Jump to content

dość dziwny sen


zgredekk
 Share

Recommended Posts

Szłam do koleżanek ciemną, brukowaną uliczką. Nagle zaczął za mną jechać rowerzysta. Jechał za mną krok w krok! Odwróciłam się i ujrzałam sam rower bez kierowcy! Zatrzymałam się, a on podjechał do mnie. Instynktownie zaczęłam go prowadzić. Gdy dochodziłam już do umówionego miejsca rower wyrwał mi się i odjechał. Doszłam do koleżanek i stanęłyśmy żeby sobie pogadać. Po drugiej stronie ulicy zatrzymał się autobus i wysiadła z niego kobieta z kwadratową walizką. W tym samym czasie po naszej stronie ulicy zobaczyłam matkę z dzieckiem podobnym do tego z "Klątwy" na trój kołowym rowerku. Dziecko wyjechało na środek ulicy i zatrzymało się, a razem z nim wszystkie samochody. Nagle kobieta, która wysiadła z autobusu zaczęła strzelać różnymi pociskami i rakietami z walizki. Wycelowała prosto w dziecko i strzeliła, a ono rozprysnęło się na pobliskie samochody. Później wycelowała perfidnie w nas. Widziałam jej szaleńczy wzrok. Strzeliła. Pocisk dziwnym trafem zatrzymał się jakieś pół metra od nas i wystrzelił. Obudziłam się i nie mogłam już zasnąć do rana!

Co może oznaczać mój sen?

Link to comment
Share on other sites

zgredkku,

 

Twój sen jest obrazem Twojego wnętrza.

 

Weszłaś na drogę zmian. Nadszedł czas na ciąg dalszy dorastania.

Rower, który Cię dogonił oznacza, że musisz osiągnąć samoakceptację wyłącznie własnym wysiłkiem, nie licząc na niczyją pomoc ani wsparcie w rozwiązywaniu problemów. Nakazuje myśleć wyłącznie o przyszłości i przestać uciekać w zachowania infantylne. Powinnaś zmienić swój sposób bycia, zrezygnować z brawury i sama ponosić konsekwencje swojej postawy, a nie obarczać nią innych.

Musisz nauczyć się żyć w społeczeństwie.

Nie możesz w nieskończoność zachowywać bierności i ukrywać się pod płaszczykiem kompleksów.

Kobieta, która strzela pociskami to Twoja psychika, która kierowana frustradcją i wewnętrznym buntem dokonuje autodestrukcji, która najbardziej odbija się na sferze życia rodzinnego.

Powinnaś uwolnić się od tego czegoś, co pęta Twoją swobodę działania.

 

Powodzenia

Pozdrawiam serdecznie

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • goodchoice
      By goodchoice
      Witam. Miałam tej nocy tak dziwny sen, że decyduję się poprosić o pomoc w interpretacji na tym forum.
      Otóż śniło mnie się, że idę ulicą (chyba z jakąś koleżanką) i nagle okazuje się, że jestem w ciąży i zaczynam rodzić. Odczucia we śnie nie przypominały prawdziwego porodu, ponieważ wszystko działo się bez wysiłku, jakby coś wylatywało z maszyny.
      Najpierw zamiast dziecka pojawiła się kość- szkielet ręki. Pamiętam, że powiedziałam, iż to zwykłe złamanie i, że reszta dziecka może być normalna (?). Ogólnie zamiast dziecka 'urodziłam' kościotrupa, prawie niepołączony szkielet i dwie(!) czaszki. Jeśli chodzi o wrazenia emocjonalne we śnie to miałam postawę obojętną, Dopiero gdy udalam sie do domu zaczelam płakac i miec ataki paniki, a to co urodzilam było chyba we worku na śmieci.
      Nie mam pojęcia co taki chory sen może oznaczać. Jakieś interpretacje? Proszę o odpowiedzi.
      Wskazówki: nigdy nie rodziłam, jestem w młodym wieku, i nawet nie myśle o takich tematach,
    • decadencemoth
      By decadencemoth
      Dzień dobry
      Od dłuższego czasu borykam się z rozwikłaniem zagadki znaczenia mojego snu. Proszę o pomoc bądź wskazówki w zrozumieniu symboli oraz znaczenia snu.
       
      W ciepłą, bezchmurną noc ocknęłam się na brzegu pięknego, spokojnego jeziora. Pełnia księżyca oświetlała liczne egzotyczne krzewy okalające brzeg owej sadzawki. Przechodząc wzdłuż linii brzegowej zauważyłam klatkę, w której uwięzione były trzy kobiety. Niestety nie pamiętam jak do tego doszło, ale w kolejnej scenie postacie te były już wolne. Byłam zdumiona i zaintrygowana. Nawiązując z nimi kontakt zaproponowano mi wejście do jeziora. Nie bałam się głębi wody i związanego z tym niebezpieczeństwa. Weszłam do wody i ku mojemu zdziwieniu zaczęłam rodzić. Nie trwało to jednak długo, szybko znalazłam się na brzegu z nowo narodzonym dzieckiem.
      Gdy stanęłam na brzegu z dzieckiem w rękach spojrzałam w niebo. Na atramentowej tafli sklepienia widziałam znaki i liczby. Kilkakrotnie ktoś mówił mi, że mój syn Vincent urodził się 7 października w roku sokoła, pod drugą gwiazdą. Pamiętam też, że w miejscowości, w której się znajdowałam obowiązywał kult świętego kraba.
      Kolejna scena dotyczy natomiast bezpośredniej interakcji z moim pierworodnym, który nie wyglądał jak noworodek, zaś jak co najmniej 2-letnie dziecko. Potrafił on również mówić, i to jak! Jego głos był delikatnym i jasnym dźwiękiem anielskim. Emanował on boską uzależniającą energią. Byłam pełna miłości do niego, czułam, że nigdy go nie opuszczę i że już zawsze będziemy razem. Jednakże wiedziałam, że ta mała istota jest wielka duchowo, wiedziałam, że przewyższa mnie w każdym niefizycznym aspekcie. Czułam, że został on obdarzony ponad naturalną wiedzą, doświadczeniem i inteligencją. W prezencie podarowałam mu małą, kulistą skałę wulkaniczną. Dziecko przyjęło mój prezent i w tym momencie mój sen dobiegł końca.
       
      Gwoli wyjaśnienia nigdy nie rodziłam oraz nie mam dzieci. Dodatkowo intuicyjnie czuje powiązanie tego snu z mitologią starożytnego Egiptu.
       
      Proszę o pomoc i z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
      Pozdrawiam
    • Lianna
      By Lianna
      Jak spełnią się moje oczekiwania, że w ciągu trzech najbliższych miesięcy zajdę w ciążę?
       
      6 Kielichów 9 Monet Głupiec
       
      Sądzę, że jest szansa. 6 Kielichów często mi ciążę pokazuje/dziecko. 9 Monet to radość, zadowolenie z tego faktu, Głupiec to też ciąża i nowy etap.
    • Znudzona
      By Znudzona
      Śniło mi się, że byłam na zewnątrz, padał deszcz i mój "podwórkowy" kot (który jest prawdziwy i istnieje w moim życiu) nie miał gdzie się schować, więc chciałam otworzyć mu drzwi do szopy, żeby nie mókł na deszczu. Cały sen od początku do końca rozgrywał się właśnie przy tej szopie za domem i było dosyć ciemno. Wtedy zauważyłam skradającego się lisa w naszą stronę, był osobliwy - szary i płaski, zamiast normalnie chodzić, tak jakby pełzał i to dosyć szybko. We śnie bałam się, żeby lis nie wszedł do szopy, więc przymknęłam te drzwi, a potem szybko znowu uchyliłam je dla kota i zamknęłam. Lis mnie przerażał i nie chciałam, aby się do mnie zbliżał. Stało się coś dziwnego, bo lis (przez to, że był taki płaski?) wślizgnął się do zamkniętej szopy wciskając się szybko pod drzwiami. Spanikowałam i zajrzałam tam od razu, pierwsza myśl była taka, że on chce zaatakować mojego biednego kota, ale właśnie wtedy nastąpił zwrot akcji.
      Otwieram drzwi i widzę, że lis rzuca się na małe dziecko, takie roczne. I to jest dziwne, ciężko mi opisać, ale w momencie jak to zobaczyłam to uświadomiłam sobie, że ono (dziecko) cały czas tam było. W sensie, że wiedziałam o tym, ale nie pamiętałam do tej chwili i też uzmysłowiłam sobie, że lis od początku chciał się dostać do środka specjalnie po to, żeby zaatakować niemowlaka. Chciałam je ratować, ale niewiele mogłam zrobić i nie wiedziałam co robić. Sen na tym poczuciu bezradności i panice się skończył. Nie wiem czy dziecko umiera czy nie.
      Opisuje ten sen tutaj, po przebudzeniu czułam, że jest ważny i że coś oznacza. Rzadko mam sny z dość logiczną fabułą, które można opisać. Sen nie był dla mnie typowym koszmarem, ale był zdecydowanie niepokojący.
      Ostatni tydzień lub troszkę więcej mam dużo stresu z powodu pracy, jest tam jedna osoba, której nie lubię i ten ktoś chyba też za mną nie przepada, chociaż zachowuje pozory uprzejmości. Niedługo to koniec mojej pracy w tym miejscu i odliczam dni do końca.
×
×
  • Create New...