Jump to content

Basen z dużymi monetami.


Miłek
 Share

Recommended Posts

Witam na forum :ok_na:

 

Niestety początku snu nie pamiętam (przedstawiał nową znajomość z dziewczyną, której nie znam z rzeczywistości).

 

Dzień pierwszy.

Nie wiem gdzie jestem. Telefonicznie chwalę się przyjacielowi i koledze tym, że znalazłem nową dziewczynę. Jest sympatyczna, ma ładne kręcone włosy, często się uśmiecha. Ma fajną figurę, ale w jej cerze jest jedna niedoskonałość. Na nosie ma jakieś białe krostki i to zwróciło dosyć mocno moją uwagę we śnie. Zwłaszcza, że „kamera” w dość dyskretny sposób zwracała uwagę na tę niedoskonałość dziewczyny.

Nagle przejście akcji.

 

Dzień drugi.

Jestem w jakimś Lesie** z przyjacielem, do którego dzwoniłem wcześniej. Las jest stosunkowo rzadki. Jest oświetlony tak, jak zwyczajny park w pochmurny dzień. Drzewa w nim są bardzo wysokie, mają szarą, gładką korę, kojarzą się nieco z bukiem, ale to jakiś inny gatunek. Ich konary są pofałdowane. Mimo świadomości, że na szczycie drzew powinny być liście, to są one niewidoczne. I nie jest to kwestia tego, że drzewa są za wysokie, żeby zobaczyć liście. Po prostu jakaś taka dziwna rzecz. Nie ma wiatru, nie słychać żadnych odgłosów. Wszystko jest statyczne. Ziemia w lesie jest nierówna, szara, mocno zbita, dookoła nie ma żadnych leżących liści, krzaków, patyków czy choćby małych drzewek. Jakby ktoś ciągle sprzątał cały las. Po prostu – same duże drzewa i pusta ziemia.

 

W olbrzymim dole, odnajdujemy z kolegą prostokątny basen z krystalicznie czystą wodą. Basen ma na oko 30m długości i 10m szerokości. Będąc jeszcze na górze dostrzegamy, że znajduje się w nim kilka monet rozrzuconych chaotycznie, tak, jakby były powrzucane przez ludzi do fontanny. Postanawiam je stamtąd zabrać. Namawiam do tego przyjaciela, po czym schodzimy na dół wykutymi w skale schodami znajdującymi się wzdłuż ściany od strony której zauważyliśmy basen. Mają przynajmniej ze 100 stopni, metr szerokości i ciągną się w dół pod kątem około 45 stopni.

 

Będąc na dole podwijamy długie spodnie i wchodzimy do wody wysokiej na około 30cm. Basen (w zasadzie brodzik, z uwagi na głębokość) jest zbudowany jakby z ciemnobrązowego pumeksu, ale jego dno nie jest szorstkie dla stóp. Zupełnie jakby stało się na zwykłych kafelkach. Monety, które znajdujemy w basenie są nienaturalnie duże. Najmniejsza z nich ma średnicę przynajmniej 7cm. Mają kolor srebra i złota, ale na pewno nie są wykonane z tych materiałów. Znajdujemy monety przede wszystkim zagraniczne. Nagle w rogu, po przejściu całej długości basenu, dostrzegam większe skupisko monet ułożonych w stos. Jakby ktoś je wcześniej zebrał i odłożył. Okazuje się, że są to monety polskie i niemieckie z okresu powojennego (autentyczne, mam takich trochę w domu). Są powiększone w taki sam sposób jak inne.

 

Stwierdziłem, ze nie potrzebuję tych pieniędzy, gdyż mam takich dużo w domu i są one dla mnie bezwartościowe. Kiedy tak przyglądam się tym monetom z tyłu słyszę, że ktoś do mnie podchodzi i nie jest to przyjaciel z którym wchodziłem do basenu. Wtedy nieznany męski głos zadał jakieś pytanie po czym ja, niezauważenie, odłożyłem do wody monety, które trzymałem w ręce. Udając, że czegoś szukam powiedziałem, że z góry spadła mi tutaj 2-złotówka i próbuję ją znaleźć :icon_wink: Kiedy odwróciłem się okazało się, że ten ktoś, to była w rzeczywistości dwójka starszych ludzi. W dziwny sposób nie widziałem ich twarzy, mimo, że patrzyłem się wprost na nie. Były jakby przyciemnione, czy może raczej zniekształcone. Ciężko powiedzieć. Mężczyzna po raz kolejny coś do mnie powiedział, ale nie pamiętam co. Nie dbałem wtedy o to, bo cieszył mnie fakt, że nie wyciągnęli żadnych konsekwencji za próbę kradzieży (jeśli można to tak nazwać) i bezczelne chodzenie (po ich?) basenie. Nie pamiętam także, czy odchodząc zabrałem ze sobą wcześniej zebrane monety.

Znów zmiana akcji.

 

Dzień trzeci.

Ta dziewczyna, którą poznałem na początku snu przychodzi do mnie do domu. Zdaje się, że była przeze mnie zaproszona. Dzień wcześniej w ogóle nie mieliśmy kontaktu. W sumie to był dopiero nasz trzeci dzień znajomości. Miała na imię Kasia. Szkoda, ze nie spytałem o nazwisko, mógłbym jej poszukać na naszej-klasie :icon_wink: Pamiętam, że leżeliśmy w łóżku i całowaliśmy się. Potem zeszła, że tak powiem, na dół. Jednak nagle zaczęła coś gadać o tym, że nasza znajomość i tak się skończy i tego typu dziwne rzeczy. Po czym zaczęła się ubierać. Najpierw założyła lekko cygańską brązową sukienkę w złote wzorki, a następnie białą koszulkę. Wstała, pomimo próśb, żeby została, poszła do przedpokoju i zaczęła ubierać buty. Leżałem wtedy załamany, w pozycji embrionalnej na łóżku, skierowany w stronę ściany. Chyba płakałem, a na pewno byłem mocno załamany. Będąc w przedpokoju powiedziała coś jeszcze na odchodne, po czym wyszła, nawet bez pocałunku, czy uścisku.

Obudziłem się, po czym cały dzień miałem dobry humor.

 

Macie jakieś pomysły na interpretację całości?

 

--

** - Ten las już kojarzę, śnił mi się kilka razy wcześniej.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...