dziwne religijne spotkanie, w którym brało udział całe miasto. W pewnym momencie sąsiadka złapała mnie za ręce i zaczęłyśmy tańczyć. I znów zmiana scenerii, był środek zimy, straszny mróz, a ja siedziałam z grupką ludzi w jakiejś grocie. Po chwili wybiegliśmy i wskoczyliśmy do morza, okazało się, że byliśmy czymś w rodzaju morsów. Woda była bardzo ciepła, ale nie mogłam długo pływać przez rany. Byłam już naprawdę słaba, krótko mówiąc umierałam. Sen skończył się tak, że wyszłam z wody, siedziałam znów w grocie z moim chłopakiem i rozmawialiśmy z naszym wykładowcą, który strasznie dużo palił.
       
      Tak, wiem, rozpisałam się, ale chciałam oddać sen w miarę dokładnie. Będę naprawdę bardzo wdzięczna za interpretację.
    • jeden8l
      By jeden8l
      Witam. Poniżej przedstawiam mój sen. Sam nie wiem co o nim myśleć. Zapisana akcja snu była zaraz po tym jak się obudziłem, więc napisałem wszystko co pamiętam. Miłej lektury i proszę o interpretację.
       
      Byłem w lesie. Chroniliśmy we czwórkę starszej pani w domu w środku lasu. Szukaliśmy czegoś. Szukaliśmy czegoś nadzwyczajnego, co się tutaj dzieje. Coś biegało i zakłócało spokój. Sen był typowo militarny, tzn my uzbrojeni wokół domu staliśmy w jednym miejscu i obserwowaliśmy. Nagle coś się zaczęło dziać. Ja wyrzuciłem kilka świec dymnych, by rozjaśnić las (choć było jeszcze jasno). Mój jeden kompan uzbrojony poszedł się na to zaczaić, ale bardziej wchodząc w las traciłem go z oczu aż po kilkunastu metrach zniknął. Moja kompanka (oprócz mnie było dwóch facetów i jedna dziewczyna, jeden z nich nie wzbudzał mojego zaufania, żadnych z tych osób nie znałem we śnie i nie mają one odzwierciedlenia moich znajomych w życiu) poszła do magazynku po broń, bo jej kazałem, ponieważ jej nie miałem. Drugi kompan poszedł z nią. Teraz uwaga- gdy znikali za ścianą domu facet zanim zniknął za domem to odwrócił się do mnie, wymierzył do mnie z broni a gdy to zauważyłem to opuścił broń, pokazał ręce i powiedział 'e, innym razem'. To nie puenta. W tym momencie kiedy nikogo nie było już przy mnie zaczęło coś biegać po lesie. Zrobiło się momentalnie ciemno, aż czarno. Jedynie lekki blask bił od świec dymnych. Zauważyłem kontury na czarno ubranych dwóch osób. Jedną z nich złapałem- była to kobieta w średnim wieku, wystraszona gdy ja przycisnąłem do ziemi, przerażona, zasłaniała głowę ramionami. Lecz nagle druga czarna osoba odepchnęła mnie od niej i rzuciła na ziemie. Nadal żaden z kompanów do mnie nie wrócił. Obie postacie stanęły nade mną. Nie widziałem ich twarzy, były tylko czarne. Widziałem ich kontury w blasku świec dymnych (choć nie wiem jakim cudem świeca dymna by biła blaskiem). Trzymali w rekach noże. To było pewne, ze chcieli mnie zabić. W tym momencie się obudziłem z bardzo głębokim oddechem i szalejącym od pulsu sercem jak się zorientowałem, ze kopnąłem nogą w parapet, który do złudzenia wraz z oknem w nocy przypominał ta kobietę w średnim wieku, którą rzuciłem na glebę.
       
      To nie pierwszy sen w takim tonie. Poprzednich nie pamiętam niestety, bo nie zdarzały się często, nawet nie rzadko. Powiedziałbym, że bardzo rzadko- ostatni taki sen miałem nie pamiętam kiedy, lecz wiem, że bywałem podobnie przerażony.
      Pamiętam też, że prawdopodobnie było ognisko tam gdzie staliśmy, lecz nie dawało ono światła gdy zrobiło się czarno.
      Prosiłbym o poważne podejście do snu i fachową interpretację
    • bluVred2
      By bluVred2
      Z góry przepraszam, bo mam bardzo szczegółowe sny co zawsze grozi długim tekstem, ale mam nadzieję że ktoś to przeczyta i rozwieje me wątpliwości.
       
      Śniło mi się że byłam z jakąś osobą w wyschniętym korycie rzeki i oglądałyśmy dno i brzegi które były z płyt betonowych. Po bokach były widoczne ruiny kamiennego akweduktu. Między płytami betonowymi były tylko kałuże wody i gdzie nie gdzie rosły wysokie kępy traw. Bylo też to miejsce porzuconych przedmiotów. Trochę jak dzikie wysypisko śmieci.
       
      Powiedziałam do mojego towarzysza, że "już tu byłam". Chociaż tak naprawdę nie znam takiego miejsca. Co do tej osoby, mogła być i kobietą i mężczyzną. Postanowiliśmy wyjść z tego zbiornika retencyjnego lub kanału (czy rzeki) i zwiedzić drugi brzeg tego miejsca.
      W ten z pomiędzy traw wyszła nieznajoma dziewczyna. Miała długie ciemne włosy. Była bardzo ładna. Szła bardzo smutna lekko się zataczając. Jej kroki były niepewne. Oczy patrzyły w nieokreślony punkt. Ostrzegła mnie przed jakimś człowiekiem. Nie można było się z nią dogadać, jakby była po jakiś środkach odurzających. Nie chciała też by ją zaprowadzić do szpitala. Nie chciała mojej pomocy, wyrwała się i poszła w swoją stronę.
      Według planu wraz z moim towarzyszem zaczęliśmy wychodzić na drugi brzeg. By to zrobić musiałam skakać po kawałkach betonowych płyt. co był bardzo przyjemne i lekkie jakbym fruwała.
       
      Wtedy nastąpiło jeszcze jedno nieoczekiwane spotkanie. Dokładnie z tego samego kierunku z którego nadeszła wcześniej dziewczyna, nadszedł nieznajomy mężczyzna. Wysoki, rozczochrany blondyn, w szarym płaszczu. Zaproponował mi walkę na noże. Wyciągnął nóż i uśmiechając się przy tym wytrzeszczał na mnie oczy, z jakąś psychiczną radością. Odpowiedziałam, że nie biję się na noże. Zaczęłam się go bać. Ale postanowiłam zachować spokój i wyjść na drugi brzeg spokojnie, żeby nie wyglądało, że się go boję, by gościa nie prowokować. Chciałam szybko wyjść z wąwozu. Ale przeszkadzała mi w tym półka z przetworami (kolejny już raz). Mężczyzna koniecznie chciał ze mną walczyć. był przekonany że jestem dobra w walce na noże, a jemu koniecznie chce się z kimś zmierzyć. Bym tylko nie wyszła mężczyzna zaczął ruszać segmentem i zrzucać na mnie butelki z sokami. Część złapałam (3) część się stłukła.
       
      Uciekłam do pobliskiego szpitala, w miejsce gdzie jest dużo ludzi. Psychopata podążył tam za mną. Nie widziałam go ale wiedziałam, że tam jest ponieważ musiał zrobić coś, co wystraszyło pacjentów i personel. W budynku wybuchła panika. Nie wiadomo było czy się chować, czy zdąży się uciec, czy za rogiem nie stoi facet z nożem. Przemierzałam kolejne korytarze. Mijali mnie ludzie w panice i tacy co jeszcze o niczym nie słyszeli i cała sytuacja była dla nich dziwna. Chciałam się wydostać z budynku. Szukałam drugiego wyjścia. Wiedziałam gdzie ono jest, i jednocześnie wiedziałam, że jestem od niego jeszcze daleko. Cały czas gdzieś za mną, był ze mną mój towarzysz. I w tym miejscu sen się urywa bo musiałam iść do pracy
       
      Filmów sensacyjnych nie oglądam:) w TV oglądam tylko pogodę i wiadomości, a tak to czytam książki, w ostatnim miesiącu romanse historyczne. Ale może kiedyś nakręcę film z dreszczykiem;)
       
      Motyw przetworów powtarza się już, kolejny raz, tak samo pokonywanie przeszkody.
      Najbardziej przerażające w tym śnie był moment kiedy mężczyzna po normalnej rozmowie wyciąga z uśmiechem na ustach nóż i mi go pokazuje, a ostrze lśni białością jak jego zęby. w tym momencie jego oczy (niebieskie) stają się bardziej wytrzszczone, i widać w nich chory entuzjazm. No przerażające to było, jakkolwiek śmiesznie to teraz brzmi.
       
      Bardzo prosiła bym o wasze zdanie co do tego snu.
    • mally08
      By mally08
      Na wstępie napisze (co wydaje mi się ważne) że nie naoglądałem się horrorów, w ogóle od dawna nie oglądam filmów bo najzwyczajniej nie mam na to czasu. Sen był bardzo realistyczny, zarówno moje odczucia jak i zachowanie innych osób we śnie było na tyle realistyczne, że po przebudzeniu chwilkę mi zajęło zanim się zorientowałem zanim dotarło do mnie że to mi się śniło. Jeśli to w ogóle ma znaczenie to dopisze że mam 21 lat, nie mam myśli samobójczych, wprost przeciwnie, odczuwam ogromną chęć życia (trochę się naczytałem co ten sen mógł znaczyć i dlatego to piszę )
       
      Ale przejdźmy do rzeczy.
      We śnie znajdowałem się przed moim domem, na drodze, przy ogrodzeniu sąsiada (taka tam dróżka gruntowa na końcu wsi), czasem tak jest że miejsce w którym jestem we śnie jest nieprawdziwe, ale tym razem wszystko się zgadzało.
      We śnie oprócz mnie byli.
      mój starszy brat - który obecnie mieszka w niemczech
      obecnie moj najlepszy kolega
      mama
      sąsiad, ktory gdzies odszedl na poczatku, nic nie mówił, po prostu od nas odchodził. ale jednak był. - dodam tylko że gośc ma opinie takiego... "człowieka o życzliwym spojrzeniu" komuś tam na wsi psa pogłaskał - po kilku dniach zdechł, ktos kupił samochód, tem poszedl obejrzeć, po tygodniu auto rozbite, robotnicy kładli blache na dachu, przeszedł obok, spojrzał i powiedział że ładnie i robota idzie to robotnik spadł z dachu. (jestem na tyle niezabobonnym człowiekiem że nie wierze w to, ale opinia jest opinią i sam czasem się z tego śmieje)
      i (uwaga) Samarra z filmu Ring - który ostatnio oglądałem może z 3-4 lata temu, nawet nie pamietam, przy czym jedną koleżankę czasem nazywamy Samarrą, a relacje które łączyły mnie z tą koleżanką często ulegały zmianie i miały też wpływ na relacje z kolegą, który również w tym śnie występował.
       
      Sen był właściwie bardzo krótki, rozmawiałem z wyzej wymienionymi osobami, nagle odwracam się i Samarra wbija mi nóż dokładnie w splot.
      Czułem jak przeszywa mnie ostre, zimne ostrze kuchennego noża, chwilowe problemy z oddychaniem, po chwili moglem bardzo plytko oddychać.
      Dlatego senniki internernetowe mi nie pomogły, bo nie wiem czy to interpretować jako brzuch, czy klatke piersiowa.
      oczywiscie daje krok w tył z tym nożem w splocie, odciągaja Samare ode mnie, a ja powstrzymuje mame od wyciagniecia noża, myśląc bardzo realistycznie i racjonalnie że jak sie go wyjmie to sie wykrwawie i umrę a tak to jeszcze jest nadzieja (w tym śnie w ogóle krwi nie widzialem). W ogóle myśli mi się tak piętrzyły w głowie, chciałem się opanować, krzyczałem żeby mnie ratowali
      brat pobiegł po samochód, a my rozmawialiśmy dalej i po chwili stres związany z nożem opadł (brat ciagle nie wracał z samochodem)
      w końcu jakoś powoli (bez bólu) wyciągnąłem ten nóż, rane zasklepiłem i uciskałem żeby krew nie leciała (rane widziałem, krwi już nie), a po chwili Samarra podchodzi i uderzała mnie z łokcia w klatkę i w to miejsce gdzie wbiła nóż, potem znowu próbowała wbic we mnie nóż ale ktoś ją powstrzymał (nie zauwazylem kto, bo skupilem sie na uciskaniu klatki zeby krew nie zaczela leciec. Złość taka z niej emanowała i chęć zabicia mnie.
      usiadłem pod płotem sąsiada już taki troche osłabiony, mama tylko mówiła że zaraz brat zawiezie mnie do szpitala, który wtedy tak jakby miałem przed oczami i obudziłem się.
       
      jeden szczegół odnośnie Samarry - w filmie ta postac miała tam jakąś swoją twarz, a we śnie tej twarzy nie widziałem i nie wiem czy to była ta postać czy ta koleżanka, bo jak sobie weźmie tak włosy na twarz to wygląda identycznie - stąd ten pseudonim.
      Ale we śnie tych 2 postaci nie kojarzyłem ze sobą, dopiero po przebudzeniu.
       
      Zwykle nie interesuje się snami, ale ten sen był tak realny że aż się przestraszyłem.
      Z góry bardzo dziękuję, będę często zaglądał, więc jak bedzie trzeba to jeszcze dopowiem o co będę pytany.
      No i przepraszam że tyle czytania przysporzyłem.
      pozdrawiam. Karol
×
×
  • Create New...