Jump to content

Proszę o interpretację snu-misior


misior
 Share

Recommended Posts

Sen;

 

Siedzę w pokoju w domu i obserwuję co się dzieje na zewnątrz. Nagle przyszła burza - kilka trąb powietrznych. Porwała pociąg i duże auto. Nagle porwała niewiadomo skąd konia z jeźdzcem i rzuciła na dach domu który się w połowie zniszczył.

mi nic sie we snie nie stało.

 

Co to może oznaczać?

Link to comment
Share on other sites

misior, wygląda na to, że w Twoim życiu również szykuje się jakaś 'burza'. Na pewno przyniesie ona wiele zmian i trudności, jednak mam wrażenie, że po ich przezwyciężeniu pojawią się przed Tobą obiecujące widoki na przyszłość.

 

 

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • Kuroi Neko
      By Kuroi Neko
      Witam.
      Ostatnio śniło mi się, ze wracałam nie wiem skąd pociągiem razem z przyjaciółką. Wysiadłyśmy, a jego stacja była w dużym centrum handlowym, ja miałam jedynie swoją podręczną torbę, a moja przyjaciółka walizkę na kółkach. Schodziłyśmy ruchomymi schodami w dół (bo stacja była na najwyższym piętrze), żeby z tego centrum wyjść.
      No i tak idąc między piętrami, mówię do tej przyjaciółki, że przydałoby się znaleźć jakąś pracę w końcu (w rzeczywistości padł taki pomysł żebyśmy razem poszukały pracy). No i ja się jej pytam "Jakie Ty masz doświadczenie w ogóle co? Jaka była Twoja ostatnia praca? Z takim trochę wyrzutem w sumie to mówiłam. A ona mi na to "No wiesz... w sumie to ja Ci się bałam wcześniej przyznać, ale ja to ostatnio po prostu byłam.. prostytutką". Ja się wściekłam, byłam oburzona. Zaczęłam na nią krzyczeć, że jak mogła mi nie powiedzieć czegoś takiego, przyśpieszyłam kroku, stwierdziłam, że wracam do domu sama. Przechodziłyśmy już przez pętlę autobusową i parking, kierowałam się do tramwaju, a ona za mną biegła z tą walizką i mówiła "No, przepraszam, ale proszę Cię nie zostawiaj mnie tak". Ja tak sobie w głowie myślałam, że w sumie to jak ona pracuje czy pracowała nie wpływało przecież na nasza relację i na to jakim ona jest człowiekiem, więc nie powinno mieć to wpływu na naszą przyjaźń. Ale z drugiej strony byłam na nią taka wściekła za to, że mi nie powiedziała, że na głos przy ludziach wykrzyczałam do niej "Zostaw mnie, nie chce mieć przyjaciółki kur*y!" i szłam dalej.
       
      I na tym sen się zakończył, bo się obudziłam. To wszystko było takie realne, te emocje tak silne..., że jeszcze rano jak się obudziłam byłam na nią zła i rozdrażniona :/ Mimo że wiedziałam, że to tylko sen.. Co ten sen może oznaczać?
    • madamme190
      By madamme190
      Witam, jestem tu nowa. Znalazlam forum poprzez sennik, jednak nurtuje mnie, jak zinterpretować mój sen. Nie pamiętam go zbyt dobrze, ale postaram się przedstawić jak najwięcej szczegółów. Dodam, że aktualnie jestem pokłócona z rodzicami, nie utrzymujemy kontaktu.
      Otóż to mój sen:
       
      Śniło mi się, że jestem w domu swoich rodziców, rozmawiam z mamą. Następnie wychodzimy na zewnątrz, idziemy drogą obok której jest las (faktycznie jest), nagle obracam się za siebie, widzę stado koni na łące. Odwracam się w kierunku, w którym szłam z mamą i widzę przed sobą ogromniastego czarnego konia, który galopuje w moim kierunku, zaczynam mu rzucać kości pod kopyta, jednak się nie zatrzymuje. Chwytam go za szyję,jest bardzo narowisty, ciągle trzymając go za szyje siadam mu na grzbiet/początek szyi, a koń się przewraca. Uciekam na początek lasu, gdzie jest moja mama, która siedzi na wielkiej tłustej krowie, ja próbuję na nią wejść lecz spadamy obie z krowy, ja i mama byłyśmy przerażone, chciałysmy jak najszybciej uciec. Następnie sni mi się chatka, domek, niby pusty w środku, zaniedbany, szary, ponury, z brudnymi oknami. Wokół niego ogród kwiatowy, różnokolorowe kwiaty, mnóstwo kwiatów, spacerowałam między kwiatami. Nagle spostrzegłam że tyle samo ile jest kwiatów, jest nagrobków, bardzo duzo nagrobków. Poczułam wtedy strach we śnie, czytałam napis na nagrobku była wyryta data, i nie wiem skąd ale wiedziałam że to grób dziewczynki, i było coś w rodzaju epitafium, pisało "Jeśli mi pomożesz, odwdzięczę ci się". Nagrobek nie był z granitu, marmuru, był jak te najuboższe nagrobki, zaniedbany, stary. Nie było na nim nic, a po przeczytaniu epitafium we śnie, na nagrobku lezało bokiem metalowe wiadro, a w wiadrze mnóstwo kolorowych płatków kwiatów. We wcześniej wspomnianym domku, siedziałam niby z mamą i jakąś kobietą, pamiętam że była elegancką brunetką. A w ogrodzie widziałam we śnie raz mężczyzne z grabiami przypominającego ogrodnika.
       
      Bardzo proszę o interpretacje, ponieważ się niepokoje.
    • Kin Kokoro
      By Kin Kokoro
      Witam Was serdecznie.Na początku zaznaczam,że jestem nowym użytkownikiem forum i nigdy nie miałam do czynienia z ezoteryką.Co prawda,posiadałam w domu sennik,ale jakoś nie potrafię z niego korzystać.Więc dziś w nocy miałam dwa sny.Pierwszy-śniło mi się,że jestem na uczelni (która,nie była moją uczelnią) i wraz ze znajomymi chcemy wrócić do domu.Zauważamy więc samochód z lawetą,siadamy na nią i jedziemy w zupełnie przeciwnym kierunku niż mieszkam.Po pewnym czasie wyskakujemy z niej-a ja odczuwam pewien niepokój.Nie potrafię określić jego przyczyny.I stało się-przebudziłam się...Kiedy ponownie zasnęłam,znów śniło się się że wracam do domu-tym razem do domu rodzinnego,jadę pociągiem wraz z narzeczonym.Po kilku godzinach jazdy znów wyskakujemy z pociągu.Spotykamy po drodze człowieka,mówi nam że jesteśmy w Braniewie-czyli dokładnie po drugiej stronie polski,gdyż mieszkam w Przemyślu.I znów towarzyszył mi ten niepokój. Mogę prosić Was o pomoc w interpretacji tego snu?
    • Ewcia000
      By Ewcia000
      Bardzo wbił mi się w pamięć dzisiejszy sen.
      Najpierw jechałam samochodem z kolegą, plotkarzem, który mnie wczoraj zdenerwował. Przejeżdzaliśmy przez tory, hmm. Próbowaliśmy. W ogole były dwa pasma tych torów. Nie dało się przejechać, ciągle pociągi. W końcu byłam na piechotę. Była ze mną jeszcze siostra. Koniecznie chciałam się przedostać na drugą stronę, bo twierdziłam, że tam czeka nas coś lepszego, szczęście. Przechodziłam, cofałam się, bo pociąg jechał, znowu próbowałam. W połowie się zawróciłam. Próbowałam od nowa. Zawsze coś przeszkadzało, jak nie pociąg to nagle miedzy torami była równoległa droga którą jechał tir. Po długich staraniach przeszłam przez te tory. Odwróciłam się za siebie, spojrzałam z daleka na siostrę i zrobiłam ten ostatni krok do przodu. Weszłam jakby w inny wymiar. Tam było szarawo, podeschnięta trawa, krzaki, a tu żywe kolory, wypełniona światłem przestrzeń. Kolorowa polana. Nagle mnie coś tknęło i nie poszłam w głąb. Przypatrzyłam się podłożu, to była tafla wody tak krystalicznie czysta, że odbijała wszystko. Dotknęłam dla pewnosci i poszły fale. Zaniepokoiłam się, bo nie miałam pojęcia jak jest głęboko. Zawróciłam się.
      Teleportowałam się do łóżka. Mojego z dawnych lat. Leżałam i przed moimi oczami pokazywał się każdy pokój nocą w którym spałam. Dudniło mi bardzo w uszach i nie mogłam sie ruszyć, to znaczy nawet nie chciałam więc trudno stwierdzić. Tak pomyslałam, że to jak paraliż senny. Tylko takiego jakby we śnie jeszcze nie miałam. Potem tak bardzo chciałam się wybudzić. No i się obudziłam.
      Bardzo byłabym wdzięczna za pomoc w interpretacji.
    • Marlena Krajewska
      By Marlena Krajewska
      Witam. Zwracam sie z prośba o interpretacje moich dzisiejszych snów. Bardzo mnie poruszyły a wytłumaczenie senniki nijak nie łączy mi tego w całość.
       
      W pierwszym śnie jestem kierowca swojego samochodu, jadę wraz z młodszym bratem ktory jest jeszcze dzieckiem oraz kolegą. Jest zima i wyraźnie widać oblodzona drogę. Widzę przejazd kolejowy oraz znak stop. Ignoruje go i tym samym wjeżdżając na tory widzę z lewej strony światła pociągu które są dosłownie piec metrów odemnie. Zaczynam hamować, jednak brak przyczepnosci sprawia ze redukuje do drugiego biegu, przyspieszam w wymijająco pociąg ktory przezemnie sie wykoleja. Następnie wszystko dzieje sie w zwolnionym tempie, jadę równolegle z pociągiem ktory sunie po śniegu, wagony sie przewracaja. Postanawiam zjechać do rowu, wyciągam brata biorę kolegę za rękę i biegne w druga stronę sunacego pociągu. Po drodze mijam resztę samochodów które przezemnie zostały zmiażdżone przez pociąg, wciśnięte w drzewo etc. Ogromny karambol. Mnie, mojemu bratu i koledze udaje sie wyjść cało. Stoimy na wzniesieniu czekając na służby ratownicze. Obok z domu przygląda sie nam kobieta w czerwonym szlafroku z kotem.
       
      Jeżeli chodzi o drugi sen to jestem siła przetrzymywana w jakimś ośrodku, niektórzy ludzie sa tam dziwni, bez emocji. Nie moge kontaktować sie z rodzina, mam jeden mały ale bardzo ładnie urządzony pokój. Udaje mi sie z niego wydostać jednak ludzie stamtąd mnie odnajdują i zabierają z powrotem. Pamietam niemoc oraz duszący mnie płacz, tak realistyczny jakbym płakała naprawdę, pozniej jest przesunięcie, Nie znajduje sie juz w ośrodku. Jest to kilka lat do przodu i zwiedzam to miejsce, jako ze zrobiło sie z niego coś na wzror aushwitz. Widzę ludzi którzy mnie przetrzymywali i którzy sa bezkarni.
       
       
      Bardzo Prosiłabym o ich interpretacje gdyż delikatnie mówiąc, dość mocno mnie zaniepokoiły.
×
×
  • Create New...