Jump to content

Weze na drzewie


aga123
 Share

Recommended Posts

MIALAM DZIS DZIWNY SEN:

sNILY MI SIE WEZE WIJACE SIE NA DRZEWIE:

Nie mam pojecia co to moze znaczyc.Tych wezow bylo trzy gatunki.

Boa,Czarna Mamba,i normalan zmija co nie gryzie jest nawet u nas w polsce(nie moge sobie nazwy przyponiec)

Ja w tym snie na te weze tylko sie patrzylam jak na drzewie wisza.

Co to moze znaczyc wie ktos z was?:list_na:

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • kuba50
      By kuba50
      Witam
      Może ktoś będzie mi to wstanie wytłumaczyć.
      Otóż śniło mi się dzisiaj, że spadały na mnie drzewa z korzeniami li liśćmi z nieba, takie powyrywane. Ja byłem w budynku swojej dawnej dyrekcji gdzie pracowałem, te drzewa spadając niszczyły ten budynek no i ja się bałem, że oberwę. Początkowo mi się to bardzo podobało w kategorii dziwnych zjawisk jak widziałem te drzewa fruwające na niebie, takie duże dorodne z korzeniami i liśćmi nawet robiłem im zdjęcia komórką. Próbowałem uciekać, ale mi to nie bardzo szło, bo na przykład przede mną pojawił się sztapel ściętego drzewa taki poukładany jak w lesie, ale było to w jednym z gabinetów. We śnie pojawili się również byli moi współpracownicy. Nadmienię, że firma ta już nie istnieje została z 10 lat zlikwidowana.
      Później jeszcze pamiętam, że księgowa zarzucała mi, że trzymam zbyt duży reżim w stosunku do podwładnych.
      A dodam, że wymyślałem już budowę schronu przed tymi spadającymi drzewami.
      Wdzięczny będę za sugestię.
      Mam w tej chwili bardzo złą pasę życiową, materialną.
    • Guest Shadoes
      By Guest Shadoes
      Witam wszystkich. Nie zawracałbym wam głowy gdyby nie moja ciekawość interpretacji poniższego snu. Jeżeli jest ktoś w stanie go zinterpretować według np. Freuda czy w jaki inny sposób byłoby miło.
       
      Ostatniej nocy przypęłznął do mnie dziwny sen i nie mam pojęcia jak go zinterpretować. Początku niestety nie pamiętam, lecz pod koniec zobaczyłem Boga, który był rozmiarów olbrzyma, w białej szacie, który rzekł do mnie, że będę uzdrowicielem i będę mu potrzebny. Później wskazał na bardzo duże drzewo dębowe, większe od niego, mój wzrok automatycznie powędrował w owym kierunku, a drzewo miało jesienne liście. Pomarańczo-żółte. Później rozłożył lekko ręce i liście zmieniły barwę na zielony, jakby przyszła wiosna lecz nie na całym drzewie, a jednej gałęzi na której było około 20/25% liści całego drzewa i tylko ją zasięg jego rozłożonych rąk obejmował. Gdy to zrobił zapytałem kiedy mu będę potrzebny, odrzekł że w swoim czasie. Nie chciał tego powiedzieć jakby nie chciał psuć radości z niespodzianki. Gdy z nim rozmawiałem czułem dziwne ciepło i radość.
       
      Taki trochę dziwny sen jak dla mnie. Drzewo jeszcze mógłbym podpiąć pod symoblikę, ale co do całokształtu nie mam pojęcia.
      Dziękuje z góry za odpowiedzi.
    • kaffka
      By kaffka
      Cześć!
       
      Śniło mi się dzisiaj że połknęłam mikroskopijne jajeczka żeby wychodować w sobie węże. Miały być małe, cieniutkie, białe - jak nici. Z nich mogłabym wyprodukować (sama, metodą tkania) bardzo, bardzo wartościową tkaninę na ubranie (dla siebie). Pamiętam że metoda mówiła żeby połknąć 8 tych mikroskopijnych jajeczek - ja połknęłam ich więcej. Pamiętam że się strasznie brzydziłam i połknęłam ich więcej tylko żeby szybciej cały proces wzrostu mieć za sobą (bo musiałabym metodę przeprowadzić kilka razy). One miały się rozwijać pod skórą, na pośladkach i miały wyjść w ciągu doby. Jednak ja zaczęłam się od tego wszystkiego przemieniać, coraz bardziej w ciągu tego czasu zaczęło mnie to brzydzić i przerażać - te cieniuteńkie, niemal niewidoczne nitki jedwabiu pod skórą zaczęły mnie uwierać, jak twarde kamyki, ciężko było siedzieć. Widziałam te niteńki dookoła siebie, niemal niewidzialne ale na wszystkim, wiele i mnie to przerażało. Chciałam coś zjeść ale na jedzeniu również były, jak kolejne zarodki nowych węży. Chyba coś zjadłam ale nie jestem pewna.
       
      A potem te węże zaczęły wychodzić i nie były wcale malutkie ale dookoła siebie widziałam grube jak palec, ciemnozielone stwory w kształcie kijanki, z dużą głową i zębami jak piranie. Nie gryzły mnie, ale poruszały się na zasadzie ruchów tych strasznych szczęk. Okazało się że one wychodziły - ale z mojej klatki piersiowej, zostawiały po sobie dziury. Nagle znalazłam się na wejściu do mojej starej szkoły podstawowej (mimo że dobijam już 30-tki) i dookoła mnie te stworki, 'na własnej piersi wyhodowane'. Obrzydzaly mnie, były obślizgłe i czułam że więcej ich jeszcze we mnie. Nie mogłam sobie z nimi - ze sobą z nimi - poradzić.
       
      Pamiętam że miałam myśl że w sumie fajnie bo je też można zabić i zdąć z nich skórę na jeszcze lepszą, bardziej racjonalną (bo tych nitek by na nic nie starczyło a skórek jak najbardziej), bardzo wyjątkową tkaninę - ale nie mogłam ich dotknąć a tym bardziej zabić, brzydziłam się strasznie i ich i siebie.
      Pamiętam ostatnią myśl przed obudzeniem że chcę iść do szpitala żeby mnie odtruto, zabito zarodki we mnie. Pamiętam wstyd, obrzydzenie i bezradność. Jak powiedzieć w szpitalu co mi dolega, jak mogłam być tak głupia żeby zastosować taką metodę na sobie.
       
      Długi opis wyszedł... Jednak może Ktoś się nad tym pochyli?
    • Sławek Wilczyński
      By Sławek Wilczyński
      W nocy nie mogłem zasnąć, a gdy byłem tego bliski słyszałem jakieś szepty, potem jakby ******ący zeszyt, jakby ktoś chodził po pokoju, a śniły mi się węże oraz zaskrońce!!! Pomóżcie bo w nocy jak nigdy zlękłem sie i to na poważnie możliwe że to był nawet paraliż ale nie jestem pewien bo za bardzo sie bałem
    • zielonooka84
      By zielonooka84
      Miałam w tym tygodniu dwa sny
       
      W piewrszym z nich, po przebudzeniu wstałam z łóżka i podeszłam do akwarium, zobaczyłam w nim mnóstwo czarnych, obślizgłych, wijących się robali, następnie podeszłam do lustra i co widzę? - od stóp do głów cała w tych samych czarnych robalach, miałam je dosłownie wszędzie - na twarzy, na całym cele. Szybko pobiegłam pod prysznic, by zmyc owe robactwo. Po wyjściu z łazienki rozejrzałam się po pokoju i na wszystkich ścianach, a także na suficie i podłodze wiły się robaki. Kto wie co taki sen może oznaczać?
       
       
      Dzisiaj natomiast znowu miałam przedziwny sen:
       
      Na środku kuchni stał wielki kwiat doniczkowy z rozłożystymi gałęziami - kwiatek przypominał drzewo, był naprawdę ogromny - gałęzie sięgały sufitu. Na tych gałęziach zauważyłam mnóstwo wielkich jajek - większych niż kurze, bardziej przypominały one jaja strusie. Zaczęłam się dokładniej przyglądać temu, co zanajduje się między tymi gałęziami i zauważyłam mnóstwo wielkich pająków. Zrozumiałam, że jaja należały do pająków i że zaraz wyklują się z nich kolejne. I jeszcze jeden dziwny motyw: zauważyłam, że ów pająki reagują na chodzące po kuchni koty (które faktycznie posiadam). Otworzyłam więc drzwi i wówczas koty uciekły z mieszkania, a w pogoni za nimi pająki (po suficie i ścianach, przez futrynę i korytarz). To był koniec mojego snu.
       
      Jeśłi ktoś ma jakiś pomysł jak mozna zinterpretować powyższe sny, proszę o komentarze
×
×
  • Create New...