Jump to content

Demony i potwory


Nameless75
 Share

Recommended Posts

Witaj !

 

Demony i potwory !

 

To lubię (nie naprawdę). Bycie demonem może oznaczać wiele rzeczy tak samo jakby zapytać co może oznaczać ból brzucha,

Jak dla mnie to „uwaga” mroczna część Twojej natury ! I też taki „trudniejszy” demoniczny czas ! Piszę pół żartem, pół serio. Jedno zdanie to niewiele na porządną interpretację.

Ja bym się za bardzo nie przejmował, demonem nie byłem (i nie zamierzam albo byłem i nie pamiętam) toteż zalecam dalsze życie i czekanie na kolejne sny.

Jednak jest jeden wyjątek, jeśli sny się powtarzają (a tak zrozumiałem) to poprosimy o więcej szczegółów, będziemy myśleć.

Detektyw jacek jest na zawołanie ! Poza tym mamy tu sztab specjalistów i ludzi od snów (ludzie jesteście ?) razem będziemy myśleć !

Na razie pozdrawiam i życzę zdrowia :)

 

Jacek B.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • goodchoice
      By goodchoice
      Witam. Miałam tej nocy tak dziwny sen, że decyduję się poprosić o pomoc w interpretacji na tym forum.
      Otóż śniło mnie się, że idę ulicą (chyba z jakąś koleżanką) i nagle okazuje się, że jestem w ciąży i zaczynam rodzić. Odczucia we śnie nie przypominały prawdziwego porodu, ponieważ wszystko działo się bez wysiłku, jakby coś wylatywało z maszyny.
      Najpierw zamiast dziecka pojawiła się kość- szkielet ręki. Pamiętam, że powiedziałam, iż to zwykłe złamanie i, że reszta dziecka może być normalna (?). Ogólnie zamiast dziecka 'urodziłam' kościotrupa, prawie niepołączony szkielet i dwie(!) czaszki. Jeśli chodzi o wrazenia emocjonalne we śnie to miałam postawę obojętną, Dopiero gdy udalam sie do domu zaczelam płakac i miec ataki paniki, a to co urodzilam było chyba we worku na śmieci.
      Nie mam pojęcia co taki chory sen może oznaczać. Jakieś interpretacje? Proszę o odpowiedzi.
      Wskazówki: nigdy nie rodziłam, jestem w młodym wieku, i nawet nie myśle o takich tematach,
    • PointMan
      By PointMan
      Witam
      Post może być troszkę przydługi, lecz myślę, że wszystkie rzeczy o których napiszę są dość istotne.
      Trzy lata temu byłem w okresie dość mocnego „błądzenia”: brak celu w życiu, wieczne tułaczki, negatywne emocje i myśli. Bardzo mocno siedziałem w swojej głowie, co niektórzy z mojego otoczenia zauważyli.
      Sięgałem po różnego rodzaju literaturę, aby zrozumieć choćby w połowie czym jest to spowodowane i jaki ma sens. Pomogło mi to w sumie tak w 1/4. Również gdzieś tak z boku pojawiały się książki o tematyce ezoterycznej, o rozwijaniu świadomości.
      Poczucie zagubienia raz malało, a raz narastało, aż tak pewnego wieczoru „uderzyło” we mnie uczucie odrealnienia. Siedząc w autobusie nagle poczułem, jakby wszystko w około mnie było inne, wyraźniejsze. Spojrzałem na swoje dłonie i przeszła mnie myśl, że to w sumie nie jestem chyba tak naprawdę ja. Potem poczułem lęk i wszystko wróciło do normy. Podobne sytuacje zdarzały mi się jeszcze kilkakrotnie. Opowiedziałem o tym wszystkim znajomej, że czuje się jakbym „wychodził” z ciała na parę sekund, że w ogóle wtedy inaczej wszystko dookoła wygląda, jest jakby żywsze ale po całym tym zachwycie następuje lęk, który zahacza momentami o panikę. Usłyszałem z jej ust jedno: „nerwica”.
      „No dobra, może i ma rację” – pomyślałem i zacząłem szukać więcej informacji na ten temat.
      Pamiętam, że już za dzieciaka przytrafiały mi się takie sytuację, jakbym w pewnych okresach był przez kogoś prowadzony. W tamtym momencie to samo poczucie powróciło i w sumie trzyma się do dzisiejszego dnia.
      Czytając o nerwicy natrafiłem na książki de Mello. Dużo mi dały do myślenia i jakby lekko odmieniły podejście do życia. No ale ból powrócił. Najciekawsze jest to, że nie trwał długo, bo nagle odzywa się znajomy i tak ni stąd, ni zowąd poleca mi kolejną książkę, abym miał coś do poczytania. Tym razem natrafiło na Eckharta Tolla.
      Od tamtej sytuacji minęło gdzieś tak z 1,5 roku czasu, a ja nadal natrafiałem na książki o rozwoju świadomości, na mojej drodze stawali ludzie, którzy mówili mi, żeby nie utożsamiać się z ciałem ani emocjami.
      Takie dziwne zbiegi okoliczności zainteresowały mnie i poprosiłem pewną osobę, która wykłada anielskie karty aby zapytała, jaki w tym jest w ogóle sens, czy w ogóle idę dobrą drogą a nie kieruje się jakimiś fantasmagoriami (znowu). Położyła dwa razy karty zadając to pytanie, w odstępie dwóch miesięcy. Odpowiedzieć była jedna i ta sama: przestań go lustrować.
      Wcześniej karty udzielały odpowiedzi na moje pytania. Po tych dwóch sytuacjach intuicyjnie poczułem, że chyba nie są mi już one potrzebne.
      No i teraz przejdę do meritum. Sytuacja miała miejsce w pierwszym miesiącu wakacji. Wracając nocą środkiem jezdni od znajomego, gdzieś tak w połowie drogi do mojego domu zauważyłem na chodniku postać. „Pewnie jakiś znajomy” – pomyślałem. Mieszkam na wsi, więc każdy każdego zna. Podchodzę bliżej, aby zobaczyć kto to.
      Nie mogłem w ogóle dostrzec twarzy tej osoby. Mimo, że była pełnia księżyca. Spoglądałem na nią ze trzy sekundy, po czym poczułem nieziemski strach i z tyłu głowy usłyszałem jedynie głos: „uciekaj”. Nie wiedziałem nawet, że potrafię tak szybko biegać. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nie uciekałem aby się gdzieś schować, ani dotrzeć do domu. W środku czułem, że jeżeli dobiegnę do jakiejkolwiek lampy to będę bezpieczny, że światło mnie „uchroni”.
      Wracając jeszcze do lęku, to nie był to taki zwyczajny strach. Nie mam nawet żadnego porównania. Najbardziej stresująca sytuacja nie zadziałała na mnie tak, jak tamto zdarzenie, Czułem jakby ta emocja mnie wtedy całego ogarniała, jakby była najczystszym lękiem.
      Po dwóch dniach od tamtego momentu zacząłem natrafiać na książki, które bardzo mocno na mnie wpłynęły. Można powiedzieć, że odmieniły moje postrzeganie życia. Zacząłem rozumieć działanie emocji i jak je podnosić na wyższe częstotliwości, tak samo jak i dotarło do mnie to, czym jest energia. Nigdy nie mogłem tego pojąć, że jesteśmy jak nadajniki. Pozbywałem się poczucia braku i sam doświadczyłem, jak działa prawo przyciągania. Jak brakowało pieniędzy, to z wiarą w głębi siebie stwierdzałem, że one i tak już są i byłem spokojny. O dziwo trafiały się. Nie były to niebotyczne sumy ale takie, które w danej chwili mi pomagały.
      Zacząłem rozumieć to, jak moje myślenie i emocje kreują moją rzeczywistość. Dlaczego wcześniej przytrafiały mi się takie, a nie inne sytuacje, tacy, a nie inni ludzie.
      Wspomniałem o tym wszystkim, ponieważ mam przeczucie że są to dość ważne elementy, aby poznać tożsamość tego czegoś, co spotkałem. Już wcześniej miałem styczności z cienistymi, ale ich działanie było odwrotne – nie czułem w ogóle strachu, jakby mnie wmurowywało. Chciałbym, aby okazało się, że to był jakiś znajomy i chciał mnie nastraszyć, no ale wiem doskonale, że to tak nie działa. Wieś w końcu… No i do tego dochodzi poczucie mega strachu i intuicyjne uciekanie do światła.
      Więc jeśli ktokolwiek miał podobną sytuację, bądź wie czym jest to „coś”, to bardzo prosiłbym o odpowiedź.
      Pozdrawiam
    • Krimi
      By Krimi
      Witam
       
      Ze snu najbardziej charakterystyczne są dwie postacie obie miały czerwone oczy: wilk i człowiek.
      Proszę o fachowców o interpretację.
    • maryme
      By maryme
      Witajcie.
      Od jakiegoś czasu mam dziwne sny, które kojarzą mi się z całością chociaż nie są możliwe..
      Zaniepokoił mnie ostatni:
       
      Śniło mi się, że byłam w Domu, w łazience z dużą ilością luster, z kilkoma znajomymi. Najpierw koleżankę zaczeło coś boleć, ale krzyknęła z bólu i przestało. Później mnie, wiedziałam, że to próba i nie mogę się odezwać. Tak jak by w głowie pojawiła mi się myśl, że to Azazel i ma mi coś do przekazania. "Wyrył" mi na ciele (ręce i pod obojczykiem) napisy runiczne, których niestety nie zapamiętałam, tylko jedna z run i była to Algiz, tylko, że zaokrąglona.
      Następnie te szramy zaczęły mi się zacierać na czarno. Wtedy wyszliśmy z budynku, znaleźliśmy się na ruchliwej ulicy- ale tylko ja i mój narzeczony.
      Miałam wejść do piwnicy, gdzie regularnie przychodziłam na jakieś spotkania (znów ta świadomość nie wiem skąd), ale poszliśmy dalej.
      Wróciłam wtedy do domu i powiedziałam rodzicom, a oni twierdzili, że przynajmniej się sama nie pocięłam i zaśmiali się, że mogę pójść do egzorcysty, ale i tak mi pewnie nie pomoże.
       
      Następnego dnia śniło mi sie, że gdzieś uciekałam, zupełnie inne miejsce. Była burza. Przed wejściem do domu (mojego? z wcześniejszego snu?) znalazłam dwa martwe osiołki z poderżniętym gardłem, tak jak by ostrzeżenie przed czymś. W tle widziałam jeszcze jeźdźca na czarnym koniu, który w tym momencie stanął na tylnych kończynach. To chyba przed nim się chowałam.
       
      Mogę opisać wcześniejsze sny.. Czy ktoś może to zinterpretować i powiedzieć o co chodzi? Prosze, gubię się już w nich powoli.
    • Kuroi Neko
      By Kuroi Neko
      Witam. Miałam dziś bardzo dziwny sen, dawno mi się takie 'bzdury' nie śniły, ale z drugiej strony mam wrażenie, że może to coś oznaczać.
       
      Ogólnie cała akcja działa się w takim świecie z przyszłości jakby, bo było w nim wiele futurystycznych budynków, ale ogólnie miasto bardzo betonowe, mało zieleni.
       
      Śnił mi się taki mój 'prawie chłopak', tyle, że wyglądał on jak... diabeł. Miał ciemnoczerwoną skórę, krótkie rogi... Nie był diabłem, ale chyba pół demonem, sama nie wiem.
      No i ten chłopak miał do wypełnienia w tym świecie jakąś misję, ale potrzebował do niej mnie, ponieważ, ja byłam jakąś wybranką, jako jedyna miałam jakieś tam klucze do czegoś i też do końca nie byłam człowiekiem, ale wyglądałam w miarę normalnie jak ja.
       
      No i on mnie odnalazł, jakoś się zgadaliśmy i dogadaliśmy, że zrobię to co on potrzebuje zrobić w tym świecie, że mu pomogę. Nie była to praca na 1 dzień, ale na kilka. Codziennie chodziłam gdzieś coś robić w związku z tym i widywać się z nim porozmawiać, czy coś.
      W końcu 5ego dnia nadszedł ostatni dzień tej mojej pracy, zrobiłam to co miałam zrobić i w związku z tym zrobiłam w mieście wielką imprezę, na której miałam nadzieję, że on się pojawi. Ludzie dobrze się bawili i tańczyli, a ja nawet byłam na scenie i śpiewałam, tylko nie wiem dlaczego miałam syreni ogon, na którym normalnie stałam. Później jak zeszłam ze sceny wyglądałam normalnie, szukałam go, ale nie znalazłam wśród tłumu, więc w końcu pomknęłam na miasto. Tam jak się okazało jacyś ludzie 'z góry', stwierdzili, że jestem pół demonem i mnie zabili. Pochowali mnie i usypali mi grób, na którym stał krzyż z gałęzi. Mojego grobu pilnowało 3 mężczyzn, cali byli biali, mieli białe ciuchy i skórę, włosy - wszystko jakby pomalowane na biało. Jako, że spali zmęczeni przy moim grobie, ja z niego wstałam i uciekłam, ponieważ nie dawało mi to spokoju, że tego ostatniego dnia na imprezie nie pojawił się tamten chłopak-pół demon. Poszłam więc do niego, odwiedziłam go i go objęłam tak od tyłu. I na tym skończył się sen.
       
      Pewna nie jestem, ale wydaje mi się, że byłam w tym śnie taką trochę boską istotą, miałam piękną bladą skórę i chyba skrzydła, takie aniele, już nie jestem pewna.
       
      Co ten sen oznacza?
×
×
  • Create New...