Jump to content

Przypowieść o drodze do raju


Aura
 Share

Recommended Posts

Ludzie po śmierci idą do nieba.Każdy niesie swój krzyż. Idzie ich masa, a wśród nich człowiek bardzo strudzony i przygnieciony. Rozgląda się dookoła i widzi, że inni mają krzyże: jedni do ramion, drudzy do pół pleców, a najdłuższy sięga im do bioder. Patrzy na swój, a jego, aż się w ziemie wrył. Myśli sobie WEZMĘ I GO SKRÓCĘ PO CO MAM TAK DUŻY NIEŚĆ. Jak postanowił tak i uczynił. Już teraz ma taki jak inni, niesie mu się lekko. Dochodzą do bram nieba .

Ale przed bramą jest głęboka przepaść - nie ma tam ani schodów, ni mostu. "Nasz" człowiek zastanawia się jak ma tam wejść i odpocząć. Rozgląda się po innych, a oni kładą krzyże na przepaść, a przepaść się zmiejsza i tak wchodzą Polożył swój krzyż- przepaść mu się zmiejszyła (ale do rozmiarów krzyża przed skróceniem) niestety krzyż mu spadł w przepaść i do raju się nie dostał.

 

Wiesz jaki jest morał?

NIEŚMY TAKI KRZYŻ JAKI BÓG NAM DAŁ.

NIE SKRACAJMY GO, NIEŚMY DUMNIE Z WIARĄ I NADZIEJA, BO BÓG NIE DA NIGDY WIĘKSZEGO CIERPIENIA NIŻ DALIBYŚMY RADĘ UDZWIGNĄC.

  • Downvote 1
Link to comment
Share on other sites

Dziękuję, auro, za piękną przypowieść, która zmusza nas do zastanowienia nad skracaniem naszego krzyża - życia, które wydaje się nam zbyt długie, zbyt ciężkie. Dostosowujemy je więc nie zawsze zgodnie z sumieniem, nie zawsze z korzyścią dla innych...

 

Rona

 

Troszcz się o siebie, ale nie cudzym kosztem.

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Piękna przypowieść i wbrew pośmiertnej treści, bardzo życiowa.

Zawiera prawdę, którą niewielu ludzi odnajduje samodzielnie, a zbyt wielu nie pojmuje jej nigdy.

Link to comment
Share on other sites

A jaki jest sens i cel istnienia?

 

Wydaje mi się, że każdy człowiek z racji tego, że różni się od innych, powinien sam wyznaczyć cel, który pragnie osiągnąć i nadać życiu taki, a nie inny sens.

 

Ciekawe, czy znajdzie się jeszcze inny sensowny powód żywota, prócz takiego by zapewnić ciągłość gatunku.:hmmm:

Link to comment
Share on other sites

Witaj Skowyt,

 

Wydaje mi się, że każdy człowiek z racji tego, że różni się od innych, powinien sam wyznaczyć cel, który pragnie osiągnąć i nadać życiu taki, a nie inny sens.

 

Ciekawe, czy znajdzie się jeszcze inny sensowny powód żywota, prócz takiego by zapewnić ciągłość gatunku.:hmmm:

 

Masz rację, każdy z nas jest inny i każdy podąża swoją drogą.

Lecz ona nie kończy się na zachowaniu ciągłości gatunku w sensie życia fizycznego.

Nasza droga na ziemi, w formie cielesnej jest dość krótka.

 

Prawdziwy sens naszego istnienia dotyczy tego, kim byliśmy, jesteśmy i będziemy.

Istoty duchowej.

 

Nasza ziemska egzystencja to czas na naukę, kształcenie osobowości, poznawanie wartości uniwersalnych i szukanie drogi poznania.

Drogi do prawdy, o którą pytasz.

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

A jaki jest sens i cel istnienia?

 

Na to pytanie to każdy musi sobie sam odpowiedzieć.

Dla każdego co inne jest wartością nadrzędną.

Ktoś oże jedynie wskazać nam drogę, ale to my sami decydujemy czy na nią wkroczymy.

Najważniejsze jednak jest by podążać w zgodzie z własnym sumieniem.

Robić tak by na końcu drogi można było sobie powiedzieć

Jestem gotowy mogę do Ciebie iść Panie. Zrobiłem(łam) wszystko co było w mej mocy by być godnym stanąć przed Tobą

Link to comment
Share on other sites

Jest mnóstwo religii, lokalnych wierzeń i jeszcze więcej teorii o życiu po śmierci. Skąd wiedzieć, która jest prawdziwa? I czy jest życie po życiu?

Fakt, że już pierwotni ludzie (nie pamiętam już którego okresu) wkładali do grobów zmarłych broń i potrzebne na co dzień narzędzia, że malowali sceny polowań by zaklinać zwierzęta.

Faktem jest również, że nikt dotąd nie udowodnił istnienia boga, ani duszy.:_paluszkiem:

Zakładając, że faktycznie istnieje świat astralny i eteryczna substancja takie jak dusza (nie mówię, że ich nie ma), sądzę, że najbardziej prawdopodobna jest reinkarnacja. Istnienie samodzielnych bytów jak bóstwa i demony jest dla mnie trochę naciągane.

 

Mógł bym się rozpisać na kilka stron, ale myślę, że będę miał ku temu okazje.:icon_smile2:

 

 

Jak się wstawia cytaty, bo ni umim?:zalamka:

Link to comment
Share on other sites

Skowyt

 

 

 

Mhm, to ja sie wtrace, od najprostszych zaczne...

 

Piszesz np. (bez kropki) [.quote=mikell]plaplapla[./quote] i wyswietli sie

plaplapla
. Albo po prostu przy czyims poscie daj na dole "cytuj".

 

Teraz od poczatku,

 

Kazda religia jest inna, wyznaje innego Boga, inne cuda, lecz wszystkie darza do tego samego. Tak naprawde jest jeden Bog, a ludzie roznie go interpretuja, dlatego zostaly stworzone rozne religie. Wybierz ta, ktora Ci sie wydaje najlepsza, po prostu pomysl jakich ludzi bys najbardziej kochal na miejscu Boga (moze i stawianie siebie na jego miejscu jest troche nieodpowiednie). Lub po prostu wybierz religie, ktora Ci powiezyli rodzice, z jakiej Cie wychowywali.

 

Pierwotni ludzie mieli swoje wiezenia, my takze mamy swoje. Wszystko zalezy od tradycji, myslisz ze dlaczego teraz sie ubiera ludzi w odswietne ciuchy do trumny? Przeciez ludzie nie mysla, ze Sw. Piotr przyjmuje tylko tych ladnie ubranych, to tradycja.

 

Co do pytania tego, ze nikt nie udowodnil istnienia duszy, ani Boga. Co do duszy, w Biblii nie ma fragmentow mowiacych o swiecie astralnym, dla mnie to, czym sie poruszamy w astralu, jest po prostu nasza dusza, poruszamy sie prawdziwym ja, dla mnie...

 

A teraz jezeli chodzi o Boga, mam pytanie. Zapewne chodziles do szkoly, czy wiezysz w szkole? Odpowiesz ze nie wiezysz w nia, bo wiesz ze ona istnieje. Z Bogiem bylo by to samo, nie mozna wiezyc w cos, co sie widzialo, dlatego Bog czeka na innych po smierci. Na tym polega religia.

 

Swiat astralny - istnieje, uwiez ze istnieje... Jak nie wiezysz, sprobuj sam.

reinkarnacja - odzucam to, poniewaz jestem katolikiem. Dusza po smierci wedruje do nieba, lub piekla, a w Biblii nie ma fragmentow mowiacych o ponownej drodze.

Bostwa - "jest jeden Bog", fragment jakiejs tam modlitwy, to akurat jest totalna bzdura.

 

Demony - katolik musi wiezyc w duchy, demony, to znaczy powinien, poniewaz pochodza one od Szatana, a on jak wiadomo jest potwierdzony w Biblii. Z reszta, zapytaj sie kogos doswiadczonego, kto udziela sie w dziale "Magia" (ezoteryka), taka osoba na pewno Ci cos powie o demonach.

 

 

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Tak naprawde jest jeden Bog, a ludzie roznie go interpretuja, dlatego zostaly stworzone rozne religie

Zauważ, że w każdej religii jest inny system wartości, a to przekłada się na moralność np. taki afgańczyk z radością wysadzi amerykańca, bo poczuwa, że to jego święty obowiązek.

Jak to możliwe, że jeden wspólny bóg może być tak różnie i kontrastowo postrzegany?

 

Wspomniałeś, że wszystko zależy od tradycji, a ja dodałbym jeszcze kulturę regionu. Kultura i religia tworzą jedną wspólną mentalność narodu, albo jak kto woli obyczajowość. Zauważyłem, że doktryny religijne mają największy wpływ na moralność np.

-cudzołożenie, w katolickich państwach, w krajach arabskich jest grzechem. Eskimosi inaczej podchodzą do tych spraw, obrazisz faceta jak nie prześpisz się z jego kobietą.

-zabicie człowieka, bo obraził Twoją religię to fanatyzm, w islamie (albo jego odłamie, nie zagłębiałem się) to godny pochwały uczynek.

 

 

A teraz jezeli chodzi o Boga, mam pytanie. Zapewne chodziles do szkoly, czy wiezysz w szkole? Odpowiesz ze nie wiezysz w nia, bo wiesz ze ona istnieje. Z Bogiem bylo by to samo, nie mozna wiezyc w cos, co sie widzialo, dlatego Bog czeka na innych po smierci. Na tym polega religia.

Podobało mi się to co napisałeś o wierze w Boga. Mószę przyznać, że zabiłeś mi ćwieka. Długo myślałem i wiesz co... myślę, że masz rację.

 

Pozdro i dzięki za pokazanie tych cytatów!:icon_biggrin:

Link to comment
Share on other sites

Skowyt,

 

Zauważ, że w każdej religii jest inny system wartości, a to przekłada się na moralność np. taki afgańczyk z radością wysadzi amerykańca, bo poczuwa, że to jego święty obowiązek.

Jak to możliwe, że jeden wspólny bóg może być tak różnie i kontrastowo postrzegany?

 

To o czym napisałeś to fanatyzm religijny. W religii katolickiej możesz go porównać do krucjat, czy polowania na czarownice.

Zjawisko to jest chore w całości, a u jego podstawy leży walka o władzę.

 

Pierwotny system wartości jest taki sam we wszystkich religiach i w większości filozofii.

 

Jeżeli porozmawiasz z muzułmaninem, który nie angazuje się w żadne wojny polityczne, czy religijne, to usłyszysz o miłości bliźniego, grzechu zabijania itd.

 

I w tym miejscu powinieneś odróżnić wiarę od religii.

Religie są jedynie systemami, sposobami na wskazanie drogi, którą powinien podążyć człowiek szukający prawdy o sobie.

Natomiast wiara jest to już samo szukanie, dążenie do poznanie prawdy, sensu i celu istnienia.

 

Spróbuj porównać różne religie i znaleźć ich wspólne cechy, a zobaczysz, że dążą do jednego.

 

Pamiętasz nauki Papieża JPII?

 

***

A co do eskimosów i ich gościnności, to moim zdaniem są mniejszymi egoistami w pojęciu materialnym.

Zdradą jest złamanie przysięgi, mam na myśli wierność małżeńską.

Natomiast, jeżeli tego typu współżycie odbywa się za przwoleniem wszystkich stron, to nie możemy wówczas mówić o zdradzie.

 

Pozdrówka

Link to comment
Share on other sites

Zauważ, że w każdej religii jest inny system wartości, a to przekłada się na moralność np. taki afgańczyk z radością wysadzi amerykańca, bo poczuwa, że to jego święty obowiązek.

Jak to możliwe, że jeden wspólny bóg może być tak różnie i kontrastowo postrzegany?

 

Moze. Znow tlumacze na podstawie szkoly, (przepraszam, ale to chyba jedyne o czym mysle) w kazdym kraju, jest inny system szkolnictwa. W jednym bardziej stawiaja na jezyk, w drugim na historie regionu i kraju, podobnie jest z interpretacja Boga. Zauwaz ze w kazdej religii zyl ktos, kto byl ich przewodnikiem. W Chrzescijanstwie to Jezus, u starozytnych grekow i rzymian liczyla sie ta ich mitologia, w Egipsie Ozyrysy itd., a w Islamie Mahomet (czy jak mu tam lecialo). To oni ustalili religie, a jak nie to ktos, kto spisal/wymyslil ich losy, wiec jezeli Mahomet powiedzial ze inne religie sa zle i trzeba innych wyznawcow zabijac, a wg. nich to jest swiete, wiec to robia. Z reszta, wpisz w wikipedii "latajacy potwor spaghetti", zrozumiesz, ze nie we wszystko ludzie moga wiezyc, a w religie ta, ktora jest uwazana za najlepsza, falszywie wiezy najwieksza liczba ludzi.

 

Poznalem wiele ludzi (w internecie), ktorzy zajmuja sie ezoretyka i praktycznie na jej potrzeby przestaly plaszczyc sie jakiemus Bogowi. Wg. ich istnieje stworca, Bog, ktos kto jest nad nami, lecz nie maja zamiaru sie plaszczyc zadnemu bozkowi stworzonemu przez ludzi. Ja z racji tego, ze wychowali mnie katoliccy (czy jakos tak) rodzice, sam jestem katolikiem.

 

Wspomniałeś, że wszystko zależy od tradycji, a ja dodałbym jeszcze kulturę regionu. Kultura i religia tworzą jedną wspólną mentalność narodu, albo jak kto woli obyczajowość. Zauważyłem, że doktryny religijne mają największy wpływ na moralność np.

-cudzołożenie, w katolickich państwach, w krajach arabskich jest grzechem. Eskimosi inaczej podchodzą do tych spraw, obrazisz faceta jak nie prześpisz się z jego kobietą.

-zabicie człowieka, bo obraził Twoją religię to fanatyzm, w islamie (albo jego odłamie, nie zagłębiałem się) to godny pochwały uczynek.

 

Wlasciwie DLA MNIE tradycja to wszystko, co wywodzi sie z danego regionu, kraju, a nawet kontynentu i rasy czlowieka.

 

Jeszcze raz odwolam sie do powyzszych slow, tzn. tych ktore ja napisalem, tylko i wylacznie dlatego ze Mahomet im tak powiedzial (albo oni sami sobie tak ubzdurali, jeszcze raz przepraszam, nie znam sie), to oni tak robia, bo uwazaja ze to jest sluszne.

 

 

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • Guest truskawka
      By Guest truskawka
      Znaczenie karty Śmierć:
       
      Co oznacza:
       
      Koniec cyklu, ważne, nieuchronne przemiany, przejście z jednego etapu w drugi, które może okazać się niełatwe. Całkowita zmiana w życiu, przeprowadzka, która może wiązać się z bardzo wyraźną zmianą trybu życia, utrata ważnej osoby, zdecydowane odcięcie się od pewnych wydarzeń. Strata, zmiana, która nie będzie łatwa, ale może być drogą do zaznania w życiu czegoś zupełnie nowego, lepszego. Totalna transformacja, definitywne zakończenie długotrwałego związku, odcięcie się od przeszłości.
       
      Karta w pozycji odwróconej:
       
      Wydarzenia, które mogą wstrząsnąć, bolesne straty, ostrzeżenie przed bardzo niemiłymi zdarzeniami, niebezpieczeństwo, zagrożenie. Dotkliwa porażka, uparte trzymanie się przeszłości, żałoba, trudności w pogodzeniu się z tym, co było, rozwód, utrata ważnego stanowiska, poważne straty materialne, wielka klęska.
       
      Źródło: strona internetowa: Strona główna - Tarot - Arkana Wielkie
       
      Archetyp - śmierć
      Znaczenie ogólne - zakończenie czegoś, ostateczne rozstanie, pożegnanie, naturalny koniec, początek procesu transformacji
      Praca - zakończenie pracy lub jakiegoś projektu, koniec pewnego odcinka na drodze zawodowej, zwolnienie, przejście na emeryturę, bezrobocie
      Relacje/uczucia - koniec związku lub tylko zakończenie jakiejś (nieprzyjemnej) fazy w nim, rozstanie, pożegnanie
      Świadomość - uświadomienie sobie tego, że wszystko kiedyś się kończy
      Sfera ducha - rozstanie z dotychczasowym wyobrażeniem o sobie i świecie
      Cel - odejście, zwolnienie miejsca dla czegoś nowego
      Cień - pozorna śmierć, strach przed śmiercią
      Odwrócona - długotrwałe unieruchomienie, gwałtowny koniec
       
      Źródło - H. Banzhaf: "Klucze do Tarota"
       
      XIII Śmierć (w pozycji odwróconej!)
       
      Karta ta nie mówi o konkretnej chorobie, ona oznacza ogólnie chorobę, czyli jest jej sygnifikatorem i to tylko w pozycji odwróconej!
       
      W pozycji prostej oznacza brak problemów ze zdrowiem, dobrą kondycję organizmu albo szybką i pełną rekonwalescencję.
       
      Znaczenie karty w naturoterapii:
      • lek homeopatyczny – Aconitum,
      • zioło – wilcze łyko,
      • kamień – ametyst.
       
      Źródło: "Tarot a zdrowie" - Alla Alicja Chrzanowska, Andrzej Piotr Załęski
       
      Przejście z jednego etapu życia w drugi. Odnowienie. Odrodzenie. Ostateczne odcięcie się od starych problemów, powstawanie nowych. Śmierć. Koniec cyklu. Brak zabezpieczenia. Niepewność sytuacji. Możliwość nagłej, nieprzewidzianej zmiany. Chaotyczność. Lęk, później uspokojenie. Wyzdrowienie. Wyzwolenie. Nowe perspektywy. Niezależność. Wizjonerstwo. Niekonwencjonalność.
       
      Odwrócona: Stagnacja. Brak harmonii. Poważny wypadek. Starość, stary człowiek. Nieuleczalna choroba. Niewola, uwięzienie. Kłopoty nie do rozwiązania. Depresja psychiczna. Rutyna. Strach przed śmiercią, kalectwem. Samobójcze myśli.
       
      Źródło - Suliga Jan Witold "Tarot. Karty, które wróżą"
       
      Strach, który może kryć się za tymi drzwiami pochodzi tylko i wyłącznie z tego, że niełatwo jest chcieć zmienić starą sytuację. A każdy koniec wiedzie do nowego początku. Taka jest natura rzeczy.
       
      Źródło - Znaczenia Wielkich Arkanów w Tarocie 78 Drzwi
    • kira_god
      By kira_god
      Śniło mi się, że potrącił mnie mój przyjaciel i umarłem. Ale nie skończył on na tym, dopadł go jakiś szał i rozjechał jeszcze kilku innych ludzi. Ja go cały czas śledziłem już jako duch. Później wsiadł do autobusu i zabił kierowcę i kontrolera biletów jakąś bronią. Cały czas też to robił przez łzy. Ja powtarzałem, żeby już przestał i nie pogarszał sprawy. Uprowadził ten autobus i zaczął uciekać, aż gdzieś w coś uderzył, odwrócił się i zauważył mnie. Spytał "I co teraz? Co się w ogóle odj***ło?" a później mnie przeprosił. Powiedziałem, że nie musi mnie przepraszać i wtedy się rozejrzałem i zobaczyłem pełno duchów, wszystkich tych innych, którzy zginęli. I powiedziałem "Dzięki za dotrzymanie towarzystwa." (tak jakbym dziękował mu za to, że teraz mam te wszystkie duchy wokół siebie) a po chwili wszystkie duchy zniknęły a on wziął jakieś auto i pojechaliśmy do jakiegoś domu, który wychodzi na to był jego domem (nie widziałem tego budynku na oczy w realnym życiu). Ktoś jeszcze z nami był, ale nie pamiętam kto. Doszliśmy do wniosku, że najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie jak się zabije, żeby nie pójść do więzienia i zaczęliśmy pisać liścik samobójczy, ale wyszliśmy jeszcze, żeby zapalić papierosa. Wtedy poczułem jakieś dreszcze jakby jeszcze coś miało się stać i się obudziłem.
    • WojciechL
      By WojciechL
      Czesc wszyskim to moj pierwszy raz NA TYM FORUM huehue, ogolnie chcialbym prosic o interpretacje snu , otoz snilo mi sie dzis , (nie pamietam calego snu ) ale pamietam ze chyba znalazlem kota ktory byl czarny, nie wiem czemu ale chyba chcialem go zabic (ogolnie to kocham zwierzeta ) ale wlozylem sobie jego glowe do buzi I w myslach zastanawialem sie czy mam ja odgrysc, w koncu jednak to zrobilem , odgryzlem mu glowe wyplulem ja , a pozniej zwracalem jakies jego wnetrznosci albo kawalki mozgu (ciezko stwierdzic) wraz z jakas flegma, ropa? Cos w tym guscie w kazdym razie z jakas ciecza myslac I bojac sie we snie ze jestem chory
      ....
       
      Jezeli jest ktos kto moglby mi pomoc w interpretacji bylbym bardzo wdzieczny! Dzieki
    • Ewcia000
      By Ewcia000
      Dzień dobry,
      Chcialabym poprosic o interpretacje snu. Głównym motywem bylo jasne, rażące biale swiatlo. Stałam i nagle czułam ze umieram, moja mama podbiegla, sprawdzala tentno a ja opadalam z sił i to swiatlo bylo coraz wieksze i razilo... sen sie skończył, wiec w sumie nie wiem czy umarlam. Jeszcze, chyba wczesniej, zlamalam rzebro, dotykalam sie po klatce piersiowej i probowalam zlokalizowac to ulamane zeberko, raz zlokalizowalam, potem uciekla ta kosteczka potem znowu i wkoncu zaczelam umierac...
      Z gory dziekuje za odpowiedz
    • maryginger
      By maryginger
      Nie pamiętam, jak dokładnie mój sen się zaczął, lecz pamiętam, iż byłam w domu - w salonie. Dowiedziałam się o zdradzie bliskich (rodziców, sióstr) - tak naprawdę oni chcieli tylko mojej śmierci. Śmiali się szyderczo ze mnie. Chcieli mnie zabić, lecz ja do tego nie chciałam dopuścić i sama w zasadzie przecięłam się - dość szybko umarłam. Stałam się duchem, zdając sobie z tego sprawę. Początkowo widziałam dziwnie - ich twarze były trochę, jakby prześwietlone w negatywie. Mimo, iż byłam duchem - bałam się ich, uciekałam do innych pokojów. Ciągle, w podróżach do innych pokojów, widziałam dębowe drzwi - aczkolwiek faktycznie takich nie ma w moim domu, a pokoje które później widziałam też nie były z niego (nie znałam ich w rzeczywistości, a rzekomo odzwierciedlały mój dom). Końcową częścią tego snu, jaką pamiętam, było to, że jako duch starałam się lecieć na zewnątrz, lecz miałam problemy z lataniem.
      W drugiej części snu, pamiętam, iż znalazłam się na ulicy. Był tam mężczyzna, który podawał się za Chrystusa - i ja, wraz z grupką innych osób, uwierzyłam, iż nim jest. Nawet sobie żartował. Aczkolwiek, później okazało się, że to był happening grupy religijnej. W międzyczasie, akcja z tej ulicy przeniosła się na moje podwórze (ale w śnie nic się nie zmieniło) i stał się wieczór, a ja siedziałam nieopodal osób ze szkoły. Zwróciły się one w moją stronę i zaczęły śmiać się z mojego koca, którym byłam okryta, że był brudny. Zdenerwowałam się i wzięłam jednego z chłopaków (mam wrażenie, że go znam, lecz ręki sobie uciąć nie dam), zaciągnęłam ze sobą do domu i popchnęłam na ścianę w kuchni. Zrobiłam mu awanturę, a później jak on miał pretensje, wykrzyczałam mu, że to wina tego, że mam problemy natury psychicznej. Załamałam się tym wyśmianiem i zdecydowałam, że wezmę coś do cięcia się i popełnię samobójstwo w jakimś ustronnym miejscu (chciałam chyba na cmentarzu). Kiedy szykowałam się w pokoju do tego odejścia (szukałam tego narzędzia do zabicia się), przyszła do mnie siostra i starała się, jakby mnie odwieść, lecz nie mówiła tego wprost. Powiedziała też, iż mama rozmawiała z tym chłopakiem i on mnie rzekomo przeprosił, a ona mu oddała złotą bransoletkę, gdyż myślała że to jego (która w rzeczywistości wygląda, jak większa wersja pierścienia z LOTR i bardzo ją lubię) - a ja na to, że to była moja bransoletka. W każdym razie wyszłam z domu, aby dojść na cmentarz i już wyraźnie się ściemniało - myślę, że można powiedzieć, że to był zmierzch. Założyłam też strój Spider-Mana (?) i później ten strój sam walczył ze swoim antagonizmem. Nie wiem, czy ten element był ważny, lecz chwilę później znów tam szłam, lecz chyba nie sama i zatrzymał mnie pewien mężczyzna, który był moim przeciwnikiem, lecz nie bardzo pamiętam, czego ode mnie chciał (być może to było ludzkie uosobienie tego Venoma). W każdym razie, zabrał mnie i jeszcze kogoś (chyba dwie osoby) na jakąś kolację, gdzie był kompot i makaron, lecz ja uciekłam stamtąd - tyle, że nie pamiętam, czy dlatego, że przed nim, czy dlatego, że chciałam dopełnić swoje postanowienie.
      Wypisałam wszystko co pamiętam, gdyż kiedyś czytałam, że każdy element w śnie ma znaczenie. Wydaje mi się, wręcz czuję to, że ten sen ma bardzo duże znaczenie dla mnie i to czego dowiedziałam się z poszczególnych pojęć w sennikach - mi nie wystarcza. Bardzo bym była wdzięczna za interpretację!
×
×
  • Create New...