Jump to content

Izolatka, szpital, mężczyźni o niebieskich oczach na wózkach inwalidzkich


ellen
 Share

Recommended Posts

Witam

 

Bardzo proszę o pomoc w interpretacji mojego snu

 

Śniło mi się, że znajdowałam się w szpitalu. W chwili, kiedy wychodziłam ze swojej sali, pielęgniarka, która stała przy drzwiach powiedziała do mnie: "to jest izolatka. tu trzymamy ludzi ciężko chorych by nie zarażali innych, pobieramy im krew i przeprowadzamy różne zabiegi" i to był właśnie ten pokój w którym leżałam, z którego wychodziłam. Coś mi mówiło, że długo tam przebywałam. Nie byłam w super kondycji, czułam się mocno przygnębiona, ale mimo wszystko chciałam wyjść z tego szpitala by iść dalej. Wszystko wydawało mi się szare i ponure. Gdy wychodziłam z sali zauważyłam ludzi siedzących i patrzących na mnie. Coś mi mówiło, że nie byli do mnie zbyt przychylnie nastawieni i nawet tego nie ukrywali. Ale mój smutek był tak głeboki i przygniatający, że to wszystko było mi obojętne. Nie probowałam też ukrywać swojego stanu psychicznego. Nie obchodziło mnie zdanie innych na mój temat. Wiedziałam, że niedoleczona nie powinnam opuszczać tego miejsca, ale coś mi mówiło, że będzie lepiej jak stąd wyjdę i w innym miejscu będę dochodzić do siebie. Czułam, że przebywanie w szpitalu jeszcze bardziej mnie dołuje. Weszłam do poczekalni szpitala. To pomieszczenie miało bardzo pogodną aurę, było pomalowane na żółto. Czekałam na mojego tatę, by mnie mógł stąd zabrać. Zaczęłam się rozglądać. Po chwili spojrzałam w bok poczekalni. Siedziało kilku ludzi, w tym dwóch mężczyzn o dużych, pięknych, błyszczących, jasnoniebieskich oczach na wózkach inwalidzkich. Patrzyli na mnie uważnie. Czułam, że każdy mój ruch jest obserwowany i wnikliwie analizowany. Stanęłam jak kołek i też się na nich patrzyłam. Bałam się, że jeśli coś głupiego zrobię, to się kompletnie ośmieszę. Po chwili jeden z tych mężczyzn ruszył w moją stronę. Zaczął otwierać szklane drzwi ( dodam że nie zauważyłam ich istnienia wcześniej). Sprawiało mu to dużo trudu. Kiedy przez nie przejechał zauważyłam że trzyma w rękach duży kawałek ciemnego szkła. Nie wem co to dokładnie było, chyba coś w rodzaju monitora. Podjechał pode mnie. Zauważyłam że tym czymś zasłania swoją twarz. Musiałam bardzo wytężyć wzrok, by zobaczyć zarys jego twarzy i oczu. Po chwili zrozumiałam że on chce nawiązać ze mną porozumienie. Tak jakby chciał przeprowadzić coś w rodzaju testu: kim jestem, jaka jestem i co czuję. Poczułam się mocno spięta, gdyż ja nie widziałam wprawie wcale jego twarzy, a on mógł ze swobodą obserwować co się dzieje na mojej twarzy. Nie wiedziałam co powiedziec, więc zdecydowałam się na zwykłe "hej!". Po chwili coś zazęło się wyświetlać na tym monitorze, lecz nie pamiętam co. Po pewnym czasie odrzucił to gdzieś na bok, zajechał z drugiej strony i patrzył się na mnie. Był to bardzo przystojny mężczyzna i wyglądał bardzo znajomo. Skądś wiedziałam, że on jest bardzo chory i opuszczony, samotny. W jego twarzy było coś, co mnie niesamowicie pociągało, ale czułam, że inne kobiety odzrucała by od tego mężczyzny ta właśnie tajemnicza choroba. Rozmawialiśmy przez chwilę (nie pamiętam niestety o czym). Po tym wszystkim moje bardzo złe samopoczucie rozpłynęło się w powietrzu, ta rozmowa okazała się jedynym skutecznym lekiem. Sama nie wiem skąd wyciągnełam wniosek, że on pragnie i potrzebuje mojego towarzystwa, że chce bym z nim poszła. Kiedy spoglądałam na jego twarz czułam się kochana. Ale mimo to byłam bardzo nieufna wobec niego. W ogóle go nie znałam, i nawet nie wiedziałam kim on właściwie jest i na co go stać. Bałam się że mnie skrzywdzi. Czułam, że decydując się na pójście z nim ryzykuję wiele, że jeśli okaże się że popełniłam bład, mogę już się nie pozbierać. jednak mimo to z nim poszłam. On już nie siedział na wózku, poruszał się normalnie i co najdziwniejsze, było to dla mnie jak najbardziej naturalne.Szliśmy białym korytarzem, zmierzaliśmy do jego sali. Nie byłam skupiona na tym co jest przed nami, cały czas koncentrowałam się na jego twarzy. Widziałam, że mi ufa, że bardzo mu na mnie zależy. Im bliżej byliśmy sali tym wyraźniej widziałam jego twarz. Malowała się na niej ciepło i czułość. Wyraźnie widziałam też że żywi do mnie głebokie uczucie. Mimo że na jego twarzy nie było nic złego czy groźnego to dalej się bałam. Jego oczy nie były już niebieskie lecz brązowe (dokładnie takie jakie ma mój znajomy i to sprawiało że bardzo mi go przypominał).Włosy miał też rzadkie, trochę przylizane. Weszliśmy do jego pokoju (bardzo mi przypominał sypialnię mojej babci). Nawet nie wiem kiedy zauważłam, że on już lezy w łóżku (w ogóle nie wychwyciłam momentu kiedy on się kładł). Jego ciało było prawie całe zakryte z wyjątkiem tyłu głowy. Jej skóra była zaróżowiona, widać było, że jest naprawdę bardzo chora. Włosy były bardzo przerzedzone. Nagle sama nie wiem skąd pojawiła się tam moja bardzo bliska koleżanka. Pytała się co ja wyprawiam i kim jest ten mężczyzna jest. Ja jej odpowiedziałam że nie wiem kto to, ja nawet nie pamiętam jego imienia. W pewnej chwili coś mi powiedziało: on ma bardzo chore nogi, trudno mu samemu się poruszać, musiał by wskoczyc na wózek, aby się do ciebie zblizyć. Wtedy się odwróciłam. Zauważyłam że leży na boku i się uśmiecha. Zdałam sobie sprawe że usłyszał każde słowo wypowiedziane przeze mnie. Podbiegłam do niego natychmiast i go przeprosiłam: jak mogłam pamiętać jego imię, skoro nawet jego nie znałam? On się uśmiechnął ze zrozumieniem. Nie miał na sobie koszulki a jego nogi były pod kołdrą. Ukryłam głowę w jego ramieniu (mój typowy odruch przy bliskich mi osobach kiedy czuję się zawstydzona :) ). On jenak błędnie zinterpretował moje zachowanie: objął mnie i bardzo mocno do siebie przytulił. Byłam sparaliżowana. Jak mogłam zachowywać się tak poufale wobec mężczyzny, którego znam zaledwie jeden dzień? Przecież to takie nieodpowiedzialne! Jednak dla niego to wszystko było jak najbardziej naturalne. Po dłuższej chwili zauważyłam że leżę na łóżku, na białej pościeli, a moje nagie nogi coś ciasno oplata. Sięgnęłam tam ręką. okazało się, że to nogi tego właśnie mężczyzny tak mnie ściskały.Wyglądały na zdrowe, jakby niedawno wyleczone, takie delikatne i tak podobne do moich, że trudno mi było odróżnić je od moich własnych. Ich skóra była taka gładka i delikatna, byłam w szoku, że mężczyzna może miec tak wrażliwą skórę. Potem zdałam sobie sprawę, że jestem ciasno wtulona w tego mężczyznę, a oboje jesteśmy nadzy! Nie czułam ani przez chwilę wstydu. Jednak wszystko we mnie krzyczało: jak można spoufalać się aż do tego stopnia z kimś kogo się nie zna? Przecież to nieodpowiedzialne! Co będzie jeśli się zapomnę i stracę nad sobą kontrolę? Z jednej strony miałam ochotę uciec (chociaż wiedziałam, że z jego silnego objęcia za nic w swiecie nie uda mi się wyrwać) a z drugiej chciałam przy nim zostać...

Link to comment
Share on other sites

Może dodam, że obecnie jestem załamana zachowaniem mojego znajomego (który zresztą bardzo mi się podoba i odnoszę wrażenie, że ja mu również) wobec mnie. Zawsze, kiedy przechodzi obok mnie udaje, że mnie nie widzi, traktuje mnie jak powietrze.

Podobno jest nieśmiały, ale już nie mam siły dłużej tym usprawiedliwiać jego zachowania, zwłaszcza że sama próbowałam się do niego zbliżyc. Postanowiłam sobie dać z nim spokój, gdyż przez to wszystko trudno mi jest normalnie funkcjonować.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...